Grupa hejtująca sędziów to dowód na "konflikt środowiskowy"? Tak PiS tłumaczy sprawę

Struktura grupy hejtującej sędziów. Łukasz Piebiak na czele, a kto pod nim?tvn24

Według głównej bohaterki sprawy zorganizowanego hejtu na przeciwników zmian w wymiarze sprawiedliwości, swoimi działaniami mogła ona zaszkodzić co najmniej 20 sędziom. Zdaniem przedstawicieli PiS, ujawniona przez media korespondencja między internautką a sędziami, z którymi omawiała działania, ma być dowodem na konflikt w środowisku sędziowskim. Narracja taka pojawiała się dwa dni po pierwszych publikacjach Onetu.

Portal Onet 19 sierpnia podał, że ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak miał stać za zorganizowanym hejtem wobec sędziów krytykujących zmiany w wymiarze sprawiedliwości, wprowadzane przez Zjednoczoną Prawicę.

23.08 | Struktura grupy hejtującej sędziów. Łukasz Piebiak na czele, a kto pod nim?
23.08 | Struktura grupy hejtującej sędziów. Łukasz Piebiak na czele, a kto pod nim?Krzysztof Skórzyński | Fakty TVN

Według portalu za rozsyłanie kompromitujących materiałów odpowiedzialna była współpracująca z Piebiakiem, aktywna w mediach społecznościach kobieta o imieniu Emilia (redakcja Onetu zna jej nazwisko, jednak go nie publikuje). Na Twitterze jej obecna nazwa użytkownika to "MalaEmiE".

W kolejnych dniach Onet oraz inne media dodawały nowe informacje w tej sprawie. Między innymi o tym, że inny sędzia stołecznego Sądu Rejonowego, oddelegowany do resortu sprawiedliwości Jakub Iwaniec miał współpracować z Emilią, która to współpraca - według mediów - również miała prowadzić do akcji przeciwko sędziom sprzeciwiającym się rządowym zmianom w sądownictwie. Onet napisał, że Iwaniec to "prawa ręka Łukasza Piebiaka, wiceministra odpowiedzialnego za sądownictwo".

W rozmowie z Onetem Emilia przyznała, że "bardzo wstydzi się tego, co robiła i że swoimi działaniami mogła zaszkodzić co najmniej 20 sędziom".

Reakcja nr 1: "możliwe naruszenie standardów przez sędziów zatrudnionych w Ministerstwie"

Pierwszą reakcją przedstawicieli rządu na medialne doniesienia było przyjęcie dymisji wiceministra, którą ten złożył kilkanaście godzin po publikacji Onetu. Premier Mateusz Morawiecki, odpowiadając na pytania dziennikarzy o dymisję Piebiaka, stwierdził, że przyjęcie jej "sądzę, że kończy tę sprawę".

Dwa dni po pierwszej publikacji Onetu Zbigniew Ziobro powiedział w TVP Info, że jak tylko dowiedział się o "możliwym naruszeniu standardów przez sędziów zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości", natychmiast podjął decyzję o ich zwolnieniu. Podkreślił wówczas, że będzie działał stanowczo wobec osób, "które byłyby zamieszane w ten proceder (zorganizowanego hejtu - red.), niezależnie z której będą strony".

Jednak sposób, w jaki przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwość komentowali sprawę szybko się zmienił, co wyraźnie było widać w kolejnych wypowiedziach polityków tej partii.

Reakcja nr 2: "efekt konfliktu sędziowskiego"

Jeszcze tego samego dnia politycy PiS zaczęli mówić o tej sprawie jako o konflikcie w środowisku sędziowskim. Sugerują, że istnieją dwie, wzajemnie atakujące się w ten sam sposób strony sporu.

- Mam wrażenie, że ta sytuacja to jest też konflikt w środowisku sędziowskim. Pamiętajmy, że mówimy o sędziach, a nie o politykach - mówił tego dnia rano "Rzeczpospolitej" rzecznik rządu Piotr Mueller.

Tego samego dnia w podobnym tonie wypowiadał się w "Gościu Wiadomości" TVP wicepremier Jacek Sasin. - Wygląda to na porachunki między sędziami, którzy poparli program reformę sądownictwa PiS (…) a drugą stroną, która pozostała w "Iustiti" i zwalczała w sposób bezpardonowy te reformy. Cała ta sprawa jest smutna, bo pokazuje jakąś degrengoladę środowiska sędziowskiego - mówił.

Dzień później sekretarz stanu w kancelarii prezydenta Andrzej Dera stwierdził w Programie 1 Polskiego Radia, że jego zdaniem "walka idzie na całego". Dera wskazał w tym kontekście na "środowisko sędziów skupionych wokół Iustitii".

Tego samego dnia w "Kwadransie politycznym" TVP1 Michał Woś, minister ds. pomocy humanitarnej i były wiceminister sprawiedliwości powiedział, że "to, co się dzieje jest efektem konfliktu sędziowskiego".

W podobnym tonie wyraził się minister Ziobro podczas rozmowy z "Gościu Wiadomości" cztery dni po pierwszej publikacji Onetu. - To, co zostało ostatnio ujawnione, paradoksalnie potwierdza diagnozę PiS, naszego środowiska, Zjednoczonej Prawicy, że jest duży problem etyczny w środowisku sędziowskim - stwierdził.

Profesor Andrzej Rzepliński o Łukaszu Piebiaku
Profesor Andrzej Rzepliński o Łukaszu Piebiakutvn24

Cel: przeciwni reformie

Sędziami, o których z internautką Emilią w komunikatorze WhatsApp miał pisać m.in. wiceminister Piebiak, ale i grupa sędziów pod nazwą "Kasta", byli m.in. profesor Krystian Markiewicz i sędzia Piotr Gąciarek, którzy wcześniej wielokrotnie krytykowali zmiany w sądownictwie wprowadzane przez Prawo i Sprawiedliwość. Ten pierwszy jest szefem sędziowskiego stowarzyszenia "Iustitia". Drugi - członkiem warszawskiego oddziału organizacji, sędzią stołecznego Sądu Okręgowego.

Sam wiceminister Piebiak także należał do "Iustitii". Jednak we wrześniu 2017 roku został z niej usunięty "za działania i wypowiedzi wspierające uchwalenie ustawy z dnia 12 lipca 2017 dotyczącej prawa o ustroju sądów powszechnych". Dwa miesiące później został powołany przez premier Beatę Szydło na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

"Przesyłam szefowi, by i on się ucieszył"

W lutym 2018 roku sędzia Gąciarek w rozmowie w TOK FM stwierdził, że udział w przeprowadzanej wówczas procedurze wybierania całkowicie nowego składu Krajowej Rady Sądownictwa to "wstyd".

- Sędziemu przynosi ujmę startowanie w procedurze, która powstała na podstawie ustawy sprzecznej z konstytucją. To jest wstyd dla sędziego. I każdemu sędziemu bym to publicznie w twarz powiedział: że nie wolno takich rzeczy robić. Bo to odbiera także wszystkim obywatelom gwarancję tego, że KRS będzie ciałem niezależnym od polityki, a nie ciałem wykonującym jakieś polityczne dyspozycje - mówił wówczas.

Miesiąc po tej rozmowie, według branżowego portalu press.pl, Emilia w wiadomościach prywatnych na Twitterze próbowała zainteresować szefa redakcji programu "Alarm!" TVP1 Przemysława Wenerskiego tematem "sędziego Iustitii, który wsadził partnerkę do więzienia za prezenty, które jej dawał". Chodziło o Gąciarka. Podkreśliła, że "jest przeciwnikiem reformy i rządu". Jak pisze Onet, chodziło o relacje sędziego z kobietą, "którą poznał w sieci pięć lat wcześniej, nigdy nie spotkali się osobiście. Wysyłał jej kosztowne prezenty, twierdzi, że pożyczył jej też pieniądze. Gdy kobieta zakończyła znajomość, sędzia zażądał zwrotu pożyczki, do czego nie doszło".

Dziennikarz odpisał, że "sprawa wygląda na interesującą (...) i to bez względu na to, czy sędzia jest przeciwnikiem czy zwolennikiem czegokolwiek i kogokolwiek".

W następnym miesiącu, jak donosi Onet, internautka w SMS-ie do wiceministra Piebiaka, napisała między innymi, że "Dziennikarz Wenerski złapał kontakt z panią od sędziego Gonciarka może wybuchnie mała afera w programie Alarm" (pisownia oryginalna).

"Ja mogę się jedynie bardzo cieszyć i być wdzięcznym za tak piękne i prowadzone z rozmachem czynności. Idzie Pani jak burza" - miał odpisać wiceminister Piebiak.

Zaraz po emisji programu, Emilia zapytała wiceministra Piebiaka o jego wrażenia. Z upublicznionej przez Onet korespondencji wynika, że miał odpisać: "Super. Właśnie przesyłam Szefowi by i on się ucieszył".

Jaki: Ziobro nie powinien ponieść politycznej odpowiedzialności
Jaki: Ziobro nie powinien ponieść politycznej odpowiedzialnościtvn24

W opublikowanym krótkim oświadczeniu na Twitterze redakcja program "Alarm!" napisała, że "nie posiadała żadnej wiedzy na temat relacji internautki z wiceministrem sprawiedliwości".

"Plugawy wywiad. Trzeba odpłacić"

Prezes "Iustitii" Krystian Markiewicz wielokrotnie krytykował reformę wymiaru sprawiedliwości przeprowadzaną przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

- To, że resort nie słucha krytycznych głosów dotyczących reformy wymiaru sprawiedliwości, nie oznacza, że mamy milczeć. Nie jesteśmy z tych, którzy myślą, że jak będą milczeć, to władza spojrzy na nich łaskawszym okiem - mówił w maju 2017 roku.

- Sądy, gdzie prezesem będzie namiestnik ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego, to nie będą wolne sądy w pełni - to z kolei słowa wypowiedziane trzy miesiące później.

Markiewicz krytykował również osobiście wiceministra Piebiaka.

- Stanowisko pana sędziego Piebiaka jest zdecydowanie różne od stanowiska pana ministra Piebiaka - oceniał w październiku 2017 roku w "Czarno na białym" TVN24, sugerując, że na przestrzeni lat mocno zmienił swoje poglądy. Dodał, że "chętnie bym współpracował z sędzią przy jego wcześniejszych, bliskiemu każdemu sędziego poglądach, a trudno jest o taką współpracę obecnie".

Punkt widzenia
Punkt widzeniatvn24

4 lipca 2018 roku w "Gazecie Wyborczej" ukazał się wywiad szefem "Iustitii", w którym w ostrych słowach mówił on o braku praworządności w Polsce i zarzucał obozowi rządzącemu naruszenie trójpodziału władzy. Mówił też m.in. o "pseudoaferach, które preparują przeciwnicy niezależności sądów".

- Wąska grupa dostaje miejsca w KRS, stanowiska prezesów sądów, komisarzy wyborczych, funkcje w komisjach egzaminacyjnych na aplikacje prawnicze. Wszystko zawdzięcza politykom lub osobom powiązanym politycznie, często znajomościom, więzom rodzinnym, towarzyskim. Jak inaczej nazwać taką grupę jak nie "kastą"? - pytał.

Po publikacji wywiadu jeszcze tego samego dnia Emilia pisze do wiceministra Piebiaka: "Dziennikarz do MK (Markiewicza Krystiana - red.) będzie grzebać. Nadal aktualne?".

"Oczywiście. Plugawy wywiad GW ("Gazeta Wyborcza" - red.) z nim puściła. Trzeba odpłacić" - miał odpisać wiceminister.

Miesiąc wcześniej Emilia rozesłała między innymi do mediów anonimową historię zawierającą plotki, pogłoski i domysły na temat życia prywatnego Markiewicza, w tym intymnych kontaktów z kobietami oraz sposobów budowania swojej pozycji w środowisku sędziowskim.

W jednej z internetowych rozmów, jaką Emilia miała odbyć z wiceministrem, zapowiedziała mailową wysyłkę: "Za rezultat nie ręczę ale postaram się. Mam nadzieję, że mnie nie wsadzą".

"Za czynienie dobra nie wsadzamy" - miał odpisać Piebiak.

"Trzeba mu ostro doje**ć"

Według Onetu, w tym czasie Emilia miała również współpracować z sędzią Iwańcem, który miał jej pisać, że "przydałby się atak na Markiewicza". Miał go nazywać "alimenciarzem z Iustitii" oraz "głównym rozgrywającym Kasty" i miał stwierdzić, że "Trzeba mu ostro doje**ć".

"Udupiamy go na Maxa? Mam zgodę odgórną?" - pytała Emilia.

"Tak" - miał odpisać Iwaniec.

Według Onetu, 25 czerwca 2018 roku kobieta zaraportowała wiceministrowi Łukaszowie Piebiakowi, że zakończyła wysyłanie maili deprecjonujących Markiewicza, twierdząc, że było ich około dwustu.

"Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli" - miał odpisać wiceminister.

Łukasz Piebiak w wydanym oświadczeniu zaprzeczył wszystkim stawianym przez media zarzutom i zapowiedział złożenie pozwu przeciwko redakcji Onetu.

Autor: red. Konkret24 / Źródło: Konkret24, oko.press; zdjęcie: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości

Przeciwnicy farm wiatrowych triumfują: oto rolnik wziął sprawy w swoje ręce i zwalił wiatrak postawiony na jego terenie. Nagranie robi furorę w sieci, a rolnik opisywany jest jako bohater. Nieważne, że nie zgadzają się ani wskazywany kraj, ani podawane powody zdarzenia. Gdy obraz odpowiada emocjom i pasuje do przekazu - szczególnie politycznego - prawda przegrywa.

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Źródło:
TVN24+

"Pomimo że są tak daleko, to miga. Dziadostwo" - mówi kobieta na nagraniu mającym pokazywać, jakie problemy mają właściciele domów stojących niedaleko wiatraków. Film notuje miliony wyświetleń w sieci i budzi skrajne komentarze. Uspokajamy: to efekt bardzo rzadki i nie wpływa negatywnie na zdrowie.

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

Źródło:
Konkret24

Polscy pogranicznicy mają rzekomo zmuszać Ukraińców na granicy do rozbierania się aż do bielizny, bo szukają banderowskich tatuaży. To dezinformacja generowana przez rosyjską propagandę, ale wykorzystująca bieżące wydarzenia w Polsce.

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Źródło:
Konkret24

"Najtańsza ze wszystkich" jest energia produkowana z węgla z kopalni "Bogdanka" - uważa poseł Radosław Fogiel. Jedną sprawą jest jednak koszt wydobycia surowca, a zupełnie inną - koszt wytworzenia z niego energii.

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Źródło:
Konkret24

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24