Oburzenie internautów wywołała informacja, jakoby pracownik krakowskiego lotniska słownie zaatakował i agresywnie się zachowywał wobec grupy podróżujących Żydów. Jednego z nich miał nawet popchnąć. A wszystko za sprawą popularnego nagrania. Lotnisko wyjaśnia, a policja prowadzi czynności sprawdzające.
Setki tysięcy wyświetleń generuje w polskiej sieci filmik z zajściem z lotniska Kraków-Balice. Na nagraniu rozemocjonowany mężczyzna w średnim wieku atakuje grupę przebywających na lotnisku Żydów. Mężczyzna krzyczy do nich po angielsku: "wracajcie do Izraela"; "tu jest moje państwo"; "czemu przyjeżdżacie do Polski" i popycha jednego z nich.
Niektórzy rozpowszechniający nagranie informują, że mężczyzna to popularny w sieci zawodnik jednej z federacji organizującej gale typu freak fight. Inni podawali natomiast, że to pracownik lotniska.
"Na Krakowskim lotnisku Polski pracownik zaatakował Charedi (charedi, charedim - to określenie ultraortodyksyjnych wyznawców judaizmu - red.) z Izraela którzy chcieli się modlić. Na nagraniu opublikowanym przez dziennikarza charedim, Yanki Katzburga, słychać, jak pracownik krzyczy do charedim, którzy chcieli się modlić: 'Stójcie – tu jest Polska'. Wierni odpowiedzieli, że nie ma zakazu modlitwy, więc on krzyknął: 'Dlaczego wasz kraj nie jest demokratyczny? Przyjeżdżacie do mojego kraju i modlicie się – przestańcie!'" - napisał jeden z nich, który 27 stycznia 2026 roku opublikował to wideo na X. "No i znowu prawica mi się rzuci do gardła że oskarżam Polaków o antysemityzm" - skomentował. Dodał, że mężczyzna "wygląda na pijanego" i że "fajna praca że można pić" (pisownia oryginalna). O tym, że agresywny mężczyzna jest pracownikiem lotniska, miała świadczyć zawieszona na jego szyi plakietka/identyfikator. Na krążących w sieci nagraniach zawieszka jest niemożliwa do odczytania.
"Wstyd", "szanujmy naszych gości" - reagują internauci
Post w serwisie X w krótkim czasie wygenerował niemal 100 tys. wyświetleń. "Wstyd"; "Jak można zatrudniać osobę szerzącą antysemityzm i do tego chamstwo? To zły przykład dla świata i hańba dla kraju. Niezależnie od wyznania każdy zasługuje na szacunek i godne traktowanie. Szczególnie od tych, którzy reprezentują Polskę! Szanujmy naszych gości!" - komentowali ci, którzy uwierzyli, że za atakiem stał pracownik krakowskiego lotniska.
"To nie żaden pracownik"; "Przecież to nie jest żaden pracownik lotniska"; "To nie jest pracownik lotniska" - reagowali natomiast inni internauci. I to oni mają rację.
Lotnisko dementuje
Do sprawy odniosło się krakowskie lotnisko. Monika Chylaszek, rzeczniczka prasowa Portu Lotniczego im. Jana Pawła II w Krakowie, w rozmowie z Konkret24 zaprzeczyła, jakoby nagrany mężczyzna miał tam pracować. Ponadto lotnisko wydało w tej sprawie komunikat, który opublikowano w mediach społecznościowych portu, w tym na Facebooku. "W związku ze zdarzeniem w terminalu i informacjami rozpowszechnianymi przez część mediów, pragniemy z całą stanowczością podkreślić, że osoba, która dopuściła się tego aktu agresji, nie jest pracownikiem lotniska, funkcjonariuszem służb państwowych, ani przedstawicielem jakiegokolwiek przewoźnika lotniczego" - czytamy w nim. Lotnisko dodało, że "była to osoba prywatna, będąca pasażerem innego lotu" (pogrubienie od redakcji).
Na zdarzenie zareagowali zresztą funkcjonariusze Służby Ochrony Lotniska oraz Straży Granicznej obecni na lotnisku.
Policja sprawdza
W związku z doniesieniami o potencjalnie antysemickim incydencie na lotnisku w Krakowie Balicach, policja "prowadzi czynności sprawdzające". - Takie czynności są prowadzone przed wszczęciem postępowania. Mają one na celu ustalenie, czy doszło do wykroczenia, czy doszło do przestępstwa. Jeżeli tak, to zostanie wszczęte postępowanie – powiedziała we wtorek rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie podinsp. Katarzyna Cisło. Dodała, że sprawą zajmuje się krakowska komenda powiatowa.
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: x.com