Andrzej Duda o transparentności komisji z "lex Tusk". Prawnicy: trudno jej oczekiwać

Źródło:
Konkret24
Prezydent: podpiszę ustawę w sprawie wpływów rosyjskich
Prezydent: podpiszę ustawę w sprawie wpływów rosyjskichTVN24
wideo 2/5
Prezydent: podpiszę ustawę w sprawie wpływów rosyjskichTVN24

Argumentując podpisanie ustawy "lex Tusk", prezydent Andrzej Duda przekonywał o transparentności działań zapowiadanej komisji, aby opinia publiczna mogła sama sobie wyrobić opinię. Prawnicy wskazują, dlaczego transparentność prac komisji "nie będzie regułą".

Andrzej Duda, ogłaszając 29 maja, że podpisze ustawę o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007–2022 (zwaną "lex Tusk"), kilkukrotnie argumentował, że ma to służyć transparentności oraz temu, żeby opinia publiczna mogła "sama wyrabiać opinię". Przypomnijmy: Sejm uchwalił ustawę 14 kwietnia; Senat 11 maja uznał, że narusza ona 23 przepisy Konstytucji RP i ją odrzucił, ale 26 maja Sejm odrzucił weto Senatu. Prezydent Duda podpisał ustawę 29 maja i zapowiedział, że skieruje ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego. Pomimo tego ustawa 30 maja została ogłoszona w Dzienniku Ustaw i 31 maja weszła w życie. 

Podczas swojego wystąpienia Andrzej Duda odwoływał się do sejmowej komisji śledczej, tzw. komisji Rywina, z lat 2003-2004. Mówił: "My w Polsce mamy w moim osobistym przekonaniu dobre doświadczenie, jeżeli chodzi o komisje, które pracowały publicznie. Sądy rozpatrują sprawy czasem jawnie, czasem na posiedzeniach zamkniętych, bywa różnie. Natomiast w sprawach politycznych najważniejsze jest to, aby wyświetlono i pokazano pewne mechanizmy społeczeństwu. Wszyscy pamiętamy, znakomicie zwłaszcza ci starsi, którzy od dłuższego czasu już w sposób świadomy poruszają się w przestrzeni życia publicznego, prace tak zwanej komisji Rywina".

Tu wyjaśnimy: była to sejmowa komisja śledcza działająca na podstawie Konstytucji RP i ustawy o sejmowej komisji śledczej. To, czym się takie komisje różnią od tej, która ma powstać na podstawie "lex Tusk", opisaliśmy w Konkret24.

W dalszej części wystąpienia 29 maja prezydent stwierdził: "Po raz pierwszy po 1989 roku właśnie dzięki pracom tej komisji (Rywina - red.), dzięki temu, że odbywały się one transparentnie, dzięki temu, ze w obecności mediów byli przed tą komisją przesłuchiwani ludzie, którzy byli czołowymi postaciami życia politycznego i publicznego, opinia społeczna mogła się przekonać na własne oczy i uszy, jak wygląda tło życia politycznego u nas, jak wyglądają te procesy, jak te procesy przebiegają i - niestety - jak wiele w istocie było patologii, o których plotkowano, ale które do tamtej pory nie widziały światła dziennego. Ta komisja je pokazała". Po czym dodał:

Dlatego powiem otwarcie, z tego doświadczenia między innymi: transparentność wyjaśniania ważnych kwestii publicznych, politycznych ma dla mnie absolutnie czołowe znaczenie. Uważam, że to właśnie opinia publiczna powinna sama wyrabiać opinię na temat tego, w jaki sposób działają różni jej przedstawiciele - także ci wybierani w wyborach powszechnych - którym powierzane były bardzo odpowiedzialne funkcje państwowe; w jaki sposób te funkcje realizowali, jak rozumieli interesy Rzeczypospolitej, czy one w opinii publicznej rzeczywiście były w należyty sposób realizowane. Opinia publiczna powinna o tym przekonać się bezpośrednio. 

Tego samego dnia do argumentów prezydenta Dudy odniósł się na Twitterze Krzysztof Izdebski, prawnik z Fundacji Batorego specjalizujący się w kwestiach jawności życia publicznego. "Wygląda na to, że Andrzej Duda nie wie, co podpisał. Mówi o jawności postępowania, a tymczasem tekst ustawy stanowi coś dokładnie przeciwnego... No chyba, że i tekst oświadczenia mu ktoś inny napisał..." - stwierdził.

"Pan prezydent Andrzej Duda minął się z prawdą"

Konkret24 zapytał czterech prawników specjalizujących się w kwestiach jawności życia publicznego, czy ustawa "lex Tusk" gwarantuje, że prace nowej komisji będą transparentne. Odpowiedzi udzielili nam: dr hab. Marlena Sakowska-Baryła z SBC Kancelarii Radców Prawnych, dr hab. Grzegorz Sibiga z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, dr hab. Michał Bernaczyk z Uniwersytetu Warszawskiego i Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego. Wszyscy są zgodni co do samej kwestii transparentności prac nowej komisji:

Marlena Sakowska-Baryła: "Nie wydaje się, by przy tych uwarunkowaniach regulacyjnych komisja faktycznie mogła działać transparentnie".

Krzysztof Izdebski: "Mimo tego, co mówił prezydent Andrzej Duda, trudno oczekiwać, że ta komisja będzie transparentna".

Michał Bernaczyk: "Komisja nie jest transparentna. To wynika wprost z przepisów ustawy, więc pan prezydent Andrzej Duda minął się z prawdą, mówiąc o wierze tudzież nadziejach na jej transparentne działanie".

Pytani o przesłanki nietransparentności działań komisji, prawnicy wskazują przede wszystkim na wyłączanie jawności prac komisji i przepis mówiący o tym, że dokumentacja komisji nie stanowi informacji publicznej.

"Przejrzystość nie będzie regułą". "Jawna rozprawa jest wyjątkiem i wynika to wprost z przepisów ustawy"

- Prezydent porównywał tę komisję do komisji śledczej (komisji Rywina - red.), którą ona nie jest, a jednym z celów komisji śledczej jest to, żeby ten proces był przejrzysty, że posiedzenia są jawne, a cały proces odbywa się na oczach opinii publicznej - mówi Krzysztof Izdebski. I podkreśla:

W przypadku tej komisji jawna rozprawa jest wyjątkiem i wynika to wprost z przepisów ustawy. Komisja swoje posiedzenia odbywa w formie niejawnej. Spodziewam się, że rozprawy jawne będą się odbywać wtedy, kiedy trzeba będzie działać pod publiczkę.

Rzeczywiście w ustawie jest mowa o posiedzeniach komisji i rozprawach. Zapisano, że "posiedzenia Komisji wyznaczone poza rozprawą są niejawne, chyba że przewodniczący Komisji zarządzi inaczej". Rozprawy mają być jawne, ale "komisja może wyłączyć jawność rozprawy w całości lub w części ze względu na bezpieczeństwo państwa, zagrożenie spokoju, moralności i porządku publicznego, a także jeżeli w toku rozprawy mają być omawiane szczegóły życia rodzinnego" lub informacje niejawne.

Krzysztof Izdebski tak komentuje te przepisy: - Oczywiście, jeśli zakładalibyśmy dobrą wolę członków komisji, można by uznać, że utajnione powinny być przesłuchania na przykład funkcjonariuszy ABW, których tożsamość i informacje nie powinny być publicznie znane. Natomiast w tym przepisie o wyłączaniu jawności jest mowa między innymi o moralności czy zakłócaniu porządku publicznego, więc to naprawdę szerokie podstawy.

Generalnie niejawność będzie wtedy, kiedy będzie wygodnie, a nie tylko wtedy, kiedy taka potrzeba będzie. Daje to duże pole do nadużyć. 

Podobnie o wyłączaniu jawności mówi dr hab. Marlena Sakowska-Baryła. - Oczywiście wyłączenie jawności obrad wchodzi w rachubę w wielu różnych przepisach, więc jest możliwe z perspektywy ustawowej. Pojawia się jednak pytanie, czy to faktycznie oznacza, że komisja będzie działa transparentnie. Bo im więcej ograniczeń jawności, tym większy problem dla zainteresowanej opinii publicznej - stwierdza. - Wyłączanie jawności posiedzeń komisji to ograniczenie prawa dostępu do informacji o działalności organów władzy publicznej i osób pełniących funkcje publiczne, które na gruncie prawnym i konstytucyjnym są informacjami publicznymi - podkreśla.

Odnośnie jawności rozpraw w ustawie zapisano także, że przewodniczący pozwala mediom na nagrywanie i transmitowanie, ale "komisja może określić warunki udziału" przedstawicieli mediów w rozprawie. Dodano: "jeżeli ze względów techniczno-organizacyjnych obecność przedstawicieli środków masowego przekazu utrudnia przebieg rozprawy, Komisja ogranicza liczbę przedstawicieli środków masowego przekazu na sali" i wskazuje uprawnionych do nagrywania oraz transmitowania "według kolejności zgłoszeń lub na podstawie losowania".

- Generalnie z tych wszystkich przepisów dotyczących przejrzystości postępowania wynika, że przejrzystość nie będzie regułą. Oczywiście pewne rzeczy mogą być jawne, ale one są wyjątkami od zasady generalnej niejawności tego postępowania - podsumowuje Krzysztof Izdebski. Zauważa jeszcze jeden problem: - Jeśli komisja wydaje te swoje oskarżenia w formie decyzji administracyjnej, to nie ma tam mowy o tym, że uzasadnienie tej decyzji będzie jawne. Opinia publiczna może dowiedzieć się tylko, czy dana osoba jest agentem wpływu rosyjskiego, czy nie. Oczywiście może się zdarzyć, że konkretne informacje, selektywnie wybierane, będą przeciekać na przykład do mediów publicznych - twierdzi prawnik.

Artykuł 8: "podstawowa kwestia wyłączająca jawność"

Wszyscy czterej prawnicy zwracają uwagę na art. 8 ust. 3 ustawy "lex Tusk":

Dokumentacja zgromadzona w toku postępowania Komisji nie stanowi informacji publicznej i nie podlega udostępnieniu w trybie określonym w ustawie z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej.

Doktor Grzegorz Sibiga uważa, że ten przepis jest "podstawową kwestią wyłączającą jawność". - To wprowadzenie tajemnicy tylnymi drzwiami, niejedyne zresztą tego rodzaju w prawie polskim - mówi prawnik. - Nie przewiduje się, że dokumenty będą objęte poufnością lub niejawne dla zainteresowanych, tylko używa się takiego chwytu legislacyjnego, że nie jest to informacja publiczna. Jeżeli ustawodawca chce wprowadzić niejawność, powinien uczynić to z otwartą przyłbicą i wówczas takie rozwiązanie podlegałoby ocenie z punktu widzenia proporcjonalnego wprowadzenia tajności.

Pozornie nie przewidziano tajności, ale osiągnięto ten sam skutek: opinia publiczna nie będzie miała prawa dostępu do tych dokumentów.

Zapytany, jak w praktyce może działać ten przepis, stwierdza: - W odpowiedzi na każde zapytanie o jakikolwiek dokument z prac komisja będzie mogła zwykłym pismem odpowiedzieć, że według ustawy nie jest to informacja publiczna i w związku z tym nie przekaże dokumentu, ponieważ nie stosuje się przepisów o dostępie do informacji publicznej.

- Ten przepis nie został przypadkowo włożony do ustawy, bo to podkreśla tajność tego działania - twierdzi Krzysztof Izdebski. - Oczywiście w dokumentacji komisji może się znaleźć wiele materiałów, które stanowią informacje niejawne w rozumieniu ustawy o ochronie informacji niejawnych, ale w odniesieniu do nich istnieją już inne przesłanki, na podstawie których można odmówić do nich dostępu. Tutaj komisja zapewniła, że nie będzie udostępniała dokumentacji, niezależnie od tego, czy dane informacje będą stanowić zagrożenie dla państwa, czy nie. Oczywiście komisja może ujawniać dane informacje podczas swoich rozpraw i za to członkom komisji nic nie grozi. Natomiast daje to duże pole do nadużyć, czyli selektywnego doboru tego, co będzie ujawniane, a co nie będzie ujawniane. Dlatego przy braku tego otoczenia przejrzystości, to będzie raczej taka gra pod publiczkę. Polityką informacyjną będą kierowali wyłącznie członkowie komisji - wyjaśnia.

Natomiast dr hab. Marlena Sakowska-Baryła twierdzi, że choć "oczywiście to zamyka kwestię dostępu w trybie ustawy o informacji publicznej", mimo to w oparciu o zapisy konstytucji dokumentacja komisji stanowi informację publiczną. - W ustawie znajduje się przepis, że dokumentacja komisji nie stanowi informacji publicznej, choć zgodnie z artykułem 61 Konstytucji RP oczywiście stanowi informację publiczną. Co więcej, konstytucja w tym przepisie nie tylko wskazuje na zakres dostępu do informacji publicznej, ale także określa, kiedy w rachubę wchodzi jego ograniczenie. Kryteria te nie są spełnione w analizowanym przypadku - mówi prawniczka. I dodaje:

Próbuje się tutaj postawić tamę przed dostępem do informacji, ale raczej autorytatywnie nie powinno stwierdzać się, czy coś jest, czy nie jest informacją publiczną, nie postawiając w zamian żadnej ścieżki kontroli społecznej. 

Jak uczynić prace komisji transparentnymi?

Co więc powinno być w ustawie, by zagwarantować transparentność działań komisji?

Krzysztof Izdebski: "Zmianą, która mogłaby przywrócić przejrzystość prac komisji, byłoby oparcie tych przepisów na doświadczeniach, które mieliśmy wcześniej, czyli stworzenie tego w formie komisji śledczej".

Grzegorz Sibiga: "Jedyną szansą zmiany tej sytuacji byłoby usunięcie przepisu, zgodnie z którym dokumentacja komisji nie stanowi informacji publicznej. Wtedy dostęp do dokumentów z prac komisji podlegałby przepisom ustawy o dostępie do informacji publicznej, która jest głównym aktem prawnym gwarantującym opinii publicznej powszechną wiedzę o działalności władzy publicznej".

Michał Bernaczyk: "Należałoby uchylić przepisy art. 8 ustęp 2 i 3. To przepisy rażąco sprzeczne z art. 61 ust. 1-3 Konstytucji RP i art. 10 ust. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Powielają oczywiste, niekonstytucyjne rozwiązania zakwestionowane w przeszłości jako niezgodne z Konstytucją RP (sprawy K14/13, K8/15). Zestawienie tego standardu prawnego, wypowiedzi Pana Prezydenta Dudy po podpisaniu ww. ustawy z jego opinią na temat prawa do informacji z debaty Duda-Komorowski w 2015 roku nadaje się wręcz na mema. I to niezbyt śmiesznego".

Autorka/Autor:Michał Istel

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24

Poruszająca historia 91-letniej Amerykanki, którą postawiono przed sądem w szpitalnej koszuli i skutą kajdankami, obiegła media społecznościowe jako dowód okrucieństwa systemu. Gdy jednak się jej przyjrzeć bliżej, narracja przestaje się kleić.

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

Źródło:
Konkret24

Minister energii od miesięcy obiecuje, że koniec mrożenia cen prądu nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków. Ale opozycja straszy, że drożej będzie nawet o 10 procent. Politycy się sprzeczają - my z ekspertami liczymy, jak odmrożenie cen energii może wpłynąć na wysokość naszych rachunków. Kluczowe są ich składowe.

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

170 milionów złotych miał według internautów wydać polski Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie HIV w Ukrainie. Przekaz niesie się w sieci szeroko, lecz chodzi o zupełnie inne pieniądze. Mamy wyjaśnienie NFZ.

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

Źródło:
Konkret24

Unijni sędziowie stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym, Trybunał Sprawiedliwości "zakazał Polsce powoływania się na swoją konstytucję" - tak politycy PiS przedstawiają wyrok TSUE dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Grzmią, że to próba odebrania Polsce suwerenności. Konstytucjonaliści tłumaczą: to nieprawda.

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Do budynku urzędu wchodzi mężczyzna, a wraz z nim krowa, lama i kozy. Film pokazujący taką scenę krąży w sieci z wyjaśnieniem, że to rolnik, który z powodu umowy Unii Europejskiej z Mercosur nie daje już rady płacić podatków. Po pierwsze, ta umowa jeszcze nie obowiązuje. Po drugie..., rzeczywiście, coś takiego się wydarzyło, ale nie teraz.

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

Źródło:
Konkret24