Rządy mniejszościowe już były i rządziły. Nie wszystkie do końca kadencji


W Polsce rządy mniejszościowe już rządziły i przetrwały do końca kadencji - uspokajają politycy PiS. Historia nie była jednak dla takich rządów łaskawa: tylko dwa z ośmiu rządów, które w III RP nie miały za sobą większości parlamentarnej, dotrwały do końca kadencji.

Koncepcja rządu mniejszościowego pojawiła się w wypowiedziach polityków PiS, gdy wewnątrz Zjednoczonej Prawicy powstał konflikt z powodu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, która m.in. zakazuje hodowli zwierząt futerkowych. Przeciwko zmianie opowiedzieli się posłowie Solidarnej Polski i Porozumienia. Przed sejmowym głosowaniem 17 września wicemarszałek Sejmu z PiS Ryszard Terlecki mówił, że "jeśli sytuacja się nie zmieni, to może dojść do rekonstrukcji bez koalicjantów".

"Praktycznie koalicja nie istnieje"
"Praktycznie koalicja nie istnieje"Fakty TVN

Dopytywany o ewentualny rząd mniejszościowy stwierdził, że "to jest niemożliwe". "Najwyżej pójdziemy na przedterminowe wybory. Oczywiście sami" - mówił Ryszard Terlecki w rozmowie z dziennikarzami w sejmie, dopytywany o spór z ugrupowaniami Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina.

Bieleckiego? Buzka? Belki?

Kilka godzin po głosowaniu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt poseł PiS Marek Suski, który był sprawozdawcą projektu zmian w ustawie, powiedział w RMF FM, że jego partia jest zdecydowana na rząd mniejszościowy. "W Polsce rządy mniejszościowe już kilkakrotnie rządziły i przetrwały do końca kadencji" – przekonywał Suski, wspominając rząd Jerzego Buzka i Jana Bieleckiego. Ale przyznał: "łatwo nie będzie".

W podobnym tonie w telewizji Polsat News wypowiedział się rzecznik rządu Piotr Mueller. Jak zaznaczył, "każdy scenariusz jest brany pod uwagę", również ten zakładający rząd mniejszościowy. "W historii takie sytuacje miały już miejsce. Był rząd Jerzego Buzka czy Marka Belki. Można w tym czasie rządzić i przegłosowywać poszczególne ustawy" – podkreślił rzecznik.

Sejm uchwalił "piątkę dla zwierząt". Kryzys w Zjednoczonej Prawicy
Sejm uchwalił "piątkę dla zwierząt". Kryzys w Zjednoczonej PrawicyFakty po południu

To rzecznik rządu, a nie poseł Suski podał prawdziwe informacje. Tylko rządy Jerzego Buzka i Marka Belki (a nie Jana Krzysztofa Bieleckiego) dotrwały do końca parlamentarnej kadencji.

Rządy fachowców i koalicyjnego rozbicia

Piotr Zakrzewski w pracy "Rządy mniejszościowe w III Rzeczypospolitej" stwierdza:

Rząd mniejszościowy to taki, który na skutek konkretnego zdarzenia funkcjonuje przez pewien czas bez poparcia formalnej bądź faktycznej większości ustawowej liczby posłów Piotr Zakrzewski

W historii III RP, czyli od 1989 roku, takich rządów było osiem, ostatnim - w latach 2006-2007 - był rząd Jarosława Kaczyńskiego. Od wyborów parlamentarnych w 2007 roku rządy miały oparcie w stabilnej większości parlamentarnej – były to rządy Donalda Tuska, Ewy Kopacz, Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego.

Pierwszym gabinetem, który miał charakter rządu mniejszościowego, był rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego (12 stycznia 1991 - 23 grudnia 1991). Politolodzy jednak skłaniają się do uznania go za rząd pozaparlamentarny: 13 na 20 ministrów nie było posłami. Gabinet Bieleckiego próbowano odwołać dwukrotnie, za każdym razem znajdowała się większość odrzucająca taki wniosek. Ale rząd Bieleckiego miał kłopoty z przeforsowaniem swoich rozwiązań legislacyjnych, premier mówił nawet o "blokadzie legislacyjnej" ze strony Sejmu, co wskazywało na mniejszościowe poparcie dla jego prac.

Gabinet Jana Krzysztofa Bieleckiego rządził w 1991 roku PAP/Ireneusz Radkiewicz

Po wyborach parlamentarnych w październiku 1991 roku do Sejmu dostało się 29 ugrupowań, co już na wstępie utrudniło powołanie nowego rządu. Dopiero 23 grudnia 1991 roku znalazła się większość 235 posłów z 11 ugrupowań, którzy zagłosowali za powołaniem rządu Jana Olszewskiego (23 grudnia 1991 – 4 czerwca 1992). Nie wszyscy jednak przedstawiciele tych ugrupowań weszli w skład rządu. Jak stwierdza Piotr Zakrzewski, "fakt, iż PSL nie znalazł się w koalicji rządowej, a ostatecznie reprezentacja partyjna w rządzie przekładała się na ok. ¼ mandatów w Sejmie, pozwala przypisać temu gabinetowi mniejszościowy status".

Większością w Sejmie nie dysponował także rząd Hanny Suchockiej (11 lipca 1992 – 28 maja 1993) – w momencie powołania poparło go 226 posłów. To był wynik fiaska rozmów na temat udziału w koalicji rządowej Porozumienia Centrum i KPN. Przez cały okres działalności rząd Suchockiej zmagał się z posłami koalicji, którzy głosowali często przeciwko przedłożeniom rządowym – np. posłowie ZChN zagłosowali przeciwko programowi prywatyzacji. Z działalności rządu Suchockiej niezadowoleni byli posłowie NSZZ Solidarność, na wniosek których Sejm 28 maja 1993 roku głosami 233 posłów odwołał rząd. Prezydent Lech Wałęsa skorzystał ze swoich uprawnień, rozwiązał parlament, a we wrześniu 1993 roku odbyły się przyspieszone wybory.

Hanna Suchocka odznaczona Orderem Orła Białego (2014 rok)
Hanna Suchocka odznaczona Orderem Orła Białego (2014 rok)Fakty TVN

Znikające poparcie, mocny premier

Pierwszym rządem III RP, któremu udało się dotrwać do końca kadencji mimo utraty poparcia sejmowej większości, był rząd Jerzego Buzka (31 października 1997 – 19 października 2001). Miał na początku poparcie 260 posłów AWS i Unii Wolności. Jednak w trakcie jego działalności dochodziło do różnicy zdań między koalicjantami, m.in. w kwestiach podatkowych, reformy prawa karnego czy obsady Rzecznika Praw Obywatelskich i prezesa IPN. 28 maja 2000 roku wskutek konfliktu wokół wprowadzonego przez premiera zarządu komisarycznego warszawskiej gminy Centrum Unia Wolności wycofała swoich ministrów z rządu.

To paradoksalnie umocniło pozycję Jerzego Buzka - szybko przeprowadził rekonstrukcję rządu, czyniąc m.in. Lecha Kaczyńskiego ministrem sprawiedliwości. Umiejętnie zabiegał o poparcie posłów dla rządowych projektów, spotykając się z szefami poselskich klubów. Pozycję Buzka jako premiera wzmocniła także przegrana lidera AWS Mariana Krzaklewskiego w wyborach prezydenckich w 2000 roku.

Rząd Buzka dotrwał do jesiennych wyborów parlamentarnych 2001 roku, kiedy zwyciężyła koalicja SLD-UP. Wtedy powstał rząd Leszka Millera (19 października 2001 - 2 maja 2004). Do sejmowej większości zabrakło jej jednak 15 mandatów. Dlatego 9 października 2001 roku powstała koalicja SLD-UP-PSL. Ona także, jak AWS-UW, nie przetrwała.

Lewicowo-ludowa koalicja istniała jedynie do marca 2003 roku. Koalicjantów poróżniła kwestia prezydenckiego weta do ustawy o biopaliwach, a także ustawy o dopłatach dla rolników przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. "Nie można być jednocześnie w rządzie i w opozycji" – powiedział premier Leszek Miller, gdy 1 marca 2003 roku wykluczył PSL z koalicji. Rząd Millera w Sejmie mógł liczyć na 226 głosów. 10 więcej – 236 - zdobył w głosowaniu nad wotum zaufania, jakie odbyło się 13 czerwca 2003 roku, kilka dni po referendum akcesyjnym, w którym większość opowiedziała się za członkostwem Polski w Unii Europejskiej. W kilku ważnych głosowaniach – np. przy próbie odwołania minister ds. europejskich Danuty Huebner – rząd Millera mógł liczyć na wsparcie Platformy Obywatelskiej.

Gdy jednak doszło do rozłamu w SLD i grupa polityków sojuszu zawiązała partię Socjaldemokracja Polska, 2 maja 2004 roku Leszek Miller podał rząd do dymisji. Jego rząd borykał się z wyzwaniami każdego mniejszościowego gabinetu: permanentnym poszukiwaniem większości w Sejmie i obroną przed destrukcyjnymi działaniami opozycji.

Kolejnym premierem lewicowego gabinetu został Marek Belka (2 maja 2004 - 31 października 2005). Przeciwko jego powołaniu było 262 posłów, co przesądziło o tym, że zgodnie z Konstytucją rząd powołał prezydent. Dopiero potem, 24 czerwca 2004 roku, rząd Belki otrzymał wotum zaufania od 236 posłów. Czy więc był rządem mniejszościowym? Piotr Zakrzewski twierdzi, że tak, bo wiele razy posłowie SLD głosowali wbrew stanowisku rządu np. w sprawie 50 proc. podatku dla najbogatszych; SLD domagał się dymisji wicepremiera ds. gospodarczych Jerzego Hausnera; ugrupowania wspierające rząd, wbrew stanowisku gabinetu, uchwaliły Fundusz im. Komisji Edukacji Narodowej. Ustawę zawetował prezydent, a za odrzuceniem jego weta zagłosowały SLD i SDPL, opozycja – za utrzymaniem.

Pierwsze rządy PiS nie dotrwały

Kolejne dwa rządy - premierów Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego - również zalicza się do rządów mniejszościowych, ale nie dotrwały do końca kadencji rozpoczętej jesienią 2005 roku.

Wybory zdecydowanie wygrały wtedy PiS i PO. Gdy negocjacje między zwycięskimi partiami o powołaniu wspólnego rządu skończyły się fiaskiem, powstał rząd Kazimierza Marcinkiewicza (31 października 2005 - 14 lipca 2006), do którego weszli tylko przedstawiciele PiS i kilkoro ministrów bezpartyjnych.

Jak mówił sam Marcinkiewicz, jako premier rządu mniejszościowego wybrał taktykę "podlizywania się wszystkim". Ale Jarosław Kaczyński dążył wtedy do zagwarantowania rządowi stabilności. 2 lutego 2006 roku liderzy PiS, Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin podpisali na 12 miesięcy umowę, w której dwie mniejsze partie zobowiązywały się do poparcia projektów PiS. Według Zakrzewskiego, rząd Marcinkiewicza był dalej rządem mniejszościowym, gdzie "formalny brak większości rekompensowany jest wsparciem zewnętrznego partnera bądź partnerów".

Historia rządu Jarosława Kaczyńskiego 2006-2007
Historia rządu Jarosława Kaczyńskiego 2006-2007tvn24

W takiej formule rząd funkcjonował do 5 maja 2006 roku, kiedy na mocy porozumień z Samoobroną i LPR nastąpiła rekonstrukcja rządu, do którego weszli przedstawiciele obu tych ugrupowań. 19 lipca 2006 roku Marcinkiewicza na stanowisku premiera zastąpił Jarosław Kaczyński (15 lipca 2006 - 16 listopada 2007). Rząd miał za sobą 248 głosów, ale stracił tę większość po dymisji Andrzeja Leppera we wrześniu 2006 roku.

Uzyskał ją ponownie, gdy w połowie października 2006 roku Samoobrona wróciła do rządu. Nie na długo, bo 9 lipca 2007 roku, na skutek tzw. afery gruntowej, Lepper znów stracił stanowisko wicepremiera. Samoobrona i LPR wycofały się z koalicji z PiS - i tym samym rząd Jarosława Kaczyńskiego stał się ósmym w historii III RP rządem mniejszościowym.

Istniał do 16 listopada 2007 roku, kiedy została zaprzysiężona Rada Ministrów koalicji PO-PSL.

W tekście wykorzystano pracę Piotra Zakrzewskiego "Rządy mniejszościowe w III RP"

Autor: Piotr Jaźwiński / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Pozostałe wiadomości

Po głośnej imprezie w hotelu poselskim Łukasz Mejza tłumaczył z mównicy sejmowej, że w nocy bronił "tradycji polegających na wspólnym, chóralnym śpiewaniu". A w rozmowie z TVN24 tłumaczył się całodniową pracą w sejmowych komisjach i na posiedzeniach. Sprawdziliśmy więc aktywność parlamentarną tego posła PiS. Nie jest to długa analiza.

Mejza tłumaczy nocną imprezę: "skoro się pracuje cały dzień....". Jak on pracuje?

Mejza tłumaczy nocną imprezę: "skoro się pracuje cały dzień....". Jak on pracuje?

Źródło:
Konkret24

"Wystarczy spojrzeć na dane historyczne i zobaczyć, że zawsze kiedy rządzi Donald Tusk i Platforma Obywatelska to frekwencja jest niższa" - przekonywał dzień po drugiej turze wyborów samorządowych szef gabinetu prezydenta, Marcin Mastalerek. Dane PKW o frekwencji nie potwierdzają jego słów.

Mastalerek: "zawsze kiedy rządzi Donald Tusk i PO to frekwencja jest niższa". Sprawdzamy

Mastalerek: "zawsze kiedy rządzi Donald Tusk i PO to frekwencja jest niższa". Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Politycy Prawa i Sprawiedliwości forsują w mediach przekaz, że wraz z powrotem Donalda Tuska na fotel premiera źle się dzieje na ryku pracy. Mateusz Morawiecki jako "dowód" pokazuje mapę z firmami, które zapowiedziały zwolnienia grupowe. Jak sprawdziliśmy, takich zwolnień nie jest więcej, niż było za zarządów Zjednoczonej Prawicy. Eksperci tłumaczą, czego są skutkiem.

Narracja PiS o grupowych zwolnieniach i "powrocie biedy". To manipulacja

Narracja PiS o grupowych zwolnieniach i "powrocie biedy". To manipulacja

Źródło:
Konkret24

"Ukraińcy mają większe prawa w Polsce niż Polacy" - stwierdził jeden z internautów, który rozsyłał przekaz o przyjęciu przez Senat uchwały "o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi". Posty te zawierają szereg nieprawdziwych informacji.

"Senat przyjął uchwałę o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi"? Nic się tu nie zgadza

"Senat przyjął uchwałę o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi"? Nic się tu nie zgadza

Źródło:
Konkret24

"Coś się szykuje" - przekazują zaniepokojeni internauci, rozsyłając zdjęcie zawiadomienia o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie samochodu jako świadczenia na rzecz jednostki wojskowej. Uspokajamy: dokument wygląda groźnie, lecz nie jest ani niczym nowym, ani wyjątkowym.

Masz SUV-a, "to go stracisz"? Kto i dlaczego rozsyła takie pisma 

Masz SUV-a, "to go stracisz"? Kto i dlaczego rozsyła takie pisma 

Źródło:
Konkret24

Po pogrzebie Damiana Sobola, wolontariusza, który zginął w izraelskim ostrzale w Strefie Gazy, internauci zaczęli dopytywać, co wokół jego trumny robiły swastyki i czy były prawdziwe. Sprawdziliśmy.

Swastyki pod trumną Polaka zabitego w Strefie Gazy? Wyjaśniamy

Swastyki pod trumną Polaka zabitego w Strefie Gazy? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń w mediach społecznościowych ma fotografia dwóch mężczyzn jedzących coś na ulicy przed barem. Jeden to prezydencki doradca Marcin Mastalerek, drugi stoi bokiem, twarzy nie widać. Internauci informują, że to prezydent Duda, który podczas pobytu w Nowym Jorku poszedł ze swoim doradcą na pizzę do baru. Czy na pewno?

Duda i Mastalerek jedzą pizzę na ulicy? Kto jest na zdjęciu

Duda i Mastalerek jedzą pizzę na ulicy? Kto jest na zdjęciu

Źródło:
Konkret24

Według krążącego w sieci przekazu po zmianie prawa Ukraińcom łatwiej będzie uzyskać u nas kartę pobytu na trzy lata. A to spowoduje, że "do Polski będą ściągać jeszcze większe ilości Ukraińców". Przekaz ten jest manipulacją - w rzeczywistości planowane zmiany mają uniemożliwić to, by wszyscy Ukraińcy mogli uzyskiwać karty pobytu i pozostawać u nas trzy lata.

"Każdy, kto zechce" z Ukrainy dostanie kartę pobytu w Polsce? No właśnie nie

"Każdy, kto zechce" z Ukrainy dostanie kartę pobytu w Polsce? No właśnie nie

Źródło:
Konkret24

Ponad milionowe zasięgi generuje w polskiej sieci przekaz, że od początku lipca nie będzie można w Niemczech w weekendy jeździć samochodami osobowymi. Powodem ma być troska o środowisko. Uspokajamy: nie ma takich planów.

W Niemczech od lipca "całkowity zakaz jazdy w weekendy"? To "nieuzasadnione obawy"

W Niemczech od lipca "całkowity zakaz jazdy w weekendy"? To "nieuzasadnione obawy"

Źródło:
Konkret24

Czy Amerykański Czerwony Krzyż nie przyjmuje krwi od osób zaszczepionych przeciw COVID-19? Taką teorię, na podstawie pytań z formularza tej organizacji, wysnuli polscy internauci. Kwestionariusz jest prawdziwy, teoria już nie.

Amerykański Czerwony Krzyż "odmawia przyjmowania krwi" od zaszczepionych? Nie

Amerykański Czerwony Krzyż "odmawia przyjmowania krwi" od zaszczepionych? Nie

Źródło:
Konkret24

Internauci i serwisy internetowe podają przekaz, że polskie wojsko wysyła pracującym pierwsze powołania - że dostają "pracownicze przydziały mobilizacyjne". Wyjaśniamy, o co chodzi.

Pracownikom wysłano "pierwsze powołania do wojska"? Nie, wyjaśniamy

Pracownikom wysłano "pierwsze powołania do wojska"? Nie, wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Sceptycy pandemii COVID-19 i przeciwnicy wprowadzonych wtedy obostrzeń szerzą ostatnio narrację, jakoby "niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii". Wiele wpisów z taką informacją krąży po Facebooku i w serwisie X. Nie jest to jednak prawda.

"Niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii"? Manipulacja pana profesora

"Niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii"? Manipulacja pana profesora

Źródło:
Konkret24

W sieci pojawiły się dramatyczny zbiór nagrań, rzekomo z potężnej burzy, która przeszła nad Dubajem. Niektóre z nich nie mają jednak nic wspólnego z ostatnimi wydarzeniami. Wyjaśniamy.

Powódź w Dubaju. Huragan i drzewo wyrwane z korzeniami? To nie są nagrania stamtąd

Powódź w Dubaju. Huragan i drzewo wyrwane z korzeniami? To nie są nagrania stamtąd

Źródło:
Konkret24

Posłanka PiS Joanna Lichocka zaalarmowała swoich odbiorców, że we Wrocławiu powstał "ruchomy meczet". W poście nawiązała do kwestii nielegalnych migrantów, Donalda Tuska i Unii Europejskiej. Posłanka mija się z prawdą. Pokazujemy, co rzeczywiście stoi przy Stadionie Olimpijskim w stolicy Dolnego Śląska.

"Ruchomy meczet" we Wrocławiu? Posłanka PiS manipuluje, tam stało i stoi boisko

"Ruchomy meczet" we Wrocławiu? Posłanka PiS manipuluje, tam stało i stoi boisko

Źródło:
Konkret24

"Głosują, jak im patroni z Niemiec każą", "lista hańby europosłów", "komu podziękować za pakiet migracyjny" - z takimi komentarzami rozsyłane jest w sieci zestawienie mające pokazywać, jak 25 polskich europosłów rzekomo głosowało "w sprawie pakietu migracyjnego". Tylko że grafika zawiera błędy i nie przedstawia, jak rzeczywiście ci europosłowie głosowali. Wyjaśniamy.

"Lista hańby europosłów"? Nie, grafika z błędami. Kto jak głosował w sprawie paktu migracyjnego?

"Lista hańby europosłów"? Nie, grafika z błędami. Kto jak głosował w sprawie paktu migracyjnego?

Źródło:
Konkret24

Według posłanki PiS Marleny Maląg proponowane przez obecny rząd "babciowe" oznacza likwidację programu wprowadzonego przez rząd Zjednoczonej Prawicy. "Znów oszukali?", "będą zabierać?" - pytała była minister rodziny. To manipulacja. Wyjaśniamy, czy rodzice rzeczywiście stracą na nowym świadczeniu.

Maląg: "babciowe" oznacza likwidację rodzinnego kapitału opiekuńczego. Co pominęła była minister?

Maląg: "babciowe" oznacza likwidację rodzinnego kapitału opiekuńczego. Co pominęła była minister?

Źródło:
Konkret24

Sugerując się tekstami niektórych serwisów internetowych, polscy internauci gratulują Słowakom, że "odrzucili pakt migracyjny" i piszą, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo. Sęk w tym, że Słowacja nic nie odrzuciła, a Polska - i Węgry - przyjmują takie samo stanowisko. Wyjaśniamy, na czym polega rozpowszechniany w internecie manipulacyjny przekaz.

Słowacja "odrzuca unijny pakt migracyjny, a Polska?" Uproszczenie i manipulacja

Słowacja "odrzuca unijny pakt migracyjny, a Polska?" Uproszczenie i manipulacja

Źródło:
Konkret24

Salon kosmetyczny z eksperymentalną terapią odchudzającą komarami jakoby działał w Gdańsku. Uchodźczyni z Ukrainy, która go prowadziła, miała na tym zarobić ponad milion złotych - wynika z rzekomego materiału stacji Euronews. Rozpowszechniają go w sieci prorosyjskie konta. Jest sfabrykowany.

Terapia odchudzająca komarami, fałszywe dokumenty i Ukrainka z milionem złotych. Nic tu nie jest prawdą

Terapia odchudzająca komarami, fałszywe dokumenty i Ukrainka z milionem złotych. Nic tu nie jest prawdą

Źródło:
Konkret24

W 2023 roku pierwszy raz od trzech lat spadła liczba osób, wobec których zarządzono kontrolę operacyjną. Wśród nich były też inwigilowane Pegasusem. Cały czas jest to jednak więcej niż przed objęciem rządów przez Zjednoczoną Prawicę.

Nie tylko Pegasus. Ile osób służby inwigilowały w 2023 roku?

Nie tylko Pegasus. Ile osób służby inwigilowały w 2023 roku?

Źródło:
Konkret24

Nowy warszawski radny PiS, a wcześniej wojewoda mazowiecki Tobiasz Bocheński postanowił uczcić Święto Chrztu Polski wpisem w mediach społecznościowych. Jednak swój post na ten temat zilustrował grafiką przedstawiającą chrzest nie Mieszka I, tylko innego władcy. 

Bocheński uczcił Święto Chrztu Polski. "Douczy się pan z okresu średniowiecza" 

Bocheński uczcił Święto Chrztu Polski. "Douczy się pan z okresu średniowiecza" 

Źródło:
Konkret24

Jordańska księżniczka Salma miała "osobiście strącić" sześć irańskich dronów skierowanych na Izrael, Iran zrobił Izraelowi "małe Drezno", a jeden z dronów zawisł na kablach elektrycznych... - tego typu informacje o ataku na Izrael rozchodzą się w polskich mediach społecznościowych. Są niepotwierdzone i fałszywe, oparte na starych zdjęciach i nagraniach.

Drony "strąciła jordańska księżniczka", a jeden "zaplątał się w kable". Fejki o ataku Iranu na Izrael

Drony "strąciła jordańska księżniczka", a jeden "zaplątał się w kable". Fejki o ataku Iranu na Izrael

Źródło:
Konkret24