Na Twitterze poseł Marek Jakubiak zamieścił skan pisma z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, z którego wynika, że na terenie miasta do funkcjonariuszy policji nie zgłosiła się żadna osoba, która w czasie lipcowego Marszu Równości lub bezpośrednio po jego zakończeniu, doznałaby ran czy uszkodzeń ciała. Jakubiak zasugerował, że pismo przedstawia "jak naprawdę było z marszem". Jak informuje Konkret24 policja, dotychczas zidentyfikowano 140 osób w związku z przestępstwami i wykroczeniami popełnionymi w dniu marszu.

Marek Jakubiak, niezależny poseł i prezes zarządu partii Federacja dla Rzeczpospolitej, opublikował na Twitterze skan listu, który otrzymał od mł. insp. Jacka Kumpiałowskiego, I Zastępcy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku. Dotyczy on wydarzeń z lipca z Białegostoku, gdy ulicami miasta przeszedł Marsz Równości, organizowany przez środowiska LGBT.

Jak napisał Jakubiak: "I na koniec wyjaśniania jak naprawdę było z marszem lgbt w Białymstoku. Pismo z Policji" (pisownia oryginalna).

W udostępnionym przez posła skanie pisma można przeczytać, że na terenie miasta Białystok do policjantów nie zgłosiła się żadna osoba, która w trakcie marszu odniosłaby rany, czy obrażenia.

Odpowiadając na pismo z dnia 29 lipca 2019 r. dot. ofiar przemocy w trakcie trwania (jak również bezpośrednio po nim) marszu środowisk LGBT pn. "Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku", który odbył się w dniu 20 lipca 2019 r., uprzejmie informuję, że na terenie m. Białystok do funkcjonariuszy Policji nie zgłosiła się jakakolwiek osoba z ranami czy uszkodzeniami ciała w trakcie marszu. Nie było też takich zgłoszeń bezpośrednio po zakończeniu marszu. W trakcie lub bezpośrednio po marszu jedna osoba zgłosiła przestępstwo z art. 158 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk oraz jedna osoba zgłosiła przestępstwo z art. 157 § 2 kk.

mł. insp. Jacek Kumpiałowski w odpowiedzi na list posła Marka Jakubiaka

W swoim piśmie mł. insp. Jacek Kumpiałowski podkreśla jednak, że w trakcie lub bezpośrednio po marszu jedna osoba zgłosiła przestępstwo z art. 158 §1 Kodeksu karnego (udział w bójce lub pobiciu), w związku z art. 57a §1 Kodeksu karnego, który określa zasady wymiaru kary za występek o charakterze chuligańskim.

Ponadto, jak zaznaczył Kumpiałowski, jedna osoba zgłosiła przestępstwo z art. 157 §2 Kodeksu karnego (naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni).

"Odgrywanie scen rzekomej przemocy"

Tweet posła Jakubiaka szybko zyskiwał popularność na Twitterze. Do dziś polubiono go z ok. 1,5 tys. kont w serwisie, podano dalej - z ponad 600.

"A więc skala agresji nie była aż tak duża. Bardzo dobra praca. Żeby każdy poseł pracował tak jak pan" - napisał jeden z komentujących. Inni internauci wypowiadali się w podobny sposób. Część z nich policyjne pismo najwyraźniej uznało za argument zaprzeczający doniesieniom o aktach przemocy, do których doszło w Białymstoku.

Komentarze pod wpisem Marka Jakubiaka na Twitterze
Komentarze pod wpisem Marka Jakubiaka na Twitterze Foto: Twitter

"Brawo za takie pisma, trzeba walczyć z kłamstwem", "Czekamy na kolejne „ofiary losu” tej patologicznej błazenady" - pisali internauci. W komentarzach pojawiały się też powtarzane w mediach społecznościowych zarzuty o wyreżyserowanie niektórych nagrań przedstawiających przemoc, np. "kto zapłacił tym profesjonalnym aktorom za odgrywanie scen rzekomej przemocy przed kamerami". Ostatni cytowany tweet napisano w języku angielskim. Uczestnicy dyskusji zwracali także uwagę na fake newsy o ofiarach śmiertelnych, o czym pisaliśmy w Konkret24.

"Ale filmy Pan widział?"

Znacząca część komentujących nie zgodziła się jednak, że przedstawione pismo wyjaśnia "jak naprawdę było" z białostockim marszem. Wypowiadający się w dyskusji podkreślali, że akty przemocy uwieczniono m.in. na amatorskich filmach zamieszczonych w sieci. Podkreślali również, że część uczestników demonstracji nie chciała składać zawiadomień, z uwagi na związane z tym obawy.

"Ale filmy Pan widział?" - zapytał jeden z internautów. "Nie dziwię się. Też, jako mieszkanka Białego, bym się nie zgłaszała w obawie przed zemstą karków", "Nie zgłosiła się nie jest równoznaczne z tym, że nie było takich osób", "To że nie zgłosiła się żadna osoba, nie zmienia faktu, że to co widzieliśmy na zdjęciach jest faktem! Kopano człowieka!" - pisali internauci.

W rozmowie z Konkret24 Marek Jakubiak podkreśla, że wpis o policyjnym piśmie to uzupełnienie wcześniej opublikowanych wpisów dotyczących braku zgłoszeń rannych uczestników marszu do szpitali.

"W lipcu świat obiegły informacje o agresji, brutalności, nienawiści do marszu LGBT pisali też o tabunach agresywnych bijących na lewo i prawo faszystów w Białymstoku. Zadałem pytania a oto odpowiedzi. Przeczytajcie informacje z tego okresu czasu" - napisał wówczas na Twitterze poseł.

- Wysłaliśmy zapytania do wszystkich, odpowiedziały trzy placówki i do nich nie zgłosiła się ani jedna osoba z jakimikolwiek obrażeniami - tłumaczy Jakubiak. - Pozostałe nie odpowiedziały, widocznie nie mają w ogóle co pisać - dodaje.

"Zachowania markowane"

Jakubiak twierdzi również, że podczas wydarzeń w Białymstoku mogło dojść do markowania niektórych zachowań. - Skala agresji w postaci podobno bicia jakiegoś młodego człowieka – ja widzę wyraźnie, że to jest markowane - uważa poseł.

22 lipca, dwa dni po marszu, Jakubiak podał dalej na Twitterze wpis kwestionujący autentyczność jednego z aktów przemocy, do których doszło w Białymstoku.

Wpis na Twitterze dotyczący wydarzeń w Białymstoku 20 lipca 20189 r.
Wpis na Twitterze dotyczący wydarzeń w Białymstoku 20 lipca 20189 r. Foto: Twitter

Jakubiak podkreśla, że zdecydowanie sprzeciwia się używaniu siły fizycznej wobec innych osób. - Jestem po prostu przerażony tym, w jaki sposób jedna i druga strona starają się eskalować zjawisko, które według mnie nie istnieje. Chodzi o zjawisko fizycznej agresji - tłumaczy. - Argument siły jest dowodem na to, że nie ma argumentu cywilizacyjnego - dodaje.

- Nie ma w Polsce takiej agresji jak w Niemczech, jak we Francji, że przy byle demonstracji i antydemonstracji faktycznie się leje krew na ulicach - mówi Marek Jakubiak. - Wyciąganie albo podsycanie tego pod następne miasta, to już dzieci wyciąga na ulice. Samo nadinterpretowanie tego zjawiska powoduje, że problem będzie eskalował. Zupełnie niepotrzebnie - podkreśla poseł.

Akty przemocy

Co wydarzyło się na ulicach Białegostoku 20 lipca? Do utarczek słownych między uczestnikami Marszu Równości a jego przeciwnikami doszło jeszcze przed rozpoczęciem zgromadzenia. Marsz próbowali zatrzymać m.in. kibice - policja musiała użyć gazu. W jego uczestników rzucano kamieniami, jajkami i petardami.

Już podczas trwania marszu kilkukrotnie usiłowano go zablokować. Do najpoważniejszych incydentów doszło w chwili, gdy kolumna maszerujących musiała zawrócić w okolicach katedry. Podczas próby zablokowania maszerujących w stronę policjantów i uczestników rzucano kamieniami i butelkami. Funkcjonariusze użyli środków przymusu.

Jak wówczas powiedział dziennikarzom rzecznik podlaskiej policji nadkom. Tomasz Krupa, marsz nie skręcił w stronę centrum, na plac przed katedrę z uwagi na to, że "nastroje były napięte i w przypadku agresji doszłoby do zniszczeń, a osoby postronne narażone byłyby na obrażenia z uwagi na działania osób łamiących prawo".

Bogaty materiał filmowy dokumentujący wydarzenia z Białegostoku można odnaleźć w mediach społecznościowych.

Postępowania trwają

Konkret24 zwrócił się do policji z prośbą o statystyki zgłoszeń do funkcjonariuszy osób będących ofiarami przemocy. Zaznaczyliśmy, że chodzi o zgłoszenia, których dokonano w związku ze wszystkimi zgromadzeniami organizowanymi w Białymstoku 20 lipca. Poprosiliśmy o uwzględnienie w statystykach również zgłoszeń do jednostek poza Białymstokiem.

- W chwili obecnej podanie liczby osób, które zgłaszały informacje o możliwości popełnienia przestępstw byłoby nieprecyzyjne, ponieważ jest to proces, który trwa - powiedział Konkret24 nadkom. Tomasz Krupa. Zaznaczył, że policja gromadzi dane o zgłoszeniach osób, które same deklarowały się jako ofiary przemocy, jak i zgłaszały czyny popełnione wobec osób trzecich.

Rzecznik podlaskiej policji podkreślił, że wciąż są prowadzone czynności sprawdzające, w wyniku których policjanci weryfikują, czy doszło do popełnienia danego przestępstwa i ustalają osoby pokrzywdzone. Policja odbierała także zgłoszenia, które się dublowały. - Podanie dokładnych statystyk przedstawiających obraz prowadzonych postępowań, sposobu ich zakończenia, jak też liczby pokrzywdzonych możliwe będzie dopiero w sytuacji, kiedy wszystkie prowadzone postępowania zostaną prawomocnie zakończone - mówi Tomasz Krupa.

Ile przestępstw, ile wykroczeń

Według danych przekazanych Konkret24 21 sierpnia, w odniesieniu do popełnionych w trakcie zgromadzeń czynów zabronionych dotychczas ustalono tożsamość 140 osób. Policjanci rozliczyli 123 osoby: osiem osób do przestępstw i 113 do wykroczeń. 19 osób pozostaje do rozliczenia. Dane pochodzą z ustaleń specjalnej grupy powołanej m.in. do analizy monitoringu i nagrań pochodzących z mediów społecznościowych. Część prac prowadzonych jest także przez policjantów nieprzynależących do tego zespołu.

Wśród zatrzymanych są osoby podejrzewane o złamanie:

art. 222 §1 kk  - naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych

art. 224 §1 kk - zastosowanie przemocy lub groźby bezprawnej w celu wywarcia wpływu na czynności urzędowe organu administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego

art. 158 §1 kk -  udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, spowodowanie ciężkiego, średniego lub lekkiego uszczerbku na zdrowiu

art. 160 §2 kk - narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo

art. 216 kk - znieważanie osoby

art. 217 kk - naruszanie nietykalności cielesnej

art. 43 ustawy prawo prasowe - użycie przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej

Jak przekazał nadkom. Tomasz Krupa, obecnie prowadzonych jest 31 postępowań w związku ze zgromadzeniami organizowanymi 20 lipca. Jest to łączna liczba postępowań, nie tylko bezpośrednio związanych z użyciem przemocy.

20 spraw w prokuraturze

Postępowania dotyczące przestępstw popełnionych 20 lipca w związku z Marszem Równości prowadzi Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe. Na początku sierpnia poinformowano o zarejestrowaniu 20 spraw związanych z marszem i towarzyszącymi mu kontrmanifestacjami. Siedmiu osobom postawiono zarzuty, dwie z nich trafiły do aresztu.

Wojciech Zalesko, szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe poinformował 8 sierpnia, że to m.in. postępowania dotyczące przypadków pobicia czy spowodowania obrażeń ciała. Są też wyjaśniane przypadki stosowania gróźb czy przemocy wobec interweniujących policjantów. Jako usiłowanie naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy traktowane są przypadki rzucania kamieni czy butelek w ich kierunku.

Konkret24 zwrócił się do prokuratury z prośbą o aktualne statystyki i stan spraw. Gdy otrzymamy odpowiedź, artykuł zostanie uzupełniony o najnowsze dane.

"Nie okazywać tolerancji wobec przemocy"

Czy aktów agresji 20 lipca w Białymstoku było więcej od oficjalnie zgłoszonych przypadków? - Być może niektórzy nie zgłaszają aktów przemocy, bo obawiają się, że ich sąsiedzi czy zwolennicy innych opcji politycznych będą mieli do tego negatywny stosunek - mówi Brunon Hołyst, kryminolog. - Polska jest podzielona i ludzie starają się w swoich działaniach uwzględniać opinie innych - dodaje i podkreśla, że każdy pokrzywdzony powinien szukać potrzebnej pomocy, a policja kierując się zasadą legalizmu musi przyjąć zawiadomienie.

Hołyst zwraca uwagę na zjawisko rozproszenia odpowiedzialności, które można zaobserwować przy występowaniu dużej grupy osób. Jesteśmy też mniej skłonni zgłaszać niektóre zachowania jeśli widzimy, że policja je ignoruje. - Tym bardziej jeśli dodatkowo obywatelowi brak wiary w skuteczność działań policji - podkreśla ekspert.

Zdaniem Brunona Hołysta, pokrzywdzonym zdarza się nie przywiązywać większej wagi do konkretnego zachowania, które wyrządziło mu lub jej szkodę. Niektórzy z nas mają tendencję do bagatelizowania przykrych zdarzeń. Nie chcą również ponosić trudów związanych ze zgłoszeniem zeznań.

Zdaniem kryminologa przemoc stała się już zjawiskiem dnia codziennego. - Musimy walczyć z przemocą każdego dnia, nie możemy okazywać tolerancji wobec przemocy - podkreśla Hołyst.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24, tvn24.pl, PAP

Pozostałe

Czy polskie zadłużenie się zwiększa? - pyta prezes Kaczyński. Sprawdzamy dane

Podczas weekendowej konwencji PiS-u w Wałbrzychu prezes Jarosław Kaczyński pytał: "Czy polskie zadłużenie się zwiększa?", i odpowiadał: "Ludziom się wmawia, że się zwiększa. Ono się zmniejsza. Bo zadłużenie liczy się w stosunku do PKB. Ten procent spada". Dane pokazują, że rzeczywiście od trzech lat notowano spadek, ale ostatni kwartał przyniósł wzrost. Ma on jednak swoje wytłumaczenie.

Plakat wyborczy zawieszony bez zgody właściciela posesji? Lepiej nie zdejmować samemu

Na platformę Kontakt24 przesłano zdjęcia materiałów wyborczych powieszonych na ogrodzeniach prywatnych posesji bez zgody i wbrew woli ich właścicieli. Zgodnie z przepisami Kodeksu wyborczego osoby, które wywiesiły plakaty, naraziły się na karę grzywny. Prawnicy zalecają jednak właścicielom nieruchomości, by w podobnych sytuacjach próbowali skontaktować się z przedstawicielami komitetów wyborczych i poprosili o usunięcie materiałów. Samodzielne zdjęcie plakatów należy traktować jako ostateczność, gdyż materiały wyborcze podlegają ochronie prawnej.

Polska Fundacja Narodowa: kontrowersje za kontrowersjami

Od niemal roku Konkret24 usiłuje dowiedzieć się w PFN, czy i kto wyjechał do USA na stypendia w ramach współpracy fundacji z amerykańską organizacją. Bez skutku. Brak transparentności to główny grzech PFN, ale są też inne kontrowersje, jak sprzeczna ze statutem organizacji akcja o sędziach "Sprawiedliwe Sądy", przerwany rejs dookoła świata, czy - jak ujawnił Onet - kosztująca ponad 20 mln zł współpraca z agencją PR, skutkująca między innymi profilami promującymi Polskę w mediach społecznościowych, które obserwuje zaledwie garstka internautów.

Na co rodziny wydają środki z 500+? Ocena Beaty Szydło a wyniki badań

Na przedwyborczej konwencji Prawa i Sprawiedliwości była premier Beata Szydło mówiła o środkach wypłacanych w ramach programu "Rodzina 500+". "Polskie rodziny zainwestowały te pieniądze właśnie w rozwój swoich dzieci, w przyszłość swoich dzieci" - zapewniała europosłanka. Jej zdaniem miały to udowadniać "wszystkie badania". Przytaczamy wyniki różnych ankiet, w których respondenci mówili o swoich wydatkach środków z programu.

Średni dochód na osobę w gospodarstwie domowym zbliży się do 2 tys. zł? Sprawdzamy słowa prezesa PiS

Podczas wystąpienia na łódzkiej konwencji Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński mówił o spodziewanym wzroście wskaźnika dochodu na jedną osobę w gospodarstwie domowym w 2019 roku. Wyraził nadzieję, że będzie on zbliżał się do poziomu 2 tys. zł. Jak sprawdziliśmy, w 2018 r. do średniego poziomu 2 tys. zł Polakom wciąż było daleko. Różnice w dochodach były zróżnicowane w zależności od regionu kraju i rodzaju prowadzonego gospodarstwa domowego.

"Polska staje się coraz bardziej krajem czystym". Sprawdzamy słowa premiera

W związku z akcjami Greenpeace, przeprowadzonymi w gdańskim porcie, premier Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej w Karczewie polecał "wszystkim działaczom ekologicznym", żeby "zobaczyli, jaką redukcję emisji CO2 Polska wykonała w kontekście protokołu z Kioto". Rzeczywiście - w wyznaczonym przez dokument okresie spadek był kilkukrotnie większy niż zakładano. Jednak od 2014 roku emisja gazów cieplarnianych stale rośnie.

Ministerstwo nie pokazuje "Iustitii" listy sędziów delegowanych. "Pierwszy raz w historii"

O udostępnienie nazwisk sędziów delegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości zwrócił się sędzia Arkadiusz Tomczak, członek zarządu sędziowskiego stowarzyszenia "Iustitia". Choć zaledwie siedem miesięcy temu urzędnicy przekazali taką listę, teraz powołując się na RODO oraz działania PUODO twierdzą, że nie są w stanie tego zrobić i że "procedura nie jest jeszcze zakończona".