Demografia na minusie. Sprawdzamy słowa Beaty Szydło

W 2918 r. urodziło się mniej dzieci niż w 2017 r.pexels.com

W programie Gość Radia Zet wicepremier Beata Szydło stwierdziła, że choć obserwuje się wzrost urodzeń, maleje liczba kobiet w wieku, w którym mogłyby mieć dzieci. Miała rację co do drugiej części wypowiedzi - kobiet w wieku rozrodczym jest i będzie w najbliższym czasie coraz mniej. Jednak w 2018 r. nie zanotowano wzrostu urodzeń.

W trakcie środowego programu w Radiu Zet, na uwagę prowadzącej, że mimo że program 500+ miał być prodemograficznym, to "w 2018 r. tego nie widać", wicepremier Beata Szydło odpowiedziała, że "wzrost urodzeń jest, natomiast zmniejsza nam się też grupa mam, które są w tym okresie, kiedy mogą rodzić dzieci".

Beata Szydło w Radiu Zet o 500 plus
Beata Szydło w Radiu Zet o 500 plusGość Radia Zet

Wypowiedź tę można podzielić na dwa stwierdzenia do osobnego zweryfikowania. Wzrostu liczby urodzeń między 2017 r. a rokiem 2018 nie odnotowano ani w liczbach bezwzględnych, ani w przeliczeniu na 1000 ludności. Natomiast liczba potencjalnych matek rzeczywiście się zmniejsza. Warto jednak popatrzeć na ten temat szerzej.

Liczba ludności - coraz niższa

Pomocą w ocenie wypowiedzi byłej premier może służyć wydany niedawno duży raport Głównego Urzędu Statystycznego "Informacja o sytuacji społeczno-gospodarczej kraju w 2018 r.", a konkretnie jego część zatytułowana "Sytuacja demograficzna Polski".

Najsuchszą daną demograficzną dotyczącą Polski jest liczba ludności kraju. Ta pod koniec 2018 r. była o ok. 22 tys. mniejsza niż na koniec roku 2017 i wyniosła 38 412 tys. osób. Maleje ona od 2012 r. z przerwą na rok 2017, gdy minimalnie wzrosła.

Przyrost naturalny - ujemny

To, że liczba ludności Polski w ostatnich latach się zmniejsza, wynika przede wszystkim z ujemnego przyrostu naturalnego, czyli tzw. "ubytku naturalnego", który obserwuje się od 2013 r.

"Przyrost naturalny" oznacza różnicę między liczbą urodzeń żywych (dalej: urodzeń) a zgonów w branym pod uwagę okresie. W 2018 r., którego dotyczyła rozmowa w Radiu Zet, było to ok. 388 tys. urodzeń, od których odjąć należy 414 tys. zgonów. Daje to ujemny bilans: - 26 tys. Tak dużą liczbę zgonów, jaką odnotowano w ubiegłym roku, GUS przewidywał dopiero w czwartej dekadzie XXI wieku.

W 2017 r. urodzeń było o 14 tys. więcej niż w 2018 r., zgonów natomiast o 11 tys. mniej. Przyrost był wtedy minimalnie ujemny, wynosił mniej więcej -0,9 tys. osób. W 2016 r. urodziło się w przybliżeniu 382 tys., a odeszło 388 tys. Ostatnim rokiem "na plusie" był 2012, gdy urodziło się 386 tys. osób, a zgonów odnotowano 384 tys.

Sam końcowy wynik, jakim jest przyrost naturalny, zależy od dużej liczby czynników - nie tylko liczby podejmowanych decyzji o urodzeniu dziecka, ale także np. od tego, jak liczna w porównaniu do grupy noworodków jest w tym czasie grupa osób zbliżających się do końca życia. A ta druga, choć do tej pory odpowiadała liczbie urodzeń - liczbie bardzo małej - w ostatnich latach w Polsce się powiększa, m.in dlatego, że w wiek poprodukcyjny zaczął wchodzić powojenny wyż demograficzny.

Ekspert o czynnikach przyczyniających się do wzrostu liczby urodzeń
Ekspert o czynnikach przyczyniających się do wzrostu liczby urodzeńTVN24 BiS

Coraz mniej potencjalnych matek

Żeby zbadać skuteczność polityki prodemograficznej, nie powinno zatem odwoływać się ani do samej liczby ludności, ani do samego przyrostu naturalnego. Jednak również i sama liczba urodzeń w danym roku, a było ich w:

2014 r. - 375 tys.,

2015 r. - 369 tys.,

2016 r. - 382 tys.,

2017 r. - 402 tys.,

2018 r. - najprawdopodobniej 388 tys.,

co w przeliczeniu na 1000 osób wynosiło:

2014 r. - 9,7 urodzeń,

2015 r. - 9,6 urodzeń,

2016 r. - 9,9 urodzeń,

2017 r. - 10,5 urodzeń,

2018 r. - najprawdopodobniej 10,1 urodzeń,

nie mówi wiele, gdyż jest zależna od tego, jak liczna jest grupa potencjalnych matek.

I w tym sensie, choć - wbrew temu co mówiła w Radiu Zet Beata Szydło, wzrostu liczby urodzeń ani proporcji urodzeń do liczby ludności w 2018 r. nie odnotowano, była premier ma rację, zwracając uwagę na zależność tych wyników od liczby matek. Ma również słuszność co do konkretnego rozstrzygnięcia w tej kwestii: ostatnimi laty liczba osób w wieku mobilnym (wg definicji GUS, wiek mobilny to wiek produkcyjny obejmujący ludność w wieku 18-44 lata) się bowiem zmniejsza. Przykładowo: w 2010 r. było ich 15 424 tys., natomiast w 2018 r. liczba ta wyniosła najprawdopodobniej 14 677 tys.

Co więcej, istnieje aktualnie tzw. "nadpodaż" mężczyzn w polskim społeczeństwie w grupie osób do wieku 50 lat: na 100 z nich przypada 97 kobiet.

Proporcje te zmieniają się radykalnie powyżej tego wieku. Z powodu tzw. "nadumieralności mężczyzn" od wieku 50 lat wzwyż, tzw. współczynnik "feminizacji" wynosi 126, a w wieku 70 lat i więcej aż 175. Przez to, mimo że rodzi się więcej chłopców, średnio w Polsce przypada 107 kobiet na 100 mężczyzn.

Od 1990 r. widać wyraźną tendencję do zwiększania się udziału liczby osób w wieku poprodukcyjnym w społeczeństwie, co nazywa się "starzeniem społeczeństwa". Jest ich coraz więcej w stosunku do liczby osób w wieku przedprodukcyjnym (0-17 lat), ale i w wieku mobilnym.

Gdy po transformacji ustrojowej najmłodsi stanowili 29 proc społeczeństwa, osoby w wieku mobilnym - 40 proc., a osoby w wieku poprodukcyjnym - prawie 13 proc., tak w 2018 r. szacuje się, że jest to odpowiednio 18 proc., 38 proc. i 21 proc.

Najstarsza mieszkanka gminy Resko świętuje 111. urodziny
Najstarsza mieszkanka gminy Resko świętuje 111. urodzinyFakty po południu

Stąd, by móc wyciągnąć jakiekolwiek wnioski na temat skuteczności polityki prodemograficznej w chwili bieżącej, należy odwołać się także do wartości względnych dotyczących dzietności - w odniesieniu jednak nie do liczby urodzeń na 1000 ludności, a do liczby kobiet, które znajdują się w wieku reprodukcyjnym.

Od kilku lat w okres rozrodczy wchodzi pokolenie niżu demograficznego. W roku 2000 kobiet w wieku 15-49 lat było w Polsce ok. 10 milionów, natomiast w roku 2018 miało być ich ok. miliona mniej. Znaczna większość z nich to kobiety między 31. a 49. rokiem życia. Jak można przeczytać w raporcie GUS-u, obserwuje się "przesunięcie wieku zakładania rodziny. Obecnie najwyższa płodność cechuje kobiety w wieku 26-31 lat", czyli średnio o 6-8 lat później niż początku lat 90.

Jak komentowała w rozmowie z tvn24bis.pl prof. SGH Irena Kotowska, wzrastają cząstkowe wskaźniki płodności kobiet w wieku 30-34 lata, a także, choć nieco słabiej, kobiet w wieku 35-39 lat. "Przełożyło się to na wzrost urodzeń, ale dotyczył tylko urodzeń drugich dzieci, czyli tych, na których ustawodawcom najbardziej zależało w programie 500 plus. Zaobserwowaliśmy również wzrost liczby urodzeń dzieci trzecich. Niestety, niepokoi fakt, że zmniejsza się liczba urodzeń pierwszych. Po nieznacznym wzroście tych urodzeń w 2016 roku o 1 procent w stosunku do 2015 roku, nastąpił powrót do tendencji spadkowej, którą obserwujemy od 2010 roku. Udział urodzeń pierwszych dzieci zmniejszył się z 48,7 procent w 2010 roku do 42,9 procent w 2017 roku", mówiła.

Współczynnik dzietności - rośnie, ale wciąż za niski

"Współczynnik dzietności" oddaje, ile kobieta będzie miała przeciętnie dzieci w swoim życiu. W raporcie GUS wyniki przedstawiane są w liczbie dzieci na 100 kobiet w wieku rozrodczym. Współczynnik ten odwołuje się tylko i wyłącznie do kobiet i ich decyzji w okresie, kiedy mogą mieć dzieci. To pozwala uniknąć zaburzenia obrazu, który powodują zjawiska takie jak niże demograficzne.

W raporcie mówi się, że optymalną wielkością tego współczynnika jest 2,10-2,15 - dopiero taka jego wartość zapewnia prostą zastępowalność pokoleń. Oznacza to, że w czasie życia na 100 kobiet powinno przypadać 210-215 urodzonych dzieci.

W Polsce rejestruje się jednak od prawie 30 lat zjawisko negatywne. Od początku lat 90. kobiety rodzą w czasie życia średnio mniej niż dwójkę dzieci, przez co ich pokolenia nie "zastąpi" pokolenie ich potomstwa.

Nie ma jeszcze danych na temat wysokości współczynnika dzietności za rok 2018. Według danych GUS-u, od 2015 r., gdy wynosił 1,29, przez kolejne dwa lata wzrósł aż do poziomu najwyższego od lat 90., a mianowicie do 1,45. W tym sensie można uznać, że następował między 2015 a 2017 r. "wzrost urodzeń" - średnio na jedną kobietę w wieku rozrodczym. Problem jednak w tym, że 1,45 jest poziomem i tak bardzo niskim.

Wg różniących się nieznacznie od tych GUS-u danych Banku Światowego oraz OECD, sięgających 2016 r., oraz Eurostatu obejmujących już 2017 r., polski współczynnik dzietności (ang. total fertility rate) jest niższy niż średni w Unii Europejskiej. Ten dla 28 unijnych krajów wynosił w 2017 r. wg Eurostatu 1,59. Najwyższym współczynnikiem dzietności mogła wówczas pochwalić się Francja - wynosił on 1,9. Najniższym - Matla (1,26).

Gdy przyjrzeć się temu współczynnikowi i liczbie ludności w kolejnych okresach historii Polski widać, jak mylącym może być określenie "nieujemny", czy też "dodatni przyrost naturalny". Jest on wciąż na podobnym poziomie, gdyż w tym momencie odchodzą pokolenia ludzi urodzonych w czasach, gdy ludność Polski liczyła mniej niż 25 milionów osób. Jednak osoby te spowodowały powojenny wyż, ustanawiając współczynnik dzietności na zdecydowanie wyższym niż 2,15 poziomie. Ten wyż, gdy dorósł, spowodował kolejny - mniej więcej w latach 80. Pokolenia te zastąpiły się ze sporą nawiązką.

Jednak od lat 90. obserwuje się tzw. "depresję urodzeniową". A ta objawi się wielkim ubytkiem naturalnym, choć z dużym opóźnieniem: dopiero, gdy osoby urodzone w latach 80. zaczną się starzeć.

Wszystkie te zjawiska bardzo dobrze widać na "piramidzie" zatytułowanej "Struktura ludności według wieku od 1970 r.", udostępnionej przez GUS.

Podsumowując

liczba potencjalnych mam rzeczywiście się zmniejsza. Wzrostu liczby urodzeń między 2017 r. a rokiem 2018 się nie odnotowano ani w liczbach bezwzględnych, ani w przeliczeniu na 1000 ludności. Współczynnik dzietności za rządów PiS jednak wzrósł r. (brak danych za 2018 r.).

Autor: Oskar Breymeyer-Darski / Źródło: Konkret24; tvn24bis.pl; zdjęcie: pexels

Źródło zdjęcia głównego: pexels.com

Pozostałe wiadomości

Krytyka Zielonego Ładu należy do głównych tematów kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Na spotkaniu z wyborcami Jarosław Kaczyński oświadczył, że Donald Tusk "w parę dni po chwili, kiedy został premierem", mógł na Radzie Europejskiej odrzucić Zielony Ład. Tylko że wówczas - w grudniu 2023 roku - Rada nie zajmowała się tym tematem. Poza tym Zielonego Ładu nie można po prostu "odrzucić" jedną decyzją. Wyjaśniamy.

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Źródło:
Konkret24

"Nielegalny uzurpator", "dyktator" - tak od kilku tygodni nazywany jest Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych. Ukraiński przywódca rzekomo "zakazał wyborów" i "nie jest już prezydentem". Ta narracja ma zrodzić pytanie, kto teraz będzie prezydentem Ukrainy. Jednak cały ten dezinformacyjny przekaz jest spójny ze stanowiskiem Kremla. Wyjaśniamy, co w nim pominięto.

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS wykorzystują zarządzenie prezydenta Warszawy, dotyczące między innymi symboli religijnych w urzędzie miasta, do szerzenia partyjnego przekazu o "piłowaniu katolików". Tylko że bazą do tej frazy jest zmanipulowana przez nich wypowiedź polityka PO Sławomira Nitrasa. Dotyczyła bowiem czego innego. Przypominamy.

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

Źródło:
Konkret24

Według polityków Prawa i Sprawiedliwości zarządzone przez prezydenta Warszawy w urzędzie miasta standardy równego traktowania - dotyczące między innymi symboli religijnych - są sprzeczne z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2011 roku. Nie jest to prawdą. Wyjaśniamy, czego dotyczył ten wyrok.

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Według Jarosława Kaczyńskiego już w 2018 roku Mateusz Morawiecki odniósł "pełne zwycięstwo" w sprawie paktu migracyjnego na jednym z unijnych szczytów. Teraz zaś "to zostało odrzucone", a obecny sprzeciw Polski i Donalda Tuska nic nie znaczy. Wyjaśniamy, co ustalono przed sześcioma lat i jaka była ranga tych ustaleń.

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w mediach społecznościowych generują posty z informacją, jakoby niemiecka polityk AfD została skazana za udostępnienie statystyk dotyczących napaści na tle seksualnym popełnianych przez afgańskich imigrantów. Przekaz ten rozpowszechnia między innymi poseł Konfederacji. Ale to nieprawda. Wyrok niemieckiego sądu dotyczył czego innego.

Berkowicz: niemiecka polityk "skazana za opublikowanie statystyk" o imigrantach. Nie, za co innego

Berkowicz: niemiecka polityk "skazana za opublikowanie statystyk" o imigrantach. Nie, za co innego

Źródło:
Konkret24

"Jestem przeciwko robalom" - oświadczyła podczas wywiadu w radiu Beata Kempa. I utrzymywała, że w europarlamencie głosowała przeciwko unijnej strategii białkowej, czyli przeciwko "dodawaniu robaków do produktów spożywczych". Sprawdziliśmy. To nieprawda.

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Źródło:
Konkret24

Decyzja władz Warszawy o zakazie symboli religijnych w urzędzie miasta wzbudza kontrowersje, dyskusje w sieci, zarzuty ze strony polityków oraz reakcję Archidiecezji Warszawskiej. Ratusz oskarżono o dyskryminację i łamanie prawa - przede wszystkim konstytucji. Czy rozporządzenie prezydenta Rafała Trzaskowskiego jest dyskryminujące i niezgodne z prawem? Prawnicy wyjaśniają.

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

Źródło:
Konkert24

Były minister sprawiedliwości Marcin Warchoł wypomniał obecnie rządzącym, że chcą oskładkować umowy o dzieło. Tymczasem oskładkowanie umów śmieciowych pojawiło się w Krajowym Planie Odbudowy przyjętym przez rząd Zjednoczonej Prawicy.

Oskładkowanie umów o dzieło. Warchoł krytykuje rząd, a to pomysł... PiS

Oskładkowanie umów o dzieło. Warchoł krytykuje rząd, a to pomysł... PiS

Źródło:
Konkret24

Były prezes TVP Jacek Kurski wykorzystał wywiad w Radiu Zet, by przedstawić swoją wizję telewizji publicznej za jego czasów. Mówił więc, że "była obiektywna", "pokazywała prawdę" i "spełniała najwyższe standardy dziennikarskiej rzetelności". Wyjaśniamy, dlaczego te frazy należy włożyć w cudzysłów. I jakie jeszcze nieprawdy wygłosił Kurski.

Kurski o "obiektywnej telewizji", "pokazywaniu prawdy" i "dziennikarskiej rzetelności". Przypomnijmy, jak było

Kurski o "obiektywnej telewizji", "pokazywaniu prawdy" i "dziennikarskiej rzetelności". Przypomnijmy, jak było

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS i były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński, przy okazji krytyki premiera Donalda Tuska, określił Leszka Moczulskiego jako agenta SB. Trwający niemal 20 lat proces lidera Konfederacji Polski Niepodległej nie rozstrzygnął się na jego niekorzyść, zatem polityk opozycji szerzy nieprawdę.

Cieszyński o Leszku Moczulskim: "agent SB". To nieprawda

Cieszyński o Leszku Moczulskim: "agent SB". To nieprawda

Źródło:
Konkret24

Była premier Beata Szydło oświadczyła w nagranym wystąpieniu, że premier Donald Tusk "nie wie, co nadzoruje" i "opowiada głupoty o likwidacji oddziałów zamiejscowych ABW". Tylko że Tusk nie mówił o oddziałach zamiejscowych, a struktury ABW uszczupliła rzeczywiście Szydło, gdy kierowała rządem.

Szydło do Tuska: "opowiadasz pan głupoty". Wcale nie

Źródło:
Konkret24

Na Białorusi zachowywane są swobody obywatelskie. Łukaszenka działa na rzecz pokoju w Europie. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania pchają teraz Polskę do wojny - takie tezy wygłasza publicznie były polski sędzia Tomasz Szmydt, który poprosił o azyl na Białorusi. Tłumaczymy, jak te jego wystąpienia są zbieżne z prokremlowską propagandą i jaki jest ich cel.

Tomasz Szmydt w machinie propagandy Kremla. "Wielowektorowa operacja"

Tomasz Szmydt w machinie propagandy Kremla. "Wielowektorowa operacja"

Źródło:
Konkret24

"Dziękujemy panie premierze Donaldzie Tusku za najdroższy prąd w Europie!" - piszą internauci w mediach społecznościowych. Reagują w ten sposób na opublikowaną mapę z hurtowymi cenami prądu. Widać na niej, że Polska ma najwyższą cenę energii elektrycznej. Wyjaśniamy, dlaczego nie należy wykorzystywać tej mapy w przekazach o cenach prądu i na czym polega manipulacja z nią związana.

Polska ma "najdroższy prąd w Europie". Co pokazuje ta mapa?

Polska ma "najdroższy prąd w Europie". Co pokazuje ta mapa?

Źródło:
Konkret24

"Co miał na myśli?", "co to za wojska?", "to chyba kamikadze" - zastanawiają się internauci, komentując w mediach społecznościowych wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w Siedlcach. Porównał tam kandydujących do Parlamentu Europejskiego polityków Adama Bielana i Jacka Kurskiego do "żołnierzy wojsk jednorazowego przeznaczenia". Sprawdziliśmy, co to znaczy. Wyjaśnienia są różne, jedno dotyczy "źle zaplanowanej przez dowodzącego operacji".

Kaczyński o Bielanie i Kurskim: "wojska jednorazowego przeznaczenia". A co to jest?

Kaczyński o Bielanie i Kurskim: "wojska jednorazowego przeznaczenia". A co to jest?

Źródło:
Konkret24

"Zrezygnowali z członkostwa?" - pytają zdumieni internauci, komentując popularne w sieci nagranie, na którym widać, jak ambasador Izraela przy ONZ niszczy jakieś dokumenty. Zdaniem komentujących ambasador włożył do niszczarki swój identyfikator i kartę do głosowania na forum ONZ. Ale to nieprawda.

"Wstydźcie się!" Co ambasador Izraela włożył do niszczarki?

"Wstydźcie się!" Co ambasador Izraela włożył do niszczarki?

Źródło:
Konkret24

Pokryci tatuażami, prawie nadzy, z włosami w nieładzie i mocnym makijażem pozują na ściance z logo Eurowizji - takie zdjęcie rzekomych uczestników tegorocznego konkursu rozpowszechniają internauci. Piszą o "zatraceniu człowieczeństwa w UE" i "antykulturze". Fotografię jako prawdziwą pokazali też kandydaci PiS do Parlamentu Europejskiego. Tylko że to fake news.

"Antykultura" na Eurowizji? Takiego zespołu nie było

"Antykultura" na Eurowizji? Takiego zespołu nie było

Źródło:
Konkret24

Najwyższe łączne dochody w ubiegłym roku wśród nowych wojewodów wykazał wojewoda lubelski, a największe oszczędności - wojewoda opolska. Co jeszcze zapisali w oświadczeniach majątkowych? Sprawdzamy.

Majątki wojewodów. Który zarobił najwięcej, kto najwięcej zaoszczędził

Majątki wojewodów. Który zarobił najwięcej, kto najwięcej zaoszczędził

Źródło:
Konkret24

Powietrze w paczkach chipsów zostało zakazane przez Unię Europejską - ogłosili internauci w mediach społecznościowych. Rzekomym źródłem ma być unijne rozporządzenie, w którym nie znajdziemy takiego zakazu. Wyjaśniamy.

"Unia Europejska zakazała powietrza w opakowaniach chipsów". Co nie zgadza się w tym przekazie

"Unia Europejska zakazała powietrza w opakowaniach chipsów". Co nie zgadza się w tym przekazie

Źródło:
Konkret24

Pytania internautów, w tym posłanki PiS, wzbudził widok radiowozu polsko-niemieckiego patrolu policji. Niektórzy łączyli jego obecność z piątkowym protestem rolników. To nie był patrol - wyjaśnia policja i tłumaczy, dlaczego pojazd znalazł się w Warszawie.

Polsko-niemiecki patrol w Warszawie. "Czy to początek niemieckiej jurysdykcji w stolicy?" Nie

Polsko-niemiecki patrol w Warszawie. "Czy to początek niemieckiej jurysdykcji w stolicy?" Nie

Źródło:
Konkret24

Rozwija się spór kompetencyjny między rządem a prezydentem. Stronnicy Andrzeja Dudy, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, utrzymują, że jeśli prezydent chce jechać z premierem na szczyt Unii Europejskiej, to zawsze on przewodniczy polskiej delegacji. Tylko że trybunał orzekł akurat odwrotnie.

Spór kompetencyjny. Prezydent "absolutnie szefem delegacji" na szczycie UE?

Spór kompetencyjny. Prezydent "absolutnie szefem delegacji" na szczycie UE?

Źródło:
Konkret24

Rosyjska propaganda używa wiralowego nagrania, by pokazać rzekomą niechęć francuskich pilotów do udziału Francji w wojnie w Ukrainie. Materiał skomentowała nawet rzeczniczka rosyjskiego MSZ. To manipulacja. Chodzi o odpowiednią... perspektywę.

Samoloty "przez pomyłkę namalowały" na niebie flagę Rosji? Wyjaśniamy

Samoloty "przez pomyłkę namalowały" na niebie flagę Rosji? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

"Co jest powodem likwidacji tych studiów?", "likwidatura działa", "Rosja już tu jest" - falę oburzenia w sieci spowodowała informacja o likwidacji Katedry Służb Specjalnych na Akademii Sztuki Wojennej. Powtarzają się pytania o powody zamknięcia jednostki. Wyjaśniamy, na czym polegają zmiany na tej jednej z największych uczelni wojskowych w Polsce.

"Rozmontowują nas", "rozkład Polski". Co się dzieje na Akademii Sztuki Wojennej

"Rozmontowują nas", "rozkład Polski". Co się dzieje na Akademii Sztuki Wojennej

Źródło:
Konkret24

Część polityków obozu rządzącego uważa, że wybory do Parlamentu Europejskiego "stały się szalupą ratunkową" dla niektórych kandydatów. Czy rzeczywiście "można się schować" za immunitetem europosła? Do czasu.

Ucieczka w immunitety? Dlaczego "europarlament nie ochroni"

Ucieczka w immunitety? Dlaczego "europarlament nie ochroni"

Źródło:
Konkret24