Walka z dezinformacją to "wyścig zbrojeń z wyrafinowanym i zdeterminowanym przeciwnikiem"

Walka z dezinformacją na Facebooku trwaShutterstock

Prawie 200 stron i grup z potencjałem dotarcia do ponad ośmiu milionów polskich użytkowników Facebooka tworzyło trzy sieci dezinformujące internautów - wynika z ustaleń ruchu obywatelskiego Avaaz. Część z tych stron została usunięta przez Facebook, część działa nadal. Jedna z sieci związana była z bohaterem reportażu "Superwizjera" o TVN o polskiej "fabryce fake newsów".

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Usunięte w połowie maja strony na polskim Facebooku posiadały łącznie 1,9 mln obserwujących. Były częścią trzech większych sieci udostępniających fałszywe i hejterskie materiały, m.in. na temat imigrantów, islamu, feministek, LGBT, a także treści antysemickie. Składały się w sumie ze 184 stron i 13 grup z potencjałem dotarcia nawet do ponad 8 mln użytkowników platformy społecznościowej.

Ruch Facebooka jest następstwem śledztwa przeprowadzonego przez globalny ruch obywatelski Avaaz w ramach kampanii, która była wymierzona w falę dezinformacji w przeddzień wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Zarówno sieci, jak i poszczególne należące do nich strony, charakteryzował wysoki stopień nieprzejrzystości. Treści rozprzestrzeniały się tam w sposób wysoce skoordynowany. Tematyka publikowanych materiałów była bardzo do siebie podobna.

Publiszer, czyli kopalnia fejków

O fałszywych treściach ze strony publiszer.pl pisaliśmy już kilkukrotnie także na Konkret24 - publikowano tam artykuły zazwyczaj niemające jakiegokolwiek poparcia w rzeczywistości. Także Avaaz zwraca uwagę na ten fakt. Jak piszą autorzy raportu, większość treści zamieszczanych przez tę sieć miała charakter szokujących fake news. Pisano m.in. o porwaniach dzieci i wycinaniu nerek, o obniżeniu wieku pełnoletności czy bójce w szatni reprezentacji Polski.

Wśród treści pochodzących od tej strony znajdowały się także materiały wzbudzające nastroje antysemickie. Jednym z nich - przywołuje go także Avaaz - była głośna sprawa rzekomego zniszczenia cmentarza w Świdnicy. W tę fałszywą informację opublikowaną przez Publiszera i sieć jego facebookowych fanpejdży uwierzyły izraelskie media.

Jak pisaliśmy w Konkret24, depeszę opartą na sensacjach Publiszera stworzyła Jewish Telegraphic Agency, a następnie informacje z niej wykorzystały w swoich artykułach "The Times of Israel" i "The Jerusalem Post". W akcji prostowania nieprawdziwych doniesień opatrzonych zdjęciami z zupełnie innego cmentarza wziął udział nawet ambasador Polski w Izraelu Marek Magierowski.

Nasz artykuł dotyczący fałszywej informacji z PubliszeraKonkret24

W sieci Publiszera na Facebooku była m.in. strona o tej samej nazwie, co portal, ale i "Polacy, Typowy Janusz - Śmieszne sytuacje" (w adresie jednak brzmiała ona: Typowy.Janusz.Polak), "Typowy Polak" czy "Pożyczka przez internet". Strony te bardzo często zamieszczały linki do portali, o których niewiele można powiedzieć, podobnie zresztą, jak i o samych fanpejdżach - nie są znani ich właściciele czy administratorzy.

Jeszcze inna z historii opublikowanych przez Publiszera, którą przywołuje Avaaz, twierdziła, że kierowcy-migranci gwałcą europejskie kobiety. "To się dzieje" - głosił opis materiału zatytułowanego: "Uwaga! Wywożą, gwałcą i wyrzucają na drogach". Żadne polskie media nie publikowały jednak takich doniesień.

Tekst opatrzono zdjęciem, które miało pokazywać jedną z ofiar napaści, a w rzeczywistości pochodziło z filmu "Jestem mordercą" opowiadającego historię polskiego seryjnego mordercy znanego jako "wampir z Zagłębia". Artykuł Publiszera opublikowało 26 z 28 facebookowych stron wchodzących w jego sieć. Posty następowały jeden po drugim w krótkich odstępach czasowych 29 kwietnia między godz. 5:17 a 5:28.

fałsz

Część stron, które opublikowały materiał o rzekomych napadach kierowców-migrantówAvaaz/Facebook

Nie był to pierwszy raz, gdy tekst ten pojawił się w tej facebookowej sieci. Krążył w niej od lutego, za każdym razem opisywany był jako "to się dzieje", sugerując bieżący charakter materiału. W sumie mógł dotrzeć do ponad 550 tys. osób.

Od "Wariata" do "Pożyczki przez internet"

Strony sieci Publiszera bardzo rzadko publikowały materiały własne. Same nazwy fanpejdży na Facebooku także nie odnosiły się do treści, które na nich zamieszczano. Przykładowo na trzech fanpejdżach dotyczących Jana Pawła II nie było treści o papieżu, ale przede wszystkim linki do stron publiszer.pl, wMeritum.com (raport błędnie wskazuje stronę na domenie .pl - red.) oraz spora ilość treści clickbaitowych, czyli posiadających sensacyjne, wyolbrzymione, zachęcające do kliknięcia tytuły.

Historia części stron pokazywała także, że często zmieniały one nazwy. Przykładowo strona "Pożyczka przez internet" w 2018 r. nazywała się "Miałaś szanse, teraz myśl Pożyczka przez internet". W 2016 roku ta facebookowa strona nazywała się "Miałaś szanse, teraz myśl że jestem chu**m" (wykropkowane przez Konkret24 - red.) oraz "Jestem Polakiem - Biało Czerwony".

Historia zmiany nazw jednej ze stronAvaaz

Trzy lata wcześniej jej nazwa brzmiała także "Miałaś szanse, teraz myśl…" oraz "Jest we mnie tyle nienawiści ile w tobie fałszywości dziwko". Pierwsza nazwa strony utworzonej 15 czerwca 2013 była krótka i niezwiązana z następnymi - "Wariat".

"Liczba fanów nie rosła organicznie"

Strony w drugiej z sieci - InnaPolityka - na pierwszy rzut oka miały nazwy ogólne, nienacechowane politycznie czy kontrowersyjnie - Kryminalka, KochaszToPolub, Mężczyzny, Śmieszne filmiki. Przy bliższej analizie ukazywał się jednak zupełnie inny ich obraz. Przykładowo strona Kryminalka w adresie https miała nazwę "falszywemordyktorebylyzemna".

InnaPolityka w okresie badanym przez Avaaz miała ponad 3,6 mln obserwujących, ale ich zaangażowanie było mniejsze niż w przypadku trzeciej z sieci - Supernetworku. "To sugeruje, że liczba fanów nie rosła organicznie", pisze Avaaz. Można zatem przypuszczać, że część profili była fałszywa, a niektóre mogły być także internetowymi botami.

Zmienianie nazw a omijanie zasad

Część fanpejdży InnejPolityki miała krótkie nazwy bez jakiegokolwiek znaczenia w języku polskim. Jak pisze Avaaz, "ta sieć to przykład, jak zmiany w nazwach stron mogą być wykorzystywane, by wprowadzać użytkowników Facebooka w błąd poprzez przyciąganie ich do stron poświęconych konkretnym zainteresowaniom, a potem publikowanie na nich niezwiązanych, często wprowadzających w błąd i hejterskich informacji".

Avaaz zwraca uwagę, że Facebook ma bardzo restrykcyjne zasady jeśli chodzi o zmiany nazw stron na platformie, dlatego administratorzy fanpejdży w tej sieci dokonywali ich etapowo - raz na jakiś czas dodając lub odejmując z nich słowa, tak by zmiany te nie były mocno zauważalne, a dzięki temu dopuszczane przez platformę. Po kilku takich zmianach strona może mieć zupełnie inną nazwę.

Dla przykładu Avaaz pokazuje ewolucję nazwy strony, która początkowo nazywała się "Tego w mediach nie powiedzą". W pierwszej zmianie do nazwy tej dodano "Pier**ę lewackie media" (wykropkowane przez Konkret24 - red.). W drugiej zmianie usunięto "Tego w mediach nie powiedzą". Ostatecznie nazwą stała się tylko druga część uprzednio zmienionej nazwy strony.

W tej sieci w błąd wprowadzały także strony, które w nazwie miały np. "śmieszne wideo". Publikowane na nich treści nie były jednak śmieszne, ale np. antyukraińskie.

Skrajna prawica zamiast tekstów z Pitbulla

Trzecia sieć powiązana była z tzw. Supernetworkiem (portale Otopress, Propublico, Prawdaobiektywna) - należące do niej strony nazywały się m.in. "Chlew polski", "Imigranci w Europie", 'Bądź na bieżąco", "Antykomuna" czy "Milion polubień dla Powstańców Warszawskich". Większość miała osadzenie w polskiej rzeczywistości.

Łącznie 132 strony i grupy w tej sieci miały prawie cztery miliony obserwujących. Działały w sposób skoordynowany, przede wszystkim publikując treści clickbaitowe, skrajnie prawicowe, a głównymi źródłami materiałów były strony magnapolonia (ponad 19 tysięcy razy w ciągu trzech miesięcy), nczas, prawdaobiektywna, otopress czy propublico24. Za każdym razem linki do takich treści osadzano bezpośrednio na poszczególnych stronach i nie wykorzystywano funkcji "udostępnij", która mogłaby bezpośrednio wskazywać na powiązania między stronami.

Sieć supernetworku publikowała m.in. teksty dotyczące pożaru Notre DameAvaaz/Facebook

Nazwy fanpejdży często nie miały żadnego związku z treściami tam publikowanymi. Z zachowanych przez Avaaz zrzutów ekranów można zobaczyć, że np. osoby obserwujące stronę "1001 najlepszych tekstów z Pitbulla" narzekały, że nie ma na niej treści związanych z filmem. "Odkąd na tej grupie jestem, to ani jednego tekstu z Pitbulla nie widziałem", pisał jeden z nich.

Bohater reportażu "Farma Troli"

Strony w Supernetworku były koordynowane przez kilka osób, w tym właściciela strony Otopress - Marcina P. Otopress.pl (który wg Avaazu prawdopodobnie miał mylnie kojarzyć się z portalem oko.press) powstał po tym, jak zamknięta została poprzednia strona, z którą związany był Marcin P. (redaktor naczelny) - raportdnia.pl, która wcześniej nazywała się newsweb.pl. To właśnie ten portal stał się tematem reportażu "Superwizjera" TVN, w którym reporterka pod przykrywką zatrudniła się do pracy w serwisie.

Farma trolli. Pierwsza część reportażu
Farma trolli. Pierwsza część reportażuSuperwizjer TVN

Nagrania prac portalu pokazały, jak działają strony żerujące na zmyślonych lub wprowadzających w błąd informacjach. - To jest takie nowoczesne dziennikarstwo, co z dziennikarstwem prawdziwym nie ma wiele wspólnego – tłumaczył nowo zatrudnionej reporterce zastępca redaktora naczelnego newsweb.pl Dominik S. Jednocześnie wyjaśniał, na czym polega praca w portalu. – Człowiek siedzi i wymyśla jakieś bzdury. Dziennikarze to nad jednym tekstem trzy dni siedzą, a my piszemy po dziesięć dziennie – dodawał.

Treści te następnie były kolportowane w sieci za pomocą wykupywanych przez portal stron w serwisach społecznościowych, głównie na Facebooku.

Po emisji reportażu, raportdnia.pl został zamknięty, ale jego redaktor naczelny otworzył właśnie otopress.pl. Obecnie na stronie można znaleźć wiele treści z clickbaitowymi tytułami. Przykładami mogą być np. "Robi się gorąco. Sławomir Broniarz zaalarmował wszystkich nauczycieli", "Marcinkiewicz będzie miał kłopoty. Poseł PiS chce sprawdzić jedną rzecz", "Tego nie wiedział nikt. Marta Kaczyńska zdradziła tajemnice swojego ojca" czy "Wiemy, co planuje Zofia Klepacka. Żarty się skończyły!" (z tekstu nie wynika jednak, co sportsmenka planuje - autorzy sugerują, że może chcieć zostać parlamentarzystką).

Sieć powiązań między fanpejdżami należącymi do SupernetworkuAvaaz/Facebook

W przypadku innego z administratorów sieci, namierzono pięć profili na Facebooku i trzy na Twitterze, którymi się posługiwał. Avaaz zwraca uwagę na to, że użytkownik ten bardzo często publikował i udostępniał od innych osób treści pro-PiS, a także używał loga partii w swoim zdjęciu profilowym i zachęcał do głosowania na PiS w eurowyborach.

Wzmacnianie rosyjskiej propagandy

Najpopularniejsza strona rozpoznana przez Avaaz miała ponad 200 tysięcy obserwujących - to palmala.pl (226 tys.). 190 tys. osób polubiło stronę "Śmieszne filmiki", a 146 tys. Lalakids. Wszystkie były częścią sieci InnaPolityka.

O sieci tej - jako wzmacniającej rosyjską propagandę pisało także OKO.press. Jak ustalili dziennikarze śledczy portalu, tylko w dziesięć dni między 10 a 19 kwietnia 2019 roku 16 tekstów strony internetowej "Inna Polityka" wieszczyło nadchodzący konflikt, straszyło potęgą militarną Rosji lub słabością jej przeciwników. Jak pisze oko.press, "po ich lekturze wniosek nasuwa się sam: do Rosji trzeba się przyłączyć albo jej poddać".

Portal "Inna Polityka"przygotowywał także teksty na bazie publikacji Sputnika. Dezinformował m.in. o konflikcie w Syrii i zamachu na Siergieja Skripala. Felietonistą portalu był Leszek Miller, a redaktorem naczelnym jego główny doradca (2003-2004) Jacek Podgórski. W rozmowie z OKO.press zapewniał jednak, że z obecną odsłoną "Innej Polityki" nie ma nic wspólnego (portal na siedem miesięcy zawiesił działalność w lipcu 2018 r.).

Autorzy cyklu artykułów w oko.press wskazują, że "Inna Polityka" należy do siatki stworzonej przez Konrada P. i Marta Sz. Według obliczeń dziennikarzy, fanpejdże tej siatki gromadzą łącznie co najmniej 4,9 mln fanów, a także że wspierały polityków: Janusza Korwin-Mikkego oraz członków stowarzyszenia Adama Andruszkiewicza, obecnie wiceministra cyfryzacji.

Jak wykazały analizy Avaazu, część stron we wszystkich trzech sieciach łamało zasady Facebooka publikując wprowadzające w błąd treści polityczne, "często atakując opozycję liberalną przed wyborami". Można było na nich znaleźć także materiały antysemickie, antyukraińskie, antyimigranckie, anty-LGBT, antymuzułmańskie, czy antyfeministyczne. Część z publikowanych informacji była nieprawdziwa, bądź wprowadzająca w błąd.

"Dezinformacja sprawia, że demokracje chorują"

Avaaz przekazał swoje ustalenia Facebookowi 26 kwietnia, uzupełniając je jeszcze 14 maja. W połowie maja serwis usunął 27 stron, które wskazała organizacja. W sumie miały one prawie 2 mln obserwujących. Zamknięto także 18 profili, które były z nimi powiązane.

Farma trolli. Druga część reportażu
Farma trolli. Druga część reportażuSuperwizjer TVN

Śledztwo było częścią kampanii Avaaz wymierzonej - jak opisuje ruch - w falę dezinformacji zalewającej Europę w przeddzień wyborów do Parlamentu Europejskiego. Zespół reporterów śledczych, badaczy i analityków danych monitorował działania dezinformujące, prowadzone na terenie całego kontynentu, skupiając się na identyfikowaniu fake newsów zanim jeszcze zaczną rozchodzić się w internecie, oraz likwidowaniu stojących za nimi sieci.

Analiza została przeprowadzona w ramach projektu "Avaaz’s Disinformation Project". Wcześniej podobne raporty opracowane zostały m.in. przy okazji protestów "żółtych kamizelek" we Francji czy podczas wyborów parlamentarnych w Hiszpanii. W obydwu przytoczonych przypadkach po przekazaniu ustaleń Facebookowi platforma usuwała część stron, które dezinformowały bądź wykazywały nieautentyczny, skoordynowany typ działań. Trzy hiszpańskie sieci, zarządzane przez fałszywe oraz zduplikowane konta, docierały łącznie do ponad 1,4 miliona odbiorców.

Christoph Schott, Dyrektor ds. Kampanii w Avaaz, powiedział:

Dezinformacja rozprzestrzenia się na Facebooku jak trucizna i sprawia, że nasze demokracje chorują. Facebook w Polsce zadziałał szybko, jednak każdy lekarz powie, że najważniejsza jest profilaktyka. W przeddzień eurowyborów Facebook musi jak najszybciej przeprowadzić szczegółowy przegląd zdrowia całej platformy w Europie i zdjąć wszystkie nieprawdziwe i toksyczne treści, które znajdzie. Christoph Schott

Komentarz Facebooka: wyścig zbrojeń

W odniesieniu do przeprowadzonej akcji poprosiliśmy polskie biuro Facebooka o komentarz. Serwis nie odpowiedział na nasze szczegółowe pytania, ale przysłał oświadczenie, w którym zaznaczył, że walka z takimi zjawiskami to "wyścig zbrojeń z wyrafinowanym i równie zdeterminowanym przeciwnikiem".

Oświadczenie brzmiało:

Jesteśmy zdeterminowani, by chronić naszą społeczność i zwalczać pojawiające się zagrożenia. Każdego dnia blokujemy miliony fałszywych kont oraz stale doskonalimy technologię i metody obrony. Ale należy jednocześnie pamiętać, że jest to "wyścig zbrojeń" z wyrafinowanym i równie zdeterminowanym przeciwnikiem, któremu zależy na manipulowaniu debatą publiczną. Biuro prasowe Facebooka

W odpowiedzi serwis zaznaczył także rolę, jaką w tej akcji odegrała organizacja Avaaz. "Dziękujemy organizacji Avaaz za udostępnienie nam wyników ich dochodzenia i umożliwienie nam zbadania tej kwestii", napisało Biuro prasowe. "Jesteśmy skupieni na chronieniu wyborów w Unii Europejskiej i na całym świecie. Usunęliśmy szereg fałszywych i zduplikowanych kont, które naruszały nasze zasady dotyczące autentyczności, a także wiele stron, które między innymi naruszyły nasze zasady dotyczące zmiany nazwy. Jeśli odkryjemy kolejne naruszenia, podejmiemy stosowne działania", dodali przedstawiciele największego serwisu społecznościowego na świecie.

Autor: bebi, mi / Źródło: Konkret24; Avaaz, oko.press; zdjęcie tytułowe: Shutterstock

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje informacja, jakoby Biały Dom miał zażądać od prezydenta Zełenskiego założenia garnituru na spotkanie z prezydentem USA - i że to był warunek odbycia tego spotkania. Przekaz ten w polskiej sieci szeroko rozpowszechniały anonimowe konta. To narracja zgodna z prorosyjską dezinformacją, której celem jest dyskredytowanie prezydenta Ukrainy. Jednak nie ma potwierdzenia, że Biały Dom postawił taki warunek.

Zełenski "musi założyć garnitur"? Propaganda reaguje na wizytę w Białym Domu

Zełenski "musi założyć garnitur"? Propaganda reaguje na wizytę w Białym Domu

Źródło:
Konkret24

"Czego amerykańskie media nie pokazały" - brzmi komentarz do rozpowszechnianego w mediach społecznościowych filmu. Ma przedstawiać scenę, gdy amerykańscy piloci "narysowali" na niebie gwiazdę dla Putina podczas szczytu na Alasce. Film robi wrażenie, ale nie wierzcie w te opisy - choć rosyjska propaganda bardzo próbuje nas do tego przekonać.

"Gwiazda" od Trumpa dla Putina? Tak głosi przekaz Kremla

"Gwiazda" od Trumpa dla Putina? Tak głosi przekaz Kremla

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki złożył projekt ustawy o ochronie polskiej wsi - w tym przed wyprzedażą ziemi obcokrajowcom. Teraz politycy przeciwnych opcji kłócą się, za których rządów sprzedano więcej polskiej ziemi. Obie strony jednak wprowadzają w błąd, prezentując dane albo wybiórczo, albo bez kontekstu. A ten jest istotny.

Nawrocki o "wyprzedaży polskiej ziemi", rząd podaje dane. Czego nie pokazują?

Nawrocki o "wyprzedaży polskiej ziemi", rząd podaje dane. Czego nie pokazują?

Źródło:
Konkret24

W sieci od lipca rozchodzi się przekaz, jakoby rolnicy byli karani "za korzystanie z własnej studni" - co wielu internautów rozumie jako sytuację nową, wymuszoną kolejnymi restrykcjami Unii Europejskiej. To manipulacja, choć kary rzeczywiście są - lecz za coś innego i nie od dzisiaj. Natomiast resort infrastruktury analizuje inny problem.

"Kary za korzystanie z własnej studni"? Ministerstwo: "trwa analiza problemu"

"Kary za korzystanie z własnej studni"? Ministerstwo: "trwa analiza problemu"

Źródło:
Konkret24