Absolwentów warszawskich szkół jest prawie 28 tys., a miejsc w szkołach średnich ponad 15 tys. więcej - takie dane pojawiły się na oficjalnym profilu resortu edukacji, a wieczorem w studiu telewizyjnym posłużył się nimi minister edukacji. Nie obejmują one jednak absolwentów szkół spoza Warszawy i szkół niepublicznych. Tysiące z nich także chcą iść do warszawskich publicznych placówek, a w sumie z nimi kandydatów jest już więcej niż przygotowanych miejsc.

W poniedziałek w resorcie edukacji doszło do spotkania ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim. Tematem rozmów była sytuacja warszawskich absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów, którzy jako tzw. "podwójny rocznik" walczą o miejsca w szkołach średnich.

Wieczorem minister został zaproszony do programu "Gość Wiadomości" TVP, gdzie - mówiąc o spotkaniu - pokazywał m.in. wykres z absolwentami warszawskich szkół i liczbą miejsc. - Wyraźnie widać, że liczba absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów w samej Warszawie to dwadzieścia kilka tysięcy osób. Liczba miejsc przygotowanych w Warszawie to grubo ponad 40 tysięcy - mówił Piontkowski. - Oczywiście będzie także część osób spoza Warszawy, ale wystarczy na pewno miejsc. Wszyscy znajdą miejsce w szkołach średnich - zapewniał.

Minister Piontkowski prezentuje dane w studiu TVP
Minister Piontkowski prezentuje dane w studiu TVP Foto: wiadomosci.tvp.pl

Zanim jeszcze minister pojawił się w studiu telewizyjnym, pokazana przez niego grafika została opublikowana na oficjalnych profilach MEN-u w mediach społecznościowych. Mocno wybito na niej słowa "liczba absolwentów" i "liczba miejsc". Poniżej mniejszym drukiem doprecyzowano, że jest to "liczba absolwentów ostatnich klas publicznych gimnazjów i szkół podstawowych".

Liczba prawie 28 tys. oznacza, że w zestawieniu ujęto tylko absolwentów publicznych szkół podstawowych i gimnazjalnych w Warszawie. Tymczasem, do szkół średnich w stolicy chce się take dostać ponad 20 tys. absolwentów szkół spoza Warszawy oraz ze szkół prywatnych. Nie zostali oni ujęci na wykresie, a ich liczba znacząco zmienia proporcje kandydatów i przygotowanych dla nich miejsc.

Ponad jedna trzecia spoza stolicy

Na nieprzytoczenie pełnych danych w grafice MEN-u uwagę zwróciła m.in. dziennikarka "Gazety Wyborczej" specjalizująca się w tematach edukacji - Justyna Suchecka. W swoim twitterowym wpisie wskazała, że osób spoza Warszawy, które jako swój pierwszy wybór wskazały szkoły w stolicy, może być nawet około 18 tysięcy.

W rozmowie z Konkret24 dziennikarka dodała, że tak znaczna część osób spoza miasta, które zgłaszają się do rekrutacji, jest charakterystyczna dla miast wojewódzkich. - W stolicach województw zwykle absolwenci szkół spoza miasta stanowią od 35 do nawet 50 procent - mówi Suchecka.

Dokładny odsetek w rozmowie z dziennikarką "Faktów" TVN przytoczyła wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska. - Mamy w tym roku również zainteresowanie o wiele większe aniżeli chociażby w roku poprzednim młodzieży spoza Warszawy i to jest bardzo duża liczba, ponad 40 proc., a więc około 18 tysięcy - mówiła zastępczyni Rafała Trzaskowskiego. Tę liczbę w wiadomości dla Konkret24 potwierdziła także rzeczniczka Urzędu M. St. Warszawy Ewa Rogala.

Tegoroczna liczba 18 tys. kandydatów tylko spoza Warszawy to w przybliżeniu liczba wszystkich kandydatów, których przyjęto do stołecznych szkół średnich w zeszłym roku (wtedy było to 19,5 tys.).

Uwzględniając zatem 28 tys. absolwentów publicznych szkół podstawowych i gimnazjów z Warszawy oraz 18 tys. uczniów spoza Warszawy, otrzymujemy liczbę 46 tys. starających się o miejsca w szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych w stolicy.

Z niepublicznych do publicznych

Żeby jednak uzyskać pełną liczbę kandydatów do warszawskich publicznych szkół średnich, należy jeszcze do liczby absolwentów publicznych podstawówek i gimnazjów z Warszawy i spoza Warszawy dodać uczniów, którzy ukończyli szkoły niepubliczne. Na tę kwestię również zwróciła uwagę Suchecka, pisząc jednocześnie, że może ich być nawet ok. 5 tysięcy.

- W Warszawie jest bardzo dużo dobrych niepublicznych szkół podstawowych i gimnazjów, społecznych i prywatnych, które kształcą na wysokim poziomie - tłumaczy Suchecka. - Natomiast jeśli chodzi o stołeczne szkoły średnie, między innymi licea, generalnie lepsze są te publiczne. To decyduje o tym, że absolwenci szkół prywatnych szukają potem miejsc w państwowych liceach, technikach czy szkołach branżowych. Takich osób według danych urzędu miasta jest około 5 tysięcy - tłumaczy dziennikarka.

Sumując zatem liczbę absolwentów publicznych i niepublicznych szkół podstawowych i gimnazjalnych z Warszawy i z innych miast, otrzymamy liczbę 51 tys. kandydatów. Należy jednak pamiętać, że nie wszyscy absolwenci warszawskich publicznych szkół podstawowych i gimnazjalnych zdecydowali się na kontynuowanie nauki w publicznych szkołach średnich w stolicy.

Z danych przedstawionych przez wiceprezydent Warszawy można wyliczyć, że wszystkich kandydatów do warszawskich szkół średnich jest ok. 47 tys. Tę liczbę w mailu do redakcji TVN24 potwierdził także stołeczny ratusz. Oznacza to, że ok. 4 tys. uczniów z Warszawy mogło wybrać inne miasto, województwo lub wyjechać do innego kraju i tam kontynuować swoją edukację.

47 tys. kandydatów, 43 tys. miejsc

Minister Piontkowski w programie "Gość Wiadomości" wspomniał o tym, że "oczywiście będzie także część osób spoza Warszawy", ale jednocześnie zapewnił, że "wystarczy na pewno miejsc". Dane mówią jednak co innego.

W Warszawie jest więcej kandydatów niż przygotowanych dla nich miejsc
W Warszawie jest więcej kandydatów niż przygotowanych dla nich miejsc Foto: Konkret24 / Miasto Stołeczne Warszawa, MEN

Liczba 47 tys. kandydatów do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych w stolicy oznacza, że jest ich o ok. 4 tys. więcej niż przygotowanych dla nich miejsc. W nawiązaniu do tych liczb rzeczniczka miejskiego urzędu w przesłanej wiadomości zaznaczyła, że "należy liczyć się z tym, że nie wszyscy dostaną się do wybranej szkoły".

Pierwsze wyniki w przyszłym tygodniu

Obecnie trwa pierwszy etap rekrutacji tzw. "podwójnego rocznika" do szkół średnich. Kandydaci w województwie mazowieckim poznają jego wyniki w poniedziałek, 16 lipca. Wtedy opublikowane zostaną listy zakwalifikowanych. Ci, którym się powiedzie, będą musieli złożyć oryginały swoich dokumentów do wybranej przez siebie szkoły. Ostateczne listy przyjętych pojawią się 25 lipca.

Wraz z listami zakwalifikowanych dowiemy się też, ilu uczniów nie dostało się do wybranej przez siebie szkoły lub szkół w Warszawie. Wielu uczniów jako swój wybór wybrało tylko jedną szkołę, a w przypadku odrzucenia będą oni szukać miejsc w innych szkołach w ramach rekrutacji uzupełniającej. Justyna Suchecka tłumaczy ten proces na konkretnym przykładzie.

- Powiedzmy, że absolwent podstawówki albo gimnazjum z Legionowa chce iść do stołecznego Liceum im. Stefana Batorego i w tym etapie rekrutacji wybrał tylko tę szkołę. Jeśli się do niej nie dostanie, w statystykach zostanie policzony jako nieprzyjęty do żadnej szkoły - wyjaśnia Suchecka. - Ostatecznie możliwe jednak, że w następnej turze trafi na przykład do jednej z legionowskich placówek - dodaje.

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; Zdjęcie tytułowe: PAP/Facebook

Pozostałe

Czy za rządów PiS policja kupiła system LRAD do rozpędzania tłumów? Sprawdzamy

Po zdecydowanej reakcji policji podczas protestu przedsiębiorców w Warszawie w internecie krąży informacja, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości policja kupiła system LRAD - czyli broń akustyczną do tłumienia demonstracji. Rzeczywiście, dysponuje sześcioma pojazdami z tym systemem, ale kupionymi wcześniej i mogą służyć jedynie jako głośniki do podawania komunikatów.

Drogie truskawki? Tak, ale to nie najlepszy wskaźnik zmian cen żywności

Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy na targu w Garwolinie wywołała w mediach społecznościowych dyskusję o nadzwyczajnie wysokich cenach truskawek. Rzeczywiście: teraz są droższe niż przed rokiem. Lecz zdaniem ekspertów za wcześnie wyrokować co do całego sezonu. Czy ceny spadną, będzie zależeć nie tylko od pogody, ale też od tego, ilu pracowników z zagranicy przyjedzie do zbierania truskawek.

Tłum w Wadowicach? Był, ale nie taki jak na starym zdjęciu

Porównując zdjęcia z demonstracji przedsiębiorców w Warszawie i z obchodów 100-lecia urodzin Karola Wojtyły w Wadowicach, internauci zarzucili policji stosowanie podwójnych standardów. Zwracali uwagę, że nieprzestrzeganie przepisów o dystansowaniu społecznym spotkało się z jej stanowczą reakcją tylko w pierwszym przypadku. I choć internauci posłużyli się archiwalnym zdjęciem, w Wadowicach rzeczywiście był tłum.

"Są aż tak zaniedbane?" To nie jest zdjęcie z Janowa Podlaskiego

Jeszcze zanim posłanki PO skontrolowały stadninę w Janowie Podlaskim, w sieci zaczęto rozpowszechniać grafikę zestawiającą zdjęcia dwóch koni i sugerującą, że jedno zrobiono w stadninie przed objęciem w Polsce rządów przez PiS, a drugie po. Fotografie pochodzą jednak z innych miejsc.

"Ci panowie z długą bronią to do ochrony przed wirusem"? Nie, chcieli się zaprezentować

Szerokim echem w mediach społecznościowych odbiła się konferencja wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika, na której przekazał górnikom i ich rodzinom maseczki wyprodukowane przez więźniów. Internautów zdziwiła obecność na konferencji uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn. Lecz wbrew sugestiom komentujących nie byli oni tam po to, by ochraniać maseczki czy ministra.