Zamach terrorystyczny, wina rodziny Rothschildów, spisek Emmanuela Macrona - to tylko kilka z teorii, które pojawiły się w internecie po pożarze katedry Notre Dame. Teoriom spiskowym towarzyszyły także "fake newsy", fałszywe zdjęcia i nieaktualne artykuły, podgrzewające atmosferę.

Jak zazwyczaj ma to miejsce w przypadku gwałtownych zdarzeń, które poruszają opinię publiczną, pożar paryskiej katedry Notre Dame skutkował sporą ilością nieprawdziwych informacji oraz teorii spiskowych, które pojawiły się w sieci. Dużą część z nich na bieżąco zbierał zespół BuzzFeed News. Nieprawdziwe informacje rozchodziły się także wśród polskich użytkowników mediów społecznościowych.

Oto część z nich.

Nie ta katedra

Dużą popularność, blisko 500 podań dalej, zyskał tweet w języku angielskim o odbudowie katedry. Opatrzono go archiwalnymi zdjęciami świątyń. "Naziści zbombardowali katedrę Notre Dame w Paryżu i w czasie II wojny światowej zostawili ją w ruinie, a ona przetrwała i została odbudowana" – informował autor wpisu. Dalej można przeczytać: "Żaden ogień nie może spowodować upadku wielkiej katedry. Konstrukcja ma silny fundament i może zostać odbudowana".

W komentarzach Jeff Yates, dziennikarz Radio-Canada zajmujący się fact-checkingiem, zwrócił jednak uwagę, że zdjęcia dołączone do wpisu nie przedstawiają katedry Notre Dame. "Po lewej - katedra w Reims w czasie I wojny światowej, po prawej katedra Notre-Dame w Saint-Lo (nie w Paryżu), krótko po lądowaniu w Normandii" - napisał, prawidłowo identyfikując zdjęcia zamieszczone w tweecie.

Kolejny wpis z fotografią przedstawiającą rzekomo wnętrze katedry Notre Dame zamieścił Joseph Curl, pisarz i dziennikarz amerykańskiego dziennika "The Washington Times". Jego tweet zyskał blisko 20 tys. polubień, niemal 7 tys. użytkowników serwisu podało go dalej. "Tego już nie ma. Bardzo smutno" - opisał zdjęcie z wnętrzem świątyni.

W rzeczywistości jednak zamieszczona fotografia przedstawia wnętrze katedry Notre Dame, ale w Montrealu. Oryginalne zdjęcie podchodzące z Getty Images można odnaleźć dzięki internetowym wyszukiwarkom obrazów, np. Google Grafika.

Pożar, który wybuchł w Notre Dame, udało się w poniedziałek do północy opanować na tyle, że strażacy podali, iż struktura budowli i fasada zachodnia zostały ocalone. Pożar strawił głównie dach katedry i remontowaną iglicę, która się zawaliła, podobnie jak część stropu. Rzecznik katedry Andre Finot powiedział, że w ogniu stanęło całe drewniane wnętrze katedry, które powstało w XVIII wieku. Według France24 niemal wszystko, co było do uratowania, zostało wyniesione z płonącego kościoła.

Fałszywe konta udające media

Około godziny 20 na Twitterze pojawił się wpis konta podszywającego się pod redakcję CNN, ale jego nazwa brzmiała @CNNPolitics2020. Jednak dla niektórych użytkowników - także polskich - wykorzystanie nazwy CNN, logo stacji i zdjęcia z telewizyjnej relacji uwiarygodniło przekaz i podawali go dalej. A brzmiał on "CNN może już potwierdzić, że pożar Notre Dame został spowodowany przez akt terroru. Włączcie CNN po więcej informacji". Takie informacje nie pojawiły się w tej stacji, nie podawali ich także żadni francuscy urzędnicy.

Konto podszywające się pod CNN
Konto podszywające się pod CNN Foto: Twitter

Oficjalne powody pożaru nie są jeszcze znane. Paryska prokuratura wszczęła jednak śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania zniszczenia katedry. W nocy z poniedziałku na wtorek przesłuchano robotników zaangażowanych w prace remontowe na dachu, gdzie prawdopodobnie zaprószono ogień.

Konto podszywające się pod CNN zostało zamknięte przez Twittera. Usunięto także profile podszywające się pod Fox News.

"Bardzo ciekawy zbieg okoliczności"

Popularnością na Twitterze cieszyły się też wpisy o tym, że pożar Notre Dame był kolejnym pożarem francuskiego kościoła w ostatnich dniach (alternatywnie także tygodniach czy miesiącach). Do pożarów, czy aktów wandalizmu rzeczywiście dochodziło w tym roku we Francji. Część internautów nie miało jednak wątpliwości, że nie były to wydarzenia ze sobą niepowiązane. Niektórzy nie mieli też wątpliwości, że pożar w Notre Dame był skutkiem zamachu terrorystycznego.

Niektórzy internauci sugerowali, że we Francji doszło do zamachu
Niektórzy internauci sugerowali, że we Francji doszło do zamachu

Ten temat był intensywnie omawiany na jednej z zamkniętej grup na Facebooku, której moderator nie miał wątpliwości co do natury poniedziałkowego pożaru w stolicy Francji. "Zastanawiam się skąd inspiracja do podpalenia tej katedry, jakoś ciężko jest mi uwierzyć że kilku typków z krajów sunnickich tak po prostu to zrobiło", napisał. Inny komentujący dodawał, że w drugim tygodniu marca we Francji miało rzekomo dojść do podpaleń 10 kościołów. "Prace renowacyjne niosą ze sobą dużą ilość łatwopalnego materiału. Bardzo ciekawy zbieg okoliczności", dodał.

W dyskusji udostępniano także link do artykułu z internetowej edycji brytyjskiego tabloidu "Daily Express". Utrzymany w sensacyjnym tonie tekst z 20 marca dotyczył aktów wandalizmu we francuskich świątyniach rzekomo w ciągu siedmiu dni.

Wymieniono m.in. pożar w katedrze w Lavaur, gdzie ucierpiał ołtarz i część ścian budowli. Pozostałe doniesienia dotyczą jednak głównie aktów wandalizmu, niezwiązanych z umyślnym podpaleniem. Informacje zawarte w artykule uzupełnione zostały fotografiami dokumentującymi inne wydarzenia niż te opisane w tekście.

Artykuł został zilustrowany zdjęciami sprzed wielu lat
Artykuł został zilustrowany zdjęciami sprzed wielu lat Foto: express.co.uk

Identyczne fotografie odnaleźliśmy m.in. w artykule opisującym akty wandalizmu w dwóch świątyniach w miejscowości Thonon-les-Bains w departamencie Górna-Sabaudia w 2014. Inną fotografię, pochodzącą z 2013 r., można odnaleźć w artykule o zniszczeniu wnętrza kościoła w Langrune-sur-Mer w Normandii.

Odświeżanie starych artykułów

Dużą popularność na Twitterze zdobył w nocy artykuł zatytułowany "Zbiorniki z gazem i arabskie dokumenty, znalezione w nieoznakowanym samochodzie przed katedrą Notre Dame w Paryżu, wywołują strach przed terrorem". Kilkanaście godzin później to nadal był jeden z popularniejszych linków zamieszczanych w tym serwisie społecznościowym. Rzecz jednak w tym, że prowadzi do artykułu "The Telegraph" z 2016 r. Zatrzymano wówczas kilka osób podejrzewanych o wspieranie ISIL.

Internauci dzielili się tekstem o próbie zamachu sprzed trzech lat
Internauci dzielili się tekstem o próbie zamachu sprzed trzech lat Foto: Twitter

Większość użytkowników Twittera nie zauważyła jednak daty artykułu i publikowała jego tytuł jako odniesienie do wydarzeń bieżących. "Żadne zaskoczenie. Podejrzewałem kim byli podpalacze. To atak na chrześcijaństwo. Tuż przed Wielkanocą", skomentował jeden z nich.

Zapewne ze względu na "odświeżenie" przez internautów starego tekstu, redakcja "The Telegraph" dodała do niego adnotację "ten artykuł jest z 2016 r. i nie ma związku z pożarem Notre Dame 15 kwietnia 2019".

Niezwykłą popularnością cieszył się też wpis o treści: "Trzy dni temu muzułmańska dżihadystka w Paryżu została aresztowana w związku z planowaniem zamachu terrorystycznego na katedrę Notre Dame. Dziś Notre Dame płonie. Prawdopodobnie zbieg okoliczności". Dla uwiarygodnienia wpisu, autorka załączyła do niego artykuł irlandzkiego portalu, zatytułowany "We Francji do więzienia trafiła dżihadystka (22) oskarżona w związku z udaremnionym atakiem w Paryżu w 2016 r.".

Fałszywa informacja na Twitterze
Fałszywa informacja na Twitterze

Jak już zatem sam tytuł wskazuje, tekst nie ma żadnego związku z bieżącymi wydarzeniami w Paryżu, nie mówi również o żadnej muzułmance aresztowanej trzy dni przed pożarem Notre Dame w związku z planowaniem zamachu. Co więcej, tekst dotyczy dokładnie tej samej historii, co "odświeżony" artykuł z "The Telegraph".

Radość z pożaru?

Sugestie o radości części internautów z pożaru jako pierwszy opublikował Damien Rieu, prawicowy youtuber, który często publikuje treści antyislamskie. Zamieścił w mediach społecznościowych krótkie nagranie wideo, na którym widać reakcje "uśmiech", jakie użytkownicy zamieszczali pod facebookową relacją live z pożaru w Paryżu. Do nagrania, na którym widać, że reagowali w ten sposób użytkownicy o arabsko brzmiących nazwiskach, dodał komentarz: "I zgadnij kto czekał na ogień".

Jeszcze większą popularność wpis zdobył, gdy podał go dalej Paul Joseph Watson, autor piszący dla portalu InfoWars, znanego z publikowania teorii spiskowych i "fake newsów" (portal pisał m.in. że strzelanina w szkole w Sandy Hook to mistyfikacja, za co rodzice zamordowanych dzieci pozwali jego właściciela Alexa Jonesa).

Reakcje pod nieznaną relacją live na Facebooku
Reakcje pod nieznaną relacją live na Facebooku Foto: Twitter

Redakcja BuzzFeed News uznała, że nie ma żadnych dowodów, że muzułmanie rzeczywiście tak reagowali na Facebooku na tragedię w Paryżu. Autorzy tekstu zwracają uwagę, że na wideo pokazującym reakcje, nie widać de facto na co użytkownicy reagują - jest widoczny niewyraźnie jedynie fragment obrazu, nie ma tytułu. "Prawie niemożliwym jest także wiedzieć, jakie poglądy ma każda z osób, która reagowała na wideo. Nie mamy pojęcia co tu się dzieje, ale nie ma żadnych dowodów, by potwierdzić to twierdzenie", napisała redakcja odnosząc się do komentarza Watsona piszącego: "krótkie podsumowanie, kto reaguje na tragedię Notre Dame uśmiechniętą buźką. Bulwersujące".

W reakcji na artykuł amerykańskiego portalu, Watson zamieścił link do nagrania, do którego się odnosił. Rzeczywiście, wśród reakcji z uśmiechem, Facebook przede wszystkim pokazuje arabsko brzmiące nazwy profili. Niewiele jednak można o nich powiedzieć - większość z tych, które portal pokazuje jako pierwsze, jest zamkniętych, bez widocznej publicznie historii wpisów. Nic o tych profilach właściwie nie wiadomo.

Reakcje na relacje live na Facebooku
Reakcje na relacje live na Facebooku

Podobne komentarze pojawiały się na różnych polskich zamkniętych grupach na Facebooku. Na jednej z nich przywoływano live'y na profilu francuskiej redakcji Brut, gdzie również miano reagować uśmiechami. Opisano je na grafice komentarzem "A jaki Ty masz powód do śmiechu? Bo Muzułmanie we Francji taki". I tu znów, po wejściu w reakcje, można zobaczyć, że Facebook przy "uśmiechu" wyświetla jako pierwsze profile z arabskimi nazwami.

Jak zwraca jednak w jednej z zamkniętych grup jedna z członkiń, wśród osób reagujących uśmiechem nie brakuje także profili z polskimi, anglojęzycznymi czy rosyjskimi nazwiskami. Poza tym, więcej jest reakcji typu "smutek" i "szok". Przy rozwinięciu tego drugiego, także przeważają arabskie nazwy profili.

"Zwolennicy teorii spiskowych obwiniają za pożar żydów i muzułmanów"

Żydowski portal wychodzący w USA, The Forward, zwrócił uwagę, że "gdy tylko katedrę Notre Dame ogarnął ogień, zwolennicy teorii spiskowych szybko wzięli się do roboty - oskarżając o wywołanie pożaru Żydów". Jak podaje, wśród oskarżanych byli Rothschildowie, żydowska dynastia bankierów, którzy "od wieków są głównym obiektem antysemickich teorii spiskowych".

"Notre Dame płonie, bo Żydzi chcą pozbyć się chrześcijaństwa" to jeden z cytowanych przez portal wpisów, który nadal można odnaleźć na Twitterze. Takich treści nie brakuje także w języku polskim.

Antysemicki wpis po pożarze Notre Dame
Antysemicki wpis po pożarze Notre Dame

Autorzy na portalu The Forward zwracają także uwagę, że część wpisów z teoriami spiskowymi obwiniała także o pożar muzułmanów.

Autor:  Beata Biel, Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24; Buzzfeed; zdjęcie: TVN24

Pozostałe

Jak jedzą muzułmanki w nikabach? Kolejni nabrani na satyryczny filmik

Co jakiś czas w sieci powraca nagranie dwóch muzułmanek w restauracji, które ubrane w nikaby jedzą spaghetti. Zasłona na twarz utrudnia tę czynność, przez co jedna z nich używa dosyć nietypowej techniki, co w sieci wywołuje negatywne komentarze na temat muzułmanów. Filmik jest jednak częścią brytyjskiego programu satyrycznego, a jedzenie z nikabem na twarzy wygląda inaczej.

Pozor! Wielbłąd w czeskich górach to nie fejk

Zdjęcie wielbłąda na ośnieżonej drodze w czeskich Górach Izerskich zdobyło niemałą popularność w mediach społecznościowych. Jest prawdziwe. Właściciel sfotografowanego zwierzęcia potwierdził Konkret24, że Bak - bo tak wielbłąd ma na imię - rzeczywiście wydostał się z zagrody lokalnego mini zoo, ale już do niego wrócił.

Żołnierz uderzył prowokującego mężczyznę? Nie, to eksperyment społeczny

Filmik z brytyjskim wartownikiem uderzającym mężczyznę, który wcześniej go prowokował, za pośrednictwem konta rzecznika policji Mariusza Ciarki trafił do polskich stacji telewizyjnych jako ostrzeżenie przed możliwymi konsekwencjami takich zachowań. W rzeczywistości nagranie było częścią eksperymentu społecznego, który miał tylko zbadać reakcje świadków. Brali w nim udział aktorzy.

Wycinka drzew, wiatraki i wieżowce, czyli głuchy telefon fake newsów

Kilka ogólnopolskich portali podało nieprawdziwe informacje o budowie farmy wiatrowej w Niemczech. Wbrew doniesieniom, pod inwestycję nie wycięto 240 hektarów lasu w rezerwacie. Nieprawdziwa jest również informacja o budowie wieżowców w ramach inwestycji i o braku zainteresowania sprawą wśród organizacji ekologicznych.

Ani ostrzeżenie, ani "inspirująca prowokacja", tylko element filmowej scenografii

Znany internauta i użytkownik Twittera Eryk Mistewicz zamieścił zdjęcie komunikatu francuskiego miasta Limoges, ostrzegającego kobiety przed samotnym poruszaniem się po ulicach. Część komentujących ten wpis uznała to za przestrogę przed niebezpieczeństwem ze strony imigrantów. Tymczasem jest to element scenografii do filmu na kanwie historii francuskiego mordercy kobiet.

Zamieszki imigrantów "wczoraj w Monachium"? Inne miejsce, inny czas i kontekst

"Tego nie pokaże TV" - zapewniał jeden z użytkowników Twittera, udostępniając filmik, na którym widać, jak grupa czarnoskórych mężczyzn demoluje ulicę. Dodawał, że nagranie wykonano w niedzielę wieczorem w Monachium. Mimo że jest autentyczne, nie pochodzi jednak z tego roku z Niemiec, a do jego interpretacji ważny jest kontekst wydarzeń.

Strzał w plecy do nieuzbrojonego Palestyńczyka. To wideo nie jest fejkiem

Część internautów wątpi w autentyczność krążącego od soboty w mediach społecznościowych wideo. Widać na nim, jak izraelscy funkcjonariusze oddają strzał w plecy nieuzbrojonego Palestyńczyka. Nagranie jest prawdziwe, pochodzi sprzed półtora roku. Jak informują izraelskie media, mężczyzna został raniony gumową kulą, a w ciągu kilku tygodni śledczy mają w tej sprawie skierować do sądu akt oskarżenia.