Użytkownicy mediów społecznościowych powielają informację o ogłoszeniu przez Warszawę "klimatycznego stanu wyjątkowego". W rzeczywistości chodzi o stanowisko rady miasta wzywające rząd i Sejm do podjęcia uchwał o klimatycznym stanie wyjątkowym i działania na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych w Polsce. Choć coraz więcej miast na świecie samodzielnie ogłasza stan wyjątkowy dla klimatu, kroki podjęte przez warszawskich samorządowców wpisują się w globalny ruch "climate emergency". Wyjaśniamy, jakie są jego cele.

W czwartek 4 lipca Rada Warszawy przyjęła stanowisko "w sprawie ogłoszenia klimatycznego stanu wyjątkowego oraz przeciwdziałania kryzysowi klimatycznemu". Stanowisko zgłosił radny Koalicji Obywatelskiej Marek Szolc. Poparło je 38 radnych KO. 15 radnych PiS wstrzymało się od głosu.

W dokumencie zaczynającym się od słów "Rada m.st. Warszawy wyraża najwyższe zaniepokojenie pogłębiającym się globalnym kryzysem klimatycznym", zawarto apel do rządu oraz Sejmu o przyjęcie uchwał ws. ogłoszenia klimatycznego stanu wyjątkowego, a także "natychmiastowe podjęcie zdecydowanych działań mających na celu radykalne ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w Polsce". Nie jest to dokument ogłaszający wprowadzenie klimatycznego stanu wyjątkowego na terenie miasta.

W stanowisku wspomniany jest ogłoszony jesienią 2018 r. raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu, opracowany dla ONZ. Jako warunek utrzymania stabilnego klimatu ziemi wymienia on radykalne ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do 2030 r. (w porównaniu z 2010 r. - o 45 proc.) oraz ich całkowite usunięcie do 2050 r.

"W żywotnym interesie Warszawy jest natychmiastowe podjęcie przez władze centralne najdalej idących działań, które zmniejszą, a docelowo - wyeliminują lub skutecznie skompensują emisje gazów cieplarnianych, a w szczególności z sektorów takich jak energetyka, transport, generowanie ciepła, przemysł i rolnictwo", można przeczytać w stanowisku. Jak stwierdza dokument dalej, ogłoszenie klimatycznego stanu wyjątkowego uświadomi Polakom skalę zagrożenia, jakim jest globalna destabilizacja klimatu.

"Rada Warszawy za ogłoszeniem"

"Mamy to! Rada Warszawy za ogłoszeniem klimatycznego stanu wyjątkowego" - napisał na Facebooku Marek Szolc i podziękował radnym za przyjęcie stanowiska.

"Kryzys klimatyczny to największe wyzwanie XXI w. Bardzo się cieszę, że Warszawa dołącza do miast, regionów i rządów, które traktują je poważnie" - napisał radny i zapewnił, że za deklaracją pójdą konkretne działania, które pomogą obniżyć emisję gazów cieplarnianych. Zamieścił również zdjęcie pisma z tekstem stanowiska rady miasta.

Wielu internautów nieprecyzyjnie powielało informacje dotyczące dokumentu. Jeśli w wyszukiwarkę Twittera wpiszemy frazę "klimatyczny stan wyjątkowy", zobaczymy wiele wpisów, których autorzy przekonują o jego "wprowadzeniu" bądź "ogłoszeniu" w Warszawie.

Po wpisaniu tej samej frazy np. w wyszukiwarkę Google, można odnaleźć wiele artykułów portali internetowych, których tytuły wprowadzają w błąd. "Warszawa ogłasza klimatyczny stan wyjątkowy", "Warszawscy radni przegłosowali klimatyczny stan wyjątkowy", "Klimatyczny stan wyjątkowy w Warszawie" - można przeczytać w nagłówkach.

"Rada Warszawy wcale nie ogłosiła wczoraj Klimatycznego Stanu Wyjątkowego (chociaż powinna). Rada tylko wezwała rząd do jego ogłoszenia" - napisał na Twitterze Jan Mencwel, prezes stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Klimatyczny stan wyjątkowy - czym jest?

Klimatyczny stan wyjątkowy to tłumaczenie na język polski popularnego w krajach anglosaskich pojęcia "climate emergency". Tłumaczy się je również jako "stan zagrożenia klimatycznego".

Deklaracja klimatycznego stanu wyjątkowego jest różnie rozumiana - w zależności od podmiotu, który go ogłasza. Może dotyczyć wezwania do działania instytucji lub organizacji, lub do wyznaczenia własnych, konkretnych zobowiązań i planu ich realizacji.

- Zainteresowanie "climate emergency" widać głównie w krajach anglosaskich - Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Australii, choć nie tylko tam - mówi dr Jakub Jędrak ze specjalistycznego portalu SmogLab, poświęconego sprawom środowiska i zdrowia. - Samo ogłoszenie klimatycznego stanu wyjątkowego jest dobrym krokiem, powinno się go ogłaszać na wielu poziomach, od samorządów aż po rząd centralny - mówi Jędrak.

1 maja parlament w Wielkiej Brytanii - jako pierwszym kraju na świecie - ogłosił klimatyczny stan wyjątkowy. Kraj zobowiązał się do przeprowadzenia zielonej rewolucji do 2050 r. - Mamy moralny obowiązek, by pozostawić ten świat w lepszym stanie od tego, w jakim go odziedziczyliśmy. Dlatego dziś ogłaszamy, że do 2050 roku Wielka Brytania nie będzie przyczyniać się do zmian klimatycznych. Do 2050 roku będziemy zeroemisyjni - zapowiedziała premier Theresa May.

Deklaracja nie jest jednak prawnym zobowiązaniem brytyjskich władz do działania.

Kolejnymi krajami, które ogłosił klimatyczny stan wyjątkowy były Irlandia i Kanada. Kanadyjska Izba Gmin przegłosowała uchwałę w tej sprawie w połowie czerwca. Do jej przyjęcia wzywała m.in. kanadyjska minister ds. środowiska i zmian klimatu Catherine McKenna. Kanada zobowiązuje się w uchwale osiągnąć cele wyznaczone przez porozumienie paryskie i podtrzymuje zobowiązanie do osiągnięcia krajowego celu w zakresie emisji gazów cieplarnianych.

Inicjatywy "climate emergency"

Inicjatywa Climate Emergency Declaration wzywa do deklarowania klimatycznego stanu wyjątkowego i  zbiera informacje o podmiotach samorządowych, które podejmują takie inicjatywy. Dane do statystyk dostarcza organizacja Cedamia, która również na bieżąco publikuje wyniki swoich badań.

Obecnie, w 740 jednostkach samorządu w 16 krajach świata wypracowano dokumenty dotyczące "climate emergency". Według danych zbieranych przez serwis, działania dotyczące klimatycznego stanu wyjątkowego podjęły samorządy, na których terenie mieszka w sumie 136 milionów osób. Z poziomu strony dostępna jest mapa takich jednostek.

Deklaracje klimatycznego stanu wyjątkowego w Europie
Deklaracje klimatycznego stanu wyjątkowego w Europie Foto: cedamia.org/Google / cedamia.org/Google

Serwis climateemergencydeclaration.org nie kategoryzuje jednak samorządów względem typu przyjętej deklaracji - uwzględnia zarówno wezwania do działania (jak w przypadku Warszawy), jak i zobowiązania do konkretnych przedsięwzięć. Na stronie ewidencjonowane są wszystkie samorządy, które przyjęły dokumenty odwołujące się do wartości organizacji.

Nasze wezwanie do deklarowania klimatycznego stanu wyjątkowego nie jest ustrukturyzowanym ruchem z konkretnymi wytycznymi i zestawem odpowiednich kryteriów. To otwarty 'ruch ruchów'. Jest wiele opinii na temat tego, które strategie są tymi najlepszymi.

climateemergencydeclaration.org

Na liście miast, które podjęły zobowiązania dotyczące klimatu, znalazły się m.in. miasta brytyjskie. Niektóre z nich zobowiązują się, że będą neutralne klimatycznie nie do 2050 r., jak chce rząd Wielkiej Brytanii, ale znacznie wcześniej. - Takie miasta jak np. Bath czy Newcastle deklarują neutralność klimatyczną do 2030 r. - mówi dr Jakub Jędrak. - To samo chce osiągnąć cała Walia, przynajmniej jeśli chodzi o emisję dwutlenku węgla z sektora publicznego - dodaje. Walia chce także zadbać o to, by sektor prywatny zredukował emisje do zera tak szybko, jak to możliwe.

Wśród miast, które ogłosiły klimatyczny stan wyjątkowy są także m.in. Paryż, Nowy Jork czy Kolonia. Francuska stolica planuje stworzyć m.in. "klimatyczną akademię", dzięki której będzie podnosić świadomość i edukować mieszkańców - przede wszystkim młodego pokolenia - o klimacie,

Jako przykład miasta, które podjęło działania, Jędrak wymienia także Londyn, który już rok temu ogłosił, że chce być neutralny węglowo do 2050 r. - Teraz czegoś podobnego, ale najlepiej bardziej ambitnego, z wcześniejszą datą, można by oczekiwać od Warszawy - mówi Jakub Jędrak i wymienia jako przykład konkretnego zobowiązania redukcję emisji dwutlenku węgla, wynikającą z transportu czy ogrzewania budynków oraz poprawę efektywności energetycznej.

Ekspert SmogLab wskazuje, że wiele ogłoszonych już deklaracji klimatycznego stanu wyjątkowego było nieporównywalnie bardziej wiążących dla samych ogłaszających niż miało to miejsce w Warszawie.  - Obecne działania odbieram niestety jako w dużej mierze pozorowane - dodaje.

Kraków pionierem

W przypadku Polski serwis climateemergencydeclaration.org wymienia Kraków, Łódź i Warszawę jako miasta, które podjęły działania zgodne z wartościami organizacji.

Jako pierwsi w Polsce, 26 czerwca, rezolucję w sprawie wprowadzenia klimatycznego stanu wyjątkowego przyjęli radni Krakowa. Ona także jest apelem do rządu i parlamentu. – Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, stan wyjątkowy mogą ogłosić tylko władze centralne, samorządy nie mają takich uprawnień. Stąd nasza rezolucja – tłumaczył autor projektu Łukasz Gibała cytowany przez Gazetę Wyborczą.

W  dokumencie znalazł się postulat, by rozpocząć kampanię informacyjną dotyczącą zmian klimatycznych i ich konsekwencji dla Polski. Zasugerowano ponadto powołanie specjalnej komórki przy Ministrze Środowiska, która zajmować miałaby się koordynowaniem działań mających na celu redukcję emisji gazów cieplarnianych przez Polskę.

Na początku lipca rezolucję krakowskich radnych poparła Rada Miejska w Łodzi, która także zaapelowała do rządu o osiągnięcie neutralności klimatycznej przez Polskę do 2050 r., czyli realizację założenia osiągnięcia zerowej emisji netto gazów cieplarnianych w połowie XXI wieku.

Co już robi Warszawa?

Do stanowiska przyjętego przez Radę Warszawy odniósł się w mediach społecznościowych rzecznik prezydenta Warszawy Kamil Dąbrowa. "Brawo radni!", napisał w odniesieniu do "przegłosowania klimatycznego stanu wyjątkowego".

Poprosiliśmy biuro prasowe Urzędu Miasta o odpowiedź na pytanie, czy władze miasta rozważają wprowadzenie klimatycznego stanu wyjątkowego. W odpowiedzi wskazano nam stanowisko przyjęte przez radnych, co można odczytać jako wyraz poparcia władz miasta wobec inicjatywy, nie odniesiono się jednak do kwestii ogłoszenia "klimatycznego stanu wyjątkowego" w Warszawie.

Walka z ociepleniem jednym z priorytetów prezydentury

Warszawa podejmuje jednak inicjatywy związane z powstrzymaniem globalnego ocieplenia. 3 lipca prezydent stolicy Rafał Trzaskowski przedstawił Strategię adaptacji do zmian klimatu dla m.st. Warszawy do roku 2030 z perspektywą do roku 2050, która ma być podstawą bardziej szczegółowych wytycznych i standardów dotyczących przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Dzień później dokument zaakceptowała Rada Warszawy.

W tekście strategii, wśród czynników determinujących powstanie dokumentu, powołano się na niektóre tezy raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu. Przywołano postulowaną przez naukowców konieczność radykalnej redukcji emisji gazów cieplarnianych do 2030 r.

W trakcie konferencji prasowej Rafał Trzaskowski podkreślał, że walka z ociepleniem klimatycznym jest jednym z priorytetów jego prezydentury. - Chcemy do roku 2030 roku obniżyć w dużych miastach przynajmniej o połowę emisję CO2 w porównaniu z początkiem tego wieku. Chcemy, żeby miasta wcielały w życie tego typu rozwiązania, które są przyjazne dla środowiska - podkreślał prezydent.

Wśród działań, jakie zamierza przedsięwziąć ratusz, Trzaskowski wymienił inwestycje w odnawialne źródła energii, zieleń miejską, wyeliminowanie pieców tzw. "kopciuchów", a także inwestycje w transport publiczny. Jak powiedział, "w najbliższych latach" zeroemisyjny oraz niskoemisyjny tabor ma stanowić 60 proc. pojazdów komunikacji miejskiej poruszających się po Warszawie.

Strategia adaptacji, nie ograniczenia emisji

- To nie jest tak, że w Warszawie brakuje polityków i urzędników zdających sobie sprawę z wagi zagrożenia związanego z szybko postępującą zmianą klimatu - mówi Konkret24 dr Jakub Jędrak. -  Dostrzegam to i odbieram jednak jako dobry sygnał - dodaje i podkreśla, że dzięki aktywności na rzecz ochrony środowiska zmiany klimatu nie są już postrzegane jako problem marginalny. - Wielu ludzi przestało traktować je jako wymysły "lewaków" czy "ekooszołomów" i to bardzo cieszy - mówi Jędrak.

- Z drugiej strony na pewno w apelowaniu do rządu o ogłoszenie klimatycznego stanu wyjątkowego jest jakiś element kalkulacji politycznej - mówi Jędrak. Wyjaśnia także, że władze miasta dostrzegają z jednej strony wyborców zatroskanych kryzysem klimatycznym, a z drugiej takich, których określa jako "lobby prosamochodowe". W przypadku podejmowania działań na przykład na rzecz podniesienia opłaty za parkowanie, grupy te protestują i mówią o ograniczaniu wolności poruszania się po mieście.

Jakub Jędrak podkreśla jednocześnie wagę deklaracji Rafała Trzaskowskiego o woli obniżenia o połowę emisji dwutlenku węgla do roku 2030 w stosunku do wartości notowanych w 2000 r. - W porównaniu z niektórymi brytyjskimi miastami to połowa drogi, ale lepszy rydz, niż nic - mówi Jędrak. - Jeśli jest sygnał dotyczący konkretnego ograniczenia emisji w 2030 r., to jest to dobry sygnał - dodaje.

W kwestii ogłoszonej przez miasto Strategii adaptacji do zmian klimatu Jędrak jest jednak sceptyczny. - Jeśli chodzi o diagnozę, to jest to dobry dokument - mówi i dodaje, że autorami strategii są ludzie "znający się na rzeczy". - Jeśli chodzi o rozwiązania, to niestety w dużej mierze typowa urzędnicza nowomowa i brak konkretów - dodaje ekspert SmogLab.

Jędrak podkreśla, że dokument dotyczy adaptacji do zmiany klimatu, a nie tzw. mitygacji, czyli ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. - Nie wspomina o bardzo potrzebnych działaniach, takich jak na przykład ograniczenie ruchu prywatnych pojazdów osobowych - mówi Jędrak. - Dokument jest wytyczną dla polityków, ale z tego co wiem, nie ma żadnej mocy prawnej - dodaje.

"Gest retoryczny"

20 czerwca, podczas szczytu w Brukseli, Polska znalazła się w gronie państw, które odrzuciły zapisy wniosków końcowych ze szczytu Unii o "neutralności klimatycznej". Chodzi o długoterminową wizję neutralnej dla klimatu gospodarki do 2050 roku, którą Komisja Europejska przedstawiła jesienią ubiegłego roku.

- Nie mogliśmy się na to zgodzić. Musimy mieć całą, bardzo dokładną analizę, jak również konkrety na stole: Co, jakie mechanizmy kompensacyjne, jakie dodatkowe środki mogą być przeznaczone dla Polski, dla polskich obywateli, polskich przedsiębiorców - mówił premier Morawiecki.

W mailu do Konkret24 Wydział Komunikacji Medialnej Ministerstwa Środowiska sceptycznie odnosi się do idei ogłoszenia klimatycznego stanu wyjątkowego w Polsce.

Autor maila nazywa "niewątpliwie słusznym" postulat wzmocnienia działań informacyjnych i edukacyjnych pokazujących przyczyny, potencjalne skutki i działania możliwe do podjęcia w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatu i dostosowania się do nich. "Ogłoszenie w tym celu wyjątkowego stanu klimatycznego nie wydaje się konieczne i byłoby jedynie gestem retorycznym wobec braku uregulowań prawnych wskazujących prawne i praktyczne skutki wprowadzenia takiego stanu", można przeczytać w mailu.

Autor odpowiedzi podkreśla, że rząd i administracja centralna mają świadomość zarówno zachodzących zmian klimatu, jak i konieczności podejmowania działań nakierowanych na przeciwdziałanie tym zmianom i dostosowanie się do nich. Na dowód wymienia rządowe dokumenty strategiczne, m.in. projekt Polityki ekologicznej państwa do 2030 r., działania na rzecz elektromobilności, program Czyste powietrze, działania podejmowane w zakresie termomodernizacji budynków, Strategiczny plan adaptacji dla sektorów i obszarów wrażliwych na zmiany klimatu do roku 2020 z perspektywą do roku 2030, czy zakończony w 2019 r. projekt opracowania planów adaptacji do zmian klimatu w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców.

Wszelkie apele zasadne

- Wszelkie apele dotyczące tego, że musimy podjąć pilne i radykalne działania w sprawie ochrony klimatu są zasadne - mówi Paweł Szypulski z Greenpeace Polska.

- Istnieją technologie, które pomogą nam ograniczyć emisję gazów cieplarnianych - mówi Szypulski. Na liście priorytetów zadań dla władz na szczeblu krajowym wymienia szybkie odejście od spalania węgla. - Dlatego sensownym jest wezwanie skierowane do rządu, ponieważ takie zmiany możliwe są do podjęcia na szczeblu centralnym - mówi Szypulski. - Rząd i parlamentarzyści to sensowny adresat - dodaje.

Paweł Szypulski podkreśla również rolę miast i samorządów. Jako priorytety działania na rzecz spowolnienia zmian klimatu postuluje rozwój transportu zbiorowego i przyspieszenie transformacji energetycznej - poprzez wspierania rozwoju odnawialnych źródeł energii, czy dofinansowania termomodernizacji budynków.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24, TVNWarszawa, PAP, Fakty; zdjęcie tytułowe: Shutterstock

Pozostałe

Nie, nikt nie "aresztował" choinki z bombkami nawiązującymi do konstytucji

W sieci pojawiła się grafika z informacją: "PiS aresztował choinkę bożonarodzeniową". Chodzi o drzewko z bombkami dekorowanymi napisem "Konstytucja", które stanęło w jednym z krakowskich sądów. Grafika jest fotomontażem, a pokazywana na niej choinka jest z ubiegłego roku. Wbrew sugestiom autora grafiki, drzewko nie zostało ani "aresztowane", ani skonfiskowane.

Sejmowe oświadczenie szefa NIK. Czego nie powiedział Marian Banaś?

W środę szef Najwyższej Izby Kontroli wygłosił z kartki oświadczenie. Opinia publiczna nie usłyszała jednak odpowiedzi na wiele pytań stawianych od ponad dwóch miesięcy. Marian Banaś nie wytłumaczył m.in. "niejasnych przepływów sporych sum" między nim a pasierbem krakowskiego przestępcy. Nie wspomniał, że jego współpracownicy, zwolnieni z resortu finansów urzędnicy, zamieszani - zdaniem prokuratury - w wyłudzenia VAT, uniknęli dyscyplinarek. Nie mówił o tym, że w 2005 roku umowę na dzierżawę krakowskiej kamienicy podpisał z firmą syna.

Emilewicz: liczba mieszkań "jest niewystarczająca". Polska w tyle Europy

W programie "Rozmowa Piaseckiego" minister rozwoju Jadwiga Emilewicz - pytana o swoje pomysły na poprawę obecnej sytuacji mieszkaniowej - przyznała, że liczba mieszkań na tysiąc mieszkańców w Polsce "jest niewystarczająca" i "jesteśmy rzeczywiście daleko w statystykach europejskich". To prawda - Polska w takim zestawieniu za 2017 rok zajmuje ostatnie miejsce w UE razem ze Słowacją.

Jedno selfie i fala krytyki. Posłanka Lewicy tłumaczy chronologię zdarzeń

Wspólne zdjęcie posłanek Lewicy z marszałek Sejmu Elżbietą Witek zostało zrobione dzień przed budzącym kontrowersje, anulowanym głosowaniem nad kandydaturami nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa. Posłanki przekonywały Witek do wprowadzenia w Sejmie tzw. feminatywów. Część internautów uwierzyła jednak, że fotografia powstała po głosowaniu, co spotkało się z falą krytyki.

"Duda hajluje już jako prezydent"? Nie. To przerobione zdjęcie

W mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie, na którym widać polskiego prezydenta z dłonią uniesioną w charakterystyczny sposób. To powrót przeróbki zdjęcia, które zrobił prezydencki fotograf pod koniec 2015 roku podczas wizyty Andrzeja Dudy na poligonie pod Orzyszem.