31,7 mln zł – tyle na tegoroczną kampanię wyborczą do Sejmu i Senatu może wydać Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość. To najwyższy poziom limitu ze wszystkich komitetów wyborczych, startujących w tych wyborach. Jak wynika z danych PKW, które przeanalizował Konkret24, PiS jest partią, która w ostatnich czterech wyborach do Sejmu i Senatu na kampanię wydawała najwięcej.

Zgodnie z określoną w Kodeksie wyborczym zasadą – im lepszy wynik w wyborach, tym większa jest kwota rocznej subwencji budżetowej na działalność partyjną. W mijającej kadencji PiS co roku otrzymywał ponad 17,5 mln zł.

L = (w × k × m)/460

Zasady finansowania kampanii wyborczej zostały zapisane w kilkudziesięciu artykułach 15. rozdziału Kodeksu wyborczego. Agitacja wyborcza może być finansowana wyłącznie przez komitet wyborczy – koalicji, partii czy wyborców. Dlatego partie polityczne swoje środki finansowe gromadzą na funduszu wyborczym i przekazują na rachunki swoich komitetów wyborczych.

Art. 135 kodeksu stanowi, że "komitety wyborcze mogą wydatkować na agitację wyborczą wyłącznie kwoty ograniczone limitami ustalonymi w przepisach szczególnych kodeksu". Tym przepisem szczególnym jest art. 199, w którym zapisano zasadę obliczania limitu wydatków na kampanię:

L = (w × k × m)/460

Limit to wynik pomnożenia liczby wyborców w kraju ujętych w rejestrach wyborców "w" (29 968 050) przez kwotę "k" równą 0,87 zł oraz przez łączną liczbę posłów wybieranych we wszystkich okręgach wyborczych, w których komitet zarejestrował listy kandydatów "m", a następnie podzielenie otrzymanego wyniku przez liczbę 460.

Jak informuje PKW, limit wydatków w wyborach do Senatu RP oblicza się na podstawie art. 259 § 1 Kodeksu wyborczego poprzez pomnożenie liczby wyborców w kraju ujętych w rejestrach wyborców (29 968 050) przez kwotę 0,19 zł oraz przez liczbę okręgów wyborczych, w których komitet zarejestrował kandydatów na senatorów, a następnie podzielenie otrzymanego wyniku przez liczbę 100.

Jeśli komitet zgłosił jednocześnie kandydatów do Sejmu i do Senatu to sumuje się oba limity.

PiS z największym limitem i największymi wydatkami

W tej kampanii PiS może wydać ponad 31,7 mln zł – bo zarejestrował kandydatów do Sejmu i Senatu we wszystkich okręgach. Koalicja Obywatelska w wyborach do Sejmu ma tyle samo kandydatów co PiS, ale mniej w wyborach do Senatu – dlatego limit jej wydatków jest mniejszy – 30,2 mln zł. Podobnie PSL czy SLD.

Wśród komitetów, które mają ogólnopolskie numery list, najmniejszy limit ma Prawica - 2,7 mln zł i Mniejszość Niemiecka – 0,7 mln. zł.

Limit wydatków na wybory parlamentarne w 2018 r.
Limit wydatków na wybory parlamentarne w 2018 r.

Najmniej mogą wydać komitety pojedynczych kandydatów, startujących do Senatu. Np. komitet wyborczy Krzysztofa Kwiatkowskiego (byłego prezesa NIK) może na kampanię wydać 56 939,30 zł.

Z analizy sprawozdań finansowych komitetów, które wprowadziły swoich kandydatów do parlamentu wynika, że starają się trzymać w ryzach limitów, określonych przez PKW. Najwięcej na kampanię do parlamentu wydawało PiS – łącznie w ostatnich czterech wyborach – ponad 117 mln zł. Niewiele mniej – bo 115 mln wydała PO, SLD – w sumie 84 mln, a PSL ok. 64 mln. zł.

Wydatki poniesione na kampanie wyborcze
Wydatki poniesione na kampanie wyborcze

Dp = W/560 × M

Partiom, których komitety wprowadziły swoich kandydatów do Sejmu i Senatu przysługuje rekompensata wydatków poniesionych na kampanię. Mogą ją otrzymać także komitety wyborców, których kandydaci znaleźli się w parlamencie. Kwotę dotacji oblicza się na podstawie wzoru:

Dp = W/560 × M

Sumę wydatków dzieli się przez liczbę posłów i senatorów, a wynik mnoży przez liczbę uzyskanych mandatów.

Dotacja jest wypłacana jednorazowo, w następnym roku po wyborach. Po tych w 2015 roku (wypłata w 2016 roku) – jak podaje raport z 2017 r. Fundacji Batorego "Finanse partii politycznych" -  na dotację podmiotową zostało przeznaczonych z budżetu państwa łącznie 60,2 mln zł, co stanowiło kwotę niższą o ponad 10 mln w porównaniu z wyborami w 2011 roku (suma dotacji 71,6 mln zł). Największą dotację otrzymały PiS (29,7 mln zł) oraz PO (26,7 mln zł), potem kolejno: PSL (2,6 mln zł) i Nowoczesna (ponad 1 mln zł).

S = W1 × M1 + W2 × M2 + W3 × M3 + W4 × M4 + W5 × M5

Zasada – im lepszy wynik w wyborach, tym większe wpływy do partyjnej kasy – obowiązuje również przy określaniu kwoty rocznej subwencji na statutową działalność partii politycznych. Zgodnie z ustawą o partiach politycznych, subwencje otrzymują te, których komitety przekroczyły 3-procentowy próg wyborczy, albo 6 proc. w przypadku koalicji wyborczych.

Subwencja przysługująca koalicji wyborczej partii politycznych dzielona jest na rzecz partii wchodzących w jej skład w proporcjach określonych w umowie zawiązującej koalicję wyborczą.

Kwotę oblicza się według następującego wzoru:

S = W1 × M1 + W2 × M2 + W3 × M3 + W4 × M4 + W5 × M5

gdzie poszczególne symbole oznaczają:

S – kwotę rocznej subwencji,

W1–5 – liczby głosów kolejno obliczane dla każdego wiersza poniższej tabeli,

podane odrębnie w wyniku rozbicia łącznej liczby głosów ważnych

oddanych w skali kraju łącznie na listy okręgowe kandydatów na posłów

danej partii politycznej albo koalicji wyborczej, odpowiednio do

wyznaczonego w procentach przedziału,

M1–5 – wysokość kwoty w złotych dla kolejnych wierszy poniższej tabeli:

Zasada wyliczania subwencji budżetowej dla partii politycznych
Zasada wyliczania subwencji budżetowej dla partii politycznych

W kończącej się kadencji PiS co roku otrzymywał 18,5 mln zł – o 2 mln złotych więcej niż w latach 2012-2015; PO straciła 2 mln z subwencji: w latach 2012-15 otrzymywała rocznie 17,3, w tej kadencji – 15,4 mln. Podobnie mniejszą  subwencję otrzymuje PSL.

Subwencje budżetowe dla partii politycznych
Subwencje budżetowe dla partii politycznych

Z kolei SLD, które w 2015 r. startowało w ramach koalicji, która nie weszła do Sejmu, ale przekroczyła sześcioprocentowy próg, dostaje rocznie 4,5 mln zł, a pozostałe partie koalicyjne – Zieloni, Twój Ruch, Unia Pracy – w sumie 1,8 mln zł. Subwencję otrzymały także Korwin – 4,1 mln zł rocznie i Razem – 3,2 mln zł rocznie, bo przekroczyły 3 proc. poparcia.

75 proc. z 6 mln zł. subwencji straciła Nowoczesna – bo PKW odrzuciła w 2016 r. z powodu błędów jej sprawozdanie finansowe.

Subwencje dla partii politycznych
Subwencje dla partii politycznych

Warto dodać, że od 1 stycznia 2011 kwotę subwencji obniżono o połowę. Do tego czasu z budżetu państwa partie polityczne w sumie otrzymywały ok. 114 mln, po zmianie ok. 54 mln, a od wyborów w 2015 r. – ok. 58 mln zł rocznie.

Jak zauważają eksperci Fundacji Batorego, subwencja stanowi ok. 45-50 proc. rocznych przychodów partii politycznych; w roku powyborczym 60 proc. przychodów stanowi dotacja – rekompensata za wydatki kampanijne.

W swoim raporcie fundacja zauważa również uprzywilejowanie partii parlamentarnych, czemu sprzyja "zupełnie odrębny mechanizm finansowania biur parlamentarzystów, klubów i kół poselskich. Warto podkreślić, że ten strumień środków finansowych jest obecnie dużo większy niż wsparcie finansowe przeznaczane na subwencje i dotacje podmiotowe dla partii."

Autor:  Piotr Jaźwiński
Źródło:  Konkret24

Pozostałe

Kilkanaście partii w Sejmie, tylko część może liczyć na subwencje

W tegorocznych wyborach pięć komitetów wyborczych wprowadziło do Sejmu przedstawicieli 17 partii politycznych – wynika z analizy podziału mandatów. Choć zarejestrowany był tylko jeden koalicyjny komitet wyborczy czterech ugrupowań, to na listach czterech pozostałych komitetów partyjnych, których kandydaci weszli do Sejmu, znaleźli się reprezentanci 13 partii politycznych. Tylko kilka z nich może liczyć na subwencje.

Konfederacja piątą siłą w parlamencie. Kim jest jej wyborca?

W wyborach do Sejmu Konfederacja zdobyła 6,81 procent głosów. Przekonała do siebie 1 256 953 osób. Według badania late poll Ipsos, statystyczny wyborca Konfederacji to osoba młoda, wykształcona, pracująca w biurze lub usługach. Zazwyczaj mężczyzna. Z oficjalnych wyników PKW wynika, że największą liczbę głosów partia zdobyła w Warszawie. W jednej z wielkopolskich gmin poparcie dla Konfederacji przekroczyło 16 proc.

Do kogo należą okręgi wyborcze? Zmiany w politycznej geografii

W trakcie ostatnich czterech wyborów do Sejmu – od 2007 r. - żaden inny komitet poza Prawem i Sprawiedliwością oraz Platformą Obywatelską (Koalicja Obywatelska w 2019 r.) nie zdobył większości głosów w poszczególnych okręgach wyborczych, których jest 41. Z analizy wyników tegorocznego głosowania wynika, że PiS powiększył do 36 liczbę okręgów, w których zdobył największą liczbę głosów. Z kolei trzy ugrupowania opozycji - KO, SLD i PSL - mają łącznie więcej głosów niż PiS w 24 okręgach.

Co zapowiedziane, jednak niezrealizowane? Plan Morawieckiego po trzech latach

Statystyki GUS, Eurostatu czy analizy ekonomistów Fundacji Obywatelskiego Rozwoju nie dają podstaw do stwierdzenia, że ogłoszone przed trzema laty podstawowe wskaźniki tzw. planu Morawieckiego zostaną zrealizowane. Dotyczy to m.in. zapowiedzi wzrostu inwestycji, nakładów na badania i rozwój, liczby przedsiębiorstw czy osiągnięcia unijnej średniej Produktu Krajowego Brutto na głowę mieszkańca.

Miało być 300 tysięcy, jest 80 tys. wniosków w programie "Czyste powietrze"

Podczas debaty przedwyborczej "Czas decyzji" w TVN24 poseł PiS Marcin Horała mówił o 27 tys. podpisanych umów w ramach rządowego programu walki ze smogiem "Czyste powietrze". Według danych z połowy września, faktyczna liczba wynosi blisko 35 tys. W pierwszym roku działania programu spodziewano się 300-400 tys. wniosków. Spłynęło 80 tysięcy. Zdaniem ekspertów, jest to dowód na brak skuteczności rządowego programu.

"Czas decyzji: debata" w TVN24. Weryfikujemy wypowiedzi polityków

Pięć dni przed wyborami parlamentarnymi przedstawiciele pięciu ogólnopolskich komitetów wyborczych odpowiadali w debacie TVN24 na pytania dotyczące najważniejszych dla Polek i Polaków kwestii oraz podsumowywali proponowane przez ich ugrupowania programy. Zespół Konkret24 zweryfikował podawane przez nich informacje.

Polityka prorodzinna na wyborczych listach – nie zakazana

Żona, brat, syn, partner – na listach wyborczych kilku komitetów wyborczych znalazły się osoby z rodzinnymi powiązaniami. Jak sprawdził Konkret24, są przypadki, gdy z tego samego komitetu wyborczego do Sejmu kandyduje mąż, a do Senatu żona. Kodeks wyborczy tego nie zakazuje.