Kamiński i Wąsik skazani. Kiedy stracą mandaty? Co z ułaskawieniem? Wyjaśniamy

Aktualizacja:
Źródło:
Konkret24
Wyrok w sprawie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika
Wyrok w sprawie Mariusza Kamińskiego i Macieja WąsikaTVN24
wideo 2/5
Wyrok w sprawie Mariusza Kamińskiego i Macieja WąsikaTVN24

Posłowie PiS Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik po skazującym wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie stracą poselskie mandaty. Wyjaśniamy, jak wygląda ta procedura i dlaczego opinia prezydenta, który nie widzi przesłanek do wygaśnięcia mandatu, nie jest zbieżna z wykładnią prawa.

Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika na dwa lata pozbawienia wolności. Zgodnie z wyrokiem wydanym 20 grudnia 2023 roku obaj mają także pięcioletni zakaz zajmowania stanowisk w administracji. Byli szefowie Centralnego Biura Antykorupcyjnego zostali uznani za winnych w związku z działaniami operacyjnymi podczas tzw. afery gruntowej. Wyrok jest prawomocny. Mariusz Kamiński na konferencji prasowej oświadczył, że "jest to wyrok godny pogardy". "Nie przyjmujemy go do wiadomości, nie jest to dla nas wyrok; jest to całkowite bezprawie" - stwierdził. Maciej Wąsik dodał: "Nie czujemy się winni, nie czujemy się skazani. Zostaliśmy prawomocnie ułaskawieni przez pana prezydenta".

Zgodnie z prawem Kamiński i Wąsik powinni po prawomocnym skazaniu stracić mandaty poselskie - są posłami Prawa i Sprawiedliwości. Takie postanowienie powinien wydać marszałek Sejmu. Posłowie mogą się od niego odwołać.

To sytuacja nowa. Nigdy wcześniej bowiem prezydent nie ułaskawił osoby skazanej przed uprawomocnieniem się wyroku (to ułaskawienie wywołało dyskusje prawne). Z pomocą ekspertów wyjaśniamy, jakie procedury przewiduje polskie prawo w tego typu sytuacji.

Afera gruntowa, nieprawomocny wyrok i wadliwe ułaskawienie

Wyrok warszawskiego sądu okręgowego z 20 grudnia kończy ponad ośmioletnią sprawę Kamińskiego i Wąsika. 30 marca 2015 roku Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał byłego szefa CBA, potem ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego oraz Macieja Wąsika (zastępcę Kamińskiego w CBA) na trzy lata więzienia za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA w tzw. aferze gruntowej z 2007 roku (czyli sąd okręgowy zmienił wymiar kary). Dwóch innych członków kierownictwa CBA skazano na dwa i pół roku więzienia. Wszyscy czterej dostali także zakaz zajmowania stanowisk publicznych na 10 lat. Afera gruntowa była prowokacją wymierzoną przeciwko ówczesnemu wicepremierowi w rządzie Jarosława Kaczyńskiego – Andrzejowi Lepperowi. Latem 2007 roku CBA przeprowadziło operację, w ramach której miano wręczyć dwóm osobom w kierowanym przez Leppera Ministerstwie Rolnictwa tzw. kontrolowaną łapówkę za odrolnienie gruntu na Mazurach.

Przez kilka miesięcy po wyroku nic w tej sprawie się nie działo, trwała kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi. We wrześniu 2015 roku sąd rejonowy sporządził uzasadnienie wyroku, co dało podstawę skazanym do złożenia apelacji do Sądu Okręgowego w Warszawie. Kamiński i Wąsik zrobili to 3 listopada 2015 roku - już po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach, w czasie gdy zapadały decyzje o składzie rządu.

Sąd tej apelacji nie rozpatrzył, bo 16 listopada 2015 roku - w dniu powołania Mariusza Kamińskiego do rządu na stanowisko ministra koordynatora do spraw służb specjalnych - prezydent Andrzej Duda podpisał postanowienie o ułaskawieniu Kamińskiego i trzech pozostałych skazanych w tzw. aferze gruntowej. Co ważne: ułaskawienie nastąpiło, jak czytamy w postanowieniu prezydenta, "przez przebaczenie i puszczenie w niepamięć oraz umorzenie postępowania". To oznacza, że wbrew Konstytucji RP i prawu karnemu prezydent ułaskawił osobę nieprawomocnie skazaną i zastąpił sąd w decyzji o umorzeniu postępowania. Ten ruch Andrzeja Dudy wywołał kontrowersje i protesty prawników, co szerzej wyjaśnialiśmy w Konkret24. Nigdy wcześniej bowiem prezydent nie ułaskawił osoby skazanej przed uprawomocnieniem się wyroku.

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: O co chodziło w aferze gruntowej. Jaki był status Kamińskiego i Wąsika po ułaskawieniu

Sąd Najwyższy kontra Trybunał Konstytucyjny

30 marca 2016 roku - po wnioskach obrony i prokuratury, wobec aktu łaski prezydenta - Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył postępowanie wobec Kamińskiego i reszty skazanych w aferze gruntowej. Ale pół roku później – 30 września 2016 roku – do Sądu Najwyższego wpłynęły dwa wnioski o kasację tego umorzenia; jeden ze strony rodziny Andrzeja Leppera. 31 maja 2017 roku, jeszcze przed ostatecznym rozstrzygnięciem kasacji, siedmioosobowy skład Sądu Najwyższego orzekł, że prezydenckie prawo łaski może być stosowane wyłącznie wobec prawomocnie skazanych, a wydana przed prawomocnym wyrokiem decyzja prezydenta w sprawie Kamińskiego nie mieści się w normach konstytucyjnych. W odpowiedzi na tę uchwałę siedmiu sędziów SN ówczesny marszałek Sejmu Marek Kuchciński złożył 8 czerwca 2017 roku do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o rozstrzygnięcie, czy prezydenckie prawo łaski może być kontrolowane przez Sąd Najwyższy. W związku z tym wnioskiem 1 sierpnia 2017 roku Sąd Najwyższy zawiesił postępowanie w sprawie Kamińskiego i innych.

Markiewicz: Trybunał Konstytucyjny w zasadzie dzisiaj powiedział, że pan prezydent jest ponad prawem
Markiewicz: Trybunał Konstytucyjny w zasadzie dzisiaj powiedział, że pan prezydent jest ponad prawemTVN24

Drugiego czerwca 2023 roku Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej stwierdził, że prawo łaski jest wyłączną i niepodlegającą kontroli kompetencją prezydenta wywołującą ostateczne skutki prawne, a Sąd Najwyższy nie ma nad tym procesem kontroli. Mimo to 6 czerwca Sąd Najwyższy uchylił umorzenie sprawy Mariusza Kamińskiego i innych byłych pracowników CBA - sprawa została przekazana do ponownego rozpoznania do Sądu Okręgowego w Warszawie, a ten wydał prawomocny wyrok 20 grudnia 2023 roku.

Kiedy posłowie PiS stracą mandaty?

Zaraz po ogłoszeniu wyroku warszawskiego sądu okręgowego w dyskusji publicznej pojawiły się głosy, że Kamiński z Wąsikiem od razu tracą mandaty poselskie. Otóż Kodeks wyborczy w art. 247 par. 1 stanowi, że mandat posła wygasa w określonych przypadkach (wytłuszczenie od redakcji): 1) śmierci posła; 2) utraty prawa wybieralności lub nieposiadania go w dniu wyborów; 3) pozbawienia mandatu prawomocnym orzeczeniem Trybunału Stanu; 4) zrzeczenia się mandatu; 5) zajmowania w dniu wyborów stanowiska lub funkcji, których stosownie do przepisów Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej albo ustaw nie można łączyć z mandatem posła, z zastrzeżeniem przepisu § 3; 5a) objęcia urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej; 6) powołania w toku kadencji na stanowisko lub powierzenia funkcji, których stosownie do przepisów Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej albo ustaw nie można łączyć ze sprawowaniem mandatu posła; 7) wyboru w toku kadencji na posła do Parlamentu Europejskiego.

W przypadku Kamińskiego i Wąsika chodzi o utratę prawa wybieralności, ponieważ według art. 99 konstytucji i art. 11 par. 2 pkt 1 Kodeksu wyborczego wybraną do Sejmu lub do Senatu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego - a takim wyrokiem i za takie przestępstwo zostali skazani posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

Zasadnicze pytanie brzmi: w którym momencie posłowie Kamiński i Wąsik tracą mandaty? Prawnicy, z którymi rozmawiał Konkret24, przyznają, że prawo nie stanowi o tym wprost. W doktrynie ścierają się dwa poglądy. Niektórzy prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że poseł traci mandat w momencie decyzji sądu. - Skutek następuje z mocy prawa w momencie skazania prawomocnym wyrokiem. To automat - wyjaśnia dr Marcin Krzemiński, konstytucjonalista z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Wydawane później postanowienie marszałka Sejmu o wygaśnięciu mandatu ma charakter jedynie deklaratoryjny - wtóruje mu dr Marcin Szwed, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Postanowienie marszałka o wygaśnięciu mandatu. Możliwość odwołania

O jakie postanowienie chodzi? Zgodnie z art. 249 par. 1 Kodeksu wyborczego "wygaśnięcie mandatu posła niezwłocznie stwierdza Marszałek Sejmu w drodze postanowienia". Jest ono publikowane w "Monitorze Polskim". Część prawników uważa, że wygaśnięcie mandatu następuje dopiero z chwilą wydania tego postanowienia. Wojciech Dąbrówka, prawnik i rzecznik Państwowej Komisji Wyborczej w latach 2018-2019, w przesłanej Konkret24 analizie wyjaśnia, że zanim marszałek Sejmu nie wyda postanowienia stwierdzającego wygaśnięcie mandatu, nie można twierdzić, że mandat nie istnieje.

Zgodnie z Kodeksem wyborczym od postanowienia marszałka Sejmu można się odwołać do Sądu Najwyższego - w ciągu trzech dni od doręczenia. Odwołanie rozstrzyga w terminie siedmiu dni Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Zdaniem dr. Krzemińskiego marszałek Szymon Hołownia powinien się wstrzymać z procedurą obsadzania wygasłego mandatu do momentu upłynięcia trzydniowego terminu, a w przypadku złożenia odwołań - do momentu wydania orzeczenia SN. Gdyby tego nie zrobił, to w razie uwzględnienia przez SN odwołania posłowie PiS mogliby mieć przywrócony mandat, jednak ich miejsca byłyby już zajęte przez dwóch nowych posłów.

Według dr. Krzemińskiego marszałek Hołownia od razu po ogłoszeniu wyroku mógłby wydać postanowienie o wygaśnięciu mandatu. - Formalnie nie musi czekać na żadne pismo, nie musi się opierać na żadnym konkretnym źródle. Powinien to zrobić jak najszybciej - ocenia. Według niego postanowienie marszałka jest formalnym stwierdzeniem zaistniałej sytuacji. Natomiast dr Wojciech Górowski, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, uważa, że marszałek Hołownia - wydając postanowienie - powinien się jednak oprzeć na jakimś materialnym dowodzie, na przykład powinien się zwrócić do sądu o odpis wyroku. Tak sądzi również dr Szwed. - Marszałek powinien mieć jakąś oficjalną informację - tłumaczy w rozmowie z Konkret24.

Prawnicy są jednak zgodni, że marszałek Sejmu ma obowiązek stwierdzenia wygaśnięcia mandatu w momencie zaistnienia okoliczności stanowiących ustawową przesłankę wygaśnięcia mandatu: prawomocnego wyroku sądu. W tej sprawie decyduje tylko i wyłącznie marszałek Sejmu. Nie ma żadnego głosowania izby w tej sprawie.

Senator Krzysztof Kwiatkowski po ogłoszeniu wyroku w sprawie Kamińskiego i Wąsika podał w poście na platformie X nieco inny scenariusz: "Sąd Okręg. przekazuje akta sprawy do sądu 1 instancji, ten wypełnia dane do KRK (rejestr karny). Następnie min. spr. występuje do Marszałka Sejmu, który wydaje postanowienie o wygaśnięciu mandatu" (pisownia oryginalna). Jednak konstytucjonaliści, z którymi się konsultowaliśmy, nie są co do tego zgodni. Część ocenia, że w obecnej sytuacji nie ma zastosowania art. 248 par. 3 Kodeksu wyborczego mówiący: gdy minister sprawiedliwości "uzyska z Krajowego Rejestru Karnego informację o posłach skazanych prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub za umyślne przestępstwo skarbowe lub o posłach pozbawionych praw publicznych prawomocnym orzeczeniem sądu, niezwłocznie przekazuje ją marszałkowi Sejmu". Zdaniem ekspertów ten artykuł dotyczy bowiem sytuacji wyborów.

Na konferencji prasowej zwołanej kilka godzin po wydaniu wyroku marszałek Hołownia przekazał, że już wpłynęło do niego pismo od ministra sprawiedliwości Adama Bodnara z informacją o skazaniu posłów PiS. Powiedział, że jest analizowane, ale wygląda na to, że będzie zmuszony do wygaszenia mandatów obu parlamentarzystów. Stwierdził to, co mówiła nam większość ekspertów: że jego postanowienie ma charakter deklaratoryjny, czyli potwierdza zaistnienie faktu, który nastąpił wcześniej. Hołownia przekazał, że w przypadku wszczęcia procedury odwoławczej przez posłów Kamińskiego i Wąsika wezwie ich do powstrzymania się od wykonywania mandatów do czasu jej zakończenia.

Prezydent może ułaskawić posłów PiS, ale mandatu nie odzyskają

Prezydencka minister Małgorzata Paprocka, zapytana kilka godzin po orzeczeniu sądu okręgowego o komentarz, powiedziała, że orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego potwierdza prawo prezydenta do zastosowania prawa łaski na tym etapie, na którym zostało ono podjęte w sprawie Kamińskiego i Wąsika. - Sąd Najwyższy nie ma żadnej podstawy prawnej do badania wykonania prerogatywy przez prezydenta RP. W ocenie Kancelarii Prezydenta panowie są ułaskawieni, ułaskawienie jest ważne i w mocy prawnej - oświadczyła. Jeszcze w dniu wydania wyroku pojawiła się w mediach informacja, że prezydent Andrzej Duda zaprosił obu skazanych posłów PiS na rozmowę. Tego samego dnia wieczorem na koncie Kancelarii Prezydenta na platformie X (dawniej Twitter) opublikowano zdjęcie prezydenta Andrzeja Dudy z posłami Kamińskim i Wąsikiem wraz z komentarzem (pisownia oryginalna): "Przed chwilą skończyło się spotkanie Prezydenta @AndrzejDuda z Ministrami @Kaminski_M_ i @WasikMaciej. Ułaskawienie z 2015 roku zostało wykonane zgodnie z prawem, co potwierdził Trybunał Konstytucyjny i pozostaje w mocy prawnej".

W opublikowanym dzień później, 21 grudnia, piśmie Andrzeja Dudy do marszałka Sejmu Szymona Hołowni prezydent oświadczył: "W związku z podnoszoną przez Pana Marszałka informacją o planowanym wydaniu postanowień o wygaszeniu mandatów Panom Posłom, należy jednoznacznie stwierdzić, że na skutek zastosowania prawa łaski wobec Pana Mariusza Kamińskiego i Pana Macieja Wąsika, nie zachodzą przesłanki do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu".

Jednak prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, nie mają wątpliwości, że "ułaskawienie" Wąsika i Kamińskiego przez prezydenta Dudę w 2015 roku nie ma prawnego znaczenia - co podkreślił Sąd Najwyższy w wyroku z 2017 roku. Niemniej jednak teraz Andrzej Duda, już zgodnie z polskim prawem, mógłby Wąsika i Kamińskiego ułaskawić, ponieważ tym razem są prawomocnie skazani. Lecz prawnicy zauważają, że i tak nie będzie to mieć żadnego znaczenia, jeśli chodzi o utratę przez skazanych miejsc w Sejmie. - Nie ma możliwości przywrócenia mandatu - uważa dr Krzemiński.

- Ewentualne ułaskawienie posłów Kamińskiego i Wąsika przez prezydenta Dudę nie pozwoli zachować tym posłom ich mandatów. Akt łaski jest wprawdzie całkowitym lub częściowym darowaniem sprawcy skutków kary orzeczonej prawomocnym wyrokiem sądu, ale nie stanowi uchylenia wyroku ani uniewinnienia skazanego. Darowanie kary nie przekreśla bowiem faktu wydania skazującego wyroku karnego, przede wszystkim stwierdzenia zawinionego popełnienia czynu zabronionego, czyli przypisania sprawcy określonego przestępstwa - tłumaczy Wojciech Dąbrówka.

- Jeżeli uważamy, że posłowie utracili mandat automatycznie z chwilą wydania wyroku, najbardziej logiczną interpretacją jest ta, że po ewentualnym ułaskawieniu nie zyskają z powrotem mandatów - ocenia dr Szwed.

- Ewentualne ułaskawienie prezydenta nie może działać wstecz, jeśli chodzi o mandat skazanych parlamentarzystów - przyznaje adwokat Zbigniew Krüger.

- Prezydent aktem łaski może osobom skazanym nadać na nowo status osób niekaranych, ale nie może cofnąć czasu i stwierdzić, że nie utracili oni prawa wybieralności w momencie wydania wyroku, a tylko ten moment jest istotny dla stwierdzenia, że mandat poselski wygasł - również dr Mateusz Radajewski, konstytucjonalista z SWPS, przychyla się do tej opinii.

Do możliwości ułaskawienia przez prezydenta odniósł się marszałek Hołownia na podczas konferencji prasowej. - Gdyby pan prezydent chciał teraz stosować wobec obu panów ułaskawienie, zaprzeczyłby sam sobie i wymierzył sobie śmiertelny od strony prawniczej cios, bo pan prezydent - z tego, co pamiętam - twardo stał na stanowisku, że on skutecznie obu panów ułaskawił. Jeżeli ułaskawiłby ich raz jeszcze, toby oznaczało, że za pierwszym razem nie ułaskawił ich skutecznie, a więc nie zrobił tego, o czym mówił, że zrobił. Nie wydaje mi się, żeby pan prezydent był gotów na taką ekwilibrystykę w stosunku do samego siebie. Wydaje mi się, że w tej sprawie będzie konsekwentny - ocenił marszałek.

Sytuację posłów PiS tak podsumował w poście w serwisie X dr hab. Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego: "Mandat Kamińskiego/Wąsika wygasł wraz z wyrokiem. Marszałek Sejmu tylko stwierdza wygaśnięcie mandatu, mogą to zaskarżyć do SN, ale to procedury niezależne od kwestii karnych. Zgodnie z kkw: Skazanego na karę pozb. wolności sąd poleca zatrzymać i doprowadzić do aresztu śledczego".

Po wygaśnięciu mandatów miejsce posła Mariusza Kamińskiego w Sejmie zajmie Monika Pawłowska, a Macieja Wąsika zastąpi Wioletta Kulpa.

Tekst aktualizowany 21 grudnia 2023

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24

Poruszająca historia 91-letniej Amerykanki, którą postawiono przed sądem w szpitalnej koszuli i skutą kajdankami, obiegła media społecznościowe jako dowód okrucieństwa systemu. Gdy jednak się jej przyjrzeć bliżej, narracja przestaje się kleić.

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

Źródło:
Konkret24

Minister energii od miesięcy obiecuje, że koniec mrożenia cen prądu nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków. Ale opozycja straszy, że drożej będzie nawet o 10 procent. Politycy się sprzeczają - my z ekspertami liczymy, jak odmrożenie cen energii może wpłynąć na wysokość naszych rachunków. Kluczowe są ich składowe.

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

170 milionów złotych miał według internautów wydać polski Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie HIV w Ukrainie. Przekaz niesie się w sieci szeroko, lecz chodzi o zupełnie inne pieniądze. Mamy wyjaśnienie NFZ.

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

Źródło:
Konkret24

Unijni sędziowie stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym, Trybunał Sprawiedliwości "zakazał Polsce powoływania się na swoją konstytucję" - tak politycy PiS przedstawiają wyrok TSUE dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Grzmią, że to próba odebrania Polsce suwerenności. Konstytucjonaliści tłumaczą: to nieprawda.

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Do budynku urzędu wchodzi mężczyzna, a wraz z nim krowa, lama i kozy. Film pokazujący taką scenę krąży w sieci z wyjaśnieniem, że to rolnik, który z powodu umowy Unii Europejskiej z Mercosur nie daje już rady płacić podatków. Po pierwsze, ta umowa jeszcze nie obowiązuje. Po drugie..., rzeczywiście, coś takiego się wydarzyło, ale nie teraz.

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

Źródło:
Konkret24