Cieszyński o zakupie respiratorów: "rekomendowane", "certyfikowane". Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24
Cieszyński o sprawie respiratorów: w mojej ocenie nie ma powodów, żeby przepraszać
Cieszyński o sprawie respiratorów: w mojej ocenie nie ma powodów, żeby przepraszać
TVN24
Cieszyński o sprawie respiratorów: w mojej ocenie nie ma powodów, żeby przepraszaćTVN24

Zakup tego modelu respiratorów był rekomendowany, kontrahent był zweryfikowany przez służby, podpisałem tylko protokół odbioru - tak minister Janusz Cieszyński tłumaczył w TVN24, dlaczego nie zamierza przepraszać za błędy popełnione przy zakupie sprzętu. Przypominamy, jak było naprawdę.

W poniedziałek 24 kwietnia gościem "Rozmowy Piaseckiego" w TVN24 był Janusz Cieszyński, minister cyfryzacji. Prowadzący pytał go m.in. o sprawy zakupów respiratorów od KGHM i od handlarza bronią w 2020 roku, w które Cieszyński był zaangażowany jako ówczesny wiceminister zdrowia. Należąca do handlarza bronią firma E&K z Lublina nie wywiązała się z zamówienia, nie dostarczyła tysiąca urządzeń i wciąż nie zwróciła państwu dziesiątek milionów złotych. Zarówno w sprawie zakupu tych respiratorów, jak i sprzętu kupionego od KGHM Najwyższa Izba Kontroli w kwietniu i lipcu 2022 skierowała do prokuratury zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wysokich urzędników państwowych - w tym w obu przypadkach przez Janusza Cieszyńskiego.

Cieszyński w TVN24 mówił, że "wielokrotnie wyjaśniał" tamtą sytuację; tłumaczył, że firma E&K została polecona przez Agencję Wywiadu i uzyskała pozytywną opinię Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Zapytany przez Konrada Piaseckiego, czy polskim podatnikom należą się przeprosiny za błędy przy zakupie respiratorów, odpowiedział: "Warto powiedzieć o tym, że kupowaliśmy ten sprzęt w momencie, w którym go nie było i w którym zakup tego sprzętu był rekomendowany przez konsultanta krajowego [ds. anestezjologii i intensywnej terapii - red.], konkretnie takiego modelu, o jakim mówimy". Po czym dodał:

Ja podpisywałem umowę z kontrahentem, który był zweryfikowany przez instytucje odpowiedzialne za weryfikację wiarygodności podmiotów; podpisałem na towar, który był wtedy potrzebny. Także w mojej ocenie tutaj nie ma powodów, żeby przepraszać.

Cieszyński mówił również o podpisaniu "protokołu odbioru", ale tego dotyczącego zamówienia od KGHM: "Protokół odbioru, który podpisałem, to był jeden protokół odbioru sprzętu, który na samym początku pandemii, w kwietniu 2020 roku, został przywieziony do Polski przez KGHM".

Tak więc minister tłumacząc, że kupował sprzęt rekomendowany, potrzebny, co do którego podpisywał tylko potrzebne umowę czy protokół, podsumował, że nie widzi żadnej swojej winy, za którą miałby przepraszać. Jednak fakty ujawniane przez media i NIK w kolejnych miesiącach po tych wydarzeniach pokazują, że minister bez winy nie był. Przypominamy szczegóły obu spraw oraz za co dokładnie odpowiadał wtedy wiceminister Cieszyński.

Co Cieszyński podpisał? Protokół odbioru sprzętu "niedopuszczonego do eksploatacji"

Od 20 marca 2020 roku trwał w Polsce stan epidemii wywołany rosnącą liczbą zakażeń koronawirusem wywołującym chorobę COVID-19. Ministerstwo Zdrowia poszukiwało wtedy sprzętu medycznego niezbędnego w walce z epidemią, m.in. respiratorów, które mogły pomóc pacjentom w zaawansowanym stadium choroby. W kwietniu resort reprezentowany przez wiceministra Janusza Cieszyńskiego zamówił 30 respiratorów od koncernu KGHM, jednej z największych spółek skarbu państwa, a ponadto 1241 respiratorów od firmy E&K z Lublina.

W pierwszym przypadku KGHM był jedynie pośrednikiem w transakcji. Wynikało to z decyzji premiera Mateusza Morawieckiego, który na początku epidemii zlecił trzecim państwowym spółkom: KGHM, Lotosowi i Agencji Rozwoju Przemysłu zakup m.in. produktów leczniczych i wyrobów medycznych niezbędnych do walki z epidemią i rozdystrybuowanie ich do podmiotów wskazanych przez Ministerstwo Zdrowia.

I tak już 4 kwietnia KGHM sprzedał Ministerstwu Zdrowia 30 chińskich respiratorów JIXI-H-100a. Jak wynika z zawiadomienia NIK z 6 kwietnia 2022 roku złożonego w prokuraturze, koncern nie podpisał z resortem żadnej umowy, a jedynie 7 kwietnia wystawił fakturę na ponad 3,5 mln zł. Ministerstwo zapłaciło dzień później.

W tym samym dokumencie NIK dodał jednak, że mimo braku umowy istnieje wniosek o zakup 30 chińskich respiratorów, który 6 kwietnia 2020 roku zatwierdził do realizacji Janusz Cieszyński. Co więcej, Cieszyński tego samego dnia podpisał się także pod protokołem odbioru chińskich respiratorów. Zapisano w nim, że dostarczony sprzęt odebrano bez uwag i zastrzeżeń. NIK w swoim zawiadomieniu do prokuratury stwierdza jednak jasno, że "zakupione respiratory wykazały mankamenty uniemożliwiające ich dopuszczenie do użytkowania w polskich szpitalach, a wady te występowały już w dacie nabycia sprzętu".

Cieszyński był już pytany o tamten zakup i zarzuty NIK podczas rozmowy z Janem Niedziałkiem z TVN24 BiS w kwietniu 2022 roku (niedługo po tym jak NIK skierowała zawiadomienie do prokuratury). Odpowiedział wówczas: "6 kwietnia ten sprzęt został dostarczony do Agencji Rezerw Materiałowych. Do Ministerstwa Zdrowia jakakolwiek informacja, że są jakiekolwiek problemy, wady tego towaru, nie została przekazana. My działaliśmy w dobrej wierze, kupiliśmy sprzęt, który spółka sprowadziła na podstawie polecenia Prezesa Rady Ministrów zgodnie z przepisami covidowymi i w momencie, w którym on został dostarczony. Nam zależało na tym, żeby jak najszybciej został przekazany do Agencji Rezerw, w związku z czym opłaciliśmy fakturę".

NIK w zawiadomieniu pisze jednak, że mimo braku uwag w protokole przyjęcia podpisanym przez Cieszyńskiego także pracownicy Agencji Rezerw Materiałowych sprawdzili kompletność zamówienia. Po tej kontroli okazało się, że respiratory nie mają oznaczeń CE (dopuszczenia w Unii Europejskiej), paszportów technicznych, certyfikatów lub deklaracji zgodności czy instrukcji w języku polskim. Czujniki tlenu były przeterminowane i niewłaściwie przechowywane. Dodatkowo w październiku 2020 roku kolejną kontrolę przeprowadzili pracownicy firmy prowadzącej serwis urządzeń medycznych - oni ocenili, że są to urządzenia "niedopuszczone do eksploatacji", m.in. przez to, że parametry pracy respiratorów nie spełniają norm, a parametry wentylacji są "poza wszelkimi progami tolerancji".

Mimo tego Cieszyński w rozmowie z TVN24 BiS dwa lata po podpisaniu protokołu odbioru utrzymywał, że "wszystkie dokumenty były w porządku". "To jest sprzęt, który został zakupiony przez KGHM i odkupiony przez Ministerstwo Zdrowia w związku z tym, że KGHM dostał polecenie realizowania tego typu zakupów. Sprzęt został dostarczony do Agencji Rezerw Materiałowych i ARM nie poinformowała nas o tym, że są jakiekolwiek wady tego sprzętu" - mówił.

Janusz Cieszyński o zawiadomieniu NIK do prokuratury w sprawie zakupu respiratorów
Janusz Cieszyński o zawiadomieniu NIK do prokuratury w sprawie zakupu respiratorówTVN24

Co także podpisał Cieszyński? Umowę z handlarzem bronią

Jeszcze więcej emocji i dyskusji wywołało drugie zamówienie: na respiratory od firmy E&K należącej do handlarza bronią Andrzeja Izdebskiego. (W lipcu 2022 roku Robert Zieliński z portalu Tvn24.pl ujawnił, że prokuratura ma niepotwierdzoną informację o śmierci Izdebskiego, co potwierdził potem Karol Blajerski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie. Według nieoficjalnych informacji Tvn24.pl ta "niepotwierdzona informacja" to akt zgonu wystawiony w Albanii, gdzie Izdebski miał umrzeć, zostać skremowany i pochowany).

Jak ujawniła już w maju 2020 roku "Gazeta Wyborcza", w przypadku tego zamówienia Ministerstwo Zdrowia zawarło umowę od razu z kontrahentem - tę umowę 14 kwietnia 2020 roku podpisał Janusz Cieszyński. Według zawiadomienia NIK tego samego dnia wiceminister zatwierdził również pierwsze zamówienie na respiratory złożone w ramach umowy. I na podstawie tych dokumentów ministerstwo zdrowia jeszcze tego samego dnia zapłaciło spółce E&K zaliczkę na dostawę respiratorów: ponad 160 mln zł.

Handlarz nie dostarczył jednak żadnych respiratorów ani w kwietniu, ani w maju. W maju 2020 roku ministerstwo zaczęło więc stopniowo odstępować od umowy wykonawczej zawartej na podstawie umowy z 14 kwietnia. Najpierw 15 maja odstąpiono od dostawy 225 respiratorów, które miały zostać dostarczone w kwietniu; następnie 3 czerwca od dostawy, która miała być zrealizowana w maju. W czerwcu Izdebski wreszcie przekazał 50 respiratorów - jednak nie tych, które obiecywał w pierwszej umowie podpisanej z Cieszyńskim. Jak precyzuje "Gazeta Wyborcza", było to 50 urządzeń niemieckiej firmy Draeger, zamiast zamówionych urządzeń chińskiej firmy Prunus. Ministerstwo odstąpiło więc ostatecznie od umowy. Pod wszystkimi odstąpieniami podpisał się Janusz Cieszyński.

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska w wyjaśnieniach przesłanych NIK potwierdził, że "kwestie dotyczące zmiany asortymentu określonego w umowie z 14 kwietnia 2020 r. były koordynowane przez Podsekretarza Stanu w MZ Pana Janusza Cieszyńskiego".

Sprzęt rekomendowany? W 2020 roku Ministerstwo Zdrowia nie potwierdziło

W rozmowie z Konradem Piaseckim Janusz Cieszyński tłumaczył, że ministerstwo zdecydowało się na zakup respiratorów od handlarza, ponieważ: "mieliśmy opinię pana profesora Radosława Owczuka, który był konsultantem krajowym do spraw anestezjologii i intensywnej terapii". "Konkretnie takiego modelu, o jakim mówimy" - stwierdził Cieszyński.

Przypomnijmy: respiratory dostarczone przez Andrzeja Izdebskiego były inne niż te określone w umowie z kwietnia 2020 roku. Jak pisała w czerwcu 2020 roku "Gazeta Wyborcza", według resortu zdrowia konsultant krajowy nie rekomendował konkretnego modelu. Z odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia i samego prof. Owczuka na pytania "GW" wynika, że polecił on jedynie zakup "wysokiej klasy respiratorów dla chorych z ostrą niewydolnością oddechową w przebiegu COVID-19 wyposażonych we wszystkie nowoczesne opcje wentylacji" i "zakup respiratorów niższej klasy, które mogłyby zastąpić respiratory wysokiej klasy stosowane do czasu epidemii na intensywnej terapii u pacjentów, u których przebieg niewydolności oddechowej nie wymagał stosowania bardzo wyrafinowanego sprzętu".

W tekście opublikowanym dzień po wystąpieniu Cieszyńskiego w programie TVN24 24 "GW" informowała: "Konsultant krajowy nie rekomendował konkretnych modeli. Potwierdziło to jeszcze w czerwcu 2020 r. Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na nasze pytania. Resort pisał, że z prof. Radosławem Owczukiem, ówczesnym konsultantem krajowym w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, uzgodniło tylko wymogi techniczne".

Cieszyński tłumaczył, że firma E&K uzyskała pozytywną opinię Centralnego Biura Antykorupcyjnego, dlatego on podpisał umowę z "kontrahentem, który był zweryfikowany przez instytucje odpowiedzialne za weryfikację wiarygodności podmiotów". W styczniu 2021 roku "Gazeta Wyborcza" napisała, że w rzeczywistości CBA wydało trzy opinie i dopiero ostatnia była pozytywna. Informatorzy dziennika przekazali, że wydano ją "pod presją innych służb", a w dwóch pierwszych opiniach ostrzegano, że "spółka E&K nigdy przedtem nie zajmowała się obrotem sprzętem medycznym, a właściciel był podejrzewany o sprzedaż broni do krajów objętych embargiem".

Prawdopodobnie żaden respirator nie został dostosowany do użytku w polskim szpitalu

Zapytany w TVN 24, ile z tych respiratorów jest używanych w polskich szpitalach, Cieszyński odpowiedział: "Cały ten sprzęt trafił do Agencji Rezerw Strategicznych i nie wiem, jaki jest jego los. O to należałoby pytać Agencję Rezerw Strategicznych". Konrad Piasecki dopytał: "Nie interesował się pan? Kupił pan tysiąc dwieście respiratorów, podpisał kontrakt na tyle i nie wie pan, ile jest używanych w polskich szpitalach?". Minister odpowiedział: "Proszę pana, kupiliśmy sprzęt, który zgodnie z umową miał dysponować wszelkimi certyfikatami, parametrami niezbędnymi do tego". Na sugestię prowadzącego: "Ale nie dysponował", Cieszyński odpowiedział: "To jest pana ocena". Podkreślił, że "przed sądem Ministerstwo Zdrowia tę sprawę wygrało". "Uważam, że między innymi dlatego, że uzyskałem jeszcze przed odejściem z Ministerstwa Zdrowia uznanie długu, które sprawiło, że polski sąd tę sprawę rozpatrzył dosłownie w kilka tygodni" - dodał Janusz Cieszyński.

Na uwagę Piaseckiego, że posłowie PO Dariusz Joński i Michał Szczerba, którzy śledzili sprawę respiratorów, twierdzą, iż żaden nie jest wykorzystywany, Cieszyński odpowiedział: "Myślę, że ta teza jest fałszywa".

Obejrzyj w TVN24 GO: Janusz Cieszyński w "Rozmowie Piaseckiego"

Do użytku na pewno nie trafił żaden z 30 chińskich respiratorów zakupionych od KGHM. NIK w swoim zawiadomieniu stwierdzała jasno, że były one wadliwe "w stopniu uniemożliwiającym wprowadzenie ich do użytkowania w połączeniu z potencjalnym niebezpieczeństwem ich użycia".

Co do maszyn zakupionych od handlarza bronią, to na mocy umowy zawartej z Ministerstwem Zdrowia w kwietniu 2020 roku firma E&K miała dostarczyć do Polski 1241 respiratorów. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", pierwsza partia 50 respiratorów (przypomnijmy: innych niż wymieniono w umowie) dotarła do Polski pod koniec czerwca 2020. Kolejne 400 sztuk, marki Bellavista, handlarz bronią dostarczył już w momencie, gdy Ministerstwo Zdrowia ich nie potrzebowało. "GW" opisuje: "Chciało za to zwrotu zaliczki, a tej Izdebski w całości nie zwrócił. Respiratory na Okęciu zajął więc komornik. We wrześniu 2021 r. odbyła się ich licytacja. Zgodnie z umową ministerstwo miało za nie zapłacić po 28 tys. euro za sztukę (w załączniku błędnie podano kwotę 47 tys. euro). Cena wywoławcza na aukcji wyniosła zaledwie 30 tys. zł, a i tak nikt nie był chętny. Powód: aparaty nie nadawały się do użytku w polskich szpitalach". Te urządzenia nie mają zgody na użytkowanie w krajach Unii Europejskiej i są zaprojektowane do użytku w warunkach domowych.

Ministerstwo postanowiło więc przejąć respiratory. "W związku z brakiem zainteresowania przygotowujemy wniosek o przejęcie tego sprzętu. Ten sprzęt oczywiście po odpowiednim uzupełnieniu certyfikatów i ponownym zbadaniu ich stanu technicznego trafi do polskich szpitali" - zapowiedział we wrześniu 2021 minister zdrowia Adam Niedzielski.

Respiratory od handlarza bronią. Niedzielski: przygotowujemy wniosek o przejęcie tego sprzętu
Respiratory od handlarza bronią. Niedzielski: przygotowujemy wniosek o przejęcie tego sprzętuTVN24

W grudniu 2021 roku Ministerstwo Zdrowia informowało Wirtualną Polskę, że "nadal trwa postępowanie egzekucyjne dotyczące respiratorów. W najbliższym czasie spodziewamy się jego prawomocnego zakończenia. Wówczas będziemy decydować o przeznaczeniu respiratorów. Należy zaznaczyć, że zostały one ocenione przez biegłego jako sprzęt wysokiej klasy".

Jeszcze przed licytacją portal Tvn24.pl dotarł jednak do opinii biegłego wykonanej na potrzeby licytacji. Nie ma tam mowy o "sprzęcie wysokiej klasy"; biegły stwierdzał m.in. że respirator nie jest wyprodukowany do wprowadzenia do obrotu i używania na terenie Polski i Unii Europejskiej, a jego użycie kliniczne jest możliwe, "jednak liczyć się trzeba z pewnymi ograniczeniami", ponieważ respirator został zaprojektowany do prowadzenia "wentylacji domowej". Biegły zaznaczył również, że dalsze składowanie urządzeń będzie niekorzystnie wpływać na ponadnormatywne starzenie się niektórych części, które mogą okazać się niesprawne w dniu ich instalacji, co pociągnie za sobą konieczność wymiany ich na nowe i oryginalne, a tym samym wygeneruje dodatkowe koszty.

Półtora roku po zapowiedziach ministra Niedzielskiego - według informacji "Gazety Wyborczej" - wciąż nie dostosowano do użytku w polskich szpitalach żadnego respiratora sprowadzonego do Polski przez handlarza bronią. A przerobić w nich trzeba m.in. brytyjskie wtyczki na pasujące do polskich gniazdek czy przewody gazowe na pasujące do polskich instalacji szpitalnych, co łącznie może kosztować nawet 10 milionów złotych.

Konkret24 zapytał 24 kwietnia Ministerstwo Zdrowia, ile respiratorów zamówionych od KGHM i firmy E&K działa obecnie w polskich szpitalach. Resort odpowiedział, że wiedzę o tym sprzęcie ma Agencja Rezerw Strategicznych. Skierowaliśmy więc tam pytanie, lecz do publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

AKTUALIZACJA (26 kwietnia)

Po publikacji naszego tekstu 25 kwietnia minister Janusz Cieszyński zamieścił na Twitterze zrzut ekranu z treścią maila, który miał potwierdzać "rekomendację zakupu konkretnego sprzętu". Są to trzy wiadomości z 7 kwietnia 2020 roku: w pierwszej handlarz bronią Andrzej Izdebski informuje Cieszyńskiego: "możemy rozszerzyć o 1000 sztuk kontrakt na respiratory Bellavista 1000E z krótkimi terminami dostaw pod warunkiem zgody na zmniejszenia ekranu z 17 na 13 cali". Cieszyński przekazał tę wiadomość prof. Owczukowi, czyli krajowemu konsultantowi ds. anestezjologii i intensywnej terapii, pytając: "to jest taka bellavista jaką chcemy?". Na to prof. Owczuk odpisał tylko: "Bardzo chcemy".

Skontaktowaliśmy się z prof. Owczukiem, by skomentował screen z wymiany maili opublikowany przez ministra Cieszyńskiego. Profesor potwierdził autentyczność tej wiadomości, ale zastrzegł: - Trzeba znać pewien kontekst do tego krótkiego maila. Po czym wyjaśnił: - Kontekst tej rekomendacji wynika z oceny sprzętu dokonywanej wcześniej. Byłem przedstawicielem Polski w czasie prac grupy Komisji Europejskiej, która opiniowała respiratory do zakupy dla KE i tam ten produkt zajął bardzo wysokie miejsce, a grono składało się z przedstawicieli wielu krajów. Uważałem, że jeżeli tak szerokie grono tak pozytywnie zaopiniowało ten sprzęt, to taka rekomendacja, przedstawiona wcześniej ministerstwu w postaci sprawozdania z tych prac w grupie KE, jest jednoznacznie korzystna, żeby akurat ten sprzęt wybrać - powiedział profesor w rozmowie z Konkret24. I tłumaczył: - Wymiana korespondencji o Bellavistach nie ograniczała się tylko do tego jednego maila. Ta zdawkowa odpowiedź do ministra Cieszyńskiego wynikała z wcześniejszej korespondencji, gdzie ministerstwo zostało poinformowane o wynikach postępowania w Komisji Europejskiej. Ten mail można uznać za rekomendację danego respiratora. Nie będę się odżegnywać od tego, że rekomendowałem dany respirator. Moją rolą była rekomendacja sprzętu.

Pytano o informacje podane w ostatnim tekście "GW", odpowiedział: - Tym razem dziennikarze "Gazety Wyborczej" się ze mną nie kontaktowali i nie do końca napisali tak, jak to jest. Profesor jednocześnie zapewnił, że nigdy nie brał udziału w rozważaniu, kto ma być dostawcą sprzętu ani jaka ma być cena. - Tu się miesza pojęcia "dostawca" i "zaopiniowanie sprzętu". Nigdy żadnego dostawcy nie opiniowałem. Ograniczałem się do opiniowania parametrów użyteczności medycznej danego sprzętu i prawdą jest to, co napisałem w mailu do "Gazety Wyborczej" (w czerwcu 2020 roku - red.), że nie opiniowałem dostawców - wyjaśnił.

Autorka/Autor:Michał Istel

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Na oskarżenia polityków Prawa i Sprawiedliwości o "bezprawnym odebraniu pieniędzy" przez rząd w wyniku decyzji PKW minister finansów odpowiada: w 2016 roku była "dokładnie analogiczna sytuacja". Chodzi o wstrzymanie wypłaty subwencji dla Nowoczesnej. Porównaliśmy więc oba przypadki.

Wstrzymanie subwencji: PiS w "analogicznej sytuacji" jak Nowoczesna? Grosz różnicy

Wstrzymanie subwencji: PiS w "analogicznej sytuacji" jak Nowoczesna? Grosz różnicy

Źródło:
Konkret24

Wołodymyr Zełenski podpisuje flagę ukraińskiej jednostki wojskowej, która podczas drugiej wojny światowej mordowała Polaków - z takim przekazem krąży w mediach społecznościowym pewne nagranie. To antyukraińska dezinformacja. Tłumaczymy, jaki naprawdę moment ten film pokazuje.

"Nie patrzy, co podpisuje"? Czyją flagę podpisał Zełenski

"Nie patrzy, co podpisuje"? Czyją flagę podpisał Zełenski

Źródło:
Konkret24

Profesor Andrzej Zybertowicz z Kancelarii Prezydenta RP - podkreślając zasługi Andrzeja Dudy - utrzymuje, że przed jego prezydenturą "nie stacjonowały w Polsce amerykańskie wojska", a tarcza w Redzikowie jest pierwszą stałą bazą wojsk USA w naszym kraju. Nie umniejszając dorobku obecnego prezydenta, wyjaśniamy, dlaczego przypisywanie mu tych wszystkich zasług nie jest jednak uprawnione.

Amerykańskie wojska w Polsce. Co pominął profesor Zybertowicz?

Amerykańskie wojska w Polsce. Co pominął profesor Zybertowicz?

Źródło:
Konkret24

Czy rzeczywiście w tym roku do Polski "wjechało już więcej Rosjan" niż za poprzednich rządów? Tak twierdzi posłanka PiS Anna Gembicka. Przedstawiamy więc dane.

Ilu Rosjan "już wjechało do Polski"? Trend jest znaczący

Ilu Rosjan "już wjechało do Polski"? Trend jest znaczący

Źródło:
Konkret24

Opieszałość w wypłatach rządowej pomocy dla powodzian wzmocniła krytykę opozycji wobec działań ministra Marcina Kierwińskiego. Politycy PiS zarzucają, że "obsługa pełnomocnika" ma kosztować budżet 25 milionów złotych. Sprawdziliśmy, o jakie pieniądze chodzi i na co rzeczywiście mogą zostać przeznaczone.

25 milionów "na obsługę pełnomocnika ds. odbudowy po powodzi"? Co to za pieniądze

25 milionów "na obsługę pełnomocnika ds. odbudowy po powodzi"? Co to za pieniądze

Źródło:
Konkret24

Analitycy NATO sprawdzili, w których serwisach społecznościowych najłatwiej i najtaniej można kupić fałszywe zaangażowanie - polubienia, wyświetlenia, udostępnienia, komentarze. Te mogą być używane do wzmacniania treści politycznych i operacji wywierania wpływu. Badacze ocenili też, jak radzą sobie z tym platformy. Wnioski nie są zachęcające.

Ile fałszywych polubień, wyświetleń i komentarzy można kupić za 250 złotych? Raport NATO

Ile fałszywych polubień, wyświetleń i komentarzy można kupić za 250 złotych? Raport NATO

Źródło:
Konkret24

W mediach społecznościowych rozchodzi się nagranie prezentujące budynek Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie zniszczony przez grafficiarzy. Nie jest to autentyczne wideo.

"Ogłoszono im zarzut zniszczenia mienia". Uwaga na ten film

"Ogłoszono im zarzut zniszczenia mienia". Uwaga na ten film

Źródło:
Konkret24

Po zatrzymaniu 14 listopada 2024 roku przez Centralne Biuro Antykorupcyjne prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka pojawiło się pytanie, czy politycy mogą pracować w spółkach Skarbu Państwa i w spółkach samorządowych. Wątek ten wzbudził wiele wątpliwości wśród posłów. Wyjaśniamy, co stanowią przepisy.

Wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast, posłowie. Czego im nie wolno

Wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast, posłowie. Czego im nie wolno

Źródło:
Konkret24

Posłanka rządzącej koalicji mówi o "obstrukcji prac rządu" ze strony Andrzeja Dudy, a prezydencki minister utrzymuje, że to rządzący "żadnych ustaw nie kierują na biurko prezydenta". Kto ma rację? Sprawdziliśmy, ile ustaw Andrzej Duda dostał do podpisu i jaki był ich los.

"Obstrukcja prac rządu"? Ilu ustaw prezydent nie podpisał

"Obstrukcja prac rządu"? Ilu ustaw prezydent nie podpisał

Źródło:
Konkret24

Miliony odsłon w mediach społecznościowych generują wpisy z nagraniem, na którym Władimir Putin ma rzekomo mówić, że Rosja użyje broni jądrowej w przypadku masowego ataku rakietowego na jej terytorium. Nieprzypadkowo wideo to - z błędnym opisem - jest teraz rozpowszechniane przez prorosyjskie konta. Tłumaczymy, kiedy i co mówił rosyjski prezydent.

Władimir Putin o "użyciu broni jądrowej". Kiedy tak powiedział

Władimir Putin o "użyciu broni jądrowej". Kiedy tak powiedział

Źródło:
Konkret24

Substancje chemiczne w wodzie powodują u dzieci homoseksualizm, fluor obniża inteligencję, wirus HIV nie jest przyczyną AIDS, a szczepionki powodują autyzm - z takich fałszywych tez słynie Robert F. Kennedy Jr. Ten wyznawca spiskowych teorii ma wkrótce zadbać o zdrowie Amerykanów. Moment ogłoszenia tej decyzji określono już "strasznym dniem dla zdrowia publicznego".

"Uczynić Amerykę znowu zdrową". Robert F. Kennedy Jr. i jego chore teorie

"Uczynić Amerykę znowu zdrową". Robert F. Kennedy Jr. i jego chore teorie

Źródło:
Konkret24

Czy wiceministra klimatu Urszula Zielińska mówiła o "kapsułach napędzanych energią kosmiczną" i "szlakach dla sterowców z bambusa"? Według rozpowszechnianego w sieci nagrania proponowała takie technologie jako ekologiczne rozwiązania transportowe. Brzmi niewiarygodnie - bo film nie jest wiarygodny. To przykład, jak wykorzystano sztuczną inteligencję do stworzenia fałszywki.

"Energia księżycowa" i "fosforyzujące ślimaki". Minister ofiarą deep fake'a

"Energia księżycowa" i "fosforyzujące ślimaki". Minister ofiarą deep fake'a

Źródło:
Konkret24

Poseł Paweł Jabłoński ma nadzieję, że Donald Trump po ponownym objęciu urzędu prezydenta USA będzie naciskał, by Niemcy przeznaczały więcej na obronność. Tylko że podane przez posła PiS dane nie są już aktualne.

Jabłoński: "Niemcy do dzisiaj nie płacą 2 procent PKB na obronność". Sprawdziliśmy

Jabłoński: "Niemcy do dzisiaj nie płacą 2 procent PKB na obronność". Sprawdziliśmy

Źródło:
Konkret24

Rafał Trzaskowski "w Dzień Niepodległości pojechał po rogale do Poznania" - twierdzi poseł PiS Jacek Sasin. Gdy ogłosił to na swoim profilu, wielu zaprzeczało, na co on opublikował rzekomy "dowód". Co naprawdę 11 listopada robił prezydent Warszawy?

Kiedy Trzaskowski "pojechał po rogale"? Sasin nie ma racji

Kiedy Trzaskowski "pojechał po rogale"? Sasin nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Nagranie z tłumami muzułmanów modlących się na ulicach dużego miasta wzbudza dyskusję w mediach społecznościowych. Rozchodzi się z przekazem, że to sceny z Paryża i dowód na "islamizację Europy". W tle pojawia się krytyka polityki francuskiego rządu. Nie jest to jednak Paryż, choć rzeczywiście miasto w Europie.

"Islamizacja Europy"? Skąd jest to nagranie

"Islamizacja Europy"? Skąd jest to nagranie

Źródło:
Konkret24

"Sikorski i Tusk blokowali jej budowę, dopóki mogli", "zablokowali w imię resetu z Putinem" - ten fałszywy przekaz dotyczący instalacji tarczy antyrakietowej w Polsce wrócił z okazji oficjalnego otwarcia bazy w Redzikowie. Od lat służy PiS jako element politycznej gry. Przypominamy, dlaczego inwestycja w Redzikowie tak się przeciągała.

Baza w Redzikowie. Jak to było z "blokowaniem budowy" tarczy antyrakietowej

Baza w Redzikowie. Jak to było z "blokowaniem budowy" tarczy antyrakietowej

Źródło:
Konkret24

Rozpowszechniany w sieci fragment wystąpienia Donalda Trumpa ma dowodzić, że według prezydenta elekta Polska powinna płacić za zaprowadzenie pokoju w Ukrainie. Nagranie jest prawdziwe, lecz jego interpretacja już nie.

"Polski rząd zapłaci" za te projekty. Kiedy i o czym Trump tak mówił?

"Polski rząd zapłaci" za te projekty. Kiedy i o czym Trump tak mówił?

Źródło:
Konkret24

Po przegraniu wyborów przez Kamalę Harris w sieci rozpowszechniane są fałszywe informacje mające zdyskredytować jej wynik. A w tle tej dezinformacji jest antyimigrancki przekaz - szerzony też w polskim internecie.

"Akurat w tych stanach" wygrała Kamala Harris? Wcale nie

"Akurat w tych stanach" wygrała Kamala Harris? Wcale nie

Źródło:
Konkret24

"Szokujące wyniki badań złotej medalistki"; "raport stawia sprawę jasno"; "raport medyczny poraża" - takie nagłówki o algierskiej pięściarce Imane Khelif można było czytać w polskich serwisach. Internauci pisali wprost, że "Imane Khelif jest mężczyzną" - też powołując się na rzekomy raport medyczny. Jednak brak dowodów, że "ujawniony" raport jest autentyczny, a wiele elementów tej historii się nie zgadza.

"Wyciekł raport medyczny" Imane Khelif? Nie ma dowodu, że jest prawdziwy

"Wyciekł raport medyczny" Imane Khelif? Nie ma dowodu, że jest prawdziwy

Źródło:
Konkret24

"Polskojęzyczny rząd postanowił zmienić słowa Roty" - oburzał się Konrad Berkowicz z Konfederacji, a poseł PiS Sebastian Kaleta pisał o "cenzurze proniemieckiej". Zdjęcie podręcznika do języka polskiego dla szkół średnich z tekstem "Roty" wywołało burzę w sieci: zamiast słowa "Niemiec" widnieje tam słowo "Krzyżak". Wyjaśniamy, skąd się wzięły różne wersje wiersza Marii Konopnickiej.

Krzyżak czy Niemiec w "Rocie" Konopnickiej? Mamy wyjaśnienie

Krzyżak czy Niemiec w "Rocie" Konopnickiej? Mamy wyjaśnienie

Aktualizacja:
Źródło:
Konkret24

Europoseł PiS Waldemar Buda wykorzystał dyskusję o mocnych punktach kampanii Donalda Trumpa, by przypomnieć osiągnięcia rządu Zjednoczonej Prawicy - według niego "ograniczył największą biedę, w tym i wśród dzieci". Tylko że najnowsze dane pokazują zaskakującą zmianę trendu za poprzedniego rządu.

Waldemar Buda: "ograniczyliśmy największą biedę". A co pokazują dane?

Waldemar Buda: "ograniczyliśmy największą biedę". A co pokazują dane?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych - polskich i zagranicznych - generuje film prezentujący przezroczyste smartfony lub takie, które można zwijać. Sprzęt ten ma już być rzekomo produkowany w Chinach. Jednak nagranie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Przezroczyste, ultracienkie smartfony z Chin? Wyjaśniamy

Przezroczyste, ultracienkie smartfony z Chin? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Po wygraniu wyborów w USA przez Donalda Trumpa w polskich mediach społecznościowych zaczęto rozpowszechniać rzekomy cytat z książki, którą napisał kiedyś J.D. Vance - teraz kandydat na wiceprezydenta. Miał to być niewybredny żart o Polakach. Jednak słowa te wcale nie pochodzą z jego książki "Elegia dla bidoków".

J.D. Vance "tak pisał o Polakach"? Nie on

J.D. Vance "tak pisał o Polakach"? Nie on

Źródło:
Konkret24

Opozycja oskarża rząd Donalda Tuska o fatalną politykę gospodarczą, której skutkiem ma być to, że wielkie międzynarodowe firmy wycofują się z planów dotyczących Polski. Jako przykłady podawane są najczęściej koncerny: Intel, Ford, Maersk, Beko. Tylko że ich decyzje mają inne podłoże. Wyjaśniamy.

Intel, Ford, Beko, Maersk. Polska traci inwestycje "przez nieudolność rządu"? Wyjaśniamy

Intel, Ford, Beko, Maersk. Polska traci inwestycje "przez nieudolność rządu"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

"Dokąd zmierzamy jako naród?", "mogliby się zorganizować, zameldować się i przejąć władzę nad miastem" - tak internauci komentują wpis, jakoby 35 procent mieszkańców Rzeszowa stanowili Ukraińcy. Dane tego jednak nie potwierdzają, a fałszywy przekaz powstał na bazie starej informacji wyrwanej z kontekstu.

35 procent mieszkańców Rzeszowa "stanowią Ukraińcy"? Skąd ten fałszywy przekaz

35 procent mieszkańców Rzeszowa "stanowią Ukraińcy"? Skąd ten fałszywy przekaz

Źródło:
Konkret24

Antoni Macierewicz nie zrezygnował z zakupu samolotów tankujących w powietrzu, a Polska miała płacić za to, że będą one stacjonować w Holandii - twierdzi Jacek Sasin i broni decyzji rządu Zjednoczonej Prawicy. Jednak poprzedni szef MON wycofał się z programu międzynarodowego, w ramach którego latające cysterny miały stacjonować w Polsce. W rezultacie Wojsko Polskie wciąż ich nie ma.

Sasin: "nie zrezygnowaliśmy z zakupu latających cystern". Jak było naprawdę?

Sasin: "nie zrezygnowaliśmy z zakupu latających cystern". Jak było naprawdę?

Źródło:
Konkret24

Franciszkanin został aresztowany w Nowym Jorku "za modlitwę w intencji nienarodzonych dzieci" - z taką informacją rozpowszechniany jest w sieci film z momentu zatrzymania księdza przez policję. Nagranie jest prawdziwe, lecz jego opis już nie.

Ksiądz "aresztowany za modlitwę"? Nie, za co innego

Ksiądz "aresztowany za modlitwę"? Nie, za co innego

Źródło:
Konkret24

Czy po próbnych eksperymentach związanych z krótszym czasem pracy Islandia zdecydowała, że "przechodzi na czterodniowy tydzień pracy"? Internauci tak zrozumieli analizy raportu z badań na ten temat, ale to uproszczenie. Bo ani nie ma odgórnej decyzji rządu, ani krótszy czas pracy nie zawsze znaczy tam mniej dni roboczych.

Islandia już "przechodzi na czterodniowy tydzień pracy"? To bardziej skomplikowane

Islandia już "przechodzi na czterodniowy tydzień pracy"? To bardziej skomplikowane

Źródło:
Konkret24