Rozpatrywanie protestów wyborczych i ponowne przeliczanie głosów. Pytania i odpowiedzi


Sąd Najwyższy w pełnym składzie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, który będzie orzekał o ważności bądź nieważności wyborów, może również w skrajnym przypadku orzec o powtórzeniu wyborów w jakimś okręgu - powiedziała w TVN24 była rzeczniczka Państwowej Komisji Wyborczej Anna Godzwon. Wraz z byłym szefem PKW sędzią Wojciechem Hermelińskim wyjaśniali, jak będzie wyglądać procedura związana z rozpatrywaniem protestów wyborczych i ewentualnym ponownym przeliczaniem głosów. Odpowiadamy na najważniejsze pytania dotyczące tych procedur.

W ostatnich wyborach parlamentarnych Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 48 mandatów w Senacie. O trzy więcej zdobyli w sumie kandydaci Koalicji Obywatelskiej oraz niezależni, deklarujący dystans do PiS-u: Wadim Tyszkiewicz, Krzysztof Kwiatkowski oraz Stanisław Gawłowski. W izbie tej zasiądzie także Lidia Staroń, którą część komentatorów widzi bliżej środowiska politycznego Zjednoczonej Prawicy. Sama Staroń wydała oświadczenie, w którym wskazała, że nie będzie wiązała się z żadną ze stron, a wspierała uchwalanie prawa pomagającego obywatelom.

Decyzje w Senacie są podejmowane większością głosów, a tej na obecną chwilę Prawo i Sprawiedliwość nie ma.

14.10.2019 | PKW podała zbiorcze wyniki wyborów do Sejmu
14.10.2019 | PKW podała zbiorcze wyniki wyborów do SejmuFakty TVN

Możliwa zmiana układu sił

Prawo i Sprawiedliwość złożyło w poniedziałek wnioski do Sądu Najwyższego o ponowne przeliczenie głosów w sześciu okręgach w wyborach do Senatu. Chodzi o okręgi numer: 12, 75, 92, 95, 96 i 100.

We wtorek podobną decyzję - o złożeniu protestów w sprawie głosowania w trzech okręgach - podjęła Koalicja Obywatelska. Jej protest dotyczy okręgów numer 2, 26 i 59.

Z racji różnicy trzech mandatów między komitetem PiS a kandydatami opozycyjnymi, rozstrzygnięcie protestów może zmienić układ sił w Senacie.

Jak tłumaczył we wtorek dziennikarzom zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel, komitet protesty złożył w tych okręgach, w których różnica między przegranym kandydatem PiS a jego konkurentem była mniejsza niż liczba oddanych w danym okręgu głosów nieważnych.

Fogiel o wnioskach o ponowne przeliczenie głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu
Fogiel o wnioskach o ponowne przeliczenie głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatutvn24

Zdaniem składającego protest Krzysztofa Sobolewskiego "ustalenie, iż część głosów zostało nieprawidłowo uznanych za nieważne, zaś w rzeczywistości powinny być one uznane jako głosy poparcia dla kandydata KW Prawo i Sprawiedliwość decyduje o tym, że najwięcej głosów uzyskał kandydat KW Prawo i Sprawiedliwość".

Koalicja Obywatelska uważa natomiast, że w okręgu 59 – gdzie miał kandydować zmarły niedawno ojciec premiera - PiS nie powinno wystawiać kandydata w miejsce Kornela Morawieckiego. W przypadku okręgu nr 2 KO zgłosiła, że na karcie do głosowania, przy kandydacie komitetu Polska Lewica, pojawiło się logo innego komitetu – Lewicy (Sojusz Lewicy Demokratycznej).

Jeśli chodzi o okręg nr 26, to Marek Borowski z KO tłumaczył, że karty do głosowania do Senatu zawierały na dole instrukcję, a w tej instrukcji było powiedziane, "że należy postawić znak "X" w kratce wyłącznie przy nazwisku wybranego kandydata. Nie z lewej strony, tylko przy nazwisku, a logo KO znajdowało się w kratce po prawej stronie, co zdaniem KO, mogło spowodować, że wiele głosów oddano w sposób nieprawidłowy".

Pytania o protesty wyborcze i ich konsekwencje

Co się dzieje z moim głosem po zamknięciu lokalu?

Kodeks wyborczy mówi o tym, że po zamknięciu lokalu wyborczego głosy są liczone wspólnie przez wszystkich członków Obwodowej Komisji Wyborczej. Mogą to obserwować międzynarodowi obserwatorzy oraz wyznaczani przez pełnomocników komitetów wyborczych mężowie zaufania. Na komisji ciąży obowiązek poprawnego policzenia głosów oraz ustalenia wyników. Podaje je do publicznej wiadomości poprzez wywieszenie w widocznym miejscu kopii protokołu głosowania. Dokument muszą podpisać wszyscy członkowie komisji. Jeśli oni lub mężowie zaufania mają uwagi, je również wpisuje się do protokołu.

Dokument przekazuje się Okręgowej Komisji Wyborczej. Ta sprawdza poprawność ustalenia wyników głosowania w obwodzie, bądź wskazuje na niezgodności, które komisja obwodowa jest zobowiązana poprawić. Na podstawie otrzymanych protokołów ustala i podaje do publicznej wiadomości wyniki wyborów poprzez wywieszenie protokołu. Muszą się pod nim podpisać wszyscy członkowie komisji.

Gotowe i prawidłowe wyniki wprowadza się do sieci elektronicznego przekazywania danych. Następnie, po spłynięciu protokołów z wszystkich komisji, Państwowa Komisja Wyborcza podaje do publicznej wiadomości zbiorcze wyniki głosowania.

Po sporządzeniu protokołu ważne, nieważne i niewykorzystane karty do głosowania członkowie komisji pakują, pieczętują i przekazują w depozyt odpowiedniemu urzędnikowi wyborczemu. Jest on w każdej gminie. Powołuje go szef Krajowego Biura Wyborczego.

Karty są składowane w urzędach gmin/dzielnic/miast do czasu stwierdzenia ważności wyborów lub do zakończenia prowadzonych przez instytucje państwowe postępowań. Nikt inny nie może do nich zajrzeć.

PiS składa protesty w sprawie wyborów do Senatu
PiS składa protesty w sprawie wyborów do Senatutvn24

- Te głosy znajdują się w specjalnym depozycie, a całe pomieszczenie jest pilnowane przez całą dobę. Sąd ma 90 dni na wydanie decyzji dotyczącej wyborów. W normalnej sytuacji, te głosy zostałyby przekazane do archiwum państwowego, gdzie przechowywane byłyby przez pięć lat - tłumaczyła w rozmowie z TVN24 Ewa Grudniok, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Tychy. Tychy znajdują się w okręgu nr 75, co do którego protest złożyło PiS.

- Jednak w związku z protestem wyborczym nie wiemy, co się stanie i czekamy na decyzję sądu. Póki co, żadne informacje do nas nie dotarły. Nie wiemy, co będzie dalej - przyznała.

Głosy z senackiego okręgu nr 75 zmagazynowane są w około 130 workach.

Kto rozpatruje protesty wyborcze?

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, to Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych zajmuje się między innymi rozpoznawaniem protestów wyborczych oraz stwierdzaniem ważności wyborów i referendum.

Izba to nowe ciało. Została powołana w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Jej skład został wybrany w 2018 roku przez nową Krajową Radę Sądownictwa, a ta z kolei została wybrana przez Sejm. W Izbie zasiadają sędziowie, prawnicy, naukowcy. W przeszłości uchylała uchwały Krajowej Rady Sądownictwa, a także decyzje ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Izba rozpatrzy protest wyborczy na posiedzeniu w składzie trzech sędziów w postępowaniu nieprocesowym i wyda swoją opinię w formie postanowienia. Zbada, czy protest jest zasadny i czy stwierdzone nieprawidłowości miały wpływ na wynik wyborów. Może stwierdzić, że konieczne będzie sprawdzenie wszystkich oddanych w danym okręgu głosów.

- Tych trzech sędziów będzie się pochylało nad każdym protestem wyborczym indywidualnie - wskazywała na antenie TVN24 Anna Godzwon, była rzeczniczka Państwowej Komisji Wyborczej i Krajowego Biura Wyborczego.

Cała rozmowa z Anną Godzwon o procedurze rozpatrywania protestów wyborczych
Cała rozmowa z Anną Godzwon o procedurze rozpatrywania protestów wyborczych tvn24

Kto powtórnie będzie liczył mój głos?

- Ta procedura nie jest opisana w kodeksie wyborczym - mówiła Anna Godzwon, komentując kwestię ewentualnego przeliczania głosów.

- Według moich informacji są dwie drogi. Albo droga pomocy sądowej, czyli zwrócenie się do sądu rejonowego, który będzie to robił, albo liczenie osobiście przez Sąd Najwyższy, przez tych trzech sędziów lub nawet wyznaczenie rozprawy i liczenie głosów. Jest to możliwe teoretycznie. Zdaje się, że raz - w latach dziewięćdziesiątych - coś takiego się zdarzyło, że liczono tutaj głosy - mówił we wtorek Michał Laskowski, rzecznik SN.

Kto miałby przeliczyć głosy? Rzecznik SN Michał Laskowski odpowiada
Kto miałby przeliczyć głosy? Rzecznik SN Michał Laskowski odpowiadatvn24

Wskazywał, że "obwodowych komisji już nie ma, zostały one rozwiązane po wyborach, więc nie jest tak, że liczy to urzędnik". - Ale tak naprawdę decyzję w tej sprawie podejmie sąd, właśnie ten sąd, najpierw w składzie trójkowym - podkreślił.

W praktyce mogłoby to wyglądać w ten sposób, że do budynku sądu powszechnego bądź Sądu Najwyższego zostaną zwiezione zapieczętowane, wybrane karty z danego obwodu czy okręgu.

Sąd na posiedzeniu będzie mógł zdecydować, czy sprawę skierować na rozprawę, czy będzie ona jawna i będzie można obserwować ponowne liczenie głosów.

W okręgach, w których PiS kwestionuje wyniki wyborów, oddano łącznie 24,6 tysięcy głosów nieważnych. Tyle kart będzie trzeba ponownie przeglądnąć i policzyć.

- Nie mamy takiej praktyki. Wyobrażam sobie to tak, że będą wyjęte z worków te karty z głosami i będą one sprawdzane. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że sędziowie oglądają te karty - mówiła Godzwon w TVN24.

Zastanawiała się także, czy ewentualne ponowne przejrzenia kart ma dotyczyć "tylko kart nieważnych? A może wszystkich kart jednak?", - Jeśli wszystkich kart, to w jednym okręgu wyborczym to jest sto kilkadziesiąt tysięcy kart, to dlaczego przeglądać tylko nieważne? A może w tych ważnych coś było nie tak - mówiła.

- Nie bardzo widzę możliwość przeliczenia przez Sąd Najwyższy głosów - mówił na antenie TVN24 Wojciech Hermeliński, były szef Państwowej Komisji Wyborczej. - Oczywiście może to zlecić sądowi powszechnemu, ale też to nie będzie dla sądu proste - ocenił.

Hermeliński: nie bardzo widzę możliwość przeliczenia przez Sąd Najwyższy głosów
Hermeliński: nie bardzo widzę możliwość przeliczenia przez Sąd Najwyższy głosówtvn24

A jeśli Sąd Najwyższy zdecyduje o ponownym przeliczeniu?

Po wydaniu postanowienia w składzie trzyosobowym, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN tym razem w pełnym dwudziestoosobowym składzie zbierze się na publicznej rozprawie i orzeknie w przedmiocie ważności wyborów.

Oznacza to, że nie później niż 90 dni od dnia wyborów Izba zdecyduje, czy unieważnia wyniki wyborów w całości, czy w części, czy wygasza mandat danym senatorom, czy konieczne są ponowne wybory.

- Sąd Najwyższy w pełnym składzie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, który będzie orzekał o ważności bądź nieważności wyborów, może również w skrajnym przypadku orzec o powtórzeniu wyborów w jakimś okręgu, w którym protest zostanie uznany za zasadny - mówiła Godzwoń. - Ale może też nakazać powtórzenie niektórych czynności wyborczych, od momentu, w którym te czynności zostaną zakwestionowane. Czyli na przykład nakazać ponownie liczenie wszystkich głosów w danym okręgu wyborczym - dodała była rzeczniczka PKW.

Sprawą wówczas zajmą się ponownie obwodowe i okręgowe komisje wyborcze.

Działania Sądu Najwyższego nie mają wpływu na przyjęcie ślubowania od nowo wybranych senatorów oraz na wykonywanie przez nich mandatu, aż do decyzji o unieważnieniu wyników wyborów w całości lub w części, bądź też decyzji o wygaśnięciu mandatów.

Gdzie po wszystkim trafia mój głos?

Na podstawie Kodeksu wyborczego, dokumenty z wyborów są przekazywane na co najmniej pięć lat do archiwów państwowych. Po tym terminie są brakowane.

Rozporządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie sposobu przekazywania, przechowywania i udostępniania dokumentów z wyborów wskazuje, że muszą tam być chronione przed uszkodzeniem, zniszczeniem lub utratą. Mogą być udostępnianie jedynie instytucjom państwowym: policji, prokuraturze oraz sądom.

Czy powody wskazane przez PiS są wystarczające do złożenia protestu wyborczego?

Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN, mówiąc w poniedziałek o wnioskach PiS - gdy wiadomo było o dwóch pierwszych z sześciu - informował, że w obu złożonych wówczas protestach podniesiono ten sam zarzut naruszenia przepisów Kodeksu wyborczego (art. 227) polegający na niewłaściwym zakwalifikowaniu głosów jako nieważne, podczas gdy głosy te powinny zostać uznane za ważne.

Sędzia Hermeliński w rozmowie z TVN24 komentował te uzasadnienia słowami: - Ja nie bardzo widzę związek pomiędzy ilością głosów nieważnych, a tym kto wygrał, kto przegrał. - Głosy nieważne zawsze są, w tych wyborach one oscylują w graniach dwóch procent do Senatu, więc jest to stosunkowo niewielka liczba i taka liczba zdarza się we wszystkich okręgach. W związku z tym samo tylko twierdzenie, że jest jakaś ilość głosów nieważnych, a kandydat przegrał też jakąś ilością głosów, to jeszcze jest za mało - dodał. Jak wyjaśniał, "Kodeks (wyborczy - red.) mówi, że żeby skutecznie złożyć protest wyboczy, należy w nim albo wskazać, że dokonane zostało przestępstwo przeciwko wyborom, które miało oczywiście wpływ na wynik wyborów w danym okręgu, albo też jakieś inne naruszenie nastąpiło Kodeksu wyborczego, niekoniecznie o charakterze przestępczym, które też miało wpływ na wynik wyborów".

Czy protesty wyborcze Koalicji Obywatelskiej są poprawnie umotywowane?

We wtorek decyzję o złożeniu protestów w sprawie głosowania w trzech okręgach podjęła Koalicja Obywatelska. - Nasze protesty mają charakter merytoryczny, w odróżnieniu od protestów składanych przez PiS - przekonywał na konferencji prasowej Mariusz Witczak z PO-KO.

Jak mówił w rozmowie z TVN24 sędzia Hermeliński "pomylone logo, to już jest jakiś punkt zaczepienia". - Tu rzeczywiście można twierdzić, że wyborcy zostali wprowadzeni w błąd przez to logo - ocenił.

- Mogli akurat nie do końca znać nazwisko kandydata, sądzili, że jest to kandydat Lewicy (...), a tymczasem partia była inna, o podobnej nazwie, ale nie Lewica - wyjaśniał. Jego zdaniem "można wychodzić z założenia, że gdyby wyborcy głosujący na tę tak zwaną Lewicę, a w rzeczywistości nie Lewicę, gdyby wiedzieli, że to nie jest Lewica, to być może nie oddaliby głosu na tego kandydata, oddaliby na innego albo na nikogo by nie oddali". - Więc to może ewentualnie mieć wpływ na wynik wyborów - przyznał były szef PKW.

Autor: Jan Kunert, Aleksandra Krupa (tvn24.pl) / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Jakub Kaczmarczyk/PAP

Pozostałe wiadomości

Między prezydentem a rządem trwa spór o odwołanie niektórych ambasadorów i powołanie nowych. Sprawdziliśmy, gdzie te stanowiska pozostają wciąż nieobsadzone. Izrael, Austria, Egipt, Włochy... - jak wynika z danych MSZ, problem dotyczy ponad 20 procent placówek zagranicznych.

Spór o ambasadorów. W ilu krajach wciąż ich nie ma?

Spór o ambasadorów. W ilu krajach wciąż ich nie ma?

Źródło:
Konkret24

Tytuł tekstu jednego z serwisów posłużył politykom opozycji do rozpowszechniania tezy o "rządowym festiwalu podwyżek". Chodzi o większe opłaty za publiczne żłobki. Tylko że ich wysokości nie ustala rząd, a powodem podwyżki jest rozporządzenie premiera... Mateusza Morawieckiego.

Przekaz PiS: rząd podnosi opłaty za żłobki. Nieprawda. Wyjaśniamy

Przekaz PiS: rząd podnosi opłaty za żłobki. Nieprawda. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Po wizycie niemieckiego kanclerza Olafa Scholza w Warszawie wrócił temat reparacji wojennych. Jednak w trwającej debacie publicznej politycy raz mówią o "reparacjach", innym razem o "odszkodowaniach". Oba terminy oznaczają jednak inne pieniądze i dla kogo innego. Wyjaśniamy.

Polska i Niemcy: reparacje vs odszkodowania. Co mylą politycy

Polska i Niemcy: reparacje vs odszkodowania. Co mylą politycy

Źródło:
Konkret24

- W amerykańskiej polityce głośne wydarzenia polityczne interpretuje się w kategoriach zerojedynkowych, a to sprzyja rozpowszechnianiu teorii spiskowych - uważa prof. Małgorzata Zachara-Szymańska z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Według profesor, te zaś powstają zwykle na zamówienie polityczne. Nie inaczej jest po zamachu na Donalda Trumpa w Pensylwanii.

"Ustawka", "rozkazy CIA", "spóźniony snajper". Teorie spiskowe po zamachu na Donalda Trumpa

"Ustawka", "rozkazy CIA", "spóźniony snajper". Teorie spiskowe po zamachu na Donalda Trumpa

Źródło:
Konkret24

Daniel Obajtek przekonuje, że upublicznione nagranie jego rozmowy z dziennikarzem Piotrem Nisztorem nie jest prawdziwe, bo "prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania". Według niego to właśnie jest dowód, że "nie ma żadnych nagrań". Były prezes Orlenu manipuluje. Powód decyzji prokuratury był inny. Śledczy w ogóle nie badali prawdziwości nagrań.

Taśmy Obajtka. Prokuratura potwierdziła, że "nie ma żadnych nagrań"? Wcale nie

Taśmy Obajtka. Prokuratura potwierdziła, że "nie ma żadnych nagrań"? Wcale nie 

Źródło:
Konkret24

Pismo wysłane z tarnobrzeskiego Powiatowego Inspektoratu Nadzoru politycy Prawa i Sprawiedliwości publikują jako "dowód", że rząd wydał już "polecenie szukania miejsc na ośrodki dla nielegalnych migrantów". To nieprawda. W dokumencie nie ma słowa o migrantach, a powstał jako efekt przepisów uchwalonych za rządów Zjednoczonej Prawicy. Wyjaśniamy, o co chodzi w tej historii.

PiS: "ekipa Tuska szuka miejsc dla nielegalnych migrantów". Fałszywy przekaz

PiS: "ekipa Tuska szuka miejsc dla nielegalnych migrantów". Fałszywy przekaz

Źródło:
Konkret24

Upublicznione pismo Sztabu Generalnego dotyczące planów budżetowych wywołało dyskusję o rzekomo zakładanych cięciach wydatków na obronność. Szef MON zaprzecza i zapowiada najwyższy budżet od lat. Konkret24 uzyskał potwierdzenie, że takich cięć na razie nie będzie. O co więc chodzi w upublicznionym dokumencie i na jakim etapie tworzenia budżetu MON powstał?

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Źródło:
Konkret24

"Dowód na antypolonizm warszawskich władz", "ocenzurowali portret patrona lotniska", "Polska ich uwiera" - piszą internauci w reakcji na doniesienia, że z hali Okęcia zniknął plakat z hasłem "Jesteśmy dumni z Polski". Ich zdaniem to skutek obecnych rządów. Nieprawda - decyzja zapadła za czasów Zjednoczonej Prawicy.

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Nieopublikowanie przez Orlen wyników finansowych za drugi kwartał wywołało w sieci dyskusję o kondycji spółki. Zbigniew Kuźmiuk z PiS zasugerował, że "wyniki szorują po dnie". Naftowy koncern rzeczywiście poinformował, że nie przedstawi osobnego raportu za drugi kwartał 2024 roku - tylko że nie po raz pierwszy. Za czasów Daniela Obajtka też nie publikował. Wyjaśniamy, dlaczego.

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Źródło:
Konkret24

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak w dyskusji o niemieckich reparacjach dla Polski stwierdził, że już "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Niemieckie dane tego nie potwierdzają.

Bosak: "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Jednak nie

Bosak: "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Jednak nie

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński zarzucił obecnemu rządowi łamanie konstytucji i tłumaczył, że to realizacja "zasady Tuska", która ma brzmieć: "prawo tak jak my je rozumiemy". Tylko że to fraza wyrwana z kontekstu wypowiedzi premiera - a był on wręcz odwrotny do tego, co sugeruje teraz prezes PiS.

"Prawo tak jak my je rozumiemy". Manipulacja Kaczyńskiego o "zasadzie" Tuska

"Prawo tak jak my je rozumiemy". Manipulacja Kaczyńskiego o "zasadzie" Tuska

Źródło:
Konkret24

Według autora popularnego posta przekaz medialny na temat ocieplenia klimatu to zabieg socjotechniczny. Dowodem ma być zestawienie dwóch map pogodowych pokazanych w telewizji - rzekomo z 1998 i 2023 roku - na których widać podobne wysokości temperatur, ale kolorystyka map jest różna. Tylko że takie zestawienie wprowadza w błąd i jest jednym z najczęściej rozpowszechnianych fake newsów dotyczących globalnego ocieplenia.

Temperatury podobne, a kolory inne. Co różni te mapy?

Temperatury podobne, a kolory inne. Co różni te mapy?

Źródło:
Konkret24

Z początkiem 2025 roku rzekomo miałby zacząć obowiązywać unijny podatek od domowych wypieków - taki przekaz krąży w polskiej sieci, a powielają go politycy opozycji. Tyle że Unia Europejska nic takiego nie planuje, a przekaz jest wynikiem niezrozumienia zmian w niemieckim systemie podatkowym.

UE wprowadza podatek od domowych ciast? Skąd ten fake news

UE wprowadza podatek od domowych ciast? Skąd ten fake news

Źródło:
Konkret24

W Polsce lekarzy nie jest "jakoś bardzo za mało", przekonywała w wywiadzie ministra zdrowia Izabela Leszczyna. Według niej źle nie jest, bo na jednego mieszkańca przypada więcej lekarzy niż w Belgii, Francji czy Luksemburgu. Skąd więc kolejki do poradni i braki na oddziałach szpitalnych? Oto czego nie pokazują dane przywołane przez ministrę.

Leszczyna: "nie mamy bardzo za mało" lekarzy. Czego dane nie pokazują?

Leszczyna: "nie mamy bardzo za mało" lekarzy. Czego dane nie pokazują?

Źródło:
Konkret24

Na wiecu przez Sejmem Jarosław Kaczyński opowiadał, jak to - jego zdaniem - obecny rząd "na głowie staje", by przestępców "z rąk wymiaru sprawiedliwości wyciągnąć". A jako przykład podał sprawę Włodzimierza Karpińskiego. Tyle że powiedział nieprawdę.

Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą

Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą

Źródło:
Konkret24

Michał Woś opublikował nagranie z fragmentem wypowiedzi Adama Bodnara, w którym - przekonuje Woś - minister sprawiedliwości przyznał, że zarzuty w sprawie Funduszu Sprawiedliwości mają "charakter polityczny". Tylko że wideo pokazane przez polityka Suwerennej Polski tak, jak to zrobił, jest manipulacją.

Woś o Bodnarze: minister przyznał, że "zarzuty mają charakter polityczny". Nieprawda, cytat ucięto

Woś o Bodnarze: minister przyznał, że "zarzuty mają charakter polityczny". Nieprawda, cytat ucięto

Źródło:
Konkret24

Zdjęcie ogrodzenia Urzędu Miasta Warszawy z tablicą "Strefa wolna od chrześcijan" jest rozpowszechniane w internecie, wzniecając po raz kolejny spór wokół zakazu symboli religijnych w stołecznym ratuszu. Tyle że tablica nie pojawiła się z inicjatywy urzędu, a krzyże w ratuszu pozostają na swoich miejscach. Wyjaśniamy, skąd ta kontrowersyjna plansza.

Tablica "strefa wolna od chrześcijan" na bramie warszawskiego ratusza? To polityczny happening

Tablica "strefa wolna od chrześcijan" na bramie warszawskiego ratusza? To polityczny happening

Źródło:
Konkret24

Politycy Prawa i Sprawiedliwości krytykują wszelkie działania prokuratury i organów państwa związane z wyjaśnianiem nieprawidłowości za poprzednich rządów. A poseł Piotr Gliński twierdzi stanowczo, że w czasach Zjednoczonej Prawicy "prawo nie było łamane". Przypominamy więc 10 najgłośniejszych przykładów naruszania prawa za poprzednich rządów.

Gliński: za rządów PiS "prawo nie było łamane". Było. Przypominamy

Gliński: za rządów PiS "prawo nie było łamane". Było. Przypominamy

Źródło:
Konkret24

Przekaz o tym, jakoby w Czechach, chcąc podjąć gotówkę w banku, trzeba zadeklarować, na co się ją przeznaczy, krąży w od kilku tygodni w polskich mediach społecznościowych. To jednak manipulacja - tego typu deklaracje dotyczą wyłącznie określonych sytuacji.

Czeskie banki pytają, "na co chcesz wydać gotówkę"? Wyjaśniamy

Czeskie banki pytają, "na co chcesz wydać gotówkę"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

W mediach społecznościowych znowu masowo rozpowszechniany jest fałszywy cytat przypisywany Robertowi Makłowiczowi. To przykład trollingu internetowego.

Antypolska "wypowiedź" Makłowicza. Drugie życie fake newsa

Antypolska "wypowiedź" Makłowicza. Drugie życie fake newsa

Źródło:
Konkret24