Prawnicy: wniosek marszałek Sejmu do TK oparty na fałszywej przesłance


Marszałek Sejmu Elżbieta Witek skierowała wniosek do Trybunału Konstytucyjnego dotyczący możliwości przesunięcia terminu wyborów prezydenckich. Po analizie tego wniosku prawnicy oceniają: jest oparty na fałszywej przesłance, że konstytucja daje marszałkowi Sejmu kompetencję do wielokrotnego wyznaczania terminu wyborów prezydenckich. Nie ma takiego przepisu.

Termin wyborów prezydenckich pozostaje na razie bez zmian: 10 maja. Senat we wtorek 5 maja wieczorem odrzucił przyjętą na początku kwietnia przez Sejm ustawę przewidującą wybory w pełni korespondencyjne. Ustawa trafi teraz do Sejmu. Jednak już we wtorek wieczorem marszałek Senatu Elżbieta Witek zapowiedziała w telewizji publicznej: "Jutro z samego rana kieruję wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, w którym chcę zapytać, czy przesunięcie przeze mnie terminu wyborów będzie sprzeczne bądź zgodne z konstytucją". Dodała, że będzie prosiła TK, by jej wniosek był rozpatrzony szybko.

We wniosku do Trybunału Konstytucyjnego złożonym przez Elżbietę Witek w środę 6 maja prosi ona "o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją art. 289 par. 1 kodeksu wyborczego". Zwraca uwagę, że artykuł ten zawiera treści, których nie zawiera art. 128 ust. 2 konstytucji. Podważany przepis brzmi:

Wybory zarządza Marszałek Sejmu nie wcześniej niż na 7 miesięcy i nie później niż na 6 miesięcy przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej i wyznacza ich datę na dzień wolny od pracy przypadający nie wcześniej niż na 100 dni i nie później niż na 75 dni przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej. art. 289 par. 1 Kodeksu wyborczego

Konstytucjonaliści, których Konkret24 poprosił o opinię, są zdania, że marszałek Sejmu nie ma możliwości przesunięcia wcześniej ustalonego terminu wyborów prezydenckich. Ich zdaniem ta kompetencja ma "charakter jednorazowy". Termin wyborów prezydenckich na 10 maja marszałek Witek ustaliła postanowieniem z 5 lutego.

Wspomniany we wniosku marszałek artykuł Kodeksu wyborczego miałby być niezgodny z tym przepisem konstytucji:

Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej zarządza Marszałek Sejmu na dzień przypadający nie wcześniej niż na 100 dni i nie później niż na 75 dni przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej, a w razie opróżnienia urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej - nie później niż w czternastym dniu po opróżnieniu urzędu, wyznaczając datę wyborów na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów. art. 128 ust. 2 Konstytucji RP

Marszałek powołała się we wniosku także na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 3 listopada 2006 roku: "Nie ulega wątpliwości, że np. w okolicznościach zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa, ładu społecznego Rzeczypospolitej, usprawiedliwione może być pierwszeństwo jednych wartości nad innymi, zwłaszcza gdy chodzi o wartości proceduralno-zabezpieczające. Nie można także tracić z pola widzenia faktu, że proceduralne aspekty funkcjonowania prawa nie egzystują w normatywnej próżni; nie istnieją same dla siebie, lecz służyć mają wartościom prawnomaterialnym".

"Biorąc pod uwagę stanowisko Przewodniczącego PKW"

Marszałek Witek tłumaczy we wniosku, że wspomniany art. 289 Kodeksu wyborczego "ogranicza kompetencję Marszałka Sejmu do określania dnia wyborów". Zwraca uwagę, że w artykule 128 konstytucji "nie ma mowy o obowiązku zarządzenia przez Marszałka Sejmu wyborów nie wcześniej niż na 7 miesięcy i nie później niż na 6 miesięcy przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta". Ponadto pisze, że w konstytucji mowa jest o "dniu wyborów", a nie "dniu wolnym".

Dzień wcześniej w wypowiedzi dla TVP tłumaczyła: "Nigdzie nie znalazłam przepisu, który, po pierwsze, wskazywałby na to, że marszałek Sejmu nie może zmienić swojej decyzji, bo mamy do czynienia ze stanem wyższej konieczności w tym przypadku. Nie ma nigdzie takiego przepisu, który nie pozwalałby na to, ale nie ma też wprost zapisu, który mówiłby o tym, że marszałek może to zrobić" - dodała. Podkreślała, że ustawa o PKW precyzuje, iż dzień wyborów musi być dniem wolnym od pracy, ale nic nie mówi o ewentualnej zmianie terminu wyborów.

Wniosek marszałek Sejmu do Trybunału Konstytucyjnego

Elżbieta Witek przypomniała we wniosku do TK, że już 5 maja zapytała przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej, "czy PKW jako najwyższy organ wyborczy do przeprowadzenia wyborów jest w stanie zorganizować i przeprowadzić wybory w dniu 10 maja". Szef PKW Sylwester Marciniak odpowiedział, że przeprowadzenie wyborów 10 maja jest niemożliwe z przyczyn prawnych i organizacyjnych. Jego odpowiedź również znalazła się we wniosku do TK.

"Stanowisko Państwowej Komisji Wyborczej w przedmiocie możliwości przeprowadzenia wyborów ma istotne znaczenie, ponieważ to PKW, a nie Marszałek lub inny organ przeprowadza wybory Prezydenta" - argumentuje Elżbieta Witek. "Jeśli PKW w sposób oficjalny i jednoznaczny poddaje w wątpliwość możliwość przeprowadzenia wyborów 10 maja 2020 roku, przyjąć należy, że istnieją realne przeszkody uniemożliwiające ich przeprowadzenie w tym dniu" - dodaje.

Przypomina, że wybory muszą być powszechne, bezpośrednie i tajne. "Biorąc pod uwagę stanowisko Przewodniczącego PKW (...), przeprowadzenie wyborów 10 maja 2020 roku rodzi bardzo poważne ryzyko naruszenia zasady powszechności prawa do głosowania oraz czynnego prawa wyborczego" - pisze, powołując się kolejno na art. 127 ust. 1 i art. 62 konstytucji.

Czytaj: Kiedy konstytucja wskazuje uprawnienie marszałka Sejmu do wystąpienia z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska od razu 6 maja wszczęła postępowanie dotyczące konstytucyjności ewentualnego przesunięcia terminu wyborów prezydenckich.

"Żaden przepis Konstytucji nie przyznaje Marszałkowi Sejmu kompetencji..."

Prawnicy zwracają uwagę, że to nie art. 289 Kodeksu wyborczego, tylko art. 128 ust. 2 konstytucji zakazuje marszałkowi Sejmu zmianę terminu wyborów. Jak napisała prof. Anna Rakowska-Trela, konstytucjonalistka z Uniwersytetu Łódzkiego, "konstytucyjna kompetencja marszałka Sejmu do wyznaczania terminu wyborów ma charakter jednorazowy i została zrealizowana w postanowieniu z 5 lutego 2020 r.".

Profesor Rakowska-Trela podkreśla, że zakaz zmiany terminu wyborów ma umocowanie konstytucyjne, nie ustawowe. "Art. 128 ust. 2 daje jednorazową kompetencję Marszałkowi Senatu do wyznaczenia terminu wyborów. Interpretacja przeciwna rozmontowałaby kalendarz wyborczy, dawała możliwość stawiania słusznych zarzutów tym, którzy w dotychczasowych terminach nie zdążyli dopełnić pewnych czynności związanych np. z kandydowaniem (a gdyby mieli więcej czasu, to być może by zdążyli je dopełnić), wreszcie pozbawiła znaczną liczbę obywateli prawa kandydowania" - tłumaczy.

"Żaden przepis Konstytucji nie przyznaje Marszałkowi Sejmu kompetencji do wielokrotnego wyznaczania dnia głosowania czy odwoływania głosowania już wyznaczonego na określony dzień albo wyznaczania alternatywnych dni głosowania" – stwierdza dr hab. Monika Florczak-Wątor, profesor w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, w opinii dla Konkret24. Wyjaśnia, że marszałek Sejmu, tak jak każdy organ państwa, może działać tylko na podstawie prawa i w jego granicach, o czym mówi art. 7 konstytucji. "Jeśli organ nie ma kompetencji do działania (np. do zmiany dnia wyborów), a mimo to podejmuje działanie, to narusza prawo. W tym wypadku byłoby to naruszenie art. 128 Konstytucji" – uważa konstytucjonalistka.

Jej zdaniem wniosek do TK nic w tym zakresie nie zmieni, bo zakaz przesuwania wyznaczonego terminu wyborów prezydenckich wynika z konstytucji, a nie z Kodeksu wyborczego. Konstytucja tylko w jednym przypadku zezwala na wstrzymanie toczącego się procesu wyborczego - to przypadek ogłoszenia stanu nadzwyczajnego, gdyż wtedy – zgodnie z art. 228 ust. 7 – "nie mogą być przeprowadzone wybory". Jeśli więc wybory zostały zarządzone, a następnie wprowadzono stan nadzwyczajny, to dopiero po 90 dniach po zakończeniu stanu nadzwyczajnego można kontynuować proces wyborczy.

"Trybunał Konstytucyjny nie ma więc kompetencji ani do zmiany art. 128 Konstytucji, ani do przyznania Marszałkowi Sejmu uprawnienia do dowolnego przesuwania wyznaczonego terminu wyborów prezydenckich" – podkreśla prof. Florczak-Wątor.

"Żadna wykładnia nie pozwala na wysnucie wniosku"

Tego samego zdania jest dr Bogna Baczyńska, konstytucjonalistka z Uniwersytetu Szczecińskiego. "Wniosek pani marszałek Witek bazuje na fałszywej przesłance, którą można sprowadzić do założenia, że Konstytucja daje marszałkowi Sejmu kompetencję do wielokrotnego wyznaczania terminu wyborów prezydenckich, byle mieściły się one w przedziale wyznaczonym w ustawie zasadniczej i Kodeksie wyborczym co do kadencji prezydenta" - ocenia dr Baczyńska dla Konkret24.

Dodaje, że "dosłowne brzmienie przepisu Konstytucji mówi o dniu (jednym jedynym) i żadna wykładnia tego przepisu, a więc ani literalna, ani systemowa, ani historyczna, ani logiczna, czy w końcu teleologiczna, nie pozwala na wysnucie wniosku, że marszałek Sejmu może dowolnie ten termin zmieniać w obrębie zakreślonego okresu 25 dni".

Zdaniem dr Baczyńskiej nie zachodzi sprzeczność między konstytucją a Kodeksem wyborczym. "W ustawie dochodzi do konkretyzacji ogólnych postanowień Konstytucji i zgodnie z zasadą nadrzędności - ustawa ma być zgodna z Konstytucją i nie może być z nią sprzeczna, a także musi rozwijać jej postanowienia. Wyznaczenie terminu wyborów jest więc właśnie rozwinięciem postanowienia ustawy zasadniczej" – tłumaczy prawniczka. "Nie ma mowy o zasadności wniosku marszałek Witek" - podsumowuje.

"Przepis zgodny z konstytucją"

Konstytucjonalista dr Mateusz Radajewski z Wydziału Prawa SWPS we Wrocławiu wniosek marszałek Sejmu do TK uznaje za dość ciekawy. "Orzeczenie TK, w którym zgodziłby się on, że art. 289 § 1 Kodeksu wyborczego rozumiany jako ograniczający możliwość przesunięcia terminu wyborów w nadzwyczajnych okolicznościach jest niezgodny z Konstytucją, otworzyłoby drogę do przełożenia głosowania na inny dzień" – stwierdza w opinii dla Konkret24. Jego zdaniem należałoby bowiem wówczas uznać, że nie ma do tego przeszkód ustawowych. "Być może usunęłoby to też wątpliwości konstytucyjne dotyczące takiego działania, ale o tym zdecyduje ostatecznie Sąd Najwyższy, rozstrzygając o ważności wyborów" - podkreśla dr Radajewski.

Inaczej tę kwestię widzi prof. Piotr Mikuli, szef Katedry Prawa Ustrojowego Porównawczego Uniwersytetu Jagiellońskiego. "We wniosku generalnie chodzi o to, by Trybunał Konstytucyjny uznał niezgodność z konstytucją wyprowadzanej z tego przepisu (art. 289 Kodeksu wyborczego – red.) normy zakazującej zmianę terminu w sytuacjach ekstremalnych, co umożliwiłoby po wyroku wydanie postanowienia o zmianie daty wyborów" – stwierdza prof. Mikuli. "W mojej ocenie tak rozumiany przepis, to jest zakazujący przesuwania terminu wyborów, jest zgodny z konstytucją" – podkreśla. I jak dodaje, gdy okoliczności są tego rodzaju, że nie da się przeprowadzić wyborów, sytuacja jest na tyle poważna i dramatyczna, to wymusza wprowadzenie jednego ze stanów nadzwyczajnych.

Czy TK zdąży przed wyborami?

"Działanie marszałek Sejmu wydaje się jednak spóźnione" – wskazuje dr. Radajewski. Ustawa o organizacji i trybie postępowania przed TK wyklucza, by Trybunał mógł się zająć tym wnioskiem jeszcze przed 10 maja. "Nie można jednak wykluczyć" – prognozuje konstytucjonalista – "że prezes TK, powołując się na stan wyższej konieczności, zdecyduje się na złamanie ustawowych terminów rozpatrywania spraw przez Trybunał".

W piśmie informującym o wszczęciu postępowania prezes TK napisała, że czas na zajęcie stanowiska w tej sprawie upływa 7 maja o godzinie 10. Dotyczy to także Rzecznika Praw Obywatelskich, który zgodnie z przepisami o postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym ma 30 dni na odpowiedź. "Niemniej – kierując się w tym wypadku zasadą współdziałania organów państwa – RPO przyłączy się do postępowania i przedstawi stanowisko we wskazanym terminie. RPO będzie także wnioskował o przeprowadzenie rozprawy oraz o nierozstrzyganie sprawy na posiedzeniu niejawnym" – czytamy w komunikacie RPO.

"Pamiętać ponadto trzeba, że ważność samego orzeczenia TK będzie mogła być kwestionowana, jeżeli w jego wydaniu będą brali udział tzw. dublerzy, tj. osoby wybrane na stanowiska sędziowskie już uprzednio obsadzone" – podkreśla dr Radajewski.

Autor: Piotr Jaźwiński, Jan Kunert / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Leszek Szymański / PAP

Pozostałe wiadomości

"A czy państwo otrzymali już powołanie na ćwiczenia wojskowe..." - tego typu komentarze krążą w mediach społecznościowych w reakcji na publikowane w sieci karty powołań do wojska. Według nagłaśnianego przekazu wojsko ma teraz wysyłać więcej takich kart i to do osób "z łapanki". Uspokajamy i wyjaśniamy.

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

Źródło:
Konkret24

W sieci rozchodzi się opowieść o tym, jak to prezydent Wołodymyr Zełenski rzekomo kupił kasyno i hotel na Cyprze - posty o tym wrzucane są przy okazji różnych wypowiedzi dotyczących Ukrainy. To kolejny przykład historii stworzonej przez rosyjską propagandę po to, by zdyskredytować ukraińskiego prezydenta - ale też tych, którzy pomagają Ukrainie. W tym między innymi polski rząd.

Zełenski, hotel i kasyno na Cyprze. Jak rosyjska propaganda tworzy napięcia dyplomatyczne

Zełenski, hotel i kasyno na Cyprze. Jak rosyjska propaganda tworzy napięcia dyplomatyczne

Źródło:
Konkret24

Uczestnicy rolniczego protestu w Brukseli utrzymują, że jedną z przyczyn interwencji policji był fakt, że nieśli polskie flagi. Tak samo sugerował w swoim tekście rolniczy portal. Brukselska policja wyjaśnia, dlaczego polscy rolnicy "zostali poproszeni o przeniesienie się" w inne miejsce. Nie o flagę chodziło.

Rolnicy w Brukseli "osaczeni", bo "chodzili z polską flagą"? Policja wyjaśnia powód

Rolnicy w Brukseli "osaczeni", bo "chodzili z polską flagą"? Policja wyjaśnia powód

Źródło:
Konkret24

Jedni krytykują grafiki zdobiące autokar polskiej reprezentacji na Euro 2024, inni oburzają się, że taki sam autobus dostała reprezentacja Ukrainy. Dlaczego tak jest i skąd takie zdobienie wozów? Wyjaśniamy.

"Ukraina ma taki sam autobus jak Polska"? Nie tylko ona

"Ukraina ma taki sam autobus jak Polska"? Nie tylko ona

Źródło:
Konkret24

Jedni twierdzą, że zastrzeganie numeru PESEL to wstęp do likwidacji gotówki, inni - że chodzi o większą inwigilację obywateli. Wokół nowej usługi narosło już wiele fałszywych przekazów. Weryfikujemy je.

"Jest drugie dno" przy zastrzeżeniu numeru PESEL? Rozwiewamy mity

"Jest drugie dno" przy zastrzeżeniu numeru PESEL? Rozwiewamy mity

Źródło:
Konkret24

Samolot podnosi się z pasa startowego, gdy tuż za nim, na tym samym pasie, ląduje już inny - taką scenę widać na filmie opublikowanym w mediach społecznościowych. Komentujący uznał to "przykład synchronizacji lądowania", ale wielu internautów nie wierzy w prawdziwość filmu. Jaka jest prawda?

"Ciekawy przykład synchronizacji" lądowania i startu samolotów? Wręcz przeciwnie

"Ciekawy przykład synchronizacji" lądowania i startu samolotów? Wręcz przeciwnie

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS i Suwerennej Polski wykorzystują pismo wysłane przez Podlaski Urząd Wojewódzki do samorządowców jako dowód, jakoby rząd wydał "polecenie szukania miejsc na ośrodki dla nielegalnych migrantów". To przekaz nieprawdziwy, wzbudzający niepokój w lokalnej społeczności. Dokument dotyczy czego innego, a procedurę tę opisał dwa lata temu rząd Zjednoczonej Prawicy.

Rząd "szuka miejsc dla nielegalnych migrantów" na Podlasiu? O co chodzi z pismem wojewody

Rząd "szuka miejsc dla nielegalnych migrantów" na Podlasiu? O co chodzi z pismem wojewody

Źródło:
Konkret24

Według wielu internautów polsko-rosyjskę granicę na Mierzei Wiślanej wyznacza niski płot z siatki. Nagrania i zdjęcia publikowane w mediach społecznościowych pokazują dość liche ogrodzenie, które biegnie w poprzek plaży. Tyle że granica państwowa przebiega w innym miejscu i w inny sposób jest ochraniana. Wyjaśniamy.

"Tak wygląda nasza granica z Rosją"? Nie. Wygląda inaczej

"Tak wygląda nasza granica z Rosją"? Nie. Wygląda inaczej

Źródło:
Konkret24

W rozpoczynającym się jutro posiedzeniu Sejmu już nie będą brać udziału, a na mandaty posłów Parlamentu Europejskiego jeszcze czekają. Wyjaśniamy, jaka jest teraz sytuacja posłów, którzy w wyniku niedzielnych wyborów pojadą do Brukseli. I kiedy ich miejsca w Sejmie zostaną uzupełnione.

25 wybranych. Jeszcze nie są europosłami, a w Sejmie już nie zagłosują

25 wybranych. Jeszcze nie są europosłami, a w Sejmie już nie zagłosują

Źródło:
Konkret24, PAP

"W zamian za to wejdą prażone chrząszcze", "chyba trzeba wyjść z Unii, bo za chwile nic nie zjemy" - piszą oburzeni internauci, komentując rozpowszechnianą w sieci informację, jakoby Unia Europejska zakazała produkcji chipsów o smaku bekonowym. Tylko że to fake news. Chodzi o inny zakaz.

Unia zakazała chipsów o smaku bekonu? To nie tak, wyjaśniamy

Unia zakazała chipsów o smaku bekonu? To nie tak, wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Czy Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik i Daniel Obajtek mogą się już czuć bezpieczni, bo immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed wyborem"? Dyskusja na ten temat rozpoczęła się w sieci zaraz po ogłoszeniu wstępnych wyników głosowania. Tłumaczymy, czym różnią się sytuacje trójki przyszłych europosłów.

Immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed otrzymaniem mandatu"? To zależy

Immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed otrzymaniem mandatu"? To zależy

Źródło:
Konkret24

Podczas wizyty w Brukseli Jarosław Kaczyński przestrzegał przed "szaleństwem klimatycznym". Mówił, że człowiek nie wpływa na zmiany klimatu. Sugerował, że aby zredukować emisję CO2 do zera, trzeba by "zlikwidować ludzi w Europie". Przywoływał wątpliwe tezy naukowe. Nic z tego nie jest prawdą.

Kaczyński mówi o "szaleństwie klimatycznym" Brukseli. Cztery fałsze naraz

Kaczyński mówi o "szaleństwie klimatycznym" Brukseli. Cztery fałsze naraz

Źródło:
Konkret24

Telewizja Polska udostępniła redakcji Konkret24 informacje o zarobkach Jacka Kurskiego w latach 2016-2023. Startujący teraz do Parlamentu Europejskiego z list PiS były prezes TVP zarobił w sumie ponad 4,6 miliona złotych brutto. Wynagrodzenie rosło z roku na rok, w samym 2020 roku było to ponad milion.

Ile Jacek Kurski zarobił w TVP? Mamy pełne dane

Ile Jacek Kurski zarobił w TVP? Mamy pełne dane

Źródło:
Konkret24

W popularnym przekazie Niemcy i niemiecka firma rzekomo mają kontrolować poszukiwania "złóż surowców krytycznych" w okolicy Suwałk. Bogate złoża m.in. tytanu i wanadu jakoby "mają trafić do UE, a głównie do Niemiec". Poszukiwania rzeczywiście miały miejsce, ale ich celem wcale nie było wydobycie.

Na Suwalszczyźnie poszukują złóż krytycznych, "które mają trafić do Niemiec"? Wyjaśniamy

Na Suwalszczyźnie poszukują złóż krytycznych, "które mają trafić do Niemiec"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Po polskich ulicach "chodzą nielegalni, niezidentyfikowani migranci" - alarmują politycy PiS i Suwerennej Polski. Opowiadają, że relokacja w ramach paktu migracyjnego się już zaczęła, bo Niemcy przysłali nam tysiące migrantów "w ostatnich kilku miesiącach". Przestrzegamy: to przekaz fałszywy. Pakt migracyjny nie wszedł w życie, nie ma relokacji w jego ramach. Wyjaśniamy, jakie dane wykorzystano w tej narracji.

Prawica: "pakt migracyjny już działa", "Polska przyjmuje migrantów z Niemiec". Nie, to fałsz

Prawica: "pakt migracyjny już działa", "Polska przyjmuje migrantów z Niemiec". Nie, to fałsz

Źródło:
Konkret24

Pomagaliśmy straży pożarnej i szpitalom, nie braliśmy pieniędzy dla siebie, prawo na to pozwalało - tłumaczą politycy Suwerennej Polski i PiS, odpierając zarzuty w aferze Funduszu Sprawiedliwości. Rafał Bochenek mówi o "odwracaniu pojęć" i "nadawaniu nowego znaczenia" temu, co robił rząd Zjednoczonej Prawicy. Jednak to Suwerenna Polska stosuje strategię "odwracania pojęć" i manipuluje opinią publiczną. Wyjaśniamy.

Afera Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje Suwerennej Polski po ujawnieniu taśm

Afera Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje Suwerennej Polski po ujawnieniu taśm

Źródło:
Konkret24

"Ktoś wie co to za bydło było wczoraj na Placu Zamkowym?" - zapytał jeden z internautów, którego wpis ze zdjęciem pokazującym zaśmieconą ulicę zatacza coraz szersze kręgi w sieci. Nie ma ono jednak nic wspólnego z wiecem w Warszawie.

Tak wyglądał plac Zamkowy w Warszawie po manifestacji 4 czerwca? To inne miasto

Tak wyglądał plac Zamkowy w Warszawie po manifestacji 4 czerwca? To inne miasto

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na wiecach uspokaja Polaków, że żyją w bezpiecznym kraju. Tłumaczy, że "rozpoczął to jego świętej pamięci brat, kiedy został ministrem sprawiedliwości". Wtedy to bowiem według prezesa PiS przestępczość w Polsce zaczęła spadać. Dane pokazują raczej trend przeciwny.

Jarosław o Lechu: "mocno dokręcił śrubę" i przestępczość "zaczęła spadać". Dane nie potwierdzają

Jarosław o Lechu: "mocno dokręcił śrubę" i przestępczość "zaczęła spadać". Dane nie potwierdzają

Źródło:
Konkret24

"Wystarczyło kilka miesięcy rządów koalicji 13 grudnia, a zyski Orlenu spadają" - oświadczył poseł PiS Radosław Fogiel, komentując wyniki spółki za pierwszy kwartał 2024 roku. Eksperci przeanalizowali dokładnie te dane i wskazują rzeczywistych "trzech głównych winowajców".

Fogiel o spadku zysku Orlenu po "kilku miesiącach rządów". Eksperci: oto winowajcy

Fogiel o spadku zysku Orlenu po "kilku miesiącach rządów". Eksperci: oto winowajcy

Źródło:
Konkret24

Kandydatka PiS do europarlamentu Małgorzata Gosiewska broni prezesa partii - jej zdaniem Jarosław Kaczyński nigdy nie mówił, że migranci przenoszą pasożyty. Przypominamy, kiedy takie słowa padły.

Kaczyński, migranci i pasożyty. Gosiewska: nie ma takiego cytatu. Jest

Kaczyński, migranci i pasożyty. Gosiewska: nie ma takiego cytatu. Jest

Źródło:
Konkret24

Europoseł Adam Bielan twierdzi, że obecna koalicja rządząca nie protestowała w 2017 roku przeciwko ustawie, która zmieniła zasady funkcjonowania Funduszu Sprawiedliwości. To nieprawda. Przypominamy, jak wyglądało głosowanie nad ustawą z wrzutką o Funduszu.

Bielan: obecnie rządzący nie protestowali, gdy zmieniano przepisy o Funduszu Sprawiedliwości. To nieprawda

Bielan: obecnie rządzący nie protestowali, gdy zmieniano przepisy o Funduszu Sprawiedliwości. To nieprawda

Źródło:
Konkret24

Po meczu siatkarskim w Suwałkach pojawiły się informacje o rzekomym wpuszczaniu za darmo ukraińskich kibiców. Te doniesienia nie są prawdziwe, a ich celem jest antagonizowanie obu narodów.

"Polscy kibice 130 złotych za bilet, Ukraińcy za darmo"? Nieprawda

"Polscy kibice 130 złotych za bilet, Ukraińcy za darmo"? Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Były prezes Rządowego Centrum Legislacji Krzysztof Szczucki twierdzi, że nie wykorzystywał tego stanowiska i publicznych pieniędzy do walki o fotel posła. Prześledziliśmy jego aktywności w okręgu, z którego startował. Już w prekampanii prezes RCL jeździł tam, by przekazać wozy strażakom, wspierać lokalnych polityków PiS, odsłaniać pomnik, wmurowywać kamień węgielny, rozdawać na ulicy kwiaty czy nawet papieskie encykliki.

"Co w tym złego?". Jak Szczucki za publiczne pieniądze promował samego siebie

"Co w tym złego?". Jak Szczucki za publiczne pieniądze promował samego siebie

Źródło:
Konkret24

W przekazie polityków Prawa i Sprawiedliwości rząd znacząco obniżył 14. emeryturę i wprowadził "program 1000 minus". Tyle że wysokość tego świadczenia była znana już dawno i zapisana w przepisach przyjętych jeszcze w 2021 roku, a ubiegłoroczna nadzwyczajna podwyżka wynikała z pomyłki Jarosława Kaczyńskiego.

PiS: rząd obniża 14. emeryturę. Takie przepisy przyjęto już w 2021 roku. Wyjaśniamy

PiS: rząd obniża 14. emeryturę. Takie przepisy przyjęto już w 2021 roku. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24