Poszerza się lista służb specjalnych, które w pandemii zyskały dostęp do danych obywateli przebywających w kwarantannie, w izolacji i skierowanych na testy. Takich osób jest już ponad 1,7 mln. Pytani przez Konkret24 eksperci mają wątpliwości, czy zakres danych jest proporcjonalny do zadań, jakie te służby wykonują podczas pandemii.

Z każdą nowelizacją rządowego rozporządzenia o wprowadzaniu ograniczeń związanych z pandemią poszerza się lista służb specjalnych, które mają dostęp do danych osób przebywających w kwarantannie, w izolacji bądź mających skierowania na testy covidowe.

W najnowszej, piątej już nowelizacji rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii zapisano, że dostęp do danych osób na kwarantannie mają także Żandarmeria Wojskowa i Wojska Obrony Terytorialnej. Wcześniej prawo to dano m.in. ABW, CBA, kontrwywiadowi wojskowemu czy SOP.

W WOT pełna mobilizacja. Żołnierze pomogą w walce z COVID-19

"Na kogo WOT"?

"No i wprowadzili do ustawy żandarmerię i WOT. Po co? Na kogo?" – brzmiał jeden z internetowych komentarzy dotyczący nowego przepisu. "Teraz swoje tituszki przebiorą w mundury? #pytamy"– napisał inny użytkownik Twittera, zamieszczając w swoim wpisie zdjęcie Dziennika Ustaw z fragmentem nowelizacji z 2 listopada, w którym pada nazwa Wojsk Obrony Terytorialnej.

Z wpisów internatów wynika jednak, że nie znają dokładnej treści par. 2 ust. 7, do którego odnosi się zmiana.

W rozporządzeniu z 9 października zapisano, że dane osób przebywających na kwarantannie, w izolacji bądź mających skierowania na testy covidowe są przekazywane nie tylko jednostkom Państwowej Inspekcji Sanitarnej, ale także placówkom leczniczym zajmującym się zwalczaniem epidemii, Narodowemu Funduszowi Zdrowia, Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, Narodowemu Instytutowi Zdrowia Publicznego – Państwowemu Zakładowi Higieny, Narodowemu Instytutowi Kardiologii w Warszawie, wojewodom, policji, Straży Granicznej, straży pożarnej. Dane te trafiają też do systemu ratownictwa medycznego, ale również do Poczty Polskiej.

Fragment rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 roku
Fragment rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 roku

Ponadto dostęp do tych danych mają także służby specjalne: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Krajowa Administracja Skarbowa, Służba Ochrony Państwa.

Właśnie do tej listy w nowelizacji rozporządzenia z 23 października dopisano Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, a w nowelizacji z 2 listopada – Żandarmerię Wojskową i Wojska Obrony Terytorialnej.

Wszystkie te instytucje mają otrzymywać dane w celu "realizacji ich zadań ustawowych lub statutowych lub zadań związanych z prowadzeniem działań dotyczących przeciwdziałania epidemii wywołanej zakażeniami wirusem SARS-CoV-2".

Decydujące jest, czy przekazanie danych służy walce z epidemią

Te zapisy wywołują wśród użytkowników mediów społecznościowych zaniepokojenie. "O tak. WOT z moimi danymi adresowymi. Teraz od razu mi lepiej. #ulga" – napisał sarkastycznie na Twitterze jeden z intrenautów. "Ale z czymś konkretnym masz problem? – zapytał go inny. "A owszem. Z lawinowo nawarstwiającymi się uprawnieniami służb zarządzanych przez partyjnych apartczyków. Otóż te uprawnienia bywają wzmacniane (bo terroryści, bo emigranci, bo zaraza) a nigdy jakoś nie bywają uchylane. Ciekawostka" - brzmiała odpowiedź.

Dyskusja internautów o rozporządzeniu rządu
Dyskusja internautów o rozporządzeniu rządu

Dane osobowe, których dotyczy rozporządzenie i które mają trafiać do służb to: adres kwarantanny i numer telefonu osób odbywających kwarantannę, izolację w warunkach domowych bądź osób skierowanych na testy antycovidowe. Według danych Ministerstwa Zdrowia z 6 listopada w kwarantannie były 433 524 osoby, na testy skierowano 792 005, a zakażonych było 493 765 - czyli w sumie ponad 1,7 mln osób, których dane mogą trafić do służb. 

W myśl ustawy o ochronie danych osobowych te identyfikacyjne (adres, numer telefonu) nie są danymi wrażliwymi podlegającymi - jak te o stanie zdrowia - szczególnej ochronie.

Adam Klimowski, prawnik i specjalista ds. ochrony danych osobowych, podkreśla, że administratorem danych osobowych (ADO) w tym zakresie jest minister zdrowia. "On zatem jest odpowiedzialny za to, by przekazywanie danych odbywało się zgodnie z przepisami prawa ochrony danych osobowych (w tym RODO)" - stwierdza Adam Klimowski. "Decydujące znaczenie ma tu określenie, czy przekazanie danych o osobach poddanych kwarantannie, izolacji lub zakażonych do CBA, ABW itp. instytucjom służy walce z epidemią. Minister zdrowia (jako ADO) powinien dysponować analizami w tym zakresie, którymi kierowano się przy decyzji o udostępnieniu" - podkreśla ekspert w analizie dla Konkret24.

"Pozaustawowe poszerzanie kompetencji służb"

"Możemy tylko gdybać, po co służbom specjalnym dostęp do takich danych" - stwierdza w opinii dla Konkret24 dr Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo monitorującej jawność życia publicznego w Polsce. Jak zauważa dr Izdebski, ograniczono się tylko do stwierdzenia, że dane te są przekazywane "w celu realizacji ich zadań ustawowych lub statutowych lub zadań związanych z prowadzeniem działań dotyczących przeciwdziałania epidemii wywołanej zakażeniami wirusem SARS-CoV-2". To dość szerokie sformułowanie.

Z kolei Adam Klimowski przywołuje uzasadnienia, jakimi autorzy rozporządzenia popierają umożliwienie służbom specjalnym dostępu do danych osób w kwarantannie. W przypadku CBA dostęp ten uzasadniono "realizacją ustawowych zadań Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz zleconych czynności procesowych w prowadzonych postępowaniach przygotowawczych".

Jeśli chodzi o np. ABW, przyznanie dostępu do informacji o osobach w kwarantannie uzasadniono celami działalności ABW, takimi jak "rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw szpiegostwa, terroryzmu oraz innych przestępstw o zasięgu międzynarodowym (nielegalne wytwarzanie, posiadanie i obrót bronią, amunicją i materiałami wybuchowymi, bronią masowej zagłady oraz środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi)" a także: "zapobieganie zdarzeniom o charakterze terrorystycznym".

"Czy takie uzasadnienie jest wystarczające w kontekście szerokiego celu, jakim jest walka z epidemią?" - zastanawia się Adam Klimowski.

Zdaniem dr. Izdebskiego, "zakładając, że chodzi wyłącznie o usprawnienie zadań służb, np. w kontekście potrzeby 'namierzenia' osoby przebywającej na kwarantannie, udostępnienie ABW danych o tym, gdzie przebywa taka osoba, wydaje się sensowne - ale tylko na pozór. Nie istnieje przecież obowiązek zgłoszenia ABW każdorazowego miejsca naszego pobytu w czasach 'nieepidemicznych'" - zauważa dr Izdebski. I dodaje: "Jest to pozaustawowe poszerzanie kompetencji służb. To są uprawnienia nieproporcjonalne, wprowadzone aktami niższego rzędu i też jako takie niezgodnie również z art. 47 konstytucji". Ma na myśli przepis:

Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

art. 47 Konstytucji RP

"Należy brać pod uwagę kwestię proporcjonalności"

Z kolei Eliza Rutynowska, prawniczka Forum Obywatelskiego Rozwoju, zauważa: "Służby mają prawo przetwarzać dane osobowe w takim zakresie, w jakim jest to niezbędne dla realizacji celów ich ustawowych zadań - czyli np. również mając świadomość, że może dojść do przeprowadzenia czynności z osobą, która przebywa na kwarantannie".

Przekazywanie służbom danych osobowych, jej zdaniem, może być usprawiedliwiane w następujący sposób: funkcjonariusze ABW mogą stykać się również z osobami potencjalnie zakażonymi; funkcjonariusze mają np. uprawnienia do przeszukiwania osób oraz pomieszczeń oraz zatrzymywania osób. "Stąd zasadnym wydaje się, by posiadali zawczasu informację o ewentualnym zakażeniu takiej osoby" - stwierdza Rutynowska.

05.11.2020 | Ponad 27 tysięcy zakażeń SARS-CoV-2. Premier zapowiedział ostatni etap przed "narodową kwarantanną"

Zastrzega jednak że "należy brać pod uwagę kwestię proporcjonalności". "Prawo do ochrony danych osobowych nie jest prawem bezwzględnym i należy je postrzegać w kontekście jego funkcji społecznej i wyważyć względem innych praw podstawowych, w myśl zasady proporcjonalności".

Jak podkreśla prawniczka, "musi być również zachowana zasada realizacji celu leżącego w interesie publicznym oraz przetwarzanie danych powinno być proporcjonalne do wyznaczonego, prawnie uzasadnionego celu".

"Można oczywiście dyskutować o zakresie przekazywanych danych podmiotom nie zaangażowanym bezpośrednio w zwalczanie pandemii lub zabezpieczanie osób przebywających na kwarantannie, natomiast należy, w mojej ocenie, również brać pod uwagę ich działania 'terenowe'" - konkluduje Rutynowska.

Rozporządzenie z 9 października nie precyzuje, jak długo dane identyfikacyjne mają być przechowywane. W ustawie z 2 marca o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych zapisano jedynie, że dane osobowe, które zgromadziła policja w związku z "pilnowaniem" osób przebywających na kwarantannie, mają być usunięte miesiąc po ustaniu stanu epidemii.

Autor:  Piotr Jaźwiński
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: CBA

Pozostałe

"Prezydent Andrzej Duda jedzie w 5 autach"? Wyjaśniamy

Jadąca na Wawel kolumna 11 wozów Służby Ochrony Państwa pilotowana przez trzy policyjne radiowozy oburzyła posła PO Pawła Olszewskiego. Doliczywszy się pięciu pancernych limuzyn, zakpił na Twitterze: "Andrzej Duda jedzie w 5 autach???". Internauci dołączyli do żartów. Ale prezydenta w kolumnie nie było.

"Nowy program konfident+"? Projekt uprawnień dla ZUS a obowiązek denuncjacyjny

"Kiepski żart", "hodowanie przymusowych donosicieli" – tak internauci komentują projekt nowelizacji ustawy, która dałaby ZUS szerokie uprawnienia do żądania informacji od obywateli. Według projektu będziemy mieli obowiązek powiadamiania ZUS o tym, że ktoś nielegalnie jest na zwolnieniu lekarskim. Nie byłby to pierwszy przepis w polskim prawie wprowadzający obowiązek denuncjacyjny.

Ta sama porwana dziewczynka. 16 różnych miast. Przestrzegamy: to fake news

W ostatnich tygodniach internauci udostępniają w sieci dramatyczny apel z prośbą o pomoc w znalezieniu sprawcy porwania dziewczynki i jej matki. Raz piszą, że stało się to w Radomiu, raz że w Lubinie, raz że w Koszalinie... To nie jest informacja prawdziwa, a posty kierują do podejrzanych stron. Policja ostrzega przed klikaniem w nieznane linki.