"Manewry zarazy NATO na Łotwie" - rosyjska dezinformacja uderza w kraje bałtyckie

Rosyjska dezinformacja wymierzona w PribałtykęShutterstock

Żołnierze NATO stali się bólem głowy dla Litwinów; ćwiczenia NATO w Pribałtyce zamieniły się w pośmiewisko – informowały w ostatnich tygodniach litewskie, łotewskie i estońskie wersje rosyjskich portali. Wykorzystując pandemię COVID-19, próbują osłabiać pozycję Sojuszu wśród mieszkańców krajów bałtyckich.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Kraje bałtyckie Litwa, Łotwa i Estonia z powodu strategicznego położenia na mapie państw Sojuszu Północnoatlantyckiego nie raz były celem działań dezinformacyjnych, na długo przed wybuchem epidemii COVID-19. Teraz, po rozprzestrzenieniu się wirusa w wielu krajach NATO, twórcy dezinformacji wykorzystują tę sytuację w kolejnych przekazach.

Jednym z celów narracji jest obniżenie zaufania mieszkańców krajów bałtyckich do NATO. Stąd w tekstach pisze się o "zagrożeniu epidemiologicznym", jakie niesie już sama obecność wojsk NATO w Pribałtyce i przeprowadzanie tam manewrów z udziałem zagranicznych żołnierzy.

Na tego typu fake newsy zwracały uwagę także służby Sojuszu. W wydanym przez siebie biuletynie wymieniają "rozprzestrzenianie wirusa poprzez ćwiczenia NATO" jako jeden z pięciu mitów. Sojusz o wprowadzanie tej narracji oskarża źródła rosyjskie. "Od globalnego wybuchu #COVID-19 rosyjskie źródła podają fałszywe oskarżenia o roli NATO w walce z pandemią" – informuje NATO na Twitterze.

Estończycy mówią "nie"

Jak ważne dla Rosjan jest wpływanie na opinię publiczną krajów bałtyckich, pokazuje portal Rubaltic.ru. Strona należąca do Research Center on Societal/Political Issues "Russian Baltics" z siedzibą w Kaliningradzie publikuje artykuły w czterech językach: litewskim, łotewskim, białoruskim i polskim.

Do początku roku wszystkie trzy kraje bałtyckie miały także swoją wersję portalu Sputnik – agencji informacyjnej założonej przez Władimira Putina i należącej do rosyjskiego rządu.Estońskie władze w styczniu br. zakazały jednak działalności tego portalu na swoim terytorium, grożąc jego pracownikom postępowaniami karnymi. Języka estońskiego brakuje także na Rubaltic.ru.

Mimo że Estonia jest najmniej dotknięta dezinformacją, dotyczące jej teksty są jednak publikowane na rosyjskojęzycznych odsłonach witryn Rubaltic.ru, Sputnik Litwa czy Sputnik Łotwa.

"Ognisko i wektor rozprzestrzeniania się COVID-19 są zupełnie oczywiste"

Przykładem może być felieton Aleksandra Chrolenki dla Sputnik Litwa, w którym opisuje potencjalne zagrożenie epidemiologiczne ze strony żołnierzy NATO we wszystkich trzech krajach. W tytule wskazuje, że "żołnierze NATO wymagają od krajów bałtyckich opieki i lekarstw", a na początku tekstu ostrzega, że "wezwane do powstrzymania mitycznego 'rosyjskiego zagrożenia' wielonarodowe bataliony NATO w krajach bałtyckich stanowią realne niebezpieczeństwo wymuszonego zakażenia koronawirusem miejscowej ludności". Następnie felietonista opisuje ze swojej perspektywy sytuację we wszystkich trzech krajach.

Jego zdaniem pytanie o przydatność wojsk NATO na Litwie w tym momencie jest "retoryczne", jako że to litewscy żołnierze pomagają na przejściach granicznych i lotniskach. Autor łączy 18 wykrytych przypadków zakażenia koronawirusem wśród stacjonujących na Litwie zagranicznych żołnierzy z ogólną liczbą Litwinów chorych na COVID-19 - pisząc, że "dali oni [żołnierze] wyraźny wzrost i obiektywnie stworzyli warunki do rozszerzenia epidemii w kraju". Na koniec raz jeszcze wspomina o zakażeniach odnotowanych w batalionie stacjonującym w miasteczku Rukła i podsumowuje, że "ognisko i wektor rozprzestrzeniania się COVID-19 są zupełnie oczywiste".

Opisywane przez Chrolenkę przypadki zakażenia w natowskiej armii zostały potwierdzone przez kapitana z sił Sojuszu, lecz w litewskich mediach pojawiały się także fałszywe doniesienia o chorych zagranicznych żołnierzach. Ostatniego dnia stycznia portal informacyjny Kauno Diena został zhakowany i przez około pół godziny wyświetlano na nim wiadomość o zakażonym amerykańskim oficerze stacjonującym na Litwie. Po odzyskaniu strony dyrektor portalu Tadas Sirvinskas przyznał, że "próby takich ataków zdarzały się już w przeszłości, jednak żadna z nich nie zakończyła się sukcesem".

Przedstawiciele litewskiej armii określili to działanie jako część rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej w państwach bałtyckich. "To nie pierwszy taki przypadek na Litwie i także nie pierwszy dotyczący armii USA" – skomentował rzecznik sił zbrojnych Laimis Bratikas. "Fałszywe informacje mają na celu zdyskredytowanie [działań NATO – red.], ustawienie opinii publicznej przeciwko naszym sojusznikom i wywołanie paniki" – dodał.

Nie tylko wirus, ale i "ból głowy"

Potencjalne zagrożenie epidemiologiczne, jakie rzekomo mają stanowić natowscy żołnierze, w niektórych przekazach jest łączone z narracjami znanymi z poprzednich lat. Przykładem może być artykuł na witrynie Sputnik Litwa pt. "Media: Żołnierze NATO stali się 'bólem głowy' dla mieszkańców Litwy". Oprócz podkreślania, że "liczba zakażonych żołnierzy zagranicznych jest większa niż zakażonych żołnierzy litewskich", tezą tekstu jest rzekoma niechęć Litwinów do stacjonujących w kraju natowskich batalionów.

Powód? Zachowanie żołnierzy, którzy niby "często angażują się w pijackie walki, które wywołują lokalne niezadowolenie". Sputnik powołuje się na tekst portalu Moderndiplomacy.eu, w którym zalinkowano artykuł o bójce. Nie ma tam jednak nic o "częstym angażowaniu się żołnierzy w pijackie walki" – tekst opisuje sprzeczkę między jednym żołnierzem amerykańskim i dwoma Azerbejdżanami w Kownie. Wojskowy nie był wtedy na służbie.

Także teza o niechęci Litwinów do NATO nie ma potwierdzenia w faktach. W lutym br. amerykański Pew Research Institute opublikował szczegółowe badania opinii społecznej na ten temat: Litwa okazała się w nich drugim najpozytywniej wypowiadającym się o NATO krajem spośród 19 przebadanych. O przychylnym stosunku do członkostwa w NATO zapewniło 77 proc. ankietowanych Litwinów. Lepszy wynik był tylko w Polsce (82 proc.). W porównaniu z 2007 rokiem wzrost sympatii na Litwie do Sojuszu ustępował tylko wzrostowi odnotowanemu na Ukrainie (nienależącej do NATO).

"Rosja… wybuchnie śmiechem"

Przez ostatni miesiąc intensywne działania dezinformacyjne obserwowano także w odniesieniu do Łotwy. Powodem była decyzja o przeprowadzeniu od 13 do 18 kwietnia ćwiczeń wojskowych Steel Brawler na poligonie Meža Mackeviči niedaleko łotewskiego Dyneburga. Na rosyjskich portalach spotkało się to z mocną reakcją. Rubaltic.ru opublikował tekst "Ćwiczenia NATO w Pribałtyce zamieniły się w pośmiewisko" opisujący manewry DEFENDER-Europe 20, których częścią jest właśnie Steel Brawler.

Autor tekstu ironicznie stwierdza, że "konsekwencje DEFENDER-Europe 20 dla Rosji mogą przekroczyć oczekiwania: patrząc na próby jej zastraszenia, Rosja… wybuchnie śmiechem". Następnie sugeruje, że głowy państw bałtyckich nie chcą ćwiczeń na swoich terytoriach, ale z jakiegoś powodu nie ujawniają tych obaw. "Jakiejkolwiek paniki nie wywoływałaby pandemia koronawirusa wśród władz krajów bałtyckich, nie są one w stanie przyznać, że ich kraje i sojusznicy z NATO mogą mieć ważniejsze zadania niż 'odstraszanie' Rosji (...)" – pisze autor.

13 kwietnia ćwiczenia Steel Bowler zostały w tytule artykułu na stronie Sputnik Łotwa nazwane natowskimi "manewrami 'zarazy'". Aleksandr Chrolenko tym razem przedstawił "cele, środki i prawdopodobne konsekwencje" ćwiczeń. Pisał o manewrach, że są "bardzo niebezpiecznym przedsięwzięciem dla ludności cywilnej, nieuzasadnionym ryzykiem i otwartą 'pokazuchą' z wojskowego punktu widzenia". Jeśli chodzi o cele, autor sugeruje, że "Sojusz jest gotowy do realizowania swoich geopolitycznych interesów, biorąc pod uwagę nawet prawdopodobne straty z powodu pandemii".

O ile pod felietonem Chrolenki zamieszczono informację, że "opinia autora może nie być zgodna ze stanowiskiem redakcji", to pod tekstem o "prawdopodobnych konsekwencjach manewrów 'zarazy'" takiego zastrzeżenia nie było.

Na przykładzie forsowanego przez agencję Sputnik przekazu o Łotwie "ignorującej koronawirusa" w związku z ćwiczeniami można prześledzić, które portale korzystają z notek powiązanego z rosyjskim rządem źródła. Po wprowadzeniu słów kluczowych "Steel Brawler coronavirus Latvia" do wyszukiwarki Google już na pierwszej stronie wyświetlane są trzy identyczne artykuły oparte na depeszy Sputnika. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że skopiowany tekst zatytułowany "Łotwa ignoruje koronawirusa, aby gościć ćwiczenia NATO" opublikowały portal z Indii - Uniindia.com - i dwa z siedzibą w Pakistanie: Thepakistanpost.net i Urdupoint.com.

"Konflikt z Polską, która zamknęła granicę"

Ponieważ Estonia najbardziej spośród krajów bałtyckich ogranicza wpływy rosyjskiej dezinformacji na swoim terenie, Aleksander Chrolenko w felietonie dla Sputnik Litwa sytuacji w Estonii poświęcił jeden akapit. Napisał, że trzech estońskich żołnierzy zakaziło się koronawirusem, ograniczono misje zagraniczne, a mimo tego "estoński minister obrony Jüri Luik spotkał się z estońskim kontyngentem w Mali i wziął udział w ceremonii upamiętniającej radzieckie deportacje".

Osobny artykuł dotykający tematu koronawirusa, Estonii i Polski ukazał się w Rubaltic.ru. Portal z siedzibą w Kaliningradzie podkreślał fakt, że szef estońskiego MSZ poinformował NATO o problemach mieszkańców krajów bałtyckich, w tym Estończyków, jakie napotkali na polsko-niemieckim przejściu granicznym. "Tallinn skarży się na Warszawę przed NATO z powodu odmowy wpuszczenia wojsk Sojuszu do Estonii" – brzmiał tytuł na rosyjskim portalu. Tekst w całości oparto na wiadomości z rządowego rosyjskiego dziennika - "Rossijskoj Gaziety".

W artykule napisano, że estoński minister spraw zagranicznych Urmas Reinsalu poinformował o "konflikcie z Polską, która zamknęła granicę, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa". "Nie ma wątpliwości, że obecna sytuacja, w której ani pojazdy wojskowe, ani cywilne nie mogą się poruszać, jest problematyczna z punktu widzenia bezpieczeństwa" – powiedział Reinsalu.

Portal Rubaltic.ru podkreślił, że "to już drugi przypadek protestu republiki bałtyckiej w związku z działaniami Polski w ciągu ostatniego tygodnia". "We wtorek 17 marca polska straż graniczna nie pozwoliła tłumom turystów z Łotwy, Litwy i Estonii śpieszących się z powrotem do domu w związku z rozprzestrzenianiem się epidemii wirusa" – przypomniano i powtórzono nieprawdziwą relację rosyjskich mediów, według której "aby uspokoić szalejących obywateli, polskie władze wezwały nawet siły specjalne".

Czytaj więcej o dezinformacji wokół sytuacji na polsko-niemieckiej granicy >

Tekst w Rubaltic.ru ukazał się 23 marca - cztery dni po tym, jak do sprawy odniósł się Ambasador RP w Tallinnie. W oficjalnym stanowisku zapewnił, że "Polska, kierując się zasadą solidarności, podjęła decyzję o umożliwieniu tranzytu obywatelom Estonii i pozostałych państw bałtyckich, mimo wprowadzonych restrykcji w związku z zagrożeniem epidemiologicznym".

Trzy dni przed publikacją w Rubaltic.ru także Ambasada RP w Rydze podała, że "szczegóły przejazdu obywateli Łotwy, Litwy i Estonii przez Polskę zostały omówione w poniedziałek w czasie spotkania organizowanego przez MSWiA z udziałem ambasadorów tych krajów".

Te informacje nie pojawiły się w tekście rosyjskiego portalu.

Autor: Michał Istel / Źródło: Konkret24, PAP; zdjęcie: Shutterstock

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Przeciwnicy farm wiatrowych triumfują: oto rolnik wziął sprawy w swoje ręce i zwalił wiatrak postawiony na jego terenie. Nagranie robi furorę w sieci, a rolnik opisywany jest jako bohater. Nieważne, że nie zgadzają się ani wskazywany kraj, ani podawane powody zdarzenia. Gdy obraz odpowiada emocjom i pasuje do przekazu - szczególnie politycznego - prawda przegrywa.

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Źródło:
TVN24+

Polscy pogranicznicy mają rzekomo zmuszać Ukraińców na granicy do rozbierania się aż do bielizny, bo szukają banderowskich tatuaży. To dezinformacja generowana przez rosyjską propagandę, ale wykorzystująca bieżące wydarzenia w Polsce.

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Źródło:
Konkret24

"Najtańsza ze wszystkich" jest energia produkowana z węgla z kopalni "Bogdanka" - uważa poseł Radosław Fogiel. Jedną sprawą jest jednak koszt wydobycia surowca, a zupełnie inną - koszt wytworzenia z niego energii.

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Źródło:
Konkret24

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24