Na Twitterze pojawiło się konto rzekomo należące do pierwszej damy Agaty Kornhauser-Dudy. Potwierdziliśmy, że jest fałszywe.

Na Twitterze 20 września pojawiło się konto rzekomo należące do żony polskiego prezydenta Andrzeja Dudy.

- To fejk. Nie jest to konto pani prezydentowej. Nie prowadzi go też nikt z pracowników kancelarii - poinformował Konkret24 Błażej Spychalski, rzecznik Andrzeja Dudy.

Fałszywość konta potwierdził również na Twitterze sam prezydent ze swojego prywatnego profilu. "Nie znamy z Żoną tego konta i nie wiemy kto je prowadzi. Z pewnością nie jest to osobiste konto Agaty", odpisał jednej z internautek.

Na przykładzie fałszywego profilu Agaty Kornhauser-Dudy pokażemy na co zwrócić uwagę, gdy pojawiają się wątpliwości co do autentyczności konta, zwłaszcza gdy użytkownik Twittera nie ma szansy na jego  weryfikację w oficjalnym źródle.

Zdjęcia powszechnie dostępne

Konto rzekomo należące do żony polskiego prezydenta nie jest zbyt aktywne. Do tej pory pojawiły się zaledwie dwa wpisy, a dokładniej - dwa podania dalej wpisów innych osób: Andrzeja Dudy (odsyła do artykułu jednego z portali, opisującego akcję sprzątania lasu przez małżeństwo Dudów) oraz użytkownika @Piotrek_74. Ten drugi to zdjęcie prezydentowej przytulającej dziewczynkę.

Fałszywe konto żony prezydenta
Fałszywe konto żony prezydenta

Konto jako profilowe ma ustawione wprawdzie zdjęcie Kornauser-Dudy, ale zostało ono wycięte z fotografii pary prezydenckiej, zrobionej przy okazji nagrywania w marcu 2019 roku wideo promocyjnego na ósmą edycję Narodowego. Możemy się tego dowiedzieć korzystając z odwróconego wyszukiwania obrazem Google.

Zdjęcie w tle, widoczne na profilu, również jest dostępne dla każdego mającego dostęp do Internetu. Pochodzi z oficjalnej strony kancelarii. Widać na nim obejmująca się prezydencką parę. Zdjęcie zrobiono podczas przywitania prezydenta Litwy Gitanasem Nausėdą w lipcu 2019 roku.

Dziwne linki

Przy sprawdzaniu, czy dane konto jest prawdziwe, czy nie, warto też zwrócić uwagę na odnośniki, które zamieszcza. Profil rzekomo należący do prezydentowej, w opisie profilu linkuje do jej nieoficjalnego fan clubu na Facebooku. Stronę założono w grudniu 2016 roku. Zarządzają nią z obszaru Polski cztery osoby. Ma ponad 10 tysięcy polubień. Publikuje powszechnie dostępne zdjęcia pary prezydenckiej oraz samej Agaty Kornhauser-Dudy.

Ostatni wpis pochodzi z 18 sierpnia i jest zachętą do polubienia strony na Facebooku jednego z kandydatów Prawa i Sprawiedliwości, startującego w najbliższych wyborach z Opola.

Kogo obserwuje?

Profil rzekomo należący do pierwszej damy obserwuje 182 osoby. Część z nich to dziennikarze i politycy. Jednak duża część to profile anonimowe, a zdjęcia niektórych osób wskazują, że to dzieci lub młodzież.

Wbrew zasadom

Podszywanie się pod inną osobę na Twitterze jest niezgodne z zasadami Twittera. Kradzież tożsamości można zgłosić administracji portalu. Po wejściu na fałszywy profil należy kliknąć w symbol trzech kropek i z rozwijalnego menu wybrać "zgłoś". W podobny sposób można zgłaszać naruszenia w przypadku pojedynczych tweetów.

Szczegółowe informacje o zgłaszaniu naruszeń można znaleźć na stronach Twittera. Warto pamiętać, że fałszywą tożsamość można zgłaszać również bez zakładania własnego konta na portalu.

Na Konkret24 ostrzegaliśmy już zarówno o fałszywych kontach m.in. ukraińskiego prezydenta-elekta Wołodymyra Zełenskiego, jak i polskich ministerstw czy Państwowej Komisji Wyborczej. Opisaliśmy również fałszywe profile Dominiki Wielowieyskiej, dziennikarki "Gazety Wyborczej" oraz koszykarza NBA Marcina Gortata.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Grzegorz Jakubowski/KPRP, Twitter

Pozostałe

Nie, nie trzeba pisać oświadczeń w związku z nową polityką Twittera

Twitter zapowiedział zmianę swojej polityki prywatności i m.in. usuwanie nieaktywnych kont. W odpowiedzi użytkownicy, głównie tzw. fanowskich profili, zaczęli zamieszczać specjalne oświadczenia, mające ich rzekomo uchronić przed stratą dostępu do konta. Nie są potrzebne. Konta fanowskie od dawna muszą być odpowiednio przez użytkowników oznaczone.

Coraz więcej państw prosi i dostaje dane użytkowników mediów społecznościowych

W połowie listopada Facebook opublikował czwarty raport pokazujący, jak firma radzi sobie z moderacją treści i przestrzeganiem polityk społeczności. Platforma chwali się, że w ostatnim kwartale usunęła 3,2 miliarda fałszywych kont na Facebooku. Rośnie liczba usuwanych postów na Instagramie, związanych z organizacjami terrorystycznymi, ale także liczba wniosków władz państwowych o dane użytkowników. Jak się okazuje, w większości przypadków Facebook zgadza na ich przekazanie. Tak też jest w przypadku Polski.

Nie, Facebook nie zakazał używania emotikonów brzoskwiń i bakłażanów

Internauci rozpowszechniają fałszywą informację o rzekomym zakazie używania ikonek brzoskwini i bakłażanów na Facebooku i Instagramie. W rzeczywistości platformy zabraniają publikowania materiałów, które noszą znamiona nagabywania seksualnego. Nie można publikować treści, które są napastliwe seksualnie i które jednocześnie zawierają emotikony uważane za nacechowane seksualnie. Żadne konkretne ikony nie są jednak wskazane.

Popularne w sieci wideo nie jest z Hongkongu. To projekt artystyczny

W mediach społecznościowych bardzo dużą popularność zyskuje krótkie wideo z wynalazkiem, który ma pomóc zmylić system rozpoznawania twarzy. Przekazujący sobie to nagranie internauci piszą, że pochodzi ono z Hongkongu. Jednak przenośny projektor twarzy to część projektu artystycznego holenderskich studentów sprzed dwóch lat. Podkreślają, że produkt tak naprawdę nie działa i apelują o niewykorzystywanie go w celach politycznych.

Dezinformacja - prognozy przed wyborami w USA w 2020 roku

Deep fake może być jednym z najpotężniejszych narzędzi w rękach twórców dezinformacji przed nadchodzącymi wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Według raportu opublikowanego przez Uniwersytet Nowojorski, technologia może zostać wykorzystana w kampanii wyborczej, by przypisać kandydatom nieprawdziwe słowa lub zachowania. Raport wskazuje, że źródłami dezinformacji oprócz Rosji mogą być Chiny oraz Iran. Najwięcej sfałszowanych treści będzie jednak pochodziło nie z zagranicy, a z samych Stanów Zjednoczonych.

Tweety, których nie napisali Dominika Wielowieyska i Marcin Gortat

Na Twitterze pojawił się wpis podpisany nazwiskiem Dominiki Wielowieyskiej. Bardziej uważni użytkownicy serwisu bez trudu wychwycili, że jego autorką wcale nie jest dziennikarka "Gazety Wyborczej". Tweet zamieszczono na koncie, które tymczasowo zmieniło nazwę użytkownika. Podobnie wykorzystano nazwisko Marcina Gortata. Wielu komentujących, krytykujących treść wpisu, było jednak przekonanych, że uczestniczy w dyskusji właśnie ze sportowcem.