Program Polski Ład i Krajowy Plan Odbudowy zawierają kolejne deklaracje władzy dotyczące gospodarki czy życia społecznego w kraju. Przez ponad pięć lat PiS złożył wiele obietnic. Przyjrzeliśmy się tym, które szczególnie nagłaśniał, lecz dotychczas nie zrealizował.

Promowany szeroko przez rząd Zjednoczonej Prawicy nowy program Polski Ład pełen jest zapowiedzi i obietnic, dzięki którym – jak napisano na stronie Prawa i Sprawiedliwości - "Polska ma szansę dołączyć do grona najbardziej rozwiniętych państw UE". Program zaprezentowano 15 maja, a już od 17 maja premier Mateusz Morawiecki ruszył w Polskę, promować Polski Ład. Zapowiedziano w nim m.in. zwiększenie wydatków na służbę zdrowia do 6 proc. PKB już w 2023 roku, podniesienie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł, wzrost dochodów emerytów, wyższy próg podatkowy, dodatkowe pieniądze na drugie i trzecie dziecko, 500 tys. nowych miejsce pracy itd.

Od objęcia rządów w 2015 roku przez Zjednoczoną Prawicę kolejne deklaracje były przedstawiane w programach wyborczych PiS, w expose premierów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, w publicznych wypowiedziach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, na konferencjach rządu czy w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Część zrealizowano – jak np. program 500 plus, cofnięcie obowiązku szkolnego dla sześciolatków, likwidacja gimnazjów, obniżenie wieku emerytalnego, 13. emerytura, zerowy PIT do 26. roku życia - ale dużo pozostaje w sferze deklaracji. Przeanalizowaliśmy, co rząd PiS zapowiadał, lecz dotychczas nie spełnił.

Niższe podatki, dopłaty do mieszkań, zmiany dla rolników. PiS pokazało Polski Ład

Liczba obietnic złożonych przez rząd Zjednoczonej Prawicy jest trudna do wyliczenia z racji tego, że raz były to deklaracje konkretnych polityków, innym razem programy partii, jeszcze innym - dokumenty rządowe, a wiele z nich było potem modyfikowanych. Serwis fact-checkingowy Demagog.org po czterech latach rządów PiS opracował raport podsumowujący najważniejsze – zdaniem jego zespołu badawczego – "100 obietnic Zjednoczonej Prawicy". Z raportu opublikowanego we wrześniu 2019 roku wynika, że z tej wybranej setki rząd zrealizował 37 obietnic, kolejne 25 tylko częściowo, a 38 nie.

W naszej analizie oparliśmy się m.in. na Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR) przyjętej przez Radę Ministrów 14 lutego 2017 roku, która powstała na bazie przyjętego 16 lutego 2016 roku przez Radę Ministrów Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (tzw. Plan Morawieckiego). SOR przedstawiono jako "kluczowy dokument państwa polskiego w obszarze średnio- i długofalowej polityki gospodarczej". Przedstawia cele w wymiarze gospodarczym i społecznym do 2020 roku, a także perspektywę do 2030 roku.

Ponadto wzięliśmy pod uwagę programy PiS, obietnice wyborcze składane przez premierów, publiczne obietnice Jarosława Kaczyńskiego. Uwzględniliśmy deklaracje, które opierały się na mierzalnych wskaźnikach (można sprawdzić dane). Wybraliśmy te istotne z punktu widzenia gospodarki i jakości życia obywateli, ale też ważne dla wizerunku PiS jako partii, która w centrum stawia rodzinę i jej zdrowie, bądź nagłaśniane w celach bardziej propagandowych (a efekty powinny być mierzalne). Ponieważ w niektórych przypadkach nie ma jeszcze danych za 2020 rok, prezentujemy ostatnie dostępne, czyli za rok 2019.

Plan Morawieckiego przyjęty na posiedzeniu rządu

Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju: inwestycje, dochody gospodarstw, innowacyjność

Po prezentacji Polskiego Ładu ekonomiści zwracali uwagę, że te zapowiedzi nie odnoszą się już do celów, jakie stawiała Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Napisał o tym na Twitterze m. in. Ryszard Wojtkowski, prezes prywatnego funduszu inwestycyjnego: "PIS uciekł od rozliczenia Planu Odpowiedzialnego Rozwoju. Nic dziwnego, skoro niewiele z tego zostało. Ale ciekawe, że kiedyś mówiono o 'rozwoju', dzisiaj skupiamy się na 'ładzie'. Tak, jakby skończyła się im odpowiedzialność, stracili serce do planu i już nie wierzą w rozwój…".

Pandemia zapewne uniemożliwiła realizację niektórych celów zaplanowanych do 2020 roku. Ale np. udało się osiągnąć "ograniczenie odsetka osób zagrożonego ubóstwem i wykluczeniem społecznym do 20 proc. w 2020 roku". Według GUS w 2016 roku odsetek tych osób wynosił 21,9 proc., ale w 2017 roku – 19,5 proc., w 2018 – 18,9 proc., w 2019 roku – 18,2 proc. Celem według SOR było też "zmniejszenie rozwarstwienia dochodowego Polaków - wartość tzw. współczynnika Giniego obniży się z 30,6 w 2015 r. do 30 w 2020 roku". Współczynnik ten, jak wyjaśnia GUS, ma wartość między 0 (gdyby wszystkie osoby miały ten sam dochód) a 100 (gdyby wszystkie osoby poza jedną miały dochód zerowy). Zatem im wyższa wartość wskaźnika, tym większy stopień koncentracji dochodów i większe zróżnicowanie. Już w 2016 roku wartość tego wskaźnika wyniosła 29,8, a w kolejnych latach: 2017 – 29,2; 2018 – 27,8; 2019 – 28,5. Choć nie ma jeszcze danych za 2020 rok, można stwierdzić, że cel SOR został osiągnięty.

Z realizacją innych celów z segmentu "Wzrost zamożności Polaków oraz zmniejszenie liczby osób zagrożonych ubóstwem i wykluczeniem społecznym" idzie trudniej. Były to (cytaty za SOR):

"Zwiększenie przeciętnego dochodu gospodarstw domowych w 2020 roku do 76-80% średniej Unii Europejskiej".

Dla porównań z innym krajami używa się sztucznej waluty, tzw. standard siły nabywczej (purchasing power standard, PPS; wspólna jednostka walutowa stosowana w UE, która niweluje różnice w poziomie cen pomiędzy krajami). Ostatnie dane Eurostatu o przeciętnych dochodach gospodarstw domowych pokazują, że średnia tych dochodów - wyrażona właśnie w standardzie siły nabywczej - wynosiła w 2019 roku dla 27 państw Unii Europejskiej 17 443 jednostek PPS, natomiast dla Polski – 12 366. Tak więc średnia dochodów gospodarstw w Polsce wynosiła 70,9 proc. średniej unijnej.

"Poziom PKB na mieszkańca Polski mierzony parytetem siły nabywczej sięgnie 75-78 proc. średniej unijnej w 2020 r. (a około 95% w 2030 r.)".

Dla porównania siły poszczególnych gospodarek GUS i Eurostat wyliczają co roku wartość PKB na jednego mieszkańca (per capita) w każdym z 27 krajów UE. Z danych tych instytutów wynika, że poziom PKB na jednego mieszkańca Polski wobec średniej unijnej stanowił:

  • 2015 rok –  69 proc.
  • 2016 rok – 69 proc.
  • 2017 rok – 70 proc.
  • 2018 rok – 71 proc.
  • 2019 rok – 73 proc.

Ani GUS, ani Eurostat nie podały jeszcze wartości tego wskaźnika za 2020 rok. Wedlu wstępnych szacunków GUS produkt krajowy brutto Polski w 2020 roku zmalał w porównaniu do poprzedniego roku o 2,8 proc. Może to oznaczać, że cel PKB per capita jako 75 proc. średniej unijnej nie został osiągnięty.

Natomiast w zakresie "Wzmocnienie i unowocześnienie polskiej gospodarki, wyrwanie jej z peryferii rozwojowych" określono w SOR m.in. następujące cele:

"Wzrost stopy inwestycji z 20,1 % w 2015 r. do 22-25% w 2020 r. i utrzymanie w 2030 r. na poziomie 25%".

Tymczasem poziom inwestycji w Polsce jest najniższy od 10 lat. Jak podaje GUS, relacja nakładów brutto na środki trwałe do produktu krajowego brutto - czyli stopa inwestycji - w 2015 roku wyniosła 20,1 proc., natomiast w 2020 roku – 16,7 proc., czyli znacznie poniżej zakładanego celu.

Stopa inwestycji w Polsce (2015-2020)
Stopa inwestycji w Polsce (2015-2020) Foto: GUS

"Udział przychodów netto ze sprzedaży produktów innowacyjnych przedsiębiorstw przemysłowych wzrośnie z 8,8% w 2014 r. do 10%  w 2020 r. i 14% w 2030 r."

W SOR napisano, że "fundamentalnym czynnikiem wpływającym na pozycję firmy na rynku jest jej wysoka innowacyjność". Celem miało być więc zwiększenie przychodów netto firm ze sprzedaży produktów innowacyjnych.

GUS posługuje się wskaźnikiem "udziału przychodów netto ze sprzedaży produktów nowych lub ulepszonych w przychodach netto ze sprzedaży ogółem w przedsiębiorstwach przemysłowych". W 2016 roku wartość tego wskaźnika wyniosła 8,1 proc., w 2017 – 7,1 proc., w 2018 – 9,1 proc. GUS nie opublikował jeszcze danych za 2020 rok, ale w 2019 roku wartość tego wskaźnika wyniosła 9,3 proc., czyli do realizacji celu jeszcze brakowało.

"Stan należności z tytułu polskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych ok. 25,0 mld euro w 2020 roku".

W strategii założono, że "elementem pomnażania rodzimego kapitału będzie też ekspansja zagraniczna, która wymaga zwiększenia umiędzynarodowienia polskiej gospodarki oraz eksportu towarów zaawansowanych technologicznie". Miernikiem zagranicznej ekspansji polskich firm jest tzw. stan należności z tytułu polskich inwestycji bezpośrednich za granicą. To pojęcie stosuje Narodowy Bank Polski w analizach dotyczących wartości polskich inwestycji zagranicznych. W 2020 roku miało to być ok. 25 mld euro. Ostatnie dane NBP pochodzą z 2019 roku – wtedy wartość polskich inwestycji zagranicznych szacowano na 22,7 mld euro.

Wielkość polskich inwestycji bezpośrednich za granicą (2016-2020)
Wielkość polskich inwestycji bezpośrednich za granicą (2016-2020) Foto: NBP

"Udział eksportu wyrobów wysokiej techniki – 8,5% w 2015 r., 10% w 2020 r. i 15% w 2030 r."

Kolejny miernik zagranicznej ekspansji Polski według SOR to udział wartości przychodów netto z eksportu towarów wysokiej techniki w eksporcie ogółem. Lista takich wyrobów wysokiej techniki obejmuje dziewięć grup wyrobów: sprzęt lotniczy, komputery, elektronikę/telekomunikację, środki farmaceutyczne, aparaturę naukowo-badawczą, maszyny elektryczne, maszyny nieelektryczne, chemikalia, uzbrojenie. W 2019 roku według GUS udział ten wynosił 8,6 proc. W poprzednich latach (2016-2018) utrzymywał się w granicach 8,3 - 8,5 proc.

"Poziom nakładów na badania i rozwój (B+R) w wysokości 1,7% PKB".

Z innowacyjnością gospodarki i eksportowymi możliwościami polskich firm wiążą się nakłady finansowe na badania i rozwój. One rosły, lecz nie w tempie, które pozwalałoby na osiągnięcie założonego celu w 2020 roku. W kolejnych latach wskaźnik nakładów brutto na badania i rozwój w relacji do PKB wynosił:

  • 2015 – 1 proc.
  • 2016 – 0,96 proc.
  • 2017 – 1,03 proc.
  • 2018 – 1,21 proc.
  • 2019 – 1,32 proc.

"Luxtorpeda 2.0 – stymulowanie rozwoju technologii i  produkcji polskich pojazdów szynowych, ze szczególnym uwzględnieniem pojazdów transportu pasażerskiego".

21 lutego 2018 roku spółka PKP Intercity podpisała z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju list intencyjny o wspólnej realizacji projektów w ramach rządowego programu Luxtorpeda 2.0. Spółka na swojej stronie internetowej poinformowała: "W wyniku prac badawczo-rozwojowych prowadzonych przez różnych wykonawców, opracowany zostanie innowacyjny tabor kolejowy, stanowiący odpowiedź na potrzeby PKP IC. Planowane jest opracowanie nowoczesnej lokomotywy elektrycznej, elektrycznego zespoły trakcyjne (EZT) oraz składu typu push-pull. Pojazdy mają być przystosowane do prędkości 160 - 250 km/h. Na ten cel planuje przeznaczyć docelowo około 3,7 mld".

Zapytaliśmy NCBiR o efekty współpracy. Odesłano nas do PKP Intercity. Spółka odpisała, że "w lipcu 2018 roku program Luxtorpeda 2.0 został włączony w całości w struktury Centralnego Portu Komunikacyjnego, gdzie obecnie toczą się właściwe prace nad zdefiniowaniem oraz zapewnieniem odpowiedniego taboru do kursowania po liniach w ramach sieci CPK". Spółka nie podała, czy powstała w ramach projektu  Luxtorpeda 2.0 jakaś polska lokomotywa bądź EZT. – Słuch o tym zaginął. Nie ma żadnych prototypów – ocenia Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

"Narodowy Plan Szerokopasmowy – zapewnienie wszystkim obywatelom dostępu do infrastruktury szerokopasmowej, umożliwiającej dostęp do szybkiego internetu".

W SOR jest tabela z danymi Urzędu Komunikacji Elektronicznej o dostępie do szerokopasmowego internetu. Nie ma jednej definicji pojęcia szerokopasmowego internetu, jednak w specjalistycznych opracowaniach mowa jest o łączach o przepustowości minimum 30 Mb/s lub minimum 100 Mb/s. Właśnie takimi danymi posłużyli się autorzy SOR. Według nich w 2015 roku 60,71 proc. gospodarstw domowych w Polsce miało dostęp do internetu o przepustowości minimum 30 Mb/s. Jako cel na 2020 rok określono zapewnienie dostępu do internetu o takiej przepustowości 100 proc. gospodarstwom w kraju.

Dane o dostępie do szerokopasmowego internetu opublikowane w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju
Dane o dostępie do szerokopasmowego internetu opublikowane w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju Foto: gov.pl

Według dostępnych danych zapowiedzi tych nie udało się dotychczas zrealizować. UKE, na którego statystyki powołano się w SOR, cytował dane porównawcze z bazy Komisji Europejskiej "Digital Agenda Scoreboard" z czerwca 2015 roku. Dane w tej bazie za 2020 rok pokazują, że 76,2 proc. polskich gospodarstw miało dostęp do łącz o przepustowości minimum 30 Mb/s - podczas gdy średnia dla krajów Unii Europejskiej wyniosła w ubiegłym roku 87,16.

Z kolei według opracowania GUS "Społeczeństwo informacyjne w Polsce w 2020 roku" dostęp do łącza stacjonarnego z dostępem szerokopasmowym w ubiegłym roku deklarowało 67,7 proc. gospodarstw. Jednocześnie 66,7 proc. gospodarstw zadeklarowało dostęp do szerokopasmowego łącza mobilnego w technologii 3G, 4G lub 5G.

Obrona polskiej ziemi, elektryczne samochody, 100 tys. mieszkań, usprawnienie sądów

Na wielu spotkaniach z rolnikami, zwłaszcza podczas kampanii wyborczych, politycy PiS obiecywali ochronę polskiej ziemi przed wykupem przez cudzoziemców.

"Polska ziemia musi być dla polskich rolników". Jarosław Kaczyński, 3 sierpnia 2019, Dygowo

Tak było np. 3 sierpnia 2019 roku podczas pikniku w Dygowie, w którym uczestniczył prezes Jarosław Kaczyński. Potem na twitterowym koncie PiS pojawiło się zdjęcie z tego wydarzenia i wpis: "Prezes #PiS J. #Kaczyński na #PiknikRodzinny w #Dygowo: Zabezpieczyliśmy polską ziemię. Polska ziemia musi być dla polskich rolników. Trzeba rozwijać polskie gospodarstwa rodzinne. #DobryCzasPL".

Takim zabezpieczeniem miała być ustawa o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw. "Ustawa zmierza do wzmocnienia ochrony ziemi rolniczej w Polsce przed jej spekulacyjnym wykupywaniem przez osoby krajowe i zagraniczne" - napisano w uzasadnieniu. Tymczasem w ostatnich pięciu latach, jak analizowaliśmy w Konkret24, o prawie 80 proc. wzrosła całkowita powierzchnia gruntów sprzedanych cudzoziemcom na podstawie ustawy o nabywaniu ziemi przez cudzoziemców. A sprzedana powierzchnia samej ziemi rolnej i leśnej w ostatnich trzech latach wzrosła o 95 proc.

Powierzchnia gruntów rolnych i leśnych sprzedanych obcokrajowcom w latach 2011-2020
Powierzchnia gruntów rolnych i leśnych sprzedanych obcokrajowcom w latach 2011-2020 Foto: MSWiA

"Do 2025 roku 1 mln zarejestrowanych w Polsce pojazdów elektrycznych". Plan Rozwoju Elektromobilności, 2016

Taki cel został wyznaczony w dokumencie przygotowanym w 2016 roku przez ówczesne Ministerstwo Energii, a zaprezentowanym 7 czerwca 2016 roku na konferencji prasowej. "Za 10 lat chcielibyśmy mieć milion samochodów elektrycznych w naszych miastach" – mówił Krzysztof Tchórzewski, wtedy minister energii. "Sytuacja, w której w 2025 roku po polskich drogach jeździć będzie milion pojazdów elektrycznych, stwarza możliwość rzeczywistej integracji tych pojazdów z systemem elektroenergetycznym oraz pobudza do rozwoju polski przemysł" – napisano w Planie Rozwoju Elektromobilności. Rada Ministrów przyjęła go 16 marca 2017 roku.

Deklaracje podtrzymywali potem politycy PiS. Na przykład 16 czerwca 2020 roku Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, powiedział: "Jesteśmy dzisiaj gotowi do tego, żeby te auta produkować. Mamy bardzo udane prototypy. Mamy know-how. Wiemy jak ta technologia powinna wyglądać. Przez ostatnie kilka miesięcy udało mi się nawet stworzyć realny montaż finansowy, żeby taką fabrykę zbudować".

Na razie jednak są bardzo małe szanse, żeby do 2025 roku po polskich drogach jeździł milion elektrycznych aut. W lipcu 2017 roku portal Gazeta.pl omówił raport przygotowany przez firmę specjalizującą się w dziedzinie inżynierii środowiskowej na zlecenie ówczesnego Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. W dokumencie była już mowa, że realnym założeniem może być nie milion, a 300 tys. elektrycznych samochodów w 2025 roku. "Niewielka jest szansa na osiągnięcie w 2025 roku zapowiadanego w rządowych dokumentach celu miliona pojazdów elektrycznych" – ostrzegała w listopadzie 2020 roku Najwyższa Izba Kontroli po publikacji swojego raportu pt. "Wsparcie rozwoju elektromobilności".

Sam rząd w przesłanym Komisji Europejskiej 3 maja Krajowym Planie Odbudowy stwierdził, że liczba samochodów elektrycznych zarejestrowanych w Polsce jest bardzo niewielka – było to ok. 10 tys. na koniec 2020 roku.

Premier zapowiadał: rozliczycie mnie państwo. Sprawdzamy efekty programu Mieszkanie plus

"W 2019 roku, to jest moje zobowiązanie, które też przed państwem tutaj niejako składam, w budowie będzie 100 tysięcy mieszkań". Mateusz Morawiecki, 14 kwietnia 2018, Warszawa

Te słowa premiera padły podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczonej Prawicy pod hasłem "Polska jest jedna". Dwa tygodnie później Morawiecki zadeklarował: "Chcemy, żeby kilkadziesiąt tysięcy mieszkań było w budowie w ciągu najbliższych 12 miesięcy”. Zachęcał, by w kwietniu 2019 roku rozliczyć go z tej obietnicy. „Wtedy zobaczymy, czy chociaż 40, 50, 60 tysięcy mieszkań z tego programu Mieszkanie Plus zostanie wybudowane" – mówił Morawiecki.

No więc rozliczmy: na koniec 2020 roku w ramach programu Mieszkanie Plus wybudowanych oraz w budowie było w sumie 26 182 mieszkania. Takie dane podała pod koniec stycznia wiceminister rozwoju, pracy i technologii Anna Kornecka. Program Mieszkanie Plus rozpoczął się 12 października 2016 roku.

"Wodowanie jednostki planowane jest na rok 2019". strona Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, czerwiec 2017

W czerwcu 2017 roku ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki i ówczesny minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk kładli stępkę – oś konstrukcyjną promu - w szczecińskiej Stoczni Remontowej "Gryfia". Zapowiadali powstanie pierwszego ponad 200-metrowego promu typu RoPax, czyli osobowo-samochodowego, który miałby pomieścić 400 pasażerów oraz ponad 150 aut ciężarowych i 50 osobowych. Miał powstać w ramach Programu Batory, a następnie trafić do narodowego armatora.

W komunikacie Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej napisano 22 stycznia 2018 roku, że "zgodnie z przyjętym harmonogramem pierwsze prace związane z budową sekcji Stocznia rozpocznie na przełomie 2017 i 2018 r. Następnie w czerwcu 2018 r. ruszą prace na pochylni. Wodowanie jednostki planowane jest na rok 2019, a przekazanie armatorowi – na rok 2020".

12 milionów złotych poszło na budowę promu "Batory", ale prom nie istnieje

Jednak do tej pory prom nie powstał. 10 maja 2021 roku lokalne Twoje Radio FM nadające w województwie zachodniopomorskim zapytało o prom Marka Gróbarczyka, obecnie wiceministra infrastruktury. Zapewnił, że Program Batory jest kontynuowany. "Trwają obecnie negocjacje w ramach Ministerstwa Finansów, bo między innymi środki przeznaczone na ten cel w pewnej części będą pochodziły z budżetu państwa. Promy Polskie, które będą realizować dla Polskiej Żeglugi Morskiej i Polskiej Żeglugi Bałtyckiej tę inwestycję są przygotowane" – tłumaczył. A w odpowiedzi z 20 maja na interpelację posła Krzysztofa Brejzy napisał, że "ze względu na opóźnienia w procesie projektowym oraz nieoczekiwaną pandemię wirusa SARS-CoV-2, oddziałującą na gospodarki krajowe, w tym rynek transportu morskiego" projekt budowy promów został wstrzymany z powodu konieczności przemodelowania założeń i dopasowania do obecnej sytuacji na rynku żeglugowym. Ale zapewnił, że realizacja Projektu Batory pozostaje priorytetem rządu.

"Usprawnimy wymiar sprawiedliwości". Zbigniew Ziobro, 23 stycznia 2017, Warszawa

To słowa ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego padły 23 stycznia 2017 roku na konferencji prasowej po przeglądzie resortu sprawiedliwości dokonanym przez premiera. "Wszyscy przecież życzymy sobie tego, żeby sądy działały sprawnie, a wydając sprawiedliwe wyroki, budziły zaufanie Polaków" – stwierdził Zbigniew Ziobro. Skrócenie czasu postępowań sądowych było jednym z głównych założeń reform wymiaru sprawiedliwości, jakie przeprowadzał rząd Zjednoczonej Prawicy.

Analizowaliśmy to już w Konkret24.  Według danych resortu zarówno w 2019 roku (czyli jeszcze przed pandemią), jak i w 2020 roku w porównaniu do 2015 roku - gdy do władzy doszła Zjednoczona Prawica - średni czas trwania ogółem wszystkich postępowań w sądach wydłużył się. Sześć lat temu wynosił 4,2 miesiąca; w 2019 roku - 5,8; w 2020 - 7. Sprawy w sądach okręgowych również trwały dłużej w dwóch ostatnich latach w porównaniu z 2015 rokiem. Wtedy średni czas wyniósł 8,4 miesiąca; w 2019 roku - 8,7, a w 2020 roku - 10 miesięcy. Podobnie było w sądach rejonowych. W 2015 średni czas postępowania wynosił 4 miesiące, a w 2019 roku - 5,7 miesiąca, zaś w 2020 - już 6,9.

Średni czas trwania postępowań sądowych (w miesiącach)
Średni czas trwania postępowań sądowych (w miesiącach) Foto: Konkret 24/Ministerstwo Sprawiedliwości

"Na koniec 2020 roku minimalna pensja będzie wynosiła 3 tysiące złotych". Jarosław Kaczyński, 7 września 2019, Lublin

Taką deklarację złożył prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas konwencji partyjnej "Dobry czas dla Polski" w Lublinie. Dodał, że na koniec 2023 roku minimalna pensja będzie wynosić 4 tys. zł. Zapowiedział również, że w 2021 roku "ogromna większość emerytów otrzyma dwie trzynastki", a "rolnicy w końcu pełne dopłaty do hektara, na pełnym europejskim poziomie". Te trzy obietnice politycy PiS nazwali "hattrickiem Kaczyńskiego". Konwencja PiS odbyła się w środku kampanii przed wyborami parlamentarnymi, które odbyły się półtora miesiąca później.

Obietnica prezesa PiS co do płacy minimalnej nie została spełniona. W 2020 roku pensja minimalna brutto wyniosła 2,6 tys. zł.

Wzrost pensji minimalnej brutto w Polsce (2016-2020)
Wzrost pensji minimalnej brutto w Polsce (2016-2020) Foto: GUS

Trzynasta emerytura po raz pierwszy została wypłacona jednorazowo w 2019 roku. Od 2020 roku przybrała już charakter stałego dodatku rocznego. Na początku marca 2021 roku prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę w sprawie czternastej emerytury - ma zostać wypłacona w listopadzie.

Natomiast co do dopłat do hektara "na pełnym europejskim poziomie" - nie ma oficjalnych, aktualnych danych porównujących wysokość dopłaty do hektara w państwach Unii Europejskiej. Ostatnimi dostępnymi są dane Komisji Europejskiej z 2018 roku. Nie wiemy więc, o jakim "pełnym europejskim poziomie" mówił prezes PiS.

Niższy VAT, krótsze kolejki do lekarzy, odbudowane zamki kazimierzowskie

Liderzy Prawa i Sprawiedliwości podkreślają sukcesy w ściągalności VAT czy w walce z mafiami VAT-owskimi. Kosztowne programy społeczne i kryzys związany z pandemią COVID-19 zweryfikowały wiele podatkowych zapowiedzi PiS. Partia ta na sztandarach umieściła też walkę o skrócenie kolejek do lekarzy. Ale m.in. z raportów NIK wynika, że choć zmalała ogólna liczba osób oczekujących na świadczenia, to wciąż do wielu specjalistów pacjenci jak czekali, tak czekają.

"Aby zapewnić wzrost dochodów budżetowych, trzeba powrócić do niższych stawek VAT". Program PiS, 2014 rok

Zapowiedź obniżenia podatku VAT znalazła się w programie Prawa i Sprawiedliwości z 2014 roku. W dokumencie tym "ewidentnym błędem" nazwano podwyższenie stawek VAT do 23 proc., 15 proc. i 8 proc w czasie rządów PO-PSL.

Jednak postulatu dotychczas nie zrealizowano. W "Raporcie 100 obietnic Zjednoczonej Prawicy" stowarzyszenia Demagog.org przypomniano kolejne ustawy przedłużające obowiązywanie podwyższonych stawek - z grudnia 2016 roku i z listopada 2018 roku. W nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług z 22 listopada 2018 roku zapisano mechanizm, który zakładał obniżenie stawki podatku VAT o 1 proc. do końca roku następującego po roku, w którym zostały spełnione określone warunki makroekonomiczne dotyczące relacji długu publicznego do PKB. W 2019 roku warunki te były przejściowo spełnione, ale w sierpniu 2020 roku Kancelaria Prezesa Rady Ministrów ogłosiła, że w czasie epidemii obniżka stawek VAT nie byłaby uzasadniona.

Do zapowiedzi obniżenia stawek VAT z 23 na 22 proc. i z 8 na 7 proc. od stycznia 2022 roku rząd wrócił zresztą wcześniej - w  Wieloletnim Planie Finansowym Państwa na lata 2019-2022 przyjętym w kwietniu 2019 roku. Wtedy przewidywał obniżenie relacji państwowego długu publicznego netto do PKB do 43 proc. w 2020 roku. Tymczasem wskaźnik ten w 2020 roku wyniósł 48 proc. - w porównaniu z rokiem poprzednim wzrósł o 4,6 punktu procentowego.

"Polska powinna dążyć do wprowadzenia zerowej stawki podatku od towarów i usług na ubranka dziecięce". Program PiS, 2014 rok

Ta obietnica PiS nawiązywała do postulatu obniżenia podstawowej stawki VAT z 23 do 22 proc. W programie z 2014 roku partia oceniała, że podwyższona stawka VAT na odzież dla dzieci jest szczególnie niekorzystna dla rolników. Proponując dążenie do zerowej stawki VAT, PiS uzasadniał, że obowiązuje ona już w Wielkiej Brytanii i Irlandii, więc Polska też powinna o to zabiegać. W programie zapisano, że jeżeli nie uda się wprowadzić tego rozwiązania na poziomie unijnym, zostaną wprowadzone alternatywne rozwiązania zwrotu VAT-u za ubranka.

Obietnica nie została dotychczas zrealizowana. W październiku 2017 roku oficjalnie rozpoczęły się prace nad reformą unijnego systemu VAT. W sierpniu 2019 roku z inicjatywą zintensyfikowania prac wystąpił do fińskiej prezydencji ówczesny minister finansów Marian Banaś. W styczniu 2021 roku na posiedzeniu unijnej Rady do Spraw Gospodarczych i Finansowych o obniżenie VAT-u na ubranka dziecięce apelował minister finansów Tadeusz Kościński. W e-mailu do Konkret24 Ministerstwo Finansów informuje, że to właśnie dzięki staraniom resortu udało się zintensyfikować prace, a najnowszy projekt prezydencji portugalskiej przewiduje możliwość wprowadzenia preferencyjnych stawek VAT na odzież i obuwie dla dzieci.

Sprawą równolegle interesowali się posłowie opozycji: w styczniu 2018 roku do Sejmu wpłynął projekt grupy posłów Kukiz'15 zakładający obniżenie stawki VAT na odzież i obuwie dziecięce do 5 proc. Propozycja przepadła jednak w głosowaniu. Przebieg tych prac szczegółowo omawia wspomniany "Raport 100 obietnic Zjednoczonej Prawicy" stowarzyszenia Demagog.org.

Problemy w polskiej służbie zdrowia. Długie kolejki do lekarzy specjalistów

"Krótsze kolejki do lekarzy". Program PiS, 2014 rok

To także postulat z programu Prawa i Sprawiedliwości z 2014 roku. W ostatnich latach walka o skracanie kolejek stała się jedną z głównych obietnic wyborczych PiS. Premier Mateusz Morawiecki kilkakrotnie wypowiadał się na ten temat. 6 lipca 2019 roku na konwencji programowej PiS w Katowicach Morawiecki mówił: "Już skrócone są znacznie kolejki do operacji zaćm, endoprotez i nie ma w ogóle limitów na rezonans magnetyczny. Tam, gdzie w czasach naszych poprzedników były wielkie wąskie gardła, tam staramy się naprawiać tą rzeczywistość". Rzeczywiście były to obszary, w których kolejki skróciły się w przypadkach pilnych. W innych jednak statystyki nie wypadły tak dobrze.

Jak wygląda sytuacja według najnowszych danych? W grudniu 2020 roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała informację o realizacji zadań Narodowego Funduszu Zdrowia w 2019 roku. "Zasadniczo NFZ w 2019 r. wypełniał ustawowe zadania, ale przełożyło się to na istotną poprawę dostępności tylko części świadczeń" - czytamy na stronie NIK. Według kontrolerów drugi rok z rzędu zmalała ogólna liczba osób oczekujących na świadczenia. W 2019 roku o 1,8 proc. rok do roku. Spadła liczba oczekujących na rehabilitację, leczenie szpitalne i świadczenia kontraktowane odrębnie. Wzrosły jednak kolejki pacjentów ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień oraz opieki stomatologicznej.

NIK zwróciła ponadto uwagę, że największą część kosztów świadczeń medycznych stanowiły koszty leczenia szpitalnego (w 2019 r. wyniósł 52,6 proc.). "Oznacza to, że wciąż akcent kładzie się na znacznie kosztowniejsze leczenie szpitalne zamiast ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS), co należy uznać za nieprawidłowość o charakterze strukturalnym" - uznała NIK. Czas oczekiwania wzrósł w przypadku 59,2 proc. świadczeń. Liczba oczekujących wzrosła o 15,3 proc. rok do roku.

Prezes Kaczyński chciał odbudować zamki kazimierzowskie. Sprawdziliśmy stan prac

"Chcemy żeby Polska była piękna. (...) Stąd plan, który, nie ukrywam, wziąłem od premiera Morawieckiego (...) odbudowy zamków kazimierzowskich. Tych, które budował Kazimierz Wielki". Jarosław Kaczyński, lipiec 2017, Przysucha

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział odbudowę zamków kazimierzowskich na zjeździe partii w Przysusze. Później o tej koncepcji mówił m.in. minister kultury Piotr Gliński. "To pomysł Mateusza Morawieckiego współgrający z Narodowym Funduszem Ochrony Zabytków, także nową, pozabudżetową instytucją finansową stworzoną przez moje ministerstwo do wzmocnienia opieki nad zabytkami i wsparcia procesów rewitalizacyjnych" - wyjaśniał Piotr Gliński w lipcu 2017 roku "Gazecie Polskiej" (cytat za "Rzeczpospolitą").

Minister Gliński, pytany ponownie o tę sprawę we wrześniu 2019 roku przez reportera TVN24, powiedział: "Kilka rzeczy w tym kierunku robimy. Między innymi moje ministerstwo przejęło zamek kazimierzowski najbardziej na zachód wysunięty. Muzeum w Międzyrzeczu. Jest współprowadzony przez nasze ministerstwo i dofinansowany. I jeszcze dwa chyba projekty robimy tego typu".

Zapytaliśmy Ministerstwo Kultury, czy rozpoczęto już projekty odbudowy zamków kazimierzowskich i na jakim są one etapie. Na nasze pytania resort jeszcze nie odpowiedział. Lecz według dostępnych informacji do dziś obietnica odbudowy zamków kazimierzowskich nie została zrealizowana. 15 maja podczas prezentacji Polskiego Ładu Jarosław Kaczyński znowu mówił o odbudowie zabytków, w tym warszawskiego Pałacu Saskiego.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski, Piotr Jaźwiński, Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Jakub Kamiński / PAP

Pozostałe

Eksperci o raporcie Jakiego, według którego Polska straciła na wejściu do UE: "niezrównoważony, ahistoryczny, wybiórczy"

Dwaj profesorowie – Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Głównej Handlowej – twierdzą, że Polska na członkostwie w Unii Europejskiej straciła 535 miliardów złotych. Ich raport powstał na zamówienie europosła Solidarnej Polski Patryka Jakiego. Ekonomiści podane dane kwitują: "porównywanie gruszek z jabłkami". Raport oceniają jako "niespotykany w analizach i literaturze przedmiotu bilansu płatniczego".

"Jakim prawem żołnierz składa meldunek prezesowi partii?" Sprawdzamy

"Co za generał salutuje prezesowi?" - brzmiał jeden z komentarzy oburzonych internautów, którzy na nagraniach z miesięcznicy smoleńskiej zobaczyli, jak żołnierz dwukrotnie salutował Jarosławowi Kaczyńskiemu. Pytani przez Konkret 24 wojskowi wyjaśniają, czy żołnierz postąpił zgodne z regulaminem.