Deficyt budżetowy: nowe dane, ale stare narracje Zjednoczonej Prawicy

Źródło:
Konkret24
Sławomir Dudek o deficycie budżetu państwa: to się stało fikcją
Sławomir Dudek o deficycie budżetu państwa: to się stało fikcjąTVN24
wideo 2/5
Sławomir Dudek o deficycie budżetu państwa: to się stało fikcjąTVN24

"My dzisiaj zostawiamy budżet w lepszej sytuacji niż oni w 2015 roku", "Budżet został przyjęty i było jasne, jak wygląda", "Jeszcze większy deficyt w stosunku do PKB był za czasów, gdy premierem był Donald Tusk" - przekonywali w ostatnich dniach politycy PiS. To nie są nowe narracje o budżecie - te powróciły po publikacji danych o wykonaniu budżetu państwa. Więc ponownie wyjaśniamy, o czym obóz rządowy woli nie mówić w temacie budżetu i stanu finansów państwa.

Ministerstwo Finansów 18 października opublikowało komunikat o szacunkowym wykonaniu budżetu państwa w okresie styczeń-wrzesień 2023 roku. Wynika z niego, że deficyt budżetu państwa w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 roku wynosił 34,7 mld zł. Do lipca (ostatnie dane publikowane przed wyborami do Sejmu i Senatu 15 października) było to 13,1 mld zł.

W kolejnych dniach o te dane i stan budżetu państwa pytani byli politycy Zjednoczonej Prawicy. "My dzisiaj zostawiamy budżet w lepszej sytuacji niż oni w 2015 roku. Relacja zadłużenia względem PKB jest niższa. W związku z tym mają [dzisiejsza opozycja, która zapewne będzie tworzyć nowy rząd] pełne pole do działania" - w czwartek 19 października stwierdził minister rozwoju i technologii Waldemar Buda w programie "Salon Polityczny Trójki" w Programie III Polskiego Radia.

Dzień później, 20 października, zaproszony do tego samego programu rzecznik rządu Piotr Mueller pytany o to, jak jest z tą dziurą w kasie państwa, która może sięgnąć 92 mld złotych, stwierdził: "To, że deficyt będzie wynosił taką kwotę, było zapisane w ustawie budżetowej". Dopytywany przez prowadzącą program o to, czy tego rodzaju deficyt jest bezpieczny z punktu widzenia formalnego, odparł: "Z punktu widzenia formalnego - ale jeszcze większy deficyt w stosunku do PKB był za czasów gdy premierem był Donald Tusk. I wtedy twierdzili, że to jest deficyt bezpieczny, a to jest niższy deficyt w stosunku do PKB niż za czasów Donalda Tuska".

Tego samego dnia minister Buda był gościem Polskiego Radia 24. Prowadzący program stwierdził: "Chciało się dobrze, ale jak się przejmuje władzę po was i tych pieniędzy nie ma i nie ma z czego dać, no to po prostu nie będzie dawane". Minister wtedy skontrował: "Ale przecież dochody budżetowe są publikowane co miesiąc. Wszyscy wiedzieli, jak budżet wygląda. Budżet został przyjęty i było jasne, jak wygląda. Wszystkie dochody i wydatki były jasne. My dzisiaj zostawiamy budżet w lepszej kondycji, niż oni zostawili w 2015 roku. Czyli zadłużenie jest mniejsze względem PKB niż w 2015 rok, więc o czym my tu mówimy?"

W niedzielę, 22 października, europosłanka PiS Anna Zalewska, goszcząc w programie "7. dzień tygodnia Radia ZET" w dyskusji z prowadzącym rozmowę dziennikarzem Andrzejem Stankiewiczem przekonywała: "Ale to pokażmy tylko o deficycie budżetowym, że jest mniejszy niż w 2015 roku, kiedy dwa razy mniej było w dochodach - około 300 milionów (posłanka przejęzyczyła się, zapewne chodziło jej o 300 miliardów - red.), teraz jest 600 [miliardów], no naprawdę operujmy faktami". Tego samego dnia europosłanka opublikowała fragment rozmowy z tym cytatem w serwisie X.com.

Wbrew temu, co twierdzi minister Buda, jest o czym mówić. Po publikacji danych resortu finansów w wypowiedziach polityków powracają wprowadzające w błąd narracje o stanie budżetu państwa.

Czym jest deficyt budżetowy? W tym roku ma wynieść więcej niż w 2015 roku

Deficyt budżetowy to ujemna różnica między dochodami a wydatkami budżetu państwa, wyjaśnia sejmowy leksykon budżetowy. W uchwalonej przez Sejm 15 grudnia 2022 roku (opozycja była przeciw) ustawie budżetowej na 2023 rok zapisano, że dochody budżetowe wyniosą 604,5 mld zł, a wydatki 672,5. Czyli deficyt budżetu państwa miał wynieść maksymalnie do 68 mld zł. Nowelizacja budżetu na ten rok, przyjęta przez Sejm 7 lipca 2023 roku, powiększyła deficyt o 24 mld zł, czyli do 92 mld zł.

Obecnie deficyt wcale nie jest mniejszy niż w 2015 roku, jak twierdziła w niedzielę w Radiu ZET europosłanka Anna Zalewska. Na koniec września 2015 roku deficyt budżetowy wynosił 31,1 mld zł - wynika z danych resortu finansów. Za to na koniec tego samego miesiąca w 2023 roku (najnowsze dostępne dane) jest to 34,7 mld zł, czyli o 6,6 mld więcej. Stanowi to 37,7 proc. planowanego deficytu za cały rok 2023 (92 mld zł). Przypomnijmy, że deficyt za cały 2015 rok wynosił 42,6 mld zł.

Deficyt budżetowy w Polsce w latach 2000-2024Mateusz Krymski/PAP

Słowa europosłanki o budżecie z niedzieli skomentował na X.com Rafał Mundry: "(...) Dziś deficyt nie jest mniejszy niż w 2015. W X 2015 było to 31,1 mld zł (42,6 mld za cały rok). Dziś mamy 34,7 mld zł (92 mld zł to plan na koniec roku)".

"Wszystkie dochody i wydatki były jasne". Od kilku lat funkcjonuje proceder stosowania trików księgowych zaniżających deficyt budżetowy

Kwota deficytu znana z nowych danych resortu finansów to tylko część rzeczywistego deficytu. Ekonomiści tłumaczyli już wcześniej, na czym polegają księgowe triki rządu. "Słowo 'budżet' sugeruje dla przeciętnego odbiorcy, że są to całe finanse. Niestety od kilku lat prowadzony jest proceder omijania konstytucyjnej definicji budżetu, stosowania różnego rodzaju trików księgowych, które zaniżają deficyt i to wprowadza społeczeństwo w błąd" - wyjaśniał w nagraniu opublikowanym 9 marca 2023 roku na kanale SGH w serwisie YouTube doktor Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych (IFP) i adiunkt w Szkole Głównej Handlowej.

"Triki księgowe" za pomocą których rząd zaniża deficyt, dr Dudek omówił 4 stycznia 2023 roku w Senacie podczas seminarium "Jaki budżet dla Polski? Fałszywy czy prawdziwy?", gdzie występował jako członek Rady Gospodarczej – Zespołu Doradców ds. Gospodarczych przy Marszałku Senatu RP. Mówił wtedy o siedmiu "trikach głównych" ministra finansów:

Wystąpienie dra Dudka zaczyna się w 13'40'' poniższego materiału:

Trzy pierwsze i najważniejsze punkty tamtego zestawienia dr Dudek objaśnił także w nagraniu dla SGH. "Te triki to jest, po pierwsze, wyprowadzenie miliardów wydatków do funduszy przy Banku Gospodarstwa Krajowego. Tam można szacować ten deficyt między 20 a 30 miliardów złotych. Dodatkowo rząd stosuje taki kreatywny trik: rozdaje obligacje zamiast dotacji, na przykład pieniądze dla telewizji publicznej, które wywołują emocje w związku polityką. Ale tu jest drugie dno: ponieważ telewizja dostaje dotacje nie w postaci gotówki, tylko obligacje. Później daje te obligacje do Radia Koszalin czy [Radia] Białystok, władze tych jednostek telewizji czy radia idą na rynek, sprzedają, mają gotówkę i wydają to na różnego rodzaju potrzeby. To jest jakiś absurd, który zaniża deficyt, bo obligacja nie jest wliczana do wydatków, ale jest później zamieniana na wydatek, tylko z pominięciem definicji deficytu. I to jest nie tylko telewizja, bo tych operacji było wiele, to jest ponad 20 miliardów złotych, czyli już mamy kolejne 20 miliardów złotych" - mówił dr Dudek. Ekonomista rozwija też trzeci punkt swojej listy: "Rząd też daje bezpośrednie pożyczki do różnego rodzaju podmiotów. Krytykował poprzednich rządzących, że pożyczki zniekształcają obraz finansów publicznych i również to samo robi".

W komentarzu przekazanym Konkret24 doktor Dudek podkreśla, że "wynik budżetu państwa, ten publikowany przez Ministerstwo Finansów nie pokazuje prawdziwego stanu finansów publicznych" I dodaje: "Trzeba wprost stwierdzić, że oficjalny budżet państwa jest fikcją. Rząd PIS w ciągu kilku ostatnich lat wyprowadził z budżetu państwa do szarej strefy, do równoległego budżetu poza kontrolą parlamentu, wydatki na łączną kwotę ponad 300 mld zł". 

Szef IFP zauważa też, że "rzekomy deficyt budżetu państwa w 2023 w kwocie 92 mld zł to kłamstwo". Dowodem na to są szacunki Eurostatu przedstawione w opublikowanej w październiku notyfikacji fiskalnej Polski. "Eurostat właśnie ujawnił przesłane przed wyborami do Brukseli przez rząd PIS dane, na podstawie których można oszacować prawdziwy deficyt budżetu państwa, tzw. sektor rządowy wynosi 158 mld zł. Oprócz tego zanotowano deficyt w sektorze ubezpieczeń społecznych, bo nie zabezpieczono środków na 13. i 14. emerytury. Deficyt w sektorze społecznym to dodatkowe 15 mld zł. Gdyby to było sfinansowane dotacją to prawdziwy deficyt budżetu państwa, sektora rządowego wynosi aż 173,3 mld zł zamiast podawanych opinii publicznej 92 mld zł" - zauważa dr Dudek (wytłuszczenie własne). "To są dane resortu finansów, wysłane przed wyborami do Komisji Europejskiej. Gdyby nie oszustwo budżetowe, gdyby nie proceder zorganizowanej grupy łamiącej zasady finansów publicznych i art. 219 konstytucji, wyborcy dowiedzieliby się o prawdziwym deficycie budżetowym przed wyborami. Pod tym względem wybory też nie były uczciwe, bo wyborcy nie mieli wiedzy o prawdziwym deficycie budżetowym" - dodaje.

Ekspert zauważa, że dodatkowo deficyt samorządów według danych przekazanych przez polski rząd do Brukseli przekracza 190 mld zł. "Łączny deficyt całego sektora finansów publicznych to według danych wysłanych do Brukseli ponad 192 mld zł. To więcej niż w czasie wybuchu pandemii COVID-19 w 2020 roku. Wtedy deficyt wynosił 162 mld zł. Ale będzie jeszcze gorzej, bo plan dochodów w budżecie nie będzie wykonany, czyli deficyt całych finansów przekroczy 200 mld zł, tj. ponad 6 proc. PKB. W 2015 roku deficyt całych finansów według metodologii europejskiej wynosił 47 mld zł. Czyli teraz jest wyższy prawie pięciokrotnie" - wyjaśnia.

"Czyli co? Sytuacja jest rzekomo tak 'świetna' w finansach, że jest gorsza niż w czasie największej pandemii od 100 lat. A deficyt jest 5 razy wyższy niż na początku rządzenia. Te liczby mówią same za siebie, obnażają kłamstwo. To są liczby przygotowane przez rząd i wysłane przed wyborami do Brukseli. Brukseli nie mogą oszukać, oszukują polskie społeczeństwo" - ocenia szef IFP.

Dr Dudek zauważa też, że Polskę czeka procedura nadmiernego deficytu, stosowana w przypadku gdy państwo członkowskie narusza określone kryteria dyscypliny budżetowej. "Jak przyznaje nawet Ministerstwo Finansów w Wieloletnim Planie Finansów Państwa na podstawie faktu, że deficyt przekracza w tym roku 3 proc. wobec Polski w 2024 będzie wszczęta procedura nadmiernego deficytu, tzw. procedura EDP. Deficyt będzie ponad dwa razy wyższy niż dopuszczalny poziom, a więc nie ma żadnych szans, aby uniknąć tej procedury. Jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego Polska ma pewną procedurę nadmiernego a nie niskiego deficytu? Znowu kłamstwo" - stwierdza.

Wysoka inflacja "pozytywnie wpływa na relację parametrów finansów publicznych do PKB"

Minister Buda po opublikowaniu danych Ministerstwa Finansów mówił, że deficyt, jak i zadłużenie względem PKB, jest obecnie niższe niż 2015 roku, gdy Zjednoczona Prawica przejmowała rządy. Mueller zauważał, że "jeszcze większy deficyt w stosunku do PKB był za czasów, gdy premierem był Donald Tusk". To prawda: deficyt w relacji do PKB na koniec 2022 roku wynosił 0,4 proc., a w 2015 roku było to 2,4 proc. Dług publiczny (tj. dług sektora instytucji rządowych i samorządowych, EDP) w relacji do PKB na koniec 2022 roku wynosił 49,1 proc., a w 2015 roku niewiele więcej, bo 51,3 proc. Jednak należy wyraźnie podkreślić, że przekaz rządzących to tylko jedna, korzystna dla nich strona medalu. Ekonomiści pokazują drugą stronę, czyli jak galopująca inflacja obniża relację deficytu oraz długu do PKB i zafałszowuje ocenę rzeczywistej sytuacji finansów publicznych. O tym na Konkret24 pisaliśmy we wrześniu, gdy wiceminister finansów Artur Soboń przekonywał: "My jesteśmy tym rządem, który zmniejszał polski dług".

Wysoka inflacja powoduje wzrost dochodów budżetu państwa - a tym samym rośnie wartość nominalnego PKB, względem którego określa się procent długu publicznego. Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego inflacja wyniosła 8,2 proc. w ujęciu rocznym we wrześniu 2023 roku. W tym roku była najwyższa w lutym - wtedy wynosiła 18,4 proc. Średnioroczna inflacja na koniec 2022 roku wynosiła 14,4 proc. - ostatnio inflacja na podobnym poziomie była w 1997 roku (14,9 proc.). Na koniec 2015 roku w Polsce mieliśmy ujemną inflację na poziomie -0,9 proc. - wynika z danych GUS.

We wrześniu w komentarzu dla Konkret24 Marcin Zieliński, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, wyjaśniał: "Relację długu publicznego do PKB oblicza się na podstawie nominalnej kwoty długu publicznego i - co niezwykle istotne - nominalnego PKB". I tłumaczył dalej: "W warunkach szybko rosnących cen gospodarka może nominalnie rosnąć nawet wtedy, gdy w ujęciu realnym, czyli po oczyszczeniu PKB z wpływu inflacji, kurczy się. Bardzo wysoka inflacja w 2022 roku przyczyniła się w dużym stopniu do wzrostu nominalnego PKB, który urósł o 17 procent. Podczas gdy realny PKB zwiększył się o 5,1 procent".

Podobnie uważają autorzy raportu Instytutu Odpowiedzialnych Finansów, Fundacji Przyjazny Kraj i Instytutu Finansów Publicznych pt. "Zagrożenia nadmiernego długu publicznego. Edycja 2023". Stwierdzają w nim, że "w 2022 r. spadek relacji długu do PKB w dużym stopniu był spowodowany galopującą inflacją w tym okresie". W rozdziale "Dług publiczny a procesy inflacyjne" wyjaśniono: "Inflacja pozytywnie wpływa na relację parametrów finansów publicznych do PKB. Inflacja obniża relację długu do PKB i relację deficytu do PKB". Dalej czytamy:

"Galopująca inflacja zafałszowuje ocenę rzeczywistej sytuacji finansów publicznych. (...) Jeszcze bardziej złudne jest opieranie się na relacji agregatów fiskalnych (deficyt, dług) do PKB. Wpływ wysokiej inflacji na deflator PKB powoduje bowiem 'sztuczne' wyrastanie z długu publicznego: nie odbywa się ono dzięki wzrostowi gospodarczemu, a jest efektem statystycznym wynikającym z inflacji (wzrostu części nominalnej, nie realnej PKB). Szczególnie adekwatne to stwierdzenie będzie w roku bieżącym, w którym polskie PKB nie przekroczy prawdopodobnie 1 procent". 

Aktualizacja Artykuł zaktualizowano 25 października 2023 o komentarz dra Sławomira Dudka, który przesłano już po publikacji.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje informacja, jakoby Biały Dom miał zażądać od prezydenta Zełenskiego założenia garnituru na spotkanie z prezydentem USA - i że to był warunek odbycia tego spotkania. Przekaz ten w polskiej sieci szeroko rozpowszechniały anonimowe konta. To narracja zgodna z prorosyjską dezinformacją, której celem jest dyskredytowanie prezydenta Ukrainy. Jednak nie ma potwierdzenia, że Biały Dom postawił taki warunek.

Zełenski "musi założyć garnitur"? Propaganda reaguje na wizytę w Białym Domu

Zełenski "musi założyć garnitur"? Propaganda reaguje na wizytę w Białym Domu

Źródło:
Konkret24

"Czego amerykańskie media nie pokazały" - brzmi komentarz do rozpowszechnianego w mediach społecznościowych filmu. Ma przedstawiać scenę, gdy amerykańscy piloci "narysowali" na niebie gwiazdę dla Putina podczas szczytu na Alasce. Film robi wrażenie, ale nie wierzcie w te opisy - choć rosyjska propaganda bardzo próbuje nas do tego przekonać.

"Gwiazda" od Trumpa dla Putina? Tak głosi przekaz Kremla

"Gwiazda" od Trumpa dla Putina? Tak głosi przekaz Kremla

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki złożył projekt ustawy o ochronie polskiej wsi - w tym przed wyprzedażą ziemi obcokrajowcom. Teraz politycy przeciwnych opcji kłócą się, za których rządów sprzedano więcej polskiej ziemi. Obie strony jednak wprowadzają w błąd, prezentując dane albo wybiórczo, albo bez kontekstu. A ten jest istotny.

Nawrocki o "wyprzedaży polskiej ziemi", rząd podaje dane. Czego nie pokazują?

Nawrocki o "wyprzedaży polskiej ziemi", rząd podaje dane. Czego nie pokazują?

Źródło:
Konkret24

W sieci od lipca rozchodzi się przekaz, jakoby rolnicy byli karani "za korzystanie z własnej studni" - co wielu internautów rozumie jako sytuację nową, wymuszoną kolejnymi restrykcjami Unii Europejskiej. To manipulacja, choć kary rzeczywiście są - lecz za coś innego i nie od dzisiaj. Natomiast resort infrastruktury analizuje inny problem.

"Kary za korzystanie z własnej studni"? Ministerstwo: "trwa analiza problemu"

"Kary za korzystanie z własnej studni"? Ministerstwo: "trwa analiza problemu"

Źródło:
Konkret24