"W Polsce już działa podziemna partyzantka"? Jak akt dywersji rozgrywa rosyjska i białoruska propaganda

Źródło:
Konkret24
Donald Tusk przedstawił ustalenia dotyczące incydentów
Donald Tusk przedstawił ustalenia dotyczące incydentówTVN24
wideo 2/10
Donald Tusk przedstawił ustalenia dotyczące incydentówTVN24

Akty dywersji w Polsce błyskawicznie stały się narzędziem propagandy w Rosji i Białorusi. Obie machiny tworzą własne przekazy wokół wydarzeń w naszym kraju, by realizować wewnętrzne cele polityczne. Sprawdziliśmy z ekspertem, jak to robią i po co.

Z ustaleń polskich służb wynika, że za aktami dywersji stało "dwóch obywateli Ukrainy działających i współpracujących od dłuższego czasu z rosyjskimi służbami" - 18 listopada przekazał w Sejmie premier Donald Tusk. Chodzi o dwa incydenty na trasie kolejowej Warszawa-Lublin, prowadzącej dalej do granicy polsko-ukraińskiej. W okolicy wsi Mika (m. Życzyn, pow. garwoliński, Mazowieckie) późnym wieczorem 15 listopada 2025 roku wysadzono fragment toru kolejowego. W pobliżu Puław - około 30 km dalej - umieszczono na torach obejmę, która mogła wykoleić skład.

Czytaj więcej: Sabotaż na kolei. Co wiemy do tej pory

Niemal od początku, gdy opinia publiczna dowiedziała się o obu zdarzeniach, wśród hipotez znajdowała się taka, że jednym z potencjalnych zleceniodawców aktu dywersji były rosyjskie służby. Machina propagandowa Kremla zaczęła działać natychmiast - intensywnie tworząc i rozsiewając narracje, które mają przekonać odbiorców, że to nie Kreml stoi za sabotażem, lecz… może odpowiedzialna jest sama Polska. Także Mińsk próbuje wykorzystać sytuację w Polsce do realizacji wewnętrznych celów.

Przyjrzeliśmy się tym narracjom. Razem z ekspertem wyjaśniamy, czemu one służą.

Rosja. "Polscy partyzanci wykolejają pociągi". Wielość narracji ma swój cel

- Jeżeli chodzi o sprawę sabotażu na liniach kolejowych, rosyjskie media od początku prezentują to wydarzenie w ramach przygotowanych wcześniej schematów narracyjnych - mówi Konkret24 Filip Głowacz, ekspert od zagrożeń zewnętrznych z Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK).

Zauważa, że 17 listopada, czyli dzień po pierwszych doniesieniach o akcie dywersji, rosyjskie media głównego nurtu ograniczały się do suchych komentarzy. - Przy czym konsekwentnie sugerowały, choć nie wprost, możliwą odpowiedzialność Ukrainy. Artykuły w takich serwisach jak Gazeta.ru czy TASS kończyły się wzmiankami o przypadkach rzekomych ukraińskich sabotażystów zatrzymanych w Europie lub o incydentach w Rumunii - zauważa analityk. - Nie padało otwarte oskarżenie, ale przekaz był konstruowany tak, by czytelnik sam wysnuł wniosek: skoro Ukraińcy dokonywali sabotaży gdzie indziej, być może odpowiadają i za nie - dodaje.

Za to w rosyjskich mediach społecznościowych pojawiły się kolejne narracje: że to działanie polskich służb, że to odwet Niemców za wysadzenie Nord Stream 2, oraz inne, lansowane przez znanych rosyjskich blogerów, takich jak Rybar czy Dwóch Majorów. - Ich telegramowe kanały mają zaskakująco duże zasięgi i pełnią istotną funkcję w ekosystemie informacyjnym Rosji - podkreśla Głowacz. I tak na kanale Dwóch Majorów czytamy, że "niemieccy dywersanci mszczą się za poparcie przez Polaków wysadzenia Nord Stream 2, nie ma co do tego wątpliwości". Jak dodano, sytuacja "to również doskonały przykład tego, jak za kilka lat będą szukać pretekstu do wojny z Rosją".

Telegramowy post sugerujący, że atak dywersji w Polsce to zemsta "niemieckich dywersantów" za wysadzenie Nord Stream 2 t.me

Jedna wielu narracji głosi, że za wybuchy na polskich torach odpowiada "podziemna partyzantka". Nie rozstrzyga, kto ma ją tworzyć, ale snuje potencjalne scenariusze, że mogą być to Polacy jak i Ukraińcy. "'Wygląda na to, że podziemni partyzanci działają już w Polsce' - uszkodzone są tory kolejowe prowadzące na Ukrainę" - głosi tytuł artykułu rosyjskojęzycznego serwisu Stolica S z 17 listopada. Najpierw krótko relacjonuje zdarzenie, przytacza komunikat policji i wypowiedź premiera Tuska. Na koniec cytuje telegramowy wpis jednego z rosyjskojęzycznych kanałów: "Wygląda na to, że partyzanci działają już w Polsce. (...) Pytanie: czy to miejscowi, którzy mają dość wojny i napływu uchodźców z Ukrainy? A może Ukraińcy, którym udało się uciec z kraju, ale którzy chcą pomóc położyć kres temu szaleństwu? W każdym razie to dobry początek. Czekamy na dalszy ciąg!". Taki sam materiał tego dnia pojawił się na rosyjskojęzycznej stronie BezFormata.

Jeden z wielu przekazów sugeruje, że za aktem dywersji stoi polska lub ukraińska "podziemna partyzantka". Tłumaczenie maszynowe z rosyjskiegostolica-s.su

W kolejnym wpisie na cytowanym telegramowym kanale anonimowi autorzy stwierdzili, że "wygląda to na kolejną prowokację, mającą na celu obarczenie Rosji i jej służb specjalnych winą za wszystko". Jak dodali, "idealnie wpisuje się to w logikę rosnącej militaryzacji Europy, w której Przepszepaństwo (szyderczo o Polsce - red.), ze względu na swoją schizofreniczną rusofobię, odgrywa główną rolę".

Łączenie dywersji z antyukraińskimi nastrojami. "Mamy raczej do czynienia z inscenizacją"

- Najbardziej dominującą narracją, która trafiła już 18 listopada do mediów głównego nurtu, m.in. na Gazeta.ru, Live.ru czy Regnum, jest jednak teza, że Polacy rzekomo sami dokonują sabotażu z powodu 'narastającego zmęczenia pomocą Ukrainie' i rosnących nastrojów antyukraińskich w Polsce - zauważa Filip Głowacz z NASK.

Ekspert zaznacza, że do uwiarygodnienia takiej narracji w Rosji wykorzystywany jest m.in. politolog Siergiej Makrełow. W rozmowie z Gazeta.ru powiedział: "Wybuchy na torach kolejowych w Polsce świadczą o wzroście nastrojów antyukraińskich w Europie. Bez względu na to, jak bardzo europejscy politycy starają się przekonać wszystkich o swoim niezachwianym poparciu dla Kijowa, w ten sposób ujawnia się polityczna rzeczywistość". - Taki przekaz jest wygodny dla rosyjskiej propagandy, bo pokazuje obraz Polski jako państwa niestabilnego i skonfliktowanego wewnętrznie - zauważa analityk NASK.

Sytuację w Polsce komentował na potrzeby wewnętrzne Rosji m.in. propagandzista Aleksandr Kots. Przedstawia się jako "korespondent wojenny" gazety "Komsomolska Prawda", jednak jest znany z kłamliwych i manipulacyjnych relacji z wydarzeń w Ukrainie. Prowadzi kanał na Telegramie, który subskrybuje ponad pół miliona użytkowników.

"Polscy partyzanci wykolejają pociągi. Cóż, na razie tylko próbują" - stwierdził Kots w telegramowym poście. Dalej przypomniał słowa polskiego premiera o tym, że nie ma wątpliwości, iż mamy do czynienia z celowymi działaniami. "A jak wy byście chcieli - walczyć, ale trochę z boku, w bezpiecznej odległości? Oczywiście bardzo chciałbym wierzyć, że zrobili to prorosyjscy polscy partyzanci. Ale sądząc po zdjęciu, mamy raczej do czynienia z inscenizacją, której skutki można szybko usunąć" - stwierdza dalej w poście Kots.

Wyjaśniając, po co taka rzekoma inscenizacja, przekonuje: "Wszystko w ramach niepohamowanej militaryzacji Europy. Pistorius (niemiecki minister obrony narodowej - red.) powiedział, że być może w tym roku mieliśmy ostatnie pokojowe lato. A więc trzeba podgrzewać atmosferę. Bo inaczej ludzie zaczną przyzwyczajać się do dronów na niebie". Wpis szybko uzyskał ponad 57 tys. wyświetleń. Podobne posty opublikował też w serwisie X i VK (dawniej w VKontakte).

Wpis rosyjskiego propagandzisty sugerujący, że akt dywersji w Polsce to "inscenizacja" t.me

Tego samego dnia jego opinię zaczęły relacjonować niektóre rosyjskie media znane z publikowania przekazów zgodnych z rosyjską propagandą. "Tajemniczy polscy partyzanci doprowadzają do katastrofy: Europa robi wszystko, co w jej mocy, aby wyolbrzymiać 'rosyjskie zagrożenie'" - stwierdza w tytule tekstu rosyjski portal Bloknot.ru. "Kots uważa, że ​​nie mamy do czynienia z mitycznymi prorosyjskimi partyzantami, lecz z inscenizacją, którą mógł zaaranżować zarówno polski rząd, jak i jego koledzy z NATO" - przekonuje dalej. "Chciałbym wierzyć, że to sprawka prorosyjskich polskich partyzantów" - tego samego dnia pisał portal Bez Formata.

Artykuł rosyjskiego serwisu Bloknot.ru opublikowany 17 listopada 2025 roku. Tłumaczenie maszynowebloknot.ru

Ekspert NASK: celem budowa negatywnego obrazu Polski i zniechęcenie do szukania prawdy

- Głównym celem Rosji jest konsekwentne budowanie negatywnego obrazu Polski i Polaków, przede wszystkim na użytek wewnętrzny. Wynika to z faktu, że Polska jest kluczowym sojusznikiem Ukrainy i kluczowym na flance wschodnim członkiem NATO. Kreml potrzebuje więc usprawiedliwiać własne działania, podtrzymywać narrację o 'oblężonej twierdzy' i przekonywać Rosjan, że państwa takie jak Polska zagrażają ich bezpieczeństwu - tłumaczy Filip Głowacz z NASK.

Ta linia propagandowa prowadzona jest nieprzerwanie od lat i co ważne, skutecznie. - Jeszcze pięć lat temu, według danych Centrum Lewady, ponad 80 procent Rosjan deklarowało pozytywny stosunek do Polaków. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji i uruchomieniu zmasowanej kampanii informacyjnej sytuacja zmieniła się drastycznie: obecnie pozytywnie wypowiada się o Polsce zaledwie około 20 procent badanych. Widać więc, jak silnie propaganda wpłynęła na postrzeganie naszego kraju w Rosji - zauważa Głowacz. Centrum Lewady jest najważniejszym i niezależnym od władz ośrodkiem badania opinii publicznej w Rosji.

Jak wyjaśnia ekspert NASK, mamy tu do czynienia z praniem informacji. - Polega ono na produkowaniu wielu sprzecznych ze sobą narracji jednocześnie - dziś mamy ich już sześć, siedem. Celem jest przebodźcowanie odbiorców i stworzenie takiego szumu informacyjnego, aby ci przestali dociekać prawdy - tłumaczy. I przypomina, że Rosja stosowała tę taktykę wielokrotnie, m.in. po wysadzeniu bloków w 1999 roku czy po zamachu w teatrze na Dubrowce z 2002 roku.

- Zawsze chodziło o to samo: zalać przestrzeń publiczną tyloma wersjami wydarzeń, by obywatele w końcu odpuścili i przyjęli najbardziej wygodną dla władzy interpretację albo by po prostu przestali się interesować sprawą. W przypadku obecnego incydentu widzimy dokładnie tę samą metodę. Różne rosyjskie media publikują różne, często sprzeczne wersje, mimo że w państwie autorytarnym nie ma miejsca na przypadkowe niespójności przekazu. Ta wielogłosowość jest zaplanowanym narzędziem wpływu - ocenia Głowacz.

Białoruś: przejście graniczne, obrzydzenie demokracji i... wina bobra?

Sytuacji nie przegapił też Mińsk, ale komunikuje o niej inaczej niż Kreml. Realizuje przy tym własne cele propagandowe, zauważa Głowacz. I przytacza przykład z 17 listopada, kiedy to białoruski generał Aleksander Wołfowicz powiązał incydent z otwarciem granicy z Białorusią. - Sugerował, że będzie to pretekst dla Polski, by ponownie granicę zamknąć. W białoruskiej przestrzeni informacyjnej nie pojawia się jednak przekaz o możliwej winie Ukrainy - Mińsk unika narracji uderzających w Kijów - mówi ekspert NASK.

Białoruś ma inny cel niż Rosja. - Na przykładzie Polski chce zohydzić swoim obywatelom demokrację i pokazać ją jako system chaotyczny, pełen konfliktów i wzajemnych oskarżeń. Wykorzystują m.in. fakt, że MSWiA początkowo nie potwierdzało informacji o wybuchu, a później premier ogłosił, że do eksplozji jednak doszło - wyjaśnia Filip Głowacz.

Wspomnianą zmianę komunikacji polskiego rządu podkreślał m.in. portal Białoruś Dzisiaj. Informując o wpisie polskiego premiera, w którym stwierdził, że doszło do aktu sabotażu, wspomniano też: "Wcześniej wiceminister spraw wewnętrznych Maciej Duszczyk poinformował, że polska policja nie potwierdziła, że ​​tory kolejowe prowadzące na Ukrainę zostały uszkodzone w wyniku eksplozji".

W przekazie z Białorusi - tym razem skierowanym do Polskich odbiorców - próbowano wyśmiać sprawę. Drwiono, że za dywersję odpowiada... bóbr. W ten sposób nawiązywano do sytuacji z powodzi z jesieni 2024 roku, gdy premier podczas sztabu kryzysowego w Głogowie odniósł się do sprawy bobrów, które miały niszczyć wały przeciwpowodziowe.

I tak krótki filmik wygenerowany przy użyciu sztucznej inteligencji pokazuje, jak zza wysadzonych torów wylania się... bóbr. Do jego stworzenia wykorzystano autentyczne zdjęcie dokumentujące miejsce dywersji. "Znowu ci sami dywersanci, co niszczyli wały przeciwpowodziowe" - czytamy w poście, który 17 listopada pojawił się na telegramowym kanale NewsFactoryPL, znanym z rozpowszechniania prorosyjskiej propagandy. Wieczorem tego samego dnia syntetyczne nagranie z takim podpisem opublikowano na facebookowym koncie Międzynarodowego Radia Białoruś, państwowego białoruskiego medium nadającego w języku polskim. Mimo unijnych sankcji wobec Białorusi to propagandowe medium dociera do polskich odbiorców przez liczne konta w mediach społecznościowych, o czym już informowaliśmy na Konkret24.

Post opublikowany 17 listopada 2025 roku na Facebookufacebook.com

- W tym kontekście warto zwrócić uwagę na rolę Tomasza Szmyda, który w białoruskiej infosferze zaczyna pełnić funkcję podobną do tej, jaką w Rosji lata temu pełnił Władimir Żyrinowski, a obecnie częściowo Dmitrij Miedwiediew - czyli osoby mówiącej to, czego rządowe media nie mogą lub nie chcą powiedzieć wprost. Jego zadaniem będzie zapewne przedstawienie najbardziej radykalnych wersji narracji, z którymi Mińsk nie chce być bezpośrednio kojarzony - ocenia ekspert NASK.

Na Konkret24 przestrzegaliśmy przed dezinformacją krążącą w polskich mediach społecznościowych, w której bez dowodów wskazywano Ukraińców jako rzekomych sprawców aktu dywersji. Narrację tę podbijały między innymi anonimowe konta, były polski sędzia, dziś propagandysta ukrywający się w Białorusi oraz część prawicowych polityków.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

"To jest chore, co w tej UE wymyślają"; "Unia robi z naszych domów sortownię śmieci" - internauci z oburzeniem reagują na doniesienia o kolejnym unijnym nakazie. Bo według przekazu Konfederacji i jej działaczy Unia Europejska miałaby wprowadzić obowiązek posiadania aż 11 koszy na śmieci. W tej narracji jednak tylko liczba jest prawdziwa.

UE wprowadza aż 11 pojemników na odpady? Wyjaśniamy "śmieciowy absurd"

UE wprowadza aż 11 pojemników na odpady? Wyjaśniamy "śmieciowy absurd"

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych - w tym także w polskich - generują posty informujące, jakoby księżniczka Szwecji miała nazwać Donalda Trumpa "zboczeńcem" i nawoływać do bojkotu amerykańskich produktów w Europie. Wpisy ilustrowane są zdjęciem rzekomej księżniczki. To potrójny fake news.

"Szwedzka księżniczka Frida", Donald Trump i zdjęcie olimpijki. Nic nie pasuje

"Szwedzka księżniczka Frida", Donald Trump i zdjęcie olimpijki. Nic nie pasuje

Źródło:
Konkret24

Krzysztof Bosak twierdzi, że to nie afera Jeffreya Epsteina ujawniła "pedofilskie praktyki na szczytach elit w USA" - według niego pokazała to już tak zwana Pizzagate. Wicemarszałek polskiego Sejmu przywołał też inną zmyśloną teorię, pisząc o "ujawnianiu pedofilskich siatek wewnątrz amerykańskich elit". Dlatego internauci mu wytykają, że publikuje fake newsy.

Bosak o "pedofilskich praktykach" elit w USA. "Panie marszałku, to znany fejk"

Bosak o "pedofilskich praktykach" elit w USA. "Panie marszałku, to znany fejk"

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy Ministerstwo Zdrowia zapowiada objęcie dzieci obowiązkiem szczepienia przeciwko HPV, w mediach społecznościowych przeciwnicy tej decyzji przekonują o braku potwierdzenia bezpieczeństwa tej szczepionki. Jako "dowód" wskazują pewne pismo wysłane z resortu zdrowia. Przestrzegamy: to medyczna dezinformacja.

Szczepionka na HPV a pismo z ministerstwa. Uwaga na tę manipulację

Szczepionka na HPV a pismo z ministerstwa. Uwaga na tę manipulację

Źródło:
Konkret24

"Jak nastrój w beczce?" - zakpił z ministra rolnictwa europoseł Waldemar Buda, publikując wpis o transporcie wołowiny z Argentyny do Europy. Tym postem ściągnął tylko na siebie krytykę internautów, bo opublikował fotografię AI jako rzekomo prawdziwą.

Europoseł Buda pokazuje "pierwsze transporty wołowiny z Argentyny". A to fejk

Europoseł Buda pokazuje "pierwsze transporty wołowiny z Argentyny". A to fejk

Źródło:
Konkret24

"Skandal", "tragedia", "to zdrada" - tak internauci komentują doniesienia o rzekomym uprzywilejowaniu cudzoziemców w zatrudnianiu ich do personelu medycznego. Nad takim rozwiązaniem ma niby pracować rząd. Prawda jest inna.

Cudzoziemcy z "pierwszeństwem zatrudnienia w ochronie zdrowia"? Nad czym pracuje resort

Cudzoziemcy z "pierwszeństwem zatrudnienia w ochronie zdrowia"? Nad czym pracuje resort

Źródło:
Konkret24

Za możliwość spaceru wydmami i lasami i kontaktu z naturą w Holandii rzekomo trzeba zapłacić. To przekaz, który towarzyszy krążącemu w mediach społecznościowych zdjęciu. A jak jest naprawdę? Wyjaśniamy.

"Chcesz spaceru po wydmach lub lasach, masz obowiązek kupić bilet". Co tu jest nie tak

"Chcesz spaceru po wydmach lub lasach, masz obowiązek kupić bilet". Co tu jest nie tak

Źródło:
Konkret24

Doniesienia o rasistowskim filmie uderzającym w Baracka Obamę i jego żonę Michelle, który Donald Trump opublikował na platformie Truth Social, wywołały falę oburzenia, jak również niedowierzania. Jednak ten wpis prezydenta USA jest prawdziwy.

Trump naprawdę pokazał film z rasistowskim wizerunkiem Obamów

Trump naprawdę pokazał film z rasistowskim wizerunkiem Obamów

Źródło:
Konkret24

Mrozy w Polsce stały się dla przeciwników odnawialnych źródeł energii pożywką do szerzenia dezinformacji. Przekonują oni, że jeżeli Polska zrezygnuje z zasilania węglem i gazem, zaczniemy "zamarzać we własnych domach". Jako dowód rozpowszechniane są wykresy przedstawiające znikomy udział odnawialnych źródeł w obecnym miksie energetycznym. Przestrzegamy przed tą manipulacją.

Polacy "zamarzaliby teraz" gdyby nie węgiel i gaz? Uwaga na te wykresy

Polacy "zamarzaliby teraz" gdyby nie węgiel i gaz? Uwaga na te wykresy

Źródło:
Konkret24

W kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki złożył kilkadziesiąt obietnic wyborczych, lecz głównym programem był Plan 21. Po pół roku prezydentury widać, że jego realizacja nie przebiega tak, jak Nawrocki zapowiadał. Ani jeden punkt nie został spełniony. Przedstawiamy, co w ramach tych 21 punktów prezydent zrobił i dlaczego ich spełnienie od początku było mało realne, biorąc pod uwagę kompetencje Prezydenta RP.

Półrocze prezydentury. Ile z Planu 21 Karol Nawrocki zrealizował

Półrocze prezydentury. Ile z Planu 21 Karol Nawrocki zrealizował

Źródło:
TVN24+

Do płaczu i załamania starszego nauczyciela mieli doprowadzić francuscy nastolatkowie. Sugeruje to nagranie, które krąży w sieci. Ten i podobne materiały mają grać na emocjach.

"Pan Morel zaczyna płakać", czyli "zapłata" dla francuskiego nauczyciela?

"Pan Morel zaczyna płakać", czyli "zapłata" dla francuskiego nauczyciela?

Źródło:
Konkret24

Politycy prawicy właśnie ogłosili, że teoria spiskowa "wielkiej podmiany" mówiąca o zastępowaniu Europejczyków imigrantami przestała być spiskowa - stała się faktem. Ten "plan europejskich elit" miała potwierdzić hiszpańska polityczka Irene Montero. Europosłanka, drwiąc z prawicy, pewnie nie sądziła, że zostanie przez polskich polityków odebrana dosłownie.

Konfederacja straszy "wielką podmianą populacji". Drwinę wzięli na serio

Konfederacja straszy "wielką podmianą populacji". Drwinę wzięli na serio

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie, którego autor pokazuje, jak rzekomo po wprowadzeniu systemu KSeF "można zniszczyć firmy". Akcja z zakupem prezerwatyw i wystawieniem faktury za nie na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów jest gorąco komentowana - ale nie radzimy naśladować. Bo autor filmu manipuluje.

Chciał wyśmiać KSeF. "Prezerwatywy poproszę, fakturę na pana premiera". Czy tak można?

Chciał wyśmiać KSeF. "Prezerwatywy poproszę, fakturę na pana premiera". Czy tak można?

Źródło:
Konkret24

Negacjoniści Holokaustu często przywołują wizytę Międzynarodowego Czerwonego Krzyża jako dowód, że obóz Auschwitz nie miał charakteru ludobójczego. Twierdzą, że brak zastrzeżeń ze strony tej organizacji wobec obozu miał świadczyć o braku komór gazowych oraz innych zbrodniczych działań.

FAŁSZ: Międzynarodowy Czerwony Krzyż nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń po wizycie w obozie

FAŁSZ: Międzynarodowy Czerwony Krzyż nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń po wizycie w obozie

Źródło:
www.auschwitz.org

To między innymi dzięki Jeffreyowi Epsteinowi obecny burmistrz Nowego Jorku zrobił karierę polityczną. Tak twierdzą internauci, którzy publikują fotografię, na której obok nieżyjącego przestępcy seksualnego są jeszcze między innymi Bill Gates i Bill Clinton. To zdjęcie niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

"Tak działa system". Co łączy Jeffreya Epsteina i burmistrza Nowego Jorku

"Tak działa system". Co łączy Jeffreya Epsteina i burmistrza Nowego Jorku

Źródło:
Konkret24

Niedługo mija pół roku, odkąd Karol Nawrocki sprawuje urząd prezydenta RP. W tym krótkim okresie zawetował już 23 ustawy. Porównując go do poprzedników, niektórzy politycy podkreślali i podkreślają, że Nawrocki pobił rekord, jeśli chodzi o liczbę wet. Czy słusznie? Jak sprawdziliśmy, pewien rekord obecny prezydent rzeczywiście ma na swoim koncie.

Nawrocki zawetował "rekordową liczbę ustaw"? Policzyliśmy

Nawrocki zawetował "rekordową liczbę ustaw"? Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

Teraz Iran, wcześniej Nepal, Afganistan, Uganda... Gdy w jakimś kraju "wyłączono internet", co tak naprawdę zrobiono? Czy władze mają jakiś tajemniczy przycisk, odłączający całe państwo od sieci? Jak się okazuje, nie jest to takie proste i nie w każdym kraju możliwe do przeprowadzenia.

"Wyłączyli internet w kraju". Jak się to robi? 

"Wyłączyli internet w kraju". Jak się to robi? 

Źródło:
TVN24+

Prezydent Francji stwierdził, że nie boi się ani Donalda Trumpa, ani Władimira Putina, a jego kraj jest gotowy na wojnę. Liczy przy tym na pomoc państw afrykańskich, "które stanęłyby po stronie Francji w razie wojny". Nagranie, w którym rzekomo to wszystko powiedział, krąży w sieci. A co naprawdę powiedział Emmanuel Macron?

"Kraje afrykańskie staną po stronie Francji w razie wojny". Czy to powiedział Macron?

"Kraje afrykańskie staną po stronie Francji w razie wojny". Czy to powiedział Macron?

Źródło:
Konkret24

Facebooka zalała fala "ogłoszeń matrymonialnych" rzekomych Ukrainek. Są pokazywane jako kobiety atrakcyjne, ale roszczeniowe. I choć te osoby nie istnieją, ich "wpisy" generują krytykę polskich internautów, a także hejt. Bo o to właśnie chodzi w tej wyjątkowo oburzającej antyukraińskiej akcji.

Są piękne, nieprawdziwe i wyrządzają zło. Siatka fałszywych kont uderza w Ukrainki

Są piękne, nieprawdziwe i wyrządzają zło. Siatka fałszywych kont uderza w Ukrainki

Źródło:
Konkret24

W Wielkiej Brytanii atakami z użyciem noży zagrożeni są szczególnie ludzie młodzi. Z drugiej strony, właśnie oni stanowią sporą grupę sprawców. To zjawisko określa się już jako model strachu i mody. Między innymi by temu przeciwdziałać, na ulicach brytyjskich miast ustawiane są pojemniki na noże. Czy spełniają swoją funkcję?

Mówisz "kończę z tym" i wrzucasz tu nóż. Pojemniki, które "ratują życie"

Mówisz "kończę z tym" i wrzucasz tu nóż. Pojemniki, które "ratują życie"

Źródło:
TVN24+

Podczas gdy Stany Zjednoczone nękają śnieżyce i mrozy, w mediach społecznościowych krążą nagrania mające pokazywać, jak niebezpieczne są tam teraz "wybuchające drzewa". Meteorolodzy i lokalne władze rzeczywiście ostrzegały mieszkańców niektórych stanów przed takim zjawiskiem - a twórcy fake newsów wykorzystali sytuację.

Silny mróz i "wybuchające drzewa". Ale aż tak?

Silny mróz i "wybuchające drzewa". Ale aż tak?

Źródło:
Konkret24

Czy to będzie zgodne z konstytucją? Czy takie zmiany można wprowadzić rozporządzeniem? - to dwa z wielu pytań, które pojawiają się w związku z planowaną zmianą treści aktów małżeństwa. Minister cyfryzacji wyjaśnia powód, przedstawiciel prezydenta krytykuje, a my sprawdzamy, czy i jak takie zmiany można zgodnie z prawem wprowadzić.

"Małżonek pierwszy, małżonek drugi". Czy im tak wolno zmienić?

"Małżonek pierwszy, małżonek drugi". Czy im tak wolno zmienić?

Źródło:
Konkret24

Głównym polem aktywności współczesnych negacjonistów Holokaustu są media społecznościowe - przestrzega na swojej stronie Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. Zainicjowało walkę z tą formą kłamstwa, uruchamiając akcję "Powstrzymaj negacjonizm". Lecz negowanie historii obozu trwa nie tylko w internecie - robią to na przykład politycy. Konkret24 przyłącza się do akcji: na tej stronie udostępniamy weryfikacje, które opublikowało muzeum. Będziemy odkłamywać kolejne fałszywe tezy negacjonistów.

Walczymy z kłamstwami o Auschwitz. Konkret24 wspiera akcję muzeum

Walczymy z kłamstwami o Auschwitz. Konkret24 wspiera akcję muzeum

Źródło:
tvn24.pl

Internet zalewają filmy pokazujące gniew i wściekłość Amerykanów na funkcjonariuszy ICE. Na nagraniach widać, jak "zwykli" obywatele konfrontują się z agentami: biją ich, zrywają im maski. Poprzednio próbowano agentów ICE ośmieszać, teraz emocje są inne. Nagrania nie pokazują rzeczywistości, ale oczekiwania obywateli - owszem.

Krzyczą, biją, zrywają maski. Amerykanie "konfrontują się z ICE" w sieci

Krzyczą, biją, zrywają maski. Amerykanie "konfrontują się z ICE" w sieci

Źródło:
Konkret24

Przygotowywany przez Ambasadę Ukrainy w Polsce dokument niektórzy politycy prawicy nazywają "instrukcją donoszenia na Polaków". Taka narracja szybko zaczęła krążyć w mediach społecznościowych i niektórych serwisach internetowych. Ambasador Ukrainy i współautor poradnika odpierają zarzuty. Wyjaśniamy.

"Instrukcja donoszenia na Polaków"? Co powstaje w Ambasadzie Ukrainy

"Instrukcja donoszenia na Polaków"? Co powstaje w Ambasadzie Ukrainy

Źródło:
Konkret24

Nie ma na niej oscypka, sera korycińskiego, obwarzanka krakowskiego czy kiełbasy lisieckiej. Lista nazw polskich produktów, które mają być chronione przed podróbkami na rynkach krajów Mecosur, jest wyjątkowo krótka, za to wysokoprocentowa. Lecz co ciekawe, nie powstała teraz, a zdumienie niektórych polityków prawicy wydaje się spóźnione.

Tylko dwie polskie wódki wśród produktów chronionych w Mercosur. Dlaczego?

Tylko dwie polskie wódki wśród produktów chronionych w Mercosur. Dlaczego?

Źródło:
TVN24+

Wypowiedź szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego wywołała falę krytyki ze strony ekspertów od obronności i uzbrojenia. Sławomir Cenckiewicz jest zaniepokojony, że ze środków SAFE "nie możemy kupować sprzętu amerykańskiego czy koreańskiego". Lecz założenia unijnego programu są powszechnie znane. Również ich cel, który jest inny, niż chciałby szef BBN.

Szef BBN "nie wie, o czym mówi"? Gdzie możemy kupić sprzęt wojskowy w ramach SAFE

Szef BBN "nie wie, o czym mówi"? Gdzie możemy kupić sprzęt wojskowy w ramach SAFE

Źródło:
Konkret24

"Ekonomia wojenna" - tak prorosyjskie konta nazywają rzekomy proceder sprzedawania agregatów prądotwórczych, które Polacy przekazują Ukraińcom w ramach akcji pomocowej. Tyle że takiego procederu nie ma.

Ukraińcy sprzedają na aukcjach "polskie agregaty"? Nie te, o których myślicie

Ukraińcy sprzedają na aukcjach "polskie agregaty"? Nie te, o których myślicie

Źródło:
Konkret24

Blisko dwa tysiące złotych od 1 marca może otrzymać alkoholik za sam fakt, że jest uzależniony? Tak przekonują internauci, a niektórzy nazywają świadczenie "rentą alkoholową". Nagrania z takim przekazem generują setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych. Na nasilające się w sieci przekłamania reaguje już Zakład Ubezpieczeń Społecznych - a my wyjaśniamy tę manipulację.

"Od marca alkoholik dostanie dwa tysiące złotych od państwa". ZUS reaguje, my wyjaśniamy

"Od marca alkoholik dostanie dwa tysiące złotych od państwa". ZUS reaguje, my wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24