Prezydent Andrzej Duda przyznał, że nie wie, na ile człowiek przyczynia się do zmian klimatycznych i dodał, że głosy naukowców są w tym temacie bardzo różne. To nieprawda. 97 procent autorów prac naukowych nie ma wątpliwości, że to właśnie działalność człowieka skutkuje zmianami klimatu. Mają też na to konkretne dowody.

Ja nie wiem, na ile w rzeczywistości człowiek przyczynia się do zmian klimatycznych. Głosy naukowców są bardzo różne. Wiemy doskonale o tym, że mamy do czynienia też ze skrajnościami, ale patrząc obiektywnie, historycznie, według takiej wiedzy, która jest pewna: zmiany klimatu były w historii świata - powiedział prezydent Andrzej Duda na spotkaniu podsumowującym projekt Ministerstwa Środowiska dotyczący planów adaptacji do zmian klimatu w miastach powyżej 100 tysięcy mieszkańców.

Stanowisko prezydenta

Prezydent wskazywał także, że "były bardzo różne te klimaty". - Od epok lodowcowych aż po epoki, kiedy mieliśmy tutaj na naszych ziemiach klimat tropikalny. Było różnie, a jakie były tego przyczyny? Naturalne, bo nie było człowieka wtedy na świecie i ta emisja musiała następować w związku z tym w inny sposób - stwierdził i zastanawiał się, w jakim procencie dzisiaj człowiek przyczynia się do zmian klimatycznych. - W jakimś procencie na pewno, bo emitujemy, nie ma wątpliwości. Czy powinniśmy to ograniczać? Ja uważam, że tak - zaznaczył.

To nie pierwszy raz, gdy prezydent mówi o klimacie i wykorzystuje argumenty podnoszone głównie przez osoby sceptyczne co do zmian klimatu. Na początku grudnia pisaliśmy o artykule, jaki polecił na swoim profilu na Twitterze, a który zawierał wiele nieprawdziwych danych. Prezydent opisał go jako "bardzo dobry artykuł o emisji CO2 w UE".

Stanowisko naukowców - przytłaczający konsensus

Jak wskazuje portal Nauka o klimacie (dla sceptycznych), na klimat wpływa wiele czynników, zarówno naturalnych (np. zmiany aktywności Słońca, zmiany orbity Ziemi, wybuchy wulkanów), jak i powodowanych przez ludzi (np. emisja gazów cieplarnianych, emisja aerozoli siarkowych, sadzy, zmiany w użytkowaniu terenów). "Działanie samych czynników naturalnych w ostatnich dekadach spowodowałoby ochłodzenie, można więc powiedzieć, że zaobserwowane ocieplenie w ponad 100 proc. jest powodowane naszą działalnością", dodaje Marcin Popkiewicz, fizyk jądrowy.

"Ponad 97 proc. prac naukowych dotyczących zmiany klimatu podaje, że to człowiek odpowiada za globalne ocieplenie", piszą eksperci Fundacji im. Heinricha Boella w opracowaniu przygotowanym na COP24. Zwracają także uwagę, że żadna licząca się na świecie instytucja naukowa ani krajowa, ani międzynarodowa nie zaprzecza temu faktowi. Wszystkie uznają wnioski Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) - organizacji zainicjowanej w 1988 r. przez Światową Organizację Meteorologiczną (WMO) i Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNEP). "Konsensus jest przytłaczający", podsumowują naukowcy prowadzący bloga Nauka o klimacie.

Pismo "Theoretical and Applied Climatology" opublikowało w 2016 r. analizę przeprowadzoną przez badaczy z całego świata, w której odniesiono się do 3 proc. prac, których autorzy mają zdanie odmienne i uważają, że zmiany klimatyczne nie są związane z działalnością człowieka. Wyniki opublikowanej analizy i badań pokazały, że czołowe prace należące do tych 3 procent zawierają szereg błędów oraz m.in. dostosowywanie danych do z góry założonych tez.

"Dowody potwierdzające zmiany klimatu są przytłaczające"

W ostatnim opublikowanym raporcie IPCC - z 2013 r. (kolejny planowany jest na 2022 r.), w którego opracowaniu brało udział około 2 tys. naukowców z całego świata, jednoznacznie uznano, że klimat się zmienia, a główną przyczyną jest w przeważającym stopniu emisja gazów cieplarnianych wynikająca z działalności człowieka. Jednym z głównych wniosków raportu jest, że istnieje co najmniej 95-procentowa pewność, że wzrost temperatury powierzchni ziemi, zarejestrowany na przestrzeni ostatnich 60 lat, został spowodowany właśnie działalnością człowieka, a dowody potwierdzające zmiany klimatu są przytłaczające.

W raporcie odnotowano, że każda z trzech ostatnich dekad była kolejno cieplejsza na powierzchni Ziemi niż jakikolwiek inny poprzedni okres dziesięciu lat od 1850 r. Były to łącznie najwyższe wartości na półkuli północnej od 1400 lat.

IPCC zwraca uwagę, że poziom emisji gazów cieplarnianych sięga poziomu niespotykanego od 800 tys. lat, a stężenie dwutlenku węgla w atmosferze wzrosło o około 40 proc. od 1750 r., prawie w całości wskutek spalania paliw kopalnych i wylesiania.

Zmiany są wyraźnie widoczne, choćby na przykładzie oceanów. Jak w omówieniu raportu pisze magazyn "Przyroda dla Europejczyków", wydawany przez Komisję Europejską, poziom mórz na całym świecie wzrósł o 20 cm od początku ubiegłego wieku i nadal rośnie. Lodowce się cofają, wieczna zmarzlina rozmraża się, a letnia pokrywa lodowa na Morzu Arktycznym topnieje. Maleją również sezonowe opady śniegu na półkuli północnej.

Obserwujemy znaczący wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze od początku ery industrialnej. Jest on największy od setek tysięcy, a być może i od kilkunastu milionów lat.

Choć co do odpowiedzialności ludzi za taką skalę efektu cieplarnianego, jaka obecnie jest, w świecie naukowym panuje absolutny konsensus, poddawana jest ona bezustannie pod wątpliwość w życiu publicznym przez tzw. negacjonistów (osoby negujące wpływ człowieka na zmiany klimatyczne).

Skala ludzkiej odpowiedzialności

Ludzkość produkuje aktualnie 30-35 mld ton dwutlenku węgla rocznie w wyniku spalania paliw kopalnych. Pierwsze znaczące jego ilości o takim pochodzeniu pojawiły się w atmosferze już na początku ery industrialnej. Wystrzeliły w okolicach roku 1950 i od tamtej pory ciągle rosną w zastraszającym tempie. Korelacja zwiększania owej ludzkiej produkcji ze zwiększaniem stężenia dwutlenku węgla w atmosferze jest niezaprzeczalna.

Z owych 30-35 mld ton w atmosferze zostaje aktualnie 16 mld ton. Resztę pochłaniają oceany i roślinność, które - zanim człowiek zaczął produkować dwutlenek węgla na taką skalę - same, naturalnie utrzymywały jego ilość na względnie stabilnym poziomie około 280 ppm. Badania koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze wskazują, że od 1000 roku do początku ery industrialnej bilans występujący w naturze wychodził mniej więcej na zero - oceany i rośliny emitowały mniej więcej tyle, ile same pochłaniały.

W wyniku spalania paliw kopalnych od 1850 do 1950 roku koncentracja ta zwiększyła się do 315 ppm, a od tego momentu do dziś, ilość ta urosła do 400 ppm i nadal się zwiększa w tempie około 2 ppm rocznie. Warto to powtórzyć: obecne stężenia są najwyższe od co najmniej setek tysięcy, jeżeli nie kilkunastu milionów lat.

143 miliony ludzi mogą wyemigrować przez zmiany klimatu

Spośród wszystkich migrantów 12 proc. to osoby uciekające przed zmianami klimatu. Ta liczba stale rośnie. Bez zahamowania zmian klimatycznych do 2050 roku około 143 milionów ludzi może być zmuszonych do zmiany miejsca zamieszkania - wynika z badań prowadzonych pod egidą ONZ.

- Wszystko wskazuje na to, że w wyniku postępujących zmian klimatycznych niektórzy ludzie nie będą mogli pozostać w swoich domach. Z naszych badań wynika, że 143 milionów ludzi w regionie subsaharyjskim, Ameryce Łacińskiej i Azji będzie musiało do 2050 roku zmienić swoje miejsce zamieszkania, jeśli nie będą podjęte skuteczne działania klimatyczne - mówił w Katowicach podczas COP24 dyrektor Instytutu ds. Środowiska i Bezpieczeństwa Człowieka prof. Dirk Messner. Dodał, że małe wyspiarskie kraje mogą zniknąć, jeśli trwale podniesie się poziom wód. - To nowe zjawisko w historii człowieka, potwierdzające, że mamy bardzo ważne powody, by walczyć o utrzymanie temperatury na Ziemi - tłumaczył profesor.

COP24: Konsekwencje zmian klimatycznych w Europie
COP24: Konsekwencje zmian klimatycznych w Europie Foto: PAP
Autor:  red.
Źródło:  Konkret24; Nauka o Klimacie, tvnmeteo.pl; zdjęcie: Shutterstock

Pozostałe

Rosyjska propaganda o klimacie: szaleni aktywiści, broń klimatyczna i depopulacja planety

"Ulubienica elit Greta Thunberg", "pociski klimatyczne" czy tajny plan "Imperium Brytyjskiego" na depopulację planety - to przykłady narracji rosyjskich mediów w artykułach negujących bądź wyrażających wątpliwości wobec zjawisk zmian klimatu. Identyfikujący rosyjską propagandę portal EUvsDisinfo zwraca uwagę na rozbieżności między treściami przedstawianymi w mediach a stanowiskiem Kremla, które w ostatnich miesiącach przeszło ewolucję.

Na "liście 500 naukowców" negujących kryzys klimatyczny podpisy m.in. działaczy górniczych z Polski

Kilkanaście portali informuje o liście otwartym do sekretarza generalnego ONZ, którego sygnatariusze uważają, że kryzys klimatyczny "nie istnieje". Według relacji prasowych oraz niektórych internautów, pod dokumentem podpisało się "500 naukowców". W rzeczywistości wśród sygnatariuszy dokumentu znaleźli się nie tylko naukowcy, lecz również aktywiści, dziennikarze czy przedsiębiorcy. Wśród podpisów można odnaleźć między innymi nazwiska trzech Polaków - związanych z górnictwem działaczy NSZZ "Solidarność".

Twierdzą, że NASA potwierdziła, że człowiek nie odpowiada za zmiany klimatu. To nieprawda

Zarówno we wpisach w serwisach społecznościowych, jak i w artykułach niektórych polskich portali, można natrafić na twierdzenie, że "NASA przyznaje, że zmiany klimatu zachodzą z powodu zmian na orbicie słonecznej Ziemi", a nie w wyniku działalności człowieka. Źródłem takich doniesień jest jednak strona prezentująca różne pseudonaukowe teorie, a przedstawione przez nią dowody wcale nie potwierdzają deklarowanych tez.

Nie, Polska nie jest liderem w ograniczeniu emisji dwutlenku węgla

W wywiadzie dla PAP wicepremier Jarosław Gowin zasugerował, że w ostatnich 30 latach w Polsce ograniczono emisję dwutlenku węgla "w stopniu zdecydowanie największym ze wszystkich krajów unijnych". Dane udostępnione przez Komisję Europejską wskazują jednak, że 16 krajów współcześnie należących do Unii Europejskiej ograniczyło emisje gazu w większym stopniu. Gowin zasugerował również istnienie "kontrowersji" w środowisku naukowców, dotyczących roli człowieka w globalnym ociepleniu. Wątpliwości ma jednak zaledwie 3 proc. uczonych.

Pseudonauka przejmuje media społecznościowe. Potrzebne większe zaangażowanie naukowców

Szukając w sieci hasła "zmiana klimatu", szybko trafisz na materiały, które im zaprzeczają. Nowe badanie sugeruje, że w kształtowaniu internetowych dyskusji wokół kryzysu klimatycznego, negujący go i zwolennicy teorii spiskowych mogą mieć przewagę nad tymi, którzy wierzą nauce. Santosh Vijaykumar z Northumbria University w Wielkiej Brytanii proponuje, jak można przeciwdziałać naukowej dezinformacji w mediach społecznościowych.

Czy hodowla bydła negatywnie wpływa na zmiany klimatu? Minister kontra dane

W mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja, w której przywołano niedawną wypowiedź ministra rolnictwa. Podczas spotkania z przedstawicielami branży mleczarskiej Jan Krzysztof Ardanowski zapewniał, że nigdy nie zgodzi się z twierdzeniem, że hodowla bydła ma negatywny wpływ na klimat. Badacze, choć nie są zgodni w szacunkach dotyczących wielkości udziału sektora hodowlanego w całości emisji gazów cieplarnianych powstałych w wyniku działalności człowieka, nie mają wątpliwości co do jego negatywnego znaczenia dla środowiska.

"Wszyscy dobrze wiemy, że Stanley Kubrick to sfilmował". Ekspert o spiskowych teoriach wokół Apollo 11

Minęło już pół wieku od momentu lądowania Apollo 11 na Księżycu, ale wielu ludzi nadal nie wierzy, że to się naprawdę wydarzyło. Teorie spiskowe na temat tego wydarzenia sięgają lat 70., ale dziś są bardziej popularne niż kiedykolwiek wcześniej. Jedna z nich głosi, że reżyser Stanley Kubrick pomógł NASA sfałszować historyczne nagrania z sześciu udanych lądowań na Księżycu. Dlaczego nie byłoby to możliwe? Wyjaśnia Howard Berry z brytyjskiego Uniwersytetu Hertfordshire.