Cieszyński o zakupie respiratorów: "rekomendowane", "certyfikowane". Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24
Cieszyński o sprawie respiratorów: w mojej ocenie nie ma powodów, żeby przepraszać
Cieszyński o sprawie respiratorów: w mojej ocenie nie ma powodów, żeby przepraszać
TVN24
Cieszyński o sprawie respiratorów: w mojej ocenie nie ma powodów, żeby przepraszaćTVN24

Zakup tego modelu respiratorów był rekomendowany, kontrahent był zweryfikowany przez służby, podpisałem tylko protokół odbioru - tak minister Janusz Cieszyński tłumaczył w TVN24, dlaczego nie zamierza przepraszać za błędy popełnione przy zakupie sprzętu. Przypominamy, jak było naprawdę.

W poniedziałek 24 kwietnia gościem "Rozmowy Piaseckiego" w TVN24 był Janusz Cieszyński, minister cyfryzacji. Prowadzący pytał go m.in. o sprawy zakupów respiratorów od KGHM i od handlarza bronią w 2020 roku, w które Cieszyński był zaangażowany jako ówczesny wiceminister zdrowia. Należąca do handlarza bronią firma E&K z Lublina nie wywiązała się z zamówienia, nie dostarczyła tysiąca urządzeń i wciąż nie zwróciła państwu dziesiątek milionów złotych. Zarówno w sprawie zakupu tych respiratorów, jak i sprzętu kupionego od KGHM Najwyższa Izba Kontroli w kwietniu i lipcu 2022 skierowała do prokuratury zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wysokich urzędników państwowych - w tym w obu przypadkach przez Janusza Cieszyńskiego.

Cieszyński w TVN24 mówił, że "wielokrotnie wyjaśniał" tamtą sytuację; tłumaczył, że firma E&K została polecona przez Agencję Wywiadu i uzyskała pozytywną opinię Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Zapytany przez Konrada Piaseckiego, czy polskim podatnikom należą się przeprosiny za błędy przy zakupie respiratorów, odpowiedział: "Warto powiedzieć o tym, że kupowaliśmy ten sprzęt w momencie, w którym go nie było i w którym zakup tego sprzętu był rekomendowany przez konsultanta krajowego [ds. anestezjologii i intensywnej terapii - red.], konkretnie takiego modelu, o jakim mówimy". Po czym dodał:

Ja podpisywałem umowę z kontrahentem, który był zweryfikowany przez instytucje odpowiedzialne za weryfikację wiarygodności podmiotów; podpisałem na towar, który był wtedy potrzebny. Także w mojej ocenie tutaj nie ma powodów, żeby przepraszać.

Cieszyński mówił również o podpisaniu "protokołu odbioru", ale tego dotyczącego zamówienia od KGHM: "Protokół odbioru, który podpisałem, to był jeden protokół odbioru sprzętu, który na samym początku pandemii, w kwietniu 2020 roku, został przywieziony do Polski przez KGHM".

Tak więc minister tłumacząc, że kupował sprzęt rekomendowany, potrzebny, co do którego podpisywał tylko potrzebne umowę czy protokół, podsumował, że nie widzi żadnej swojej winy, za którą miałby przepraszać. Jednak fakty ujawniane przez media i NIK w kolejnych miesiącach po tych wydarzeniach pokazują, że minister bez winy nie był. Przypominamy szczegóły obu spraw oraz za co dokładnie odpowiadał wtedy wiceminister Cieszyński.

Co Cieszyński podpisał? Protokół odbioru sprzętu "niedopuszczonego do eksploatacji"

Od 20 marca 2020 roku trwał w Polsce stan epidemii wywołany rosnącą liczbą zakażeń koronawirusem wywołującym chorobę COVID-19. Ministerstwo Zdrowia poszukiwało wtedy sprzętu medycznego niezbędnego w walce z epidemią, m.in. respiratorów, które mogły pomóc pacjentom w zaawansowanym stadium choroby. W kwietniu resort reprezentowany przez wiceministra Janusza Cieszyńskiego zamówił 30 respiratorów od koncernu KGHM, jednej z największych spółek skarbu państwa, a ponadto 1241 respiratorów od firmy E&K z Lublina.

W pierwszym przypadku KGHM był jedynie pośrednikiem w transakcji. Wynikało to z decyzji premiera Mateusza Morawieckiego, który na początku epidemii zlecił trzecim państwowym spółkom: KGHM, Lotosowi i Agencji Rozwoju Przemysłu zakup m.in. produktów leczniczych i wyrobów medycznych niezbędnych do walki z epidemią i rozdystrybuowanie ich do podmiotów wskazanych przez Ministerstwo Zdrowia.

I tak już 4 kwietnia KGHM sprzedał Ministerstwu Zdrowia 30 chińskich respiratorów JIXI-H-100a. Jak wynika z zawiadomienia NIK z 6 kwietnia 2022 roku złożonego w prokuraturze, koncern nie podpisał z resortem żadnej umowy, a jedynie 7 kwietnia wystawił fakturę na ponad 3,5 mln zł. Ministerstwo zapłaciło dzień później.

W tym samym dokumencie NIK dodał jednak, że mimo braku umowy istnieje wniosek o zakup 30 chińskich respiratorów, który 6 kwietnia 2020 roku zatwierdził do realizacji Janusz Cieszyński. Co więcej, Cieszyński tego samego dnia podpisał się także pod protokołem odbioru chińskich respiratorów. Zapisano w nim, że dostarczony sprzęt odebrano bez uwag i zastrzeżeń. NIK w swoim zawiadomieniu do prokuratury stwierdza jednak jasno, że "zakupione respiratory wykazały mankamenty uniemożliwiające ich dopuszczenie do użytkowania w polskich szpitalach, a wady te występowały już w dacie nabycia sprzętu".

Cieszyński był już pytany o tamten zakup i zarzuty NIK podczas rozmowy z Janem Niedziałkiem z TVN24 BiS w kwietniu 2022 roku (niedługo po tym jak NIK skierowała zawiadomienie do prokuratury). Odpowiedział wówczas: "6 kwietnia ten sprzęt został dostarczony do Agencji Rezerw Materiałowych. Do Ministerstwa Zdrowia jakakolwiek informacja, że są jakiekolwiek problemy, wady tego towaru, nie została przekazana. My działaliśmy w dobrej wierze, kupiliśmy sprzęt, który spółka sprowadziła na podstawie polecenia Prezesa Rady Ministrów zgodnie z przepisami covidowymi i w momencie, w którym on został dostarczony. Nam zależało na tym, żeby jak najszybciej został przekazany do Agencji Rezerw, w związku z czym opłaciliśmy fakturę".

NIK w zawiadomieniu pisze jednak, że mimo braku uwag w protokole przyjęcia podpisanym przez Cieszyńskiego także pracownicy Agencji Rezerw Materiałowych sprawdzili kompletność zamówienia. Po tej kontroli okazało się, że respiratory nie mają oznaczeń CE (dopuszczenia w Unii Europejskiej), paszportów technicznych, certyfikatów lub deklaracji zgodności czy instrukcji w języku polskim. Czujniki tlenu były przeterminowane i niewłaściwie przechowywane. Dodatkowo w październiku 2020 roku kolejną kontrolę przeprowadzili pracownicy firmy prowadzącej serwis urządzeń medycznych - oni ocenili, że są to urządzenia "niedopuszczone do eksploatacji", m.in. przez to, że parametry pracy respiratorów nie spełniają norm, a parametry wentylacji są "poza wszelkimi progami tolerancji".

Mimo tego Cieszyński w rozmowie z TVN24 BiS dwa lata po podpisaniu protokołu odbioru utrzymywał, że "wszystkie dokumenty były w porządku". "To jest sprzęt, który został zakupiony przez KGHM i odkupiony przez Ministerstwo Zdrowia w związku z tym, że KGHM dostał polecenie realizowania tego typu zakupów. Sprzęt został dostarczony do Agencji Rezerw Materiałowych i ARM nie poinformowała nas o tym, że są jakiekolwiek wady tego sprzętu" - mówił.

Janusz Cieszyński o zawiadomieniu NIK do prokuratury w sprawie zakupu respiratorów
Janusz Cieszyński o zawiadomieniu NIK do prokuratury w sprawie zakupu respiratorówTVN24

Co także podpisał Cieszyński? Umowę z handlarzem bronią

Jeszcze więcej emocji i dyskusji wywołało drugie zamówienie: na respiratory od firmy E&K należącej do handlarza bronią Andrzeja Izdebskiego. (W lipcu 2022 roku Robert Zieliński z portalu Tvn24.pl ujawnił, że prokuratura ma niepotwierdzoną informację o śmierci Izdebskiego, co potwierdził potem Karol Blajerski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie. Według nieoficjalnych informacji Tvn24.pl ta "niepotwierdzona informacja" to akt zgonu wystawiony w Albanii, gdzie Izdebski miał umrzeć, zostać skremowany i pochowany).

Jak ujawniła już w maju 2020 roku "Gazeta Wyborcza", w przypadku tego zamówienia Ministerstwo Zdrowia zawarło umowę od razu z kontrahentem - tę umowę 14 kwietnia 2020 roku podpisał Janusz Cieszyński. Według zawiadomienia NIK tego samego dnia wiceminister zatwierdził również pierwsze zamówienie na respiratory złożone w ramach umowy. I na podstawie tych dokumentów ministerstwo zdrowia jeszcze tego samego dnia zapłaciło spółce E&K zaliczkę na dostawę respiratorów: ponad 160 mln zł.

Handlarz nie dostarczył jednak żadnych respiratorów ani w kwietniu, ani w maju. W maju 2020 roku ministerstwo zaczęło więc stopniowo odstępować od umowy wykonawczej zawartej na podstawie umowy z 14 kwietnia. Najpierw 15 maja odstąpiono od dostawy 225 respiratorów, które miały zostać dostarczone w kwietniu; następnie 3 czerwca od dostawy, która miała być zrealizowana w maju. W czerwcu Izdebski wreszcie przekazał 50 respiratorów - jednak nie tych, które obiecywał w pierwszej umowie podpisanej z Cieszyńskim. Jak precyzuje "Gazeta Wyborcza", było to 50 urządzeń niemieckiej firmy Draeger, zamiast zamówionych urządzeń chińskiej firmy Prunus. Ministerstwo odstąpiło więc ostatecznie od umowy. Pod wszystkimi odstąpieniami podpisał się Janusz Cieszyński.

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska w wyjaśnieniach przesłanych NIK potwierdził, że "kwestie dotyczące zmiany asortymentu określonego w umowie z 14 kwietnia 2020 r. były koordynowane przez Podsekretarza Stanu w MZ Pana Janusza Cieszyńskiego".

Sprzęt rekomendowany? W 2020 roku Ministerstwo Zdrowia nie potwierdziło

W rozmowie z Konradem Piaseckim Janusz Cieszyński tłumaczył, że ministerstwo zdecydowało się na zakup respiratorów od handlarza, ponieważ: "mieliśmy opinię pana profesora Radosława Owczuka, który był konsultantem krajowym do spraw anestezjologii i intensywnej terapii". "Konkretnie takiego modelu, o jakim mówimy" - stwierdził Cieszyński.

Przypomnijmy: respiratory dostarczone przez Andrzeja Izdebskiego były inne niż te określone w umowie z kwietnia 2020 roku. Jak pisała w czerwcu 2020 roku "Gazeta Wyborcza", według resortu zdrowia konsultant krajowy nie rekomendował konkretnego modelu. Z odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia i samego prof. Owczuka na pytania "GW" wynika, że polecił on jedynie zakup "wysokiej klasy respiratorów dla chorych z ostrą niewydolnością oddechową w przebiegu COVID-19 wyposażonych we wszystkie nowoczesne opcje wentylacji" i "zakup respiratorów niższej klasy, które mogłyby zastąpić respiratory wysokiej klasy stosowane do czasu epidemii na intensywnej terapii u pacjentów, u których przebieg niewydolności oddechowej nie wymagał stosowania bardzo wyrafinowanego sprzętu".

W tekście opublikowanym dzień po wystąpieniu Cieszyńskiego w programie TVN24 24 "GW" informowała: "Konsultant krajowy nie rekomendował konkretnych modeli. Potwierdziło to jeszcze w czerwcu 2020 r. Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na nasze pytania. Resort pisał, że z prof. Radosławem Owczukiem, ówczesnym konsultantem krajowym w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, uzgodniło tylko wymogi techniczne".

Cieszyński tłumaczył, że firma E&K uzyskała pozytywną opinię Centralnego Biura Antykorupcyjnego, dlatego on podpisał umowę z "kontrahentem, który był zweryfikowany przez instytucje odpowiedzialne za weryfikację wiarygodności podmiotów". W styczniu 2021 roku "Gazeta Wyborcza" napisała, że w rzeczywistości CBA wydało trzy opinie i dopiero ostatnia była pozytywna. Informatorzy dziennika przekazali, że wydano ją "pod presją innych służb", a w dwóch pierwszych opiniach ostrzegano, że "spółka E&K nigdy przedtem nie zajmowała się obrotem sprzętem medycznym, a właściciel był podejrzewany o sprzedaż broni do krajów objętych embargiem".

Prawdopodobnie żaden respirator nie został dostosowany do użytku w polskim szpitalu

Zapytany w TVN 24, ile z tych respiratorów jest używanych w polskich szpitalach, Cieszyński odpowiedział: "Cały ten sprzęt trafił do Agencji Rezerw Strategicznych i nie wiem, jaki jest jego los. O to należałoby pytać Agencję Rezerw Strategicznych". Konrad Piasecki dopytał: "Nie interesował się pan? Kupił pan tysiąc dwieście respiratorów, podpisał kontrakt na tyle i nie wie pan, ile jest używanych w polskich szpitalach?". Minister odpowiedział: "Proszę pana, kupiliśmy sprzęt, który zgodnie z umową miał dysponować wszelkimi certyfikatami, parametrami niezbędnymi do tego". Na sugestię prowadzącego: "Ale nie dysponował", Cieszyński odpowiedział: "To jest pana ocena". Podkreślił, że "przed sądem Ministerstwo Zdrowia tę sprawę wygrało". "Uważam, że między innymi dlatego, że uzyskałem jeszcze przed odejściem z Ministerstwa Zdrowia uznanie długu, które sprawiło, że polski sąd tę sprawę rozpatrzył dosłownie w kilka tygodni" - dodał Janusz Cieszyński.

Na uwagę Piaseckiego, że posłowie PO Dariusz Joński i Michał Szczerba, którzy śledzili sprawę respiratorów, twierdzą, iż żaden nie jest wykorzystywany, Cieszyński odpowiedział: "Myślę, że ta teza jest fałszywa".

Obejrzyj w TVN24 GO: Janusz Cieszyński w "Rozmowie Piaseckiego"

Do użytku na pewno nie trafił żaden z 30 chińskich respiratorów zakupionych od KGHM. NIK w swoim zawiadomieniu stwierdzała jasno, że były one wadliwe "w stopniu uniemożliwiającym wprowadzenie ich do użytkowania w połączeniu z potencjalnym niebezpieczeństwem ich użycia".

Co do maszyn zakupionych od handlarza bronią, to na mocy umowy zawartej z Ministerstwem Zdrowia w kwietniu 2020 roku firma E&K miała dostarczyć do Polski 1241 respiratorów. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", pierwsza partia 50 respiratorów (przypomnijmy: innych niż wymieniono w umowie) dotarła do Polski pod koniec czerwca 2020. Kolejne 400 sztuk, marki Bellavista, handlarz bronią dostarczył już w momencie, gdy Ministerstwo Zdrowia ich nie potrzebowało. "GW" opisuje: "Chciało za to zwrotu zaliczki, a tej Izdebski w całości nie zwrócił. Respiratory na Okęciu zajął więc komornik. We wrześniu 2021 r. odbyła się ich licytacja. Zgodnie z umową ministerstwo miało za nie zapłacić po 28 tys. euro za sztukę (w załączniku błędnie podano kwotę 47 tys. euro). Cena wywoławcza na aukcji wyniosła zaledwie 30 tys. zł, a i tak nikt nie był chętny. Powód: aparaty nie nadawały się do użytku w polskich szpitalach". Te urządzenia nie mają zgody na użytkowanie w krajach Unii Europejskiej i są zaprojektowane do użytku w warunkach domowych.

Ministerstwo postanowiło więc przejąć respiratory. "W związku z brakiem zainteresowania przygotowujemy wniosek o przejęcie tego sprzętu. Ten sprzęt oczywiście po odpowiednim uzupełnieniu certyfikatów i ponownym zbadaniu ich stanu technicznego trafi do polskich szpitali" - zapowiedział we wrześniu 2021 minister zdrowia Adam Niedzielski.

Respiratory od handlarza bronią. Niedzielski: przygotowujemy wniosek o przejęcie tego sprzętu
Respiratory od handlarza bronią. Niedzielski: przygotowujemy wniosek o przejęcie tego sprzętuTVN24

W grudniu 2021 roku Ministerstwo Zdrowia informowało Wirtualną Polskę, że "nadal trwa postępowanie egzekucyjne dotyczące respiratorów. W najbliższym czasie spodziewamy się jego prawomocnego zakończenia. Wówczas będziemy decydować o przeznaczeniu respiratorów. Należy zaznaczyć, że zostały one ocenione przez biegłego jako sprzęt wysokiej klasy".

Jeszcze przed licytacją portal Tvn24.pl dotarł jednak do opinii biegłego wykonanej na potrzeby licytacji. Nie ma tam mowy o "sprzęcie wysokiej klasy"; biegły stwierdzał m.in. że respirator nie jest wyprodukowany do wprowadzenia do obrotu i używania na terenie Polski i Unii Europejskiej, a jego użycie kliniczne jest możliwe, "jednak liczyć się trzeba z pewnymi ograniczeniami", ponieważ respirator został zaprojektowany do prowadzenia "wentylacji domowej". Biegły zaznaczył również, że dalsze składowanie urządzeń będzie niekorzystnie wpływać na ponadnormatywne starzenie się niektórych części, które mogą okazać się niesprawne w dniu ich instalacji, co pociągnie za sobą konieczność wymiany ich na nowe i oryginalne, a tym samym wygeneruje dodatkowe koszty.

Półtora roku po zapowiedziach ministra Niedzielskiego - według informacji "Gazety Wyborczej" - wciąż nie dostosowano do użytku w polskich szpitalach żadnego respiratora sprowadzonego do Polski przez handlarza bronią. A przerobić w nich trzeba m.in. brytyjskie wtyczki na pasujące do polskich gniazdek czy przewody gazowe na pasujące do polskich instalacji szpitalnych, co łącznie może kosztować nawet 10 milionów złotych.

Konkret24 zapytał 24 kwietnia Ministerstwo Zdrowia, ile respiratorów zamówionych od KGHM i firmy E&K działa obecnie w polskich szpitalach. Resort odpowiedział, że wiedzę o tym sprzęcie ma Agencja Rezerw Strategicznych. Skierowaliśmy więc tam pytanie, lecz do publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

AKTUALIZACJA (26 kwietnia)

Po publikacji naszego tekstu 25 kwietnia minister Janusz Cieszyński zamieścił na Twitterze zrzut ekranu z treścią maila, który miał potwierdzać "rekomendację zakupu konkretnego sprzętu". Są to trzy wiadomości z 7 kwietnia 2020 roku: w pierwszej handlarz bronią Andrzej Izdebski informuje Cieszyńskiego: "możemy rozszerzyć o 1000 sztuk kontrakt na respiratory Bellavista 1000E z krótkimi terminami dostaw pod warunkiem zgody na zmniejszenia ekranu z 17 na 13 cali". Cieszyński przekazał tę wiadomość prof. Owczukowi, czyli krajowemu konsultantowi ds. anestezjologii i intensywnej terapii, pytając: "to jest taka bellavista jaką chcemy?". Na to prof. Owczuk odpisał tylko: "Bardzo chcemy".

Skontaktowaliśmy się z prof. Owczukiem, by skomentował screen z wymiany maili opublikowany przez ministra Cieszyńskiego. Profesor potwierdził autentyczność tej wiadomości, ale zastrzegł: - Trzeba znać pewien kontekst do tego krótkiego maila. Po czym wyjaśnił: - Kontekst tej rekomendacji wynika z oceny sprzętu dokonywanej wcześniej. Byłem przedstawicielem Polski w czasie prac grupy Komisji Europejskiej, która opiniowała respiratory do zakupy dla KE i tam ten produkt zajął bardzo wysokie miejsce, a grono składało się z przedstawicieli wielu krajów. Uważałem, że jeżeli tak szerokie grono tak pozytywnie zaopiniowało ten sprzęt, to taka rekomendacja, przedstawiona wcześniej ministerstwu w postaci sprawozdania z tych prac w grupie KE, jest jednoznacznie korzystna, żeby akurat ten sprzęt wybrać - powiedział profesor w rozmowie z Konkret24. I tłumaczył: - Wymiana korespondencji o Bellavistach nie ograniczała się tylko do tego jednego maila. Ta zdawkowa odpowiedź do ministra Cieszyńskiego wynikała z wcześniejszej korespondencji, gdzie ministerstwo zostało poinformowane o wynikach postępowania w Komisji Europejskiej. Ten mail można uznać za rekomendację danego respiratora. Nie będę się odżegnywać od tego, że rekomendowałem dany respirator. Moją rolą była rekomendacja sprzętu.

Pytano o informacje podane w ostatnim tekście "GW", odpowiedział: - Tym razem dziennikarze "Gazety Wyborczej" się ze mną nie kontaktowali i nie do końca napisali tak, jak to jest. Profesor jednocześnie zapewnił, że nigdy nie brał udziału w rozważaniu, kto ma być dostawcą sprzętu ani jaka ma być cena. - Tu się miesza pojęcia "dostawca" i "zaopiniowanie sprzętu". Nigdy żadnego dostawcy nie opiniowałem. Ograniczałem się do opiniowania parametrów użyteczności medycznej danego sprzętu i prawdą jest to, co napisałem w mailu do "Gazety Wyborczej" (w czerwcu 2020 roku - red.), że nie opiniowałem dostawców - wyjaśnił.

Autorka/Autor:Michał Istel

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Sprawa Ryszarda Cyby, skazanego za zabicie działacza PiS, to przykład, jak można robić politykę, budując wśród wyborców poczucie zagrożenia. Niekoniecznie w zgodzie z prawdą i faktami. A także jak brak reakcji na fakty rodzi fałsz, który trudno powstrzymać - nawet jeśli wszystko zrobiono zgodnie z procedurami.

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

Źródło:
Konkret24

Na kolejnych spotkaniach z wyborcami i w kolejnych wypowiedziach publicznych kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki powtarza te same twierdzenia - nie zawsze zgodne z prawdą. Niektóre powtarza szczególnie chętnie i często.

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Anna Bryłka z Konfederacji twierdzi, że "cały czas zwiększa się liczba wydawanych zezwoleń na pracę" cudzoziemcom. Według polityków koalicji rządzącej jest odwrotnie. Kto ma rację? Sprawdziliśmy statystyki.

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Źródło:
Konkret24

"Unijna złodziejka!", "zamordyzm", "źle się to kojarzy" - tak internauci komentują nową inicjatywę unijną. Twierdzą, że Komisja Europejska będzie mogła przejmować prywatne oszczędności obywateli i przeznaczać je jako inwestycje w swoje projekty. Przekaz powtarzają politycy prawicy. Jest fałszywy.

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

Źródło:
Konkret24

Sławomir Mentzen opowiada na spotkaniach z wyborcami, że stopień przestępczości w Niemczech gwałtownie wzrósł po napływie imigrantów - i jako "dowód" zestawia dane dotyczące Algierczyków i Japończyków. Choć istnieją takie liczby, to jednak takie ich przedstawienie jest manipulacją i wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Źródło:
Konkret24

"Wzruszające", "serce ściska", "szacunek dla pieska" - komentują internauci zdjęcia mające pokazywać uroczystość pożegnania policyjnego psa w jednej z jednostek. To obrazy wprawdzie poruszające, ale nieprawdziwe.

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

Źródło:
Konkret24

- Singapur wydaje znacznie mniej niż Polska, a mimo to ma znacznie lepszy system ochrony zdrowia - przekonuje Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji na prezydenta RP. Wyjaśniamy, czego nie mówi o singapurskim systemie, a co powinniśmy o nim wiedzieć, by się z nim porównywać.

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Źródło:
Konkret24

Europoseł PiS Piotr Mueller alarmuje, że Unia Europejska planuje zabronić wymiany różnych części auta, jeśli dojdzie do ich usterki. Twierdzi, że nowe samochody będą musiały iść na złom. Uspokajamy: to nieprawda.

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Antyimigrancki hejt wzbudza rozpowszechniane w mediach społecznościowych - między innymi przez polityków PiS - nagranie z Wrocławia. Widać na nim gromadzących się na ulicy cudzoziemców, a ironiczny opis głosi, że to "przyjazd inżynierów". Politycy opozycji informują wręcz, że to "inżynierowie z Afryki sprowadzani przez PO i Tuska". To fałsz.

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

Źródło:
Konkret24

Ponad 50 zgłoszonych komitetów wyborczych, ponad 40 zarejestrowanych. O co chodzi? Raczej nie o wygraną w wyborach. To skutek paradoksu polskiego prawa. Tłumaczymy, jakie są korzyści z rejestracji komitetu wyborczego, który jednak zarejestrowanego kandydata nie ma.

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA "nie wie", na jakiej podstawie Dania rości sobie prawa do Grenlandii. Nie sądzi, "żeby to było prawdą". Jednak tak właśnie jest, w dodatku wiele lat temu zwierzchnictwo Danii nad wyspą uznały także Stany Zjednoczone.

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Źródło:
Konkret24

Zwolennicy kawy z mlekiem i cukrem oburzają się na rzekomy zakaz, który ma wprowadzić Unia Europejska. "Co będzie następne? Zakaz soli?", "idiotyzmy" - komentują. Podstawą tych fałszywych doniesień jest artykuł jednego z polskich serwisów, który opatrznie zrozumiano. Wyjaśniamy, co naprawdę ograniczy UE.

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

Źródło:
Konkret24

Ilu policjantów brakuje w całym kraju? Kilka tysięcy? Kilkanaście? Opozycja włączyła temat braków kadrowych w policji do kampanii prezydenckiej, ale problem ten istnieje od lat. Zwiększanie liczby etatów w czasach Zjednoczonej Prawicy nie pomogło.

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Źródło:
Konkret24

W Warszawie zacznie rzekomo obowiązywać "ustawa o aresztowaniu dzwonów kościelnych" czy "likwidacja kościelnych dzwonnic" - alarmują politycy opozycji i internauci. Wszystko z powodu pewnego projektu grupy radnych, który wykorzystano do tej manipulacji.

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Źródło:
Konkret24

Co oznacza mała czarna gwiazdka przy niektórych cenach? Tak duński właściciel sieci Netto postanowił pomóc klientom bojkotować amerykańskie produkty. Według polskich internautów to rozwiązanie ma się też pojawić w sklepach sieci w naszym kraju. Wyjaśniamy.

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Źródło:
Konkret24

Polscy internauci alarmują, że Unia Europejska chce zabronić korzystania z plastikowych dowodów osobistych. Podstawą jest artykuł jednego z serwisów, który nie do końca podał prawdę.

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

Źródło:
Konkret24

"Tak było. Ale teraz nikt nie pamięta"; "przy obecnej demografii to nie wróci" - komentują internauci rozsyłane w sieci zdjęcia, które mają przedstawiać kolejki do urzędów pracy za pierwszych rządów Donalda Tuska. Sprawdziliśmy, kiedy powstały te zdjęcia.

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Źródło:
Konkret24

Prorosyjskie konta w Polsce i na świecie rozsyłają rzekomy materiał francuskiego dziennika o sondażu dotyczącym popularności polityków. Według niego 71 procent Francuzów uważa, że byłoby im lepiej pod rządami Władimira Putina. Nic tu jednak nie jest prawdziwe.

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

Źródło:
Konkret24

Kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki - a za nim politycy tej partii - od kilku dni rozgłaszają, że "rząd po cichu przepchnął przepisy", które pozwolą stawiać wiatraki 500 metrów od domostw. Po pierwsze, przyjmowanie i konsultowanie projektu odbywało się otwarcie i zgodnie z procedurami. Po drugie, ustawa nie została jeszcze przegłosowana.

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

Źródło:
Konkret24

Na spotkaniach z wyborcami Szymon Hołownia mówi między innymi o problemach demograficznych Polski. W Częstochowie przedstawił nawet, jak wygląda tam trend spadkowy urodzeń. Czy ma rację?

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie mające udowadniać, że Ukraińcy wykorzystują wojnę do propagandy. Tymczasem ten film jest przykładem prorosyjskiej dezinformacji. Przekaz o "wojennych aktorach" nie jest nowy, sposób stworzenia fałszywki również.

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

Źródło:
Konkret24

Twórcom tych stron chodzi nie tylko o przemycanie rosyjskich punktów widzenia do polskiego internetu. Dzięki takim witrynom można też cytować rosyjskie media państwowe, w Polsce zakazane. A w kanałach rosyjskich pokazywać, że "polskie media" podzielają rosyjską wizję świata. Oto 10 portali, przed którymi przestrzegamy. Szerzą prokremlowską dezinformację.

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Źródło:
Konkret24

Posłowie Konfederacji - między innymi Sławomir Mentzen i Bartłomiej Pejo - przekonują, że średni wiek polskich rezerwistów wynosi 50 lat. Sprawdziliśmy, skąd biorą taką informację i co na to resort obrony.

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Źródło:
Konkret24

Dyskusja o szczepieniach na błonicę - po wykryciu pierwszego od lat przypadku tej choroby - stała się dla środowisk antyszczepionkowych pretekstem do szerzenia kolejnej teorii. Ich zdaniem nagłaśnianie tematu błonicy to sposób na wypromowanie pakietu krztuścowego. Eksperci ostrzegają przed tą dezinformacją.

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump ma być winny temu, że w Chinach nie będzie można więcej zjeść amerykańskiej wołowiny. Władze w Pekinie w odpowiedzi na nałożone cła rzekomo anulowały import tego mięsa ze Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście w tej kwestii zaszły zmiany, ale zawieszenie dostaw do Chin dotyczy wołowiny z innych krajów.

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Źródło:
Konkret24, Snopes