Na Facebooku rozpowszechniane jest zdjęcie drewnianego krucyfiksu wbitego w piasek nad brzegiem morza. Fotografia ilustruje wpis sugerujący, że Kościół katolicki zamierza postawić na plażach 300 krucyfiksów. Autor zdjęcia jest zaskoczony sposobem, w jaki zostało one wykorzystane.

W Episkopacie najwyraźniej się nudzą bo wpadli na pomysł wystawienia 300 krzyży na plażach by wypoczywający mieli gdzie się pomodlić – można przeczytać we wpisie udostępnionym na Facebooku. "Ja bardzo dziękuję za troskę ale sama zadbam o swój spokój ducha a na plażach jest wystarczający tłok. Amen" – skwitowała autorka wpisu (pisownia oryginalna - red).

Tekst zilustrowała zdjęciem krucyfiksu wbitego w piasek nad brzegiem morza. Na wykonanym z belki krzyżu przedstawiono postać Jezusa Chrystusa. Po lewej stronie krucyfiksu zawieszono różaniec.

"Zrobią wokół strefy modlitewne"

Tekst i zdjęcie udostępniono ponad 700 razy. Wielu komentujących wpis dało wiarę informacji o rzekomej inicjatywie Episkopatu. "A moze bardziej po chrzescijansku byloby zamiast stawiania krzyzykow odciążyć raz w tygodniu rodziców opiekujących się niepełnosprawnym dzieckiem by mogli pójść do kina ?", "Zrobią wokół strefy modlitewne. Myślę że 200, może 300m plaży można będzie na to przeznaczyć." – pisali internauci (pisownia oryginalna).

Niektórzy nie dowierzali prawdziwości informacji. "To chyba jakaś prowokacja. Jakiś link?", "To nie jakiś fejknius?" pytali. W jednym z komentarzy autorka wpisu napisała: "To jakaś notka prasowa a poważnie zaczęło się od wyrzucenia krzyża przez morze i krzyża nadziei wystawionego w Pustkowie i chlapneli, że może krzyże na plażach, nikt nie mówi, że już stawiają a o dwóch pierwszych krzyżach poczytasz w necie" (pisownia oryginalna).

Ekstremalna Droga Krzyżowa

Informacji o rzekomej inicjatywie episkopatu nigdzie nie odnaleźliśmy, ani na lokalnych portalach internetowych, ani w mediach społecznościowych. Istnienia bądź nieistnienia takiego projektu nie udało nam się potwierdzić w biurze prasowym Konferencji Episkopatu Polski.

Wyrzucenie krzyża przez morze, o którym pisze w komentarzu autorka wpisu o krzyżach na plaży, miało miejsce, ale na Florydzie w lutym tego roku.

Korzystając z metody odwróconego wyszukiwania obrazem łatwo jednak odnaleźć inne przykłady wykorzystania zdjęcia w sieci.

Zostało one wykorzystane w marcu na portalu nadmorski24.pl jako ilustracja artykułu zapowiadającego Ekstremalną Drogę Krzyżową z Jastrzębiej Góry do Helu. Jako źródło zdjęcia wskazano stronę internetową tej inicjatywy.

Zdjęcie można również odnaleźć na stronie parafii w Rumii Janowie, gdzie ilustruje ono tekst zachęcający do wzięcia udziału w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Jest ona organizowana od kilku lat w różnych częściach Polski. Uczestnicy pokonują trasę minimum 40 km w nocy.

Podobnie na facebookowej stronie Parafii Bożego Ciała w Helu. "Jak co roku chcemy godnie przyjąć utrudzonych całonocną wędrówką pielgrzymów w naszej parafii, dlatego prosimy Parafian o dostarczanie domowych wypieków na stołówkę szkolną", można przeczytać we wpisie.

Maksymalnie 35 centymetrów

Zdjęcie było zamieszczone na stronie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Jastrzębiej Góry do Helu i właśnie podczas tego wydarzenia zrobione. - Zostało wykonane przez jednego z uczestników – powiedział Konkret24 Kuba Terakowski, lider inicjatywy.

Terakowski podkreśla również, że krucyfiks przedstawiony na fotografii nie był wielkich rozmiarów. Jego zdaniem miał maksymalnie 35 centymetrów.

Opis dołączony do tego samego zdjęcia, który wywołał falę oburzenia użytkowników Facebooka, sugerował, że krucyfiks jest duży. Tak można rozumieć komentarz autorki wpisu "na plażach jest wystarczający tłok".

Autorem fotografii jest Krzysztof Banek, który zrobił ją w ubiegłym roku na wysokości ostatniego wyjścia z plaży na Hel. - Na zdjęciu krzyż wygląda potężnie, ale jest malutki, jest od mojej cioci, która zmarła około miesiąc przed zrobieniem zdjęcia - mówi w rozmowie z Konkret24.

Krzysztof Banek przyznaje, że był zaskoczony opublikowaniem zdjęcia jako ilustracji fałszywej informacji o inicjatywie biskupów. Podkreślił, że przed opublikowaniem zdjęcia na stronie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej został poproszony o zgodę i jej udzielił. W tym przypadku o zgodę nikt nie poprosił.

Fejk czy przerażającą prawda

W ostatnich dniach na Twitterze popularnością cieszyła się także dyskusja pod zdjęciem przedstawiającym "namiot modlitwy" na jednej z plaż.

"Fejk czy przerażająca prawda. Plaże z namiotami modlitewnymi. Czy można będzie opalać się w bikini" – napisała użytkowniczka serwisu.

W komentarzach pod zdjęciem można odnaleźć krytykę wobec działań Kościoła katolickiego i jego działalności ewangelizacyjnej. Internauci sugerowali bardzo różne, często kuriozalne przeznaczenia namiotu. Prawda jest jednak dość prozaiczna.

Zdjęcie pochodzi z wydarzenia organizowanego w Gdyni przez Fundację Słowo. "Słowo na Plaży to czytanie i słuchanie tekstów Nowego Testamentu wyznaczonych na aktualny co roczny Tydzień Biblijny. Towarzyszą temu artystyczne formy uwielbiania Pana, koncert i świadectwa" - można przeczytać na stronie internetowej fundacji.

- Potwierdzam, zdjęcie musiało zostać wykonane podczas naszej niedzielnej akcji (19 maja - red.) - mówi Konkret24 Jan Klawiter, były prezes Fundacji Słowo, obecnie poseł na Sejm. Klawiter podkreśla, że uczestnicy akcji "Słowo na plaży" czytali Pismo Święte i analizowali jego fragmenty. Akcja miała charakter ewangelizacyjny.

Zdjęcie to odnajdujemy także na grupach na Facebooku, dotyczących Gdyni. Opublikowane zostało tam właśnie 19 maja.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24; zdjęcie tytułowe: Ekstremalna Droga Krzyżowa z Jastrzębia Góra - Hel/Twitter

Pozostałe

Sprawa Mariana Banasia - co i kiedy robiły służby

Jak poinformowało w środę Centralne Biuro Antykorupcyjne, szef NIK Marian Banaś ma siedem dni na zgłoszenie uwag do zastrzeżeń CBA, które nie zostały wyjaśnione w trakcie trwania kontroli jego oświadczeń majątkowych. Ta zaczęła się oficjalnie w kwietniu tego roku. Wcześniej - od listopada 2018 r. - trwała analiza przedkontrolna dokumentów, o której także było publicznie wiadomo. Mimo trwającej kontroli, w tym roku Marian Banaś został powołany na najważniejsze funkcje w państwie. Podsumowujemy, co wiadomo o działaniach służb w tej sprawie.

Najwyższa frekwencja od 1989 roku, ale ciągle daleko do europejskich liderów

Frekwencja wyborcza na poziomie 61,74 proc. jest najwyższym wynikiem od pierwszych częściowo wolnych wyborów w 1989 roku. Jak ten wynik wypada jednak na europejskim tle? Nadal powoduje, że jesteśmy daleko za liderami. Nawet gminy, w których frekwencja była najwyższa, nie dogoniły europejskiej czołówki. Rysujemy frekwencyjną mapę Europy i Polski.

Wywiad ze Sławomirem Neumannem. Co wyemitowała TVN24, a co pokazały "Wiadomości" TVP1

Główny program informacyjny TVP1 wykorzystał fragmenty wywiadu ze Sławomirem Neumannem, przeprowadzonego przez dziennikarzy TVN24 i "Faktów" TVN. Wycięto jednak tylko krótki fragment kilkunastominutowej rozmowy, a oglądający mógł odnieść wrażenie, że przerwano ją w dogodnym dla polityka momencie. To wprowadzanie widzów w błąd. Na antenie TVN24 rozmowa przebiegała zupełnie inaczej.

CBA wystąpiło o ostatnie oświadczenie majątkowe Mariana Banasia dopiero po reportażu "Superwizjera"

Centralne Biuro Antykorupcyjne zwróciło się do pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf o uwierzytelnioną kopię oświadczenia majątkowego szefa NIK. Stało się to dopiero po tym, jak "Superwizjer" TVN opisał sprawę wpisywania do oświadczeń kamienicy należącej do Mariana Banasia. Dokument był wówczas w siedzibie Sądu Najwyższego już od niemal trzech tygodni. Pierwsza prezes SN odmówiła Konkret24 ujawnienia oświadczenia szefa NIK.

Nie ma umowy przekazującej polskie nieruchomości Niemcom. Jest atak hakerski

Na oficjalnej stronie jednego z lubuskich powiatów oraz na stronach dwóch portali z lokalnymi informacjami pojawił się komunikat o umowie, jaką miał podpisać rząd polski z rządem niemieckim. Miałaby ona dawać prawo Niemcom do przejmowania polskich nieruchomości, w których mieszkali przed II wojną światową. Takiej umowy nie ma, a administratorzy stron przyznają, że doszło do złamania zabezpieczeń. Sprawą zajmują się policja oraz służby specjalne.

"Bardziej monolog niż dialog". Co mówił sędzia Maciej Mitera o znajomości z hejterką?

Trzy dni po tym, jak Onet opublikował treść SMS-ów wymienianych między członkiem Prezydium i rzecznikiem nowej KRS Maciejem Miterą a hejterką Emilią, Mitera na antenie TVN24 był pytany o swoje kontakty z kobietą. Prowadzący program Konrad Piasecki przypominał sędziemu wypowiedzi z ostatniej wizyty w studiu. Co mówił Mitera miesiąc temu, a co teraz?