Internauci zastanawiają się nad autentycznością widocznego na popularnym zdjęciu szkieletu syreny. Jak sprawdziliśmy, to artystyczny projekt jednej z duńskich artystek. Wyjaśniła nam, co praca przedstawia, i czym się inspirowała.

Po sieci krąży tajemnicze zdjęcie. Ma na nim być widać leżący w muzealnej gablocie szkielet syreny. Ostatnio zaczęli o nim dyskutować także polscy użytkownicy mediów społecznościowych.

"Co o tym sądzicie? to jest rzekomy szkielet syreny w muzeum narodowym w kopenhadze, imo (w mojej opinii - ang.) jeżeli zbadane jest 3% oceanów to wszystko jest możliwe" - napisała jedna z internautek (pisownia oryginalna - red.). Dodała zdjęcie szkieletu. Jej wpis polubiło ponad 6 tysięcy użytkowników, ponad 600 podało dalej. Ponad 300 osób go skomentowało.

Część internautów zdała się wierzyć w autentyczność zdjęcia. "W sumie oceany są praktycznie niezbadane więc kto wie czy kiedyś istniały albo czy dalej nie istnieją", "Myślę że istnieją gdzieś w wodach do których człowiek nie dotrze", "Ja uważam że syreny istnieją, czemu miałyby nie istnieć" - pisali.

Inni jednak wątpili. "Raczej fake, coś mi nie pasuje w tym szkielecie", "Trochę dziwnie wygląda ten szkielet, mało realistycznie imo", "to tutaj na zdjeciu to na pewno nie jest syreni ogon", "Jakoś tak średnio mi to wyglada" - oceniali na Twitterze.

To dzieło duńskiej artystki

Dzięki odwróconemu wyszukiwaniu Google udało nam się ustalić, co przedstawia popularne w sieci zdjęcie. Okazało się, że widoczny na nim syreni szkielet stworzyła duńska artystka Mille Rude.

- Interesuję się narracjami i tym, kiedy stają się materiałem historycznym. Moje podejście do projektu polega bardziej na tworzeniu historii tożsamości niż na rozrywce - wyjaśnia Konkret24 Rude.

Dziewczyna z Egtved i kobieta z Haraldskaer

Duńska artystka tłumaczy, że historia widocznej na zdjęciu syreny jest oparta na historii dziewczyny z Egtved. To jedno z najsłynniejszych odkryć z epoki brązu. Młoda kobieta została pochowana w 1370 r. p.n.e., a jej szczątki odkryto w 1921 roku. Znajdują się w trumnie w Duńskim Muzeum Narodowym. , Dopiero niedawno archeologowie poznali więcej szczegółów z jej życia. Analizy włosów, zębów i paznokci dziewczyny za pomocą izotopu strontu ujawniły, że tak naprawdę urodziła się i wychowywała setki kilometrów dalej, najprawdopodobniej w Szwarcwaldzie w południowo-zachodnich Niemczech. Wyniki analiz pokazały, że zmarła krótko po przybyciu do Egtved, przemierzywszy ogromną odległość w czasie ostatnich dwóch lat swojego życia. Mogła być kapłanką nordyckiego kultu solarnego.

Rude opisuje, że inspirowała się również kobietą z Haraldskaer. Jej zmumifikowane ciało odkryto w 1835 roku w Danii. Znajdowało się na torfowisku, więc było doskonale zachowane. Teraz jest w szklanym sarkofagu, w luterańskim kościele w duńskim mieście Vejle. Jej tożsamość nie jest ustalona. Niektórzy twierdzą, że jest to Gunhilda Matka Królów. Wedle podań to król Danii i Norwegii Harald Bluetooth jest odpowiedzialny za jej śmierć. To on wprowadził do Danii chrześcijaństwo i ją zjednoczył.

- Wszystkie te mity są w szkolnych podręcznikach. Dla mnie to zarazem niepokojące i zabawne, że nie są do tej pory sprawdzone, jak ten o Gunhildzie Matce Królów. Pracowałam razem z archeologami i historykami, którzy przed laty badali jej ciało. Wydawała się prostym rolnikiem z Jutlandii - podaje Rude.

- Tak więc moja syrena (pół młoda kobieta, pół rekin) znajduje się jak dziewczyna z Egtved - w grobie z epoki brązu i jest tak tajemnicza, jak kobieta z Haraldskaer - wyjaśnia duńska artystka.

Po lewej dziewczyna z Egtved, po prawej kobieta z Haraldskaer
Po lewej dziewczyna z Egtved, po prawej kobieta z Haraldskaer Foto: Nationalmuseet, Västgöten/Wikipedia (CC-BY-SA 3.0)

Rude przekazała Konkret24, że stworzona przez nią syrena z Haraldskaer jest częścią wystawy "Łódź marzeń" w marynistycznym muzeum w Helsingorze. - W 2012 roku syrena została stworzona z okazji wystawy w Duńskim Muzeum Narodowym. Znajdowała się tam tuż obok słynnej dziewczyny z Egtved - mówi Rude.

- Syrena jest częścią naszej wystawy. To dzieło Mille Rude - potwierdza Konkret24 Thorbjørn Thaarup, kurator z muzeum z Helsingoru.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Shutterstock/Twitter

Pozostałe

"Kreskówka wczesnego ostrzegania"? To nie jest przedwojenny film

Tysiące wyświetleń w mediach społecznościowych ma rzekomo przedwojenna animacja Disneya, w której jakoby ostrzegano, że możni tego świata mają plan przejęcia władzy i wykorzystają do tego pandemię oraz masową akcję szczepień. Sceptycy pandemii COVID-19 chętnie rozpowszechniają filmik - ale eksperci ocenili, że to współczesny montaż.

Julia Przyłębska w Wikipedii jako "polska kucharka"? Wyjaśniamy, skąd ten wpis

Czy Julię Przyłębską opisano w Wikipedii jako "polską kucharkę" i "odkrycie towarzyskie Jarka"? Jak sprawdziliśmy, krążący w internecie screen opisu jest prawdziwy, ale z serwisu szybko usunięto tę złośliwą edycję. "Tego typu aktywność internautów nazywamy wandalizmami" - mówi doświadczony wikipedysta.

Gigantyczna jodła, która Lasom Państwowym przeszkadzała? To nie jodła i nie Polska

"Straszne, żal patrzeć" - skomentował jeden z internautów zdjęcie pnia ogromnego drzewa, które zostało ścięte. Fotografia rozsyłana w polskich mediach społecznościowych przedstawia rzekomo pień jodły i ma być dowodem na wycinkę prowadzoną przez Lasy Państwowe. Jednak zdjęcie przerobiono, drzewo nie było jodłą i nie ścięto go w Polsce.

"Ubrali Macrona jak choinkę". Nie, kwiatów nie było aż tyle

Miliony wyświetleń na różnych platformach w internecie notuje nagranie z wizyty Emmanuela Macrona w Polinezji Francuskiej. Widać na nim prezydenta Francji obwieszonego naszyjnikami z kwiatów, które zakrywają jego sylwetkę od głowy do kolan. W rzeczywistości kwietnych naszyjników nie było tak wiele.

"Stary uciekł, nie przejmując się dziećmi i żoną"? To się nie zdarzyło

Internauci nie zostawiają suchej nitki na mężczyźnie, który - uciekając przed lawiną - ratuje się sam, zostawiając żonę i dzieci. Nagranie z taką sceną krąży w sieci. Zachowanie bohatera niektórzy łączą nawet z obecną sytuacją pandemii i reakcjami na nią. Tylko że wideo to krąży w internecie od lat i nie przedstawia prawdziwej sytuacji.

"To zdjęcie zasługuje na Pulitzera"? Wyjaśniamy, dlaczego nie

"Ciekawe, skąd miał tę kurtkę", "co za ironia" - komentują internauci, zachwyceni zdjęciem, na którym policjant z pałką wygląda prawie identycznie jak logotyp popularnej marki odzieżowej na kurtce protestującego mężczyzny. Nie jest to ironia losu, tylko fake news.