Miał być portal multimedialny z 20 milionami odsłon, setkami tekstów i zdjęć miesięcznie na stronie - a skończyło się na skromnej witrynie i promowaniu jej w wybranych mediach. 30 czerwca zakończył się projekt Puszcza.tv, na który Fundacja Niezależne Media miała dostać z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska 5,5 miliona złotych. Przedstawiamy, na co wydano sporą część tej kwoty.

Internetowy projekt Puszcza.tv autorstwa Fundacji Niezależne Media miał się zakończyć w lutym tego roku. Według podpisanej trzy lata wcześniej umowy z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska fundacja miała na realizację projektu otrzymać 7,2 mln zł dotacji z publicznych pieniędzy, a do końca marca tego roku powinna była przedstawić NFOŚ dokumenty potwierdzające wykonanie i rozliczenie projektu.

Gdy jednak 22 kwietnia poprosiliśmy NFOŚ o udostępnienie tego rozliczenia, otrzymaliśmy odpowiedź, że z uwagi na pandemię okres trwania projektu przedłużono do 30 czerwca tego roku, a fundacja ma dostarczyć rozliczenie do 31 lipca. W związku z tym poprosiliśmy NFOŚ o wszystkie dostępne obecnie dokumenty potwierdzające realizację działań fundacji w ramach projektu Puszcza.tv. Otrzymaliśmy ponad 700 stron dokumentów - zestawienia faktur i kosztów obejmują okres od marca 2018 do końca listopada 2020 roku.

Jak się okazało, według aneksu do umowy z 22 marca tego roku NFOŚ miał na Puszcza.tv przekazać jednak mniej pieniędzy niż pierwotnie zakładano - 5,5 mln zł, a cały koszt realizacji projektu obcięto do 5,8 mln zł (czyli o 1,7 mln). A co ciekawe, w ostatnim dniu projektu - czyli 30 czerwca - fundacja podpisała z NFOŚ kolejny aneks do umowy, w którym okrojono spodziewane efekty projektu. Z pierwotnych planów zostało dużo mniej.

Tymczasem dokumenty, które otrzymaliśmy, pokazują, że wydatki na Puszcza.tv do listopada 2020 roku już wyniosły prawie 4 mln zł. Na co przede wszystkim poszły te miliony?

Publiczna dotacja dla Fundacji Niezależne Media. Na co zostały przeznaczone pieniądze? (materiał z 2.09.2019)

"Portal, jakiego jeszcze nie było"

Gdy weszliśmy na portal Puszcza.tv w pierwszych dniach lipca, były tam informacje, zdjęcia i filmy na temat Puszczy Białowieskiej. Portal miał podstrony: "Z życia puszczy", "Przyroda", "Turystyka", "Edukacja" i "Kamera" - z transmisjami online z kamer umieszczonych w puszczy. Użytkownik mógł oglądać zdjęcia, przeczytać opisy występujących w puszczy gatunków roślin i zwierząt, na stronie były również aktualności, ciekawostki, informacje o konkursach czy szlakach turystycznych. Na dole witryny informowano: "Niniejszy materiał został opublikowany dzięki dofinansowaniu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada wyłącznie Fundacja Niezależne Media".

Projekt Puszcza.tv przedłużono do 30 czerwca 2021 roku
Projekt Puszcza.tv przedłużono do 30 czerwca 2021 roku Foto: Puszcza.tv

Fundację Niezależne Media założyli w styczniu 2009 roku redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie" Tomasz Sakiewicz i mecenas Sławomir Sawicki. Od 2010 roku prezesem fundacji jest Joanna Jenerowicz. W radzie nadzorczej zasiadają: Katarzyna Gójska-Hejke, Piotr Lisiewicz, Rafał Dzięciołowski.

O dotacji na projekt Puszcza.tv zrobiło się głośno, gdy 8 października 2016 roku napisał o tym portal OKO.press. Ujawnił, że Fundacja Niezależne Media może dostać 6 mln zł dotacji z funduszy europejskich, którymi dysponuje NFOŚ, w konkursie na "aktywną edukację skierowaną do grup zawodowych mających największy wpływ na przyrodę". Cały projekt miał kosztować 7,2 mln zł. Umowę między fundacją a NFOŚ podpisano 18 kwietnia 2017 roku.

Sprawę szeroko opisywały media. Ich wątpliwości wzbudzały głównie: brak doświadczenia fundacji w zakresie ekologii i ochrony środowiska; wysoki koszt projektu; udział w nim jako ekspertki Katarzyny Szyszko-Podgórskiej - dr nauk leśnych, córki ówczesnego ministra środowiska Jana Szyszko, i księdza Tomasza Duszkiewicza - duszpasterza Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych; ówczesna obecność w radzie fundacji Grzegorza Tomaszewskiego - krewnego prezesa PiS; plany przeznaczenia części dofinansowania na promocję projektu w mediach powiązanych z fundacją.

Do tej krytyki odniosła się 14 maja 2017 roku Katarzyna Gójska-Hejke, ówczesna koordynatorka projektu, publicystka "Gazety Polskiej" i Telewizji Republika, członki rady fundacji. "Przez ostatnie miesiące lewackie media wściekle atakowały Fundację Niezależne Media za to, że ośmieliła się wystartować w konkursie o uzyskanie dofinansowania ze środków unijnych, a na dodatek przygotowała świetny i doskonale udokumentowany projekt, który otrzymał wysoką ocenę" - napisała wówczas w serwisie niezalezna.pl w tekście pt. "Puszcza.tv - portal, jakiego jeszcze nie było".

Tekst Katarzyny Gójskiej-Hejke na portalu Niezależna.pl zapowiadający projekt Puszcza.tv
Tekst Katarzyny Gójskiej-Hejke na portalu Niezależna.pl zapowiadający projekt Puszcza.tv Foto: niezalezna.pl

Jednak z powodu kontrowersji Ministerstwo Środowiska i Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych przeprowadziły na wniosek Komisji Europejskiej kontrolę przyznania dotacji na Puszcza.tv. W efekcie 20 grudnia 2017 roku Fundacja Niezależne Media wycofała wniosek o unijne środki; 30 stycznia 2018 roku rozwiązano umowę.

Jednak już dzień później podpisano nową - na realizację projektu o takiej samej nazwie, ale tym razem ze środków krajowych NFOŚ w ramach programu priorytetowego: "Edukacja ekologiczna", nabór V 2017 – Ochrona środowiska i zrównoważony rozwój. Na podpisanej 31 stycznia 2018 roku umowie widnieje kwota 7,5 mln zł. Dotacja miała wynieść 7,2 mln zł.

Jak pisaliśmy wyżej - ostatecznie wyniosła mniej. NFOŚ przekazał nam osiem aneksów do umowy. W tym podpisanym 7 stycznia tego roku kwota zmalała do 6,6 mln zł (dofinansowanie - 6,2 mln zł), w tym z 22 marca - do 5,8 mln zł (dotacja - 5,5 mln zł).

Projekt ostatecznie ma kosztować mniej
Projekt ostatecznie ma kosztować mniej Foto: NFOŚ

"Kwota gigantyczna". "Ogląda w porywach pięć osób"

Krytyka projektu Puszcza.tv nie ustała po jego starcie. Temat wracał, np. w internetowych dyskusjach. "Portal Puszcza TV, który ogląda w porywach pięć osób"; "Widzowie na You Tube: (...) Puszcza TV - 151"; "Portal Puszcza TV (...) ostro nadaje dla 4 (czterech) widzów"; "Puszcza TV. Projekt, który nikogo nie interesuje, niczemu nie ma służyć, ale za to forsa leci. Ech"; "A Puszcza TV jeszcze działa?"; "Puszcza TV za 7 milionów złotych ma już 3 osoby na czacie i 677 subskrypcji" (pisownia postów oryginalna, wpisy z ostatnich dwóch lat) - pisali internauci.

"Jest to kwota gigantyczna" - mówił o wysokości dofinansowania portalu Puszcza.tv we wrześniu 2019 roku dziennikarzowi "Czarno na białym" TVN24 anonimowo były wysoko postawiony urzędnik Ministerstwa Finansów, który pracował w ministerialnych komisjach oceniających podobne projekty.

Jak wynika z przekazanych nam przez NFOŚ zestawień faktur i kosztów za 33 miesiące działania projektu, w tym czasie fundacja wydała na niego 4 mln zł - prawie 95 proc. tej kwoty stanowiły publiczne środki z NFOŚ, reszta to wkład własny. Dostaliśmy faktury, rachunki, zestawienia kosztów dokumentujących postęp przedsięwzięcia, raporty z działań, kopie artykułów prasowych. Przeanalizowaliśmy je z trojgiem specjalistów z organizacji pozarządowych, doświadczonych w tworzeniu tego typu projektów i ich rozliczaniu.

Fundacja założona przez Sakiewicza płaci setki tysięcy złotych za reklamę spółce kierowanej przez Sakiewicza

Najwyższa kwota w zestawieniu kosztów jest w pozycji opisywanej raz jako "baner reklamowy na portalu niezalezna.pl", innym razem jako "stałe okno na portalu". Chodzi o baner, który był wyświetlany na stronie głównej serwisu niezalezna.pl. Reklamował portal Puszcza.tv. W 2018 i 2019 roku w oknie tym był link do dostępnego na YouTube nagrania obrazu z kamer z Puszczy Białowieskiej Na początku 2020 roku w oknie były już trzy linki do nagrań. Można było także przejść na jeden z tekstów na portalu. Baner już nie jest wyświetlany; jak wyglądał, można zobaczyć na archiwalnej wersji strony.

Baner Puszcza.tv na stronie głównej niezalezna.pl
Baner Puszcza.tv na stronie głównej niezalezna.pl Foto: niezalezna.pl

Otrzymaliśmy 10 faktur wystawionych wyłącznie za wyświetlanie baneru. Wynika z nich, że Fundacja Niezależne Media zapłaciła za baner spółce Słowo Niezależne, wydawcy portalu niezalezna.pl, łącznie 340 tys. zł. Tomasz Sakiewicz pierwszy podmiot zakładał, a drugiego jest prezesem. Oba podmioty mają siedzibę pod tym samym warszawskim adresem.

Jednak analizując zestawienia faktur, które dostaliśmy, doszliśmy do wniosku, że faktur za ten baner było więcej, bo od sierpnia 2018 roku do czerwca 2020 roku fundacja co miesiąc płaciła za niego 34 tys. zł (w jednym miesiącu mniej: 28,5 tys. zł). Pod koniec listopada 2020 roku dało to łączną kwotę 810,5 tys. zł. Z innych dokumentów wynika też, że baner był wyświetlany przez dłuższy okres, więc być może fundacja zapłaciła jeszcze więcej.

Jedna z faktur za wyświetlanie baneru Puszcza.tv na stronie głównej niezalezna.pl
Jedna z faktur za wyświetlanie baneru Puszcza.tv na stronie głównej niezalezna.pl Foto: NFOŚ

Ponad pół miliona na kampanie w sieci. Teksty sponsorowane m.in. w "Gazecie Polskiej" i "Gazecie Polskiej Codziennie"

Drugim największym wydatkiem były kampanie promocyjne w internecie - 560 tys. zł. Mamy trzy faktury, których wartość składa się na tę kwotę. Wszystkie wystawiła warszawska firma Impressarium. Według KRS jest ona wspólnikiem Agencji Informacyjnej, której przedstawiciel jest częstym gościem w Telewizji Publicznej.

W najstarszym z raportów ze swoich działań Impressarium informuje o publikacji artykułów sponsorowanych o faunie i florze Puszczy Białowieskiej promujących portal Puszcza.tv, a także o publikacji zapowiedzi i dodatków. Jak sprawdziliśmy, te publikacje były albo w "Gazecie Polskiej", albo w "Gazecie Polskiej Codziennie", albo na portalach tych tytułów. Wydawcą tego pierwszego tytułu jest Niezależne Wydawnictwo Polskie (prezesem jest Tomasz Sakiewicz), a drugiego - spółka Forum, którą założył Tomasz Sakiewicz. W radzie nadzorczej spółki zasiada Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, prezesem jest Beata Dróżdż, która jest także w zarządzie spółki Słowo Niezależne - wydawcy portalu Niezalezna.pl. Firma Impressarium promowała także artykuły sponsorowane w mediach społecznościowych.

W kolejnych trzech raportach firma przedstawiła wyniki zakupu ekspozycji reklamowej na stronach internetowych oraz promocji w mediach społecznościowych. Na kampanię składały się: publikacje tekstów sponsorowanych na niezalezna.pl, telewizjarepublika.pl. dorzeczy.pl, banery reklamowe oraz promocja w sieci.

Oprócz tego Fundacja Niezależne Media sama płaciła za całostronicowe artykuły sponsorowane. Wydała na to 265,2 tys. zł, a za wkładkę edukacyjną - 274,9 tys. zł. Z dokumentów nie wynika, gdzie te materiały opublikowano.

Setki tysiące złotych dla autorów tekstów, koordynatorów, konsultantów

Trzecim co do wysokości wydatkiem fundacji były honoraria dla autorów tekstów - 323 tys. zł. Dostaliśmy podpisanych z nimi dziewięć rachunków do umów cywilno-prawnych, ale z pewnością nie są to wszystkie. Najmniejszy rachunek opiewa na 253 zł, najwyższy - na 6,2 tys. zł. Opisy rachunków wskazują, że były to wypłaty za miesiąc pracy.

Z zestawienia kosztów wynika, że za redakcję i korektę tekstów fundacja w sumie wypłaciła 100 tys. zł. Znaleźliśmy w dokumentach jeden rachunek do umowy cywilno-prawnej za redakcję i korektę tekstów publikowanych na portalu Puszcza.tv. Został wystawiony 29 listopada 2018 roku. Jest na nim kwota 4 tys. zł. Nie wiadomo jednak, jakiego okresu dotyczy.

Faktura za redagowanie i korektę tekstów
Faktura za redagowanie i korektę tekstów Foto: NFOŚ

W przekazanej nam dokumentacji urzędnicy NFOŚ zakryli na rachunkach dane zleceniobiorców fundacji. - Moim zdaniem opinia publiczna powinna móc się zapoznać z danymi osób, które wykonują usługi na rzecz organizacji, która otrzymała publiczne środki z uwagi choćby na możliwy konflikt interesów - ocenia dla Konkret24 Szymon Osowski ze stowarzyszenia Sieć Obywatelska Watchdog Polska, organizacji zajmującej się jawnością w życiu publicznym. Dodaje, że zapadały już mówiące o tym wyroki sądów administracyjnych, choć nie są jeszcze prawomocne.

Nie wiadomo także, kto był koordynatorem projektu i jego zastępcą. W dwa lata i dziewięć miesięcy te osoby zarobiły łącznie po 74 tys. zł. Przy projekcie pracowało ponadto sześciu konsultantów merytorycznych i sekretarz. Tylko w analizowanym okresie zarobili łącznie:

  • konsultant merytoryczny realizacji projektu w zakresie uruchomienia i funkcjonowania portalu multimedialnego Puszcza.tv - 131,6 tys. zł
  • konsultant merytoryczny w zakresie rozmieszczenia urządzeń monitorujących - 112 tys. zł
  • konsultant merytoryczny w zakresie konkursów oraz działań podejmowanych w ramach integrowania społeczności - 112 tys. zł
  • konsultant merytoryczny ds. medialnych - 56 tys. zł
  • konsultant merytoryczny ds. przyrodniczych - 112 tys. zł
  • konsultant ds. fotografii i wideo - 48 tys. zł
  • sekretarz - 71,6 tys. zł.

Nazwisk konsultantów w przekazanych nam dokumentach nie znaleźliśmy - z dwoma wyjątkami. Dostaliśmy cztery faktury, które wystawiła firma Pracownia Dziennikarska Katarzyna Gójska - za "konsultacje merytoryczne w zakresie budowania przekazu medialnego". Zostały wystawione między styczniem a kwietniem 2020 roku - każda na 2 tys. zł, czyli w sumie na 8 tys. zł. Nie udało nam się potwierdzić, czy jest to firma Katarzyny Gójskiej-Hejke.

Pięć faktur było za prowadzenie usług księgowych projektu Puszcza.tv - na 1,8 tys. zł każda. Zostały wystawione między grudniem 2019 a kwietniem 2020 roku przez warszawską firmę Edycja. Łącznie za usługi księgowe fundacja zapłaciła jej 59 tys. zł. Jak sprawdziliśmy, Edycję założyła była prezes Fundacji Niezależne Media - Edyta Chmiel. Firma ta jest od czerwca 2021 roku - według Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej - pełnomocnikiem Pracowni Dziennikarskiej Katarzyna Gójska.

Cztery faktury wystawiła firma jednego z polskich fotografów (jest wymieniony z imienia i nazwiska, ale nie pełni publicznych funkcji, więc danych nie podajemy). Z opisów faktur wynika, że to właśnie on jest konsultantem ds. fotografii i wideo projektu Puszcza.tv. Osoba o takim samym imieniu i nazwisku widnieje na stronie "Gazety Polskiej" w zakładce "Redakcja" jako kierownik działu nadzoru graficznego i wideo oraz jako osoba odpowiedzialna za layout i logotyp "Gazety Polskiej". Każda faktura opiewa na 1500 zł za miesiąc konsultacji między styczniem a kwietniem 2020 roku - czyli łącznie wychodzi 6 tys. zł.

Tajemnice żubrów i innych zwierząt w Białowieskim Parku Narodowym (materiał archiwalny)

Eksperci, którzy oglądali z nami dokumenty, uważają za możliwe, że osoby pracujące przy projekcie Puszcza.tv mogły łączyć różne funkcje - ale tego nie można uznać za pewne. Znaleźliśmy jednak rachunek do umowy cywilno-prawnej z 29 listopada 2018 roku, który dowodzi, że osoba pełniąca funkcję konsultanta merytorycznego realizacji projektu w zakresie uruchomienia i funkcjonowania multimedialnego Puszcza.tv zajmowała się również redakcją i korektą tekstów. Jednego dnia za pierwszą funkcję wystawiła rachunek za 3,4 tys. zł, a za drugą na 4 tys. zł - czyli łącznie na 7,4 zł.

Naszą uwagę w dokumentach zwróciła też pozycja "przeglądanie materiałów i archiwizacja", na którą fundacja łącznie wydała 153,8 tys. zł. Natomiast na delegacje służbowe pracowników wydano 45,2 tys. zł. Nie wiemy jednak kto, gdzie, kiedy i w jakim celu podróżował.

Fundacja założona przez Sakiewicza płaci co najmniej 40 tys. zł za teksty spółce założonej przez Sakiewicza

Wśród faktur znaleźliśmy też opiewającą na 40 tys. zł za publikację pięciu artykułów sponsorowanych wraz z zajawkami w lipcu i sierpniu 2020 roku w dzienniku "Gazeta Polska Codziennie". Fakturę wystawił wydawca gazety, spółka Forum.

Na fakturze jest informacja o podpisanej umowie między fundacją a Forum z 10 czerwca 2020 roku. Nie wiemy, czy na jej podstawie były wystawiane inne faktury.

Faktura za publikację artykułów sponsorowanych w "Gazecie Polskiej Codziennie" w lipcu i sierpniu 2020 roku
Faktura za publikację artykułów sponsorowanych w "Gazecie Polskiej Codziennie" w lipcu i sierpniu 2020 roku Foto: NFOŚ

Komputery, smartfony, dron, drukarka, czatownia...

Dwa miesiące po podpisaniu umowy z NFOŚ Fundacja Niezależne Media kupiła za 35 tys. zł sprzęt elektroniczny - w tym dziesięć kamer KAM7 PRO MMS za 1,8 tys. zł, metalowe obudowy, linki, karty pamięci, akumulatory, dostępy do systemu kamer, ładowarki. Za instalację i montaż, rozmieszczenie kamer wraz z rejestratorami zapłaciła łącznie 100,8 tys. zł.

Ponadto fundacja kupiła m.in.:

  • fotopułapki za 83,8 tys. zł oraz akumulatory i ładowarki do nich za 11,9 tys. zł
  • rejestratory wraz z osprzętem za 54,9 tys. zł
  • dwa aparaty fotograficzne za 40,5 tys. zł
  • dwa obiektywy fotograficzne za 59 tys. zł
  • kamerę cyfrową do mobilnego systemu monitorującego za 18 tys. zł
  • drona za 7,3 tys. zł
  • wyposażenie studia plenerowego (w tym m.in.: gimbal do aparatu za 3,2 tys. zł, monitor podglądowy za 2 tys. zł, lampa oświetlająca za 8,7 tys. zł)
  • rejestrator dźwięków za 1,5 tys. zł
  • czatownię za 1,5 tys. zł
  • pokrowiec przeciwdeszczowy za 593 zł.

Fundacja kupiła też sprzęt biurowy, m.in.:

  • pięć komputerów za 39,9 tys. zł
  • cztery smartfony za 14,1 tys. zł
  • serwer dla portalu Puszcza.tv za 5,5 tys. zł
  • serwer redakcyjny stacjonarny za 5,3 tys.
  • drukarkę za 5 tys. zł.

Gdy 5 lipca weszliśmy na stronę Puszcza.tv, było tam pięć przekazów online z Puszczy Białowieskiej - cztery na żywo, jeden z opóźnieniem. W zakładce "Zdjęcia" było tylko 37 fotografii, w zakładce "Wideo" - 135 nagrań zwierząt żyjących w puszczy. Naliczyliśmy też 160 zdjęć z opisami gatunków białowieskiej fauny i flory.

Wydatki powyżej 100 tys. zł Fundacji Niezależne Media na projekt Puszcza.tv
Wydatki powyżej 100 tys. zł Fundacji Niezależne Media na projekt Puszcza.tv Foto: NFOŚ

Strona za niemal 40 tys. zł. "Średnia, przeciętna". "Spodziewałbym się więcej"

Komentujący w mediach portal Puszcza.tv eksperci dziwili się, że będzie tak drogi. Z dokumentów, które otrzymaliśmy, wynika, że projekt i stworzenie serwisu kosztowały 36,9 tys. zł. Taką samą kwotę podał 3 października 2019 roku Henryk Kowalczyk, ówczesny minister środowiska w odpowiedzi na interpelację złożoną przez posła Platformy Obywatelskiej Grzegorza Furgo.

Chcieliśmy sprawdzić, jakie są wyniki oglądalności portalu Puszcza.tv. "Niestety nie posiadamy danych serwisu puszcza.tv – odwiedza go zbyt mało naszych panelistów, by mógł zostać uwzględniony w badaniu" - odpowiedziała nam w czerwcu Anna Miotk, dyrektor ds. komunikacji firmy Polskie Badania Internetu.

Za to w raporcie Najwyższej Izby Kontroli "Wykonanie w 2018 roku planu finansowego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej" znaleźliśmy taką informację o oglądalności portalu Puszcza.tv: "W umowie (z Fundacją Niezależne Media - red.) określono, że do 2021 r. zasięg realizowanego przedsięwzięcia ma wynieść ponad 20 mln osób. Jakkolwiek beneficjent 26 lutego 2019 r. poinformował, że liczba odwiedzin na portalu puszcza.tv wynosi 186 000, a na YouTube ok. 61 500 odsłon, to dane obserwowane przez kontrolujących w dniu 19 marca 2019 r. nie potwierdzały tych wartości".

Technicznym serwisowaniem strony zajmowała się świdnicka firma produkująca gadżety Provend. NFOŚ przekazał nam pięć wystawionych przez nią faktur. Każda na 1,8 tys. zł za jeden miesiąc świadczenia usługi. Jak sprawdziliśmy, założycielem firmy jest Marcin Dmowski, wcześniej radny, a teraz wiceburmistrz Świdnika. Łącznie za serwis techniczny portalu Puszcza.tv fundacja zapłaciła 44,3 tys. zł.

- Na pierwszy rzut oka strona wygląda fajnie, estetycznie, UX nieźle opracowany, łatwy dostęp do informacji - ocenia dla Konkret24 Marcin Gaworski, ekspert ds. marketingu i internetu, współzałożyciel i CEO & partner agencji reklamowej 180heartbeats + Jung v Matt. - Gdy się jednak wejdzie głębiej, materiały wydają się być powierzchowne i mało pogłębione. Jak na budowanie wizerunku specjalistów od Puszczy Białowieskiej oraz występującej tam flory i fauny, spodziewałbym się więcej - dodaje Gaworski. Wskazuje, że np. tekst o tym, dlaczego maliny są słodkie, składa się tylko z czterech krótkich akapitów. - Nie jestem jednak specjalistą, żeby ocenić ich jakość - zastrzega. Dziwi się, że strona nie ma wersji anglojęzycznej.

Podobnie portal ocenia Grzegorz Berezowski, założyciel i CEO spółki Napoleon, która stworzyła narzędzie do monitoringu mediów społecznościowych NapoleonCat. - Treści tam jest bardzo mało. W sekcji "Szlaki turystyczne" w kategorii "Rowerowe" jest jeden tekst, a w kategorii "Wodne" - zero. Czyli wymyślono kategorie, ale nie potrafiono już ich nawet zapełnić czymkolwiek. Bo nawet te opisy szlaków, które tam są, to raptem kilka zdań o każdym - zauważa.

Marcin Gaworski wytyka, że w dziale "Turystyka" nie zaciągają się zdjęcia. Też to zauważyliśmy. - Jak wejdzie się w opis jakiegoś szlaku turystycznego, pojawia się mapa Arabii Saudyjskiej. Świadczy to o niedopracowaniu i braku nadzoru nad stroną oraz profesjonalnej obsługi utrzymaniowej - ocenia.

- Portal oceniłbym jako przeciętny. Ani nie jest wybitny, ani zły. Jest średni. Nie ma wstydu i spokojnie można wskazać wiele innych podobnych, w podobnej jakości. Strona wygląda przyzwoicie, jest typowo powiązana z mediami społecznościowymi - mówi z kolei Marcin Żukowski, współzałożyciel i partner w agencji konsultingowej Nieagencja, który pracował nad kilkuset stronami internetowymi (w tym o tematyce środowiska, ekologii, klimatu).

Serwisem systemu kamer zajmowała się firma MP Technology z Łomży. Dostaliśmy pięć wystawionych przez nią faktur - na 2 tys. zł każda. Łącznie za serwis techniczny urządzeń monitorujących na terenie Puszczy Białowieskiej fundacja zapłaciła w analizowanym okresie 50 tys. zł.

"Wyniki portalu Puszcza.tv na YouTube są bardzo mizerne"

Przyjrzeliśmy się mediom społecznościowym portalu Puszcza.tv. Transmisje z Puszczy Białowieskiej umieszczone na portalu są tam embedowane z YouTube. Do publikacji niniejszego tekstu kanał Puszcza.tv zgromadził 880 subskrybentów. Umieszczono tam 579 filmów (wliczając transmisje). Na kanale w większości dostępne są krótkie nagrania zwierząt żyjących w puszczy. Wiele filmów ma od kilkadziesiąt do kilkaset wyświetleń. Zaledwie 12 odnotowało powyżej tysiąca. Najpopularniejsze wideo "Wilcza rodzina" miało 20 tys. wyświetleń.

- Wyniki portalu Puszcza.tv na YouTube są bardzo mizerne. 182 wyświetlenia filmu "Dlaczego kaczki marzną", 13 wyświetleń filmu "Towarzyski koziołek" - zauważa Marcin Gaworski. Zwraca uwagę, że licznik w YouTube zlicza też wyświetlenia filmów embedowanych na stronę. - Można więc wysunąć wniosek, że podstrony serwisu Puszcza.tv odwiedziło niewiele osób - ocenia.

"Fanów na Facebooku mniej niż lokalna pizzeria"

Na facebokowej stronie Puszcza.tv w ostatnich miesiącach nowe wpisy publikowano sporadycznie. W lipcu tego roku, do opublikowania tego tekstu - żadnego. Posty zbierały od kilku do kilkunastu reakcji. Na Facebooku portal obserwuje 1,7 tys. użytkowników, polubiło go 1,6 tys. W czerwcu pojawiło się tam osiem postów, w maju - 13. Udostępniło je łącznie 20 internautów.

Na Instagramie opublikowano 30 wpisów. Ostatni pod koniec września 2020 roku. Profil ma 218 obserwujących. Na Twitterze profil portalu ma 140 obserwujących. Na Flickrze od maja 2018 roku opublikowano osiem zdjęć. Profil ma zero obserwujących.

- Te profile społecznościowe praktycznie nie istnieją - ocenia Grzegorz Berezowski z firmy Napoleon. Przypomina, że w Polsce z Facebooka korzysta 22 mln osób. - A tutaj zgromadzili tysiąc sześćset fanów, czyli mniej niż lokalna pizzeria - zauważa. Dziwi się równie małej liczbie obserwujących profil Puszcza.tv na Instagramie, bo - jak mówi - "przecież przyroda wizualnie wdzięczny temat".

Za utworzenie profili w mediach społecznościowych Fundacja zapłaciła 1,5 tys. zł.

Ostatni dzień projektu: ograniczenie spodziewanych efektów

Według umowy ze stycznia 2018 roku projekt Puszcza.tv miał osiągnąć następujące efekty:

  • 20 kampanii promocyjnych w internecie
  • 3 spoty reklamowe w radiu
  • 1 reklama outdoor
  • 1 stałe okno banerowe ze średnią liczbą sesji 300 tys. dziennie
  • 1 portal multimedialny z 20 mln odsłonami, 240 tekstami i 300-400 zdjęciami miesięcznie
  • 14 olimpiad/konkursów dla min. 6,5 tys. uczniów i nauczycieli
  • 9 szkoleń (3 kursy e-learningowe po 10 lekcji, 6 weekendowych spotkań Klubu Miłośników Puszczy)
  • 1650 tys. przeszkolonych osób (e-learning - 1,5 tys., spotkania edukacyjno-integracyjne Klubu Miłośników Puszczy - 150 osób)
  • 8 wkładek edukacyjnych w gazetach ogólnopolskich
  • 10 emisji płyt DVD (łącznie 100 tys. zł płyt dołączonych do gazet przyrodniczych).

Zasięg projektu miał objąć 20,1 mln osób. W przekazanych nam dokumentach nie znaleźliśmy potwierdzenia wydatków np. za spotkania Klubu Miłośników Puszczy czy za emisję płyt DVD.

- To bardzo ważne, żeby dany projekt oceniać przez pryzmat celów. Wskazany w umowie "efekt rzeczowy" to z punktu widzenia profesjonalnego marketingu nie są cele. To są jedynie narzędzia do osiągnięcia celów. Celami projektu mogłoby być na przykład to, że: po zakończeniu projektu 15 procent więcej Polaków wymienia Puszczę Białowieską na pierwszym miejscu ze wszystkich polskich Parków Narodowych albo o 30 procent więcej Polaków niż przed kampanią chciałoby tę Puszczę odwiedzić, o 150 tysięcy więcej turystów przyjechało do Puszczy Białowieskiej, czy 3,5 tysiąca szkół wykorzystało materiały edukacyjne o Puszczy Białowieskiej na lekcjach przyrody, geografii - podaje przykłady Marcin Gaworski.

Tymczasem 30 czerwca tego roku - gdy już pracowaliśmy nad tym materiałem - NFOŚ podpisał z fundacją kolejny aneks do umowy, który ograniczył oczekiwane efekty projektu. I tak m.in.:

  • zamiast 20 mln odsłon przez cały okres trwania projektu, portal miał uzyskać jedynie 500 tys. odsłon
  • zamiast 240 tekstów i 300-400 zdjęć miesięcznie, miało ich być tylko średnio odpowiednio: 60 i 80 miesięcznie
  • zasięg projektu miał jednak wynieść nie 20,1 mln, tylko 44 mln osób
  • po zakończeniu projektu fundacja zamiast raportów, ma dostarczać oświadczenia.

Jak pisaliśmy wyżej, kolejnymi aneksami zmniejszano wartość projektu, a tym samym dofinansowania. - Za zmniejszeniem dotacji może iść (i zwykle idzie) zmniejszenie rezultatów. Pytanie, czy takie zmniejszenie daje grantobiorcy prawo do zrobienia tak dużych redukcji wskaźników rezultatów - komentuje osoba od lat pracująca w organizacjach pozarządowych.

Przygotowując ten materiał, wysłaliśmy pytania do Fundacji Niezależne Media, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Nie udało się nam skontaktować także z Katarzyną Gójską-Hejke.

______________________________________________________________________

aktualizacja, 15.07.2021

Po publikacji tekstu, sprawą zajęły się "Fakty TVN". Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska w przesłanym im oświadczeniu przekazał, że "umowa o dofinansowaniu w formie dotacji (...) była realizowana zgodnie z ustalonymi warunkami, co potwierdziła planowa kontrola projektu przeprowadzona przez NFOŚ w lutym 2019 roku". Poinformował również, że "zakładane w projekcie efekty rzeczowe – podobnie jak w przypadku innych beneficjentów - zostały dostosowane do możliwości prowadzenia działań w trakcie pandemii i lockdown’u. Łączna wartość efektów rzeczowych składających się na efekt ekologiczny przedsięwzięcia została znacząco zwiększona. Zakładano bowiem, że efekt ekologiczny przedsięwzięcia wyniesie 41 491 230 odbiorców. W chwili obecnej, zgodnie z posiadaną dokumentacją szacuje się, że zasięg przedsięwzięcia wyniósł 126 583 974 odbiorców (część kontaktów wielokrotnych)". Podkreślił, że zwiększenie efektu ekologicznego przedsięwzięcia zostało osiągnięte pomimo zmniejszenia dotacji.

Autor:  Jan Kunert, Gabriela Sieczkowska
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Shutterstock

Pozostałe

Nie, Państwowa Inspekcja Pracy nie uznała szczepień na COVID-19 za eksperyment medyczny. Jak powstał fake news

Pracownica łódzkiego inspektoratu pracy napisała do obywatela, że udział w szczepieniu przeciwko COVID-19 należy zakwalifikować jako udział w eksperymencie medycznym. Główny Inspektorat Pracy tłumaczy, że to "indywidualne poglądy inspektora" - ale dla przeciwników szczepień ten dokument jest dowodem, że "wreszcie ktoś napisał prawdę". Tłumaczymy, dlaczego urzędniczka nie napisała prawdy.

Błaszczak: "stworzyliśmy klasy mundurowe". Nie. Istnieją od ponad 20 lat

W wywiadzie radiowym minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak przypisał rządowi Zjednoczonej Prawicy pomysł tworzenia w polskich szkołach tak zwanych klas mundurowych. Tymczasem pierwsze tego typu klasy powstały już w końcu lat 90., a przepisy je tworzące wypracowywały rządy AWS, SLD i PO-PSL.

Policja "dziękuje za pozytywne oceny" - i jako dowód pokazuje stary sondaż

Polska policja, obiecując na Twitterze "jeszcze lepszą służbę dla Polski i obywateli", podziękowała Polakom za pozytywną ocenę tej formacji. Jako dowód pokazała wyniki sondażu CBOS, w którym policję oceniło pozytywnie 73 procent respondentów. To stare badanie, w nowszych ma gorsze notowania.