Igrzyska mają być "kołem zamachowym" dla Polski. W których miastach były?

Źródło:
Konkret24
Premier: będziemy ubiegać się o organizację igrzysk olimpijskich
Premier: będziemy ubiegać się o organizację igrzysk olimpijskich TVN24
wideo 2/4
Premier: będziemy ubiegać się o organizację igrzysk olimpijskich TVN24

Politycy mówią o "kole zamachowym dla Polski", a naukowcy przestrzegają przed "deficytem strukturalnym" igrzysk olimpijskich. Ekspert wyjaśnia, dlaczego efekt organizacji takiej imprezy nie jest łatwy do policzenia.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Pięć dni po zakończeniu Igrzysk Olimpijskich w Paryżu - 16 sierpnia 2024 roku - premier Donald Tusk na wspólnej konferencji z ministrem sportu i turystyki Sławomirem Nitrasem oświadczył, że "Polska formalnie podejmie starania o organizację igrzysk olimpijskich". Dodał, że realna perspektywa, biorąc pod uwagę wstępne decyzje, zobowiązania i deklaracje Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego to 2040 lub 2044 rok. Minister Sławomir Nitras dodał: "Mam nadzieję, że zimę, wiosnę przyszłego roku spędzimy na poważnej dyskusji, jak doprowadzić do tego, żeby igrzyska w Polsce się odbyły, były sukcesem i były kołem zamachowym. Nie tylko dla sportu, ale dla całej Polski. Tak, jak stało się to z Euro 2012".

Sześć dni później minister sportu, zapytany w RMF FM, "po co Polsce igrzyska olimpijskie", odpowiedział: "Przykład wielu miast: Barcelony, Calgary, Londynu czy teraz Paryża pokazuje, że igrzyska są impulsem rozwojowym. To moment wzmożenia mobilizacji społecznej. (...) To był ogromny impuls dla francuskiej gospodarki, rozwoju czy francuskiego modelu społecznego. Wydaje mi się, że Polska miałaby szansę pokazać w świecie, że jest krajem wysoko rozwiniętym". Pytany, czy stać nas na to, biorąc pod uwagę, że w Paryżu przekroczono budżet o 115 procent, Nitras zapewnił: "To nie jest droga impreza". "Przekroczono zakładany budżet, ale to była tańsza impreza niż Pekin, znacznie tańsza niż Tokio. Bo Francuzi pokazali światu, a ja się trochę na tym znam, że nie trzeba budować wielkich aren, z którymi potem jest problem z ich wykorzystaniem, tylko można zbudować areny w mieście" - mówił minister.

Zapowiedź starania się przez Polskę o organizację igrzysk wywołała rzecz jasna publiczną dyskusję. Bo nawet wśród rządzącej koalicji nie ma zgodności co do tego, że to by się nam opłaciło. Posłanka klubu Nowej Lewicy Daria Gosek-Popiołek 18 sierpnia w Polsat News przestrzegała, że "budżety igrzysk olimpijskich są zawsze horrendalnie wielkie". "Rio De Janeiro: trzysta pięćdziesiąt procent przekroczony budżet. Paryż: sto piętnaście procent przekroczony budżet - i tak uważano, że są to rozsądne, oszczędne igrzyska" - wyliczała posłanka. "Są tylko trzy miasta, które zyskały finansowo na igrzyskach: Los Angeles, Atlanta i Sydney" - dodała.

"Cztery na pięć igrzysk odnotowało deficyt"

Daria Gosek-Popiołek w odpowiedzi na pytania Konkret24 o źródła swoich danych, wskazała na dwa popularne opracowania: "Czy koszty i przekroczenia kosztów igrzysk spadają?" opublikowane w 2024 roku przez naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego i "Deficyt strukturalny igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata w piłce nożnej: Porównanie kosztów z przychodami w czasie" opublikowane w 2022 roku przez badaczy z Uniwersytetu w Lozannie. Poleciła też książkę "Circus Maximus: Ekonomiczny hazard związany z organizacją igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata w piłce nożnej" autorstwa Andrew Zimbalista z 2015 roku.

Szczególnie praca naukowców z Uniwersytetu w Lozannie wydaje się dużo wnosić do dyskusji o tym, czy organizacja Igrzysk Olimpijskich opłaca się krajom-gospodarzom pod względem ekonomicznym. Badacze chcieli sprawdzić, czy przychody uzyskiwane z organizacji dużych imprez sportowych przekraczają poniesione koszty. Analiza była jednak ograniczona, bo jako przychody traktowano wyłącznie środki od sponsorów, zyski z praw do transmisji i ze sprzedaży biletów, zaś koszty obejmowały tylko organizację i budowę obiektów sportowych. Wnioski z tego badania są niekorzystne dla organizatorów igrzysk olimpijskich. Naukowcy stwierdzili:

Okazuje się, że w większości przypadków koszty przewyższały przychody: ponad cztery na pięć igrzysk olimpijskich odnotowało deficyt.

Jeśli chodzi o letnie igrzyska olimpijskie, to na 13 analizowanych imprez (od Tokio 1964 do Rio 2016) tylko trzy razy organizatorom udawało się wyjść na plus - ale biorąc pod uwagę tylko te koszty i przychody wymienione wyżej. Dotyczy to wspomnianych przez posłankę Gosek-Popiołek: Los Angeles (w 1984 roku), Atlanty (w 1996 roku) i Sydney (w 2000 roku). Najgorzej pod tym względem wypadły IO w Montrealu w 1976 roku, które zamknięto w deficytem 5,7 mld dol. Kanadyjskie miasto spłacało długi po tamtej imprezie aż do początku XXI wieku.

Tylko trzech organizatorów letnich IO i dwóch zimowych IO wyszło na plusjournals.sagepub.com/doi/full/10.1177/0308518X221098741

Podobnie wygląda sytuacja z zimowymi igrzyskami olimpijskimi. Na 12 przypadków tylko dwa razy przychody przekroczyły koszty: w Sarajewie (w 1984 roku) i Vancouver (w 2010 roku). Badacze dodają jednak, że zysk w przypadku sarajewskich igrzysk - nie dość że niski (0,1 mld dolarów) - to powinien być traktowany ostrożnie, bo w czasie przygotowań do imprezy w Jugosławii szalała hiperinflacja, co mogło zaburzyć wynik.

Naukowcy z Uniwersytetu w Lozannie stwierdzają więc, że igrzyska olimpijskie "cierpią na coś, co można nazwać deficytem strukturalnym". Nadwyżka kosztów nad przychodami nie jest wyłącznie wynikiem złych decyzji czy indywidualnych warunków w miastach-gospodarzach, ale ma charakter "trwały i systematyczny".

Jak temu zaradzić? Badacze podpowiadają: by w ogóle można było mówić o zysku przy organizacji IO, trzeba wykorzystywać istniejącą infrastrukturę sportową, zamiast budować nowe obiekty. "Dla przyszłych gospodarzy najważniejsze jest, aby w jak największym stopniu ponownie wykorzystać istniejące obiekty, jeśli chcą zmniejszyć ryzyko finansowe związane z tym wydarzeniem" - piszą. "Wreszcie, jeśli celem miast jest przede wszystkim przyciągnięcie odwiedzających poprzez organizację tych wydarzeń, letnie igrzyska i mistrzostwa świata w piłce nożnej są bardziej opłacalne w przeliczeniu na bilet niż igrzyska zimowe" - dodają.

Pamiętajmy jednak, że autorzy tej analizy nie uwzględnili kosztów pośrednich, takich jak zwiększenie pojemności hoteli, rozwój transportu publicznego czy rozbudowa lotnisk - które, choć wymagają nakładów, to w dłuższej perspektywie mogą rozwijać gospodarkę, a tym samym generować przychody, choćby dzięki zwiększonej turystyce. "Udział tych kosztów w kosztach spowodowanych wydarzeniem jest trudny do określenia i trudno jest ocenić, w jakim stopniu koszty te wystąpiły z powodu wydarzenia lub w jakim stopniu wystąpiłyby w każdym przypadku" - przyznają badacze. Na przykład trudno liczyć koszt budowy dróg jako koszt organizacji igrzysk, ponieważ nie wiadomo, czy bez tej imprezy i tak by tej drogi nie zbudowano. Trudno też obliczyć wymierny przychód z takiej inwestycji.

"Wszystkie igrzyska przekroczyły zakładane koszty"

Z kolei analiza naukowców z Oksfordu skupia się na niebezpieczeństwie przekroczenia założonego budżetu. Również te wnioski nie są optymistyczne dla krajów i miast starających się o organizację IO: "Wszystkie igrzyska bez wyjątku przekroczyły zakładane koszty" - stwierdzili badacze. Według nich takiej sytuacji i takich poziomów przekroczenia budżetów nie obserwuje się w przypadku żadnych innych megaprojektów typu budowa elektrowni jądrowej czy projekty militarne.

Liczby rzeczywiście robią wrażenie: nawet po odjęciu inflacji podczas zimowych IO w latach 1960-2024 przekraczano zakładany budżet średnio o 132 proc., a podczas letnich aż o 195 proc. Rekordzistą są wspominane już igrzyska w Vancouver w 2010 roku, gdzie budżet przekroczono o 720 proc. (a z uwzględnieniem inflacji o 1266 proc.). Trzy ostatnie imprezy również nie wypadają pod tym względem pozytywnie: Rio 2016 - 352 proc. nadwyżki nad planowanym budżetem, Tokio 2020 - 128 proc., Paryż 2024 - 115 proc.

"Mimo że igrzyska zimowe mają mniejszy zasięg niż igrzyska letnie, statystycznie ryzyko kosztowe związane z nimi nie różni się istotnie" - zauważają autorzy. Widać to w danych: na najgorszych pod tym względem zimowych IO w Lake Placid w 1980 roku przekroczono budżet o 324 proc., a na ostatniej imprezie w Pekinie w 2022 roku - o 149 proc.

Poziomy przekroczenia budżetu igrzysk olimpijskich w ujęciu nominalnym (z inflacją) i realnym (bez inflacji) w latach 1960-2024dx.doi.org/10.2139/ssrn.4850085

Wnioski: "Wysokie przekroczenie średnich kosztów igrzysk w połączeniu z występowaniem wartości skrajnych powinno być powodem do ostrożności dla każdego, kto rozważa organizację igrzysk, a zwłaszcza dla małych lub niestabilnych gospodarek mających niewielką zdolność do absorpcji rosnących kosztów i związanego z tym zadłużenia". Autorzy przypominają, że zadłużenie związane z przekroczeniem budżetu igrzysk w Atenach w 2004 roku (o 49 proc.) przyczyniło się do wybuchu późniejszego kryzysu finansowego w Grecji.

Jednak również oksfordzcy naukowcy przyznają, że ich analiza jest niekompletna, ponieważ "nie obejmuje szerszych kosztów kapitałowych (koszty pośrednie) infrastruktury miejskiej i transportowej, które zazwyczaj są znaczne".

"To pominięcie rodzi pytania dotyczące rzeczywistych kosztów organizacji igrzysk i potencjalnych konsekwencji tych rosnących kosztów" - stwierdzają.

"Nie ma jednej metody oceny wpływu"

Przytoczone tu prace skupiają się głównie na kosztach i przychodach związanych bezpośrednio z samymi igrzyskami. Minister sportu Sławomir Nitras mówił natomiast o "kole zamachowym dla całej Polski" i "ogromnym impulsie dla francuskiej gospodarki, rozwoju". Czy takie korzyści da się zmierzyć?

Na to pytanie próbował odpowiedzieć m.in. Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thorton. Przed piłkarskimi mistrzostwami Europy 2024 w Niemczech opublikował pogłębioną analizę nt. wpływu dużych imprez sportowych na gospodarkę. Na podstawie przytoczonych analiz wywnioskował, że:

Na poziomie całego państwa znaleziono niewiele przykładów wskazujących na jednoznacznie pozytywne zależności między organizacją wielkoformatowych wydarzeń sportowych a gospodarką.

Mimo że w dłuższej perspektywie w państwach-gospodarzach obserwowano napływ inwestycji zagranicznych i wzrost liczby wizytujących turystów zagranicznych, to te poziomy nie odbiegały od ogólnoświatowych tendencji w tym czasie. Dlatego "choć imprezy sportowe mogły wspomagać te wzrosty, z dużym prawdopodobieństwem byłyby one obecne bez względu na ich organizację" - uważa ekonomista. Zwraca uwagę, że prognozy ekonomiczne tworzone przed igrzyskami często powstają pod wpływem emocji i dlatego są dużo bardziej optymistyczne niż szacunki po ich zakończeniu. Organizatorzy liczą m.in. na dużo wyższe zyski pochodzące od dodatkowych turystów, ale te nie nadchodzą ze względu na tzw. efekt odstraszenia. Chodzi o to, że ze względu na wysokie ceny usług w mieście-gospodarzu część odwiedzających odkłada wizytę na okres po igrzyskach, co rozkłada oczekiwany efekt gospodarczy w czasie.

Szczególnie istotna jest jednak inna teza zawarta w tej analizie:

Nie ma jednej, uniwersalnej i powszechnie uznanej metody oceny wpływu wielkoformatowego wydarzenia sportowego na gospodarkę​.

Ekspert: byle nie zamachnąć się za mocno

Z taką tezą zgadza się prof. Rafał Kasprzak z Instytutu Zarządzania Wartością Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. - Badanie wpływu igrzysk na gospodarkę nie jest zerojedynkowe i nie daje prostego wyniku. To nie jest mierzenie temperatury - mówi w rozmowie z Konkret24. - Zamiast jednej metody badawczej mamy tutaj różne podejścia i mimo że większość badaczy wypracowała wspólne, jest ono dyskusyjne, dlatego że, z jednej strony, bierze się pod uwagę to, co w miarę obiektywnie można zliczyć - czyli wydatki turystów, wydatki na organizację, wydatki na infrastrukturę, ale z drugiej strony, są też takie rzeczy niepoliczalne, jak na przykład popularność państwa, popularność regionu, zbudowanie wizerunku. Więc to jest niejednoznaczne i nie tak łatwe do policzenia jak na przykład bilans przedsiębiorstwa - wyjaśnia ekspert.

Jego zdaniem jeśli już próbować wyliczać opłacalność igrzysk dla danego kraju, to powinno się brać pod uwagę takie wskaźniki jak: ruch turystyczny, rozbudowa infrastruktury i wpływ na PKB (choć ten ostatni nazywa dyskusyjnym). To jego zdaniem powinno się zestawić z kosztami poniesionymi na przygotowania i realizację igrzysk, ale także z mniej wymiernymi, ale również istotnymi wzrostami zagrożeń terrorystycznych czy lokalnych cen.

Czy więc igrzyska olimpijskie mogą być "kołem zamachowym" dla krajów i miast-organizatorów, jak planuje polski rząd? Profesor Kasprzak odpowiada:

Igrzyska Olimpijskie to jest koło zamachowe, ale - tak jak z każdym kołem zamachowym - trzeba uważać, bo ktoś zamachnie się za mocno i ono się za mocno kręci. Cała sztuka polega na przyłożeniu odpowiedniej siły i zbudowaniu odpowiedniego koła zamachowego.

- Są przykłady z historii. Nie szukając daleko: Euro 2012, które było potężnym impulsem i takim mocnym, pozytywnym kopniakiem do zbudowania infrastruktury, na którą pewnie byśmy jeszcze długo czekali. Ale są historie igrzysk olimpijskich, gdy regiony wpadały w totalne zadłużenie albo igrzyska kosztowały tak dużo, że lądowały na listach absurdalnie wysokich wydatków. Więc mówienie o kole zamachowym jest jak najbardziej rozsądne, byle tylko unikać gigantomanii - komentuje ekspert.

Profesor Rafał Kasprzak mówi też o "efekcie igrzysk", czyli wzroście zainteresowania dotychczas mniej znanym miejscem/regionem, które właśnie na organizacji takiej sportowej imprezy zyskało. Jako przykład często podaje się Barcelonę, która po IO w 1992 roku stała się jedną z najpopularniejszych destynacji turystycznych w Europie. - W przypadku Barcelony do dzisiaj mamy takie trwałe efekty w postaci zbudowanej infrastruktury, mamy trwałe efekty w postaci zasobów finansowych, które rozwinęły lokalną gospodarkę i przede wszystkim wzrost ruchu turystycznego - komentuje prof. Kasprzak. - Ruch turystyczny często wzrasta po igrzyskach, bo część osób chce potem odwiedzić te miejsca - dodaje.

Politykom zapowiadającym staranie się o organizację igrzysk olimpijskich w Polsce radzi jednak "nie obiecywać za dużo". - Nie mówić na przykład, że zbudujemy zbyt wiele obiektów, które nam się po prostu nie zwrócą. Niech one będą optymalnie doskalowane do potrzeb sportowych, a jednocześnie, żeby były potem wykorzystane optymalnie w przyszłości - mówi prof. Kasprzak. - Ale przede wszystkim radziłbym zainwestować w system sportowy. Bo gdy mówimy o organizacji igrzysk, widok wciąż przesłania nam kwestia tego, czy to się opłaca, czy nie. A przecież w igrzyskach ostatecznie chodzi o sport i także w ten sposób można promować swój kraj - podsumowuje ekspert.

CZYTAJ WIĘCEJ: IO: Paryż miał uczyć się na błędach poprzedników. "To nie są igrzyska, jakie nam obiecano"

Michał Istel

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: P-Kheawtasang / Shutterstock.com

Pozostałe wiadomości

Przeciwnicy farm wiatrowych triumfują: oto rolnik wziął sprawy w swoje ręce i zwalił wiatrak postawiony na jego terenie. Nagranie robi furorę w sieci, a rolnik opisywany jest jako bohater. Nieważne, że nie zgadzają się ani wskazywany kraj, ani podawane powody zdarzenia. Gdy obraz odpowiada emocjom i pasuje do przekazu - szczególnie politycznego - prawda przegrywa.

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Źródło:
TVN24+

Wśród przywilejów dla górników jest ponoć i taki, że po ślubie mogą dostać 100 tysięcy złotych pożyczki "na start", a po pięciu latach pracy w kopalni dług ten zostaje umorzony. Sprawdziliśmy - taki przepis istnieje. Ale nie obowiązuje, choć wyjaśnienia powodów są różne.

100 tysięcy złotych pożyczki dla górnika, której nie musi zwracać? Wyjaśniamy

100 tysięcy złotych pożyczki dla górnika, której nie musi zwracać? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

"Pomimo że są tak daleko, to miga. Dziadostwo" - mówi kobieta na nagraniu mającym pokazywać, jakie problemy mają właściciele domów stojących niedaleko wiatraków. Film notuje miliony wyświetleń w sieci i budzi skrajne komentarze. Uspokajamy: to efekt bardzo rzadki i nie wpływa negatywnie na zdrowie.

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

Źródło:
Konkret24

Polscy pogranicznicy mają rzekomo zmuszać Ukraińców na granicy do rozbierania się aż do bielizny, bo szukają banderowskich tatuaży. To dezinformacja generowana przez rosyjską propagandę, ale wykorzystująca bieżące wydarzenia w Polsce.

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Źródło:
Konkret24

"Najtańsza ze wszystkich" jest energia produkowana z węgla z kopalni "Bogdanka" - uważa poseł Radosław Fogiel. Jedną sprawą jest jednak koszt wydobycia surowca, a zupełnie inną - koszt wytworzenia z niego energii.

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Źródło:
Konkret24

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24