Złożenie z urzędu za kwestionowanie legalności powołania sędziego, zakaz wrogości wobec polskich władz i ich konstytucyjnych organów oraz krytyki podstawowych zasad ustrojowych państwa, więcej władzy w ręce prezesów sądów i rzeczników dyscyplinarnych - to główne zmiany dla sędziów, jakie zaproponowali posłowie z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Konkret24 szczegółowo analizuje ich projekt.

W czwartek późnym wieczorem posłowie klubu PiS złożyli w Sejmie pakiet propozycji nowelizacji ustaw: prawo o ustroju sądów powszechnych, o ustroju sądów wojskowych, o Sądzie Najwyższym, o Krajowej Radzie Sądownictwa, prawo o ustroju sądów administracyjnych, prawo o prokuraturze.

Zasadniczym celem, o którym mówi uzasadnienie projektu jest "uporządkowanie zagadnień ustrojowych". Proponowane zmiany wzbudziły bardzo duże kontrowersje wśród ekspertów oraz polityków opozycji. Punkt po punkcie przeanalizowaliśmy całość dokumentu i jego uzasadnienie.

Złożenie z urzędu za kwestionowanie legalności powołania

Artykuł 178 Konstytucji mówi o tym, że sędziowie są niezawiśli i podlegają tylko jej i ustawom. Nie mogą należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Obowiązujące obecnie przepisy mówiące o odpowiedzialności sędziów i prokuratorów są ogólne. Odpowiadają oni za "oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienia godności urzędu". PiS w swoim projekcie zdecydowanie zaostrza konsekwencje dla sędziów (w tym Sądu Najwyższego) i prokuratorów za przewinienia służbowe i uszczegóławia istniejący zapis.

Według projektu, sędziowie i prokuratorzy mają odpowiadać w szczególności za:

* odmowę stosowania przepisu ustawy, jeżeli jego niezgodności z Konstytucją lub umową międzynarodową ratyfikowaną za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie nie stwierdził Trybunał Konstytucyjny,
* działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości,
* działania kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego lub skuteczność jego powołania,
* działania o charakterze politycznym,
* uchybienie godności urzędu.

W katalog kar istnieje obecnie między innymi możliwość obniżenia wynagrodzenia nawet do 50 procent. Projekt wprowadza jeszcze jedną karę finansową. W przypadku prawomocnego wyroku, sędzia czy prokurator będzie musiał oddać całe swoje miesięczne wynagrodzenie, ale z zachowaniem dodatków.

PiS chce też, żeby za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości (nie ma w projekcie definicji, co to dokładnie oznacza), działania kwestionujące istnienie stosunku służbowego danego sędziego lub skuteczność jego powołania, a także działania o charakterze politycznym (również brak precyzyjnej definicji), można było ukarać karą przeniesienia na inne miejsce służbowe lub złożyć sędziego urzędu. W przypadkach mniejszej wagi ma być to nagana, obniżenie wynagrodzenia, kara pieniężna lub usunięcie z zajmowanej funkcji.

Dotyczy to zarówno sędziów sądów powszechnych, sądów administracyjnych, jak i działalności w ramach Sądu Najwyższego.

Fragment uzasadnienia:

"Nie jest dopuszczalne  ani  negowanie,  ani  nawet  poddawanie  badaniu, istnienia stosunku służbowego sędziego ukształtowanego aktem prezydenckim. To bowiem wyłącznie Prezydent RP ponosi odpowiedzialność za zrealizowanie swej prerogatywy i nie istnieje możliwość – niezależnie od ewentualnych uchybień poprzedzających skorzystanie z niej, zaistniałych na etapie regulowanego ustawami postępowania poprzedzającego powołanie do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego - skutecznego podważenia tego aktu."

"Z racji skutków, jakie opisane zachowania - związane z uniemożliwianiem lub utrudnianiem funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości czy też kwestionowaniem stosunku służbowego innych sędziów - mogą wywierać w zakresie zaufania społecznego do organów wymiaru sprawiedliwości, w ocenie projektodawcy zasługują na szczególne sankcje. Godzą bowiem w podstawy funkcjonowania tej władzy, rodząc obawy chaosu i braku pewności rozstrzygnięć sądowych".

Komentarz sędziego Bartłomieja Przymusińskiego, rzecznika prasowego stowarzyszenia "Iustitia":

"To realna i bezpośrednia ingerencja w orzekanie. Jeśli jedna ze stron podniesie, że jej zdaniem jeden z sędziów nie został wybrany prawidłowo, to sędzia nie będzie mógł tego zbadać, a jak to zrobi, dostanie karę."

Obecnie sędziów sądów powszechnych powołuje prezydent na wniosek KRS. Po zmianie przepisów, z tego miejsca KRS zniknie.

Więcej władzy w ręce prezesów sądów

Projekt PiS stwierdza, że z chwilą jego wejścia w życie, "ustają kadencje dotychczasowych kolegiów sądów powszechnych (okręgowych i apelacyjnych - red.)". Mają się składać już nie z prezesów i sędziów z różnych sądów, ale tylko i wyłącznie z prezesów. Kolegia pełnią funkcje doradcze i opiniujące.

Fragment uzasadnienia:

"Zmiany kształtu osobowego kolegium sądów celem zapewnienia efektywniejszego modelu zarządzania sądami, skład kolegium winien zostać dopasowany do jego zadań i usytuowania w strukturze sądownictwa."

"(obecnie - red.) Pojawiają się trudności związane z dostosowaniem terminów posiedzeń kolegium z obowiązkami służbowymi sędziów „liniowych”. Kolizje terminów posiedzeń sądowych z posiedzeniami kolegium negatywnie wpływają na możliwość realizacji obowiązków orzeczniczych przez sędziów – członków kolegium i prawidłowe funkcjonowanie organu sądu, jakim jest kolegium. Opinie formułowane przez kolegium nie zawsze są poparte realną orientacją, co do bieżącej sytuacji sądu, który reprezentują, jako całości."

Komentarz sędziego Bartłomieja Przymusińskiego, rzecznika prasowego stowarzyszenia "Iustitia":

"Gabinety prezesów staną się teraz biurami karier, bo prezesi sami w swoim gronie będą ustalać, kto będzie sędzią. To ma być ta demokratyzacja wymiaru sprawiedliwości?"

Kolegia tylko z prezesami sądów

Wyniki głosowania zgromadzenia sędziów mają być imienne i jawne. Głosowania kolegiów złożonych już tylko z prezesów sądów też mają być jawne, ale będą się mogły odbywać w sposób tajny na żądanie zaledwie jednego członka tego ciała.

Kolegia z samymi prezesami w składach mają opiniować kandydatów na sędziów. Obecnie czynią to zarówno kolegia jak i zgromadzenia sędziów. W projekcie zgromadzeniom pozostawiono im jedynie możliwość delegowania delegatów do udziału w posiedzeniach kolegiów z prawem do głosowania.

Fragment uzasadnienia:

"Opinia o kandydacie ma być wyrażona przez kolegium składające się z kadry zarządzającej sądami (zatem najlepiej zorientowanej co do potrzeb sądu i zdolnej do dokonania oceny merytorycznej kandydatów) wraz z fakultatywnym udziałem reprezentacji sędziowskiej przy założonej równowadze głosów kadry zarządzającej i delegatów środowiska sędziowskiego w odniesieniu do każdego ze strukturalnych poziomów stanowisk sędziowskich, których dotyczą podlegające opiniowaniu kandydatury. Opinia wyrażona przez skład kolegium uzupełniony delegatami organu samorządu sędziowskiego będzie w znacząco wyższym stopniu opinią merytoryczną, opartą na rzeczowej analizie i dyskusji."

"Obstrukcja stosowana przez zgromadzenia polegająca na podejmowaniu uchwał o odroczeniu opiniowania, odmowie wyrażania opinii nie może dalej być tolerowana, gdyż zakłóca prawidłowe funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Z tego też powodu projektowane rozwiązania zakładają opcjonalny jedynie udział przedstawicieli środowiska sędziowskiego w procedurze nominacyjnej."

Wyniki głosowania zgromadzenia sędziów mają być imienne i jawne. Głosowania kolegiów złożonych już tylko z prezesów sądów też mają być jawne, ale będą się mogły odbywać w sposób tajny na żądanie zaledwie jednego członka tego ciała. Kolegia mają wydawać opinię w dniu posiedzenia, zwołanego z tej okazji. Gdy tego nie zrobią, opinia będzie pozytywna.

Zgromadzenia sędziów mają się składać nie tak jak obecnie z sędziów z wielu sądów. Prawo do głosowania na nich będę mieli tylko sędziowie pracujący w danym sądzie.

Fragment uzasadnienia:

"Konieczność udziału znacznej liczby sędziów w zgromadzeniach, które teoretycznie mogą odbywać się w krótkich odstępach czasu, dezorganizuje pracę sądów i negatywnie wpływa na efektywność wymiaru sprawiedliwości."

Odmowa przez Ministra Sprawiedliwości przyjęcia złożonej przez prezesa sądu informacji rocznej (wymagane jest uzasadnienie), będzie oznaczała "rażące niewywiązywanie się prezesa sądu z obowiązków służbowych".

Więcej władzy w ręce rzeczników dyscyplinarnych. 3 tys zł za niestawienie

Projekt znacząco zwiększa uprawnienia rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych oraz jego zastępców. Do niedawna byli powoływani przez Krajową Radę Sądownictwa. Obecnie urzędujących powołał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Rzecznicy są oskarżycielami sędziów przed sądami dyscyplinarnymi. Działają przy sądach okręgowych i apelacyjnych w całym kraju. Teraz może się to jednak zmienić. Według projektu złożonego przez posłów PiS, rzecznicy mają mieć możliwość prowadzenia postępowania "w sprawie każdego sędziego". Nie wiadomo, co to dokładnie oznacza. Nie jest to wyjaśnione w dokumencie.

Posłowie PiS chcą też karać świadków, którzy się nie stawiają bez należytego usprawiedliwienia na wezwania rzecznika dyscyplinarnego. Kara ma wynieść 3 tys. zł.

Rzecznik dyscyplinarny sędziów powszechnych ma zyskać uprawnienie powoływania zastępców rzecznika dyscyplinarnego, działających przy sądach okręgowych i apelacyjnych.

Więcej władzy w ręce nowych izb Sądu Najwyższego

Według propozycji posłów PiS, nowe kompetencje mają mieć powołane w czasie ich rządów Izby Sądu Najwyższego - Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego oraz Izba Dyscyplinarna. Zostały obsadzone przez powołaną przez PiS Krajową Radę Sądownictwa.

Tylko ta pierwsza ma decydować, jeśli Sąd Najwyższy będzie rozpatrywał zagadnienie prawne dotyczące niezawisłości sędziego lub niezależności sądu. W projekcie zaznaczono, że w tych sprawach ta Izba nie jest związana uchwałą innego składu Sądu Najwyższego, choćby uzyskała ona moc zasady prawnej. Zatem teoretycznie możliwe jest wydanie przez dwie lub więcej Izb SN sprzecznych ze sobą rozstrzygnięć. Z kolei jednak uchwała Izby Kontroli wiąże w tych sprawach wszystkie składy SN. Do podważenie tego będzie potrzeba pełnego składu SN (łącznie z nowo powstałymi Izbami) i obecność 2/3 liczby sędziów każdej z izb.

Komentarz sędziego Bartłomieja Przymusińskiego, rzecznika prasowego stowarzyszenia "Iustitia":

"To tworzenie nadzwyczajnej kasty w Sądzie Najwyższym, „nadsędziów”, którzy będą mieli za zadanie spacyfikować SN."

Posłowie PiS chcą też, żeby to Izba Karna zajmowała się rozpoznawaniem wniosków o wyłączenie sędziego z powodu braku jego niezależności. Według propozycji, wniosek pozostawia się bez rozpoznania, jeżeli obejmuje ustalanie oraz ocenę zgodności z prawem powołania sędziego lub jego umocowania do wykonywania zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości.

Propozycja PiS wskazuje, że w sprawach dyscyplinarnych sędziów, którzy mieli się dopuścić kwestionowania skuteczności powołania innych sędziów, będzie orzekać Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, a nie sądy dyscyplinarne przy sądach apelacyjnych.

Komentarz sędziego Bartłomieja Przymusińskiego, rzecznika prasowego stowarzyszenia "Iustitia":

"To świadczy o tym, że pełnym zaufaniem cieszą się tylko nominaci resortu sprawiedliwości. Jak widać, brakuje zaufania do sędziów dyscyplinarnych w terenie."

Jeden sędzia tej Izby będzie również rozstrzygać złożone zażalenie na nałożenie kary finansowej.

Zakaz wrogości wobec władz i krytyki podstawowych zasad ustrojowych

Projekt PiS uszczegóławia zasady pracy kolegiów i zgromadzeń ogólnych sędziów. Posłowie rządzącej partii chcą, aby w przypadku, gdy zachodzi konieczność zasięgnięcia opinii kolegium lub zgromadzenia ogólnego bez wskazania terminu, te ciała musiały wydać opinię na posiedzeniu zwołanym do rozstrzygnięcia danej sprawy. W innym przypadku, opinia będzie pozytywna. Nie będzie możliwości zatem, aby sprawy były przeciągane.

Projekt zabrania, aby przedmiotem obrad kolegium i samorządu sędziowskiego (czyli zgromadzeń sędziów sądu okręgowego i apelacyjnego) mogły być sprawy polityczne, w szczególności zakazane jest podejmowanie uchwał wyrażających wrogość wobec innych władz Rzeczpospolitej Polskiej i jej konstytucyjnych organów. Nigdzie jednak w projekcie nie ma definicji tej wrogości. Nie wiadomo, czego miałaby dotyczyć, co oznacza sformułowanie „innych władz”.

Zabroniona ma być również krytyka podstawowych zasad ustroju Polski.

Fragment uzasadnienia:

"Bezpośrednim celem projektowanego rozwiązania jest ochrona wymiaru sprawiedliwości i konstytucyjnych organów państwa przed atakami swoich własnych organów, a pośrednio także interesów indywidualnych stron procesu oraz zwiększenie gwarancji bezpieczeństwa prawnego dla całego społeczeństwa."

Komentarz sędziego Bartłomieja Przymusińskiego, rzecznika prasowego stowarzyszenia "Iustitia":

"To przepis rodem z PRL-u. Czuję tu wpływy rosyjskie, białoruskie. Może niedługo zostanie wprowadzony przepis, że jak kto się nie cieszy, będzie podlegać karze?"

Sędzia i prokurator w sieci. Jawne nicki

Posłowie PiS chcą, aby sędziowie i prokuratorzy składali specjalne oświadczenia. Mieliby tam wskazywać do jakich należą organizacji, partii politycznych, jakie funkcje pełnią w fundacjach nieprowadzących działalności gospodarczej.

Sędziowie mają być zobowiązani w ciągu 30 dni do poinformowania, jakie prowadzą portale i strony internetowe, jeżeli one dotyczą spraw publicznych. Będę również wskazywać pod jakimi tam funkcjonują nickami i pseudonimami.

Sędziowskie oświadczenia mają być jawne i publikowane w sieci, więc każdy będzie mógł się z nimi zapoznać. Jest jednak ważne zastrzeżenie. Sędziowie nie będą przedstawiać tam informacji, które dotyczą okresu sprzed projektu, o ile z nich nie korzystają, Nie jest jednak wyjaśnione, kto i jak miałby sprawdzać, z jakich sędziowie korzystają nicków, a z jakich nie.

Fragment uzasadnienia:

"Stosownie do założeń o konieczności zachowania bezstronności i neutralności politycznej sędziów, a także biorąc pod uwagę ciążący na tej grupie zawodowej zakaz podejmowania tego rodzaju aktywności, która mogłaby osłabiać zaufanie co do ich bezstronności lub przynieść ujmę godności sprawowanego urzędu, projekt wprowadza obowiązek złożenia przez prokuratora oświadczenia o określonych rodzajach aktywności publicznej."

Komentarz sędziego Bartłomieja Przymusińskiego, rzecznika prasowego stowarzyszenia "Iustitia":

"Rozumiem, że powstanie specjalna służba do sprawdzania aktywności sędziów w sieci… Oczywiście kpię. Mam bardzo duże wątpliwości, bo ten fragment nowelizacji dramatycznie ingeruje w prywatność. Zaznaczam, że moim zdaniem każdy sędzia powinien działać w sieci jawnie, pod swoim prawdziwymi imieniem i nazwiskiem."

Zmiana na stanowisku I Prezesa SN

Projekt przewiduje, że każdy sędzia będzie mógł zgłosić jednego kandydata na stanowisko I Prezesa Sądu Najwyższego.

Posłowie PiS chcą, żeby w przypadku, gdy I Prezes nie został wybrany zgodnie z przepisami, prezydent mógł powierzyć pełnienie jego obowiązków wskazanemu przez siebie sędziemu. Nie wiadomo jednak dokładnie, kto miałby stwierdzić naruszenie prawa przy wyborze. Prezydent musiałby zwołać zgromadzenie ogólnego sędziów Sądu Najwyższego pod jego przewodnictwem.

Fragment uzasadnienia:

"Zgodnie z proponowanym rozwiązaniem brak dokonania skutecznego wyboru kandydatów na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego będzie skutkował nabyciem przez Prezydenta RP kompetencji do wskazania osoby do wykonywania tej funkcji, spośród sędziów Sądu Najwyższego".

Komentarz sędziego Bartłomieja Przymusińskiego, rzecznika prasowego stowarzyszenia "Iustitia":

"To pewnie będzie tak, jak z nieopublikowaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego przez premier. Beata Szydło zdecydowała, że orzeczenie jest niezgodne z prawem i go po prostu nie opublikowała. Teraz prezydent będzie decydował o tym, czy wybór kandydata na I Prezes SN był zgodny z prawem. Dla mnie to kuriozalne."

Projekt podkreśla, że niedopuszczalne jest, aby Sąd Najwyższy ani jakikolwiek inny organ kwestionował zgodności z prawem powołania sędziego ani wynikającego z tego powołania uprawnienia do wykonywania zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24

Pozostałe

Ile wybory kosztowały PSL, Lewicę i Konfederację? Sprawdziliśmy w PKW

Obok sprawozdań finansowych Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość oraz KKW Koalicja Obywatelska sprawdziliśmy dokumentację przedstawioną PKW przez trzy pozostałe komitety wyborcze, których kandydaci weszli do parlamentu: KW Polskie Stronnictwo Ludowe, KW Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz KW Konfederacja Wolność i Niepodległość.

"Karta stałego wyborcy PiS" to fake news

Rozpowszechniany w sieci fragment artykułu o "karcie stałego wyborcy Prawa i Sprawiedliwości" to fałszywa informacja. Autor grafiki wprowadził w błąd wielu użytkowników sieci. Zasugerował, że posiadacze karty będą mogli korzystać ze zniżek w komunikacji miejskiej, sklepach czy kinach.

Wśród kandydatów na prezydenta "młodziej nie było"? Sprawdzamy

Prezes Klubu Jagiellońskiego zasugerował w swoim twitterowym wpisie, że tegoroczni kandydaci na prezydenta są najmłodsi w historii. To prawda. Zarówno średnia, jak i mediana wieku do tej pory zgłoszonych kandydatów jest najniższa od 1990 roku. Trzykrotnie w wyborach startował jednak kandydat młodszy od najmłodszego w tym roku Krzysztofa Bosaka.

Internauta zmanipulował słowa Kidawy-Błońskiej. "Im wolno, mi też!"

W sobotę na Twitterze pojawiło się popularne wideo, na którym posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska krytykuje europosła Bartosza Arłukowicza. W rzeczywistości jednak posłanka komplementowała stojącego obok kolegę. Do manipulacji przyznał się później internauta, który nagranie umieścił w sieci. "Im wolno, mi też!" - skwitował. Zdaniem Samuela Woolleya, eksperta ds. dezinformacji, proste manipulacje wideo będą w 2020 roku "prawdopodobnie bardziej szkodliwe" niż nagrania deep fake.

Dziewięć dni w sieci za ponad milion. Na co Koalicja Obywatelska wydała pieniądze w kampanii?

Ponad 30 milionów złotych wydał na kampanię przed wyborami parlamentarnymi Koalicyjny Komitet Wyborczy Koalicja Obywatelska. Ponad połowę tej kwoty pochłonęło korzystanie z mediów i eksponowanie plakatów. KO mocno postawiła na internet. Wśród wydatków jest także organizacja konwencji wyborczych za ponad półtora miliona zł i dwie sesje fotograficzne, które łącznie pochłonęły prawie 75 tysięcy zł.

30 mln zł na kampanię wyborczą PiS. Ponad 400 tys. zł na "cysterny wstydu"

Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość na kampanię parlamentarną w 2019 roku wydał 30 mln zł, z czego 1,2 mln zł kosztowała konwencja w Lublinie, a 438,7 tys. zł konwój określony "cysternami wstydu PO-PSL". Konkret24 sprawdził rachunki bankowe, umowy i faktury komitetów wyborczych. Dzisiaj KW Prawo i Sprawiedliwość. W piątek KKW Koalicja Obywatelska.