Ponad pół miliona złotych dla youtuberów za promocję Polski

Youtuberzy biorący udział w akcji Polskiej Organizacji Turystycznej

Ponad 570 tys. zł kosztował dotychczas projekt Polskiej Organizacji Turystycznej, który promuje Polskę poprzez współpracę z siedmioma youtuberami z całego świata. Gdy projekt ruszał, zachwalał go minister sportu. Na półmetku kampanii #VisitPoland sprawdzamy jej mierzalne efekty i to, w jaki sposób zostały wydane publiczne pieniądze.

Projekt #VisitPoland zainaugurowano na konferencji prasowej 21 czerwca 2018 roku. Przedstawiono wtedy pomysł zaproszenia do Polski sześciu wpływowych youtuberów z całego świata, którzy tutaj będą nagrywali materiały i umieszczali w internecie.

- Chcemy pokazać Polskę taką, jaką jest. Polskę piękną, Polskę otwartą, Polskę nowoczesną - mówił wtedy minister sportu Witold Bańka. Zachwalał, że jest to projekt, który wychodzi naprzeciw oczekiwaniom współczesności. - Chcemy w nowoczesny sposób promować Polskę poprzez ciekawe, innowacyjne materiały youtuberów z całego świata, którzy są ważnymi influencerami na rynku turystycznym - dodał minister i określił ich jako osoby "niezwykle kreatywne, ciekawe, oryginalne oraz wpływowe".

Bańka o kampanii z youtuberami
Bańka o kampanii z youtuberamiRMF FM

"Niski nakład środków"

Paweł Szefernaker mówił na tej samej konferencji, że rok wcześniej zgłosiła się do urzędników grupa internautów z pomysłem, żeby właśnie w ten sposób promować Polskę. - Usiedliśmy ze współpracownikami z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Zastanawialiśmy się nad tym. Potem spotkałem się z panem ministrem Bańką, który jak zobaczył konspekt pomysłu, to powiedział "robimy" - opowiadał Szefernaker, teraz pracujący w MSWiA. - Jest to przykład jak niskim nakładem środków można we wspaniały, innowacyjny sposób na miarę XXI wieku promować Polskę - dodał.

Założenia? "Nawet 20 mln subskrybentów"

- Internet zmienia oblicze polskiej promocji turystycznej. W tym roku punkt ciężkości przenosimy na internet - zapowiadał z kolei Robert Andrzejczyk, prezes Polskiej Organizacji Turystycznej. O zaproszonych do Polski youtuberach mówił, że są to "gwiazdy internetu podróżniczego", "celebryci turystyczni".

- Założenia są takie, że samego organicznego zasięgu (bez opłaconych działań reklamowych - red.), to znaczy zasięgu, który generują ci uczestnicy, to jest 11 mln osób - informował wtedy prezes POT i mówił, że planuje jeszcze jedną kampanię, która zwiększy ten zasięg o 5 mln. - Już teraz jednak wiemy, że zasięg będzie większy, ponieważ ci influencerzy przyjeżdżają z osobami towarzyszącymi, które również nimi są. Liczymy na to, że zasięg zwiększy się nawet do 20 mln subskrybentów - poinformował i dodał, że "naprawdę jest to warte pieniędzy, które na ten projekt wydajemy".

Polskie morze, góry. Znane zabytki i lokalne atrakcje

Siedmiu współpracujących z POT youtuberów to prowadzący kanały: FunForLouis, Lost Le Blanc, Clavero, Conner Sullivan, internationallyME i alanxelmundo. Najwięcej subskrybentów - 2 i 1,8 mln mają FunForLouis i alanxelmundo. Najmniej - internationallyME - 219 tys. Pochodzą z Japonii, USA, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Meksyku, Niemiec i Kanady. POT zachwala ich jako "bardzo popularnych na swoich rynkach influencerów turystycznych". Najbardziej chwali Louisa Cole'a prowadzącego kanał FunForLouis.

POT podkreśla, że w 2017 roku został on umieszczony przez miesięcznik Forbes na liście 10 najważniejszych influencerów na świecie w kategorii "Podróże" i że współpracuje z wieloma narodowymi organizacjami turystycznymi, a jego kanał subskrybuje ponad 2 mln użytkowników, w tym wielu innych opiniotwórczych blogerów, vlogerów oraz dziennikarzy.

POT informuje też, że w wyborze twórców pomagała firma Google, do której należy platforma YouTube.

W ramach akcji #VisitPoland youtuberzy stworzyli dziewiętnaście filmów, które łącznie osiągnęły trzy miliony wyświetleń. Publikowali też materiały na swoich profilach w mediach społecznościowych.

- "Polskie" odcinki na kanałach twórców, którzy wzięli udział w akcji, osiągnęły bardzo przyzwoitą liczbę wyświetleń, na części z nich będąc jednymi z najpopularniejszych w ostatnim okresie - stwierdza Olek Wandzel.

Youtuberzy w swoich filmach przedstawiają polskie atrakcje i próbują lokalnej kuchni. Każdy z nich zwiedzał jeden polski region.

Louis Cole (FunForLouis) jeździł trabantem po Krakowie. Był w kopalni soli w Wieliczce, zwiedzał zamek w Nidzicy, wspinał się na Kasprowy Wierch. - To świetna zabawa być w Polsce. To ekscytujące - mówi do swoich widzów.

Christian LeBlanc (Lost LeBlanc) z kolei przez pięć dni zwiedzał Podlasie. Był w Biebrzańskim Parku Narodowym. - Niesamowite jedzenie, niezliczona liczba ziemniaków i nic - tylko relaks - napisał na swoim kanale.

Paul Clavero był w Trójmieście i na Helu. Zwiedzał zamek krzyżacki w Malborku.

W Bieszczadach był Conner Sullivan. Pływał pontonem po Sanie, zwiedził zamek w Sanoku i największą zaporę wodną w Solinie. W rzeszowskim browarze próbował różnego rodzaju piw.

Na Dolnym Śląsku była Angela, youtuberka z Japonii prowadząca kanał InternationallyME. Zwiedziła Wrocław, Świdnicę, próbowała wina w jednej z lokalnych winnic. - Byłam w Polsce pierwszy raz. Podobało mi się zwłaszcza we Wrocławiu, gdzie każdy był przyjazny i pomocny, mimo tego, że nie umiem za bardzo mówić po angielsku - stwierdziła w wideo.

Najwięcej filmów z pobytu w Polsce nagrał hiszpański aktor, tancerz i piosenkarz Alan Estrada Guttierez. Na swoim kanale alanxelmudno opublikował ich aż jedenaście. Był między innymi w Warszawie, Wrocławiu, Toruniu, Krakowie, zwiedzał obóz w Auschwitz. Guttierez nie wziął za swoją pracę honorarium. POT opłaciła mu jedynie jego 3-tygodniowy pobyt w Polsce.

Jako ostatni do Polski przyjadą Marko and Alex Ayling, prowadzący kanał Vagabrothers, który ma 817 tys. subskrypcji. Negocjują z POT wysokość swojego honorarium.

Promocja za prawie pół miliona złotych

Na półmetku akcji #VisitPoland zapytaliśmy POT, ile do tej pory na nią wydała. Z uzyskaniem odpowiedzi nie było żadnych problemów.

- Łącznie na honoraria wydaliśmy 453 518 zł. POT pokryła też koszty przylotu i pobytu ekip filmowych, z którymi pojawili się youtuberzy - w sumie za 118 920 zł. Regionalne organizacje turystyczne pomogły przy organizacji akcji - poinformował nas Grzegorz Cendrowski p.o rzecznika prasowego POT i stwierdził, że gdyby przeliczyć koszt dotarcia do osoby zainteresowanej podróżami, to jest on o wiele niższy niż w przypadku standardowych reklam w zagranicznych telewizjach.

Rzecznik POT podkreślił, że akcja cały czas trwa. - Jej pierwszą edycję podsumujemy na przełomie maja i czerwca 2019 roku. Wtedy oczywiście przedstawimy wszystkie dane dotyczące osiągniętych rezultatów - stwierdził Cendrowski. - Wyniki akcji są na bieżąco monitorowane. Dodatkowo influencerzy mają obowiązek raportowania o wynikach swojej aktywności - zapewnił.

Pierwsze efekty kampanii #VisitPolandKonkret24 | POT

O ocenę kosztów akcji pytamy Olka Wandzela, VP Sales & Marketing w Abstra, spółce w której większościowymi udziałowcami są twórcy kanału youtube’owego Abstrachuje.tv. Kanał na początku stycznia jako pierwszy kanał rozrywkowy w Polsce osiągnął miliard wyświetleń.

Odpowiada, że niemal 500 tys. zł wydanych póki co na honoraria dla youtuberów "absolutnie nie szokuje". - Również w porównaniu do stawek najpopularniejszych twórców w naszym kraju. W przypadku osiągniętych wyników jest to jak najbardziej uzasadniona kwota - ocenia.

Łukasz Smoliński, współtwórca najpopularniejszego, według zestawienia napoleoncat.com, bloga kulinarno-podróżniczego tasteaway.pl podkreśla jednak, że bardzo często regiony, miasta czy państwa nie zapewniają osobnej gaży influencerom. Opłacają za to atrakcje, noclegi, restauracje czy przeloty. Zapewniają możliwość stworzenia nieodpłatnie ciekawych treści i po prostu mile spędzony czas.

- To właśnie jest forma wynagrodzenia dla influencera - dodaje Marcin Żukowski, partner w firmie konsultingowej Nieagencja. Jego zdaniem w ten sposób POT mógłby zmniejszyć honoraria dla youtuberów.

Smoliński podkreśla, że podejmował ponad 60 razy współpracę z różnych regionami, miastami czy państwami i jeszcze mu się nie zdarzyło, żeby były one "zainteresowane płaceniem za tego typu współpracę". Choć zastrzega, że czasem jest prościej podpisać umowę z influencerem na określoną kwotę, która ma służyć pokryciu kosztów podróży i pobytu w danym kraju/regionie. Wtedy też organizacją wyjazdu w dużej mierze zajmuje się sam influencer.

Z treścią tych wypowiedzi Łukasza Smolińskiego nie zgadza się inny polski youtuber z branży podróżniczej, Karol Werner. - Bardzo zaskakują mnie słowa Łukasza o tym, że miasta, regiony czy narodowe organizacje turystyczne nie płacą twórcom internetowym za współpracę, blogerom lub youtuberom. Dla mnie tego typu współprace stanowią naprawdę sporą część rocznych przychodów – mówi prowadzący podróżniczy kanał „Kołem Się Toczy”. – Jeśli ma się do zaoferowania nie tylko zasięgi, ale także odpowiednią jakość treści, to organizacje skłonne są płacić i to godne pieniądze. Płacą nie tylko polskie, ale również zagraniczne organizacje. I statystycznie, co najmniej o kilkadziesiąt procent więcej.

- Osobiście w przeszłości współpracowałem na takich zasadach chociażby z Czarnogórą, Chorwacją czy Szwecją. I wcale nie jestem tutaj odosobnionym przypadkiem - dodaje youtuber. - Z głowy mógłbym wymienić co najmniej dziesięć polskich blogerów lub vlogerów podróżniczych, dla których wyraźną część całkowitego zarobku stanowią właśnie przychody z tego typu współprac. Sam takimi formami współpracy mam już kalendarz zajęty do września. Na tyle, że za chwilę będę musiał odmawiać. I wszyscy poza opłaceniem kosztów zakwaterowania czy przelotu są gotowi także płacić dodatkową gażę.

Efekty? "To była dobra decyzja"

Zdaniem p.o rzecznika POT już teraz jednak widać, że decyzja o kampanii "była dobra". - Po wprowadzeniu korekt chcemy kontynuować ten projekt. Inicjatywa została również bardzo dobrze przyjęta w Polsce, zarówno przez naszych partnerów, jak i media. W drugiej edycji akcji, którą rozpoczniemy w czerwcu tego roku, chcemy zaprosić do Polski turystycznych instagramerów - zapowiada.

Grzegorz Cendrowski podkreśla, że zaproszeni do Polski influencerzy nie promują Polski tylko na platformie YouTube, ale też na Facebooku, Instagramie i Twitterze. - Dotychczasowe zaangażowanie (np. odtworzenie filmu, obejrzenie instastories, polubienie wpisu na Facebooku) odbiorców kampanii wyniosło ponad 6,3 mln, a całkowity zasięg kampanii obliczony na koniec listopada to ponad 13 mln - informuje rzecznik i dodaje, że POT zasięg twórców mierzy łączną liczbą ich fanów na YouTube i w mediach społecznościowych, a jako zaangażowanie traktuje wszystkie wyświetlenia opublikowanych przez nich materiałów w sieci, a także komentarze i polubienia.

- Opieramy się na danych powszechnie dostępnych w serwisach społecznościowych oraz na danych przekazanych nam przez uczestników projektu - przekazuje Cendrowski.

Podkreśla, że zasięg ma charakter organiczny i zapowiada kampanię promocyjną, która będzie najbardziej intensywna w pierwszym kwartale 2019 roku, gdy, jak stwierdza, podejmowane są decyzje o wyjazdach wakacyjnych.

Potrzeba "bardziej miarodajnych danych"

- Nie można mierzyć zasięgu kampanii liczbą subskrypcji, fanów czy obserwujących. Ktoś to zrobił zupełnie nie tak, jak nakazują podręczniki - dziwi się Marcin Żukowski i zwraca uwagę, że w każdym z serwisów społecznościowych działa oparty na algorytmach mechanizm dystrybucji treści. To on decyduje - na podstawie w dużej mierze wcześniejszych zachowań użytkowników - o tym, co i komu się wyświetla. - Na Facebooku, na przykład, dzięki takim mechanizmom treści wyświetlają się kilku procentom fanów danej osoby czy strony. Mówienie więc, że zasięg danego profilu to liczba jego fanów jest podstawowym błędem - stwierdza Żukowski.

Podkreśla, że chcąc mierzyć zasięg kampanii, takich jak ta Polskiej Organizacji Turystycznej, należy sprawdzić liczbę wyświetleń wideo i skąd są oglądający, a do tego zwrócić uwagę na jakość, czyli sprawdzić interakcje, odbiorców, ich zaangażowanie oraz wydźwięk pozostawianych w sieci komentarzy.

- Liczby fanów, subskrybentów czy obserwujących nie należy też sumować, gdyż często te same osoby obserwują swoich ulubionych twórców jednocześnie w wielu kanałach społecznościowych - zauważa z kolei Grzegorz Berezowski, CEO w Napoleoncat. - Ta liczba może stanowić pewien wyznacznik popularności influencera w mediach społecznościowych i być jednym z kryteriów doboru do współpracy, ale efekty działań powinny być mierzone na podstawie bardziej miarodajnych danych - dodaje.

Berezowski zauważa, że standardem w działaniach z influencerami jest to, że to oni dostarczają reklamodawcy danych o rzeczywistym zasięgu treści w każdym medium wraz ze szczegółowymi informacjami o liczbie, rodzaju i liczbie oraz o demografii osób, do których dotarły treści. - Dzięki temu można ocenić rzeczywistą skuteczność działań - podkreśla.

"Pomysł był dobry. Wyszło jak zwykle"

Żukowski, uważa, że to dobrze, że POT skorzystała ze współpracy z influencerami, ale zastanawia się, dlaczego akurat tacy zostali wybrani, czy ich wybór był podyktowany dotarciem do konkretnych odbiorców i czy zaplanowano dla akcji wsparcie mediowe, "dzięki któremu treści przebiją się przez bańki informacyjne użytkowników".

- Wyniki nie są rewelacyjne, patrząc na realia globalne, ale też na polskie podwórko - ocenia Żukowski. Jego zdaniem zabrakło osi kampanii. - Hashtag jest takową, ale nie został chyba należycie wykorzystany - stwierdza i dodaje, że jego zdaniem idea #visitPoland ma potencjał "na dużą, długofalową kampanię crossmediową (korzystającą z jednoczesnych publikacji w wielu mediach - red.), która poprowadzona dobrze może zmienić postrzeganie Polski na świecie".

Jego zdaniem działania POT były podejmowane "zbyt ad hoc" i bez głębszej strategii.

- Finalnie trudno jest na ten moment ocenić kampanię całościowo. Wydaje się, że pomysł był dobry, a wyszło jak zwykle - konkluduje Żukowski.

- Konstrukcję kampanii, jej efekty i dobór środków oceniam negatywnie - stwierdza Łukasz Smoliński z Tasteaway. Podkreśla że jego zdaniem za promowanie kraju jako atrakcyjnego turystycznie, płacą tylko ci, "do których nikt albo niewielu ma ochotę przyjechać". - Jestem pewien, że Polska do takich krajów nie należy mimo, że właśnie tak Polskę pokazuje organizacja, której nadrzędnym zadaniem powinno być budowanie pozytywnego wizerunku Polski na świecie - stwierdza Smoliński.

- Jestem przekonany, że te same efekty można było osiągnąć wydatkując kilkukrotnie mniejszy budżet lub wydatkując taki sam, aby osiągnąć wielokrotnie lepsze efekty - podsumowuje.

O skomentowanie projektu #VisitPoland, jak i samego pomysłu zapraszania influencerów do Polski poprosiliśmy także Karola Wernera. - Co do podanych w tekście kwot, z tego co obserwuję rynek twórców internetowych, to w moim odczuciu, nie są to kwoty wykraczające znacznie poza jakiś tam standard - mówi nam twórca kanału "Kołem się toczy". - Może nieco poza jedną. Daleki byłbym tutaj jednak od kategorycznego stwierdzenia, że przepłacono. Wierzę, że w Polskiej Organizacji Turystycznej są osoby, które się na tym znają, że wszystko jest dobrze zaplanowane. Wszak mamy tutaj dużych twórców, którzy trafiają do dużej, odpowiednio wąskiej grupy odbiorców potencjalnie zainteresowanych podróżami. Nie mam też wątpliwości, że taka promocja działa, bo sam, przy znacznie mniejszej skali otrzymuję masę wiadomości, że ktoś wybrał kierunek podróży dzięki moim materiałom, a także widzę jak wiele osób rezerwuje noclegi dzięki moim poleceniom. Dlaczego tutaj miałoby być inaczej? Poczekałbym na jakieś finalne wnioski do zakończenia akcji i do momentu zmierzenia jej rezultatów.

"Polska taka, jaka jest"

Z kolei Olek Wandzel pozytywnie ocenia dotychczasowe działania podjęte w ramach kampanii #Visitpoland. - W szczególności warto zwrócić uwagę na jakość produkcji. Wszystkie materiały zarówno foto, jak i wideo zostały przygotowane bardzo dobrze. W materiałach przekazano dużo informacji, a wybrane miejsca zostały pokazane w sposób ciekawy i nieoczywisty - zaznacza.

Wandzel pozytywnie ocenia też to, że POT nie skupiła się wyłącznie na youtuberach z Europy, ale podjęła współpracę również z twórcami z dalszych zakątków globu. Choć odczuwa "pewien niedosyt, że zdecydowano się postawić wyłącznie na youtuberów zajmujących się turystyką".

- Najbardziej jednak cieszy fakt, że twórcom udało się pokazać Polskę taką, jaka jest, czyli jako kraj bardzo atrakcyjny turystycznie. Udało się stworzyć różnorodne materiały, podkreślające walory, którymi tak chwalimy się za granicą, czyli naszą historię, przyrodę i jedzenie - konkluduje.

Tekst został zaktualizowany 18 lutego 2019 o wypowiedzi Karola Wernera.

Marko and Alex Ayling

Autor: Jan Kunert / Źródło: Konkret24; zdjęcie: POT

Pozostałe wiadomości

Jedni żołnierze wbiegają na zbocze, a inni stojący u góry rzucają w nich kamieniami. Potem wszyscy walczą wręcz, okładając się metalowymi pałkami. Opublikowane w sieci nagranie z takiej bitwy wzbudza zainteresowanie i pytania internautów. Nie wszyscy wierzą, że to starcie wojsk dwóch atomowych mocarstw - czyli "czwarta wojna światowa". Wyjaśniamy.

Chiny i Indie walczą o granice "na pałki, kije i kamienie"? Co to za historia

Chiny i Indie walczą o granice "na pałki, kije i kamienie"? Co to za historia

Źródło:
Konkret24

"I to z naszych własnych środków", "imigrant dostanie większy zasiłek niż my pensje", "to jest skandal!" - piszą internauci w reakcji na rozpowszechnianą w sieci informację, że premier Donald Tusk na szczycie Rady Europejskiej podpisał "dokument o zrównaniu zasiłków dla imigrantów w całej UE". Sprawdziliśmy, czy to prawdziwe doniesienia.

Tusk podpisał "zrównanie zasiłków dla imigrantów"? Co rzeczywiście parafował

Tusk podpisał "zrównanie zasiłków dla imigrantów"? Co rzeczywiście parafował

Źródło:
Konkret24

Były szef kancelarii premiera Michał Dworczyk twierdzi, że nie pamięta, by Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła łamanie prawa przy rozdawaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Dworczyk przekonuje też, że nie ma wiedzy, by NIK kierowała jakieś wnioski do prokuratury. A skierowała ich kilka. Część umorzono w czasie, gdy prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro.

Wnioski NIK do prokuratury w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Co się z nimi stało

Wnioski NIK do prokuratury w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Co się z nimi stało

Źródło:
Konkret24

Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski przekonywał w radiowym wywiadzie, że wydatki z Funduszu Sprawiedliwości odbywały się zgodnie z procedurami, a kontrowersje wokół wydawania dużej części tych środków tłumaczył "nowym celem", który "wprowadził ustawodawca". "Więc nie tylko mieliśmy prawo, ale wręcz obowiązek przekazywać na to środki" - zapewniał. Romanowski pominął to, że zmiany zapadły za czasów, gdy resortem sprawiedliwości kierował Zbigniew Ziobro. Przypominamy, o co chodzi.

Romanowski tłumaczy wydatki Funduszu Sprawiedliwości: bo ustawodawca "wprowadził nowy cel". Tak, za rządów PiS

Romanowski tłumaczy wydatki Funduszu Sprawiedliwości: bo ustawodawca "wprowadził nowy cel". Tak, za rządów PiS

Źródło:
Konkret24

Profesor Jan Hartman wyraził w mediach społecznościowych radość z wydania przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego zarządzenia co do obecności symboli religijnych w budynkach warszawskiego urzędu. "Zdjęcie krzyży w warszawskim ratuszu to wielki moralny przełom" - napisał profesor. Tyle że, jak się okazuje, krzyże pozostaną na swoich miejscach.

Hartman pisze o "zdjęciu krzyży w warszawskim ratuszu". Urząd: "nie będą zdjęte"

Hartman pisze o "zdjęciu krzyży w warszawskim ratuszu". Urząd: "nie będą zdjęte"

Źródło:
Konkret24

"Po co było ci to dziewczyno?!", "nie wierzę, że Zelensky ją zmusił" - komentują internauci historię o 19-letniej Ukraince, która rzekomo straciła ramię w walce na wojnie. Dowodem mają być zdjęcia dziewczyny: jedno z frontu, drugie ze szpitala. Jednak nie mają one nic wspólnego z wojną w Ukrainie, a cała historia od lat jest wykorzystywana do oszustw.

Ranna nastoletnia Ukrainka. "To Rosjanie tak ją urządzili"?

Ranna nastoletnia Ukrainka. "To Rosjanie tak ją urządzili"?

Źródło:
Konkret24

Patryk Jaki w radiowym wywiadzie bronił wydawania środków z Funduszu Sprawiedliwości, a także partyjnych kolegów, którzy nim kierowali. Europoseł na różne sposoby próbował usprawiedliwić nieprawidłowości z tym związane: przedstawiał zagadnienia wycinkowo, bagatelizował rzeczywiste zarzuty, nazywał postępowania ministrów "sprawowaniem władzy publicznej". Wyjaśniamy manipulacyjne tezy, którymi się posłużył.

Patryk Jaki o Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje byłego wiceministra Ziobry

Patryk Jaki o Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje byłego wiceministra Ziobry

Źródło:
Konkret24

"Piękny pokaz ignorancji", "chyba nie do końca Pan wie jak działa izolacja", "zamieszkaj pan w namiocie" - to reakcje internautów na wpis publicysty Jana Pospieszalskiego. Ironizował w nim, że z powodu ocieplenia klimatu nie ma potrzeby ocieplania budynków, które ma rzekomo narzucać Unia Europejska w dyrektywie budynkowej. Wyjaśniamy, o co chodzi w dyrektywie, a ekspert tłumaczy, dlaczego potrzebna jest termomodernizacja budynków.

"Temperatury rosną, planeta płonie". Po co jednak ocieplać budynki. Wyjaśniamy

"Temperatury rosną, planeta płonie". Po co jednak ocieplać budynki. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, wypowiadając się o zagrożeniach ze strony Rosji, zapewniał w wywiadzie radiowym, że Unia Europejska jest największą gospodarką świata. Sprawdziliśmy, czy polityk ma rację.

Tomczyk: UE jest największą gospodarką świata. Nie, są większe

Tomczyk: UE jest największą gospodarką świata. Nie, są większe

Źródło:
Konkret24

"Kolejna teoria spiskowa stała się faktem" - przestrzegają internauci, komentując popularny post, jakoby w Australii przyjęto ustawę powodującą wycofanie w tym kraju gotówki z obiegu. Obawy są jednak nieuzasadnione, bo informacja o Australii jest fake newsem, choć akurat w tym kraju gotówka staje się coraz mniej popularna.

Australia już podpisała ustawę i "wycofa gotówkę"? Nie o to chodzi

Australia już podpisała ustawę i "wycofa gotówkę"? Nie o to chodzi

Źródło:
Konkret24

Zeznając przed komisją w sprawie wyborów kopertowych, Jarosław Kaczyński spierał się z jej członkami, że kiedy on odwiedzał cmentarze na początku pandemii, to nie było zakazu wstępu na nie. "Ja byłem tego dnia na siedmiu cmentarzach" - mówił prezes PiS. Wyjaśniamy, jakie były wtedy przepisy.

Kaczyński w lockdownie "na siedmiu cmentarzach". Jakie przepisy wtedy obowiązywały

Kaczyński w lockdownie "na siedmiu cmentarzach". Jakie przepisy wtedy obowiązywały

Źródło:
Konkret24

Według prezydenta Andrzeja Dudy zapowiadana teraz przez premiera Donalda Tuska komisja do badania wpływów rosyjskich jest "taką", jaką stworzono specustawą za rządów Zjednoczonej Prawicy. Wyjaśniamy, dlaczego to porównanie jest nieuprawnione i wprowadza opinię publiczną w błąd.

Prezydent porównuje komisję do badania rosyjskich wpływów z tworem "lex Tusk". Manipuluje

Prezydent porównuje komisję do badania rosyjskich wpływów z tworem "lex Tusk". Manipuluje

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń w polskiej sieci ma wideo będące rzekomo fragmentem ukraińskiego programu - widzimy na nim dziwnie zachowującego się dziennikarza. Filmik krąży też w zagranicznej sieci, komentowany jest w kilku językach. To przeróbka, a przekaz wskazuje na rosyjską propagandę.

Dziennikarz "zaczął wciągać krechę nosem"? Jak przerobiono ten kadr

Dziennikarz "zaczął wciągać krechę nosem"? Jak przerobiono ten kadr

Źródło:
Konkret24

Pseudoekologiczne, palą się całą dobę - twierdzą przeciwnicy samochodów elektrycznych. Auta te stały się tematem politycznych kampanii oraz antyunijnych i antyklimatycznych narracji. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ironizował ostatnio, że elektryk "się bardzo ładnie pali, intensywnie". Ile jest prawdy, a ile fałszu w takich tezach? Wyjaśniamy.

"Palą się 24 godziny", "częściej niż spalinowe". Prawda i fałsz o samochodach elektrycznych

"Palą się 24 godziny", "częściej niż spalinowe". Prawda i fałsz o samochodach elektrycznych

Źródło:
Konkret24

Krytyka Zielonego Ładu należy do głównych tematów kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Na spotkaniu z wyborcami Jarosław Kaczyński oświadczył, że Donald Tusk "w parę dni po chwili, kiedy został premierem", mógł na Radzie Europejskiej odrzucić Zielony Ład. Tylko że wówczas - w grudniu 2023 roku - Rada nie zajmowała się tym tematem. Poza tym Zielonego Ładu nie można po prostu "odrzucić" jedną decyzją. Wyjaśniamy.

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Źródło:
Konkret24

"Nielegalny uzurpator", "dyktator" - tak od kilku tygodni nazywany jest Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych. Ukraiński przywódca rzekomo "zakazał wyborów" i "nie jest już prezydentem". Ta narracja ma zrodzić pytanie, kto teraz będzie prezydentem Ukrainy. Jednak cały ten dezinformacyjny przekaz jest spójny ze stanowiskiem Kremla. Wyjaśniamy, co w nim pominięto.

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS wykorzystują zarządzenie prezydenta Warszawy, dotyczące między innymi symboli religijnych w urzędzie miasta, do szerzenia partyjnego przekazu o "piłowaniu katolików". Tylko że bazą do tej frazy jest zmanipulowana przez nich wypowiedź polityka PO Sławomira Nitrasa. Dotyczyła bowiem czego innego. Przypominamy.

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

Źródło:
Konkret24

Według polityków Prawa i Sprawiedliwości zarządzone przez prezydenta Warszawy w urzędzie miasta standardy równego traktowania - dotyczące między innymi symboli religijnych - są sprzeczne z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2011 roku. Nie jest to prawdą. Wyjaśniamy, czego dotyczył ten wyrok.

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Według Jarosława Kaczyńskiego już w 2018 roku Mateusz Morawiecki odniósł "pełne zwycięstwo" w sprawie paktu migracyjnego na jednym z unijnych szczytów. Teraz zaś "to zostało odrzucone", a obecny sprzeciw Polski i Donalda Tuska nic nie znaczy. Wyjaśniamy, co ustalono przed sześcioma lat i jaka była ranga tych ustaleń.

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

"Jestem przeciwko robalom" - oświadczyła podczas wywiadu w radiu Beata Kempa. I utrzymywała, że w europarlamencie głosowała przeciwko unijnej strategii białkowej, czyli przeciwko "dodawaniu robaków do produktów spożywczych". Sprawdziliśmy. To nieprawda.

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Źródło:
Konkret24