Szczepienia przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV) będą obowiązkowe dla dzieci w wieku od 9 do 15 lat od stycznia 2027 roku. Wirus HPV odpowiada za ponad 97 proc. przypadków raka szyjki macicy, a także nowotwory odbytu, prącia, jamy ustnej czy gardła. W związku z wprowadzeniem obowiązku szczepienia przeciw HPV w sieci coraz częściej pojawiają się przekazy podważające bezpieczeństwo szczepionki. Do naszej redakcji zgłosił się czytelnik z prośbą o weryfikację nagrania przedstawiającego negatywne skutki szczepień na HPV. "Podesłano mi ten materiał jako przedstawiający niezbite fakty na szkodliwość szczepionek na HPV. Poproszę o sprawdzenie, czy podawane przez nich dane są wiarygodne" - napisał internauta.
Chodzi o krótkie nagranie opublikowane na facebookowej stronie Justyny Sochy, znanej działaczki ruchów antyszczepionkowych. Na nagraniu widać Sochę siedzącą w sejmowej sali. Obok niej jest Anna Kurkowska z Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców (PSNLiN), organizacji, które wielokrotnie wprowadzała w błąd w trakcie pandemii i jeśli chodzi o szczepienia przeciw COVID-19. Poseł Robert Fritz, który prowadzi posiedzenie zespołu, przedstawia ją jako "dyrektor biura" tej organizacji; nie znaleźliśmy informacji, by Anna Kurkowska była lekarzem. Przed rokiem prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski złożył wniosek do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy o rozwiązanie Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców (stowarzyszenie jest zarejestrowane w stolicy, a prezydent miasta pełni wobec niego funkcje nadzorcze).
To fragment spotkania Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Życia i Zdrowia Polaków z października 2024 roku. Jego tytuł to: "Szczepienia HPV w szkołach - propaganda versus fakty. Aktualna wiedza medyczna i stan prawny według niezależnych ekspertów". Warto tu przypomnieć, że wspomniany zespół składa się z sześciu posłów Konfederacji i zamiast wiarygodnych i szanowanych w środowisku naukowym i lekarskich ekspertów zaprasza osoby, które głoszą pseudonaukowe tezy i wprowadzają w błąd na tematy związane ze zdrowiem publicznym czy żywnością.
Wyliczanka państw, badań i liczb wprowadza w błąd
Kurkowska na posiedzeniu parlamentarnego zespołu przedstawiała stanowisko swojego stowarzyszenia, które "nie rekomenduje stosowania szczepionki przeciw HPV dla dziewczynek i chłopców". Na nagraniu opowiada o rzekomo negatywnych doświadczeniach niektórych państw ze szczepionkami przeciwko HPV. Chodzi o Australię, Francję, Hiszpanię i Japonię. Przywołuje też Światową Organizację Zdrowia (WHO).
"Australijskie statystyki wskazują, że liczba zachorowań na raka szyjki macicy od rozpoczęcia programu szczepień w 2006 roku do 2018 nie tylko nie spadła, ale nawet nieznacznie wzrosła. Liczba nowych przypadków raka szyjki macicy na 100 000 kobiet, wskaźnik standaryzowany wiekowo do populacji australijskiej w 2006 roku wynosiła 6,8, a w 2018 po wieloletnich szczepieniach dziewcząt australijskich wynosiła 7,3" - mówi.
Dalej opowiada, że "we Francji od początku stosowania szczepionki przeciw HPV wzbudza to kontrowersje". "Obserwowano tysiące dziewcząt z poważnymi działaniami niepożądanymi, między innymi autoimmunologicznym zapaleniem jajników, przedwczesną menopauzą, zmianami przedrakowymi, stwardnieniem rozsianym, przypadkami śmierci. Wiemy to z wywiadów z profesor Diane Harper z Uniwersytetu Louisville, światowego eksperta w temacie wirusów HPV" - mówi.
Jak przekonuje, wprowadzenie powszechnego szczepienia młodych na HPV w Hiszpanii miało wywołać "zdumienie środowiska naukowego i medycznego". I dodaje: "Połowa hiszpańskich lekarzy podpisała apel o wstrzymanie szczepień, twierdząc, że lek jest nieodpowiedni. Wykazano, że uratowanie przez Gardasil (szczepionka przeciw HPV - red.) jednej osoby kosztowałoby państwo osiem milionów euro".
Następnie powołuje się na japońskie badania skutków ubocznych szczepionki na HPV. "Japońscy naukowcy przebadali 40 nastoletnich dziewcząt z objawami neurologicznymi po szczepieniu przeciwko HPV w postaci bólów i zawrotów głowy, zmęczenia, bólów i osłabienia kończyn, uczucia zimna w nogach, zaburzenia menstruacji, trudności z utrzymaniem pionowej postawy ciała, tak zwana nietolerancja ortostatyczna, omdleń, drgawek, zaburzeń chodu, osłabienia pamięci, koncentracji i trudności w uczeniu się" - wymienia kobieta.
Na koniec powołuje się dane z bazy WHO, gdzie "dotychczas zgłoszono ponad 124 tysiące potencjalnych skutków ubocznych szczepionek przeciwko HPV". Ma to być kolejny dowód na to, że szczepionki przeciw HPV są niebezpieczne.
Czy to rzeczywiście jest wiarygodna lista sześciu dowodów przeciw szczepieniom HPV? Sprawdziliśmy. Okazuje się, że kryją się tu manipulacje, wyrywkowe dane czy nieścisłe interpretacje krytykowanego badania.
Czytaj więcej: Gnijący twór, który zabija. "Mamy wszystko, by tak nie było"
Australia: manipulacja przy cytowaniu tych danych
Na rzekomo rozczarowujące dane z Australii krytycy szczepień na HPV powoływali się już w 2024 roku. Miały dowodzić, że po kilkunastu latach program szczepień okazał się porażką - podawali, że szacowany na 2022 rok współczynnik zachorowalności na raka szyjki macicy wyniósł 7,1 na tysiąc kobiet, a przed wprowadzeniem szczepień, w 2006 roku ten sam współczynnik był niższy i wynosił 6,8 na tysiąc kobiet. Te same dane podawała w omawianym nagraniu Kurkowska, to jej "argument" nr 1.
Wtedy w dyskusji zabrała głos prof. dr hab. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W serii postów na profilu w serwisie X wyjaśniła, że w raporcie z 2022 roku, z którego pochodzą wspomniane dane, "nie uwzględniono podziału na kobiety zaszczepione i niezaszczepione". Badaczka udostępniła wcześniejszy raport z 2019 roku, który opisywał m.in. wpływ badań przesiewowych i szczepień przeciwko HPV na profilaktykę raka szyjka macicy, a w którym stworzono już podział na osoby zaszczepione w pełni, zaszczepione w części i niezaszczepione.
Z przedstawionych tam danych wynika, że w latach 2007-2012 odsetek występowania raka szyjki macicy był niższy w grupie zaszczepionych (1,6 na tysiąc kobiet) niż niezaszczepionych kobiet (2,2 na tysiąc). Te dane bardziej szczegółowo opisujemy na Konkret24.
Francja po raz kolejny potwierdza bezpieczeństwo szczepionki na HPV
Anna Kurkowska powiedział w kontekście Francji - to jej "dowód" nr 2: "Obserwowano tysiące dziewcząt z poważnymi działaniami niepożądanymi, między innymi autoimmunologicznym zapaleniem jajników, przedwczesną menopauzą, zmianami przedrakowymi, stwardnieniem rozsianym, przypadkami śmierci".
Najnowszy raport francuskiej Narodowej Agencji ds. Bezpieczeństwa Leków i Produktów Zdrowotnych z 2026 roku po raz kolejny potwierdza bezpieczeństwo szczepionki na HPV. "Nie zidentyfikowano żadnych nowych zagrożeń" - stwierdza agencja. Do najczęstszych działań niepożądanych należą łagodne objawy (ból ręki, złe samopoczucie, omdlenia).
Nie dotarliśmy do informacji potwierdzających, że we Francji odnotowuje się tysiące ciężkich przypadków, takich jak autoimmunologiczne zapalenie jajników, przedwczesna menopauza czy stwardnienie rozsiane wprost przypisane szczepieniu.
Kurkowska na posiedzeniu sejmowego zespołu mówiąc o rzekomo złej sytuacji we Francji powołała się na wypowiedzi dr Diane M. Harper. To uznana amerykańska lekarka rodzinna oraz ekspertka w dziedzinie badań klinicznych nad chorobami związanymi z HPV, ich profilaktyką, wczesnym wykrywaniem i leczeniem w celu zapobiegania nowotworom. Pracowała nad badaniami, które doprowadziły do zatwierdzenia szczepionek na HPV. Harper od 2018 roku związana jest z Uniwersytetem Michigan. We wspomnianym przez Kurkowską Uniwersytecie Louisville nie pracuje od ponad 10 lat.
Nie udało nam się znaleźć żadnej publicznej wypowiedzi dr Harper, w której twierdziłaby, że we Francji szczepionki HPV powodują tysiące ciężkich działań niepożądanych.
Jak sprawdziliśmy, słowa amerykańskiej badaczki już wcześniej wyjmowano z kontekstu, by zasiewać wątpliwości wobec szczepionek na HPV. W jednym z przekazów sugerowano, że w ocenie dr Harper skutki uboczne szczepionki HPV przewyższają jej korzyści. W rzeczywistości, jak wyjaśniła naukowczyni w Science Feedback - takie interpretacje jej słów są fałszywe. W tym samym materiale eksperci, w tym dr Harper, wskazali, że naukowe dowody nie wykazały przyczynowo-skutkowego związku między szczepionką HPV a zgłaszanymi poważnymi działaniami niepożądanymi, a szczepionki te zachowują profil bezpieczeństwa, którego korzyści przewyższają ryzyko.
Hiszpania. Nie było petycji połowy lekarzy
Od jesieni 2007 roku harmonogram szczepień w Hiszpanii uwzględnia szczepienia szczepionkę na HPV. Na początku szczepienie zalecano dziewczętom w wieku 11-14 lat. W 2018 roku zalecono szczepienie grup ryzyka obu płci. Od 2022 roku szczepienie zaleca się nastoletnim chłopcom w wieku 12 lat. Do użytku dopuszczona jest składająca się z dwóch dawek szczepionka Gardasil 9.
Nie dotarliśmy do źródeł potwierdzających "dowód" nr 3, czyli że "połowa hiszpańskich lekarzy podpisała apel o wstrzymanie szczepień, twierdząc, że lek jest nieodpowiedni".
Co prawda w 2015 roku, czyli osiem lat po wprowadzeniu szczepionki na HPV do kalendarza szczepień, petycję przeciw niej zainicjował dr Carlos Alvarez-Dardet, profesor zdrowia publicznego z Uniwersytetu Alicante. Domagał się w niej zawieszenia programu szczepień na HPV. Szczepionkę nazywał "niepotrzebną i niebezpieczną". Treść petycji nadal dostępna jest online. Zebrano pod nią niemal 49 tys. podpisów (według OECD wszystkich lekarzy w Hiszpanii było ok. 212 tys.). Nie była przeznaczona tylko i wyłącznie dla lekarzy, mógł ją podpisać każdy internauta - wystarczyło podać podstawowe dane osobowe. Trudno więc nazywać petycję Alvareza-Dardety apelem, pod którym podpisała się połowa hiszpańskich lekarzy.
Nie dotarliśmy też do informacji, by "wykazano, że uratowanie przez Gardasil jednej osoby kosztowałoby państwo 8 milionów euro" - to byłby "argument" nr 4 przeciw szczepieniom. Publiczne przetargi w Hiszpanii pokazują koszt ochrony jednej osoby przed zakażeniem HPV. W 2024 roku władze hiszpańskiej wspólnoty autonomicznej Kastylii-La Manchy zatwierdziły zakup 39,8 tys. dawek szczepionki HPV za 1,8 mln euro. Tak więc pełne zaszczepienie jednej osoby kosztowało nieco ponad 90 euro (koszt jednej dawki to ok. 45,2 euro). W 2021 roku władze Walencji za podobną stawkę za dawkę kupiły trzy tysiące sztuk szczepionek Gardasil 9.
Japonia. Dowodem niewielkie i krytykowane badanie
"Dowodem" (nr 5)- według Kurkowskiej - ma być japońskie badanie 40 dziewcząt z objawami neurologicznymi po szczepieniu przeciwko HPV. Takie badanie opublikowano w 2014 roku w czasopiśmie naukowym "Internal Medicine".
Badanie objęło 40 dziewcząt w wieku 11–17 lat, które w latach 2013-2014 zgłosiły się do zespołu badaczy, skarżąc się na różne dolegliwości po zaszczepieniu się przeciw HPV. Analiza polegała głównie na obserwacji dolegliwości zgłaszanych przez pacjentki. Co istotne - do badania nie włączono grupy kontrolnej, która pozwoliłaby porównać występowanie tych dolegliwości u dziewcząt nieszczepionych. Nie zadbano też o randomizację, a więc losowy dobór uczestniczek, co znacząco ogranicza możliwość wyciągania wiarygodnych wniosków o związku przyczynowo-skutkowym.
Japońskie badanie, na które powołuje się Kurkowska, było krytykowane już w 2015 roku. W liście do "Internal Medicine" naukowcy ze Szkocji i Japonii alarmowali, że publikacja nie przedstawia dowodów na związek przyczynowo-skutkowy między szczepieniem a opisywanymi słabo zdefiniowanymi objawami (m.in. zmęczenie, bóle głowy). "Aby ocenić, czy szczepienie przeciw HPV wiąże się z rozwojem choroby, potrzebna jest precyzyjna definicja przypadku oraz wykazanie stałej, biologicznie uzasadnionej zależności czasowej między szczepieniem a wystąpieniem objawów. W tej pracy nie przedstawiono ani jednego, ani drugiego" - czytamy w liście.
Naukowcy zwrócili również uwagę, że tytuł publikacji i jasno sformułowany cel pracy mogą wprowadzać w błąd czytelników niebędących ekspertami, sugerując istnienie związku między szczepieniem a opisywanymi objawami. Skrytykowali także twierdzenie, jakoby szczepienie przeciw HPV było w Japonii 'prawnie wymagane". Jak podkreślili, jest to nieprawda - szczepienie dzieci przeciw HPV w Japonii jest dobrowolne, a nie obowiązkowe.
Baza WHO i jej ograniczenia
W wystąpieniu w Sejmie Kurkowska powołała się na dane bazy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) - to "dowód" nr 6. Chodziło zapewne o VigiBase - globalną bazę danych zawierającą raporty o potencjalnych niepożądanych działaniach leków i szczepionek. Jej celem jest monitorowanie bezpieczeństwa leków po wprowadzeniu do obrotu oraz identyfikacja nowych, rzadkich lub poważnych działań niepożądanych.
Od 2015 roku WHO prowadzi stronę VigiAccess. To publiczny serwis, w którym udostępniono część danych z bazy VigiBase. Ma być punktem wyjścia dla osób, które chcą dowiedzieć się więcej o rodzajach potencjalnych działań niepożądanych zgłaszanych po zastosowaniu produktów leczniczych.
Już na wstępie każdy użytkownik VigiAccess musi potwierdzić, że rozumie ograniczenia dostępnych danych. WHO podkreśla, że "VigiAccess nie może być używana do wnioskowania o potwierdzonym związku między podejrzewanym działaniem niepożądanym a konkretnym lekiem". Jednocześnie wyraźnie ostrzega: "informacje zawarte na tej stronie internetowej odnoszą się do potencjalnych skutków ubocznych, czyli objawów i innych okoliczności, które zaobserwowano po zastosowaniu produktu leczniczego, ale które mogą, ale nie muszą, być związane z tym produktem lub być przez niego spowodowane".
Baza pokazuje liczbę zgłoszeń, ale bez szerszego kontekstu: ilu pacjentów stosowało dany lek, jak długo był na rynku czy jak wyglądały praktyki raportowania. Na podstawie tych danych nie można więc oceniać ryzyka ani prawdopodobieństwa wystąpienia działań niepożądanych, wynika z informacji na stronie bazy WHO.
Obecnie VigiAccess informuje o 145,6 tys. zgłoszeń dotyczących potencjalnych działań niepożądanych po szczepionkach przeciw HPV. To dane zbiorcze z lat 2006–2026. Ze względu na ograniczenia bazy danych liczba zgłoszeń nie oznacza, że istnieje potwierdzony związek skutkowo-przyczynowy. To wyłącznie rejestr zgłoszonych obserwacji, bez pełnego kontekstu medycznego i statystycznego.
Artykuł powstał dzięki sygnałowi od czytelnika. Tematy do sprawdzenia możesz wysłać za pomocą formularza na stronie konkret24.tvn24.pl lub mailem na adres konkret24[at]tvn.pl.
Autorka/Autor: Gabriela Sieczkowska
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: facebook.com