Polacy "zamarzaliby teraz" gdyby nie węgiel i gaz? Uwaga na te wykresy

konkret
Dwie ofiary mrozu w tej samej kamienicy w Łodzi
Źródło: TVN24
Mrozy w Polsce stały się dla przeciwników odnawialnych źródeł energii pożywką do szerzenia dezinformacji. Przekonują oni, że jeżeli Polska zrezygnuje z zasilania węglem i gazem, zaczniemy "zamarzać we własnych domach". Jako dowód rozpowszechniane są wykresy przedstawiające znikomy udział odnawialnych źródeł w obecnym miksie energetycznym. Przestrzegamy przed tą manipulacją.

W obliczu trwającej ostrej zimy temat odnawialnych źródeł energii co rusz wychodzi w publicznych dyskusjach. Również w mediach społecznościowych o tym się dyskutuje, na przykład przy okazji omawiania cen energii czy opłacalności wydobywania węgla. Internauci, ale także politycy, sięgają po dane pokazujące, skąd Polska czerpie teraz głównie energię i jak wygląda miks energetyczny podczas siarczystych mrozów. W tym kontekście w ostatnich dniach w sieci zaczęły krążyć wykresy - w różnych formach graficznych - które mają dowodzić, że z OZE produkowane jest zaledwie nieco ponad 1 proc. całego zapotrzebowania energetycznego.

"Gdyby nie węgiel i gaz Polacy zamarzaliby teraz w ciemnościach we własnych domach" - napisał 4 lutego 2026 roku internauta, zamieszczając na platformie X wykres słupkowy zatytułowany: "Alarm energetyczny. Skąd pochodzi prąd w gniazdkach?". Według wykresu 53,6 proc. produkcji daje węgiel kamienny, a 23,9 proc. - węgiel brunatny. Na trzecim miejscu jest gaz - 17,6 proc. Dużo mniejszy udział mają odnawialne źródła energii: wiatr- zaledwie 0,7 proc., słońce - 0 proc.

Posty z wykresami i komentarzami wprowadzającymi w błąd
Posty z wykresami i komentarzami wprowadzającymi w błąd
Źródło: x.com

"OZE pokryły ledwie 1,2 proc. zapotrzebowania systemu" - czytamy w komentarzu (pisownia postów oryginalna). Takie same dane tylko w innej formie graficznej opublikował 5 lutego na X poseł Prawa i Sprawiedliwości Marek Wesoły. "Wczoraj padł rekord zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce. 27,7 GW. OZE wyprodukowały 1.2 proc." - napisał.

Na obu wykresach nie ma informacji, skąd pochodzą te dane i jakiego okresu (roku, dnia, godziny) dotyczą.

"Czyli zgodnie z logiką eko oszołomów należy zakazać węgla i gazu"; "Partia ktora wywali te zielone szaleństwa przeprosi sie z węglem i naszymi górnikami wygra kolejne wybory"; "Wypowiedzieć natychmiast zielony ład i ETesy"; "Ale ekoterroryści tego nie chcą uznać" - takie komentarze generowały posty w wykresami. Jednak część internautów nie dowierzała w rzetelność danych: "źródło tej grafiki? bo się kupy nie trzyma..."; "informacja na grafice nie jest kompletna i może wzbudzić słuszne zastrzeżenia zwolenników OZE".

To prawda, bo na wykresach pokazano wybiórcze statystyki.

Snapshot z momentu celowo dobranego tak, żeby wykpić OZE

Taki sam wykres jak ten słupkowy opublikowany na platformie X ukazał się 3 lutego 2026 roku na facebookowym koncie JSW Związki - to profil związkowców z Jastrzębskiej Spółki Węglowej. "Gdyby nie węgiel i gaz Polacy zamarzaliby teraz we własnych domach i mieszkaniach, siedząc przy tym w całkowitych ciemnościach. To nie opinia, tylko brutalne fakty" - napisano w poście. Na koncie JSW Związki była jednak uzupełniająca informacja, która nie znalazła się już we wpisach rozpowszechniających grafikę: "Wykres poniżej pokazuje struktury generacji mocy, który obejmuje zeszłą noc".

Jednak wykres z takimi samymi danymi pojawił się w sieci jeszcze wcześniej. Post o niemal identycznej treści 28 stycznia 2026 roku zamieścił na Facebooku Michał Zasucha, który przedstawia się jako dyrektor biura poselskiego posła PiS Jacka Oscuha. "Przed Państwem wykres struktury generacji mocy, który obejmuje zeszłą noc" - podał.

Autorzy wpisów podają, że dane o produkcji energii dotyczą konkretnego dnia
Autorzy wpisów podają, że dane o produkcji energii dotyczą konkretnego dnia
Źródło: Facebook

Z tych postów wynika więc, że dane te (czyli tak znikomy udział OZE) nie pokazują żadnej średniej tygodniowej czy miesięcznej, lecz dotyczą jednostkowej sytuacji. Po analizie tych wykresów potwierdził to w rozmowie z Konkret24 Jakub Wiech, redaktor naczelny portalu energetyka24.com. W dodatku udziały te dotyczą nawet nie całego jednego dnia, tylko jednej godziny.

- Dane na tych wykresach pokazują chwilową sytuację w systemie elektroenergetycznym około godziny 9 rano 3 lutego. Jest to więc chwilowy układ, bo dane dotyczące tego, jak wygląda sytuacja w systemie produkcji energii są co jakiś czas aktualizowane - wyjaśnia Wiech. I dodaje: - Nic dziwnego, że o 9 rano fotowoltaika jeszcze nie dawała z siebie zbyt wiele.

Liczby, którymi posłużono się do wykresów, pochodzą najprawdopodobniej z danych o aktualnej strukturze generacji mocy udostępnianych przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) - a te są aktualizowane co pięć minut.

Na fakt, że krążące w sieci wykresy bez uzupełniających wyjaśnień to manipulacjja, zwraca uwagę także Marcin Popkiewicz, naukowiec, założycie serwisu naukaoklimacie.pl. - Pierwsza lampa alarmowa zapala się, gdy widzimy zero procent ze słońca. W zeszłym roku fotowoltaika dała w Polsce kilkanaście procent energii elektrycznej. To zero to jasny sygnał, że jest to snapshot z wybranego momentu w czasie, celowo dobranego tak, żeby wykpić OZE - mówi ekspert. Przestrzega, że takie dobieranie pasujących dla jakiejś tezy danych może działać w dwie strony: - W słoneczne i wietrzne dni z kolei OZE dają tak dużo energii, że aż "nie mieści się w sieci" i celowo ogranicza się produkcję. Taki snapshot ze słonecznego wietrznego dnia pokazałby z kolei dominującą rolę wiatru i słońca. Te dwie migawki: jedna z praktycznie zerowym udziałem OZE, druga z dominującym nie oddają rzeczywistości. OZE mają duży udział, ale jeszcze nie są wiodące.

Należy patrzeć na zestawienia miesięczne i roczne

By przedstawić realną rolę odnawialnych źródeł energii, trzeba spojrzeć na dane długoterminowe. - Wykresy, które teraz krążą, nie licują z danymi średniomiesięcznymi - mówi Jakub Wiech. - Jeżeli spojrzymy na dane ze stycznia, widzimy, że źródła odnawialne odpowiadały nie za nieco ponad jeden procent, ale za 20 procent wyprodukowanej energii elektrycznej - dodaje. Takie dane Wiech opublikował 2 lutego na platformie X. W styczniu tego roku węgiel odpowiadał za niecałe 60 proc. generacji energii elektrycznej w Polsce, natomiast OZE za ponad 20 proc.

Przy czym ważna jest nie tylko miesięczna perspektywa. - Warto też spojrzeć na dane roczne, jeżeli chodzi o wytwarzanie energii. Udział węgla spadł o ponad 30 punktów procentowych w ciągu dziesięciu lat - mówi Jakub Wiech.

Potwierdza to Marcin Popkiewicz: - Niewiele ponad dekadę temu produkowaliśmy ponad 90 procent energii z węgla, teraz jest to niewiele ponad 50 procent, ze stałą tendencją spadkową. Wtedy OZE odpowiadało za kilka procent produkowanej energii, a teraz to jest niemal jedna trzecia całości wytworzonej energii.

Tak więc może w danej godzinie OZE faktycznie wyprodukowały tylko 1,2 proc. energii, lecz liczy się zestawienie długoterminowe, bo tylko takie pokazuje rzeczywisty udział odnawialnych źródeł w miksie energetycznym.

Udział OZE jest znacznie większy

Z pytaniem o rzetelność krążących w sieci wykresów zwróciliśmy się także do Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) będących operatorem systemu przesyłowego energii elektrycznej. Rzecznik prasowy PSE Maciej Wapiński przekazał, że nie są "w stanie zweryfikować poprawności danych przedstawionych na wykresie", ale - podobnie jak cytowani tu eksperci - stwierdził, że "prawdopodobnie pochodzą z wybranego momentu pracy systemu".

Co istotne, rzecznik PSE dodał, że w tygodniu, który zaczął się w poniedziałek 2 lutego 2026 roku, PSE odnotowały zarówno rekord zapotrzebowania na moc, jak i rekord generacji mocy. "W tym czasie źródła odnawialne wspierały system – w chwili rekordu farmy wiatrowe pracowały z mocą blisko 10 GW i zaspokajały blisko jedną trzecią zapotrzebowania" - poinformował rzecznik PSE.

Nieprawdą jest więc to, co napisał poseł Marek Wesoły: że w czasie rekordu zapotrzebowania na energię elektryczną OZE wyprodukowały tylko 1,2 proc.

Manipulacją jest także powtarzające się w postach stwierdzenie, że "gdyby nie węgiel i gaz, Polacy zamarzaliby" teraz w domach. - Pamiętajmy, że na końcowy bilans energetyczny składają się różne źródła: węgiel, gaz czy OZE. Byśmy mieli odpowiednio dużo energii, wszystkie te technologie produkcji energii - od węgla przez gaz po wiatraki i panele fotowoltaiczne - muszą pracować - przypomina Jakub Wiech. - Warto więc zaznaczyć, że szczyt produkcji energii, który mieliśmy 3 lutego, był możliwy dzięki temu, że fotowoltaika pracowała. Nie ma wątpliwości, że węgiel nadal jest bardzo ważnym składnikiem polskiego miksu energetycznego. Oczywiście jego rola będzie się zmniejszała, ale to stopniowy proces. Nikt z węgla nie zrezygnuje z dnia na dzień - uspokaja.

"Swoją role odgrywa też ludzka niewiedza"

Transformacja energetyczna to jeden z tematów często przedstawiany w sposób manipulacyjny. Do dezinformowania na temat OZE mogą służyć - jak w tym przypadku - nawet prawdziwe liczby.

- Przedstawianie pojedynczych danych dotyczących źródeł energii to jedna z wielu metod manipulacji. Jest zresztą bardzo skuteczna i trafia do ludzi. Robią to zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy OZE. Właściwe byłoby pokazywanie średniej miesięcznej lub rocznej - przestrzega Marcin Popkiewicz. - Należy pamiętać, widząc taki post, że po drugiej stronie może stać "zwykły" człowiek, ale mogą to być także olbrzymie pieniądze i interesy - mówi. I dodaje:

Na naszym uzależnieniu od paliw kopalnych może zależeć choćby Rosji. Jej nie podoba się transformacja energetyczna w Polsce i wszystko, co służy ograniczaniu naszego uzależnienia od importu paliw kopalnych. Obrzydzają nam wszystko, co nam w tym pomaga: wiatraki, auta elektryczne, baterie, pompy ciepła itd. W rosyjskich służbach jest wielu specjalistów, w tym socjologów i psychologów, którzy mają doskonałe rozeznanie, jak najskuteczniej robić nam wodę z mózgów.
Marcin Popkiewicz, naukaoklimacie.pl

- Potem przygotowują podobne fejki, zestawienia, wykresy czy opowieści i je propagują, najpierw przez armie kremlowskich botów, a później podejmowane organicznie albo przez naiwnych albo przez mających zbieżny interes - mówi. Jednocześnie zaznacza: - Ale należy pamiętać, że także w Europie i Polsce są środowiska, które chcą opóźnić transformację energetyczną, bo jest to dla nich konkurencja, od wielkich firm paliwowych przez górnicze związki zawodowe aż po firmy robiące kotły.

Ekspert przestrzega, że rozpowszechnianie podobnych wykresów i danych może przyczynić się do szerzenia fałszywych przekazów: - Swoją rolę odgrywa też ludzka niewiedza: są ludzie, którzy nie mają dokładnej wiedzy na temat różnych źródeł energii, ale usłyszą czy przeczytają coś, co jest kontrowersyjne i robi zasięgi, więc podają to dalej. I tak ta dezinformacja energetyczna się niesie.

Czytaj także: