"Głupota", "wyjątkowe tchórzostwo", "okrucieństwo" - komentowali w sieci internauci decyzję o tym, że Sejm w czasie pandemii zajmuje się projektem ustawy antyaborcyjnej. Kobiety zorganizowały strajk pod hasłem "Walczcie z wirusem, nie z kobietami". Jednak pomimo epidemii Sejm musi się teraz zająć tym projektem - to wynika z ustawy.

Obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy z 7 stycznia 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży do Sejmu trafił w poprzedniej kadencji, 30 listopada 2017 roku. Autorem jest Komitet Inicjatywy Ustawodawczej działaczki pro-life Kai Godek. Projekt zawiera m.in. zapis, że za usunięcie ciąży w każdym przypadku groziłaby kara do pięciu lat pozbawienia wolności. A jeśli sprawca aborcji wykazałby, że działał nieumyślnie, groziłoby mu do trzech lat więzienia. Ponieważ w poprzedniej kadencji Sejmu projekt ten nie został uchwalony, ponownie trafił do laski marszałkowskiej nowej kadencji.

W sejmie obywatelski projekt o całkowitym zakazie aborcji

Oburzeni obywatele

Decyzja marszałek Sejmu z 6 kwietnia o tym, by wprowadzić ten projekt i inne projekty obywatelskie do porządku obrad posiedzenia Sejmu 15 kwietnia, wywołała w sieci wiele negatywnych komentarzy. "Ludzie umierają. Epidemia opanowała cały świat. Chorzy na raka, serce, kobiety w ciąży mają utrudniony dostęp do lekarzy. Nasz sejm jutro zajmie się aborcją. Ludzie, gdzie ja żyję? Można jeszcze bardziej kopnąć naród w d..ę i do tego szybować w sondażach?" - oburzała się internautka Ela.

Anja Rubik na Instagramie komentowała: "Jest to wyjątkowo okrutne, że w momencie kiedy potrzebujemy wsparcia, w momencie kiedy wielu z nas potraciło pracę i nasza przyszłości stoi pod znakiem zapytania, próbuje nam się odebrać prawo do decydowania o naszym życiu".

Z kolei internautka Wiedzma na Twitterze napisała: "Skoro wirus niszczy świat, to czemu rząd nie zajmuje się wirusem, tylko aborcją? Och no tak, przecież łatwiej przepchnąć ustawę, kiedy jest zakaz zgromadzeń i nikt nie będzie protestował pod sejmem, prawda? :) #CzarnyProtest".

Mimo zakazu zgromadzeń protest po hasłem "Walczcie z wirusem, nie z kobietami"się odbył. W Warszawie na rondzie Dmowskiego działaczki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet zorganizowały protest w samochodach. Kilkadziesiąt aut osobowych z naklejonymi na szybę kartkami z logo Ogólnopolskiego Strajku Kobiet jeździło wokół ronda Dmowskiego. Przyjechali również rowerzyści i rowerzystki z plakatami strajku.

Pod takim samym hasłem protesty odbyły się w kilku miastach w Polsce, m.in. Poznaniu, Krakowie, Lublinie, Gdańsku. Hasła naklejano na szybach okien, na balkonach wystawiano czarne parasolki, kobiety z hasłami ustawiały się także w kolejkach sklepowych. W akcjach tych uczestniczyli także mężczyźni.

Oburzeni politycy

Emocjonalnie zareagowali też posłowie opozycji."W czasach pandemii, kiedy ludzie walczą o zdrowie, życie, bezpieczeństwo, kiedy padają firmy, ludzie tracą pracę, mieszkania, sejm zajmuje się projektami, zgłoszonymi przez fanatyków" - powiedziała posłanka Koalicji Obywatelskiej Barbara Nowacka.

Kandydatka KO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska w nagraniu wideo mówiła: "Zawsze byłam, jestem i będę przeciwna zaostrzaniu ustawy antyaborcyjnej. Władzo, walcz z wirusem, a nie z kobietami".

W środę 15 kwietnia Małgorzata Kidawa-Błońska zorganizowała w Sejmie konferencję prasową z posłankami Koalicji Obywatelskiej. "Pandemia to jest czas, kiedy musimy walczyć z wirusem, kiedy musimy działać wspólnie. To nie jest czas na ograniczanie demokracji, to nie jest czas na odbieranie kobietom ich praw" - mówiła Kidawa-Błońska.

Kandydat Lewicy na prezydenta Robert Biedroń napisał 14 kwietnia na Twitterze: "Gdy Polki i Polacy zajęci są walką z #koronawirus, #PiS wyciąga z zamrażarki sejmowej projekt zaostrzający i tak barbarzyńskie prawo antyaborcyjne. Nie mogę uwierzyć, że wciąż musimy przeciwko temu protestować". Wpis ten skomentowała posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus: "Wyciągniecie tematu aborcji w czasie pandemii to oznaka tchórzostwa".

A inny kandydat do prezydentury Szymon Hołownia wskazywał na kolejny obywatelski projekt, który trafił pod obrady Sejmu. "Jutro Sejm ma się zajmować zmianami prawa łowieckiego- żeby mogły w polowaniach uczestniczyć dzieci- niezwykle ważna kwestia w środku epidemii. Jeśli chcecie uczyć dzieci jak wygląda przyroda to uczcie je, nie przy zabijaniu zwierząt, ale pokazując jak radzić sobie z #susza" – napisał na swoim profilu na Twitterze.

Takie są przepisy

W porządku obrad Sejmu zwołanego na 15 i 16 kwietnia ma być debatowanych pięć obywatelskich projektów ustaw.

Cztery projekty: o wynagrodzeniach dla nauczycieli, antyaborcyjny, o nowelizacji kodeksu karnego oraz dopuszczający polowanie z dziećmi zostały do Sejmu skierowane jeszcze w poprzedniej kadencji. A jako projekty obywatelskie nie podlegają tzw. zasadzie dyskontynuacji. Polega ona na tym, że jeśli parlament nie zdąży w trakcie swojej kadencji uchwalić jakiejś ustawy, to w nowej kadencji nie kontynuuje się nad nią prac legislacyjnych.

Projekty obywatelskie mają więc status wyjątkowy. Pisaliśmy o tym w listopadzie 2019 roku, gdy posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk alarmowała, że PiS znów wprowadza pod obrady Sejmu antyaborcyjny "projekt fanatyków".

Na podstawie art. 4. ust. 3 ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli "projekt ustawy, w stosunku do którego postępowanie ustawodawcze nie zostało zakończone w trakcie kadencji Sejmu, w której został wniesiony, jest rozpatrywany przez Sejm następnej kadencji."

Kolejny przepis tej ustawy w art. 13 stwierdza, że w przypadku takich projektów:

pierwsze czytanie odbywa się nie później niż w terminie 6 miesięcy od daty pierwszego posiedzenia Sejmu

z art. 13 ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli

Pierwsze posiedzenie Sejmu obecnej kadencji było 12 listopada 2019 roku - czyli półroczny termin na debatę nad tymi projektami mija 12 maja. Kolejne posiedzenie sejmu zaplanowano na 27 i 28 maja, więc już po dopuszczalnym ustawą terminie.

Jeśli zaś chodzi o piąty projekt obywatelski, skierowany do pierwszego czytania na posiedzeniu Sejmu 15 i 16 kwietnia – projekt ustawy o ochronie własności w Rzeczypospolitej Polskiej przed roszczeniami dotyczącymi mienia bezdziedzicznego – trafił on do Sejmu 19 lutego 2020 roku, czyli w trakcie kadencji. W takim przypadku pierwsze czytanie musi się odbyć w ciągu trzech miesięcy od wniesienia projektu. Dla wspomnianego projektu termin mija 19 maja.

Poseł PiS Radosław Fogiel o zakazie aborcji

Obywatelskie inicjatywy

W Sejmie jest jeszcze siedem innych obywatelskich projektów ustaw. Dotyczą m.in. zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, podwyżek dla pracowników medycznych, wprowadzenia emerytur bez podatku czy możliwości przejścia na emeryturę po 40 latach pracy, przywrócenia deputatu węglowego. Wszystkie one, zgodnie z wymogami ustawowymi, zostały poparte przez co najmniej 100 tys. obywateli.

Pierwsze czytania tych projektów odbyły się na posiedzeniach Sejmu w grudniu 2019 oraz w styczniu i lutym 2020 roku. Żaden nie został uchwalony - wszystkie po pierwszym czytaniu na forum Sejmu zostały skierowane do odpowiednich komisji sejmowych.

Autor:  Piotr Jaźwiński
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: tvn24

Pozostałe

Trzy lata więzienia za niestawienie się na wezwanie NIK? Wyjaśniamy

Na 19 stycznia do NIK została wezwana marszałek Sejmu Elżbieta Witek w związku z prowadzoną przez delegaturę w Szczecinie kontrolą dotyczącą programu Polskie Szwalnie. Wezwany ma być także Michał Dworczyk, a w innej sprawie może nawet Jarosław Kaczyński. Co grozi za niestawienie się na przesłuchanie do NIK?

Nielimitowane dodatki nie tylko w kancelarii premiera. Kogo dotyczy drugie rozporządzenie?

Decyzją Mateusza Morawieckiego nie tylko pracownicy kancelarii premiera mają od stycznia nielimitowane dodatki do pensji - z końcem grudnia premier podpisał bowiem dwa rozporządzenia. To drugie pozwala na wypłatę dodatków kierownikom państwowych jednostek budżetowych. Zdaniem prawników chodzi o kadrę kierowniczą np. części agend rządowych.