Liderzy dezinformacji. Dlaczego Big Techom się to opłaci?

Źródło:
Konkret24
Przegalińska o programie ochrony wyborów przed cyberzagrożeniami i dezinformacją
Przegalińska o programie ochrony wyborów przed cyberzagrożeniami i dezinformacjąTVN24
wideo 2/4
Przegalińska o programie ochrony wyborów przed cyberzagrożeniami i dezinformacjąTVN24

Im więcej czasu użytkownicy spędzają na platformach internetowych - takich jak Facebook, Instagram, YouTube, X czy TikTok - tym większy jest ich zysk. Platformom zależy więc na faworyzowaniu treści sensacyjnych lub emocjonalnych, a przez to często dezinformacyjnych, które bardziej przyciągają uwagę. Wyjaśniamy, jak wielkie firmy technologiczne zorientowały się, że mogą zarabiać na dezinformacji.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

"To próba powrotu do zaangażowania na rzecz wolności wypowiedzi" - zapewniała spółka Meta, gdy w styczniu 2025 roku informowała o rezygnacji z zewnętrznych weryfikatorów informacji na Facebooku i Instagramie. Zmiany ogłoszono na dwa tygodnie przed zaprzysiężeniem Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych, a ich wdrażanie rozpoczęto właśnie od rynku amerykańskiego. Zewnętrzni fact-checkerzy mają jednak stopniowo znikać z Facebooka i Instagrama także w kolejnych krajach, w tym państwach europejskich.

Ich miejsce zajmą tzw. notatki społeczności, czyli system już wcześniej wprowadzony przez Elona Muska na platformie X. Polega na dopisywaniu informacji kontekstowych przez użytkowników, które - jeśli zdobędą odpowiednią popularność - wyświetlą się pod wpisami. Meta przekazała, że notatki społeczności nie będą jednak przykrywać oryginalnych wpisów, tak jak robiły to ostrzeżenia o fake newsach, a przede wszystkim zasięgi postów podważonych przez użytkowników nie będą ograniczane. Tak więc nawet jeśli dana informacja będzie totalną bzdurą, pod którą pojawi się weryfikująca notatka społeczności, wciąż będzie mogła dotrzeć do szerokiego grona odbiorców "z etykietą wskazującą, że są dodatkowe informacje dla tych, którzy chcą je zobaczyć".

Dlatego tę decyzję skrytykowała m.in. Europejska Sieć Standardów Fact-checkingowych (EFCSN). "Platformy wycofujące się z walki z wprowadzaniem w błąd i dezinformacją umożliwiają, a potencjalnie nawet zachęcają do ingerencji w wybory, zwłaszcza ze strony podmiotów zagranicznych" - ostrzeżono w oświadczeniu. Po tej zmianie wiele osób zadawało sobie jednak pytanie: czy "walka z wprowadzaniem w błąd i dezinformacją" jest w ogóle w interesie platform internetowych, tzw. Big Techów? I dlaczego, mimo nieustających zapewnień o tej walce, użytkownicy niemal codziennie spotykają się z dezinformacją w mediach społecznościowych? Odpowiedzią może być model biznesowy platform internetowych, który eksperci od dezinformacji nazywają "ekonomią uwagi".

"Bardzo ograniczone" wysiłki na rzecz walki z dezinformacją

Największe platformy internetowe działające na terytorium Unii Europejskiej od 2023 roku muszą raportować swoje postępy w walce z dezinformacją. Zobowiązuje je do tego Kodeks Postępowania w Zakresie Dezinformacji (CoPD), który od lipca 2025 roku włączono w ramy unijnego Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA).

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Nawrocki i PiS: rząd Tuska chce "cenzury w internecie". O co chodzi z DSA

Oceny raportów platform w lipcu 2025 roku podjęło się Europejskie Obserwatorium Mediów Cyfrowych (EDMO). Eksperci przeanalizowali działania na rzecz walki z dezinformacją, które Meta, Google, Microsoft i TikTok zadeklarowały w pierwszej połowie 2024 roku. Wnioski były niepokojące. "Jeśli chodzi o skuteczność inicjatyw i działań największych platform i wyszukiwarek, ankieta przeprowadzona wśród ekspertów sugeruje, że dotychczasowe wysiłki są nadal bardzo ograniczone, brakuje im spójności i znaczącego zaangażowania" - stwierdzili analitycy z EDMO. "Nawet jeśli istnieją formalne porozumienia, ich wdrażanie często nie spełnia oczekiwań. W rezultacie obecne wysiłki rzadko przekładają się na długoterminowe, systemowe wsparcie dla strategii przeciwdziałania dezinformacji" - alarmowali.

Przykładowo działania na rzecz weryfikacji faktów na TikToku oceniono jako "bardzo słabe". Żadnej badanej platformie, zdaniem ekspertów EDMO, nie udało się wyposażyć użytkowników w narzędzia skutecznie pomagające im identyfikować dezinformację. Czy takie wnioski powinny jednak dziwić? Nie, jeśli znało się treść wcześniejszych analiz i raportów dotyczących rozpowszechniania nieprawdziwych informacji w mediach społecznościowych.

Dezinformacja i "czysty przekaz". Akcja ma uwrażliwić Polaków na fake newsy
Dezinformacja i "czysty przekaz". Akcja ma uwrażliwić Polaków na fake newsyTVN24

Platformy internetowe jako "trampoliny dla kampanii dezinformacyjnych"

Podawanie wyłącznie prawdziwych informacji niekoniecznie leży w interesie platform internetowych, a mechanizmy napędzające ruch w mediach społecznościowych mogą wręcz wspomagać rozpowszechnianie dezinformacji - takie najważniejsze wnioski można było wysnuć z raportów dotyczących platform tworzonych przez organizacje pozarządowe lub naukowców w ostatnich latach. Wiele z nich było firmowanych przez instytucje państwowe czy międzynarodowe.

Najczęściej o promowanie nieprawdziwych treści kosztem rzetelnych informacji autorzy oskarżali algorytmy działające na platformach internetowych. To właśnie te automatyczne systemy rekomendacji w dużej mierze decydują, na jakie informacje i wiadomości natrafiamy, przeglądając media społecznościowe. Znając mechanizm ich działania, think tank Globsec już w styczniu 2024 roku apelował do ONZ i UE, że regulacje mediów społecznościowych "powinny koncentrować się na regulacji algorytmów, (...) ponieważ coraz więcej badań dowodzi, że systemy rekomendacji oparte na algorytmach przyczyniają się do rozpowszechniania dezinformacji i szkodliwych treści".

Powołano się przy tym na badania dr Irene Pasquetto z Uniwersytetu Michigan. W swojej pracy "Dezinformacja jako infrastruktura: tworzenie i podtrzymywanie teorii spiskowej QAnon we włoskich mediach cyfrowych" (ang: "Disinformation as Infrastructure: Making and Maintaining the QAnon Conspiracy on Italian Digital Media") z 2022 roku opisała ona, jak media społecznościowe i ich algorytmy zostały wykorzystane do rozpowszechniania dezinformacji przez zwolenników teorii spiskowych z ruchu QAnon. Pisała:

Platformy działają jak trampoliny dla kampanii dezinformacyjnych, a im dłużej zwlekają z interwencją, tym trudniej jest wyeliminować infrastrukturę dezinformacji.

Jako przykład badaczka podała nieprawdziwe informacje o pandemii COVID-19 rozpowszechniane na Facebooku i Twitterze od wiosny 2020 roku przez konta powiązane z ruchem QAnon. Jak ustaliła dr Pasquetto, platformy zaczęły usuwać je dopiero jesienią 2020 roku, co jej zdaniem było spóźnioną reakcją, ponieważ wtedy już infrastruktura tej dezinformacji była "szeroko rozpowszechniona".

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Plotki, stygmatyzacja i teorie spiskowe. Infodemia o COVID-19 jest niczym wirus

Pasquetto w 2021 roku współtworzyła też opracowanie pt. "Co powinniśmy zrobić w związku z algorytmicznym wzmacnianiem dezinformacji?" (ang. "What should we do about the algorithmic amplification of disinformation?") opublikowane w "Columbia Journalism Review". Świeżo po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych i pandemii COVID-19 postawiono w nim mocną tezę: "Jednymi z największych źródeł dezinformacji są platformy społecznościowe, na których spędzamy znaczną część naszego życia - Facebook, Twitter (obecnie X - red.) i YouTube. Na tych platformach teorie spiskowe i oszustwa rozprzestrzeniają się z prędkością bliską prędkości światła dzięki algorytmom rekomendacji, z których korzystają wszystkie te usługi". Krytykowano też Facebooka za brak odpowiednich działań w tej sprawie: "Chociaż Facebook szczególnie chętnie chwali się, ilu ma użytkowników w innych krajach, nie zawsze realizuje usługi, które mogłyby pomóc w moderacji treści".

"Nie masz kontroli nad tym, co widzisz na swojej tablicy"

Przez kolejne lata - mimo zapewnień platform - w kwestii ograniczania algorytmów działo się jednak niewiele. Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku amerykański think tank Integrity Institute ostrzegał więc, że "głównym czynnikiem wpływającym na dezinformację wyborczą - i kluczowym aspektem platform mediów społecznościowych wykorzystywanych przez nieuczciwych graczy - są algorytmy". To o tyle ważne słowa, że napisali je analitycy, którzy pracowali dla Mety w celu zapewnienia uczciwości wyborów. Po swoich doświadczeniach stwierdzili wprost:

Nie masz tak naprawdę kontroli nad tym, co widzisz na swojej 'tablicy', mimo zapewnień, że jest inaczej. Kontrolę sprawują właściciele mediów społecznościowych. Systemy te były wielokrotnie wykorzystywane jako broń: złoczyńcy wykorzystywali je do siania zamętu, atakowania pracowników wyborczych i wyborców, wzmacniania dezinformacji.

W tym samym roku sam właściciel Facebooka przyznał, że jego systemy rekomendacji mogą przyczyniać się do dystrybucji dezinformacji. W sprawozdaniu z sierpnia 2024 roku, które Meta musiała złożyć do Komisji Europejskiej na podstawie przepisów DSA, stwierdzono: "Chociaż systemy rekomendacji stanowią kluczową funkcję naszej platformy i dysponujemy rozbudowanym ekosystemem mechanizmów kontroli, które pozwalają nimi zarządzać, niektóre potencjalnie problematyczne treści, które nie naruszają naszych wytycznych, mogą zostać zarekomendowane, zanim zdążymy je wykryć i usunąć, a niektóre konta naruszające zasady mogą ominąć nasze technologie wykrywania i zostać zarekomendowane. Ten czynnik może mieć wpływ na wszystkie obszary ryzyka systemowego". Jako jeden z tych obszarów wymieniono właśnie dezinformację.

Fundacja Panoptykon zajmująca się m.in. kontrolą działalności platform, która analizowała potem treść tego raportu, komentowała: "Największe przełożenie na widoczność treści mają algorytmy, które ze względu na cele biznesowe platformy podbijają treści sensacyjne, polaryzujące, nierzadko szkodliwe. W swoim sprawozdaniu Meta wspomina wprawdzie, że systemy rekomendacyjne mają wpływ na dystrybucję dezinformacji i eksponowanie użytkowniczek/użytkowników na treści dotyczące samobójstw czy samookaleczania, ale to i tak grube niedopowiedzenie".

TikTok poleca filmiki AI przed wyborami

W tym samym czasie opublikowano dowody na to, że szczególnie podatne na dezinformację są algorytmy TikToka. Przypomnijmy, że EDMO ocenił działania na rzecz weryfikacji faktów na tej platformie jako "bardzo słabe".

W czerwcu 2024 roku ukazał się artykuł portalu BBC, w którym opisano, jak algorytmy TikToka przed wyborami w Wielkiej Brytanii polecały młodym użytkownikom dezinformację lub fałszywe filmy generowane przez sztuczną inteligencję przedstawiające liderów partii politycznych. Dzięki temu setki tysięcy użytkowników zobaczyło nieprawdziwe wypowiedzi Rishiego Sunaka z Partii Konserwatywnej o rzekomym wysyłaniu młodych Brytyjczyków na wojny w Ukrainie i Strefie Gazy oraz fałszywe informacje, jakoby Keir Starmer z Partii Pracy ponosił odpowiedzialność za brak ścigania seryjnego pedofila.

Oczywiście nie były to pierwsze zarzuty pod adresem TikToka za nieskuteczną walkę z dezinformacją. W listopadzie 2023 roku, a więc jeszcze przed startem kampanii wyborczej w Wielkiej Brytanii, naukowcy z amerykańskiego Capitol University of Technology alarmowali: "Konstrukcja TikToka, w którym przyszłe treści są w dużej mierze oparte na wcześniejszych interakcjach z podobnymi treściami, przyczynia się do szybkiego rozprzestrzeniania się dezinformacji".

Antonina Długosińska z tvn24.pl o tym, czym jest TikTok i czy jest bezpieczny
Antonina Długosińska z tvn24.pl o tym, czym jest TikTok i czy jest bezpiecznyTVN24

Na podobne zagrożenia wskazywała też dr Ika Idris, która pracuje na indonezyjskim kampusie australijskiego Monash University. W sierpniu 2024 roku pisała dla Australijskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych: "Unikalne połączenie rozrywki i atrakcyjności wizualnej sprawiło, że TikTok stał się potężnym narzędziem kształtowania opinii publicznej, a tym samym podatnym gruntem do rozpowszechniania dezinformacji". Podawała też trzy powody, dla których informacje na TikToku mają większy wpływ na użytkowników niż na innych platformach. To dłuższy czas spędzany na oglądaniu z pozoru niewinnych materiałów wideo, przyciąganie młodych ludzi i format treści sprzyjający zapamiętywaniu, a tym samym kształtowaniu opinii użytkowników.

Model biznesowy "sprzyja fałszywym wiadomościom"

Algorytmy platform internetowych nie proponują użytkownikom nieprawdziwych informacji ze względu na to, że są nieprawdziwe, ale przez to, że mogą potencjalnie budzić większe zainteresowanie internautów. A właśnie na tym zyskują platformy, co również opisano w różnych badaniach i raportach na ich temat.

"Strategia biznesowa czołowych firm technologicznych, polegająca na przyciąganiu i monetyzowaniu uwagi użytkowników, może dodatkowo wpływać na rozpowszechnianie dezinformacji. W tym modelu (...) prawda schodzi na dalszy plan, a priorytetem jest dostarczanie treści, które rezonują z emocjami użytkowników" - stwierdziło trzech naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie w ich pracy opublikowanej w styczniu 2025 roku w czasopiśmie "Media i Społeczeństwo".

Tę zależność odnotowała już w 2018 roku Komisja Europejska. W opracowaniu zleconym prof. Divinie Frau-Meigs z Uniwersytetu Sorbonne-Nouvelle postawiono tezę, że platformy korzystają na popularności emocjonalnych treści, w tym dezinformacji, ze względu na wyświetlane przy nich reklamy. "Reklama może być bezpośrednio powiązana z dezinformacją rozpowszechnianą za pośrednictwem mediów społecznościowych ze względu na model biznesowy oparty na algorytmach, które nie uwzględniają dokładności i obiektywności witryn informacyjnych, ale skupiają się raczej na zaangażowaniu w historie (zweryfikowane lub fałszywe)" - podkreślała autorka raportu. A pisząc o systemach sprzedawania reklam na platformach, stwierdziła wprost:

Ten model biznesowy, oparty częściowo na monetyzacji treści generowanych przez użytkowników, sprzyja 'fałszywym wiadomościom', ponieważ generują one zaangażowanie i ruch oparty na nastrojach społecznych, a tym samym przychody z reklam.

Szczegółowo ten mechanizm opisała dr Mihaela Popa-Wyatt z Uniwersytetu w Manchesterze w swoim opracowaniu stworzonym na zamówienie brytyjskiego parlamentu. Badaczka pisze wprost, że modele biznesowe platform mediów społecznościowych zachęcają do rozpowszechniania szkodliwych treści, w tym dezinformacji.

"Główną przyczyną jest fakt, że platformy priorytetowo traktują zaangażowanie użytkowników ze względów komercyjnych. W 'ekonomii uwagi' platformy konkurują o uwagę użytkowników, aby generować przychody z reklam. Im więcej czasu użytkownicy spędzają na platformie, tym większy jest jej zysk. Prowadzi to do tworzenia algorytmów, które faworyzują treści sensacyjne lub nacechowane emocjonalnie, niezależnie od ich prawdziwości lub akceptowalności, ponieważ takie treści zazwyczaj generują zaangażowanie" - tłumaczy dr Popa-Wyatt. I dodaje:

Platformy takie jak Meta i YouTube w dużym stopniu opierają się na algorytmach selekcjonujących treści, które promują dezinformację i treści ekstremistyczne ze względu na ich zdolność do angażowania użytkowników.

Ekspert: "platformy korzystają na emocjonalnych, choć nieprawdziwych treściach"

O "ekonomii uwagi" jako jednym z powodów ciągłej obecności dezinformacji na platformach internetowych pisze także w analizie przesłanej Konkret24 prof. Dariusz Jemielniak z Akademii Leona Koźmińskiego, socjolog i badacz sieciowej dezinformacji. Na wstępie zauważa, że "pomimo deklarowanych działań moderacyjnych, algorytmy największych platform nadal eksponują treści dezinformacyjne", a podstawowym mechanizmem, który za tym stoi, jest "konflikt między modelem biznesowym a jakością informacji".

"Algorytmy są zaprojektowane do maksymalizacji czasu spędzonego na platformie i interakcji. Treści dezinformacyjne często generują silniejsze reakcje emocjonalne, co przekłada się na wyższe zaangażowanie" - tłumaczy działanie "ekonomii uwagi". I dodaje:

Można powiedzieć, że platformy społecznościowe korzystają na tym, że znajdują się na nich emocjonalne, choć nieprawdziwe treści.

Zgadza się z tym także dr Katarzyna Bąkowicz, medioznawczyni z Uniwersytetu SWPS i członkini rządowej komisji ds. wpływów rosyjskich i białoruskich. "Platformy społecznościowe żyją dzięki naszej uwadze oraz temu, że spędzamy na nich coraz więcej czasu. Nie ma większego znaczenia, co tam robimy. Grunt, żeby przebywać tam jak najdłużej, ponieważ wtedy stajemy się odbiorcami większej liczby reklam" - pisze w komentarzu dla Konkret24.

Dr Bąkowicz: dezinformacja karmi się chaosem
Dr Bąkowicz: dezinformacja karmi się chaosemTVN24

"Zatrzymanie uwagi użytkownika nie jest jednak takie proste i odbywa się nie zawsze etycznie. Praktyki platform często opierają się na mechanizmach uzależnienia oraz pobudzenia emocjonalnego. Tym, co nas w taki stan wprowadza, są treści, które właśnie dużo emocji zawierają. Często są to teksty, zdjęcia lub filmy, w których wyrażane są na przykład polaryzujące emocje albo dezinformacja, różnego rodzaju manipulacje" - zauważa ekspertka. I stwierdza:

Algorytmy nie patrzą na prawdziwość treści, ale jej zasięg i klikalność, które sukcesywnie wzmacniają. Dlatego platformy społecznościowe same z siebie nie będą miały interesu w tym, abyśmy chcieli weryfikować fakty, czy spokojnie przeglądać publikowane treści. To wiązałoby się z dobrowolną rezygnacją z zysków.

Czytaj część drugą cyklu "Big Techy - big biznes na naszych umysłach". Big Techy i fake newsy. Skoro jest dobrze, to dlaczego jest źle?

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie, w którym ojciec i brat irlandzkiego nauczyciela opowiadają, że dostał on wyrok dożywocia za odmowę używania wobec uczniów wskazanych zaimków. W całej tej historii zgadza się tylko to, że nauczyciel w Irlandii trafił do więzienia.

Religia, transpłciowy uczeń i nauczyciel "skazany na dożywocie". Ile w tym prawdy

Religia, transpłciowy uczeń i nauczyciel "skazany na dożywocie". Ile w tym prawdy

Źródło:
Konkret24

Na bożonarodzeniowym jarmarku we Francji zamachowiec rzekomo wjechał autem w tłum i zabił 10 osób - takie informacje krążą w sieci. Informację podał też Elon Musk. Ale nie jest ona prawdziwa. Wyjaśniamy, co się stało i gdzie.

Dziesięć osób zabitych na jarmarku bożonarodzeniowym we Francji? Jak było naprawdę

Dziesięć osób zabitych na jarmarku bożonarodzeniowym we Francji? Jak było naprawdę

Źródło:
Konkret24

Politycy opozycji zarzucają ministrowi Waldemarowi Żurkowi, że popełnił przestępstwo. Chodzi o jego wystąpienie w Sejmie, kiedy to zacytował wypowiedź posła Krzysztofa Bosaka, która miała paść podczas tajnej części obrad. Jak tę sprawę oceniają prawnicy?

Zarzucają Żurkowi, że popełnił przestępstwo. Czy "ujawnił tajemnicę"?

Zarzucają Żurkowi, że popełnił przestępstwo. Czy "ujawnił tajemnicę"?

Źródło:
Konkret24

Doniesienia, jakoby w Szwajcarii zakazano mammografii, znów pojawiły się w polskiej sieci. Przekaz ma zniechęcić kobiety do udziału w badaniach wykrywających raka piersi, strasząc ich rzekomą szkodliwością. Przestrzegamy przed tym fake newsem.

Szwajcaria zakazuje, w Kanadzie i Włoszech też już nie robią? O co chodzi z mammografią

Szwajcaria zakazuje, w Kanadzie i Włoszech też już nie robią? O co chodzi z mammografią

Źródło:
Konkret24

Potężne demonstracje przechodziły ulicami bułgarskich miast na początku grudnia. Kłopoty tamtejszego rządu są jednak fałszywie przedstawiane jako protesty "przeciwko Brukseli", czyli Unii Europejskiej. Tak to przedstawia kremlowska propaganda.

Bułgaria "wypowiedziała posłuszeństwo". Komu naprawdę?

Bułgaria "wypowiedziała posłuszeństwo". Komu naprawdę?

Źródło:
Konkret24, PAP, Reuters

Czy polski rząd rozważa wprowadzenie kolejnego świadczenia - Ślub Plus? Według krążącego w sieci przekazu za samo zawarcie małżeństwa para miałaby otrzymać 40 tysięcy złotych. Miałyby też być dodatki za dzieci. Rzeczywiście, taki pomysł pojawił się w dyskusji publicznej, ale rząd nie ma z tym nic wspólnego.

Nowy projekt rządu "Ślub Plus"? Ależ tu namieszali

Nowy projekt rządu "Ślub Plus"? Ależ tu namieszali

Źródło:
Konkret24

Oburzeni internauci twierdzą, że polski rząd rzekomo sponsoruje Ukraińcom kupno mieszkań - całkowicie opłaca dla nich kredyty mieszkaniowe. W ten sposób jakoby sfinansowano już pięć tysięcy lokali. W tym przekazie jest jednak dużo manipulacji.

Rząd "sfinansował Ukraińcom kredyty na mieszkania". Niezupełnie

Rząd "sfinansował Ukraińcom kredyty na mieszkania". Niezupełnie

Źródło:
Konkret24

Czy Sąd Najwyższy w Wielkiej Brytanii uznał, że "chrześcijańskie nauczanie religii w szkołach publicznych jest niezgodne z prawem"? Takie informacje można wyczytać w sieci, lecz wyrok ten jest błędnie interpretowany, a budowana na nim narracja - manipulacją.

"Nauczanie religii chrześcijańskiej nielegalne"? Wyrok sądu na Wyspach, dyskusja w Polsce

"Nauczanie religii chrześcijańskiej nielegalne"? Wyrok sądu na Wyspach, dyskusja w Polsce

Źródło:
Konkret24

Neutralne pod względem płci – takie mają być od 24 grudnia 2025 roku wszystkie ogłoszenia o pracę. Jedni kpią, wymyślając feminatywy od męskich zawodów, inni jednak już zmieniają regulaminy wynagrodzeń. Wchodząca w życie nowelizacja Kodeksu pracy rodzi jednak więcej pytań, niż daje odpowiedzi.

"A jak będzie kobieta na stanowisku betoniarza"? Idzie zmiana, PIP straszy, wytycznych nie ma

"A jak będzie kobieta na stanowisku betoniarza"? Idzie zmiana, PIP straszy, wytycznych nie ma

Źródło:
TVN24+

Podczas gdy prezydent Karol Nawrocki wetuje kolejne ustawy i odrzuca wnioski rządu, przedstawiciele jego kancelarii i jego zwolennicy tłumaczą, że korzysta tylko ze swoich prerogatyw. Konstytucjonaliści tłumaczą, że prerogatywy prezydenta to nie są "boskie uprawnienia", a głowa państwa też podlega kontroli.

Prerogatywy prezydenta. Czy Karol Nawrocki może się zachowywać jak "Król Słońce"?

Prerogatywy prezydenta. Czy Karol Nawrocki może się zachowywać jak "Król Słońce"?

Źródło:
Konkret24

Kancelaria prezydenta Karola Nawrockiego twierdzi, że wszystkie 13 prezydenckich projektów ustaw ugrzęzło w tak zwanej sejmowej zamrażarce. Czy ma rację?

13 projektów ustaw prezydenta. Wszystkie w "sejmowej zamrażarce"? Sprawdzamy

13 projektów ustaw prezydenta. Wszystkie w "sejmowej zamrażarce"? Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Oszuści działający na największych platformach społecznościowych takich jak Facebook, Instagram czy X pozostają często bezkarni. Właściciele serwisów wykazują raczej bierność w walce z nimi. Eksperci przyznają: odpowiednie mechanizmy prawne istnieją, jednak bez realnej międzynarodowej presji szans na poprawę tej sytuacji nie ma.

Raj dla oszustów. Dlaczego Big Techy zawodzą w ochronie użytkowników

Raj dla oszustów. Dlaczego Big Techy zawodzą w ochronie użytkowników

Źródło:
Konkret24

Globalny popyt na leki GLP-1 - takie jak Ozempic, Wegovy czy Mounjaro - stworzył okazję dla cyberprzestępców, którzy zarabiają teraz na desperacji osób walczących z otyłością. Kampania "cudownych kropli" niewiadomego pochodzenia, do złudzenia przypominających popularne dziś lekarstwa, objęła już kilka krajów Europy. Wszystko w niej jest fałszywe: od lekarzy po wsparcie instytucji, których wiarygodność się wykorzystuje.

"Cudowne krople" na otyłość. Epidemia oszustwa: fałszywi lekarze, klonowanie tożsamości

"Cudowne krople" na otyłość. Epidemia oszustwa: fałszywi lekarze, klonowanie tożsamości

Źródło:
TVN24+

Setki tysięcy wyświetleń i wiele komentarzy wywołuje krążące w mediach społecznościowych wideo mające pokazywać, jak "muzułmanie otaczają jarmark bożonarodzeniowy w Niemczech" i agresywnie się zachowują. Film opublikowała między innymi posłanka PiS Anita Czerwińska. I choć samo nagranie jest prawdziwe, to zbudowana na nim opowieść już nie.

Muzułmanie "otoczyli jarmark bożonarodzeniowy"? Co pokazuje film z Niemiec

Muzułmanie "otoczyli jarmark bożonarodzeniowy"? Co pokazuje film z Niemiec

Źródło:
Konkret24

Nie tylko politycy opozycji, ale i koalicji rządzącej zarzucają Włodzimierzowi Czarzastemu, że jego pomysł stosowania "weta marszałkowskiego" to "niekonstytucyjna zamrażarka". Prawnicy potwierdzają, że to może to budzić wątpliwości.

Weto marszałkowskie. Czy Sejmowi grozi "niekonstytucyjna zamrażarka"?

Weto marszałkowskie. Czy Sejmowi grozi "niekonstytucyjna zamrażarka"?

Źródło:
Konkret24

Oburzenie internautów wywołują posty z nagraniem rzekomego zajścia w kieleckim kościele. Miał do niego wejść półnagi obcokrajowiec i grozić zebranym tam wiernym. Niektórych bulwersuje fakt, że media milczą o tym wydarzeniu. A milczą, bo to się nie zdarzyło.

Somalijczyk "groził wiernym w kościele"? Uwaga na ten film

Somalijczyk "groził wiernym w kościele"? Uwaga na ten film

Źródło:
Konkret24

"Uciszacie katolików", "komunizm wrócił" - tak reagowali internauci na doniesienia, jakoby w Toruniu policja zatrzymała mężczyznę za uczestnictwo w publicznym różańcu. Moment zatrzymania widać na publikowanym w mediach społecznościowych nagraniu. Jednak to nie modlitwa była przyczyną reakcji funkcjonariuszy.

Zatrzymany za "udział w publicznym różańcu"? Dlaczego policja tak zareagowała

Zatrzymany za "udział w publicznym różańcu"? Dlaczego policja tak zareagowała

Źródło:
Konkret24

Film przedstawiający rzekomo chińskie działo "strzelające 7 razy szybciej niż dźwięk" rozchodzi się w sieci - opublikował go na przykład poseł Konrad Berkowicz. Na uwagi, że to fake news, na razie nie zareagował. A wideo zostało wygenerowane przez AI i wpisuje się narrację chińskiej propagandy.

Chińskie działo "strzela 7 razy szybciej niż dźwięk"? To Berkowicz strzela kulą w płot

Chińskie działo "strzela 7 razy szybciej niż dźwięk"? To Berkowicz strzela kulą w płot

Źródło:
Konkret24

Większość kont wspierających ruch Donalda Trumpa działa w krajach muzułmańskich, głównie w Afryce i na Bliskim Wschodzie - taki wniosek miał wynikać z mapy krążącej w mediach społecznościowych. Tylko że widać na niej coś zupełnie innego.

"Muzułmanie kontrolują MAGA"? Co pokazuje ta mapa

"Muzułmanie kontrolują MAGA"? Co pokazuje ta mapa

Źródło:
Konkret24

Prezydent Francji pokazuje "odwróconą mapę Ukrainy" - drwią niektórzy polscy internauci. Podobny przekaz głosiła już rosyjska propaganda. Tymczasem Emmanuel Macron wcale nie zaliczył wpadki.

Macron "z mapą Ukrainy do góry nogami"? Jak polscy internauci powielają rosyjską propagandę

Macron "z mapą Ukrainy do góry nogami"? Jak polscy internauci powielają rosyjską propagandę

Źródło:
Konkret24

Błękit metylenowy w sieci uchodzi za cudowny środek poprawiający pracę mózgu, zwalczający raka czy spowalniający starzenie. Sprawdzamy, co nauka o nim mówi i jakie zagrożenie niesie przyjmowanie tej substancji na własną rękę.

Błękit metylenowy: cudowny eliksir czy ryzykowna moda? Sprawdzamy

Błękit metylenowy: cudowny eliksir czy ryzykowna moda? Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

"Ciekawe, ile w tym prawdy" - zastanawiają się internauci, którzy przeczytali, że na chińskiej pustyni pod panelami słonecznymi wyrosła trawa, a do jej koszenia wykorzystuje się owce. Okazuje się, że prawdy jest całkiem sporo.

Fotowoltaika, pustynia i owce. Co się wydarzyło w Chinach

Fotowoltaika, pustynia i owce. Co się wydarzyło w Chinach

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska rzekomo chce wprowadzić nowe reguły i kary - tym razem wymierzone w kierowców za hamowanie silnikiem. Internauci oburzają się, ale nie mają racji. Chodzi o konkretne przypadki i to daleko od Europy. Wyjaśniamy.

"Mandat za hamowanie silnikiem". Ale gdzie?

"Mandat za hamowanie silnikiem". Ale gdzie?

Źródło:
Konkret24

Grok, model sztucznej inteligencji od Elona Muska przekonywał, że komory gazowe w obozach zagłady były "przeznaczone do dezynfekcji", ale po interwencji Muzeum Auschwitz-Birkenau zapewniał, że nie neguje Holokaustu. Anatomia działania modeli AI pokazuje, że należy podchodzić do nich z rezerwą.

Jak Grok neguje Holokaust i zaprzecza, że to robi. Dlaczego sztuczna inteligencja zmienia zdanie

Źródło:
Konkret24

Mimo ujawnienia, że obywatele Ukrainy odpowiedzialni za akty dywersji na kolei działali na zlecenie Rosji, to przez polską sieć przetaczają się przekazy o "ukraińskim sabotażu". Ma to dowodzić "ukraińskiej niewdzięczności". Pokazujemy, jak Rosjanie realizują ten efekt poboczny swoich działań i jak mu przeciwdziałać.

Dlaczego to akurat oni? Jak wygląda rosyjski mechanizm obrzydzania Ukraińców

Dlaczego to akurat oni? Jak wygląda rosyjski mechanizm obrzydzania Ukraińców

Źródło:
Konkret24

"A kto będzie miał powyżej, zostanie rozstrzelany", "lewacki gulag" - pisali internauci w reakcji na krążący w sieci przekaz. Wzburzyły ich informacje o rzekomych surowych karach grożących za utrzymywanie zbyt wysokiej temperatury w mieszkaniach. Pomysłodawcą kar jakoby była Komisja Europejska. Skąd wzięły się te informacje i ile wspólnego mają z rzeczywistością.

Do więzienia za więcej niż 19 stopni w mieszkaniu? To nie pomysł Komisji Europejskiej

Do więzienia za więcej niż 19 stopni w mieszkaniu? To nie pomysł Komisji Europejskiej

Źródło:
Konkret24

Akty dywersji w Polsce błyskawicznie stały się narzędziem propagandy w Rosji i Białorusi. Obie machiny tworzą własne przekazy wokół wydarzeń w naszym kraju, by realizować wewnętrzne cele polityczne. Sprawdziliśmy z ekspertem, jak to robią i po co.

"W Polsce już działa podziemna partyzantka"? Jak akt dywersji rozgrywa rosyjska i białoruska propaganda

"W Polsce już działa podziemna partyzantka"? Jak akt dywersji rozgrywa rosyjska i białoruska propaganda

Źródło:
Konkret24

W sieci krążą doniesienia o szkodliwości fluoru. Możemy się natknąć na informacje o rzekomych chorobach, które czekają po umyciu zębów, czy wypiciu wody z kranu. Ile jest w nich prawdy? Eksperci ostrzegają przed takimi uproszczeniami.

Woda z kranu i pasta do zębów szkodzą? "Jednozdaniowe mity" o fluorze

Woda z kranu i pasta do zębów szkodzą? "Jednozdaniowe mity" o fluorze

Źródło:
Konkret24

Jeszcze zanim premier Donald Tusk zapowiedział, że "dopadnie sprawców" aktu dywersji na kolei, w mediach społecznościowych wskazywano Ukraińców jako tych "sprawców". To kolejna taka kampania dezinformacji po głośnym, medialnym wydarzeniu.

"Ukraiński sabotaż" na kolei? Kolejna kampania dezinformacji

"Ukraiński sabotaż" na kolei? Kolejna kampania dezinformacji

Źródło:
Konkret24

Ujawnienie gwałtów, demaskowanie fałszu mediów i pokazywanie przestępstw imigrantów - za takie "przestępstwa" rzekomo był skazywany brytyjski aktywista Tommy Robinson, który uczestniczył w Marszu Niepodległości. A przynajmniej tak twierdzą prawicowi politycy. Wyjaśniamy, za co naprawdę pięciokrotnie trafiał do więzienia.

Więzienie "za ujawnienie gwałtów"? Jak gość Tarczyńskiego łamał prawo

Więzienie "za ujawnienie gwałtów"? Jak gość Tarczyńskiego łamał prawo

Źródło:
Konkret24

Historia śmierci pacjenta we Wrocławiu wywołała w sieci duże emocje. Pojawiły się twierdzenia, że do tragedii przyczyniła się słaba znajomość języka polskiego personelu medycznego. Przekaz ten powielali internauci, media i niektórzy prawicowi politycy. Sprawdziliśmy, co naprawdę wiadomo o tym zdarzeniu. Do sprawy odniosła się prokuratura.

Pacjent zmarł, bo personel nie znał dobrze polskiego? Prokuratura: "nierzetelne informacje"

Pacjent zmarł, bo personel nie znał dobrze polskiego? Prokuratura: "nierzetelne informacje"

Źródło:
Konkret24

Zdjęcia dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości po polsku i białorusku wywołały w sieci gorącą dyskusję. Nie zabrakło komentarzy o "ukrainizacji Polski" i zagrożeniu "rozbiorami". Tymczasem stojące od lat tablice są efektem prawa chroniącego mniejszości narodowe i etniczne.

"Przygotowanie do rozbiorów Polski", "Ukraińcy wymusili". Skąd się wzięły dwujęzyczne tablice w Podlaskiem

"Przygotowanie do rozbiorów Polski", "Ukraińcy wymusili". Skąd się wzięły dwujęzyczne tablice w Podlaskiem

Źródło:
Konkret24

Szczepienie przeciw COVID-19 rzekomo zwiększa ryzyko zachorowania na raka, co potwierdzać ma koreańskie badanie - wynika z popularnych przekazów, powielanych przez niektórych prawicowych polityków. Publikacja nie potwierdza takiego wniosku, a zastosowana metodologia budzi spore wątpliwości.

"Szczepienie na COVID-19 zwiększa ryzyko raka"? To badanie tego nie dowodzi

"Szczepienie na COVID-19 zwiększa ryzyko raka"? To badanie tego nie dowodzi

Źródło:
Konkret24

Policjanci za pracę 11 listopada jakoby mieli dostać dodatkowe pieniądze - dwa tysiące złotych. Rzekomo ma to być "gratyfikacja" za utrudnianie Marszu Niepodległości w Warszawie i "przechwytywanie autokarów". Wyjaśniamy, jakie pieniądze i za co dostaną policjanci.

"Policjanci dostają dwa tysiące dodatku za pracę" 11 listopada? Nic się tu nie zgadza

"Policjanci dostają dwa tysiące dodatku za pracę" 11 listopada? Nic się tu nie zgadza

Źródło:
Konkret24

Wpisy o tym, że mężczyzna, który uratował spadające dziecko, został pozwany i skazany za złamanie mu ręki, mają setki tysięcy wyświetleń. Jest co najmniej kilka powodów, dla których ta historia nie może być prawdziwa.

"Musi zapłacić 300 tysięcy dolarów za uratowanie dziecka"? Uwaga na tę historię

"Musi zapłacić 300 tysięcy dolarów za uratowanie dziecka"? Uwaga na tę historię

Źródło:
Konkret24

Internauci bulwersują się informacjami o rzekomym skandalu w szczecińskim oddziale ZUS. Pracująca tam Ukrainka jakoby miała opóźniać wydawanie decyzji o emeryturach. Tyle że kobieta wcale nie istnieje.

"Ukrainka z ZUS opóźnia procedury Polakom"? Zmyślone oskarżenia

"Ukrainka z ZUS opóźnia procedury Polakom"? Zmyślone oskarżenia

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Marek Gróbarczyk pisze o "końcu budowy" i "wyrzuceniu do kosza" projektu terminala kontenerowego w Świnoujściu. Tymczasem resort infrastruktury i zarząd portu tłumaczą: w miejsce starego projektu ma powstać coś znacznie większego.

Terminal w Świnoujściu do kosza? Resort infrastruktury i port odpowiadają na słowa Gróbarczyka

Terminal w Świnoujściu do kosza? Resort infrastruktury i port odpowiadają na słowa Gróbarczyka

Źródło:
Konkret24