FAŁSZ

Kaczyński o "edukatorach seksualnych" w USA i akcjach FBI. Co się nie zgadza

Źródło:
Konkret24
Kaczyński o edukatorach seksualnych, rodzicach i FBI
Kaczyński o edukatorach seksualnych, rodzicach i FBItvn24
wideo 2/4
Kaczyński o edukatorach seksualnych, rodzicach i FBItvn24

Prezes PiS powtarza na spotkaniach, że w Stanach Zjednoczonych rodzicami, którzy nie chcą, by "w szkołach szaleli ci seksedukatorzy", od razu interesuje się FBI. To powielanie republikańskiej narracji, która wynika z manipulacji na temat rządowego dokumentu.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

W weekend 12-13 listopada na spotkaniach z wyborcami Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, trzykrotnie opowiadał o tym, jak to w Stanach Zjednoczonych rzekomo wystarczy się przeciwstawić "edukatorom seksualnym", by stać się obiektem zainteresowania Federalnego Biura Śledczego (FBI). Tak mówił o tym 12 listopada w Wadowicach: "Być może ktoś z państwa widział. Tak jak ja widziałem taką wypowiedź jakiejś amerykańskiej rodziny. Ta wypowiedź była związana z ostatnimi wyborami parlamentarnymi w Stanach Zjednoczonych, gdzie zwolennik Partii Republikańskiej mówił, że trzeba zatrzymać to szaleństwo, zatrzymać tych edukatorów seksualnych, którzy mają małe dzieci - w tej sferze zastrzeżonej jednak dla dorosłych w ramach zdrowego rozsądku - edukować w sposób bardzo szczególny, a jak jacyś rodzice się na to nie zgadzają, to już są przedmiotem zainteresowania FBI. I tak proszę państwa jest w wielu stanach amerykańskich - chociaż nie wszędzie".

Powtórzył to tego samego dnia w Bielsku-Białej: "Dzisiaj ci, którzy naprawdę chcą zlikwidować demokrację. Chcą, jak to powiedział pewien Amerykanin, teraz, w trakcie tych wyborów w Stanach Zjednoczonych, doprowadzić do takiej sytuacji, że jak ktoś mający dzieci w szkole próbuje się przeciwstawić tym edukatorom seksualnym, którzy mają dzieci w wieku bardzo młodym, po prostu demoralizować, to już się nim FBI zajmuje, takimi rodzicami się zajmuje FBI". I znowu opowiadał o tym 13 listopada w Żywcu: "Może ktoś z państwa widział w telewizji - rozmowa z jakąś rodziną amerykańską, prorepublikańską. On - mąż, żona, dzieci. I ten mąż mówi tak: 'My nie chcemy, by w szkołach szaleli ci seksedukatorzy, którzy się tam nawet dobierają do pięciolatków czy sześciolatków i jednocześnie, jak ktoś się temu przeciwstawia, jacyś rodzice się temu przeciwstawiają, to już się FBI nimi zajmuje".

Próbowaliśmy znaleźć rozmowę, na którą trzykrotnie powoływał się Jarosław Kaczyński, lecz jej opis był tak pobieżny, że nie udało się nam ustalić, o jakie nagranie chodziło. Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel nie odpowiedział na nasze pytania. O kwestię ścigania rodziców za poglądy przez FBI zapytaliśmy trzy amerykańskie organizacje pro-life: Americans United for Life, National Right to Life, Focus on the Family, lecz do publikacji tekstu odpowiedzi nie nadeszły. Oto, co udało się nam ustalić.

Kampania wyborcza z edukacją seksualną w tle

8 listopada Amerykanie wybierali członków Izby Reprezentantów i 1/3 Senatu, w niektórych stanach wybierano też gubernatorów czy wyższych rangą urzędników. Według wyliczeń amerykańskich mediów Partia Demokratyczna obroniła większość w Senacie, a według obliczeń amerykańskich mediów Partia Republikańska przejęła kontrolę nad Izbą Reprezentantów - liczenie głosów w kilku stanach wciąż trwa. Zdaniem korespondenta BBC Anthony'ego Zurchera po wyborach pozycja Joe Bidena w Partii Demokratycznej wzmocniła się, a jego doradcy z większą otwartością mówią o zamiarze prezydenta ubiegania się o reelekcję w 2024 roku. Z kolei gdy potwierdziło się zwycięstwo demokratów w Senacie, niektórzy republikanie bezpośrednią winą za przegraną obarczyli byłego prezydenta Donalda Trumpa, który mimo to oficjalnie ogłosił zamiar ubiegania się o prezydenturę w wyborach za dwa lata.

Jak informowały amerykańskie media, przed wyborami kandydujący republikanie skupili uwagę wokół edukacji jako elementu wojny kulturowej. Krytykowali osoby transpłciowe. Sprzeciwiali się indoktrynacji uczniów w szkole. Domagali się przekazania większych praw rodzicom w kwestii decydowania o edukacji dzieci. Przedwyborczą atmosferę w USA opisywały między innymi "The Washington Post" czy "The New York Times".

Na przykład w stanie Maine republikanie wielokrotnie atakowali urzędującą gubernator Janet Mills. Na stronie tamtejszego stanowego departamentu edukacji pojawił się bowiem - a potem został usunięty - film o tożsamości płciowej, który był przedstawiany jako element fakultatywnej lekcji dla przedszkolaków. Film zawierał między innymi wypowiedź pewnego nauczyciela, który stwierdził, że lekarze czasami "popełniają błąd", mówiąc rodzicom, czy ich noworodki to chłopcy czy dziewczynki.

Z kolei w Michigan Tudor Dixon, republikańska kandydatka na gubernatora, a prywatnie matka czwórki dzieci, podczas kampanii ostrzegała, że stanowy departament edukacji zmierza do tego, by pierwszego dnia szkoły pytać uczniów, w jaki sposób trzeba się do nich zwracać, jak się nazywają i jaka jest ich płeć, a następnie ukryć to przed rodzicami. "Nadszedł czas by odzyskać nasz stan, by upewnić się, że nasze prawa, prawa rodziców są respektowane" - mówiła podczas jednego z wystąpień. Dixon wybory przegrała.

Politycy republikańscy postulowali wprowadzenie przepisów związanych z edukacją seksualną. W marcu 2022 roku republikański gubernator Florydy Ron DeSantis, który jest postrzegany jako czołowy republikański pretendent do kandydowania na prezydenta w 2024 roku, podpisał stanową ustawę, która ogranicza w szkołach podstawowych nauczanie dotyczące tożsamości płciowej i orientacji seksualnej. Portal stacji ABC informuje, że jej skutkiem będzie zablokowanie funduszy federalnych dla organizacji, samorządów lokalnych i szkół zajmujących się sprawami społeczności LGBTQ+. Dokument wywołał lawinę krytyki i protestów. Ustawa została prześmiewczo nazwana "Don't say gay" ("Nie mów o gejach"). Joe Biden nazwał ją nienawistną.

Pod koniec października grupa republikanów w Izbie Reprezentantów zaproponowała kolejną ustawę - "Stop the Sexualization of Children Act", która miałaby obowiązywać w całym kraju. Zakazuje ona finansowania przez państwo wszelkich materiałów i programów związanych z seksualnością, a skierowanych do dzieci poniżej 10 lat. Zakazuje również narażania takich dzieci na kontakt z nagimi dorosłymi, osobami rozbierającymi się lub z lubieżnymi tańcami.

O czym naprawdę pisał prokurator generalny

W trakcie przedwyborczej dyskusji o edukacji seksualnej w szkołach wróciła sprawa rzekomego nękania przez FBI rodziców za to, że sprzeciwiają się tej edukacji i decyzjom podejmowanym w tym zakresie przez rady szkolne. Widać to między innymi w postach publikowanych w ostatnim czasie w mediach społecznościowych. "FBI rozprawia się z rodzicami, którzy pojawiają się na zebraniach rady szkolnej i sprzeciwiają się seksualizacji dzieci"; "FBI traktuje rodziców jak terrorystów"; "Co powiecie na Bidena wysyłającego FBI przeciwko rodzicom"; "Departament Sprawiedliwości nakazał FBI prowadzenie spraw rodziców kwestionujących decyzje szkolnych rad" - to przykładowe posty na ten temat (tłum. red.). Ta sprawa nie jest nowa. Najgłośniej było o niej jesienią 2021 roku.

Wówczas, pod koniec września, Krajowe Stowarzyszenie Rad Szkolnych (NSBA) zwróciło się o pomoc do władz federalnych w związku z problemem bezpieczeństwa pracowników szkół publicznych i członków rad szkolnych. W odpowiedzi na to wystąpienie, na początku października, prokurator generalny Merrick Garland wydał pismo skierowane między innymi do dyrektora FBI. Jak informował portal fact-checkingowy PolitiFact, od razu pojawiło się mnóstwo mylnych przekazów związanych z tym dokumentem. Niektórzy rodzice uznali, że w świetle tego pisma będą mieli kłopoty za samo wyrażanie sprzeciwu o sposobie kształcenia ich dzieci. Wrzawa, jaka wówczas wybuchła, skłoniła NSBA do wycofania listu i przeprosin.

O czym tak naprawdę mówi list prokuratora generalnego? Jego treść została opublikowana w sieci, każdy może się z nią zapoznać. W dokumencie Garland informuje, że "w ostatnich miesiącach nastąpił niepokojący wzrost przypadków nękania, zastraszania i gróźb wobec szkolnych władz, członków rad, nauczycieli i pracowników szkół". Ocenia, że takie próby nie tylko stanowią złamanie prawa, ale także "stoją w sprzeczności z podstawowymi wartościami naszego narodu. Ci, którzy poświęcają swój czas i energię, aby nasze dzieci otrzymały odpowiednią edukację w bezpiecznym środowisku, zasługują na to, by móc wykonywać swoją pracę bez obawy o swoje bezpieczeństwo". Garland zapowiada, że w nadchodzących dniach Departament Stanu ogłosi "szereg działań mających na celu zaradzenie wzrostowi zachowań przestępczych skierowanych przeciwko personelowi szkolnemu". "W tym celu nakazuję Federalnemu Biuru Śledczemu, we współpracy z każdym prokuratorem Stanów Zjednoczonych, organizację spotkań z władzami federalnymi, stanowymi, lokalnymi, plemiennymi i terytorialnymi w każdym federalnym okręgu sądowym w ciągu 30 dni od wydania niniejszego pisma". Według niego takie spotkania "ułatwią dyskusję na temat strategii przeciwdziałania zagrożeniom skierowanym przeciwko szkolnym władzom, członkom rad, nauczycielom i personelowi i umożliwią komunikację w celu zgłaszania zagrożeń, ich oceny i odpowiedniego reagowania".

Dokument nie mówi więc nic o wyrażaniu przez rodziców poglądów dotyczących edukacji seksualnej, edukacji ogólnie czy o pracy edukatorów seksualnych - ani tym bardziej o "zainteresowaniu FBI" rodzicami, którzy wyrażają swoje poglądy. Prokurator generalny zwraca uwagę i uczula na przypadki nękania, zastraszania i gróźb wobec osób pracujących w szkołach i zobowiązuje FBI do współorganizowania w kraju spotkań w tej sprawie. Podkreśla, że konstytucja amerykańska chroni wolność wyrażania poglądów podczas ożywionych debat politycznych, jednak "ochrona ta nie obejmuje gróźb lub próby zastraszania osób z uwagi na ich poglądy".

Ani my, ani redakcja PolitiFact nie znaleźliśmy dowodów na to, że FBI prowadzi jakiekolwiek sprawy przeciwko rodzicom za to tylko, że wyrażali sprzeciw wobec decyzji szkolnych rad.

Rzecznik Praw Dziecka kontra Światowa Organizacja Zdrowia
Rzecznik Praw Dziecka kontra Światowa Organizacja Zdrowia24.06.| Rzecznik Praw Dziecka kontra Światowa Organizacja Zdrowia. Mikołaj Pawlak jest przeciwny edukacji seksualnej w szkołach, którą zaleca WHO. W podobnym tonie - tonie przekonań politycznych i światopoglądowych - wypowiada się minister edukacji. Specjaliści tymczasem ostrzegają i przywołują porażające dane na temat coraz niższego wieku, w jakim dzieci spotykają się z pornografią i seksem.tvn24

FBI: chodzi o łamanie prawa, a nie wyrażanie poglądów

Dwa tygodnie po wydaniu pisma przez prokuratora generalnego Jim Jordan, republikański członek Izby Reprezentantów z Ohio, wystosował do Garlanda list otwarty. Poinformował, że sygnalista z Departamentu Sprawiedliwości przekazał mu informacje o tym, że "wydział antyterrorystyczny FBI opracowuje i kategoryzuje oceny zagrożeń związanych z rodzicami". Jordan udostępnił też kopię maila mającego pochodzić z FBI zatytułowanego: "Wytyczne: zagrożenia wobec administracji szkolnej". W mailu można przeczytać, że FBI stworzyło specjalny tag zagrożenia, który mają teraz stosować także inne urzędy, by określać i śledzić zagrożenia przeciwko administracji szkół, członkom rady, nauczycielom i personelowi szkolnemu.

W przesłanym do redakcji PolitiFact mailu rzecznik FBI podkreślił, że agencja jest zainteresowana ochroną prawa do pokojowych protestów i wolności słowa, co wynika z pierwszej poprawki do amerykańskiej konstytucji. "FBI nigdy nie miało interesu w tym, by zajmować się sprawdzaniem rodziców wypowiadających się podczas zebrań rady szkolnych i nie zamierzamy tego zmieniać" - przekazał rzecznik. Zaznaczył, że "FBI koncentruje się na przemocy i groźbach, które potencjalnie naruszają prawo federalne". Poinformował, że do tego, by któryś z wydziałów FBI mógł rozpocząć dochodzenie, konieczne są informacje wskazujące na zagrożenie. Dodał, że FBI używa tagów jako narzędzia do śledzenia informacji, a jego utworzenie nic nie zmienia w sposobie priorytetyzacji zagrożeń i wymagań dotyczących wszczynania dochodzeń.

Podsumowując: zarzuty sympatyków prawicy dotyczące rzekomego zainteresowania FBI rodzicami, którzy sprzeciwiają się decyzjom szkolnych rad (a według Jarosława Kaczyńskiego - działalności "edukatorów seksualnych") mogą wynikać z błędnej interpretacji pisma prokuratora generalnego. Ponadto FBI oficjalnie zaprzecza temu, o czym np. piszą obywatele w mediach społecznościowych. Podkreśla, że chodzi o łamanie prawa, a nie wyrażanie poglądów przez rodziców.

Rzecznik PiS Radosław Fogiel, pytany 14 listopada przez reporterkę Wyborcza.pl o to, kto Jarosławowi Kaczyńskiemu sufluje takie historie jak m.in. ta o FBI, odparł: "Pan prezes nie potrzebuje, żeby ktokolwiek mu cokolwiek suflował. Bazuje na swoim doświadczeniu, szerokiej wiedzy z różnych dziedzin. Jest na bieżąco z lekturą prasy".

Autorka/Autor:Jan Kunert

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Sprawa Ryszarda Cyby, skazanego za zabicie działacza PiS, to przykład, jak można robić politykę, budując wśród wyborców poczucie zagrożenia. Niekoniecznie w zgodzie z prawdą i faktami. A także jak brak reakcji na fakty rodzi fałsz, który trudno powstrzymać - nawet jeśli wszystko zrobiono zgodnie z procedurami.

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

Źródło:
Konkret24

Na kolejnych spotkaniach z wyborcami i w kolejnych wypowiedziach publicznych kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki powtarza te same twierdzenia - nie zawsze zgodne z prawdą. Niektóre powtarza szczególnie chętnie i często.

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Anna Bryłka z Konfederacji twierdzi, że "cały czas zwiększa się liczba wydawanych zezwoleń na pracę" cudzoziemcom. Według polityków koalicji rządzącej jest odwrotnie. Kto ma rację? Sprawdziliśmy statystyki.

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Źródło:
Konkret24

"Unijna złodziejka!", "zamordyzm", "źle się to kojarzy" - tak internauci komentują nową inicjatywę unijną. Twierdzą, że Komisja Europejska będzie mogła przejmować prywatne oszczędności obywateli i przeznaczać je jako inwestycje w swoje projekty. Przekaz powtarzają politycy prawicy. Jest fałszywy.

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

Źródło:
Konkret24

Sławomir Mentzen opowiada na spotkaniach z wyborcami, że stopień przestępczości w Niemczech gwałtownie wzrósł po napływie imigrantów - i jako "dowód" zestawia dane dotyczące Algierczyków i Japończyków. Choć istnieją takie liczby, to jednak takie ich przedstawienie jest manipulacją i wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Źródło:
Konkret24

"Wzruszające", "serce ściska", "szacunek dla pieska" - komentują internauci zdjęcia mające pokazywać uroczystość pożegnania policyjnego psa w jednej z jednostek. To obrazy wprawdzie poruszające, ale nieprawdziwe.

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

Źródło:
Konkret24

- Singapur wydaje znacznie mniej niż Polska, a mimo to ma znacznie lepszy system ochrony zdrowia - przekonuje Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji na prezydenta RP. Wyjaśniamy, czego nie mówi o singapurskim systemie, a co powinniśmy o nim wiedzieć, by się z nim porównywać.

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Źródło:
Konkret24

Europoseł PiS Piotr Mueller alarmuje, że Unia Europejska planuje zabronić wymiany różnych części auta, jeśli dojdzie do ich usterki. Twierdzi, że nowe samochody będą musiały iść na złom. Uspokajamy: to nieprawda.

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Antyimigrancki hejt wzbudza rozpowszechniane w mediach społecznościowych - między innymi przez polityków PiS - nagranie z Wrocławia. Widać na nim gromadzących się na ulicy cudzoziemców, a ironiczny opis głosi, że to "przyjazd inżynierów". Politycy opozycji informują wręcz, że to "inżynierowie z Afryki sprowadzani przez PO i Tuska". To fałsz.

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

Źródło:
Konkret24

Ponad 50 zgłoszonych komitetów wyborczych, ponad 40 zarejestrowanych. O co chodzi? Raczej nie o wygraną w wyborach. To skutek paradoksu polskiego prawa. Tłumaczymy, jakie są korzyści z rejestracji komitetu wyborczego, który jednak zarejestrowanego kandydata nie ma.

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA "nie wie", na jakiej podstawie Dania rości sobie prawa do Grenlandii. Nie sądzi, "żeby to było prawdą". Jednak tak właśnie jest, w dodatku wiele lat temu zwierzchnictwo Danii nad wyspą uznały także Stany Zjednoczone.

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Źródło:
Konkret24

Zwolennicy kawy z mlekiem i cukrem oburzają się na rzekomy zakaz, który ma wprowadzić Unia Europejska. "Co będzie następne? Zakaz soli?", "idiotyzmy" - komentują. Podstawą tych fałszywych doniesień jest artykuł jednego z polskich serwisów, który opatrznie zrozumiano. Wyjaśniamy, co naprawdę ograniczy UE.

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

Źródło:
Konkret24

Ilu policjantów brakuje w całym kraju? Kilka tysięcy? Kilkanaście? Opozycja włączyła temat braków kadrowych w policji do kampanii prezydenckiej, ale problem ten istnieje od lat. Zwiększanie liczby etatów w czasach Zjednoczonej Prawicy nie pomogło.

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Źródło:
Konkret24

W Warszawie zacznie rzekomo obowiązywać "ustawa o aresztowaniu dzwonów kościelnych" czy "likwidacja kościelnych dzwonnic" - alarmują politycy opozycji i internauci. Wszystko z powodu pewnego projektu grupy radnych, który wykorzystano do tej manipulacji.

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Źródło:
Konkret24

Co oznacza mała czarna gwiazdka przy niektórych cenach? Tak duński właściciel sieci Netto postanowił pomóc klientom bojkotować amerykańskie produkty. Według polskich internautów to rozwiązanie ma się też pojawić w sklepach sieci w naszym kraju. Wyjaśniamy.

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Źródło:
Konkret24

Polscy internauci alarmują, że Unia Europejska chce zabronić korzystania z plastikowych dowodów osobistych. Podstawą jest artykuł jednego z serwisów, który nie do końca podał prawdę.

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

Źródło:
Konkret24

"Tak było. Ale teraz nikt nie pamięta"; "przy obecnej demografii to nie wróci" - komentują internauci rozsyłane w sieci zdjęcia, które mają przedstawiać kolejki do urzędów pracy za pierwszych rządów Donalda Tuska. Sprawdziliśmy, kiedy powstały te zdjęcia.

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Źródło:
Konkret24

Prorosyjskie konta w Polsce i na świecie rozsyłają rzekomy materiał francuskiego dziennika o sondażu dotyczącym popularności polityków. Według niego 71 procent Francuzów uważa, że byłoby im lepiej pod rządami Władimira Putina. Nic tu jednak nie jest prawdziwe.

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

Źródło:
Konkret24

Kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki - a za nim politycy tej partii - od kilku dni rozgłaszają, że "rząd po cichu przepchnął przepisy", które pozwolą stawiać wiatraki 500 metrów od domostw. Po pierwsze, przyjmowanie i konsultowanie projektu odbywało się otwarcie i zgodnie z procedurami. Po drugie, ustawa nie została jeszcze przegłosowana.

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

Źródło:
Konkret24

Na spotkaniach z wyborcami Szymon Hołownia mówi między innymi o problemach demograficznych Polski. W Częstochowie przedstawił nawet, jak wygląda tam trend spadkowy urodzeń. Czy ma rację?

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie mające udowadniać, że Ukraińcy wykorzystują wojnę do propagandy. Tymczasem ten film jest przykładem prorosyjskiej dezinformacji. Przekaz o "wojennych aktorach" nie jest nowy, sposób stworzenia fałszywki również.

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

Źródło:
Konkret24

Twórcom tych stron chodzi nie tylko o przemycanie rosyjskich punktów widzenia do polskiego internetu. Dzięki takim witrynom można też cytować rosyjskie media państwowe, w Polsce zakazane. A w kanałach rosyjskich pokazywać, że "polskie media" podzielają rosyjską wizję świata. Oto 10 portali, przed którymi przestrzegamy. Szerzą prokremlowską dezinformację.

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Źródło:
Konkret24

Posłowie Konfederacji - między innymi Sławomir Mentzen i Bartłomiej Pejo - przekonują, że średni wiek polskich rezerwistów wynosi 50 lat. Sprawdziliśmy, skąd biorą taką informację i co na to resort obrony.

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Źródło:
Konkret24

Dyskusja o szczepieniach na błonicę - po wykryciu pierwszego od lat przypadku tej choroby - stała się dla środowisk antyszczepionkowych pretekstem do szerzenia kolejnej teorii. Ich zdaniem nagłaśnianie tematu błonicy to sposób na wypromowanie pakietu krztuścowego. Eksperci ostrzegają przed tą dezinformacją.

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump ma być winny temu, że w Chinach nie będzie można więcej zjeść amerykańskiej wołowiny. Władze w Pekinie w odpowiedzi na nałożone cła rzekomo anulowały import tego mięsa ze Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście w tej kwestii zaszły zmiany, ale zawieszenie dostaw do Chin dotyczy wołowiny z innych krajów.

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Źródło:
Konkret24, Snopes