Setki tysięcy odtworzeń w mediach społecznościowych ma nagranie z rzekomego otwarcia pierwszej restauracji Wujaszek Wania w Rosji w miejscu dotychczasowego lokalu McDonald's. Lecz ani nowa sieć jeszcze nie ruszyła, ani film nie jest prawdziwy.
Krążące w sieci nagranie z programu kabaretowego, w którym Władimir Putin rzekomo śmieje się z żartu, jaki na jego temat powiedział Wołodymyr Zełenski, wywołało liczne komentarze i pytania, czy jest prawdziwe. Wyjaśniamy.
Niedowierzanie i kpiny wśród internautów wywołuje zdjęcie rosyjskiego żołnierza z bronią pochodzącą z czasów drugiej wojny światowej opisane, że to "potężna rosyjska armia". Sprawdziliśmy – zdjęcie jest aktualne, ale żołnierz nie jest z rosyjskiej armii.
Wielu użytkowników Twittera i Facebooka uwierzyło, że film pokazujący helikoptery zestrzeliwane przez obronę przeciwlotniczą to obraz trwających walk w Ukrainie. Tymczasem to wirtualna rzeczywistość.
Rosyjska dezinformacja ponownie wykorzystuje ciężarną kobietę ze zbombardowanego szpitala w Mariupolu do negowania dokonanej tam zbrodni - szerzy przekaz, że kobieta, która "umarła na propagandowym filmiku po zbombardowaniu szpitala", teraz "jest częścią nowego filmu propagandowego". Oto jak rozpowszechniana jest ta fałszywa narracja.
Prawie 1500 przeanalizowanych profili, ponad 400 zgłoszonych jako szerzące dezinformację - to efekt pierwszego miesiąca akcji #WłączWeryfikację prowadzonej przez NASK. Jednak liczba zablokowanych kont jest znikoma.
Przed wybuchem wojny w Ukrainie w tekstach na tej stronie czytaliśmy, że szczepionki na COVID-19 to syf, a Ministerstwo Zdrowia to Ministerstwo Propagandy Covidowej. Teraz witryna Kancelarii Lega Artis publikuje teksty straszące przed uchodźcami z Ukrainy "żyjącymi na rachunek Polaków". Ostrzegamy przed korzystaniem z tych artykułów.
Filmy na TikToku oznaczone hasztagiem #Ukraina miały od początku wojny ponad 30 miliardów wyświetleń - lecz firma NewsGuard zbadała, że algorytmy tej aplikacji sprzyjają wyświetlaniu fake newsów. Zarówno antyukraińskich, jak i antyrosyjskich.
Mocno antyukraiński charakter mają rozpowszechniane w polskim internecie przekazy o tym, że Ukraina to "skupisko chorób zakaźnych", a uchodźcy mogą zarażać polio. Eksperci wyjaśniają, że w Polsce ryzyko zachorowania na polio jest małe dzięki wysokiemu poziomowi zaszczepienia i przestrzegają przed poddawaniem się fałszywej narracji budowanej na strachu.
Wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz stwierdził w radiowym wywiadzie, że po przyjęciu 20 tys. uchodźców z Ukrainy możliwości Niemiec były "na wyczerpaniu". Jak sprawdziliśmy, Niemcy przyjęły już wielokrotnie więcej ukraińskich uchodźców.
Najwięcej osób przyjeżdżających z Ukrainy do Polski od początku wojny przekroczyło granicę w Medyce - ponad pół miliona. W pierwszym szczycie ucieczki przed wojną do naszego kraju wjeżdżało z Ukrainy ponad 140 tys. osób dziennie. Ostatnio jest ich mniej.
Dzięki wprowadzeniu danych uchodźców z Ukrainy do rejestru PESEL zostanie potwierdzona ich tożsamość - a to ułatwi im funkcjonowanie w naszym kraju. Zdaniem ekspertów polski PESEL nie wiąże się dla Ukraińców z żadnymi problemami w przyszłości.
Fotografia zniszczonego wiaduktu kolejowego ilustruje rozpowszechniany w mediach społecznościowych przekaz, jakoby białoruscy kolejarze wysadzili wszystkie połączenia kolejowe między Białorusią a Ukrainą, by uniemożliwić transport rosyjskiego sprzętu wojennego. Lecz zdjęcie nie jest aktualne, a na wysadzanie torów przez Białorusinów nie ma dowodów.
Niedawna decyzja Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości nakazująca Rosji wstrzymanie wojny w Ukrainie jest błędnie przypisywana Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu. Wyjaśniamy, jakie są kompetencje obu instytucji, które mają siedziby w holenderskiej Hadze.
Portal był "niezależnym źródłem informacji" od blogerów i mieszkańców ukraińskich miast, a teksty blogera Władimira z Kijowa i redaktor Iriny z Charkowa otwarcie uderzały w rząd Ukrainy. Inne zresztą też. Tyko że portal był częścią rosyjskiej akcji dezinformacyjnej, a autorzy tekstów nie istnieją - są przykładem wykorzystania sztucznej inteligencji w tego typu działaniach.
Falę antyukraińskich komentarzy w sieci wywołała ilustracja, na której połączono prawdziwe zdjęcie z wprowadzającym w błąd opisem. Ten celowy zabieg spowodował, że internauci sądzą, iż to budynek polskiego parlamentu - co nie jest prawdą.
W rozsyłanej SMS-em "wiadomości od sąsiadki" ostrzega się, że jeśli ktoś przyjmie pod swój dach ukraińskich uchodźców, musi ich utrzymywać przez półtora roku - bo "jest taka ustawa". To fałsz zbudowany na manipulacji treścią ustawy.
Od wybuchu wojny w Ukrainie tworzenie fake newsów odbywa się na tak dużą skalę, że do preparowania fałszywych przekazów wykorzystywane są nieraz te same materiały, które użyto do manipulacji na temat pandemii. Przykładem jest nagranie z "ciałami ofiar".
W mediach społecznościowych rozchodzi się przekaz, że tuż przed wybuchem wojny w Ukrainie prezydent Andrzej Duda zezwolił żołnierzom sojuszniczych armii w Polsce używać wobec obywateli środków przymusu takich samych, jakie stosuje polska policja. To zmanipulowany przekaz - chodzi o wybrane uprawnienia przysługujące obcym żołnierzom i tylko w określonych przypadkach.
Dużo emocji wywołuje rozpowszechniane na Twitterze nagranie, które ma pokazywać przewożenie Najświętszego Sakramentu z katedry w Kijowie do bunkra. "Bóg wynagrodzi tych ludzi", "niesamowicie poruszające" - komentują internauci. Nie to jednak pokazuje film i nie dotyczy on obecnej wojny.