Ilu sędziów zaczynało orzekanie jeszcze w PRL-u? Sprawdzamy słowa prezydenta


Prezydent Andrzej Duda zarzucił "wielu sędziom" związki z poprzednim ustrojem oraz orzekanie w stanie wojennym. Co dziesiąty sędzia sądów powszechnych i co najmniej 36 sędziów Sądu Najwyższego zaczynało swoją karierę w PRL-u. Trzech ze 101 obecnych sędziów SN orzekało w sprawach karnych w stanie wojennym, ale w sądach powszechnych i wojskowych. W obecnym składzie SN nie ma nikogo, kto byłby w tym sądzie w poprzednim ustroju.

W środę 20 listopada prezydent Andrzej Duda spotkał się w Brojcach z mieszkańcami powiatu gryfickiego. Mówił między innymi o reformie wymiaru sprawiedliwości i wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa.

TSUE wydał we wtorek wyrok w odpowiedzi na pytania prejudycjalne Izby Pracy SN. Orzekł, że polski Sąd Najwyższy ma badać niezależność Izby Dyscyplinarnej SN by ustalić, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przejścia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku. Polecił również SN sprawdzić, czy KRS wybrana po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach jest niezależna.

Prezydent o wyroku TSUE i polskim wymiarze sprawiedliwości
Prezydent o wyroku TSUE i polskim wymiarze sprawiedliwościtvn24

Prezydent na spotkaniu z mieszkańcami podkreślał, że w wielu wymiarach przez ostatnie lata - podczas jego kadencji i pierwszej kadencji rządu PiS - udało się Polskę zmienić, ale wiele jeszcze pozostało do zrobienia. To między innymi zmiany w sądach.

- Tak. Trzeba naprawić wymiar sprawiedliwości w Polsce. Tak, żeby ludzie nie mówili, że sądy w Polsce są niesprawiedliwe i nieuczciwe, a tak niestety mówią cały czas - stwierdził Andrzej Duda. "To się musi zmienić" - dodał.

"Czas najwyższy, żeby tacy ludzie z naszego wymiaru sprawiedliwości odeszli raz na zawsze"

Jego zdaniem przeprowadzana przez PiS reforma wymiaru sprawiedliwości nie podoba się wielu osobom, które tracą przywileje i wpływy.

- Zwłaszcza tym, którzy pośród środowiska sędziowskiego byli panami życia i śmierci innych, którzy decydowali o możliwości robienia karier. Jest cały czas wśród tych ludzi jeszcze wielu sędziów, którzy swoje pierwsze legitymacje sędziowskie otrzymali jeszcze od komunistycznej władzy. Tamto im się podobało, teraz im się nie podoba - mówił prezydent Duda.

Zaznaczył, że w sądownictwie - również w Sądzie Najwyższym - są osoby, które nie tylko były członkami partii komunistycznej przed 1989 rokiem, ale "są też tacy, którzy splamili się tym, że byli funkcjonariuszami partyjnymi w stanie wojennym - jako sędziowie". - Dzisiaj udają uczciwych, rzetelnych i bezstronnych sędziów - ocenił.

- Powtórzę jeszcze raz i nie zawaham się tego powiedzieć: czas najwyższy, żeby tacy ludzie z naszego wymiaru sprawiedliwości odeszli raz na zawsze i nie straszyli już swoją obecnością ani obywateli Polski, ani naszych sąsiadów" - oświadczył na spotkaniu prezydent.

"Trzeba indywidualnie wykazać, kto wtedy zachował się w sposób niegodny"

Prezydent Duda krytycznie o sędziach wypowiedział się także dzień wcześniej przy okazji komentarza do wyroku TSUE.

- Dzisiaj w Polsce są - zwłaszcza w SN - sędziowie z poprzedniej epoki, którzy uważają, że lepiej być sędzią nominowanym przez władze komunistyczne, niż być nominowanym przez władze wolnej Polski - powiedział w Sejmie na konferencji prasowej.

Odniósł się do tego we wtorkowej "Kropce nad i" Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego.

- Jest jeszcze trochę sędziów takich, którzy przed 1990 rokiem zostali sędziami. Tak samo, jak mamy sporo profesorów, którzy przed tym rokiem zostali profesorami, prokuratorów, czy innych, bo tak z demograficznej struktury kraju wynika, że mamy jakąś część społeczeństwa, która się urodziła wtedy i dojrzała i zdobyła swoje tytuły wtedy - powiedział.

Rzecznik SN o sędziach SN orzekających w PRL
Rzecznik SN o sędziach SN orzekających w PRL

- Czy może przez sam fakt, że ktoś w 85, 87 roku został sędzią rodzinnym czy sędzią cywilistą i orzeka od tego czasu w sprawach rodzinnych, rozwodowych czy innych, można z tego czynić zarzut? Moim zdaniem nie można - stwierdził. - Można tylko ewentualnie czynić zarzut tym, którzy orzekali w sprawach politycznych i zachowali się w sposób niegodny, ale to trzeba indywidualnie wykazać - dodał.

1015 sędziów z sądów powszechnych zaczynało w PRL

Według danych przekazanych Konkret24 przez Biuro Komunikacji i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości, na ponad dziesięć tysięcy sędziów orzekających obecnie w sądach powszechnych, 1015 (a więc około 10 procent) rozpoczęło orzekanie przed 4 czerwca 1989 roku (a więc przed datą wyborów czerwcowych) jako sędziowie lub asesorzy.

Biuro dodaje, że "prócz tego, sędziowie powołani na sędziego lub mianowani na asesora przed 4 czerwca 1989 roku orzekają w sądach administracyjnych (wojewódzkich i Naczelnym Sądzie Administracyjnym), Sądzie Najwyższym oraz w sądach wojskowych."

Zdaniem resortu sprawiedliwości, "procent osób rozpoczynających orzekanie przed 4 czerwca 1989 roku jest (tam - red.) wyższy niż w sądach powszechnych, choćby ze względu na dużo wyższą średnią wieku sędziów".

Co najmniej 36 sędziów obecnego SN zaczynało w PRL

Jak podał Konkret24 Krzysztof Michałowski z Zespołu Prasowego Sądu Najwyższego, co najmniej 36 sędziów obecnie orzekających w SN zaczynało swoją karierę w sądach powszechnych i administracyjnych przed 1989 rokiem. Czworo z nich było wówczas asesorami (w tym obecny rzecznik SN Michał Laskowski). Jeden z sędziów - Przemysław Kalinowski - był w latach 1973-1992 na delegacji w Instytucie Badania Prawa Sądowego Ministerstwa Sprawiedliwości.

Michałowski zaznacza, że większość z tej grupy karierę w sądach rozpoczynała w latach 80-tych, ale już po stanie wojennym.

Dodaje również, że SN nie dysponuje danymi dotyczącymi Izby Dyscyplinarnej oraz sędziów powołanych na podstawie ustawy o SN z 8 grudnia 2017 roku (od kiedy procedurę prowadzi KRS).

O te dane zwróciliśmy się do KRS, ale nie dostaliśmy odpowiedzi.

Po co w Sądzie Najwyższym Izba Dyscyplinarna?
Po co w Sądzie Najwyższym Izba Dyscyplinarna? tvn24

Sędziowie z legitymacjami PZPR

W resorcie sprawiedliwości i w Sądzie Najwyższym spytaliśmy też o przynależność sędziów do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Obie instytucje odpowiedziały, że nie mają takich danych.

"Do 1990 roku w ankiecie personalnej należało wskazać przynależność do partii, ale by ustalić takie dane dotyczące sędziów, trzeba by przeglądać we wszystkich sądach ich akta osobowe. Ponadto jeśli ktoś należał do PZPR, lecz sędzią został po 1989 roku, to nie musiał o tym pisać w ankiecie" - odpisało nam Biuro Komunikacji i Promocji MS.

"Sąd Najwyższy nie dysponuje informacjami o przynależności partyjnej sędziów SN zanim zostali powołani na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego" - podał Konkret24 Michałowski.

Nikogo z SN z poprzedniego ustroju

Według przekazanych nam przez Michałowskiego informacji, na 101 orzekających obecnie sędziów w Sądzie Najwyższym, żaden nie czynił tego w SN przed 1989 rokiem. Ostatnim takim sędzią był Jerzy Steckiewicz, który orzekał w Izbie Wojskowej. W czasie zmiany ustroju przeszedł pozytywnie weryfikację. W zeszłym roku przeszedł w stan spoczynku.

Z obecnego składu SN, 10 sędziów zostało powołanych do SN w latach dziewięćdziesiątych, 22 - w pierwszej dekadzie XXI wieku, a 69 - w obecnej dekadzie. Najstarszy wiekiem jest sędzia Izby Cywilnej Jacek Gudowski oraz sędzia Beata Gudowska z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Mają po 70 lat.

Struktura wieku sędziów SNKonkret 24

Najmłodszymi są trzej sędziowie, którzy mają po 42 lata: Paweł Grzegorczyk z Izby Cywilnej oraz Leszek Bosek i Adam Redzik - obaj z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Sędzią Sądu Najwyższego można zostać po osiągnięciu 40 roku życia.

Najliczniejszą grupą sędziów SN są ci w wieku 50-55 lat oraz powyżej 65. roku życia (po 19,8 proc.). Średni wiek orzekających w SN sędziów to 55 lat i 6 miesięcy.

Część sędziów odpowiada na krytykę

Publiczne stawianie zarzutów o komunistyczną przeszłość sędziom SN przez polityków PiS czy przez niektóre media nie zdarza się po raz pierwszy.

W wygłoszonym w grudniu 2017 roku expose Mateusz Morawiecki pytał posłów: "Czy was nie kłuje w oczy to, że jeszcze dzisiaj w Sądzie Najwyższym jest kilku sędziów, którzy byli sędziami stanu wojennego? Nie kłuje was w oczy, że oni wydawali wyroki na działaczy Solidarności, trzy-, czteroletnie za plik ulotek?"

Mateusz Morawiecki w Parlamencie Europejskim o "sędziach stanu wojennego"
Mateusz Morawiecki w Parlamencie Europejskim o "sędziach stanu wojennego"tvn24

W podobnym tonie wypowiadał się jeszcze kilkukrotnie przy różnych okazjach.

Na początku 2018 roku, w odpowiedzi na stawiane zarzuty, wiceprezes SN Stanisław Zabłocki zwrócił się do wszystkich sędziów wówczas pracujących w Izbie Karnej, aby złożyli stosowne oświadczenia, jeśli orzekali w stanie wojennym. Zostały one wówczas opublikowane na stronach SN w zakładce "Wydarzenia".

Weryfikacja sędziów po 1989 roku

20 grudnia 1989 roku tzw. Sejm kontraktowy uchwalił, a prezydent Wojciech Jaruzelski podpisał ustawę nowelizującą m.in. prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawę o Sądzie Najwyższym, Naczelnym Sądzie Administracyjnym, Trybunale Konstytucyjnym. Na jej mocy utworzono Krajową Radę Sądownictwa i wygaszono kadencję sędziów SN. 81 procent z nich nie zostało dopuszczonych do orzekania.

- Zostały skrócone kadencje poprzednim sędziom Sądu Najwyższego, którzy byli faktycznie powoływani przez Komitet Centralny PZPR, a formalnie przez przewodniczącego Rady Państwa, na pięcioletnie kadencje. Co prawda ci sędziowie otrzymywali do końca kadencji uposażenie, ale natychmiast musieli opuścić sądy. Wtedy Krajowa Rada Sądownictwa, zgodnie z ustaleniami w moim podstoliku podczas obrad Okrągłego Stołu, powołała sędziów Sądu Najwyższego – przypominał w lipcu 2017 roku w wywiadze dla „Dziennika Gazety Prawnej” prof. Adam Strzembosz.

Trzech sędziów z obecnego składu SN orzekało w stanie wojennym w sprawach karnychFakty TVN

Od czasów transformacji w Sądzie Najwyższym było dziesięcioro sędziów, którzy orzekali w sprawach karnych w stanie wojennym: Dorota Rysińska, Jacek Sobczak, Lech Paprzycki, Jerzy Steckiewicz, Jan Rychlicki, Marian Buliński, Janusz Godyń oraz Józef Iwulski, Waldemar Płóciennik oraz Andrzej Siuchniński. Trzej ostatni (ze 101 ogólnej liczy sędziów SN) cały czas orzekają.

Sędzia Płóciennik: dwa skazania, dwa uniewinnienia

W opublikowanym pod koniec stycznia 2018 roku w swoim oświadczeniu sędzia Waldemar Płóciennik, przewodniczący II Wydziału w Izbie Karnej SN, potwierdził, że orzekał w stanie wojennym w trzech sprawach karnych i sądził cztery osoby - dwie skazał, dwie uniewinnił. W serwisie IPN jest informacja tylko o wyroku zakończonym uniewinnieniem.

"Kiedy ten sędzia przychodził do Sądu Najwyższego, pytaliśmy o niego środowisko. Miał opinię uczciwego człowieka – tak o sędzim mówił w styczniu 2018 roku w "Gazecie Wyborczej" prof. Adam Strzembosz, pierwszy po upadku PRL prezes SN.

Stan wojenny wprowadzono 13 grudnia 1981
Stan wojenny wprowadzono 13 grudnia 1981IPN

"Nie mam w tej mierze sobie nic do zarzucenia"

Sędzia Andrzej Siuchniński, pracujący w Izbie Karnej, w swoim oświadczeniu z początku 2018 roku, odniósł się do zarzutów publicznie stawianych sędziom za wydawanie wyroków w stanie wojennym.

"Stanęli oni w większości przed wyborem; pozostać w sądownictwie starając się maksymalnie możliwie stępić ostrze represji stanu wojennego, przy świadomości, że na ich miejsce przyjść mogą inni bardziej podatni na oczekiwania ówczesnej władzy lub odejść. Wybór ten nie był w ówczesnych realiach oczywisty i nie wolno komukolwiek, kto wybrał pozostanie w sądownictwie czynić z samego tylko tego faktu zarzutu" - stwierdził i podkreślił, że "istotne jest nie to, że ktoś orzekał, ale jak orzekał w stanie wojennym na podstawie przepisów dekretu o stanie wojennym".

Przyznał, że orzekał w sprawach karnych w stanie wojennym, ale "było to kwestią podziału czynności w sądzie". Podkreślił, że zasiadał tylko w składach kolegialnych.

Jeden wyrok, czy siedem?

W lipcu 2018 roku Józef Iwulski w swoim oświadczeniu przyznał, że wydawał wyroki w stanie wojennym w sądzie karnym. Napisał, że wówczas orzekał w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Podgórza. Następnie został powołany do czynnej służby wojskowej i skierowany do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Krakowie, gdzie orzekał przez 6 miesięcy.

"Orzekałem w różnych sprawach wojskowych (np. samowolne oddalenia), a najwięcej w sprawach o porzucenie pracy w zakładach zmilitaryzowanych" napisał sędzia Iwulski.

16.07.2018 | Sędzia Iwulski tłumaczy się z orzekania w procesach politycznych
16.07.2018 | Sędzia Iwulski tłumaczy się z orzekania w procesach politycznychArleta Zalewska | Fakty TVN

Był w składzie sędziowskim, który w grudniu 1982 skazał na więzienie cztery osoby za rozpowszechnianie nielegalnych wydawnictw, a jedną uniewinnił. Sędzia Iwulski podał, że złożył wówczas do tego wyroku zdanie odrębne i opowiedział się za uniewinnieniem całej piątki.

Jednak po wydanym przez niego oświadczeniu, dziennikarze ustalili, że w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej znajduje się co najmniej siedem wyroków karnych ze stanu wojennego, w których wydaniu miał udział sędzia Józef Iwulski.

Autor: Jan Kunert / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Robert Stachnik/REPORTER/East News

Pozostałe wiadomości

Zdaniem Prawa i Sprawiedliwości po zmianie rządu nowe kierownictwo resortu obrony "zmarnowało szanse", które stworzyły podpisane przez ministra Mariusza Błaszczaka umowy na dostawy uzbrojenia. Z odpowiedzi MON dla Konkret24 wynika jednak, że tak nie jest. Każda z tych umów jest kontynuowana.

PiS pyta MON: "co z pięcioma umowami zbrojeniowymi"? Mamy odpowiedź

PiS pyta MON: "co z pięcioma umowami zbrojeniowymi"? Mamy odpowiedź

Źródło:
Konkret24

Prokremlowska dezinformacja nie ustaje w podważaniu faktu, że Rosja stoi za zbombardowaniem szpitala dziecięcego w Kijowie. Wykorzystuje do tego stosowaną od początku wojny metodę: fałszywy fact-checking. Kolejną jego odsłoną jest nagranie, które ma być dowodem, że to Ukraińcy zainscenizowali sceny z lekarzem na gruzach szpitala.

"Koszmarny show" i sztuczna krew. Znowu fałszywy fact-checking

"Koszmarny show" i sztuczna krew. Znowu fałszywy fact-checking

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w mediach społecznościowych przekazu w dwóch amerykańskich stanach Joe Biden otrzymał nominację i nie można już go skreślić z listy kandydatów na prezydenta. Tłumaczymy, że tak nie jest i dlaczego.

Nevada i Wisconsin: tam Bidena nie można już zmienić? Wyjaśniamy

Nevada i Wisconsin: tam Bidena nie można już zmienić? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Według polityków Konfederacji przyjęta przez Parlament Europejski rezolucja zmusza Polskę i pozostałe państwa unijne do wspierania Ukrainy w wysokości co najmniej 0,25 proc. PKB rocznie. Ale rezolucja nie ma mocy prawnej i jest jedynie "formą pewnej woli politycznej". Wyjaśniamy.

Konfederacja: europarlament zmusza Polskę "do stałego finansowania Ukrainy". Nie zmusza

Konfederacja: europarlament zmusza Polskę "do stałego finansowania Ukrainy". Nie zmusza

Źródło:
Konkret24

"Za pieniądze podatników Mastalerek zakleił sobie ucho?" - ironizują internauci, komentując fotografię, na której widać szefa gabinetu prezydenta z opatrunkiem na uchu. W domyśle jest przekaz, że Marcin Mastalerek, goszcząc na konwencji republikanów w USA, w ten sposób pokazał solidarność z Donaldem Trumpem.

Mastalerek na konwencji w USA "zakleił sobie ucho"? Skąd to zdjęcie

Mastalerek na konwencji w USA "zakleił sobie ucho"? Skąd to zdjęcie

Źródło:
Konkret24

Na krążącym w mediach społecznościowych zdjęciu grupa kilkuletnich dzieci oraz ich nauczycielki stoją roześmiani na tle napisu "Kochamy Tuska". Internauci się oburzają, piszą o indoktrynacji dzieci w szkołach, porównują Polskę do Korei Północnej. Ale zdjęcie nie jest prawdziwe.

"Przedszkole na Jagodnie"? Te osoby nie istnieją, napis też

"Przedszkole na Jagodnie"? Te osoby nie istnieją, napis też

Źródło:
Konkret24

Internauci oskarżają Billa Gatesa, że finansuje projekt firmy Kodama Systems zakładający masowy wyręb drzew. Tylko że działania tego start-upu w zakresie gospodarki leśnej w USA zostały fałszywie zinterpretowane, co stało się podstawą fake newsa. A powiązanie go z nazwiskiem słynnego filantropa tylko zwiększa zasięgi przekazu. Wyjaśniamy.

Bill Gates chce wycinać i zakopywać drzewa, by zmniejszyć emisję CO2? Nie

Bill Gates chce wycinać i zakopywać drzewa, by zmniejszyć emisję CO2? Nie

Źródło:
Konkret24

Niedługo po pożarze jednej z najpiękniejszych katedr na świecie w mediach społecznościowych zaczęła krążyć mapa Francji mająca przedstawiać, ile jest tam rzekomo "podpalonych, sprofanowanych, zdemolowanych" kościołów. Tylko że opis tej mapy wprowadza w błąd, a ona sama nie jest aktualna.

"Podpalone, sprofanowane, zdemolowane" kościoły? Ta mapa pokazuje co innego

"Podpalone, sprofanowane, zdemolowane" kościoły? Ta mapa pokazuje co innego

Źródło:
Konkret24

13 milionów, 20 milionów, a nawet 22 miliony złotych mieli rzekomo już otrzymać w ramach premii ministrowie i wiceministrowie obecnego rządu - taki przekaz rozsyłany jest w mediach społecznościowych. Powstał po artykule jednego z dzienników, którego informacje zostały jednak przeinaczone.

22 miliony złotych nagród dla ministrów i wiceministrów? Nie, "nie otrzymywali"

22 miliony złotych nagród dla ministrów i wiceministrów? Nie, "nie otrzymywali"

Źródło:
Konkret24

Były premier Mateusz Morawiecki skomentował zapowiedź prokuratury dotyczącą wystosowania wniosku do Parlamentu Europejskiego o uchylenie immunitetu Michałowi Dworczykowi. Tylko że jego komentarz sprowadza sprawę do absurdu i wprowadza opinię publiczną w błąd.

Morawiecki: oskarżą Dworczyka o to, że "ruscy hakerzy włamali się na skrzynkę". Nie, o coś innego

Morawiecki: oskarżą Dworczyka o to, że "ruscy hakerzy włamali się na skrzynkę". Nie, o coś innego

Źródło:
Konkret24

Według rozsyłanego w sieci przekazu dzięki liberalnemu prawo aborcyjnemu w Czechach przyrost naturalny jest dużo wyższy niż w Polsce. Jednak pomieszano różne dane i wskaźniki. A wiązanie prawa aborcyjnego z przyrostem naturalnym lub współczynnikiem dzietności jest błędem. Wyjaśniamy.

Prawo do aborcji a przyrost naturalny w Polsce i Czechach. Co się tu nie zgadza

Prawo do aborcji a przyrost naturalny w Polsce i Czechach. Co się tu nie zgadza

Źródło:
Konkret24

Politycy Konfederacji zarzucają premierowi złamanie konstytucji i domagają się postawienia Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu. Chodzi o podpisanie porozumienia między Polską a Ukrainą. Konstytucjonaliści, z którymi konsultował się Konkret24, w większości nie dostrzegają w tym przypadku złamania prawa - choć mają uwagi.

Umowa rządowa czy międzynarodowa? Eksperci oceniają, co podpisał Tusk z Zełenskim

Umowa rządowa czy międzynarodowa? Eksperci oceniają, co podpisał Tusk z Zełenskim

Źródło:
Konkret24

"Muzeum Narodowe rozprawiło się również z Maryją", "zamiarem tej władzy jest usunięcie nie tylko krzyży" - piszą oburzeni internauci, komentując informację, jakoby z obrazu Jana Matejki wymazano postać Matki Boskiej. W tym rozpowszechnianym między innymi przez Roberta Bąkiewicza fake newsie nie zgadza się nic - z wyjątkiem nazwy muzeum.

Bąkiewicz: z obrazu Matejki usunięto Matkę Boską. To nieprawda

Bąkiewicz: z obrazu Matejki usunięto Matkę Boską. To nieprawda

Źródło:
Konkret24

Między prezydentem a rządem trwa spór o odwołanie niektórych ambasadorów i powołanie nowych. Sprawdziliśmy, gdzie te stanowiska pozostają wciąż nieobsadzone. Izrael, Austria, Egipt, Włochy... - jak wynika z danych MSZ, problem dotyczy ponad 20 procent placówek zagranicznych.

Spór o ambasadorów. W ilu krajach wciąż ich nie ma?

Spór o ambasadorów. W ilu krajach wciąż ich nie ma?

Źródło:
Konkret24

Po wizycie niemieckiego kanclerza Olafa Scholza w Warszawie wrócił temat reparacji wojennych. Jednak w trwającej debacie publicznej politycy raz mówią o "reparacjach", innym razem o "odszkodowaniach". Oba terminy oznaczają jednak inne pieniądze i dla kogo innego. Wyjaśniamy.

Polska i Niemcy: reparacje vs odszkodowania. Co mylą politycy

Polska i Niemcy: reparacje vs odszkodowania. Co mylą politycy

Źródło:
Konkret24

Tytuł tekstu jednego z serwisów posłużył politykom opozycji do rozpowszechniania tezy o "rządowym festiwalu podwyżek". Chodzi o większe opłaty za publiczne żłobki. Tylko że ich wysokości nie ustala rząd, a powodem podwyżki jest rozporządzenie premiera... Mateusza Morawieckiego.

Przekaz PiS: rząd podnosi opłaty za żłobki. Nieprawda. Wyjaśniamy

Przekaz PiS: rząd podnosi opłaty za żłobki. Nieprawda. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

- W amerykańskiej polityce głośne wydarzenia polityczne interpretuje się w kategoriach zerojedynkowych, a to sprzyja rozpowszechnianiu teorii spiskowych - uważa prof. Małgorzata Zachara-Szymańska z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Według profesor, te zaś powstają zwykle na zamówienie polityczne. Nie inaczej jest po zamachu na Donalda Trumpa w Pensylwanii.

"Ustawka", "rozkazy CIA", "spóźniony snajper". Teorie spiskowe po zamachu na Donalda Trumpa

"Ustawka", "rozkazy CIA", "spóźniony snajper". Teorie spiskowe po zamachu na Donalda Trumpa

Źródło:
Konkret24

Daniel Obajtek przekonuje, że upublicznione nagranie jego rozmowy z dziennikarzem Piotrem Nisztorem nie jest prawdziwe, bo "prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania". Według niego to właśnie jest dowód, że "nie ma żadnych nagrań". Były prezes Orlenu manipuluje. Powód decyzji prokuratury był inny. Śledczy w ogóle nie badali prawdziwości nagrań.

Taśmy Obajtka. Prokuratura potwierdziła, że "nie ma żadnych nagrań"? Wcale nie

Taśmy Obajtka. Prokuratura potwierdziła, że "nie ma żadnych nagrań"? Wcale nie 

Źródło:
Konkret24

Pismo wysłane z tarnobrzeskiego Powiatowego Inspektoratu Nadzoru politycy Prawa i Sprawiedliwości publikują jako "dowód", że rząd wydał już "polecenie szukania miejsc na ośrodki dla nielegalnych migrantów". To nieprawda. W dokumencie nie ma słowa o migrantach, a powstał jako efekt przepisów uchwalonych za rządów Zjednoczonej Prawicy. Wyjaśniamy, o co chodzi w tej historii.

PiS: "ekipa Tuska szuka miejsc dla nielegalnych migrantów". Fałszywy przekaz

PiS: "ekipa Tuska szuka miejsc dla nielegalnych migrantów". Fałszywy przekaz

Źródło:
Konkret24

Upublicznione pismo Sztabu Generalnego dotyczące planów budżetowych wywołało dyskusję o rzekomo zakładanych cięciach wydatków na obronność. Szef MON zaprzecza i zapowiada najwyższy budżet od lat. Konkret24 uzyskał potwierdzenie, że takich cięć na razie nie będzie. O co więc chodzi w upublicznionym dokumencie i na jakim etapie tworzenia budżetu MON powstał?

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Źródło:
Konkret24

"Dowód na antypolonizm warszawskich władz", "ocenzurowali portret patrona lotniska", "Polska ich uwiera" - piszą internauci w reakcji na doniesienia, że z hali Okęcia zniknął plakat z hasłem "Jesteśmy dumni z Polski". Ich zdaniem to skutek obecnych rządów. Nieprawda - decyzja zapadła za czasów Zjednoczonej Prawicy.

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Nieopublikowanie przez Orlen wyników finansowych za drugi kwartał wywołało w sieci dyskusję o kondycji spółki. Zbigniew Kuźmiuk z PiS zasugerował, że "wyniki szorują po dnie". Naftowy koncern rzeczywiście poinformował, że nie przedstawi osobnego raportu za drugi kwartał 2024 roku - tylko że nie po raz pierwszy. Za czasów Daniela Obajtka też nie publikował. Wyjaśniamy, dlaczego.

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Źródło:
Konkret24