Syjoniści atakują święto palenia Marzanny - tak o artykule portalu "The Times of Israel" napisał jeden z internautów, a jego opinia była jedną z wielu podobnych. W tekście, napisanym dwa lata temu, dziennikarze skupiali się jednak na konkretnym przypadku, kiedy w Warszawie spalono kukłę Żydówki, a nie tradycyjnej marzanny. Sprawca tamtego wydarzenia jest oskarżony o popełnienie przestępstwa.

Artykuł izraelskiego portalu "Times of Israel" zatytułowany "Mieszkańcy Warszawy spalili kukłę żydowskiej kobiety", mimo że został napisany w marcu 2017 roku, niespodziewanie otrzymał "nowe życie" w polskim internecie. Pojawiać się w nim znowu zaczął przy okazji sprawy "sądu nad Judaszem", który odbył się w Wielki Piątek w Pruchniku. Kukła Judasza, a właściwie Żyda, który miał go symbolizować, otrzymała wyrok 30 uderzeń kijami - równą liczbie otrzymanych srebrników. Biły ją uczestniczące w "sądzie" dzieci, zachęcane do tego przez dorosłych. Następnie kukłę Judasza wleczono ulicami miasta, na moście obcięto jej głowę, a tułów podpalono i wrzucono do rzeki. Tłumaczono, że to tradycja.

Artykuł izraelskiego portalu w ostatnich dniach dużą popularność zdobył na co najmniej kilkunastu grupach na Facebooku. Narzędzie do analizy ruchu sieciowego CrowdTangle wykazało, że największe liczby reakcji izraelski generował m.in. na stronach "Żelazna Logika", "Nie wierzę w samobójstwo generała Petelickiego" czy "Polska, a nie Polin".

Strony i grupy na Facebooku, które udostępniły tekst. Tylko konto "The Times of Israel" nie jest polskojęzyczne
Strony i grupy na Facebooku, które udostępniły tekst. Tylko konto "The Times of Israel" nie jest polskojęzyczne Foto: CrowdTangle/The Times of Israel

Udostępniające ją osoby po samym tytule i dołączonym zdjęciu wnioskowały, że autorzy tekstu zaatakowali słowiańską tradycję witania pierwszego dnia wiosny. "Jak się okazuje, topienie Marzanny to też antysemityzm" - napisano na "Żelaznej logice". "Syjoniści atakują święto palenia Marzanny" - skomentował artykuł internauta, który udostępnił go w grupie "Stop aferzystom i oszustom Polski". Jeszcze inny oburzony użytkownik grzmiał, że "z topienia Marzanny 'Time of Izraeli zrobił akt antysemityzmu, z Marzanny Żydówkę" (pisownia oryginalna).

Artykułowi przypisywano treści, których w nim nie było
Artykułowi przypisywano treści, których w nim nie było Foto: facebook

Te zarzuty nie odnoszą się jednak do treści cytowanego artykułu "Times of Israel". Opisuje on jednostkowy przypadek, w którym rzeczywiście kukłę marzanny wystylizowano na żydowską kobietę. Nie zrobił tego jednak izraelski portal (jak sugerował internauta), a mężczyzna, który w związku z tym zdarzeniem został już oskarżony o popełnienie przestępstwa.

"Antysemiting"

"Grupa mieszkańców Warszawy świętowała pierwszy dzień wiosny, paląc kukłę żydowskiej kobiety" - zaczyna swój artykuł izraelski portal "Times of Israel". Następnie autorzy wyjaśniają, do jakiej sytuacji się odwołują, pisząc o nagraniu z polskojęzycznej wersji serwisu YouTube.

Na kanale zatytułowanym "Sumienie Narodu TV" w marcu 2017 roku zamieszczono wideo, na którym widać, jak grupa osób pali kukłę, a następnie wrzuca ją do Wisły. Nie było to jednak typowe celebrowanie pierwszego dnia wiosny poprzez utopienie marzanny, ponieważ całe wydarzenie nazwano "antysemitingiem".

Był to pierwszy z elementów, który mógł wskazywać, że wydarzenie miało charakter antysemicki. Sama kukła została wystylizowana na żydowską kobietę - w oparciu o uprzedzenia i stereotypy. Posiadała duży nos i pejsy. Wymowna jest także nazwa, jaką nadali temu typowi marzanny uczestnicy wydarzenia - "b'żydula" (pisownia oryginalna z opisu filmu).

Wizerunek kukły uwieczniony na filmie
Wizerunek kukły uwieczniony na filmie Foto: Youtube

Na samym nagraniu można usłyszeć także kilka antysemickich wypowiedzi uczestników wydarzenia. Jeden z organizatorów, trzymając "b'żydulę", wyjaśniał, skąd wzięła się nazwa kukły. "Oczywiście wiadomo, że określenie brzydki jest pochodzenia takiego, że jest żydowski. To jest właśnie 'b'żydula'. Ten obraz nędzy i rozpaczy" - mówił Bartłomiej K., który następnie oblał kukłę łatwopalną cieczą, zapalił ją, a ostatecznie wrzucił do Wisły.

W tym samym czasie na nagraniu wyraźnie słychać, jak jeden ze zgromadzonych mówi: "Żydula się pali i ta satanistyczna morda, nazwijmy to po imieniu, ten charakterystyczny haczykowaty nos, jakże znany z historii Polski". Nagranie zostało usunięte z kanału na YouTube, nadal można je jednak odnaleźć w innych miejscach sieci.

Element polskiego folkloru

"Times of Israel" w swoim tekście pisze także o samej tradycji palenia i topienia marzanny. Nie wskazuje w niej jakichkolwiek cech antysemickich, a wręcz przeciwnie - zapewnia, że w założeniu nie odwołuje się ona do żadnych uprzedzeń względem mniejszości.

"Zwyczaj topienia kukły przypominającej marzannę - symbolizującej zimę - w pierwszy dzień wiosny jest popularnym elementem polskiego folkloru, praktykowanym zwłaszcza w małych miastach" - opisano w artykule. - "Marzanna nigdy nie była łączona z żadną mniejszością narodową mieszkającą w Polsce", dodano.

Nie powstrzymało to jednak niektórych internautów od sugestii, że celem tekstu było ukazanie samej tradycji jako noszącej znamiona antysemityzmu.

Akt oskarżenia

Sprawa spalenia i utopienia "b'żyduli" nie przeszła bez echa. Odpowiednie kroki prawne w tej sprawie podjęła m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która zwróciła się do Prokuratury Okręgowej w Warszawie z prośbą o zbadanie tej sprawy.

W piśmie Sekretarz Zarządu HFPC podkreślił, że mogło dojść do popełnienia przestępstw określonych w art. 256 i 257 Kodeksu karnego. Pierwszy z nich mówi m.in. o "nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych", a drugi o "znieważaniu grupy ludności albo poszczególnej osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej". Przedstawiciel Fundacji zaznaczył także, że "działania organów państwa w sprawach, gdzie zostanie potwierdzone przypuszczenie popełnienia przestępstwa z nienawiści, powinny stanowić jasny komunikat o braku tolerancji dla tego typu zachowań".

Jak dowiedzieliśmy się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, w lutym 2018 r. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Żoliborz skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko organizatorowi "antysemitingu" Bartłomiejowi K.

Rzecznik Prasowy Łukasz Łapczyński doprecyzował, że "oskarżenia dotyczą publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych poprzez spalenie, a następnie utopienie w Wiśle kukły przedstawiającej Żydówkę".

Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Przedstawicielka Sekretariatu V Wydziału Karnego przekazała nam, że sprawa Bartłomieja K. oczekuje obecnie na wyznaczenie terminu rozprawy.

Rzeźbiarz z przeszłością

Bartłomiej K. jest związanym ze środowiskami prawicowymi rzeźbiarzem. Współtworzy internetową Telewizję Narodową. Sam był bohaterem jednego z jej głośniejszych materiałów, w którym, stojąc nad grobem Bronisława Geremka, przekonywał, że ten nie jest godny leżeć na warszawskich Powązkach.

Niejednokrotnie prezentował publicznie swoje antyżydowskie poglądy. Nieco ponad rok po zorganizowaniu "antysemitingu" wziął udział w manifestacji Młodzieży Wszechpolskiej pod Ambasadą USA w Warszawie przeciw uchwaleniu ustawy 447. Deklaracja ta, przyjęta w 2009 roku przez 46 państw świata, jest niezobowiązującą listą podstawowych zasad mających przyspieszyć, ułatwić i uczynić przejrzystymi procedury restytucji dzieł sztuki oraz prywatnego i komunalnego mienia przejętego siłą, skradzionego lub oddanego pod presją w czasie Holokaustu.

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; Zdjęcie tytułowe: Wikimedia Commons/Marta Malina Moraczewska

Pozostałe

"Widać, kto nas naprawdę doi" - czyli o cenach paliw przed wakacjami

Użytkownicy mediów społecznościowych przypomnieli konferencję prasową z 2011 r., na której Jarosław Kaczyński pojawił się z kanistrem. Mówił wówczas o konieczności obniżenia podatków i w konsekwencji obniżenia cen benzyny. Internauci wypominają prezesowi PiS, że wbrew tym zapowiedziom do obniżek nie doszło. Sprawdzamy ile jest prawdy w rozpowszechnianych na ten temat opiniach.

"Dziś sądy działają szybciej". Ile jest prawdy w nowych spotach Ministerstwa Sprawiedliwości?

W materiałach Ministerstwa Sprawiedliwości, promujących Fundusz Sprawiedliwości, pojawia się zdanie "dziś sądy działają szybciej". Sprawdziliśmy. Według oficjalnych danych resortu, w 2018 roku sprawy przyspieszyły średnio o cztery i pół dnia. Jednak w niektórych obszarach - m.in. dla spraw rodzinnych czy gospodarczych w sądach rejonowych - statystyki się pogorszyły.

Warunkowe umorzenie w sprawie nowego szefa MEN. Znamy szczegóły uzasadnienia

Dariusz Piontkowski podpisywał dokumenty w nocy po odwołaniu z funkcji marszałka województwa. Przygotowała je wówczas dyrektor generalna urzędu. Przed sądem zeznała, że obawiała się, że nie podpisze ich nowy marszałek. Sąd stwierdził, że obecny szef resortu edukacji złamał prawo, ale warunkowo umorzył postępowanie. Konkret24 opisuje szczegóły uzasadnienia orzeczenia z 2013 roku.

Doniesienia ankietera Ipsos o sfałszowanych wyborach są "wręcz absurdalne"

Autor pisma zamieszczonego w sieci, podający się za ankietera Ipsos, twierdzi, że był świadkiem fałszowania wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego. Sondażownia potwierdza, że mężczyzna rzeczywiście współpracował z nią podczas eurowyborów, ale jego zarzuty uznała za "absurdalne". Żadne pismo w tej sprawie nie wpłynęło też do Sądu Najwyższego.

Wyniki wyborów a przemoc domowa i alkohol – fałszywa mapa krąży w sieci

Użytkownicy mediów społecznościowych udostępniają mapy Polski, które w zamyśle autorów mają wskazywać na korelację między wynikami wyborów do Parlamentu Europejskiego a różnymi zjawiskami społecznymi. W ostatnich dniach jedną z popularniejszych jest opracowanie rzekomo przedstawiające taką korelację w odniesieniu do przemocy domowej i alkoholizmu. W rzeczywistości mapa przedstawia coś zupełnie innego.

Walka z dezinformacją to "wyścig zbrojeń z wyrafinowanym i zdeterminowanym przeciwnikiem"

Prawie 200 stron i grup z potencjałem dotarcia do ponad ośmiu milionów polskich użytkowników Facebooka tworzyło trzy sieci dezinformujące internautów - wynika z ustaleń ruchu obywatelskiego Avaaz. Część z tych stron została usunięta przez Facebook, część działa nadal. Jedna z sieci związana była z bohaterem reportażu "Superwizjera" o TVN o polskiej "fabryce fake newsów".