Utrzymujące się niskie temperatury zostały wykorzystane do szerzenia dezinformacyjnych przekazów. Niektórzy krytycy pozyskiwania energii z odnawialnych źródeł (OZE) twierdzą, że produkowanie jej w Polsce w ogóle nie przynosi korzyści mieszkańcom kraju. Według nich cały prąd wytworzony w kraju ze słońca czy wiatru jest eksportowany.
"Znowu nas okradają!" - alarmuje w poście na X z 3 lutego internauta, który twierdzi, że "cała zielona energia wyprodukowana w Polsce jest za grosze sprzedawana Szwedom". Dalej pisze: "W Szwecji kilowatogodzina kosztuje 10 groszy a w Polsce 1,80 zł. Donald Tusk stwierdził, że lepiej jest oddać tanio prąd szwedom niż Polakom" (pisownia wszystkich wpisów oryginalna). Do swojego wpisu załączył filmik o energii wiatrowej z nałożonymi na górze i na dole zdjęciami z sali plenarnej w Sejmie. Na nagraniu widzimy mężczyznę ubranego w strój roboczy - odblaskową kurtkę, uprząż i kask. Za jego plecami widzimy morską turbinę wiatrową. Przez kilka pierwszych kadrów naprzemiennie widzimy owego mężczyznę i pokazywane są morskie wiatraki. Po chwili pojawia się kobieta - podobnie ubrana - a w tle widać jakiś statek. Po kolejnych kilku sekundach ujęć z turbinami morskimi na nagraniu ukazują się także wiatraki lądowe.
Przez cały czas trwania nagrania, nawet gdy na ekranie widzimy kobietę, słychać męski głos. "Nie uwierzycie, dlaczego w Polsce mamy taki drogi prąd. Rząd próbuje to zataić przed obywatelami, ale zaraz wszystkiego się dowiecie" - mówi lektor. "Ludzie przecierają oczy, gdy słyszą, że firmy takie jak Energa i Tauron we współpracy z rządem za wasze pieniądze wybudowały mnóstwo farm wiatrowych i fotowoltaicznych. Pomyślcie chwilę i przypomnijcie sobie, jak obiecali wam, że dzięki tym inwestycjom będziecie mogli liczyć na niższe ceny prądu. No to się przeliczyliście" - kontynuuje.
Następnie słyszymy, że "przedstawiciele firm energetycznych z dumą ogłaszają, że cała zielona energia, którą wygenerują w Polsce, jest za grosze sprzedawana Szwedom". "Brzmi ciekawie, prawda? Dlatego, kiedy u Szwedów kilowatogodzina kosztuje w przeliczeniu 10 groszy, to Polacy muszą zamykać swoje przedsiębiorstwa" - komentuje. Dodaje, że jest to powód, dla którego "zagraniczne duże spółki nie są zainteresowane otwieraniem u nas fabryk i pieniądze ulatują w powietrze, a ceny prądu jak tak rosnąć będą coraz szybciej". "Jak myślicie, jak się nazywa polski premier, który stwierdził, że lepiej jest oddać prąd Szwedom niż Polakom?" - słyszymy na samym końcu.
Ten post wygenerował niemal 35 tysięcy wyświetleń. Zbulwersowani tymi informacjami internauci komentowali: "Wybudowali za narodowe pieniądze wiatraki to teraz za grosze sprzedają prąd Szwedom"; "@donaldtusk możesz rano spoglądać w lustro?"; "Zdrada po trzykroć zdrada!!!". Niektórzy jednak w przekaz o sprzedaży całej energii z OZE do Szwecji wątpili: "Co za bzdury"; "To są kompletne brednie"; "Gdzie można to potwierdzić?"; "Bzdura do potęgi n-tej!"; "a jakie jest źródło tych rewelacji?".
Doniesienia te rozchodziły się także na Facebooku, gdzie internauci również zamieszczali to nagranie.
I chociaż informacja o sprzedaży do Szwecji całej wyprodukowanej w Polsce "zielonej" energii wielu oburzyła, to nie ma ona wiele wspólnego z prawdą.
Co wiemy o nagraniu
Zacznijmy od rozpowszechnianego nagrania. Nietrudno zauważyć, że jest zmontowane - męski głos, który słyszymy, został nałożony. W rzeczywistości oryginalny materiał to film promocyjny Baltic Power, czyli pierwszej polskiej morskiej farmy wiatrowej, budowanej wspólnie przez Orlen i kanadyjską Northland Power. Farma "jest zlokalizowana ok. 23 km od linii brzegowej na linii Łeby i Choczewa. Na farmie energię wytwarzać będzie 76 turbin o mocy 15 MW". Turbiny są produkowane przez duńską firmę Vestas. Filmik ten opublikowano na koncie Baltic Power na LinkedIn w październiku 2025 roku. Trwa ponad trzy minuty, a nagranie, które teraz krąży, jest trzykrotnie krótsze.
Źródło doniesień sprzed kilku lat
Autor posta z X pytany przez internautów o źródło informacji o sprzedaży wrzucał zrzut ekranu z artykułu prasowego pod tytułem "Polska zasila już w prąd nawet Szwecję. Z importera staliśmy się eksporterem energii".
Tekst o takim tytule faktycznie ukazał się na portalu Business Insider oraz na stronie serwisu Centrum Informacji o Rynku Energii (CIRE). Jednak nie jest on aktualny - został opublikowany w grudniu 2021 roku. I owszem, w tekstach opisano eksport energii z Polski do Szwecji, ale podano także dwa kluczowe aspekty, które pomijane są w krążącym teraz przekazie. Po pierwsze - sprzedaż energii do Szwecji dotyczyła incydentalnego wydarzenia z okresu bożonarodzeniowego w 2021 roku, co potwierdził w rozmowie telefonicznej z Konkret24 redaktor naczelny portalu CIRE Janusz Pietruszyński. Szwecja importowała wtedy prąd z Polski wskutek niedoborów energii elektrycznej podczas mroźnej zimy.
Po drugie - w tekstach wcale nie podano, że eksport dotyczył wyłącznie energii z odnawialnych źródeł. Wręcz przeciwnie - artykuły dotyczyły energii otrzymywanej z węgla brunatnego.
Dużo więcej prądu importujemy ze Szwecji
O to, jak obecnie wygląda eksport energii elektrycznej z Polski do Szwecji, zapytaliśmy Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE). Rzecznik prasowy PSE Maciej Wapiński nazwał opisywany przekaz "nieprawdą". W odpowiedzi na pytania Konkret24 napisał, że "o wielkości i kierunku wymiany energii między państwami decyduje cena oraz decyzje uczestników rynku". Dodał, że "co do zasady kupują oni energię w krajach, w których jest taniej, i sprzedają do tych, w których jest drożej". "Polska jest częścią wspólnego europejskiego rynku energii i przy zawieraniu kontraktów na giełdzie uczestnicy rynku nie widzą, od kogo kupują energię elektryczną" - przekazał.
"Polska ma jedno połączenie ze Szwecją - działający od ponad 25 lat podmorski kabel SwePol Link o mocy 600 MW. Szwecja jest eksporterem energii netto ze względu na strukturalnie niskie ceny energii, wynikające m.in. z miksu energetycznego oraz połączeń z innymi skandynawskimi państwami. Zdarzają się okresy, gdy to Polska eksportuje energię do Szwecji, jednak zazwyczaj to na szwedzkim rynku kształtują się niższe ceny. Pisanie zatem, że 'cała zielona energia wyprodukowana w Polsce jest za grosze sprzedawana Szwedom' jest po prostu nieprawdą" - czytamy w odpowiedzi.
Maciej Wapiński przekazał nam także dane dotyczące wielkości wymiany handlowej w 2025 roku, bez rozróżnienia na źródła tej energii. Wynika z nich, że w całym 2025 roku Polska importowała ze Szwecji 4001,1 GWh energii elektrycznej, a eksportowała do niej 687,7 GWh, czyli prawie sześć razy mniej.
Na dane PSE powołało się także w odpowiedzi dla Konkret24 Ministerstwo Energii. Grzegorz Łaguna, rzecznik prasowy resortu, skomentował, że doniesienia krążące po sieci "całkowicie mijają się z prawdą".
Autorka/Autor: Zuzanna Karczewska
Źródło: Konkret24