Zacharowa "opowiada" o konflikcie w Iranie, czyli narracje Kremla dla Polaków

Marija Zacharowa
Zuzanna Karczewska z Konkret24 o fejkach wokół sytuacji w Iranie i całym Bliskim Wschodzie
Źródło: TVN24
Ten, kto sądzi, że podczas walk na Bliskim Wschodzie prorosyjska propaganda przycichła, jeśli chodzi o działania w Polsce - jest w błędzie. Zespół Disinfo Digest wychwycił pięć głównych narracji, którymi prokremlowskie kanały "wyjaśniają" Polakom konflikt w Iranie. Ukryty cel: legitymizować agresję Rosji w Ukrainie.

Konflikt na Bliskim Wschodzie, który wybuchł 1 marca 2026 roku, gdy siły Stanów Zjednoczonych i Izraela zaatakowały Iran, eskaluje i ogarnia kolejne tereny. Na sytuację w tym regionie reagują przedstawiciele różnych części świata - także Rosja, choć obserwatorzy zwracają uwagę, że słowa potępienia to jedyne, co wyraził Kreml po ataku USA i Izraela na swojego sojusznika, czyli Iran. Gdy irańskie media reżimowe potwierdziły, że został zabity ajatollah Ali Chamenei, Kreml wyraził jedynie pisemne kondolencje.

To, że polityczna czy militarna reakcja Rosji na ten konflikt jest ograniczona, nie oznacza, że Kreml nie próbuje tu nic ugrać oraz że ucichła prokremlowska propaganda skierowana do polskiego społeczeństwa. Działa nadal, próbując "wyjaśniać" Polakom, o co w tych walkach chodzi i jak powinni rozumieć to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie.

Konflikt jako "narzędzie testowania i wzmacniania narracji antyzachodnich"

Zespół Disinfo Digest - projekt fundacji INFO OPS Polska zajmujący się badaniami zjawiska manipulowania polskim środowiskiem informacyjnym przez obce ośrodki propagandowe - wyróżnił główne narracje w przekazach prokremlowskich kanałów adresowanych do Polaków. Jak wskazano w analitycznym materiale opublikowanym 3 marca, konflikt na Bliskim Wschodzie stał się "narzędziem testowania i wzmacniania narracji antyzachodnich wymierzonych w podstawowe filary świata transatlantyckiego: wiarygodność norm i instytucji, spójność sojuszy, autorytet komunikacji strategicznej oraz moralną legitymizację działań Zachodu". Wojciech Pokora, analityk i redaktor naczelny Disinfo Digest, w rozmowie z Konkret24 tłumaczy:

Cel jest jasny. Nie chodzi wcale o przekonywanie kogokolwiek w Polsce do stania po stronie Iranu, tylko o osłabienie zaufania do sojuszy, zwłaszcza do Stanów Zjednoczonych i NATO. W Polakach ma zostać przekonanie, że skuteczność odstraszania to fasada.
Wojciech Pokora, Disinfo Digest

I dodaje: - Jak pokazaliśmy w analizie, tego celu prorosyjskie kanały nie osiągają przed jedno duże kłamstwo, tylko poprzez systematyczne kreowanie konkretnych przekazów.

Takich konkretnych przekazów wyszczególniono pięć. Dwa łączą się z faktem, że Rosja i Iran są sojusznikami - stąd atak sił USA i Izraela na jednego z nich jest przedstawiany przez prokremlowskie ośrodki jako "nieuprawiona agresja" i "polowanie na przywódców suwerennych państw". Iran pokazywany jest jako "bezpodstawnie napadnięty".

Druga narracja ma budować wrażenie upadku i bezradności Zachodu poprzez pisanie o skutecznym i niepokonanym Iranie. "Kanały propagandowe budują wrażenie, że irańskie rakiety i drony masowo przełamują systemy obrony, trafiają w bazy, okręty i infrastrukturę w wielu państwach regionu, a amerykańskie i izraelskie zabezpieczenia 'nie działają'" - wyjaśnia Disinfo Digest. Co do sposobów przekazu, analitycy piszą: "Obecnie identyfikowane technika i taktyka to propaganda oparta na zestawach krótkich, emocjonalnych komunikatów stylizowanych na 'breaking news'".

Europa jako marionetka Stanów Zjednoczonych

Kolejną narracją, na którą polskie społeczeństwo może być szczególnie podatne, jest budowana w kremlowskich mediach wizja Europy-wasala. Prorosyjskie kanały publikujące w języku polskim, opisując konflikt na Bliskim Wschodzie, konsekwentnie ukazują Europę jako marionetkę uzależnioną od decyzji podejmowanych w Waszyngtonie. Powtarzała się narracja o tym, że rządy europejskich państw bez sprzeciwu wypełniają wydawane im polecenia. Polski odbiorca takich treści ma zostać z poczuciem, że spójność Europy, a także jej relacje z USA wiszą na włosku.

Podważanie sojuszy i podmiotowości Europy to jeden z wyróżnionych przekazów
Podważanie sojuszy i podmiotowości Europy to jeden z wyróżnionych przekazów

Na przykład 2 marca w serwisie Top War pojawił się artykuł pt. "Trump wyraził rozczarowanie postawą brytyjskiego premiera w sprawie bazy lotniczej Diego Garcia". Tego samego dnia w należącym do rosyjskiej siatki dezinformacyjnej serwisie news-pravda.com ukazał się tekst, w którym można było przeczytać, że "polska klasa polityczna ściga się w wiernopoddańczych i bałwochwalczych gestach na cześć USA i ich agresji przeciwko suwerennemu państwu". Zaś w innym tekście pisano, że "zachowanie europejskich przywódców po nalotach USA i Izraela na Iran demonstruje zależność od Waszyngtonu" oraz że "Europa okazała brak samodzielności w odpowiedzi na uderzenia na Iran".

Europa w obliczu konfliktu na Bliskim Wschodzie pokazywana jest przez Kreml z jednej strony jako poddańczy wobec Stanów Zjednoczonych i zapadających tam decyzji region - a z drugiej, że sama działa na rzecz niszczenia relacji sojuszniczych np. przez wyśmiewanie Trumpa.

Chodzi o stworzenie wśród polskich odbiorców wrażenia, że ich kraj naraża suwerenność, bezpieczeństwo i stabilność gospodarczą, działając w cudzym interesie, zamiast w interesie własnych obywateli. A także że na USA i tak nie będzie można liczyć. "Tę linię wzmacnia ekonomizacja strachu: ceny ropy i gazu, kolejki na stacjach, ryzyko inflacji - wszystko to ma wytworzyć presję społeczną, by kwestionować sens wsparcia dla działań sojuszniczych i polityki bezpieczeństwa" - wskazuje Digest Info.

Rzekoma cenzura w zachodnich mediach o "zbrodniach wojennych"

Kolejna powtarzana polskim odbiorcom teza dotyczy osób cywilnych, które padły ofiarami konfliktu, przede wszystkim dzieci. Rosyjskie kanały przekonują, że zachodnie media przemilczają ten temat. Według Disinfo Digest, taki przekaz ma "uderzyć w wiarygodność instytucji, które na Zachodzie pełnią funkcję arbitra moralnego: mediów, organizacji międzynarodowych, mechanizmów praw człowieka".

W przeanalizowanych serwisach można było przeczytać, że "zachodnie media zignorowały śmierć dzieci w Iranie". Cytowano rzeczniczkę rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Marię Zacharową, która twierdziła: "Prawdopodobieństwo pojawienia się w zachodnich mediach materiałów o śmierci irańskich dzieci i kobiet w wyniku uderzeń rakietowych USA i Izraela jest skrajnie niskie". "Według słów Marii Zacharowej, zachodnia przestrzeń informacyjna praktycznie nie dostrzega tragedii związanej ze zniszczeniem obiektów cywilnych i śmiercią ludności Iranu" - donosił serwis news-pravda.com.

Kreml przekonuje, że "zachodnie media zignorowały śmierć dzieci w Iranie"
Kreml przekonuje, że "zachodnie media zignorowały śmierć dzieci w Iranie"

To oczywista nieprawda. Wiele mediów, zarówno polskich, jak i zagranicznych, informowało m.in. o ataku na szkołę podstawową dla dziewcząt w Minabie, o który Iran obwinia Izrael i Stany Zjednoczone. W wyniku ataku zdaniem Teheranu zginęło ok. 160 osób.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Głęboko haniebne" posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie dzieci. Padły oskarżenia

Wyłączenie racjonalności przez religijne wątki

Niecodziennym przekazem, na który uwagę zwrócił zespół Disinfo Digest, jest pojawianie się w prokremlowskich przekazach "motywów quasi-religijnych i fatalistycznych" - takich jak wątek świętej wojny czy Armagedonu. Symbolika ta ma za zadanie "wyłączyć analizę opartą na dowodach". Jak widać, zdaniem Kremla taka narracja trafi do umysłów Polaków.

Religijne odniesienia znalazły się chociażby w artykułach serwisu news-pravda.com, gdzie powtarzały się takie tezy: "Babilon upadnie za jeden dzień, za jedną godzinę. Ale nie wcześniej niż tuż przed Armagedonem"; "Rzymski bóg wojny przybywa w idealnym momencie. Symbolika ta nie jest przesądem, lecz sekretnym językiem wszechświata. Obecny konflikt jest skazany na przetrwanie, ponieważ tysiącletnia cywilizacja licząca ponad 90 milionów mieszkańców nie może zostać zniszczona jak republika"; "Babilon zostanie zniszczony przez 10 królów, którzy oddadzą swoją władzę Bestii na jedną godzinę". Natomiast na polskim Telegramie można było przeczytać: "Iran ogłasza 'dżihad' w obliczu zamieszek antyamerykańskich w całym Bliskim Wschodzie Wyżsi duchowni wydają fatwę przeciwko Ameryce, twierdząc, że zemsta jest 'obowiązkiem religijnym' dla wszystkich muzułmanów".

Religijne odniesienia pojawiały się w tekstach dotyczących Bliskiego Wschodu
Religijne odniesienia pojawiały się w tekstach dotyczących Bliskiego Wschodu

"Gdy konflikt przedstawia się jako nieuniknione starcie cywilizacyjne czy sakralne, odbiorca łatwiej akceptuje eskalację, a trudniej przyjmuje argumenty o proporcjonalności, prawie międzynarodowym czy kosztach humanitarnych" - tłumaczą sens tej narracji analitycy.

"Przenośny mechanizm", który pozwala Rosji legitymizować agresję w Ukrainie

Celem każdej z tych narracji jest wywoływanie wśród Polaków co najmniej jednej z trzech emocji: lęku, gniewu moralnego oraz mieszanki pogardy i wstydu. Jak zauważają analitycy, przekaz budowany w oparciu o te emocje jest skuteczny, bo "wzmacnia sam siebie".

Tłumaczą, że ta operacja propagandowa "działa jak linia produkcyjna postaw" - nie chodzi o to, by przekonać odbiorcę do konkretnej wersji wydarzeń, ale by zaczął on patrzeć na to, co się dzieje, przez narzucone wcześniej ramy interpretacyjne "agresywnego Zachodu", "posłusznej Europy" oraz fasady instytucji, norm i prawa międzynarodowego. Dlatego też "liczy się gęstość bodźców" - komunikaty są częste, wielowątkowe, chaotyczne. Obok doniesień o precyzyjnych akcjach wojskowych pojawiają się sensacyjne "przecieki" o lobbyingu, cenzurze czy elitach.

To nie jest chaos przypadkowy. To metoda tworzenia dezorientacji: przeciążony informacyjnie odbiorca rzadziej weryfikuje, częściej reaguje emocjonalnie, a zapamiętuje przede wszystkim etykiety (agresor, hipokryta, wasal, cenzura). W takiej mgle nie wygrywa ten, kto ma rację, lecz ten, kto skuteczniej zarządza strachem, gniewem i bezsilnością.
Disinfo Digest

Zaś co szczególnie ważne z punktu widzenia Polski: "ta konstrukcja propagandowa 'legitymizuje' również rosyjską dezinformację o wojnie przeciw Ukrainie". Wyróżniony schemat przedstawiania Zachodu jako agresora oraz Europy jako wasala "działa w rosyjskim ekosystemie informacyjnym jak uniwersalna matryca usprawiedliwiania". Jest "przenośnym mechanizmem", który pozwala Rosji legitymizować swoją agresję przeciwko Ukrainie oraz kremlowską politykę wobec zachodnich państw.

Czytaj także: