Czy to będzie zgodne z konstytucją? Czy takie zmiany można wprowadzić rozporządzeniem? - to dwa z wielu pytań, które pojawiają się w związku z planowaną zmianą treści aktów małżeństwa. Minister cyfryzacji wyjaśnia powód, przedstawiciel prezydenta krytykuje, a my sprawdzamy, czy i jak takie zmiany można zgodnie z prawem wprowadzić.
Prace nad zmianą w aktach małżeństwa prowadzi Ministerstwo Cyfryzacji. Przygotowało już projekt rozporządzenia, zgodnie z którym obecne sformułowania "kobieta" i "mężczyzna" mają być zastąpione określeniami "małżonek pierwszy" i "małżonek drugi". Projekt wraz z propozycją nowych wzorów dokumentów pojawił się na stronie Rządowego Centrum Legislacyjnego 16 stycznia 2026 roku i od razu wywołał mnóstwo pytań i wątpliwości. Internauci dyskutują na temat zgodności tego rozwiązania z Konstytucją RP. Niektórzy pytają, czy sprzeczność zachodzi, inni wprost stwierdzają niezgodność z ustawą zasadniczą. Wielu dziwi się, że zmiany mają zajść na mocy rozporządzenia, a nie ustawy.
Minister cyfryzacji w ogniu pytań
Z pytaniami zwracano się też bezpośrednio do ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, gdy ten 19 stycznia był gościem w Radiu Zet i mówił o przygotowanych zmianach. Zapytany przez Bogdana Rymanowskiego, "czy premier Tusk zgodził się na to, aby kobietę i mężczyznę w aktach stanu cywilnego zastąpić określeniami: małżonkiem pierwszym i małżonkiem drugim", minister odpowiedział: "Zgodził się na to Krzysztof Gawkowski". "A potrzebna jest do wejścia w życie tego rozporządzenia zgoda premiera?" - pytał dziennikarz. Minister odrzekł: "Potrzebna jest zgoda rządu, dlatego że rozporządzenia są konsultowane w całej Radzie Ministrów". Wyjaśnił, dlaczego resort nad zmianami pracuje: "Podpisałem w piątek dokumenty, które robią coś, co chyba wszystkim się wydaje naturalne, to znaczy wdrażają wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej do polskiego prawa".
Sprecyzował, na jakim etapie są prace: "Konsultacje są do wszystkich ministrów wysłane, bo tak to wygląda. Rządowe Centrum Legislacji w piątek opublikowało to, jak wygląda ta propozycja. Zamiana dotycząca formalnej, technicznej części w aktach nazwy na 'małżonek pierwszy', 'małżonek drugi' i później, jeżeli wszystko poszłoby dobrze, no to oczywiście współpodpis pana ministra Kierwińskiego, szefa MSW, ale cała Rada Ministrów na ten temat będzie dyskutowała".
Ale słuchaczy to nie uspokoiło. Odpowiadając na pytanie jednego z nich, Krzysztof Gawkowski przyznał, że to on jest pomysłodawcą zmian. Kolejne pytanie od słuchacza dotyczyło tego, jak proponowane zmiany "mają się do Kodeksu rodzinnego". Gawkowski deklarował: "Nie zmieniamy żadnej ustawy w tym kierunku. Dajemy wartość techniczną pozwalającą na rejestrację w systemach tego, że były małżeństwa zagranicą zawarte". "I trzecie pytanie: (...) czy premier mógłby ponownie sprowadzić Lewicę na ziemię, że ten wyrok nie jest nakazowy" - przeczytał Bogdan Rymanowski. Minister Gawkowski odpowiedział: "Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wskazał, że mamy wdrażać to, żeby była możliwa transkrypcja małżeństw zawartych zagranicą do polskiego prawa".
Inny słuchacz zapytał, "w jaki sposób będzie się ustalało w małżeństwie, kto jest małżonkiem numer jeden, a kto numer dwa; czy będzie losowanie?". "Ale naprawdę, nie róbmy sobie śmiechu z tego, że ludzie chcieliby żyć normalnie" - zareagował Gawkowski. "Czyli wszystko jest okej tutaj?" - pytał Rymanowski. "No, ale gdzie nie jest okej? Opowieść o tym, że śmiejemy się z tego, jak ma być traktowana osoba, która za granicą zawarła małżeństwo... to jest po prostu niegrzeczne, że takie w ogóle pytania się pojawiają" - odparł minister.
Jednak kolejny słuchacz zapytał, na jakiej podstawie prawnej minister zarządził prace nad zmianami dotyczącymi wzorów dokumentu stanu cywilnego. "Po zmianie rządu może pan odpowiadać karnie, gdyż według prawników potrzeba do tego zmiany ustawy" - Rymanowski przytoczył opinię internauty. Krzysztof Gawkowski powiedział, że "to są rozporządzenia, które są w mocy ministerstwa i są one realizowane polityką konsultacji całego rządu, więc taka procedura jest standardem".
Chwilę później Bogdan Rymanowski powiedział, że niektórzy politycy twierdzą, iż wprowadzanie takich zmian jest niezgodne z konstytucją. "Ale ja nie widzę tutaj nigdzie łamania konstytucji, dlatego że my mamy wzory aktów stanu cywilnego, których zmiana pozwoliłaby na to, żeby w systemie te osoby były opisane jako takie, które zawarły małżeństwo. Cóż tu jest nadzwyczajnego?" - odparł minister. "Tak, ale artykuł 18 polskiej konstytucji mówi o małżeństwie jako o związku kobiety i mężczyzny, podlegającym ochronie" - zauważył Rymanowski. Na to Gawkowski zareagował: "Ale mamy też wyrok Trybunału Sprawiedliwości, który mówi, że pozwala na to, żeby równo traktować osoby z zagranicy, które zawarły takie małżeństwo".
Czyli rysują się dwie główne wątpliwości dotyczące planowanych zmian w aktach małżeństwa. Czy modyfikacje można wprowadzić rozporządzeniem, bez zmieniania jakiejś ustawy, oraz czy proponowane określenia nie naruszają Konstytucji RP. Sprawdziliśmy w aktach prawnych i zapytaliśmy konstytucjonalistów. Okazuje się, że nie wszystko jest tak oczywiste, jak twierdzi minister cyfryzacji.
Do czego zobowiązuje Polskę wyrok TSUE
Projekt rozporządzenia powstał w resorcie cyfryzacji 5 stycznia 2026 roku. Stanowi nowelizację obowiązującego obecnie rozporządzenia określającego wzory dokumentów wydawanych przy rejestracji stanu cywilnego. Jak piszemy wyżej, projektodawca zaproponował, by określenia "kobieta" i "mężczyzna" zastąpić określeniami "małżonek pierwszy" i "małżonek drugi". W sekcji z danymi rodziców osób zawierających małżeństwo określenia: "ojciec mężczyzny", "matka mężczyzny", "ojciec kobiety", "matka kobiety" mają zostać zamienione na: "ojciec małżonka pierwszego", "matka małżonka pierwszego", "ojciec małżonka drugiego", "matka małżonka drugiego". Zmiana ta ma dotyczyć wzorów odpisu zupełnego i skróconego aktu małżeństwa, a także zaświadczeń o zamieszczonych lub niezamieszczonych w rejestrze stanu cywilnego danych dotyczących wskazanej osoby. Przewidziano, że projektowane rozporządzenie wejdzie w życie po ośmiu miesiącach od dnia ogłoszenia.
Jak mówił Krzysztof Gawkowski, planowane zmiany są efektem wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Chodzi o wyrok z 25 listopada 2025 roku, w którym unijny trybunał zobowiązał państwa członkowskie do uznawania małżeństw osób tej samej płci zawartych legalnie w innych krajach UE. Resort cyfryzacji w komunikacie z 16 stycznia poinformował, że zmiany mają umożliwić praktyczne wdrożenie wyroku TSUE i dostosowanie polskich rejestrów do wymogów prawa unijnego. Chodzi między innymi o możliwość transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci oraz techniczne przygotowanie systemów administracyjnych.
Wzorów tego typu dokumentów nie zmienia się ustawą
Najpierw wyjaśnijmy, kto może zmienić wzory aktów małżeńskich i czy potrzeba do tego ustawy z podpisem prezydenta. Kwestię wzorów dokumentów dotyczących stanu cywilnego reguluje art. 33 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego. Zgodnie z nim:
Minister właściwy do spraw informatyzacji, w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw wewnętrznych, określi, w drodze rozporządzenia: 1) wzory, w tym w postaci elektronicznej: a) odpisów zupełnych aktu urodzenia, aktu małżeństwa i aktu zgonu (...) c) odpisów skróconych aktu urodzenia, aktu małżeństwa i aktu zgonu (...) e) zaświadczenia o zamieszczonych lub niezamieszczonych w rejestrze stanu cywilnego danych dotyczących wskazanej osoby, w tym w postaci elektronicznej
To dlatego prace nad rozporządzeniem odbywają się w Ministerstwie Cyfryzacji. Ze strony Rządowego Centrum Legislacji wynika, iż obecnie projekt jest na etapie opiniowania. Po jego zakończeniu trafi do Komitetu Rady Ministrów do Spraw Cyfryzacji.
Jeżeli rozporządzenie zacznie obowiązywać, urzędy stanu cywilnego będą musiały dostosować dokumenty do nowej wersji. Czy wtedy nowa wersja aktu małżeńskiego będzie opcją dodatkową czy jedyną obowiązującą? Resort cyfryzacji odpowiada:
W przypadku wejścia w życie rozporządzenia w zaproponowanej wersji będzie to jedyny obowiązujący wzór.
Nie będzie więc możliwe, by małżeńska para mogła wybrać, na którą wersję nazewnictwa się decyduje.
"Ostateczne brzmienie może być odmienne"
Wróćmy jeszcze do kwestii wyroku TSUE - zgodnie z nim Polska ma umożliwić rejestrację małżeństw parom tej samej płci, które związek zawarły za granicą. Zapytaliśmy Ministerstwo Cyfryzacji, dlaczego zaproponowano jedynie określenia z użyciem słowa "małżonek" - bez opcji żeńskiej "małżonka". "W projekcie rozporządzenia zaproponowano wzór, który posługuje się nazewnictwem przewidzianym w ustawie Prawo o aktach stanu cywilnego" - odpowiada Szymon Zawiłło z biura komunikacji resortu. Dodaje, że takie sformułowanie pojawia się m.in. w art. 106, który stanowi: "jeżeli transkrypcji dokonuje się na wniosek jednego z małżonków, kierownik urzędu stanu cywilnego powiadamia o transkrypcji drugiego małżonka oraz informuje go o prawie do złożenia oświadczenia w sprawie nazwiska".
Czyli resort wskazuje, że w ustawie są określenia "jednego z małżonków" i "drugiego małżonka" - a nie ma tam określeń "kobieta" i "mężczyzna". Na niezgodność terminologii w obecnym akcie małżeństwa z tą ustawą Ministerstwo Cyfryzacji wskazuje w Ocenie Skutków Regulacji opublikowanej wraz z projektem rozporządzenia. "Wzory dokumentów powinny zatem zostać dostosowane do nomenklatury ustalonej ustawą" - stwierdza resort.
Jednak, jak przekazało nam Ministerstwo Cyfryzacji, pokazana wersja zaktualizowanego aktu małżeństwa nie jest ostateczna:
Zaproponowane w projekcie nazewnictwo podlega uzgodnieniom i konsultacjom, w efekcie których ostateczne brzmienie nazw rubryk we wzorze dokumentu może być odmienne.
Szef kancelarii prezydenta: "jest mąż i żona", "jest polska konstytucja"
A co ze zgodnością zaproponowanych określeń z Konstytucją RP? Pytany był o to 27 stycznia w Radiu Zet szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki. Prowadzący rozmowę Bogdan Rymanowski przekazał mu pytanie od słuchacza: "Unia chce, aby Polska zmieniła akt małżeństwa i respektowała obce nam prawo, wbrew naszej polskiej konstytucji, która mówi, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. I Paweł (słuchacz - red.) pyta, co na to prezydent?".
Bogucki odpowiedział: "Ale polska konstytucja ma bardzo jasny czytelnik zapis, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny jest pod ochroną Rzeczypospolitej. Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny - nie ma pierwszego, drugiego małżonka". Rymanowski mu przerwał: "Są prawnicy, którzy twierdzą, że można to interpretować zupełnie inaczej. Co więcej: chodzi tak naprawdę o zmianę, która będzie wprowadzona albo ma być wprowadzona rozporządzeniem pana ministra cyfryzacji: drugi małżonek, pierwszy małżonek. Co z tym zrobi pan prezydent?". "Nie ma drugiego małżonka, pierwszego małżonka. Jest mąż i żona. Jest kobieta i mężczyzna. Jest polska konstytucja. Pan minister może sobie wydawać jakieś rozporządzenia, przy czym one będą deliktem - moim zdaniem - konstytucyjnym, będą złamaniem polskiej konstytucji. Jeżeli tego rodzaju rozporządzenie zostanie wydane, no to ja będę przekonywał pana prezydenta, żeby złożyć wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności tego rozporządzenia, dlatego że najwyższym prawem Rzeczypospolitej jest polska konstytucja, a nie różnego rodzaju orzeczenia trybunałów międzynarodowych" - odparł stanowczo Zbigniew Bogucki.
Przypomnijmy, że chodzi o art. 18 Konstytucji RP, który brzmi:
Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
Trzy popularne wykładnie słynnego artykułu 18
Jak według konstytucjonalistów nazewnictwo "małżonek pierwszy", "małżonek drugi" ma się do ustawy zasadniczej? Ich zdaniem ocena wcale nie jest jednoznaczna.
- Wszystko zależy od przyjętej wykładni dotyczącej artykułu 18 konstytucji - stwierdza w rozmowie z Konkret24 doktor nauk prawnych, konstytucjonalista Kamil Stępniak. - Mamy do czynienia z trzema głównymi stanowiskami. Część prawników uważa, że ten artykuł wyklucza istnienie w Polsce innych małżeństw niż to kobiety i mężczyzny, a także związków partnerskich czy innych form instytucjonalizacji wspólnego życia par jednopłciowych. To jest interpretacja najbardziej konserwatywna - wylicza. - Druga jest taka, że co prawda małżeństwo może być zawarte tylko przez kobietę i mężczyznę, ale jednocześnie nie wyklucza to wprowadzenia innych rozwiązań, na przykład związków partnerskich. Trzecia interpretacja tego przepisu jest taka, że jedynie szczególna ochrona i opieka należy się małżeństwu kobiety i mężczyzny, natomiast nie wyklucza to małżeństw zawieranych przez osoby tej samej płci. Wtedy takim małżeństwom ta konstytucyjna szczególna ochrona nie będzie przysługiwała - tłumaczy. I dodaje: - Gdy prześledzimy, co prawnicy piszą na ten temat, to poglądem dominującym jest ten drugi.
W tym drugim podejściu zwraca się uwagę na fakt, że inne zinstytucjonalizowane formy związków nie mogą być substytutem małżeństwa i muszą się czymś od niego różnić.
- W sprawie wyroku TSUE, który te zmiany wywołał: on nie stanowi, że mamy w Polsce związki jednopłciowe przyjąć, tylko umożliwić ich rejestrację parom, które taki związek zawarły za granicą. Czyli chodzi o umożliwienie wywołania w Polsce skutków prawnych. I to chociażby z poszanowania praw człowieka, swobody przemieszczania się czy skuteczności prawa wspólnotowego. Zmiany w polskim prawie wywołane tym wyrokiem, w moim przekonaniu, powinniśmy interpretować zarówno przez prymat artykułu 18 konstytucji, jak też przez chociażby zakaz dyskryminacji i obowiązek respektowania prawa międzynarodowego, w tym traktatów europejskich - ocenia dr Stępniak.
Pytany wprost, czy wprowadzenie takich rozwiązań nie narusza jednak art. 18 ustawy zasadniczej, odpowiada:
Nie dostrzegam tu zasadniczej sprzeczności z konstytucją. Użycie w aktach stanu cywilnego neutralnych określeń, takich jak "małżonek pierwszy" i "małżonek drugi", ma charakter techniczny i porządkujący, i nie budzi wątpliwości co do sposobu oznaczania stron stosunku prawnego. Sama zmiana nazewnictwa w formularzu nie wpływa na konstytucyjne rozumienie małżeństwa ani na zakres szczególnej ochrony przewidzianej w artykule 18 konstytucji.
- Poza tym być może jest to dobry krok do dostosowania prawa do coraz bardziej złożonej rzeczywistości, czemu służyć może posługiwanie się przez prawodawcę językiem inkluzywnym, czego wciąż w Polsce brakuje - dodaje ekspert.
Według niego zmiana nazewnictwa w aktach małżeńskich nie podważa zapewnionej w art. 18 konstytucji szczególnej ochrony i opieki przewidzianej dla małżeństwa. - Bo takie nazewnictwo nie zmieni zbyt sytuacji prawnej kobiety i mężczyzny, którzy są małżeństwem. Oni nadal będą mogli korzystać ze wszystkich dobrodziejstw, które przewiduje polskie prawo, w tym Kodeks rodzinny i opiekuńczy - ocenia konstytucjonalista. - Bardziej bym się zastanawiał, jak te prawa będą w praktyce wykonywane w stosunku do par jednopłciowych, które przyjechały z zagranicy, gdzie zawarły związek i będą go w Polsce rejestrować. Jak tutaj będzie wyglądała interpretacja w praktyce? Czy oni będą mogli korzystać z tych wszystkich praw? Czy oni będą mogli po sobie dziedziczyć? Czy będą mogli korzystać ze wspólnych rozliczeń podatkowych? Jak organy administracji i sądy to będą rozstrzygały, pokaże praktyka - punktuje ekspert.
"Aby poznać sens przepisu, należy przeczytać go w całości"
Również dr Mateusz Radajewski, konstytucjonalista z Uniwersytetu SWPS, zwraca uwagę na kwestię różnych interpretacji art. 18 konstytucji. Zaznacza, że część prawników, opierając się na niejasnej redakcji tego przepisu, uważa, że zmiana nazw w samych aktach nie rodziłaby problemu konstytucyjnego. "Znaczna część prawników uważa jednak odmiennie, bazując przede wszystkim na intencjach twórców konstytucji. Zgodnie z tym stanowiskiem małżeństwo w polskim porządku prawnym może mieć charakter wyłącznie heteroseksualny i jest to norma konstytucyjna, z którą muszą pozostawać w zgodzie inne regulacje prawne" - wyjaśnia dr Radajewski w opinii przesłanej Konkret24.
"Przyjmując ten drugi wariant, uznać trzeba, że wszelkie próby uznania w polskim porządku prawnym małżeństw homoseksualnych będą sprzeczne z konstytucją. Dotyczy to także ewentualnych zmian w formularzach aktu stanu cywilnego" - ocenia dr Radajewski. Zaznacza jednak, że "proponowana zmiana nie dąży do tego wprost (nie przewiduje np. dwóch rubryk 'mężczyzna' czy 'mąż'), można więc argumentować, że sama w sobie nie przewiduje możliwości wpisania do aktu małżeństwa dwóch osób tej samej płci", ale - dodaje - jeżeli "nie taka jest intencja, to proponowana zmiana byłaby zbędna".
Konstytucjonalista przypomina, że chociaż to wyrok TSUE nakazuje Polsce dokonania transkrypcji aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego w innym państwie, to "w dotychczasowym orzecznictwie krajowym uznawano, że taka transkrypcja naruszałaby konstytucję i wyrok TSUE nie może tego zmienić, gdyż TSUE nie orzeka o zgodności z krajową konstytucją". To zaś "skłania do wniosku, że proponowana zmiana może być uznana za niekonstytucyjną".
Dlatego dr Radajewski ma jednak wątpliwości, czy wykonanie wyroku TSUE powinno się odbywać przez transkrypcję aktu małżeństwa. I pisze:
Właściwsze byłoby stworzenie w tym celu osobnej procedury, która wyraźnie będzie oddzielać na gruncie aktów stanu cywilnego związki jednopłciowe zawarte w innych państwach od małżeństw uznawanych w polskim porządku prawnym.
Tymczasem dr Marcin Krzemiński, konstytucjonalista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, nie ma takich wątpliwości. "W przestrzeni publicznej pojawiają się wypowiedzi, jakoby art. 18 konstytucji miał definiować małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Jednak, aby poznać sens przepisu, należy przeczytać go w całości. Wynika z niego tylko tyle, że małżeństwo heteroseksualne posiada ochronę konstytucyjną - tj. państwo powinno się o nie szczególnie troszczyć" - ocenia w komentarzu przesłanym Konkret24. I stwierdza:
To, że konstytucja coś chroni, nie oznacza, że zabrania wprowadzania aktami niższego rzędu innych rozwiązań - np. związków partnerskich, małżeństw jednopłciowych, czy - jak w tym przypadku - uznania małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą. Nikt rozsądny nie wyprowadziłby przecież z tego przepisu wniosku, że skoro państwo chroni macierzyństwo i rodzicielstwo, to zakazane są adopcje czy piecza zastępcza.
"Na końcu tej wyliczanki znajduje się człowiek"
- Ponieważ zmiany w akcie małżeństwa wprowadzane są rozporządzeniem, w przypadku zmiany władzy politycznej możemy się spodziewać kolejnych nowych wersji dokumentu, być może wracających do "kobiety" i "mężczyzny" - zauważa kolejny problem dr Stępniak. - To nie jest pierwsza sytuacja, gdy prawodawca wprowadza chaos. I to nie tylko ze względu na potencjalne wielokrotne zmiany treści aktu w przyszłości. Jest też taki problem, że niemal na pewno to rozporządzenie zostanie zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego. Możemy domniemywać, jakie będzie rozstrzygnięcie w zależności od rozkładu sił w trybunale. Myślę, że ten chaos prawny nastąpi nie tylko po ewentualnej zmianie władzy, ale może nastąpić znacznie wcześniej - dodaje.
I konkluduje: - Mówimy o rozporządzeniu, o potencjalnych jego zmianach, o możliwym zaskarżeniu do TK, a - co jest najbardziej deprymujące - na końcu tej wyliczanki znajduje się człowiek. Bo może i mamy zasady pewności prawa i racjonalnego ustawodawcy, lecz często one są tylko fasadą.
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock