Grzegorz Braun, lider Konfederacji Korony Polskiej, zajął czwarte miejsce w pierwszej turze wyborów prezydenckich 18 maja. Otrzymał 1,24 miliona głosów, co przełożyło się na 6,34 procent poparcia. Przedstawicieli sztabów Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego oraz polityków KO i PiS pyta się więc teraz w wywiadach, czy przed drugą turą ich kandydaci będą się starali pozyskać elektorat Brauna. Na takie pytanie odpowiadał 21 maja w radiowej Trójce były wicepremier, obecnie poseł PiS Jacek Sasin. Stwierdził, że politycy PiS "nie dzielą głosów na lepsze i gorsze", a wyborcy Grzegorza Brauna to "wyborcy protestu przeciwko próbie siłą narzucania takiej niezdrowej poprawności politycznej".
Prowadząca rozmowę Renata Grochal zauważyła: "Mówi pan teraz, że to jest wyraz protestu, no, ale jednak Grzegorz Braun stosuje przemoc, nie tylko symboliczną, ale też fizyczną. Zatrzymał lekarkę w Oleśnicy, ginekolożkę. Pojechał do kliniki w Aninie (osiedle w dzielnicy Wawer w Warszawie - red.) zatrzymać waszego byłego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, którego podejrzewał, że jest pijany w pracy". Jacek Sasin odparł:
Pani redaktor, istnieje w Polsce taka instytucja jak obywatelskie zatrzymanie. Grzegorz Braun korzysta, że tak powiem, ze swojego prawa obywatelskiego i nie należy praw obywatelskich nigdy ograniczać, bo prawa obywatelskie są święte.Jacek SasinProgram III Polskiego Radia, 21 maja 2025
Jednak ten argument posła Sasina nie jest prawdą.
Dwa wtargnięcia do szpitali
Przypomnijmy obie sprawy wspomniane w radiowej rozmowie. W marcu 2022 roku Grzegorz Braun wtargnął do Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie, wykrzykując hasła o "segregacji sanitarnej". Dyrektorem placówki w tamtym czasie był Łukasz Szumowski, były minister zdrowia w rządzie Zjednoczonej Prawicy. W sieci można znaleźć nagranie, na którym widać, jak Szumowski próbuje opuścić pomieszczenie, ale Braun - nazywając go "pijakiem" - zagradza mu drogę i mówi: "Niech pan nie czmycha, panie dyrektorze. Będzie pan badany alkomatem. Ja dokonuję tu zatrzymania". Na innym filmie Braun szarpie się z Szumowskim, któremu ostatecznie udaje się wyjść z pomieszczenia. Już podczas tamtej sytuacji polityk Konfederacji tłumaczył, że dokonuje zatrzymania obywatelskiego i ma do tego prawo.
CZYTAJ WIĘCEJ: Resort zdrowia: poseł Braun wtargnął do Narodowego Instytutu Kardiologii. "Miał za nic zdrowie i życie pacjentów"
Podobnie było w kwietniu 2025 roku w szpitalu w Oleśnicy. Grzegorz Braun wszedł na teren placówki, tłumacząc, że jest to kontrola poselska, mimo że w tym czasie był już europosłem, któremu takie uprawnienia nie przysługują. Na kilkadziesiąt minut uwięził w gabinecie ginekolożkę Gizelę Jagielską, o której stało się głośno po tym, jak przeprowadziła zabieg przerwania ciąży w 36. tygodniu, stosując metodę indukcji asystolii płodu. Również wtedy Braun tłumaczył, że uniemożliwienie lekarce wyjścia z jej gabinetu było "zatrzymaniem obywatelskim". Tę argumentację powtórzył właśnie Sasin w Trójce, mówiąc, że polityk Konfederacji "korzystał ze swojego prawa obywatelskiego".
CZYTAJ WIĘCEJ: Grzegorz Braun uwięził lekarkę w szpitalu. Jest śledztwo prokuratury
Zachowanie "absolutnie nie mieści się w ramach zatrzymania obywatelskiego"
Prokuratura badająca tę sprawę odrzuciła jednak takie argumenty Grzegorza Brauna. - To zdarzenie absolutnie nie mieści się w ramach zatrzymania obywatelskiego - stwierdziła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Karolina Stocka-Mycek. W związku z wtargnięciem do szpitala prokuratura wszczęła śledztwo w zakresie pozbawienia wolności lekarki, znieważenia jej, naruszenia jej nietykalności cielesnej i pomówienia, które mogłoby narazić ją na utratę zaufania w wykonywaniu zawodu lekarza. Ponadto prokuratorzy badają, czy nie doszło do zagrożenia życia i zdrowia pacjentek, które przebywały na oddziale lub były w trakcie porodu.
Również Krzysztof Izdebski, prawnik z Fundacji Batorego, w rozmowie z Konkret24 wykluczył, by sytuację w szpitalu w Oleśnicy można było uznać za zatrzymanie obywatelskie. - Z dostępnych medialnych doniesień nie wynika, że doszło do popełnienia przestępstwa, które by takie zatrzymanie usprawiedliwiało - mówił. - Procedury, które były wykonywane przez personel, być może dla niektórych kontrowersyjne, mieściły się w granicach prawa. To była wyłącznie interpretacja posła Brauna. Jego zachowanie w szpitalu miało charakter bezprawnego pozbawienia kogoś wolności - ocenił.
CZYTAJ WIĘCEJ: Braun w szpitalu w Oleśnicy. Co jest interwencją poselską, a co nie
Rzeczywiście według Kodeksu postępowania karnego zatrzymanie obywatelskie jest możliwe wyłącznie w przypadku ujęcia sprawcy przestępstwa na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa i tylko wtedy, gdy "zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub nie można ustalić jej tożsamości". Zdaniem prawniczki dr Anny Banaszewskiej żadna z tych przesłanek nie została spełniona w szpitalu w Oleśnicy. "Poseł w czasie interwencji nie może nikogo pozbawiać wolności. Zatrzymania mogą dokonać wyłącznie Policja lub inne organy do tego uprawnione. Obywatelsko można ująć sprawcę na gorącym uczynku lub w pościgu, jeśli zbiegł z miejsca zdarzenia i wyłącznie, wówczas, gdy nie są znane dane personalne sprawcy lub istnieje ryzyko, że sprawca zbiegnie. Ujęcie obywatelskie trwa jedynie do przyjazdu Policji. Żadna z przesłanek nie została spełniona. Przekroczenie tych granic wyczerpuje znamiona bezprawnego pozbawienia wolności" - oceniła prawniczka we "Wprost".
Ministerstwo pyta, co jeszcze musi zrobić Braun
Z tych samych powodów zatrzymaniem obywatelskim nie było też zachowanie Brauna wobec Łukasza Szumowskiego w marcu 2022 roku. Były minister zdrowia po tym zdarzeniu złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Dotyczy naruszenia nietykalności Szumowskiego oraz zagrożenia życia i zdrowia pacjentów, czyli czynów, o których prokuratura informowała też po wtargnięciu Brauna do szpitala w Oleśnicy.
Sam Szumowski tak opisywał tę sytuację w rozmowie z Polską Agencją Prasową: "Rzucił się na mnie, krzycząc, że jestem pod wpływem alkoholu, krzyczał: 'zatrzymajcie pijaka i przestępcę'. (…) Nie nawykłem do tego, by osoby o wątpliwej reputacji próbowały nawiązać ze mną kontakt osobisty w taki sposób. Dla mnie to niepojęte, co ten człowiek ma w głowie".
Ministerstwo Zdrowia wydało wtedy komunikat, w którym podkreślało, że Braun podczas swojej akcji "miał za nic zdrowie i życie ludzi leczonych w instytucie" i pytało: "Co jeszcze musi zrobić, by obłożyć go infamią w życiu publicznym?".
Na koniec warto zauważyć, że ministrem aktywów państwowych w tym samym rządzie co Szumowski był Jacek Sasin, który teraz tłumaczy czyny Grzegorz Brauna jako "korzystanie ze swojego prawa obywatelskiego".
Autorka/Autor: Michał Istel
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: PAP