Bąkiewicz ma ustawę, która "powstrzyma pakt migracyjny". Dlaczego nie zadziała?

Bąkiewicz obiecuje ustawę, która "zatrzyma obłęd". Dlaczego to "więcej populizmu niż merytoryki"
Marcin Kierwiński o decyzji w sprawie paktu migracyjnego
Źródło: TVN24
Zablokujemy pakt migracyjny - obiecuje Robert Bąkiewicz, zachęcając do podpisywania obywatelskiego projektu ustawy. Podpisy są zbierane przez Ruch Obrony Granic na ulicach kolejnych miejscowości. Tylko że organizatorzy akcji wprowadzają obywateli w błąd.

"Ta ustawa zablokuje Pakt Migracyjny! Podejdź dzisiaj do stolika StopPAKT w Twoim mieście" - zachęcają organizatorzy akcji w mediach społecznościowych. Na filmie promującym inicjatywę dominuje atmosfera grozy: zamieszki, spalone samochody, uliczne ataki na ludzi. Narrator mówi: "Francja, Niemcy i Szwecja toną w chaosie. A hiszpańska lewica właśnie daje migrantom prawa wyborcze. Pamiętaj: tu przyjdą mężczyźni w sile wieku. Dziś żądają socjalu, a jutro będą zakładać Polkom burki. Zostało kilka miesięcy. Pakt migracyjny wchodzi w życie już w czerwcu tego roku".

Wtedy w kadrze pojawia się Robert Bąkiewicz, który obiecuje: "My obronimy Polskę. Nasz projekt ustawy zatrzyma ten obłęd. Dlatego potrzebujemy twojego wsparcia i twojego głosu". Ta obietnica zawarta jest też w nazwie nowej inicjatywy założonego przez Bąkiewicza Ruchu Obrony Granic: "Stop pakt migracyjny".

Fragment filmu promującego inicjatywę "Stop pakt migracyjny"
Fragment filmu promującego inicjatywę "Stop pakt migracyjny"
Źródło: Youtube

Lider ruchu, były prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i kandydat na posła z list PiS, straszy konsekwencjami wdrożenia unijnego paktu w Polsce - i obiecuje, że można ich uniknąć. Jak? Wystarczy zebrać sto tysięcy podpisów, które umożliwią złożenie w Sejmie obywatelskiego projektu ustawy. A ten projekt - według obietnic Ruchu Obrony Granic - "zablokuje implementację narzuconych kwot migrantów", zatrzyma zarówno "ten szaleńczy plan", jak i "nacisk z Brukseli" czy "zagwarantuje Polsce suwerenność w polityce migracyjnej".

Bąkiewicz w kolejnych miastach spotyka się z mieszkańcami, przekonując ich do podpisywania projektu ustawy oraz zbierania podpisów wśród rodziny i znajomych. Jednak wszystkich podpisujących wprowadza w błąd - bo ta ustawa, nawet gdyby doszło do jej uchwalenia, nie zablokuje paktu migracyjnego.

Tłumaczymy dlaczego.

Nikt nie zmusza Polski do przyjmowania "setek tysięcy migrantów"

Zanim przejdziemy do projektu ustawy, zwracamy uwagę, że na stronie inicjatywy "Stop pakt migracyjny" są manipulacje dotyczące samego paktu.

Unijny pakt o migracji i azylu, a dokładnie jego kluczowe rozporządzenie, zakłada, że co roku Komisja Europejska po konsultacjach z krajami członkowskimi będzie decydować, które kraje potrzebują pomocy w zarządzaniu sytuacją migracyjną, a które powinny udzielić tej pomocy w ramach mechanizmu solidarności.

Ruch Bąkiewicza straszy, że "Unia Europejska zmusi Polskę do przyjmowania setek tysięcy migrantów rocznie z Zachodu" - to nieprawda. Jeśli Polska będzie zobowiązana do pomocy innym krajom, lecz nie będzie chciała przyjmować migrantów, nie będzie musiała przyjmować ani jednego. Może udzielić pomocy finansowej lub organizacyjnej, na przykład wysyłając strażników granicznych do obsługi wniosków azylowych w kraju potrzebującym pomocy.

Na stronie nie ma jednak ani słowa o tym, że teraz Polska nie musi udzielać żadnej pomocy, ponieważ została uznana za "państwo zagrożone presją migracyjną". Komisja Europejska wzięła pod uwagę przyjęcie wielu uchodźców z Ukrainy i zwolniła Polskę z mechanizmów solidarnościowych w ramach paktu migracyjnego do końca 2026 roku.

Możliwe, że to zwolnienie będzie przedłużone, a decyzje w tej sprawie poznamy jeszcze w tym roku.

Ekspert: ustawa będzie nieskuteczna

Wracając do akcji StopPakt i ustawy, która ma powstrzymać implementację paktu migracyjnego w Polsce. Jej autorzy obiecują, że to "twarde prawo", które "zatrzyma nacisk z Brukseli".

Owo "twarde prawo" - czyli projekt ustawy - zajmuje jednak nieco ponad pół strony, a cały pakt ma powstrzymać jeden przepis. Brzmi on następująco:

W celu zapewnienia utrzymania porządku publicznego i ochrony bezpieczeństwa wewnętrznego Rzeczypospolitej Polskiej, Rada Ministrów jest obowiązana do zastosowania uprawnień wynikających z art. 72 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej do wstrzymania obowiązków związanych ze stosowaniem przepisów prawa Unii Europejskiej dotyczących wspólnej polityki azylowej i migracyjnej.
Art. 1 projektu ustawy o ochronie bezpieczeństwa wewnętrznego w związku z realizacją polityki migracyjnej Unii Europejskiej
Inicjatywa "Stop pakt migracyjny"

Oczywiście: żeby taki przepis stał się obowiązującym prawem, najpierw projekt musi zebrać sto tysięcy podpisów, potem musiałby go przyjąć Sejm i Senat, a na koniec podpisać prezydent. Na razie projekt podpisują Polacy, którzy wierzą, że ten przepis będzie miał skutki obiecywane przez Bąkiewicza.

Zapytaliśmy eksperta od prawa unijnego, czy rzeczywiście cytowany art. 1 miałby moc "zablokowania paktu migracyjnego". Profesor Robert Grzeszczak, kierownik Katedry Prawa Ponadnarodowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, odpowiada, że "najkrótsza - i zarazem najuczciwsza - odpowiedź brzmi: to zależy". A jednocześnie stwierdza:

W istocie: nie, taka ustawa nie może skutecznie zablokować paktu migracyjnego w Polsce. Więcej tu populizmu niż merytoryki.
prof. Robert Grzeszczak, Uniwersytet Warszawski

Powodów jest kilka, ale prof. Grzeszczak zwraca uwagę na najważniejszy: obowiązujące w Unii Europejskiej zasady pierwszeństwa i lojalnej współpracy, które zapisano w Traktacie o UE. Prawnik tłumaczy, że z tych zasad wynika prosty wniosek:

Państwo członkowskie nie może jednostronnie wyłączyć stosowania prawa unijnego poprzez ustawę krajową. Dotyczy to w szczególności regulacji przyjętych w ramach wspólnej polityki azylowej i migracyjnej.
prof. Robert Grzeszczak, Uniwersytet Warszawski

Przypomnijmy, że mimo sprzeciwu Polski większość państw unijnych była za przyjęciem paktu migracyjnego w maju 2024 roku. Wstępując do Unii Europejskiej, zgodziliśmy się natomiast, że jeśli dane prawo zostaje przyjęte przez większość krajów, żaden nie może "wyłączać się" z niego za pomocą przyjmowanych ustaw. To główny argument podważający sens inicjatywy promowanej przez Roberta Bąkiewicza.

Polska już chciała skorzystać z art. 72 TFUE - i przegrała

Jest też istotny argument prawniczy. Autorzy projektu ustawy w art. 1 powołują się na art. 72 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE). Zobowiązują rząd do "zastosowania uprawnień" wynikających z tego artykułu. W dużym skrócie: przepis ten pozwala państwom członkowskim chronić porządek publiczny i bezpieczeństwo wewnętrzne.

Członkowie inicjatywy "Stop pakt migracyjny" sugerują więc, że rząd może uznać, iż przyjęcie relokowanych migrantów (którego, przypomnijmy, nie narzuca pakt migracyjny) zagraża porządkowi i bezpieczeństwu - a tym samym nie będzie musiał realizować postanowień paktu. Po pierwsze, rząd może powoływać się na taki artykuł bez żadnej nowej ustawy. Po drugie, prof. Robert Grzeszczak tłumaczy, że art. 72 TFUE "to nie jest 'klauzula wyłączająca' stosowanie prawa UE, lecz przepis wyjątkowy, który może uzasadniać konkretne, punktowe i tymczasowe odstępstwa".

W skrócie: Polska mogłaby próbować się powołać na art. 72 TFUE, gdyby udowodniła, że relokacja konkretnego migranta na terytorium naszego kraju z konkretnych powodów zagraża bezpieczeństwu państwa. "Takie odstępstwa podlegają kontroli i nie mogą mieć charakteru generalnego ani prewencyjnego" - podkreśla prof. Grzeszczak. I stwierdza: "W tym sensie projektowany art. 1 idzie zdecydowanie zbyt daleko, ponieważ zakłada de facto systemowe i z góry przyjęte zawieszenie stosowania prawa UE w całym obszarze polityki migracyjnej. Tego rodzaju rozwiązanie pozostaje nie do pogodzenia z prawem Unii".

Zresztą przypomnijmy: Polska już w 2015 roku próbowała się powoływać na art. 72 TFUE, żeby nie realizować unijnych planów relokacji podczas trwającego wtedy kryzysu migracyjnego. Sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a ten w 2020 roku orzekł, że artykuł nie daje państwom prawa do jednostronnego ignorowania prawa unijnego.

Zatem obiecywanie ludziom, że przygotowany przez Ruch Obrony Granic projekt ustawy "zatrzyma pakt migracyjny", jest po prostu obietnicą bez pokrycia.

Czytaj także: