Wybory prezydenckie: najważniejsze dziś pytania i odpowiedzi

Spór o wyborytvn24

Jedyną pewną informacją na dziś o nadchodzących wyborach prezydenckich jest to, że powinny się odbyć. Wprawdzie aktualny wciąż jest termin 10 maja, ale nie powinno się drukować kart wyborczych. Nikt nie może głosować korespondencyjnie. Konkret24 sprawdził, jak obecnie wygląda stan prawny.

Na zatwierdzenie przez Senat czekają uchwalone 6 kwietnia przez Sejm przepisy o powszechnym głosowaniu korespondencyjnym w wyborach prezydenckich. Ich ostateczny kształt może jednak zależeć od negocjacji opozycji z politykami Zjednoczonej Prawicy. Senat ma czas na rozstrzygnięcie do 6 maja.

20.04.2020 | Platforma ma plan w sprawie wyborów. Budka rozmawiał o nim z Gowinem
20.04.2020 | Platforma ma plan w sprawie wyborów. Budka rozmawiał o nim z GowinemFakty TVN

Zgodnie z uchwalonymi przez parlament przepisami, podpisanymi przez prezydenta i ogłoszonymi w Dzienniku Ustaw, dziś jedyną pewną informacją o nadchodzących wyborach prezydenckich jest to, że powinny się odbyć.

Na tę chwilę więcej jest niewiadomych dotyczących wyborów niż rzeczy pewnych.

Kiedy? 10 maja. Gdzie? Nie wiadomo

21 kwietnia wciąż obowiązują przepisy Kodeksu wyborczego i postanowienie marszałka Sejmu z 5 lutego o ogłoszeniu terminu wyborów i związany z nim wyborczy kalendarz. Wybory powinny się odbyć 10 maja w godzinach 7-21 w lokalach obwodowych komisji wyborczych. Termin na powołanie komisji minął 20 kwietnia.

Szef PKW: wybory to nie tylko głosowanie, to skomplikowany mechanizm
Szef PKW: wybory to nie tylko głosowanie, to skomplikowany mechanizmFakty TVN

Zgodnie z art. 102 ustawy z 16 kwietnia o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 wyłączono ze stosowania w tych wyborach prezydenckich obowiązek informowania przez wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast o numerach oraz granicach stałych i odrębnych obwodów głosowania; siedzibach i lokalach obwodowych komisji, możliwości głosowania korespondencyjnego i głosowania przez pełnomocnika. Zgodnie z kalendarzem wyborczym, zrobili to do 10 kwietnia.

Ale te informacje znajdują się wyłącznie na stronach internetowych Biuletynu Informacji Publicznej poszczególnych urzędów. Wprowadzone 16 kwietnia wyłączenie obowiązku informowania pozwala domniemywać, że chodzi o to, by obwieszczenia o lokalach wyborczych nie były wywieszane w miejscach publicznych.

Nie powinien być także stosowany przepis Kodeksu wyborczego mówiący o obowiązku poinformowania wyborców przez komisarza wyborczego o terminie wyborów, godzinach głosowania, sposobie głosowania oraz warunkach ważności głosu w danych wyborach, a także o możliwości głosowania korespondencyjnego i głosowania przez pełnomocnika.

Korespondencyjnie? Nikt

Wspomniany art. 102 ustawy z 16 kwietnia kasuje możliwość głosowania przez pełnomocnika oraz korespondencyjnego dla osób niepełnosprawnych, przebywających na kwarantannie i dla osób powyżej 60. roku życia. Przepis o głosowaniu korespondencyjnym dla tych grup wprowadzono do Kodeksu wyborczego ledwie dwa tygodnie wcześniej w ustawie z 31 marca o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw.

Spotkanie w sprawie zmiany konstytucji
Spotkanie w sprawie zmiany konstytucjiFakty TVN

Dziś to oznacza, że osoby, które 10 maja będą w obowiązkowej kwarantannie, nie będą mogły się ani udać do lokali wyborczych i wziąć udział w głosowaniu (opuszczenie miejsca kwarantanny jest zagrożone karą finansową, można też ponieść odpowiedzialność na podstawie art. 165 Kodeksu karnego), ani głosować korespondencyjnie.

Tę sytuację mogą zmienić uchwalone 6 kwietnia przez Sejm przepisy o powszechnym głosowaniu korespondencyjnym w wyborach prezydenckich, ale - jak pisaliśmy wyżej - Senat może nad nimi pracować do 6 maja.

Rola PKW ograniczona

W obecnym stanie prawnym w dalszym ciągu Państwowa Komisja Wyborcza odpowiada za przebieg wyborów prezydenckich. Ale przepis art. 102 pozbawił ją ważnego prawa – ustalenia wzoru karty do głosowania i zlecenia druku. Obecnie nie ma obowiązującego aktu prawnego, który by na to komukolwiek zezwalał. W ustawie z 6 kwietnia ten obowiązek powierza się ministrowi aktywów państwowych. Dopóki ten przepis nie stanie się obowiązujący, nie ma podstaw prawnych by komukolwiek zlecać druk kart do głosowania.

Ale - jak 22 kwietnia poinformował na antenie TVN24 wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin - premier polecił Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych druk pakietów wyborczych nie na podstawie Kodeksu wyborczego, lecz na podstawie jednego z artykułów ustawy o zwalczaniu epidemii COVID-19.

Wicepremier Jacek Sasin o przygotowaniach do wyborów
Wicepremier Jacek Sasin o przygotowaniach do wyborówtvn24

Przepisy art. 102, jak podkreślali prawnicy pytani przez Konkret24, faktycznie uniemożliwia przeprowadzenie wyborów tradycyjnych, bo - jak wyjaśniała prof. Anna Rakowska-Trela z Uniwersytetu Łódzkiego, uniemożliwia on podejmowanie przez organy wyborcze ważnych czynności związanych z przygotowaniem i przeprowadzeniem wyborów w lokalach.

Listonosze rozniosą? Nie wszystkim

Zmiany, jakie wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość i jakie przeszły na razie przez Sejm, uprawniają do stwierdzenia, że wybory mają być wyłącznie korespondencyjnie - na podstawie ustawy z 6 kwietnia. Według niej pakiety dla wszystkich ok. 30 mln uprawnionych do głosowania mają roznosić listonosze Poczty Polskiej jak zwykłe listy, a nie przesyłki rejestrowane, zaś wszelkie szczegóły organizacyjne, w tym wzór kart do głosowania i ich druk, ma określać minister aktywów państwowych w wydawanych rozporządzeniach.

Koperty z oddanymi głosami mielibyśmy wrzucić do specjalnych skrzynek odbiorczych w godzinach 6-20. Stamtąd nasze głosy miałyby trafić do obwodowych komisji, które zajęłyby się ich liczeniem.

Filarem wyborów mają być listonosze. "Oczywiście, że się boję. Każdy się obawia"
Filarem wyborów mają być listonosze. "Oczywiście, że się boję. Każdy się obawia"Michał Tracz | Fakty po południu

Taki sposób organizacji wyborów konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Warszawskiego nazwał "usługą pocztową". Zdaniem większości prawników, których pytał Konkret24, nie gwarantują one ani powszechności wyborów (nie wiadomo, czy pakiety dotrą i czy pod właściwe adresy), ani równości (nie wiadomo, kto wyjmie i skorzysta z pakietów, nie ma żadnej kontroli, że zrobi to wyborca-adresat), wątpliwa będzie ich tajność.

Nie wiadomo też, czy pakiety trafią do wyborców w kwarantannie, bo - jak poinformowała 20 kwietnia Konkret24 rzeczniczka Poczty Polskiej Justyna Siwek - poczta wstrzymała "doręczanie korespondencji pod adresy, gdzie przebywają osoby objęte kwarantanną. Przesyłki dla tych klientów będą przechowywane w placówkach pocztowych do czasu zakończenia okresu ich przymusowej izolacji. W ramach naszych usług umożliwiamy m.in. zlecenie przedłużonego przechowania w określonym czasie przesyłki rejestrowanej".

Inne możliwe terminy? Byle do 23 maja

Jeśli ustawę o głosowaniu korespondencyjnym Senat odeśle do Sejmu w ostatnim możliwym terminie, to Sejm będzie mógł ją uchwalić 6 maja. Po podpisie przez prezydenta tego samego dnia weszłaby w życie na cztery dni przed obecnym terminem wyborów - co oznaczałoby duże trudności w sprawnym przeprowadzeniu wyborów.

Ale w tej ustawie jest przepis - zdaniem wielu prawników niekonstytucyjny, o czym pisaliśmy w Konkret24 - pozwalający marszałek Sejmu na przesunięcie terminu wyborów. Z tym, że nowy termin "musi odpowiadać terminom przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej określonym w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej." Co oznacza, że wybory muszą się odbyć nie później niż 100 dni przed końcem kadencji. Czyli najpóźniej 23 maja.

Były szef PKW Wojciech Hermeliński o wyborach
Były szef PKW Wojciech Hermeliński o wyborachtvn24

Konstytucja stanowi, że wybory prezydenta odbywają się w dniu wolnym od pracy – co w tej sytuacji oznaczałoby, że jedynym możliwym nowym terminem będzie niedziela (bo wybory tradycyjnie odbywały się w niedziele) 17 maja. Ale w ustawie z 16 kwietnia o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 jest przepis, że "w przypadku ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii dniem wolnym od pracy jest także dzień określony przez Prezesa Rady Ministrów, w drodze rozporządzenia".

"Chodzi zatem o to, że wybory przesunięte na 17 maja to za wcześnie, żeby wszystko zorganizować, a w niedzielę 24 maja już nie będzie można (…). To ogłosi się na przykład piątek 22 maja lub sobotę 23 maja dniem wolnym od pracy" – komentował dla Konkret24 prof. Piotr Mikuli, szef Katedry Prawa Ustrojowego Porównawczego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

A jeśli wybory się nie odbędą?

Co się stanie, gdy wybory prezydenckie się nie odbędą? Sędzia Izby Cywilnej Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz, w przeszłości pracownik Biura Trybunału Konstytucyjnego, napisał na Facebooku: "Nieprzeprowadzenie wyborów zgodnie z Konstytucją oznaczać będzie, że od sierpnia nie będzie głowy państwa, której nikt nie zastąpi. Pisałem już o tym. Wtedy w świetle Konstytucji nie tylko wejście w życie żadnych nowych ustaw czy powołania sędziów, ale nawet zmiana Konstytucji ani wprowadzenie stanu wojennego w razie agresji zbrojnej nie będą w ogóle możliwe. Przestrzegam".

- Sytuacja, o której mówi profesor Zaradkiewicz, mogłaby mieć miejsce wyłącznie wówczas, gdyby nie wprowadzono stanu nadzwyczajnego, a mimo to wybory nie odbyłyby się w konstytucyjnie przewidzianym terminie (do 23 maja). Ustawa zasadnicza nie przewiduje bowiem wprost takiej możliwości – uważa dr Mateusz Radajewski z Wydziału Prawa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu.

Dlatego prawnicy mówią, że obecna sytuacja wymusza wprowadzenie np. stanu klęski żywiołowej. - Brak czynienia użytku z tej kompetencji w takich okoliczności, także polegających między innymi na tym, że nie ma możliwości normalnego funkcjonowania państwa poprzez zorganizowanie bezpiecznych wyborów, rodzi odpowiedzialność konstytucyjną piastunów organów władzy wykonawczej – podkreśla prof. Mikuli z UJ.

Wtedy kadencja prezydenta uległaby odpowiedniemu przedłużeniu. - W innym przypadku kadencja obecnego prezydenta zakończyłaby się 6 sierpnia. Gdyby wybory się odbyły, ale ze względu na skalę nieprawidłowości Sąd Najwyższy stwierdziłby ich nieważność, po tym dniu obowiązki głowy państwa przejęłaby marszałek Sejmu na podstawie artykułu 131 ustęp 2 punkt 3 Konstytucji - mówi dr Radajewski.

Marszałek Sejmu tymczasowo, do czasu wyboru nowego Prezydenta Rzeczypospolitej, wykonuje obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej w razie: (…) stwierdzenia nieważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej lub innych przyczyn nieobjęcia urzędu po wyborze. art. 131 ust.2 pkt.3 Konstytucji RP

Prof. Piotr Mikuli wskazuje, że gdyby wybory jednak się nie odbyły, to na podstawie tego przepisu można uznać, że "gdy skończy się kadencja urzędującego prezydenta i nie dokonano wyboru, marszałek Sejmu obejmuje tymczasowo jego obowiązki i zarządza wybory zgodnie z przepisem o opróżnieniu urzędu". Sam profesor uznaje tę interpretację za kontrowersyjną i wskazuje na inne rozwiązanie: prezydent mógłby zrezygnować z urzędu tuż przed dniem zakończenia kadencji. Wtedy również w zgodzie z Konstytucją jego funkcję przejęłaby marszałek Sejmu.

- Możliwe byłoby również uchwalenie zwykłej ustawy, która – zgodnie z duchem rozwiązań konstytucyjnych – przewidziałaby, że do czasu przeprowadzenia nowych wyborów funkcję głowy państwa pełniłaby marszałek Sejmu - dodaje dr Mateusz Radajewski.

tekst zaktualizowany 22 kwietnia w oparciu o informacje wicepremiera J.Sasina

Autor: Piotr Jaźwiński / Źródło: Konkret24; zdjęcie: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości

Przeciwnicy farm wiatrowych triumfują: oto rolnik wziął sprawy w swoje ręce i zwalił wiatrak postawiony na jego terenie. Nagranie robi furorę w sieci, a rolnik opisywany jest jako bohater. Nieważne, że nie zgadzają się ani wskazywany kraj, ani podawane powody zdarzenia. Gdy obraz odpowiada emocjom i pasuje do przekazu - szczególnie politycznego - prawda przegrywa.

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Źródło:
TVN24+

Wśród przywilejów dla górników jest ponoć i taki, że po ślubie mogą dostać 100 tysięcy złotych pożyczki "na start", a po pięciu latach pracy w kopalni dług ten zostaje umorzony. Sprawdziliśmy - taki przepis istnieje. Ale nie obowiązuje, choć wyjaśnienia powodów są różne.

100 tysięcy złotych pożyczki dla górnika, której nie musi zwracać? Wyjaśniamy

100 tysięcy złotych pożyczki dla górnika, której nie musi zwracać? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

"Pomimo że są tak daleko, to miga. Dziadostwo" - mówi kobieta na nagraniu mającym pokazywać, jakie problemy mają właściciele domów stojących niedaleko wiatraków. Film notuje miliony wyświetleń w sieci i budzi skrajne komentarze. Uspokajamy: to efekt bardzo rzadki i nie wpływa negatywnie na zdrowie.

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

Źródło:
Konkret24

Polscy pogranicznicy mają rzekomo zmuszać Ukraińców na granicy do rozbierania się aż do bielizny, bo szukają banderowskich tatuaży. To dezinformacja generowana przez rosyjską propagandę, ale wykorzystująca bieżące wydarzenia w Polsce.

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Źródło:
Konkret24

"Najtańsza ze wszystkich" jest energia produkowana z węgla z kopalni "Bogdanka" - uważa poseł Radosław Fogiel. Jedną sprawą jest jednak koszt wydobycia surowca, a zupełnie inną - koszt wytworzenia z niego energii.

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Źródło:
Konkret24

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24