Sejmowe oświadczenie szefa NIK. Czego nie powiedział Marian Banaś?


W środę szef Najwyższej Izby Kontroli wygłosił z kartki oświadczenie. Opinia publiczna nie usłyszała jednak odpowiedzi na wiele pytań stawianych od ponad dwóch miesięcy. Marian Banaś nie wytłumaczył m.in. "niejasnych przepływów sporych sum" między nim a pasierbem krakowskiego przestępcy. Nie wspomniał, że jego współpracownicy, zwolnieni z resortu finansów urzędnicy, zamieszani - zdaniem prokuratury - w wyłudzenia VAT, uniknęli dyscyplinarek. Nie mówił o tym, że w 2005 roku umowę na dzierżawę krakowskiej kamienicy podpisał z firmą syna.

W środę szef Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś na sejmowej komisji ds. kontroli państwowej przedstawiał kandydatury nowych wiceprezesów NIK: Tadeusza Dziuby i Marka Opioły. Odpowiadali oni na pytania posłów.

Padło również wiele pytań do szefa NIK, dotyczących jego oświadczeń majątkowych, nieruchomości, kontroli Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz zawiadomienia Ministerstwa Finansów do prokuratury, związanego z dzierżawą lokalu należącego do Banasia. Szef komisji upominał jednak posłów, że punktu dotyczącego wątpliwości wokół majątku prezesa NIK nie ma w porządku obrad.

Na końcu posiedzenia Marian Banaś wygłosił jednak z kartki oświadczenie, po czym prowadzący obrady szef komisji Wojciech Szarama z Prawa i Sprawiedliwości zamknął obrady. Szef NIK nie odpowiedział na żadne pytania dziennikarzy zarówno przed, jak i po posiedzeniu.

Szef NIK Marian Banaś w Sejmie
Szef NIK Marian Banaś w Sejmietvn24

Środowe oświadczenie szefa NIK nie odpowiedziało na wiele pytań, stawianych od wrześniowej emisji reportażu "Superwizjera TVN" i późniejszych publikacji medialnych. Bertold Kittel przyjrzał się w nim kamienicy w krakowskim Podgórzu, której właścicielem był Marian Banaś, jego oświadczeniom majątkowym, a także prowadzonej w kamienicy działalności hotelu na godziny.

Koszt dzierżawy nie zmienia się przez lata

Marian Banaś mówił w środę posłom między innymi właśnie o kamienicy przy ul. Krasickiego 24 w Krakowie, której został właścicielem na mocy umowy dożywocia zawartej w 2001 roku z Henrykiem Stachowskim, byłym żołnierzem Armii Krajowej. Z chwilą podpisania dokumentu stał się jej właścicielem.

Jak ujawnił w połowie października Wojciech Bojanowski w "Faktach TVN", wraz z kamienicą - w zamian za opiekę - Marian Banaś otrzymał też działkę i dom w Szczepanowie (gmina Brzesko). Stachowski zmarł w czerwcu 2007 roku.

- Do roku 2004 kamienica (przy ul. Krasickiego 24 - red.) została wyremontowana i przeznaczona na akademik, który prowadził mój syn - Jakub, a następnie na działalność hotelowo-turystyczną - powiedział posłom w środę Marian Banaś. Następnie poinformował, że wskutek "zmiany planów zawodowych syna", przez ogłoszenie znalazł nowego dzierżawcę, z którym podpisał 19 marca 2014 roku umowę "na 10-letnią dzierżawę kamienicy z ustalonym na 4 tys. zł czynszem, ale po stronie dzierżawcy zostały wszelkie koszty związane z utrzymaniem nieruchomości".

Marian Banaś nie powiedział posłom, że 5 kwietnia 2005 roku zawarł umowę najmu i dzierżawy kamienicy przy ul. Krasickiego 24 z firmą swojego syna π (Pi) Investment, która została wpisana do KRS zaledwie miesiąc wcześniej.

Cała rozmowa z Bertoldem Kittelem o oświadczeniu Mariana Banasia
Cała rozmowa z Bertoldem Kittelem o oświadczeniu Mariana Banasiatvn24

W dokumencie czynsz określono na 12 tys. zł płatne kwartalnie. Umowę zawarto na pięć lat. Jej kopię, a także aneks, otrzymaliśmy z Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego.

Według podpisanego 27 września 2005 roku aneksu, ustalono, że czynsz w wysokości 4 tys. zł będzie płatny miesięcznie, a umowa będzie obowiązywać dziesięć lat (czyli do 2015 roku). Nie mamy informacji, czy umowa była potem aneksowana, kiedy przestała obowiązywać, ani czy wysokość czynszu była zmieniana. Na umowie i aneksie jest podpis podobny do tego, jakie Marian Banaś składa na oświadczeniach majątkowych.

Marian Banaś powiedział posłom, że na mocy umowy podpisanej w 2014 roku z nowym najemcą, miesięczny czynsz najmu kamienicy ustalono na 4 tys. zł. Z dokumentów, do jakich dotarliśmy, wynika więc, że taką samą stawkę płaciła firma syna Banasia, ale na mocy umowy podpisanej dziewięć lat wcześniej.

Niejasności w sprawie telefonu "do Banasia"

2 września reporter "Superwizjera TVN" Bertold Kittel odwiedził kamienicę przy ulicy Krasickiego 24, w której działał hotel na godziny. Jak teraz wiemy, nieruchomość została wcześniej - 17 sierpnia - sprzedana przez Mariana Banasia za 4,5 mln zł. Jak podała w październiku "Rzeczpospolita", kupcem była firma JGH z Nowego Sącza. To spółka specjalizująca się w renowacji nieruchomości.

Reporter chciał rozmawiać z osobami zajmującymi się pensjonatem. Siedzący na recepcji mężczyzna, który właśnie liczył pieniądze, odmówił. W pewnym momencie stwierdził, że "zadzwoni do Banasia". Gdy nawiązał połączenie, nie przedstawił się, powiedział do słuchawki "no cześć" i opisał, po co dzwoni. Do swojego rozmówcy zwracał się na "ty". Po krótkiej rozmowie w obecności reportera przekazał, że osoba z którą przed chwilą rozmawiał, nie życzy sobie żadnej rozmowy z nim dziennikarzem.

"Pancerny Marian i pokoje na godziny". Pierwsza część reportażu "Superwizjera"
"Pancerny Marian i pokoje na godziny". Pierwsza część reportażu "Superwizjera"Superwizjer TVN

W Sejmie Marian Banaś powiedział, że to on był po drugiej stronie telefonu. Jak tłumaczył, nie miał wpływu na to, komu dzierżawca kamienicy udostępnił jego numer telefonu. - Gdy zorientowałem się, że rozmawiam z inną osobą niż dzierżawca, natychmiast zerwałem połączenie - oznajmił w środę szef NIK.

Zgodnie jednak z nagraniem "Superwizjera", rozmowa trwała 25 sekund. Z zarejestrowanej wypowiedzi gangstera można wywnioskować, że Banaś nie zerwał natychmiast połączenia, a przed odłożeniem telefonu dopytał o szczegóły.

Pojawia się także pytanie, co na recepcji robiła osoba związana z dzierżawcą, skoro kamienica - jak przekazał w środę posłom Marian Banaś - zmieniła właściciela dwa tygodnie wcześniej. Szef NIK tego nie wyjaśnił. Nie powiedział też, za ile sprzedał kamienicę.

Czy coś łączyło Mariana Banasia z krakowskimi przestępcami?

To z jednym z braci K. - Wiesławem ps. Simon, znanym krakowskim przestępcą rozmawiał Bertold Kittel w czasie swojej wizyty w kamienicy przy ul. Krasickiego 24.

Razem z bratem Januszem, ps. Paolo, Wiesław K. zajmował się w stolicy Małopolski prowadzeniem agencji towarzyskich. Simon groził gwałtem młodej dziewczynie, straszył ludzi piłą mechaniczną (został za to skazany przez sąd w Elblągu), a rodzina K. terroryzowała sąsiadów gazem.

08.10.2019 | Atak gazem na sąsiadów. Nowe nagranie w sprawie Wiesława K., pseudonim Simon
08.10.2019 | Atak gazem na sąsiadów. Nowe nagranie w sprawie Wiesława K., pseudonim SimonWojciech Bojanowski | Fakty TVN

W 2005 roku bracia K. brali udział w krwawych porachunkach między grupami sutenerów. Uzbrojeni w niebezpieczne przedmioty bandyci starli się w rejonie krakowskiego Kazimierza. W czasie zajść ranny został policjant. Bracia zostali prawomocnie skazani za udział w porachunkach grup sutenerskich oraz za groźby karalne użyte przy próbie egzekucji długu.

Umowę dzierżawy krakowskiej kamienicy Marian Banaś podpisał w 2014 roku z Dawidem O. Z ustaleń oko.press wynika, że Janusz K. to ojczym dzierżawcy.

Pytanie o charakter znajomości Mariana Banasia z przestępcami, których krewny wynajmował od niego kamienicę, padało wielokrotnie po emisji reportażu.

- Przez ogłoszenie znalazłem nowego dzierżawcę - tak o początku znajomości z Dawidem O. mówił posłom w środę Marian Banaś. - Nie budził żadnych obaw. Był osobą niekaraną i zainteresowany odkupieniem kamienicy, na czym także mi zależało - podkreślił szef NIK.

Odniósł się również do zarzutów, że w należącej do niego nieruchomości działał hotel na godziny.

- W Krakowie jest wiele hoteli, gdzie można wynająć pokój na godziny po to, żeby na przykład odpocząć w trakcie podróży albo przed nią, lub przygotować się zaplanowanego spotkania. Można to sprawdzić w prosty sposób w internecie - powiedział. Mocno podkreślił, że przez cały okres dzierżawy nie otrzymał żadnych sygnałów o jakichkolwiek nieprawidłowościach w kamienicy. Ani od sąsiadów, ani od policji, ani ze strony straży miejskiej.

- Jest osiem okien i w trzech jednocześnie na przykład są pary uprawiające seks na łóżkach tuż przy oknach. Na dodatek to słychać - mówiła anonimowo pod koniec października w "Faktach TVN" sąsiadka Wiesława K. - Okna nie są zasłaniane - dodawała inna.

"Dziewczyny w miniówkach, interwencje policji i krzyki na ulicy - takie zdarzenia opisują sąsiedzi kamienicy Mariana Banasia, w której prowadził 'hotel na godziny'. Turyści, korzystający z usług pensjonatu, są podobnego zdania" - pisała pod koniec września "Gazeta Krakowska".

Prezydent o sprawie Mariana Banasia
Prezydent o sprawie Mariana Banasiatvn24

Rozliczenia z dzierżawcą. "Niejasne przepływy sporych sum"

Po emisji reportażu pojawiły się zarzuty, że Marian Banaś pobierał zbyt niski czynsz za najem kamienicy, by zmniejszyć w ten sposób wysokość koniecznych do zapłacenia podatków.

- Na pierwszy rzut oka jak najbardziej wstępna kwalifikacja: unikanie opodatkowania. I to jest jeden czyn, który tu widzę. Prokurator Generalny z urzędu powinien wszcząć postępowanie, a jeżeli nie prokuratura, to urząd skarbowy. I zweryfikować rzetelność podatkową deklarowaną przez pana Banasia - oceniał anonimowo w połowie października w rozmowie z Wojciechem Bojanowskim były funkcjonariusz CBA.

Po emisji reportażu "Superwizjera", szef NIK przyznał w TVP Info, że czynsz płacony przez dzierżawcę za najem budynku był niższy niż powinien. - Ta niższa cena wzięła się stąd, że kamienica miała być kupiona na podstawie umowy przedwstępnej i w finale, później, już przy rozliczeniu, ta cena miała być wyrównana - powiedział.

Podobnie to tłumaczył w środę. - Umowa (dzierżawy - red.) zawarta została z osobą, która odpowiedziała na ogłoszenie i zgodziła się ponosić koszty utrzymania budynku, jak również deklarowała chęć szybkiego kupna całej nieruchomości. Wpłynęło to na wynegocjowaną przez nią wysokość czynszu dzierżawy - oświadczył szef NIK.

Poinformował, że 19 marca 2014 roku prócz umowy dzierżawy (z Dawidem O.) podpisał z nim również umowę przyrzeczenia sprzedaży kamienicy, a 19 grudnia 2015 roku zawarł notarialną, przedwstępną umowę sprzedaży kamienicy.

Jak podał szef NIK, dzierżawca zobowiązał się do wpłacenia zadatku i zaliczek na poczet kupna kamienicy. - W przypadku, gdyby zrezygnował z zakupu, zadatek nie podlegałby zwrotowi, ale jego wysokość kompensowała dotychczas pobierany czynsz. Sugerowanie, że w ten sposób usiłowałem dokonać optymalizacji podatkowej, jest bezpodstawnym i zniesławiającym kłamstwem - podkreślił.

Szef NIK nie podał jednak ani wysokości zadatku, ani wysokości zaliczek przekazanych mu przez Dawida O. Nie odniósł się również do podanych dzień przed posiedzeniem komisji przez radio RMF FM nieoficjalnych informacji o "niejasnych przepływach sporych sum między Marianem Banasiem a braćmi K." Mieli je odkryć urzędnicy Ministerstwa Finansów. Dziennikarze stacji poinformowali, że ​resort zawiadomił prokuraturę w sprawie braci K. Udało im się ustalić, że zawiadomienie dotyczy "wyjątkowo niskiego czynszu za najem kamienicy, z którego się prawidłowo nie rozliczono".

26 września posłowie PO-KO złożyli zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, dotyczące "rażąco niskiej kwoty" wynajmu trzech nieruchomości przez prezesa NIK. We wtorek został w tej sprawie przesłuchany Jan Grabiec, rzecznik PO.

Pytania o majątek Mariana Banasia

Bojanowski: Nie jest tak, że jest jedna kamienica na godziny. Ten majątek jest o wiele większy
Bojanowski: Nie jest tak, że jest jedna kamienica na godziny. Ten majątek jest o wiele większytvn24

Podczas środowego posiedzenia komisji Marian Banaś nie wyjaśnił posłom wprost, skąd miał pieniądze na kupowanie nieruchomości.

- Były funkcjonariusz CBA, z którym rozmawiałem, mówi, że trudno zrozumieć, w jaki sposób urzędnik państwowy - zakładajmy, który zarabia 10 tysięcy złotych miesięcznie albo i więcej - może zgromadzić przez lata taki majątek - mówił na antenie TVN24 w połowie października Wojciech Bojanowski. - Śledząc karierę Mariana Banasia i to, gdzie pracował - i też te zarobki nie są nieznane - można to spróbować połączyć z tymi ruchami na rynku nieruchomości, które on przez lata wykonywał - podkreślił.

Przed tą rozmową "Rzeczpospolita" podała nieoficjalne informacje, że wyniki kontroli przeprowadzanej przez Centralne Biuro Antykorupcyjne są dla Banasia niekorzystne. Dotyczyła jego oświadczeń majątkowych. - Oficjalne dochody nie do końca "spinają" się z rozmiarami posiadanego majątku, oszczędności i wydatków - twierdziło zbliżone do CBA źródło dziennika.

Marian Banaś w latach 1992-2005 pracował w Najwyższej Izbie Kontroli jako urzędnik na różnych stanowiskach (między innymi głównego specjalisty i doradcy prawnego).

W styczniu 2002 roku Banaś kupił mieszkanie w przetargu od urzędu miejskiego w Krakowie o powierzchni 82,5 m kw. Jak podał posłom, w sierpniu 2004 kupił połowę udziałów w kamienicy przy ul. Krasickiego 26, sąsiadującej z budynkiem o numerze 24, który wówczas posiadał.

Po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach w 2005 roku do początku 2008 roku Banaś był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów. Od listopada 2005 także szefem Służby Celnej.

W połowie 2007 roku sprzedał działkę i dom w Szczepanowie, które otrzymał na podstawie umowy dożywocia razem z kamienicą przy ul. Krasickiego 24. Szef NIK nie podał, za ile.

W listopadzie 2015 roku ponownie został podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a w następnym miesiącu - sekretarzem stanu oraz szefem Krajowej Administracji Skarbowej i Służby Celnej. Pełnił również funkcje Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz Pełnomocnika Rządu do Spraw Zwalczania Nieprawidłowości Finansowych na Szkodę Rzeczypospolitej Polskiej lub Unii Europejskiej.

W oświadczeniu majątkowym, wypełnionym wg stanu na 19 listopada 2015 roku, Banaś wpisał oszczędności w wysokości pół miliona złotych oraz 5 tys. dolarów. Według kolejnego i stanu na koniec roku, doszło jeszcze 400 euro.

W 2016 roku sprzedał kupione kilka lat wcześniej działki w Myślenicach. Jego oszczędności - według złożonego pod koniec grudnia oświadczenia majątkowego - wzrosły - z 500 tys. do 550 tys. zł i z 400 do 1 tys. euro. Niezmiennie deklarował posiadanie 5 tys. dolarów.

Rok później kupił 40-metrowe mieszkanie w Warszawie. W 2018 roku kolejne, znów w przetargu, o powierzchni 78,7 m kw. Tym razem jednak w Krakowie, obok swojego krakowskiego mieszkania.

W czerwcu 2019 roku został ministrem finansów. W związku z tym złożył oświadczenie majątkowe. Wykazał w nim znaczne zmniejszenie oszczędności w złotówkach, z 550 tys. do "około" 121 tys. zł. Wzrosła wartość posiadanych dolarów, z 5 do 7,3 tys. Przybył 500 euro.

W tym ostatnim upublicznionym oświadczeniu majątkowym Banaś zadeklarował, że z wynajmu dwóch mieszkań i 400-metrowej kamienicy w 2018 roku zarobił 65,7 tysięcy złotych. To oznacza średni miesięczny dochód w wysokości 5475 złotych.

17 sierpnia 2019 roku sprzedał nowosądeckiej spółce kamienicę przy ul. Krasickiego 24. Jak podaje "Rzeczpospolita", za 4,5 mln zł.

Dwa tygodnie później Banaś został szefem NIK. Nie zgodził się na upublicznienie złożonego wówczas oświadczenia majątkowego. Jest to zgodne z przepisami.

Mafia VAT-owska w resorcie

W październiku "Rzeczpospolita" ujawniła, że Zachodniopomorski Wydział Prokuratury Krajowej w Szczecinie oraz Centralne Biuro Śledcze Policji od dwóch lat prowadzą duże śledztwo ws. wyłudzeń VAT dokonywanych przez grupę przestępczą kierowaną przez wysokich urzędników resortu finansów.

Dotąd zarzuty usłyszało 15 osób, w tym dwóch podwładnych Marina Banasia, z czasów gdy pracował w MF, i szef jednego z największych w kraju urzędów skarbowych.

- Łączenie mnie z działalnością osób podejrzanych o popełnienie przestępstw karno-skarbowych, a zatrudnionych wcześniej w resorcie finansów, jest manipulacją i nadużyciem. W chwili gdy dotarły do mnie jako szefa Krajowej Administracji Skarbowej informacje o potencjalnych nieprawidłowościach dotyczących osób pracujących w Ministerstwie Finansów, natychmiast podjąłem decyzję o odwołaniu ich z zajmowanych stanowisk i rozwiązaniu umów o pracę - oświadczył w środę Banaś. Podkreślił, że "stało się to wiele miesięcy przed ich zatrzymaniem".

Nie powiedział jednak wprost, skąd się dowiedział o tej sprawie. Wspomniał jedynie, że "powyższe było możliwe także dzięki powołaniu przeze mnie wiosną 2017 roku biura inspekcji wewnętrznej KAS. Komórki wcześniej nieznanej w służbach skarbowych, której głównym zadaniem jest działanie przeciwko każdej osobie pracującej w administracji skarbowej, która dopuszcza się działań niezgodnych z prawem".

Szef NIK nie powiedział również posłom, że choć faktycznie urzędnicy z resortu zostali zwolnieni, to - jak podała pod koniec października "Rzeczpospolita"- nie dyscyplinarnie, więc zachowali odprawy. "Dwóch z nich zostało aresztowanych w czasie, kiedy przebywali na wypowiedzeniu – a więc formalnie byli pracownikami ministerstwa", napisała "Rz".

Na zakończenie swojego oświadczenia szef NIK podkreślił: - Nigdy nie sprzeniewierzyłem się swoim obowiązkom wykonywanym dla dobra publicznego i nie podejmowałem działań niezgodnych z prawem. Twierdzenia, że jest inaczej traktuję jako naruszenie moich chronionym prawem dóbr osobistych. Na takie szkalowanie mojego dobrego imienia będę zdecydowanie reagował.

Całe oświadczenie Mariana Banasia
Całe oświadczenie Mariana Banasiatvn24

Kontrola CBA

Marian Banaś przekazał CBA swoje wyjaśnienia do zastrzeżeń zawartych w raporcie tej instytucji, która musi je teraz przeanalizować. Zgodnie z przepisami, nie ma na to żadnego terminu. Pisaliśmy o tym w październiku. CBA kontrolowała oświadczenia majątkowe Banasia z lat 2015-19.

W czwartek rzecznik rządu Piotr Mueller poinformował, że premier Mateusz Morawiecki się z tym raportem zapoznał. Ani raport, ani wyjaśnienia szefa NIK nie zostały ujawnione.

Tego samego dnia wieczorem, wicerzecznik PiS Radosław Fogiel poinformował na Twitterze, że z szefem NIK spotkał się prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz wiceprezes Michał Kamiński. "Władze partii wyraziły wobec prezesa Banasia oczekiwanie złożenia dymisji z zajmowanej funkcji" - poinformował Fogiel.

Autor: Jan Kunert, współpraca Michał Istel / Źródło: Konkret24; zdjęcie: PAP/Mateusz Marek

Pozostałe wiadomości

Przeciwnicy farm wiatrowych triumfują: oto rolnik wziął sprawy w swoje ręce i zwalił wiatrak postawiony na jego terenie. Nagranie robi furorę w sieci, a rolnik opisywany jest jako bohater. Nieważne, że nie zgadzają się ani wskazywany kraj, ani podawane powody zdarzenia. Gdy obraz odpowiada emocjom i pasuje do przekazu - szczególnie politycznego - prawda przegrywa.

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Źródło:
TVN24+

Wśród przywilejów dla górników jest ponoć i taki, że po ślubie mogą dostać 100 tysięcy złotych pożyczki "na start", a po pięciu latach pracy w kopalni dług ten zostaje umorzony. Sprawdziliśmy - taki przepis istnieje. Ale nie obowiązuje, choć wyjaśnienia powodów są różne.

100 tysięcy złotych pożyczki dla górnika, której nie musi zwracać? Wyjaśniamy

100 tysięcy złotych pożyczki dla górnika, której nie musi zwracać? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

"Pomimo że są tak daleko, to miga. Dziadostwo" - mówi kobieta na nagraniu mającym pokazywać, jakie problemy mają właściciele domów stojących niedaleko wiatraków. Film notuje miliony wyświetleń w sieci i budzi skrajne komentarze. Uspokajamy: to efekt bardzo rzadki i nie wpływa negatywnie na zdrowie.

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

Źródło:
Konkret24

Polscy pogranicznicy mają rzekomo zmuszać Ukraińców na granicy do rozbierania się aż do bielizny, bo szukają banderowskich tatuaży. To dezinformacja generowana przez rosyjską propagandę, ale wykorzystująca bieżące wydarzenia w Polsce.

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Źródło:
Konkret24

"Najtańsza ze wszystkich" jest energia produkowana z węgla z kopalni "Bogdanka" - uważa poseł Radosław Fogiel. Jedną sprawą jest jednak koszt wydobycia surowca, a zupełnie inną - koszt wytworzenia z niego energii.

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Źródło:
Konkret24

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24