Morawiecki: budżet jest. Hołownia: nie ma. O co chodzi z ustawą budżetową na 2024 rok?

Źródło:
Konkret24
Premier i marszałek Sejmu spierają się o projekt budżetu
Premier i marszałek Sejmu spierają się o projekt budżetu TVN24
wideo 2/5
Premier i marszałek Sejmu spierają się o projekt budżetu TVN24

Marszałek Sejmu Szymon Hołownia i premier Mateusz Morawiecki starli się w kwestii ustawy budżetowej na 2024 rok. Premier twierdzi, że projekt budżetu jest, marszałek – że go nie ma. Kto ma rację?

Politycy PiS starają się udowodnić, że nowa parlamentarna większość zajmuje się "igrzyskami", zamiast zająć się "chlebem". O tematach zastępczych - typu komisje śledcze - mówił 28 listopada w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. "Należy zadać sobie pytanie, po co Polacy wybrali swoich przedstawicieli. Czy po to, żeby Wysoka Izba wyszukiwała jakieś tematy zastępcze, żeby zajmowała się igrzyskami politycznymi, czy żeby zajmowała się tym, co dla Polaków jest najważniejsze, czyli kosztami życia, kosztami energii, kosztami żywności, kosztami kredytów" – powiedział. I zwrócił się do marszałka Sejmu o szybkie uchwalenie projektów ustaw m.in. o wakacjach kredytowych i o zerowym podatku VAT na żywność.

Budżet "był uprzejmy się zdyskontynuować"

W odpowiedzi marszałek Szymon Hołownia przypomniał, że tymi projektami mógł się zająć Sejm poprzedniej kadencji, ale od 30 sierpnia w czasie kampanii wyborczej jego obrady nie były zwoływane. "Proszę przyjąć to tylko jako skromną sugestię marszałka rotacyjnego, jednak warto by było zadbać o to, żeby do Sejmu najpierw trafił budżet. Budżet jest fundamentem, na którym opieramy wszystkie pozostałe elementy myślenia o finansach państwa" - dodał.

W ripoście premier Morawiecki zasugerował, że marszałek Sejmu "jest wprowadzany w błąd przez być może niektórych swoich doradców". Stwierdził: "Pierwsza rzecz: budżet. Najważniejsza kwestia: trafił już do Sejmu 30 września. I ten budżet jest, on jest po prostu już od dawna złożony". Na co wtrącił się marszałek Hołownia: "Był uprzejmy się zdyskontynuować, panie premierze". (Cytujemy tak, jak politycy powiedzieli; w stenogramie z posiedzenia Sejmu słowo "budżet" w cytacie z marszałka Hołowni i premiera Morawieckiego zostało zmienione na "projekt budżetu").

Premier Morawiecki mówił dalej: "I zawsze było tak w poprzednich latach, wcześniej, że na etapie – przypomnijcie sobie to państwo wcześniej – między listopadem a grudniem bardzo często składane były autopoprawki. Ba, Komisja Finansów Publicznych pracowała, składała swoje propozycje. To jest normalna procedura".

Normalną procedurą - w świetle ocen większości konstytucjonalistów i praktyki legislacyjnej - jest także to, że nieuchwalone przez Sejm poprzedniej kadencji ustawy, w tym także ustawa budżetowa, lądują w koszu, bo podlegają tzw. zasadzie dyskontynuacji. Nie została ona zawarta w żadnym przepisie prawa, ale była stosowana w okresie II RP, w czasach PRL i po 1889 roku.

Czym jest dyskontynuacja. Kwestia ustawy budżetowej

Tę zasadę, o której pisaliśmy już w Konkret24, konstytucjonalista prof. Marek Zubik opisuje krótko: "Prace parlamentu rozpoczęte, a niezakończone w danej kadencji izby, uznaje się za zamknięte". "Odnośnie do funkcji ustawodawczej działanie tej zasady oznacza, że w stosunku do wszystkich złożonych w Sejmie projektów oraz samych ustaw, których wewnątrzparlamentarny proces nie został zakończony, następuje zamknięcie postępowania legislacyjnego i tym samym nie dochodzą one do skutku" – napisał prof. Zubik w analizie "Uwagi ustrojowe na tle projektu ustawy budżetowej na rok 2002". Innymi słowy: nieuchwalone projekty ustaw nie są automatycznie przejmowane przez nowy Sejm, muszą być ponownie zgłoszone przez rząd albo posłów. Wyjątkiem od zasady dyskontynuacji są obywatelskie projekty ustaw, czyli te, pod którymi podpisało się co najmniej 100 tys. osób.

Co w takim razie z ustawą budżetową? Jest ustawą szczególną – to jedyna, której nie może zgłosić nikt inny poza rządem; to ustawa, wobec której prezydent nie ma prawa weta; nieuchwalenie jej w terminie czterech miesięcy od przedłożenia przez rząd projektu może skutkować skróceniem kadencji parlamentu. W art. 222 konstytucji zapisano, że rząd musi do 30 września wnieść do Sejmu projekt ustawy budżetowej na kolejny rok.

Zgodnie z zasadą dyskontynuacji, jak pisze prof. Zubik, "projekt ustawy budżetowej przedłożony w Sejmie poprzedniej kadencji nie może być przedmiotem dalszych prac parlamentu wyłonionego po wyborach". 

Ten pogląd dominuje wśród większości prawników, specjalistów prawa konstytucyjnego, którzy pisali o tym m.in. w ekspertyzach dla Biura Analiz Sejmowych. Ale są konstytucjonaliści, według których zasada dyskontynuacji w przypadku ustawy budżetowej nie obowiązuje. "Możliwości stosowania wobec projektu ustawy budżetowej zasady dyskontynuacji przeczą wyraźnie zarówno specyficzne cechy ustawy budżetowej, jak i odmienności jej tworzenia. Nie bez powodu są one przecież normowane nawet w ustawie zasadniczej. Tym samym zasada dyskontynuacji nie może odnosić się do projektu ustawy budżetowej" - napisał w ekspertyzie dla Sejmu w 2001 roku prof. Czesław Kosikowski.

Szymon Hołownia zaprezentował jednak odmienne stanowisko, mówiąc premierowi, że projekt budżetu złożony 30 września "był uprzejmy się zdyskontynuować". Potwierdzeniem takiego stanowiska jest fakt, że temu projektowi marszałek Hołownia nie nadał numeru druku i nie dostarczył go posłom, by mogli nad nim pracować. Ten projekt formalnie nie istnieje w obecnej kadencji Sejmu. Premier Morawiecki nie ma więc racji, twierdząc, że "budżet (projekt) jest".

W praktyce? Projekty budżetów poprzednich rządzących lądowały w koszu

Premier Morawiecki przekonywał w Sejmie, że "zawsze było tak w poprzednich latach, [że] między listopadem a grudniem bardzo często składane były autopoprawki". Nie jest to do końca prawda. Nie dotyczy sytuacji, gdy po wyborach zmieniła się większość parlamentarna. Szymon Hołownia postąpił tak, jak jego poprzednicy - również PiS, gdy przejął władzę po PO-PSL. Sprawdziliśmy bowiem, jak wyglądały losy projektów ustaw budżetowych, odkąd obowiązuje konstytucja z 1997 roku, gdy dochodziło do zmiany kadencji Sejmu.

W tym okresie mieliśmy osiem wyborów parlamentarnych - odbywały się z reguły we wrześniu i od 2007 roku w październiku. Za każdym razem (z wyjątkiem roku 1997) rząd składał projekt budżetu do Sejmu w konstytucyjnym terminie do 30 września. I te projekty nigdy nie były procedowane przez odchodzący Sejm. Również nowy Sejm, wyłoniony po wyborach, nie podejmował nad nimi pracy – marszałkowie nowego Sejmu nie decydowali, by projekt budżetu złożony w poprzedniej kadencji był przedmiotem obrad Sejmu wyłonionego po wyborach.

Pięciokrotnie nowy rząd wyłoniony po wyborach przedkładał nowemu Sejmowi swój projekt budżetu – robiły to także rządy PiS w 2015 i w 2019 roku. Rząd Ewy Kopacz projekt budżetu na 2016 rok wysłał 30 września 2015 roku - po wyborach ten projekt uległ dyskontynuacji, a nowy rząd Beaty Szydło swój projekt budżetu złożył 22 grudnia 2015 roku.

Podobnie było cztery lata później: rząd Mateusza Morawieckiego projekt budżetu na 2020 rok wysłał 30 września 2019 roku, ale po wyborach nowy rząd Morawieckiego kolejny projekt budżetu na 2020 rok przesłał do Sejmu 24 grudnia 2019 roku. Tym samym uznał, że jego poprzedni projekt uległ powyborczej dyskontynuacji.

Morawiecki: jestem przekonany, że jest to najlepszy budżet od 30 lat
Morawiecki: jestem przekonany, że jest to najlepszy budżet od 30 lat23.12 | Morawiecki: jestem przekonany, że jest to najlepszy budżet od 30 lattvn24

Tylko dwa razy nowe rządy przejmowały projekty budżetu po swoich poprzednikach. W 1997 roku, ze względu na wejście w życie konstytucji, nowy rząd Jerzego Buzka musiał przejąć projekt budżetu na 1998 rok rządu Włodzimierza Cimoszewicza, by "zmieścić się" w wyznaczonym wówczas terminie 31 października na przesłanie projektu budżetu.

Z kolei w 2005 roku rząd Marka Belki projekt budżetu na 2006 rok złożył 30 września 2005 roku i ten projekt uległ dyskontynuacji. Ale ze względu na obawy, że zostanie naruszony ustawowy i konstytucyjny termin zgłoszenia projektu do Sejmu, Marek Belka ułatwił pracę przyszłemu rządowi i na pierwszym posiedzeniu nowego Sejmu 19 października 2005 roku ponownie wniósł do Sejmu ten sam projekt ustawy budżetowej, który został przejęty przez nowy rząd PiS Kazimierza Marcinkiewicza. Niewykluczone, że podobne rozwiązanie sugerował premierowi Morawieckiemu marszałek Hołownia, mówiąc, że "warto by było zadbać o to, żeby do Sejmu najpierw trafił budżet".

Morawiecki: często były autopoprawki. Niezbyt często

Premier Morawiecki powiedział, że do projektów budżetu "bardzo często składane były autopoprawki" – czyli poprawki składane przez autorów projektu ustawy, w przypadku projektu budżetu – przez rząd. Jeśli weźmiemy pod uwagę projekty budżetu zgłaszane tylko po zmianie kadencji Sejmu - było ich siedem - to mieliśmy do czynienia tylko z dwiema autopoprawkami w 1997 i w 2005 roku.

Jeśli pod uwagę weźmiemy natomiast wszystkie przesłane do Sejmu projekty ustaw budżetowych od czasu wejścia w życie konstytucji – czyli od października 1997 roku – to było ich w sumie 26 (łącznie z tymi, które przesłano do Sejmu po zmianie kadencji). Tylko w siedmiu przypadkach na etapie zgłaszania projektów do Sejmu rządy wnosiły do projektów autopoprawki. Przeczy to słowom premiera Morawieckiego o tym, że bardzo często składano autopoprawki do projektu budżetu.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Według rozpowszechnianego w sieci cytatu prezydent Andrzej Duda miał na szczycie w Szwajcarii wzywać do "dekolonizacji" Rosji, a konkretnie: do jej podziału "na 200 państw etnicznych". To dezinformacja, szerzona także na prorosyjskich stronach. Słowa polskiego prezydenta zostały przeinaczone.

Duda zaproponował "podział Rosji na 200 państw etnicznych"? Co dokładnie powiedział

Duda zaproponował "podział Rosji na 200 państw etnicznych"? Co dokładnie powiedział

Źródło:
Konkret24

"Przyszłym pokoleniom zabrano lekarzy", "rząd nie chce, żeby w Polsce było więcej lekarzy" - piszą w sieci internauci, krytykując likwidację kierunków lekarskich na niektórych uczelniach. Takie decyzje jeszcze jednak nie zapadły. Trwa audyt. Naczelna Rada Lekarska tłumaczy, że bardziej niż ilość liczy się jakość kształcenia.

"Likwidują kierunki lekarskie"? Jaki problem ma dziewięć uczelni

"Likwidują kierunki lekarskie"? Jaki problem ma dziewięć uczelni

Źródło:
Konkret24

Informacja, jakoby w Wałbrzychu miał się pojawić jakiś autokar z uchodźcami z Afryki, od kilku dni jest rozpowszechniana w mediach społecznościowych - w różnej formie. Nie jest prawdziwa. Wygląda to na skoordynowaną akcję, której celem jest wywołanie negatywnych emocji wobec migrantów i uchodźców w Polsce.

"Zaczęło się", "autokar z uchodźcami w Wałbrzychu". Uwaga na fałszywkę

"Zaczęło się", "autokar z uchodźcami w Wałbrzychu". Uwaga na fałszywkę

Źródło:
Konkret24

"A czy państwo otrzymali już powołanie na ćwiczenia wojskowe..." - tego typu komentarze krążą w mediach społecznościowych w reakcji na publikowane w sieci karty powołań do wojska. Według nagłaśnianego przekazu wojsko ma teraz wysyłać więcej takich kart i to do osób "z łapanki". Uspokajamy i wyjaśniamy.

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

Źródło:
Konkret24

Krążąca w mediach społecznościowych zbitka zdjęć ma dowodzić, że podczas trwającej teraz wojny Palestyńczycy namalowali na ośle flagę Izraela, a potem go zabili. Jednak te fotografie nie są ze sobą powiązane i nie mają nic wspólnego z tym, co obecnie się dzieje w Gazie. To fake news.

Osioł z namalowaną flagą Izraela zamęczony przez "dzieci z Gazy"? To nieprawda

Osioł z namalowaną flagą Izraela zamęczony przez "dzieci z Gazy"? To nieprawda

Źródło:
Konkret24

W sieci rozchodzi się opowieść o tym, jak to prezydent Wołodymyr Zełenski rzekomo kupił kasyno i hotel na Cyprze - posty o tym wrzucane są przy okazji różnych wypowiedzi dotyczących Ukrainy. To kolejny przykład historii stworzonej przez rosyjską propagandę po to, by zdyskredytować ukraińskiego prezydenta - ale też tych, którzy pomagają Ukrainie. W tym między innymi polski rząd.

Zełenski, hotel i kasyno na Cyprze. Jak rosyjska propaganda tworzy napięcia dyplomatyczne

Zełenski, hotel i kasyno na Cyprze. Jak rosyjska propaganda tworzy napięcia dyplomatyczne

Źródło:
Konkret24

Uczestnicy rolniczego protestu w Brukseli utrzymują, że jedną z przyczyn interwencji policji był fakt, że nieśli polskie flagi. Tak samo sugerował w swoim tekście rolniczy portal. Brukselska policja wyjaśnia, dlaczego polscy rolnicy "zostali poproszeni o przeniesienie się" w inne miejsce. Nie o flagę chodziło.

Rolnicy w Brukseli "osaczeni", bo "chodzili z polską flagą"? Policja wyjaśnia powód

Rolnicy w Brukseli "osaczeni", bo "chodzili z polską flagą"? Policja wyjaśnia powód

Źródło:
Konkret24

Jedni twierdzą, że zastrzeganie numeru PESEL to wstęp do likwidacji gotówki, inni - że chodzi o większą inwigilację obywateli. Wokół nowej usługi narosło już wiele fałszywych przekazów. Weryfikujemy je.

"Jest drugie dno" przy zastrzeżeniu numeru PESEL? Rozwiewamy mity

"Jest drugie dno" przy zastrzeżeniu numeru PESEL? Rozwiewamy mity

Źródło:
Konkret24

Samolot podnosi się z pasa startowego, gdy tuż za nim, na tym samym pasie, ląduje już inny - taką scenę widać na filmie opublikowanym w mediach społecznościowych. Komentujący uznał to "przykład synchronizacji lądowania", ale wielu internautów nie wierzy w prawdziwość filmu. Jaka jest prawda?

"Ciekawy przykład synchronizacji" lądowania i startu samolotów? Wręcz przeciwnie

"Ciekawy przykład synchronizacji" lądowania i startu samolotów? Wręcz przeciwnie

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS i Suwerennej Polski wykorzystują pismo wysłane przez Podlaski Urząd Wojewódzki do samorządowców jako dowód, jakoby rząd wydał "polecenie szukania miejsc na ośrodki dla nielegalnych migrantów". To przekaz nieprawdziwy, wzbudzający niepokój w lokalnej społeczności. Dokument dotyczy czego innego, a procedurę tę opisał dwa lata temu rząd Zjednoczonej Prawicy.

Rząd "szuka miejsc dla nielegalnych migrantów" na Podlasiu? O co chodzi z pismem wojewody

Rząd "szuka miejsc dla nielegalnych migrantów" na Podlasiu? O co chodzi z pismem wojewody

Źródło:
Konkret24

Według wielu internautów polsko-rosyjskę granicę na Mierzei Wiślanej wyznacza niski płot z siatki. Nagrania i zdjęcia publikowane w mediach społecznościowych pokazują dość liche ogrodzenie, które biegnie w poprzek plaży. Tyle że granica państwowa przebiega w innym miejscu i w inny sposób jest ochraniana. Wyjaśniamy.

"Tak wygląda nasza granica z Rosją"? Nie. Wygląda inaczej

"Tak wygląda nasza granica z Rosją"? Nie. Wygląda inaczej

Źródło:
Konkret24

W rozpoczynającym się jutro posiedzeniu Sejmu już nie będą brać udziału, a na mandaty posłów Parlamentu Europejskiego jeszcze czekają. Wyjaśniamy, jaka jest teraz sytuacja posłów, którzy w wyniku niedzielnych wyborów pojadą do Brukseli. I kiedy ich miejsca w Sejmie zostaną uzupełnione.

25 wybranych. Jeszcze nie są europosłami, a w Sejmie już nie zagłosują

25 wybranych. Jeszcze nie są europosłami, a w Sejmie już nie zagłosują

Źródło:
Konkret24, PAP

"W zamian za to wejdą prażone chrząszcze", "chyba trzeba wyjść z Unii, bo za chwile nic nie zjemy" - piszą oburzeni internauci, komentując rozpowszechnianą w sieci informację, jakoby Unia Europejska zakazała produkcji chipsów o smaku bekonowym. Tylko że to fake news. Chodzi o inny zakaz.

Unia zakazała chipsów o smaku bekonu? To nie tak, wyjaśniamy

Unia zakazała chipsów o smaku bekonu? To nie tak, wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Czy Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik i Daniel Obajtek mogą się już czuć bezpieczni, bo immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed wyborem"? Dyskusja na ten temat rozpoczęła się w sieci zaraz po ogłoszeniu wstępnych wyników głosowania. Tłumaczymy, czym różnią się sytuacje trójki przyszłych europosłów.

Immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed otrzymaniem mandatu"? To zależy

Immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed otrzymaniem mandatu"? To zależy

Źródło:
Konkret24

Podczas wizyty w Brukseli Jarosław Kaczyński przestrzegał przed "szaleństwem klimatycznym". Mówił, że człowiek nie wpływa na zmiany klimatu. Sugerował, że aby zredukować emisję CO2 do zera, trzeba by "zlikwidować ludzi w Europie". Przywoływał wątpliwe tezy naukowe. Nic z tego nie jest prawdą.

Kaczyński mówi o "szaleństwie klimatycznym" Brukseli. Cztery fałsze naraz

Kaczyński mówi o "szaleństwie klimatycznym" Brukseli. Cztery fałsze naraz

Źródło:
Konkret24

Telewizja Polska udostępniła redakcji Konkret24 informacje o zarobkach Jacka Kurskiego w latach 2016-2023. Startujący teraz do Parlamentu Europejskiego z list PiS były prezes TVP zarobił w sumie ponad 4,6 miliona złotych brutto. Wynagrodzenie rosło z roku na rok, w samym 2020 roku było to ponad milion.

Ile Jacek Kurski zarobił w TVP? Mamy pełne dane

Ile Jacek Kurski zarobił w TVP? Mamy pełne dane

Źródło:
Konkret24

W popularnym przekazie Niemcy i niemiecka firma rzekomo mają kontrolować poszukiwania "złóż surowców krytycznych" w okolicy Suwałk. Bogate złoża m.in. tytanu i wanadu jakoby "mają trafić do UE, a głównie do Niemiec". Poszukiwania rzeczywiście miały miejsce, ale ich celem wcale nie było wydobycie.

Na Suwalszczyźnie poszukują złóż krytycznych, "które mają trafić do Niemiec"? Wyjaśniamy

Na Suwalszczyźnie poszukują złóż krytycznych, "które mają trafić do Niemiec"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Po polskich ulicach "chodzą nielegalni, niezidentyfikowani migranci" - alarmują politycy PiS i Suwerennej Polski. Opowiadają, że relokacja w ramach paktu migracyjnego się już zaczęła, bo Niemcy przysłali nam tysiące migrantów "w ostatnich kilku miesiącach". Przestrzegamy: to przekaz fałszywy. Pakt migracyjny nie wszedł w życie, nie ma relokacji w jego ramach. Wyjaśniamy, jakie dane wykorzystano w tej narracji.

Prawica: "pakt migracyjny już działa", "Polska przyjmuje migrantów z Niemiec". Nie, to fałsz

Prawica: "pakt migracyjny już działa", "Polska przyjmuje migrantów z Niemiec". Nie, to fałsz

Źródło:
Konkret24

Pomagaliśmy straży pożarnej i szpitalom, nie braliśmy pieniędzy dla siebie, prawo na to pozwalało - tłumaczą politycy Suwerennej Polski i PiS, odpierając zarzuty w aferze Funduszu Sprawiedliwości. Rafał Bochenek mówi o "odwracaniu pojęć" i "nadawaniu nowego znaczenia" temu, co robił rząd Zjednoczonej Prawicy. Jednak to Suwerenna Polska stosuje strategię "odwracania pojęć" i manipuluje opinią publiczną. Wyjaśniamy.

Afera Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje Suwerennej Polski po ujawnieniu taśm

Afera Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje Suwerennej Polski po ujawnieniu taśm

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na wiecach uspokaja Polaków, że żyją w bezpiecznym kraju. Tłumaczy, że "rozpoczął to jego świętej pamięci brat, kiedy został ministrem sprawiedliwości". Wtedy to bowiem według prezesa PiS przestępczość w Polsce zaczęła spadać. Dane pokazują raczej trend przeciwny.

Jarosław o Lechu: "mocno dokręcił śrubę" i przestępczość "zaczęła spadać". Dane nie potwierdzają

Jarosław o Lechu: "mocno dokręcił śrubę" i przestępczość "zaczęła spadać". Dane nie potwierdzają

Źródło:
Konkret24

Kandydatka PiS do europarlamentu Małgorzata Gosiewska broni prezesa partii - jej zdaniem Jarosław Kaczyński nigdy nie mówił, że migranci przenoszą pasożyty. Przypominamy, kiedy takie słowa padły.

Kaczyński, migranci i pasożyty. Gosiewska: nie ma takiego cytatu. Jest

Kaczyński, migranci i pasożyty. Gosiewska: nie ma takiego cytatu. Jest

Źródło:
Konkret24

Były prezes Rządowego Centrum Legislacji Krzysztof Szczucki twierdzi, że nie wykorzystywał tego stanowiska i publicznych pieniędzy do walki o fotel posła. Prześledziliśmy jego aktywności w okręgu, z którego startował. Już w prekampanii prezes RCL jeździł tam, by przekazać wozy strażakom, wspierać lokalnych polityków PiS, odsłaniać pomnik, wmurowywać kamień węgielny, rozdawać na ulicy kwiaty czy nawet papieskie encykliki.

"Co w tym złego?". Jak Szczucki za publiczne pieniądze promował samego siebie

"Co w tym złego?". Jak Szczucki za publiczne pieniądze promował samego siebie

Źródło:
Konkret24

Po meczu siatkarskim w Suwałkach pojawiły się informacje o rzekomym wpuszczaniu za darmo ukraińskich kibiców. Te doniesienia nie są prawdziwe, a ich celem jest antagonizowanie obu narodów.

"Polscy kibice 130 złotych za bilet, Ukraińcy za darmo"? Nieprawda

"Polscy kibice 130 złotych za bilet, Ukraińcy za darmo"? Nieprawda

Źródło:
Konkret24