Wysokość kary za korupcję. Eksperci krytykują nowelizację kodeksu karnego, wiceminister zapowiada pozew


Wśród kilkudziesięciu senackich poprawek, jakie przyjął Sejm nowelizując Kodeks karny, jedna może doprowadzić do tego, że prezesi niektórych spółek z mniejszościowym udziałem Skarbu Państwa będą mogli liczyć na mniejsze wyroki za przestępstwa korupcyjne niż szefowie spółek, w których państwo ma ponad 50 proc. udziałów. Nowelizację krytykują prawnicy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, a wiceminister sprawiedliwości zapowiada skierowanie przeciw nim pozwu "za kłamstwo, a nie za krytykę".

Zdaniem prawników z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorów krytycznej analizy całej nowelizacji kodeksu karnego, prezesi takich spółek jak Orlen, PZU czy Azoty – jeśli popełnią przestępstwa korupcyjne, np. przyjmą lub obiecają łapówkę – mogą zostać skazani na karę od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. To efekt senackiej poprawki - gdyby jej nie było, to zagrożenie karą dla takich osób mogłoby wynieść osiem lat więzienia.

Senat proponuje 43 poprawki do nowelizacji Kodeksu karnego
Senat proponuje 43 poprawki do nowelizacji Kodeksu karnegotvn24

Senacka poprawka nr 15

Do tej kwestii odnosi się poprawka nr 15, którą do ustawy nowelizującej kodeks karny wprowadził Senat. Brzmi ona:

"w art. 1 w pkt 36 w lit. c, w § 19 w pkt 4 lit. b otrzymuje brzmienie: „b) spółce handlowej, w której udział Skarbu Państwa, jednostki samorządu terytorialnego lub państwowej osoby prawnej przekracza łącznie albo w odniesieniu do każdego z tych podmiotów 50% kapitału zakładowego lub 50% liczby akcji”."

Ta zmiana odnosi się do treści paragrafu 19 z artykułu 115 kodeksu karnego, który zawiera tzw. "objaśnienia wyrażeń ustawowych". Rząd zaproponował poszerzenie katalogu osób pełniących funkcje publiczne, a więc osób, którym stawiane są większe wymogi prawne i karne. Chciał, by członkowie władz wszystkich spółek z udziałem Skarbu Państwa stali się osobami pełniącymi funkcje publiczne. W projekcie, skierowanym do Sejmu zapisano: "osobą pełniącą funkcję publiczną jest (…) członek zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej, prezes, dyrektor lub jego zastępca, prokurent, główny księgowy lub skarbnik w (…) spółce handlowej z udziałem Skarbu Państwa, samorządu terytorialnego lub państwowej osoby prawnej".

W wersji senackiej, osobami pełniącymi takie funkcje stają się wyłącznie ci członkowie władz spółek, w których Skarb Państwa ma powyżej 50 proc. udziałów.

W uzasadnieniu do tej poprawki napisano: "W ocenie Senatu, większościowy pakiet udziałów lub akcji, tj. powyżej 50 proc., przysługujący Skarbowi Państwa, jednostce samorządu terytorialnego lub państwowej osobie prawnej, oznacza, że podmiot ten ma pozycję dominującą w tej spółce. W związku z powyższym uzasadnione jest w takim wypadku uznanie osoby będącej członkiem zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej, prezesem, dyrektorem lub jego zastępcą, prokurentem, głównym księgowym lub skarbnikiem takiego podmiotu za osobę pełniącą funkcję publiczną".

Senat przegłosował tę poprawkę 24 maja. Nie wzbudziła ona wśród senatorów żadnych wątpliwości, bo za jej przyjęciem było 72 parlamentarzystów izby wyższej.

Błąd posła, riposta ministra

Na skutki wprowadzenia senackiej poprawki nr 15 do Kodeksu karnego zwrócił uwagę poseł PO-KO Borys Budka podczas sejmowego głosowania. "Jeżeli państwo przyjmiecie tę poprawkę, to wasz kolega, np. prezes PKN Orlen, nie będzie podlegał odpowiedzialności karnej właśnie za przestępstwo łapownictwa w sektorze publicznym" – powiedział z sejmowej mównicy. I dodawał: "Serdecznie wam gratuluję takiego równościowego traktowania. Dla swoich tworzycie parasol ochronny".

Na wystąpienie opozycyjnego posła od razu zareagował wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. "Wszyscy ci, o których pan poseł wspomniał, są karani na podstawie art. 296a. Bardzo proszę o krytycyzm przy czytaniu wszelkich opinii, krążących fejków i tego typu rzeczy".

Art. 296a kodeksu karnego, który cytował wiceminister, stwierdza, że "kto, pełniąc funkcję kierowniczą w jednostce organizacyjnej wykonującej działalność gospodarczą lub pozostając z nią w stosunku pracy, umowy zlecenia lub umowy o dzieło, żąda lub przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, w zamian za nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku mogące wyrządzić tej jednostce szkodę majątkową albo stanowiące czyn nieuczciwej konkurencji lub niedopuszczalną czynność preferencyjną na rzecz nabywcy lub odbiorcy towaru, usługi lub świadczenia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5".

"Panie Pośle! Gratuluję wiedzy prawniczej" - tak minister Warchoł zwrócił się do posła Budki.

Ostatecznie za odrzuceniem tej poprawki zagłosowało 168 posłów, przeciw – 232, wstrzymało się 22 posłów. Sejm senacką poprawkę nr 15 przyjął.

Nie osiem, ale pięć lat

Sejmowa wymiana zdań między posłem Budką a wiceministrem Warchołem nie uszła uwadze prawników. Dr Mikołaj Małecki z UJ, autor bloga dogmatykarnisty.pl, jeden ze współautorów krytycznej analizy zmian w Kodeksie karnym, napisał na Twitterze:

"Minister Warchoł właśnie przyznał w Sejmie, że zmiany w kk łagodzą odpowiedzialność karną prezesów spółek Skarbu Państwa za korupcję: z max 8 lat (art. 228 kk) na max 5 lat (art. 296a k.k.). #bubelZiobry".

W kolejnym wpisie doprecyzował: "Poprawka senacka wyklucza niektórych prezesów z przestępstw korupcyjnych w sektorze publicznym. Chcąc jakkolwiek bronić tych absurdów, minister znalazł na szybko 296a k.k., że on pozwala ścigać (o sankcjach już oczywiście nie wspomniał, że to złagodzenie)".

Istotnie, zasadniczy przepis art. 228 kodeksu karnego stanowi: "Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8".

Ta kara rośnie do 10 lat, gdy taka osoba przyjmuje łapówkę za zachowanie stanowiące naruszenie prawa. Wzrasta jeszcze do 12 lat, gdy przyjęta łapówka jest znacznej wartości.

Tak więc, zgodnie z senacką poprawką, prezesi spółek z mniejszościowym udziałem skarbu państwa mogą być skazywani nie z art. 228 kk, a z artykułu 296a, o którym mówił w Sejmie wiceminister Warchoł.

Nie funkcjonariusze publiczni, a osoby pełniące funkcje publiczne

Do twitterowej wymiany zdań w tej kwestii włączył się nowy wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. "Totalna abberacja,prezesi takich spółek dopiero po noweli wprost stają się funkcjonariuszami publicznymi w myśl kk. Straszyliście,że za marginalny udział SP będą tak traktowani, więc przepis złagodzono. W skrócie, nowelizacja KK znacznie zaostrza sankcje za korupcję w spółkach" - napisał (pisownia oryginalna).

Gdyby tak było, jak napisał Sebastian Kaleta, to prezesi spółek z większościowym udziałem Skarbu Państwa za korupcję odpowiadaliby tak, jak funkcjonariusze publiczni (to m.in. prezydent, parlamentarzyści, urzędnicy rządowi, policjanci) - czyli zgodnie z art. 231 kk, w którym kara za przyjęcie łapówki wynosi 10 lat.

Tymczasem, poprawka dotyczyła tego, że menedżerowie takich spółek stają się osobami pełniącymi funkcje publiczne - a to m.in. samorządowcy czy osoby zatrudnione w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi. Do tej kategorii osób w kwestii korupcji odnoszą się przepisy art. 228, w którym karą za przyjęcie łapówki jest od pół roku do ośmiu lat więzienia.

Błąd wiceministra wytknął także dr Małecki.

Wiceminister Kaleta w kolejnym wpisie sprostował swoją wcześniejszą wypowiedź. "Tak, rzeczywiście się rozpędziłem i odnosiłem do rozszerzonej definicji osoby pełniącej funkcję publiczną zdefiniowaną art. 115. p.19 kk. Rozszerzenie katalogu pojęciowego tych osób ma łagodzić karę za korupcję ich dotyczącą? Jest to nieprawda".

Katalog osób pełniących funkcje publiczne rzeczywiście rozszerzono, ale jednocześnie ograniczono liczbę menedżerów spółek z udziałem Skarbu Państwa, w tym kluczowych, do tej kategorii przynależnych.

Prezes przestaje być osobą publiczną

Z wykazu "spółek nadzorowanych przez Prezesa Rady Ministrów oraz innych członków Rady Ministrów, pełnomocników Rządu lub państwowe osoby prawne, którym uprawnienia w zakresie wykonywania praw z akcji należących do Skarbu Państwa przekazał Prezes Rady Ministrów" wynika, że nadzór ten sprawowany jest nad 368 firmami w różnych formach prawno-organizacyjnych (włącznie ze statusem likwidacji czy upadłości).

"Normalnie" działających jest 277, z czego w 148 z nich Skarb Państwa ma poniżej 50 proc. udziałów - dziewięć takich spółek ma status spółki o istotnym znaczeniu: Giełda Papierów Wartościowych, Azoty, KGHM, Polska Grupa Górnicza, Polska Grupa Zbrojeniowa, Orlen, PZU, PKO BP, Tauron.

Strategiczne spółki z mniejszościowym udziałem Skarbu Państwakprm.gov.pl

Z chwilą podpisania nowelizacji kodeksu karnego przez prezydenta Andrzeja Dudę to właśnie prezesi tych firm, członkowie ich zarządów i rad nadzorczych będą, w odróżnieniu od swoich kolegów ze spółek z większościowym udziałem Skarbu Państwa, wyłączeni spod działania przepisów, zgodnie z którymi przestępstwa korupcyjne są zagrożone wyższymi karami. Czyli np. prezes Orlenu, w którym Skarb Państwa ma 27,5-procentowy udział, za ewentualne przyjęcie łapówki może zostać skazany na pięć lat więzienia, gdy tymczasem prezes spółki Uzdrowisko Rabka, w którym Skarb Państwa ma 100 proc. udziałów - za to samo przestępstwo może dostać karę ośmiu lat więzienia.

- Nie rozumiem, jakie za tą zmianą stoi "ratio legis" (sens przepisu - red.) - zastanawia się w rozmowie z Konkret24 mecenas Zbigniew Roman. To rozróżnienie w definicji osoby pełniącej funkcję publiczną, polegające na określeniu procentowym, jest niepotrzebne, nieprecyzyjne i być może niezgodne z konstytucją - stwierdza mecenas Roman.

Ministerstwo zapowiada pozew

"Posłużenie się wyłącznie kryterium ilości udziałów posiadanych przez podmiot publiczny jest merytorycznie błędne i może prowadzić do bezkarności osób zarządzających największymi, strategicznymi spółkami z udziałem Skarbu Państwa" - stwierdzili w swojej opinii prawnicy z Instytutu Prawa Karnego UJ.

W wystosowanym w sobotę komunikacie prasowym, Ministerstwo Sprawiedliwości napisało, że "w swojej opinii o zmianie Kodeksu karnego zaostrzającego kary za najpoważniejsze przestępstwa – ustawy, którą przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości - dwóch profesorów i pięciu doktorantów krakowskiego uniwersytetu napisało, że nowe przepisy dotyczące łapownictwa nie będą miały zastosowania do szefów największych strategicznych spółek z udziałem Skarbu Państwa, wymieniając jako przykład prezesa Orlenu, co w efekcie doprowadzić miałoby do jego bezkarności za korupcję. Ta opinia jest nieprawdziwa. Jest kłamstwem".

Ministerstwo sprawiedliwości pozwie profesorów i doktorów UJ za opinię w sprawie kodeksu karnego
Ministerstwo sprawiedliwości pozwie profesorów i doktorów UJ za opinię w sprawie kodeksu karnegotvn24

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł zapowiedział skierowanie przeciw autorom tej opinii pozwu. Jak powiedział PAP, resort pozwie krakowskich profesorów "za kłamstwo, a nie za krytykę". Zdaniem wiceministra sprawiedliwości, nieprawdą jest, iż nowelizacja Kodeksu karnego łagodzi prawo antykorupcyjne. "Kodeks karny, wbrew nieprawdziwej opinii grupy prawników z Krakowa, zaostrza prawo jeśli chodzi o spółki z udziałem większościowym Skarbu Państwa. Natomiast jeśli chodzi o spółki z udziałem mniejszościowym Skarbu Państwa, to nowelizacja pozostawia prawo bez zmian".

"Z niedowierzaniem przyjmujemy, iż opinie naukowe sformułowane w ekspertyzie do procedowanych w Parlamencie zmian w prawie karnym mają stać się podstawą pozwu wniesionego przez Ministerstwo Sprawiedliwości" - oświadczyli krakowscy naukowcy. Ich zdaniem "bezprecedensowe działania ministerstwa, podjęte jeszcze przed podpisaniem opiniowanej ustawy przez prezydenta RP, godzą w wolność prowadzenia badań naukowych, ingerują w wolność wypowiedzi i wyrażania opinii oraz zagrażają standardom debaty o tworzeniu prawa w Rzeczypospolitej Polskiej".

Autor: Piotr Jaźwiński / Źródło: Konkret24, PAP

Pozostałe wiadomości

Przeciwnicy farm wiatrowych triumfują: oto rolnik wziął sprawy w swoje ręce i zwalił wiatrak postawiony na jego terenie. Nagranie robi furorę w sieci, a rolnik opisywany jest jako bohater. Nieważne, że nie zgadzają się ani wskazywany kraj, ani podawane powody zdarzenia. Gdy obraz odpowiada emocjom i pasuje do przekazu - szczególnie politycznego - prawda przegrywa.

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Źródło:
TVN24+

Wśród przywilejów dla górników jest ponoć i taki, że po ślubie mogą dostać 100 tysięcy złotych pożyczki "na start", a po pięciu latach pracy w kopalni dług ten zostaje umorzony. Sprawdziliśmy - taki przepis istnieje. Ale nie obowiązuje, choć wyjaśnienia powodów są różne.

100 tysięcy złotych pożyczki dla górnika, której nie musi zwracać? Wyjaśniamy

100 tysięcy złotych pożyczki dla górnika, której nie musi zwracać? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

"Pomimo że są tak daleko, to miga. Dziadostwo" - mówi kobieta na nagraniu mającym pokazywać, jakie problemy mają właściciele domów stojących niedaleko wiatraków. Film notuje miliony wyświetleń w sieci i budzi skrajne komentarze. Uspokajamy: to efekt bardzo rzadki i nie wpływa negatywnie na zdrowie.

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

Źródło:
Konkret24

Polscy pogranicznicy mają rzekomo zmuszać Ukraińców na granicy do rozbierania się aż do bielizny, bo szukają banderowskich tatuaży. To dezinformacja generowana przez rosyjską propagandę, ale wykorzystująca bieżące wydarzenia w Polsce.

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Źródło:
Konkret24

"Najtańsza ze wszystkich" jest energia produkowana z węgla z kopalni "Bogdanka" - uważa poseł Radosław Fogiel. Jedną sprawą jest jednak koszt wydobycia surowca, a zupełnie inną - koszt wytworzenia z niego energii.

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Źródło:
Konkret24

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24