Wolontariusze jakoby "jak wściekli" naklejali serduszka na szpitalny sprzęt we wrocławskim szpitalu, by "wyglądało ładnie na zdjęciach do materiałów o WOŚP". Salowa, która te naklejki zrywała, rzekomo została zwolniona. W krążącej w sieci relacji tylko dwie kwestie się zgadzają.
"Nie tolerowała kłamstwa i za to została zwolniona. Salowa. Zbyt prostolinijna, by pomyśleć, że to może jej zaszkodzić" - to komentarz użytkowniczki serwisu X do wpisu anonimowego internauty. Ten 25 stycznia 2026 roku, w dniu 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ze szczegółami opisywał historię rzekomego zwolnienia z pracy pracownicy wrocławskiego szpitala. "Jedna z salowych w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu, została zwolniona za to, że zrywała naklejone przez wolontariuszy serduszka WOŚP ze sprzętów których szpital nie otrzymał od fundacji Jurka Owsiaka" (pisownia oryginalna). Internauta kontynuował: "Uniwersytecki Szpital Kliniczny (USK) we Wrocławiu od lat regularnie otrzymuje wsparcie od Fundacji WOŚP, które do 2023 roku osiągnęło łączną wartość około 40 mln zł". Według niego: "Zwolniona salowa opowiadała, że wolontariusze gdy odwiedzili szpital aby zrobić materiały o przekazaniu sprzętu, naklejali serduszka WOŚP 'jak wściekli na co popadło' żeby wyglądało ładnie na zdjęciach do materiałów o WOŚP". Na koniec dodał: "Propaganda jak z PRLu, a komu się nie podoba to do widzenia...".
Ten wpis na samym X wyświetlono ponad 120 tys. razy, podano go dalej 1,7 tys. razy. Historia o zwolnionej salowej trafiła też na Facebooka, ale nie była tam aż tak popularna.
Niektórzy komentujący zdawali się wierzyć w tę historię, chcieli, by "zwolniona" pracownica walczyła o swoje prawa w sądzie pracy. Pisali: "Przecież wygra sprawę w każdym sądzie pracy"; "Powinna wygrać w sądzie. To nie jest powód do zwolnienia"; "Rozumiem, że zwolniona pani poszła z tym do sądu? Bo poszła, prawda?". Inni się z nią solidaryzowali: "Brawa dla tej salowej. Na szczęście pracy dla salowych nie brakuje".
Czy ta sytuacja się wydarzyła? Czy rzeczywiście zwolniono pracownicę szpitala, bo ta zrywała naklejki WOŚP ze szpitalnego sprzętu?
Dwie rzeczy prawdziwe w tej relacji
W sieci nie znaleźliśmy żadnych doniesień, które opisywałyby tę lub podobną sytuację. Zapytaliśmy więc wrocławski szpital uniwersytecki o zdarzenie opisane we wpisie, przytoczyliśmy jego treść.
Tomasz Król, rzecznik prasowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu, w mailu do Konkret24 potwierdził, że ta placówka od lat współpracuje z WOŚP-em, a "kliniki i oddziały naszego ośrodka regularnie są beneficjentami wsparcia Fundacji". Sam szpital też włącza się w doroczne finały.
Rzecznik stanowczo zaprzeczył, że doszło do zwolnienia salowej za "zrywanie serduszek WOŚP". "Chcemy stanowczo podkreślić, że w naszym szpitalu nie miała miejsca przywołana sytuacja" - napisał. Już po publikacji artykułu zapytaliśmy go również, czy w styczniu 2026 roku z pracy w szpitalu (w tym z powodów dyscyplinarnych) została zwolniona jakakolwiek salowa. Rzecznik zaprzeczył, napisał, że "taka sytuacja nie miała miejsca".
W krążącej w mediach społecznościowych relacji zgadzają się więc jedynie dwie rzeczy: nazwa wrocławskiej placówki i to, że szpital od lat korzysta ze wsparcia WOŚP.
Źródło: Konkret24