Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar krytykuje postępowanie prokuratury w sprawach dotyczących mowy nienawiści i zapowiada wystąpienie do Prokuratora Generalnego z listą spraw tej kategorii, umorzonych przez prokuratury w całym kraju. Konkret24 poznał niektóre z nich.

Jak dowiedział się Konkret24, na tej liście znajdzie się m.in. umorzenie śledztwa w sprawie tzw. "politycznych aktów zgonu" wobec prezydentów największych polskich miast, a także np. spalenia kukły Ryszarda Petru.

Prokuratorskie umorzenia na liście RPO

W programie "Rozmowa Piaseckiego" na antenie TVN24, Adam Bodnar zapowiedział, że po uroczystościach pogrzebowych zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, wystąpi do Prokuratora Generalnego z listą spraw związanych z mową nienawiści, które zostały umorzone przez różne prokuratury w kraju.

- Wystąpię do pana prokuratora generalnego z listą różnych umorzeń, których doświadczyliśmy jako społeczeństwo w sprawach, które miały znaczenie z punktu widzenia mowy nienawiści - przekazał Adam Bodnar. - Jestem zdania, że w sytuacji, kiedy mowa nienawiści wywodzi się z określonych kręgów ideowych, to ignoruje się te stanowiska - dodał.

Jak dowiedział się Konkret24 w Zespole Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, na tej liście znajdą się umorzenia co najmniej dwóch śledztw, dotyczących tzw. "politycznych aktów zgonu", jakie w lipcu 2017 r. działacze Młodzieży Wszechpolskiej "wystawili" prezydentom 11 miast. Samorządowcy ci podpisali "Deklarację prezydentów o współdziałaniu miast Unii Metropolii Polskich w dziedzinie migracji", która była wyrazem otwartości na migrację i różnorodność mieszkańców.

Grafiki opublikowane przez Młodzież Wszechpolską przypominały prawdziwe dokumenty. Na każdym widniało m.in. zdjęcie, imię i nazwisko, przynależność partyjna, informacje o dacie, godzinie i miejscu zgonu. Jako przyczynę "zgonu polityka" wpisano "liberalizm, multikulturalizm, głupota". W polu "Organ wydający akt" znalazły się "naród polski i Młodzież Wszechpolska".

Jeszcze pod koniec września 2017 r. śledztwo (z zawiadomienia dolnośląskiej policji) w tej sprawie umorzyła prokuratura we Wrocławiu. Jak informowała wrocławska "Gazeta Wyborcza", zdaniem prokuratury "treści zawarte w 'aktach zgonów' nie stanowią same w sobie gróźb, a samo spreparowanie takiego pisma stanowi wyraz politycznych poglądów uzewnętrznianych przez osoby administrujące stroną Młodzież Wszechpolska na portalu Facebook, co nie zmienia faktu, że samo umieszczenie takich publikacji może być uznane za niestosowne".

O umorzeniu śledztwa (z zawiadomienia Pawła Adamowicza) w tej samej sprawie, prowadzonego przez prokuraturę w Gdańsku, Paweł Adamowicz informował 9 stycznia -  cztery dni przed swoją tragiczną śmiercią. Napisał wówczas: "Ciekawy jestem, jak postąpiłaby prokuratura w przypadku, gdyby wystawiono akt zgonu np. prezesa Kaczyńskiego czy prezydenta Dudy. Jestem przekonany o wszczęciu postępowania wobec tych, którzy dopuścili się tego czynu. Nie zostawię tej sprawy i zamierzam wyczerpać wszystkie narzędzia prawne, aby dochodzić swoich praw i walczyć o to, żeby zachowania nacjonalistyczne różnych organizacji, które sieją nienawiść wobec imigrantów i uchodźców, zostały ocenione przez prawo negatywnie."

Spalona kukła i transparent na meczu

Jak poinformował Konkret24 Piotr Sobota, szef Zespołu Prawa Karnego Biura RPO, jego zespół prowadzi również sprawę umorzenia przez prokuraturę w Białymstoku spalenia kukły Ryszarda Petru w dniu 23 marca 2018 r. w Białymstoku podczas happeningu Młodzieży Wszechpolskiej. Prokuratura stanęła na stanowisku, że w działaniu uczestników happeningu nie było znamion czynów zabronionych.

Dwukrotnie warszawska prokuratura w Śródmieściu umarzała także sprawę ws. wywieszenia 8 maja 2016 r. transparentu podczas meczu na stadionie Legii o treści: "KOD, Nowoczesna, GW, Lis, Olejnik i inne ladacznice - dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice". Najpierw w czerwcu 2016 r. odmówiła wszczęcia śledztwa. Sąd w efekcie zażalenia uchylił decyzję prokuratury, w grudniu 2017 r. śledztwo wszczęto ponownie, ale już w kwietniu 2017 r. umorzono je wobec "braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego".

Marsz ONR i "prymat białej rasy"

W kilku przypadkach interwencje RPO doprowadziły do wznowienia postępowań. Tak było np. w sprawie umorzenia postępowania dotyczącego Hajnowskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

RPO skierował do prokuratury 7 marca 2018 r. zawiadomienie ws. publicznego propagowania rasizmu i ustroju faszystowskiego oraz publicznego nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym. Znamion przestępstwa rzecznik dopatrzył się w prezentowanej przez uczestników marszu symbolice (krzyżu celtyckim, jednoznacznie utożsamianym z symbolem rasizmu, oraz symbolu SS-Totenkopf, wpisanym w trójkąt z literami ŚWO – śmierć wrogom ojczyzny) oraz skandowanych hasłach, m.in. "narodowa Hajnówka".

17 września 2018 r. prokurator rejonowy w Białymstoku umorzył jednak postępowanie wobec braku znamion czynu zabronionego. 13 grudnia 2018 r. Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim, oddział w Hajnówce,  po rozpatrzeniu zażalenia RPO uchylił postanowienie prokuratury i przekazał sprawę do ponownego zbadania.

Do RPO wpłynął też wniosek w sprawie artykułu z 2017 r. ze stron internetowych "Mazowieckiej Brygady Obozu Narodowo-Radykalnego". W tekście stwierdzono m.in., że osoby o innym pochodzeniu odpowiadają za wzrost przestępczości i konflikty "między rdzenną ludnością a kolorowymi imigrantami", co ma doprowadzić do "kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze". Autor artykułu wzywał m.in. więc do czegoś, co nazywa "przywróceniem prymatu białej rasie" oraz sugerował, że osoby o innym niż "biały” kolorze skóry mają destrukcyjny wpływ na europejskie społeczeństwo i są poważnym zagrożeniem.

W ocenie RPO za zasadne należało zbadać, czy upowszechnianie tych stwierdzeń nie ma na celu wzbudzenia wśród odbiorców silnych negatywnych emocji wobec osób pochodzących z grup nieakceptowanych przez autora tekstu, a także propagowania teorii o "wyższości rasowej białych"  nad innymi członkami społeczeństwa, co mogłoby wypełniać znamiona czynu zabronionego.

W kwietniu 2018 r. prokuratura rejonowa Warszawa-Ochota odmówiła wszczęcia dochodzenia uznając, że materiał należy ocenić jako wpisujący się w trwającą dyskusję na temat kryzysu imigracyjnego, sposobów jego rozwiązania, pozostający pod ochroną konstytucyjnej wolności wypowiedzi i dopuszczalnej krytyki poglądów.

Po rozpatrzeniu zażalenia RPO sąd uznał, że przedstawianie imigrantów spoza grupy określanej jako "biała rasa" jako potencjalnego źródła zagrożenia napadem, gwałtem lub mordem, oraz realnego zagrożenia cywilizacyjnym i kulturowym ludobójstwem, i działających w kierunku zniszczenia tożsamości społeczeństw Europy, bez wątpienia wzbudza u znacznej części czytelników uczucia niechęci i wrogości do osób, których nie zaliczają oni do "rasy białej". Prokuratura w październiku 2018 r. wszczęła dochodzenie w tej sprawie.

Czym jest mowa nienawiści

Polskie prawo karne nie definiuje pojęcia przestępstw wynikających z mowy nienawiści. Ale przepisy dają jednak możliwość ścigania i karania takich zachowań. Są to trzy artykuły kodeksu karnego:

Art. 119 – Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Art. 256 - Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Art. 257 kk Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

kodeks karny

Skala zjawiska – rozbieżne statystyki

Prawnicy i naukowcy, zajmujący się ściganiem przestępstw z nienawiści, twierdzą tak jak Emilia Jurgielewicz z wydziału prawa Uniwersytetu w Białymstoku, że "skala zjawiska – z powodu ciemnej liczby tego rodzaju przestępstw – jest zapewne większa niż wskazują na to raporty czy statystyki".

Rok temu, polska policja poinformowała, że "liczba przestępstw stwierdzonych z ‘nienawiści’ (art. 119, 256, 257 kodeksu karnego) wciąż maleje. W 2015 r. stwierdzono 791 przestępstw, w 2016 r. 765, a w 2017 r. 726. Jest to niecały promil z 782114 wszystkich przestępstw. Równocześnie wzrosła wykrywalność tych przestępstw".


Zupełnie inne informacje podaje Rzecznik Praw Obywatelskich, powołując się na dane z prokuratury. Wg Adama Bodnara, w 2015 r. prowadzonych postępowań było 1548, w 2016 – 1631, a w 2017 – 1708.

Te liczby zawarte są w rocznych sprawozdaniach Prokuratury Krajowej, dotyczących spraw "o przestępstwa popełnione z pobudek rasistowskich, antysemickich lub ksenofobicznych".

Co wynika z zamieszczonych w nich statystyk? Poza rosnącą liczbą prowadzonych postępowań (ok. 80 proc. z nich związana jest z przywołanymi wcześniej art. 119, 256, 257 kk.), rośnie liczba skierowanych do sądów aktów oskarżenia – ze 158 w latach 2015 i 2016 - do 258 w roku 2017. Z drugiej strony, rośnie też liczba postępowań umorzonych. W 2015 prokuratorzy 660 umarzali postępowania przygotowawcze, w 2016 – 661 ale w 2017 r. –  takich decyzji było już 713.


2015 2016 2017
POSTĘPOWANIA154816311708
AKTY OSKARŻENIA158158258
UMORZENIA660661713

Najczęściej, bo w 432 przypadkach w roku 2017, umarzano postępowanie na podstawie art. 322 kodeksu postępowania karnego, który dopuszcza umorzenie "jeśli postępowanie nie dostarczyło podstaw do wniesienia aktu oskarżenia". Na podstawie tego artykułu i regulaminu działania prokuratury,  prokuratorzy mogą umorzyć śledztwo gdy nie uda się wykryć sprawcy, podejrzany nie popełnił zarzucanego mu czynu albo wtedy, gdy "brak społecznego interesu w kontynuowaniu ścigania".

Autor:  Piotr Jaźwiński
Źródło:  Konkret24

Pozostałe

Sprawa Mariana Banasia - co i kiedy robiły służby

Jak poinformowało w środę Centralne Biuro Antykorupcyjne, szef NIK Marian Banaś ma siedem dni na zgłoszenie uwag do zastrzeżeń CBA, które nie zostały wyjaśnione w trakcie trwania kontroli jego oświadczeń majątkowych. Ta zaczęła się oficjalnie w kwietniu tego roku. Wcześniej - od listopada 2018 r. - trwała analiza przedkontrolna dokumentów, o której także było publicznie wiadomo. Mimo trwającej kontroli, w tym roku Marian Banaś został powołany na najważniejsze funkcje w państwie. Podsumowujemy, co wiadomo o działaniach służb w tej sprawie.

Najwyższa frekwencja od 1989 roku, ale ciągle daleko do europejskich liderów

Frekwencja wyborcza na poziomie 61,74 proc. jest najwyższym wynikiem od pierwszych częściowo wolnych wyborów w 1989 roku. Jak ten wynik wypada jednak na europejskim tle? Nadal powoduje, że jesteśmy daleko za liderami. Nawet gminy, w których frekwencja była najwyższa, nie dogoniły europejskiej czołówki. Rysujemy frekwencyjną mapę Europy i Polski.

Wywiad ze Sławomirem Neumannem. Co wyemitowała TVN24, a co pokazały "Wiadomości" TVP1

Główny program informacyjny TVP1 wykorzystał fragmenty wywiadu ze Sławomirem Neumannem, przeprowadzonego przez dziennikarzy TVN24 i "Faktów" TVN. Wycięto jednak tylko krótki fragment kilkunastominutowej rozmowy, a oglądający mógł odnieść wrażenie, że przerwano ją w dogodnym dla polityka momencie. To wprowadzanie widzów w błąd. Na antenie TVN24 rozmowa przebiegała zupełnie inaczej.

CBA wystąpiło o ostatnie oświadczenie majątkowe Mariana Banasia dopiero po reportażu "Superwizjera"

Centralne Biuro Antykorupcyjne zwróciło się do pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf o uwierzytelnioną kopię oświadczenia majątkowego szefa NIK. Stało się to dopiero po tym, jak "Superwizjer" TVN opisał sprawę wpisywania do oświadczeń kamienicy należącej do Mariana Banasia. Dokument był wówczas w siedzibie Sądu Najwyższego już od niemal trzech tygodni. Pierwsza prezes SN odmówiła Konkret24 ujawnienia oświadczenia szefa NIK.

Nie ma umowy przekazującej polskie nieruchomości Niemcom. Jest atak hakerski

Na oficjalnej stronie jednego z lubuskich powiatów oraz na stronach dwóch portali z lokalnymi informacjami pojawił się komunikat o umowie, jaką miał podpisać rząd polski z rządem niemieckim. Miałaby ona dawać prawo Niemcom do przejmowania polskich nieruchomości, w których mieszkali przed II wojną światową. Takiej umowy nie ma, a administratorzy stron przyznają, że doszło do złamania zabezpieczeń. Sprawą zajmują się policja oraz służby specjalne.

"Bardziej monolog niż dialog". Co mówił sędzia Maciej Mitera o znajomości z hejterką?

Trzy dni po tym, jak Onet opublikował treść SMS-ów wymienianych między członkiem Prezydium i rzecznikiem nowej KRS Maciejem Miterą a hejterką Emilią, Mitera na antenie TVN24 był pytany o swoje kontakty z kobietą. Prowadzący program Konrad Piasecki przypominał sędziemu wypowiedzi z ostatniej wizyty w studiu. Co mówił Mitera miesiąc temu, a co teraz?