Trendy 2020 w dezinformacji. Nie tylko infodemia

Nowości w dezinformacji w 2020 roku

Dezinformację w 2020 roku zdominował temat koronawirusa. Nowym zjawiskiem była infodemia, powstało nowe podłoże dla teorii spiskowych, a niektórzy naukowcy stali się źródłem fake newsów. Z drugiej strony, platformy społecznościowe reagowały na fake newsy zdecydowanie.

Jak każde nowe zjawisko, tak i pandemia COVID-19 w minionym roku przyczyniła się do rozwoju dezinformacji i powstania nowych trendów w jej obszarze. Ten potencjał dodatkowo wzmocnił fakt, że epidemia SARS-CoV-2 była pierwszym tak istotnym i globalnym wydarzeniem w czasach szerokiego dostępu do internetu.

To musiało skutkować ogromną falą fake newsów. Tę skalę podkreśliła Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), wprowadzając na opisanie tego, co się dzieje na rynku informacji, nowy termin: infodemia. Jednak w sferach dezinformacji niezwiązanej z koronawirusem w 2020 roku również wiele się działo.

Dezinformacja w sprawie koronawirusa. "Musimy korzystać z tych źródeł, które mają dobrą markę"
Dezinformacja w sprawie koronawirusa. "Musimy korzystać z tych źródeł, które mają dobrą markę"Fakty o Świecie TVN24 BiS

Infodemia: trzy etapy

Termin "infodemia" powstał z połączenia słów "informacja" i "epidemia". Pojawił się w lutowym raporcie WHO dotyczącym koronawirusa. "Wybuchowi epidemii 2019-nCoV (taką nazwę pierwotnie miał koronawirus SARS-CoV-2 – red.) i reakcji na nią towarzyszyła masowa 'infodemia' - nadmiar informacji - niektórych dokładnych, a niektórych nie, utrudniających ludziom znalezienie wiarygodnych źródeł i wiarygodnych wskazówek, gdy ich potrzebują" – pisali eksperci WHO.

We wrześniu WHO opublikowała odezwę do państw członkowskich, w której apelowała o "opracowanie i wdrożenie planów działania w celu zarządzania infodemią poprzez promowanie rozpowszechniania dokładnych informacji". WHO poszerzyła definicję infodemii - to: "nadmiar informacji, zarówno online jak i offline. Obejmuje celowe próby rozpowszechniania błędnych informacji w celu osłabienia reakcji służby zdrowia publicznego i promowania alternatywnych pomysłów danych grup lub osób".

WHO podkreśliła, że infodemia zagraża zdolności krajów do powstrzymania pandemii, a zarządzanie nią jest kluczowym elementem kontrolowania pandemii COVID-19.

Hatalska: Mamy do czynienia z pandemią w świecie fizycznym i infodemią w świecie online
Hatalska: Mamy do czynienia z pandemią w świecie fizycznym i infodemią w świecie onlinetvn24

Jak analizowaliśmy w Konkret24, infodemię można podzielić na trzy etapy. Pierwszy to były plotki i niepotwierdzone porady dotyczące zapobiegania zakażeniu i leczenia koronawirusa. Internet zalały opisy "cudownych, sprawdzonych kuracji" (np. amantadyną, witaminą C) i porady, jak zapobiegać infekcji (np. jedząc czosnek, pijąc duże ilości alkoholu, płucząc gardło płynem do przepłukiwania ust czy pijąc duże ilości wody).

Potem przyszedł czas na rzekomo "naukowe" lub naukowo brzmiące teorie podważające skuteczność testów na koronawirusa i sposobów leczenia - m.in. o tym, że patyczek do wymazów uszkadza barierę krew-mózg, a osoby z grupą krwi A są bardziej narażone na COVID-19. W sieci zaczęły się pojawiać twierdzenia o koronawirusie mające wynikać z ustaleń lub wystąpień naukowców czy wywiady z nimi. Roiło się w nich od naukowych terminów, co miało wzmacniać wiarygodność przekazów.

Na przykład w godzinnym nagraniu na YouTube prof. dr. hab. Roman Zieliński i dr Kornelia Polok twierdzili m.in. że metoda PCR nie nadaje się do diagnozowania obecności koronawirusa, test genetyczny nie wykrywa RNA, a "ta tak zwana pandemia nie ma racji bytu". Komentując ten wywiad, prof. dr. hab. Michał Witt, dyrektor Instytutu Genetyki Człowieka Polskiej Akademii Nauk, ocenił, że "mamy tu do czynienia z pomieszaniem różnych wątków". "W tej narracji jest wiele elementów zgodnych z wiedzą medyczną, ale interpretowanych w swoisty sposób" - powiedział.

fałsz

Grafika mająca pokazywać, jak testy na koronawirusa uszkadzają barierę krew-mózgfacebook

"Tak zwana pandemia" to kolejny etap infodemii - obejmuje rozpowszechnianie tez, że pandemia została zaplanowana (bo wirus powstał w laboratorium) w konkretnym celu (np. depopulacji świata). Przykładem jest opisywany przez nas film "Plandemic". W rozsiewanych masowo fake newsach przekonywano internautów, że w szpitalach tak naprawdę leżą aktorzy lub statyści, a "fałszywa pandemia" jest mistyfikacją mającą sprzyjać bliżej nieokreślonemu szerszemu celowi.

Gdy na rynku pojawiły się szczepionki na COVID-19, rozpoczęła się nowa odsłona infodemii - trwająca do teraz. W niej szczególnie aktywne są ruchy antyszczepionkowe, którym COVID-19 dał jakby drugie życie. Jest to o tyle niebezpieczna faza infodemii, że źródłem nieprawdziwych informacji na temat szczepionek i ich rzekomej szkodliwości są m.in. lekarze. W grudniu to zjawisko przybrało tak dużą skalę, że właściwie można je uznać za osobny trend w dezinformacji w 2020 roku.

Źródła dezinformacji: naukowcy

Podstawowym sposobem walki z nieprawdziwymi informacjami jest weryfikacja źródeł. To oczywiste, że wiedza medyczna pochodząca od lekarza z tytułem naukowym jest bardziej wiarygodna od wpisu anonimowego użytkownika mediów społecznościowych. Ta zasada została jednak podważona w 2020 roku przez niebezpieczne zjawisko, jakim zaczęła być dezinformacja tworzona przez samych naukowców. Trend ten łączy się ze wspomnianą wyżej nową fazą infodemii.

W Polsce przykładem takiej dezinformacji jest "Apel lekarzy i naukowców przeciw szczepieniom COVID-19". W dokumencie podważono bezpieczeństwo szczepionek na COVID-19, posługując się wieloma nieprawdziwymi tezami - np. że szczepionki mRNA mogą zmienić ludzki kod genetyczny.

Borkowski: Słyszę głosy, że nie możemy się szczepić bo nam się zmieni genom. To jest bzdura
Borkowski: Słyszę głosy, że nie możemy się szczepić bo nam się zmieni genom. To jest bzduratvn24

Pod apelem pojawiły się nazwiska 64 osób, spośród których 29 posiada tytuły naukowe, a pozostałe - tytuły lekarza medycyny lub lekarza dentysty. Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej prof. Andrzej Matyja nazwał list "manipulacją mającą na celu dezinformację i podważanie osiągnięć medycyny".

Próbą uwiarygodnienia nieprawdziwych tez przez wykorzystanie osób z tytułami naukowymi był też "List otwarty polskich lekarzy, naukowców i pracowników służby zdrowia do polskich władz oraz mediów", który krążył w internecie w październiku. Mimo sugestii o "polskich lekarzach" pod treścią listu podpisała się jedynie dr Dorota Sienkiewicz. Ze względu na antyszczepionkowe poglądy już wcześniej od jej tez odciął się jej macierzysty Uniwersytet Medyczny w Białymstoku.

Niektórzy naukowcy pojawiają się w wielu materiałach przekazujących nieprawdę o epidemii. Należy do nich wymieniona wyżej para naukowców: prof. dr. hab. Roman Zieliński i dr Kornelia Polok.

Za granicą trend dezinformacji szerzonej przez naukowców też jest widoczny. W Konkret24 opisywaliśmy jeden z filmów rozpowszechnianych w mediach społecznościowych przez World Doctors Alliance powielający wiele fałszywych teorii i manipulacji związanych z COVID-19.

WDA to "niezależny sojusz non-profit lekarzy, pielęgniarek, pracowników służby zdrowia i personelu na całym świecie, którzy połączyli się w związku z koniecznością odpowiedzi na wyzwania COVID-19". Jednym z tych wyzwań są obostrzenia epidemiczne - członkowie WDA je krytykują. Na stronie internetowej publikują znane w środowiskach koronasceptyków tezy kwestionujące zasadność szczepień czy testów PCR.

W filmie będącym częścią kampanii World Doctors Alliance swoje opinie prezentują 34 osoby. W większości powtarzają te same fałszywe tezyfacebook

Innym przykładem jest krążący w sieci 27-minutowy film, w którym ponad 30 osób wypowiada się na temat pandemii i szczepionek na koronawirusa. Każda podpisana jest imieniem i nazwiskiem, przedstawia się jako fachowiec, niektórzy opisują swoją naukową karierę. Wszyscy jednak przekazują informacje o pandemii i szczepionkach, które są niepotwierdzone bądź fałszywe.

Fake newsy w komunikatorach: "źródło" w instytucji państwowej

Niespotykanym w poprzednich latach trendem było powoływanie się w 2020 roku w fake newsach na kogoś w instytucjach państwowych. Było to zauważalne zwłaszcza w pierwszych miesiącach epidemii w Polsce – w marcu i kwietniu – gdy ogłaszano kolejne obostrzenia. W sieci pełno było nieoficjalnych informacji, których "źródłem" mieli być np. "kolega z MSWiA" lub "wujek z ABW".

Do takich fake newsów należał ten o planowanym zamknięciu Warszawy. Rozszedł się tak szeroko, że zaprzeczali mu nawet przedstawiciele rządu. Na Twitterze premier Mateusz Morawiecki i rzecznik rządu Piotr Muller odnieśli się do anonimowych źródeł, z których miały pochodzić sensacyjne wieści. "Przypominam, że JEDYNYMI kanałami, które stanowią oficjalne źródło informacji o decyzjach rządu, są strony z domeny .gov.pl" – napisał premier. "Apelujemy o korzystanie z informacji z oficjalnych źródeł instytucji publicznych" – dodał rzecznik rządu.

Znaczną część tego typu fejków rozsyłano za pomocą komunikatorów typu Messenger lub WhatsApp. Miało to wzmocnić wrażenie tajności, ale też wzmóc poczucie strachu u odbiorców. "Przestańcie przesyłać sobie wiadomości o tym, co wam w tajemnicy powiedział siostra/brat/kolega/szwagier z ABW/MSZ/MSWiA/BOR na temat epidemii" – zaapelował 13 marca na Twitterze dziennikarz Szymon Jadczak z tvn24.pl.

Poza rzekomym zamknięciem Warszawy w komunikatorach rozsyłano informacje o planowanym wyprowadzeniu wojska na ulice, zamknięciu granic województw, wprowadzeniu stanu wyjątkowego, opryskiwaniu miast itp.

O niebezpieczeństwie, jakie powodują fake newsy na temat koronawirusa, mówiła w TVN24 Beata Biel z Konkret24
O niebezpieczeństwie, jakie powodują fake newsy na temat koronawirusa, mówiła w TVN24 Beata Biel z Konkret24 tvn24

Dezinformacja Kremla: stosunki polsko-litewskie

W minionym roku nadal wykorzystywano w dezinformacji tematy militarne i dotyczące bezpieczeństwa. Aktywni byli m.in. Rosjanie. Unijny portal zajmujący się walką z dezinformacją EUvsDisinfo poinformował, że w 2020 roku dodał do swojej bazy prokremlowskich przekazów dezinformacyjnych ponad 3 tys. nowych przykładów.

Mocnym trendem dotyczącym Polski były treści dotyczące relacji polsko-litewskich. Przekazy mające destabilizować stosunki między oboma państwami wschodniej flanki NATO pojawiły się już wcześniej, jednak w ubiegłym roku był to jeden z głównych tematów dezinformacji zbieżnej z rosyjską polityką informacyjną.

W Konkret24 opisywaliśmy m.in. fake newsy o zatrzymaniu przez ABW litewskiego oficera podejrzanego o szpiegostwo, o rzekomym aresztowaniu Polaków podejrzewanych o terroryzm na Litwie, o rzekomym zatrzymaniu na granicy polsko-litewskiej sekretarza Ambasady RP w Wilnie, który oprócz broni i narkotyków miał przewozić także "literaturę radykalną i ekstremistyczną dla obywateli polskich prowadzących ekstremistyczne działania na terenie Litwy".

Częściej niż w poprzednich latach wykorzystywano w tym celu przejęte konta polityków. Wspominany już tekst o Polakach oskarżonych o terroryzm na Litwie pojawił się na profilach posłów PiS: Joanny Borowiak i Arkadiusza Czartoryskiego.

Wpisy zawierające nieprawdziwe informacje na kontach polityków PiSFacebook/Twitter

Kamil Basaj, założyciel Disinfo Digest (centrum badań i przeciwdziałania manipulacji środowiskiem informacyjnym) w rozmowie z Konkret24 oceniał, że mocniejsze skupienie na relacjach polsko-litewskich można porównać do próby destabilizacji stosunków polsko-ukraińskich z poprzednich lat. Efektem takich akcji ma być – zdaniem Basaja – postrzeganie administracji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo Litwy i Polski jako potencjalnie sobie nieprzychylnych. – Wszystko po to, aby podważyć zaufanie do wzajemnych relacji i wzajemnych deklaracji bezpieczeństwa, do współpracy sojuszniczej – wyjaśniał ekspert.

Reakcja właścicieli platform społecznościowych

Dezinformacja dotycząca zdrowia może kosztować życie. W 2020 roku mieliśmy tego przykłady - zgony spowodowane fałszywymi kuracjami polecanymi w sieci. Skalę tego zjawiska opisano w opublikowanym w październiku badaniu naukowców z Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Tropikalnej i Higieny (ASTMH). Około 800 osób zmarło po spożyciu alkoholu o wysokim stężeniu. Według rozsyłanej w komunikatorach wiadomości miał on dezynfekować i chronić przed koronawirusem. Poza ofiarami kolejne 5,8 tys. osób po skorzystaniu z tej porady trafiło do szpitala. Fake news doprowadził też do ślepoty ponad 60 osób, które spożyły metanol. W sierpniu w południowym Teksasie co najmniej 46 osób wypiło wybielacz po tym, jak taką kurację na koronawirusa polecił prezydent USA Donald Trump.

Między innymi takie skutki rozpowszechnianie fake newsów skłoniły właścicieli platform społecznościowych do reakcji. Innymi niosącymi ze sobą niebezpieczeństwo były rosnąca fala hejtu i treści o charakterze skrajnie nacjonalistycznym.

Facebook, Twitter, Google czy Instagram w czasie epidemii promowały wpisy i konta oficjalnych źródeł informacji - np. WHO, unijnego ECDC czy krajowych ministerstw zdrowia. Facebook i Google uruchomiły specjalne zakładki, centra informacji z aktualnymi danymi i zaleceniami dotyczącymi koronawirusa pochodzącymi ze zweryfikowanych źródeł. Wielu użytkowników Facebooka czy Twittera w Polsce natknęło się w 2020 roku na oznaczenia "fałszywe informacje". To rozwiązanie zostało ogłoszone już w 2019 roku, ale dopiero w czasie pandemii zastosowano je na szeroką skalę.

Przykład oznaczonej przez Facebooka nieprawdziwej grafiki o testach PCRfacebook

Wybory prezydenckie w USA zapisały się w historii dezinformacji tym, że Twitter regularnie oznaczał wpisy Donalda Trumpa ostrzeżeniami: "sprawdź fakty", "edytowane multimedia", "to twierdzenie o oszustwach wyborczych jest kwestionowane". Prezydent USA oskarżył właściciela Twittera, że ingeruje w wybory, lecz serwis nie zmienił polityki.

Wartą odnotowania zmianą dotycząca Twittera jest rozpoczęcie oznaczania kont państwowych mediów, organów władzy czy urzędników państwowych jako "powiązanych lub kontrolowanych przez państwo". Na razie takie oznaczenia widnieją tylko wobec pięciu państw: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Chin, Francji i Rosji. Już wcześniej to rozwiązanie wprowadził YouTube.

Wpis kanału RT (wcześniej Russia Today) oznaczonego jako medium związane z państwemTwitter

Czy fact-checking ma sens?

Choć walka z fake newsami wydaje się być skazana na porażkę wobec szybkości ich rozchodzenia się w sieci, to kilka opublikowanych w 2020 roku badań dotyczących fact-checkingu daje nadzieję, że ta działalność ma sens.

W maju naukowcy paryskich uczelni opublikowali wyniki swoich badań prowadzonych podczas wyborów do europarlamentu w 2019 roku. Ogólny wniosek był następujący: "weryfikacja faktów ogranicza rozpowszechnianie fałszywych wiadomości w sieciach społecznościowych".

Do podobnych wniosków doszli we wrześniu naukowcy z Wielkiej Brytanii, Holandii i Polski. Stwierdzili, że rozprzestrzenianie zaprzeczeń i wyjaśnień nieprawdziwych informacji przez portale fact-checkingowe redukuje skalę dezinformacji wokół konkretnych zagadnień związanych z COVID-19.

Natomiast najnowsze i najszersze, opublikowane w grudniu badanie naukowców z dwóch amerykańskich uniwersytetów pokazuje, że mimo niedoskonałości systemu oznaczania nieprawdziwych informacji w mediach społecznościowych, takie działania pomagają zwalczać dezinformację w sieci.

Autor: Michał Istel / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Sprawa Ryszarda Cyby, skazanego za zabicie działacza PiS, to przykład, jak można robić politykę, budując wśród wyborców poczucie zagrożenia. Niekoniecznie w zgodzie z prawdą i faktami. A także jak brak reakcji na fakty rodzi fałsz, który trudno powstrzymać - nawet jeśli wszystko zrobiono zgodnie z procedurami.

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

Źródło:
Konkret24

Na kolejnych spotkaniach z wyborcami i w kolejnych wypowiedziach publicznych kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki powtarza te same twierdzenia - nie zawsze zgodne z prawdą. Niektóre powtarza szczególnie chętnie i często.

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Anna Bryłka z Konfederacji twierdzi, że "cały czas zwiększa się liczba wydawanych zezwoleń na pracę" cudzoziemcom. Według polityków koalicji rządzącej jest odwrotnie. Kto ma rację? Sprawdziliśmy statystyki.

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Źródło:
Konkret24

"Unijna złodziejka!", "zamordyzm", "źle się to kojarzy" - tak internauci komentują nową inicjatywę unijną. Twierdzą, że Komisja Europejska będzie mogła przejmować prywatne oszczędności obywateli i przeznaczać je jako inwestycje w swoje projekty. Przekaz powtarzają politycy prawicy. Jest fałszywy.

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

Źródło:
Konkret24

Sławomir Mentzen opowiada na spotkaniach z wyborcami, że stopień przestępczości w Niemczech gwałtownie wzrósł po napływie imigrantów - i jako "dowód" zestawia dane dotyczące Algierczyków i Japończyków. Choć istnieją takie liczby, to jednak takie ich przedstawienie jest manipulacją i wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Źródło:
Konkret24

"Wzruszające", "serce ściska", "szacunek dla pieska" - komentują internauci zdjęcia mające pokazywać uroczystość pożegnania policyjnego psa w jednej z jednostek. To obrazy wprawdzie poruszające, ale nieprawdziwe.

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

Źródło:
Konkret24

- Singapur wydaje znacznie mniej niż Polska, a mimo to ma znacznie lepszy system ochrony zdrowia - przekonuje Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji na prezydenta RP. Wyjaśniamy, czego nie mówi o singapurskim systemie, a co powinniśmy o nim wiedzieć, by się z nim porównywać.

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Źródło:
Konkret24

Europoseł PiS Piotr Mueller alarmuje, że Unia Europejska planuje zabronić wymiany różnych części auta, jeśli dojdzie do ich usterki. Twierdzi, że nowe samochody będą musiały iść na złom. Uspokajamy: to nieprawda.

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Antyimigrancki hejt wzbudza rozpowszechniane w mediach społecznościowych - między innymi przez polityków PiS - nagranie z Wrocławia. Widać na nim gromadzących się na ulicy cudzoziemców, a ironiczny opis głosi, że to "przyjazd inżynierów". Politycy opozycji informują wręcz, że to "inżynierowie z Afryki sprowadzani przez PO i Tuska". To fałsz.

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

Źródło:
Konkret24

Ponad 50 zgłoszonych komitetów wyborczych, ponad 40 zarejestrowanych. O co chodzi? Raczej nie o wygraną w wyborach. To skutek paradoksu polskiego prawa. Tłumaczymy, jakie są korzyści z rejestracji komitetu wyborczego, który jednak zarejestrowanego kandydata nie ma.

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA "nie wie", na jakiej podstawie Dania rości sobie prawa do Grenlandii. Nie sądzi, "żeby to było prawdą". Jednak tak właśnie jest, w dodatku wiele lat temu zwierzchnictwo Danii nad wyspą uznały także Stany Zjednoczone.

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Źródło:
Konkret24

Zwolennicy kawy z mlekiem i cukrem oburzają się na rzekomy zakaz, który ma wprowadzić Unia Europejska. "Co będzie następne? Zakaz soli?", "idiotyzmy" - komentują. Podstawą tych fałszywych doniesień jest artykuł jednego z polskich serwisów, który opatrznie zrozumiano. Wyjaśniamy, co naprawdę ograniczy UE.

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

Źródło:
Konkret24

Ilu policjantów brakuje w całym kraju? Kilka tysięcy? Kilkanaście? Opozycja włączyła temat braków kadrowych w policji do kampanii prezydenckiej, ale problem ten istnieje od lat. Zwiększanie liczby etatów w czasach Zjednoczonej Prawicy nie pomogło.

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Źródło:
Konkret24

W Warszawie zacznie rzekomo obowiązywać "ustawa o aresztowaniu dzwonów kościelnych" czy "likwidacja kościelnych dzwonnic" - alarmują politycy opozycji i internauci. Wszystko z powodu pewnego projektu grupy radnych, który wykorzystano do tej manipulacji.

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Źródło:
Konkret24

Co oznacza mała czarna gwiazdka przy niektórych cenach? Tak duński właściciel sieci Netto postanowił pomóc klientom bojkotować amerykańskie produkty. Według polskich internautów to rozwiązanie ma się też pojawić w sklepach sieci w naszym kraju. Wyjaśniamy.

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Źródło:
Konkret24

Polscy internauci alarmują, że Unia Europejska chce zabronić korzystania z plastikowych dowodów osobistych. Podstawą jest artykuł jednego z serwisów, który nie do końca podał prawdę.

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

Źródło:
Konkret24

"Tak było. Ale teraz nikt nie pamięta"; "przy obecnej demografii to nie wróci" - komentują internauci rozsyłane w sieci zdjęcia, które mają przedstawiać kolejki do urzędów pracy za pierwszych rządów Donalda Tuska. Sprawdziliśmy, kiedy powstały te zdjęcia.

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Źródło:
Konkret24

Prorosyjskie konta w Polsce i na świecie rozsyłają rzekomy materiał francuskiego dziennika o sondażu dotyczącym popularności polityków. Według niego 71 procent Francuzów uważa, że byłoby im lepiej pod rządami Władimira Putina. Nic tu jednak nie jest prawdziwe.

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

Źródło:
Konkret24

Kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki - a za nim politycy tej partii - od kilku dni rozgłaszają, że "rząd po cichu przepchnął przepisy", które pozwolą stawiać wiatraki 500 metrów od domostw. Po pierwsze, przyjmowanie i konsultowanie projektu odbywało się otwarcie i zgodnie z procedurami. Po drugie, ustawa nie została jeszcze przegłosowana.

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

Źródło:
Konkret24

Na spotkaniach z wyborcami Szymon Hołownia mówi między innymi o problemach demograficznych Polski. W Częstochowie przedstawił nawet, jak wygląda tam trend spadkowy urodzeń. Czy ma rację?

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie mające udowadniać, że Ukraińcy wykorzystują wojnę do propagandy. Tymczasem ten film jest przykładem prorosyjskiej dezinformacji. Przekaz o "wojennych aktorach" nie jest nowy, sposób stworzenia fałszywki również.

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

Źródło:
Konkret24

Twórcom tych stron chodzi nie tylko o przemycanie rosyjskich punktów widzenia do polskiego internetu. Dzięki takim witrynom można też cytować rosyjskie media państwowe, w Polsce zakazane. A w kanałach rosyjskich pokazywać, że "polskie media" podzielają rosyjską wizję świata. Oto 10 portali, przed którymi przestrzegamy. Szerzą prokremlowską dezinformację.

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Źródło:
Konkret24

Posłowie Konfederacji - między innymi Sławomir Mentzen i Bartłomiej Pejo - przekonują, że średni wiek polskich rezerwistów wynosi 50 lat. Sprawdziliśmy, skąd biorą taką informację i co na to resort obrony.

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Źródło:
Konkret24

Dyskusja o szczepieniach na błonicę - po wykryciu pierwszego od lat przypadku tej choroby - stała się dla środowisk antyszczepionkowych pretekstem do szerzenia kolejnej teorii. Ich zdaniem nagłaśnianie tematu błonicy to sposób na wypromowanie pakietu krztuścowego. Eksperci ostrzegają przed tą dezinformacją.

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump ma być winny temu, że w Chinach nie będzie można więcej zjeść amerykańskiej wołowiny. Władze w Pekinie w odpowiedzi na nałożone cła rzekomo anulowały import tego mięsa ze Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście w tej kwestii zaszły zmiany, ale zawieszenie dostaw do Chin dotyczy wołowiny z innych krajów.

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Źródło:
Konkret24, Snopes