Minister Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta RP twierdzi, że dla transmisji koronawirusa nie ma znaczenia, czy ktoś się zaszczepił na COVID-19, czy nie. W internecie popularna jest teza, że resort zdrowia nawet nie ma badań na ten temat. A takie badania na świecie już wykonano, wnioski są dostępne - przedstawiamy niektóre z nich.

Przybiera na sile dyskusja dotycząca tego, czy osoby zaszczepione przenoszą wirusa tak samo jak niezaszczepione. Trwa w internecie, jest też obecna w publicznych wypowiedziach. Temat poruszył m.in. minister z Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera w programie "Kawa na ławę" w niedzielę 21 listopada. Podczas rozmowy o wprowadzeniu potencjalnych obostrzeń dla niezaszczepionych stwierdził: "Z punktu widzenia wirusa nie ma żadnego znaczenia, mówią naukowcy, czy ktoś jest zaszczepiony, czy nie".

Na to zareagował prowadzący program Konrad Piasecki: "Ma, osoby zaszczepione o 53 procent mniej przenoszą wirusa, takie są badania". Minister Dera przekonywał jednak: "Zakażenie wirusem, [przy założeniu] że jestem zaszczepiony, polega na tym, że łagodniej przechodzę wirusa. I tu zaczyna się problem, jeżeli ludzie dalej będą wierzyli, że zaszczepienie powoduje, że jestem odporny na wirusa, to będziemy mieć problem, który się nie skończy".

"Oczywiście nie jest tak, że zaszczepienie daje pełną odporność, ale radykalnie zwiększa tę odporność" - odpowiedział Piasecki. Na co minister Dera oświadczył: "Ależ odporność tak, ale ja mówię o przenoszeniu wirusa". Zaś po programie jeden z widzów napisał do Konkret24: "Prowadzący kłamał, że ludzie zaszczepieni są mniej zakaźni, co jest nie prawdą. Wszystkie badania wykazują, że od kiedy istnieje Delta wariant, nie ma znaczenia, czy ktoś jest zaszczepiony, czy nie".

Wyjaśniamy, dlaczego - biorąc pod uwagę publikowane w tym roku wyniki badań naukowych - minister Dera i myślący podobnie nie mają jednak racji.

Andrzej Dera: Z punktu widzenia wirusa nie ma żadnego znaczenia, mówią naukowcy, czy ktoś jest zaszczepiony, czy nie

"Danych o zarażaniu nie mają i nie będą mieć, bo nikt tego nie zbada"

Temat przenoszenia wirusa przez osoby zaszczepione wywołuje emocje także m.in. w mediach społecznościowych. Grzegorz Płaczek, jeden z internautów publikujący niepotwierdzone lub zmanipulowane informacje na temat epidemii, obostrzeń czy szczepionek, 17 listopada na swoich kontach na Twitterze i Facebooku napisał: "Ministerstwo Zdrowia nie posiada wyników badań świadczących o tym, że osoby zaszczepione przeciw C-19 zarażają w mniejszym stopniu, niż osoby niezaszczepione i zakażone bezobjawowo C-19".

Jego posty szybko się rozeszły. Na Twitterze wpis miał ponad 2,1 tys. polubień. Facebookowa wersja (w której Płaczek zachęca do wsparcia finansowego swojej fundacji) zyskała ponad 10 tys. polubień. Udostępniono ją na ponad 6,2 tys. kont. "Super! wreszcie prawda podana odslaniajaca to zakłamanie rządzących !!!"; "Takich danych o zarażaniu nie mają i nie będą mieć, bo nikt tego nie zbada. Testy nie są miernikiem istnienia choroby, a tym samym cała reszta też nie może być potwierdzona": "Proste pytania i durne odpowiedzi. To tylko świadczy jak jest traktowany naród przez elity polityczne" - komentowali internauci (pisownia postów oryginalna).

Wpis Grzegorza Płaczka
Wpis Grzegorza Płaczka Foto: Twitter

Sam post Płaczka wywołał dyskusję, która nasiliła się jeszcze, gdy na sugestię jednej z internautek, żeby autor pokazał jakiś dokument potwierdzający podaną informację, Płaczek opublikował zrzut ekranu. Widać na nim tekst: "Uprzejmie informuję, że Urząd nie posiada, dedykowanych przeprowadzonych w Polsce, wyników badań świadczących o tym, że osoby zaszczepione przeciw Covid-19 zarażają inne osoby w mniejszym stopniu, niż te, które są zakażone bezobjawowo Covid-19 i pozostają niezaszczepione".

Na tej podstawie screena trudno zweryfikować, skąd pochodzi ta odpowiedź - tym bardziej że na screenie widać kursor świadczący, że zrzut ekranu został wykonany zaraz po napisaniu tekstu.

Odpowiedź Grzegorza Płaczka na prośbę o załączenie źródła
Odpowiedź Grzegorza Płaczka na prośbę o załączenie źródła Foto: Twitter

Resort: "błędna opinia nie oparta na żadnych faktach naukowych"

Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, czy rzeczywiście nie ma wyników badań świadczących o tym, że zaszczepieni zarażają koronawirusem w mniejszym stopniu niż niezaszczepieni. W odpowiedzi resort przesłał nam 18 listopada odnośniki do pięciu prac naukowych na ten temat i dodał szerokie wyjaśnienie tej kwestii. Przesłane nam prace nie dotyczyły Polski, to wyniki badań za granicą. Na ich podstawie resort informuje m.in., że "osoby zaszczepione nie rozprzestrzeniają wirusa SARS-CoV-2 w takim samym stopniu jak osoby niezaszczepione. To błędna opinia nieoparta na żadnych faktach naukowych".

Jakie więc badania dowodzą mniejszej transmisji wirusa wśród osób zaszczepionych niż niezaszczepionych? Zarówno z informacji resortu, jak i naszego researchu wynika, że literatura naukowa na ten temat jest już bogata.

Profesor Piekarska o rekomendacjach Rady Medycznej ws. obowiązku szczepień

Badania z Wielkiej Brytanii, Anglii, USA, Singapuru, Australii

Zdaniem naukowców jednym z głównych powodów mniejszej transmisji koronawirusa przez osoby zaszczepione jest  mniejsza ilość cząsteczek wirusa w ich organizmach. Podkreśla to resort zdrowia w przesłanym Konkret24 wyjaśnieniu:

Z badań również wiemy, że osoby zaszczepione, nawet przy infekcji przełamującej, mają mniej zakaźnych cząstek wirusa w porównaniu do niezaszczepionych, a im mniej mamy zakaźnych cząsteczek wirusa, tym mniejsza transmisja.

Ministerstwo Zdrowia

Potwierdzono to m.in. w badaniach przeprowadzonych w Anglii wśród zakażonych między czerwcem a lipcem tego roku (wtedy również prowadzono badania). Naukowcy pochodzący głównie ze School of Public Health w Londynie analizowali tzw. wskaźnik Ct (cycle threshold), który określa, ile cyklów podczas testu PCR trzeba przeprowadzić, by wykryć obecność wirusa. Ich badania pokazały, że u osób zaszczepionych, które mimo to zaraziły się koronawirusem, takich cyklów trzeba było przeprowadzić więcej. Oznacza to, że miały one w swoich organizmach mniej cząsteczek wirusa i dlatego trudniej było je wykryć podczas testu. W interpretacji tych wyników opublikowanych w czasopiśmie "Science" stwierdzono:

Wyższe wartości Ct wśród osób zaszczepionych wskazują na niższą zakaźność, co jest zgodne z badaniami transmisji przeprowadzonymi, gdy dominował wariant Alfa, w których to badaniach osoby zaszczepione powodowały znacznie mniejsze ryzyko przeniesienia zakażenia.

"Science"

Zaszczepieni nie tylko mają w organizmach mniej cząsteczek koronawirusa odpowiedzialnych za zakażanie, ale także częściej chorują bezobjawowo, a więc np. nie kaszlą, co powoduje niższą zakaźność. Ponadto ich organizm szybciej zwalcza wirusa. Potwierdzono to w jednym z badań przesłanych nam przez Ministerstwo Zdrowia. Opisuje je opublikowany w piśmie "The Lancet" artykuł "Kinetyka transmisji pozaszpitalnej i ładunku wirusa w wariancie SARS-CoV-2 delta (B.1.617.2) u osób zaszczepionych i nieszczepionych w Wielkiej Brytanii". Czytamy w nim:

Osoby w pełni zaszczepione zakażone wariantem Delta miały szybszy średni spadek ładunku wirusa niż osoby nieszczepione z zakażeniem wariantami Pre-alfa, Alfa i Delta.

"The Lancet"

Przy czym pracujący w Imperial College London autorzy badania zastrzegają, że mimo to można się zarazić od osoby zaszczepionej.

Szybsze usuwanie wirusa z organizmów osób zaszczepionych potwierdzają także dwie inne prace, do których linki przesłał nam resort zdrowia. Obie są jednak tzw. preprintami, a więc wynikami badań, które nie zostały jeszcze zweryfikowane przez innych naukowców i opublikowane w czasopiśmie medycznym.

Pierwsza to "Dynamika wariantów wirusa SARS-CoV-2 u osób zaszczepionych i nieszczepionych" (badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych przez naukowców głównie z Harvard School of Public Health i Yale School of Public Health). Druga to "Kinetyka wirusologiczna i serologiczna przełamujących zakażeń SARS-CoV-2 Delta" (badania przeprowadzone w Singapurze przez naukowców Narodowego Centrum Chorób Zakaźnych). Obie opublikowano na portalu medycznym MedRxiv stworzonym właśnie do publikacji prac, które nie zostały jeszcze zweryfikowane przez innych naukowców i opublikowane w czasopismach naukowych.

W jeszcze innej opublikowanej na MedRxiv pracy (również preprincie) wspomnianej przez ministerstwo pt. "Charakterystyka wirusologiczna przełomowych zakażeń poszczepiennych SARS-CoV-2 u pracowników służby zdrowia" naukowcy immunolodzy z Victoria University w Melbourne - wykazali "mniejsze prawdopodobieństwo wykrycia wirusa w próbkach oddechowych osób zaszczepionych z zakażeniami przełamującymi w porównaniu z osobami niezaszczepionymi".

"Zaszczepieni mogą zarażać koronawirusem o 65 proc. mniej niż niezaszczepieni"

O badaniach na temat transmisji wirusa SARS-CoV-2 wśród osób zaszczepionych i niezaszczepionych traktuje artykuł portalu The Conversation opublikowany 17 listopada pt. "Nie, zaszczepione osoby nie są 'tak samo zakaźne' jak osoby nieszczepione, jeśli zachorują na COVID". Autorzy tekstu - Vasso Apostolopoulos, profesor immunologii, i Jack Feehan, doktor immunologii z Victoria University w Melbourne - tłumaczą, że ludzie zaszczepieni szybciej usuwają wirusa z organizmu i generalnie mają go mniej niż osoby niezaszczepione. "Tym samym osoby zaszczepione są średnio mniej zaraźliwe" - piszą naukowcy.

Jak dowód na swoją tezę podają tekst (preprint) opublikowany w portalu MedRxiv w październiku, oparty na badaniach prowadzonych od sierpnia do września tego roku w Holandii przez naukowców z rządowego z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego i Środowiska (RIVM). Analizowali oni, jak szczepienia wpływają na transmisję wirusa przez osoby w pełni zaszczepione, które mimo tego zaraziły się wariantem Delta koronawirusa. Wnioski autorów badania: w warunkach domowych osoby zaszczepione zarażają o 63 proc. rzadziej niż osoby niezaszczepione.

Również naukowcy z Uniwersytetu w Melbourne i Royal Melbourne Hospital, współpracujący w ramach Doherty Institute, w swoich modelach z sierpnia tego roku oceniali, że zaszczepieni mogą zarażać koronawirusem o 65 proc. mniej niż niezaszczepieni.

W jeszcze innym preprincie opisano badanie oparte na danych z Wielkiej Brytanii zbieranych między styczniem a lipcem tego roku. Naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego i Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej w brytyjskim rządzie przeanalizowali wpływ szczepień na transmisję wirusa w wariantach Alfa i Delta. Ich praca opublikowana w październiku w portalu MedRxiv dowodzi, że szczepienie preparatami firm Pfizer i AstraZeneca zmniejsza szansę dalszego przenoszenia wirusa. Zmniejszenie transmisyjności jest uzależnione od typu szczepionki i czasu. Zaszczepieni preparatem Pfizera zarażają ok. 50 proc. rzadziej niż niezaszczepieni, a preparatem AstraZeneki ok. 25 proc. rzadziej. Taka ochrona przed przekazywaniem wirusa maleje z upływem czasu, osiągając poziomy zbliżone do osób niezaszczepionych po około trzech miesiącach. Dlatego badacze podkreślają, że "szczepienia przypominające mogą pomóc kontrolować transmisję i zapobiegać infekcjom".

Autorzy artykułu na portalu The Converstation podsumowują: "osoba zaszczepiona jest mniej podatna na zachorowanie na COVID w pierwszej kolejności, jest mniej zaraźliwa i jest zaraźliwa przez krótszy czas, co skutkuje znacznie mniejszym rozprzestrzenianiem się wirusa".

Badania z Chin

Na post Grzegorza Płaczka zareagowało także Centrum Informacyjne Rządu na profilu #SzczepimySię. "Osoby zaszczepione nie rozprzestrzeniają wirusa SARS-CoV-2 w takim samym stopniu jak osoby niezaszczepione" - napisano w komentarzu. "Z dostępnych nam danych wiemy, że osoby zaszczepione, nawet przy infekcji przełamującej, mają mniej zakaźnych cząstek wirusa w porównaniu do niezaszczepionych, co oznacza zmniejszoną transmisję wirusa" - dodano, zamieszczając odnośnik do preprintu z portalu MedRxiv pt. "Dynamika przenoszenia i charakterystyka epidemiologiczna infekcji wariantami Delta w Chinach". Link do tej pracy przesłało nam także Ministerstwo Zdrowia.

Opiera się ona na danych zebranych w chińskiej prowincji Guangdong od stycznia do maja tego roku przez naukowców z lokalnego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób. W artykule opisującym badanie, opublikowanym w sierpniu, napisano:

Osoby niezaszczepione i po jednej dawce szczepionki są bardziej skłonne do przenoszenia infekcji na inne osoby niż te zaszczepione dwoma dawkami.

MedRxiv

Badacze piszą, że osoby zaszczepione miały w organizmach średnio trzy razy mniej cząsteczek wirusowego RNA odpowiedzialnego za zarażanie. "Zaszczepieni zarażeni wirusem Delta w naszym badaniu z tego powodu mogą mieć zmniejszony potencjał przenoszenia wirusa" - stwierdzają.

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24, zdjęcie: Piotr Polak / PAP

Pozostałe

Niedzielski mówi o "dwukrotnie większej" liczbie zakażeń w Niemczech i "inaczej pokazywanych zgonach". Sprawdzamy

Tłumacząc, dlaczego w Polsce nie wprowadza się obowiązku paszportu covidowego, minister Adam Niedzielski wskazał Niemcy - gdzie ten obowiązek jest, a liczba zakażeń tam jest "więcej niż dwukrotnie większa" niż u nas. Na uwagę, że w Niemczech umarło na COVID-19 mniej ludzi niż w Polsce, minister odpowiedział, że niemieckie statystyki są "zupełnie inaczej pokazywane". Właściwa analiza danych pokazuje, że minister nie ma jednak racji.

"Co czwarty chirurg to emeryt"? Odsetek jest jeszcze wyższy

Według Porozumienia Chirurgów Skalpel jedna czwarta chirurgów w Polsce jest już w wieku emerytalnym. Ale z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że sytuacja jest jeszcze trudniejsza. Niepokojący jest też coraz większy odsetek najstarszych lekarzy wśród wszystkich mających prawa do wykonywania tego zawodu.

"Nie szczepić dzieci"? Co dokładnie powiedział dyrektor WHO

"Nawrócił się?" - zapytał internauta, komentując informację, jakoby dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia zmienił zdanie na temat szczepień przeciw COVID-19, a ponadto sprzeciwił się zasadności szczepienia dzieci. Tylko że słowa szefa WHO wyrwano z kontekstu.

Wariant Delta w Polsce: w których województwach jest go najwięcej?

Ponad 99 procent przypadków zakażenia wariantami SARS-CoV-2 w Polsce dotyczy Delty. Najwięcej tego wariantu wykryto w sumie w województwach podlaskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim, kujawsko-pomorskim i zachodniopomorskim - lecz w ciągu kilku dni listopada jego obecność nasiliła się w sześciu innych województwach.