Jako ognisko nowego koronawirusa chińskie miasto Wuhan zostało praktycznie odcięte od świata. Do stolicy prowincji Hubei nie latają samoloty, czasowo wstrzymano kursowanie pociągów i autobusów. Władze apelują do mieszkańców nie tylko o niewyjeżdżanie z miasta, lecz także o nieopuszczanie domów bez potrzeby.
Do mediów społecznościowych przedostają się natomiast różne materiały obrazujące życie i aktualną sytuację w Wuhan, jak np. nagrania opustoszałych ulic 11-milionowego miasta. W sieci można też znaleźć filmy kręcone przez mieszkańców z bloków. Słychać na nich różne okrzyki.
Filmów jest co najmniej kilka, mieszkańcy wykrzykują na nich różne hasła. Internauci wpisują swoje interpretacje tego, co chcą przekazać ludzie z Wuhan. "Chiny nocą. Krzyk rozpaczy, lęku i buntu" - informował jeden z nich (po kilku godzinach od publikacji niniejszego tekstu, wpis został zablokowany). "11 mln ludzi w pułapce krzyczy o pomoc. cywilizacja zjada własne dzieci", skomentowała nagranie inna z internautek.
Nagrania zdobywają popularność na całym świecie. Jeden z popularniejszych na Twitterze wpisów w języku hindu, autorstwa indyjskiego dziennikarza, informuje, że na nagraniu słychać ludzi "żebrzących o życie. Zamiast leczenia i pomocy, zostali zamknięci w domach".
Pamięci doktora Li
Mimo że z większości filmików ciężko wyodrębnić wykrzykiwane słowa, kontekst pozwala ustalić, że mieszkańcy Wuhan wcale nie wyrażają w ten sposób swojej rozpaczy czy lęku.
Za pomocą odwróconego wyszukiwania obrazem w przypadku jednej z klatek nagrania można trafić na artykuł portalu BBC News, opisujący chińskie reakcje po śmierci doktora Li Wenlianga. Lekarz był jednym z pierwszych, którzy ostrzegali przed możliwą epidemią koronawirusa. Już w grudniu 2019 roku rozesłał wiadomość do znajomych medyków, ostrzegając przed typem wirusa, który jego zdaniem przypominał wirus SARS (zespół ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej). Epidemia SARS zaatakowała Chiny w 2002 roku, w wyniku rozprzestrzeniania się wirusa na świecie zmarło ponad 700 osób.
Ostrzeżenia sprowadziły jednak na doktora Li kłopoty i reakcję władz. Dwukrotnie był wzywany na komisariat policji, gdzie usłyszał "poważne ostrzeżenie", że jeśli nadal będzie "uparty i zuchwały" i nie zaprzestanie "nielegalnej działalności", zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Jego ostrzeżenia przed wirusem były ukrywane.
Li zmarł 6 lutego w wyniku zarażenia się koronawirusem od jednej z pacjentek szpitala w Wuhan, gdzie pracował. Po jego śmierci ukazało się wiele negatywnych opinii w chińskich mediach społecznościowych na temat działania władz wobec lekarza i braku reakcji po jego ostrzeżeniach. Również filmik z okrzykami mieszkańców Wuhan ma związek z tym wydarzeniem.
W artykule BBC News zamieszczono go z obszernym opisem w języku chińskim. "Całe Wuhan się trzęsie, ponieważ jego mieszkańcy mają ważne ogłoszenie. Dzisiaj wieczorem krzyczą dla tych, którzy cenią sobie życie i którzy mają odwagę mówić prawdę. Słyszysz, doktorze Li?" - tłumaczono kontekst nagrania. "Wszystko wygląda jak rok temu w Hongkongu" - napisano, odnosząc się do ubiegłorocznych protestów przeciw ustawie ekstradycyjnej, które później przybrały również szerszy, antychiński charakter.
Na oficjalnym twitterowym koncie organizacji obrońców praw człowieka w Chinach napisano: "Krzyk! #DrLiWenliang, słyszysz? W całym #Wuhan, w tej chwili, ludzie będący w zamknięciu pozwalają światu ich usłyszeć, jak wyrażają szacunek i uznanie dla twojej odwagi, by mówić prawdę władzy, i dla ciebie, który ceniłeś ich życie...".
W sieci można znaleźć opinie, że głosy wsparcia dla doktora Li wykrzykiwane w Wuhan zostały nagrane jeszcze przed jego śmiercią - po tym, jak ujawniono, że ostrzegał przed koronawirusem. Jednak wszystkie wersje nagrania, jakie udało się nam znaleźć za pomocą odwróconego wyszukiwania, analizując jedną z klatek filmu, pochodzą z 6 lub 7 stycznia 2020 roku.
Wuhan, jiayou!
Oprócz nagrania z okrzykami wyrażającymi solidarność z doktorem Li, są też inne - na niektórych poszczególne wykrzykiwane przez mieszkańców Wuhan hasła są łatwiejsze do zrozumienia. Na przykład "Wuhan, jiayou!" w dosłownym tłumaczeniu znaczy "Wuhan, dodajcie oleju!". To popularny chiński okrzyk zagrzewający do walki, znaczący tyle co polskie "Do boju!". Jednak w sytuacji, w jakiej są mieszkańcy Wuhan, można to tłumaczyć raczej jako "Bądź dzielny!".
Okrzyki "jiayou!" są popularne m.in. podczas wydarzeń sportowych - tak chińscy kibice dopingują swoich zawodników. Zaś mieszkańcy Wuhan wspierają się w ten sposób nawzajem w trudnej sytuacji.
Na filmach słychać, że część z nich najpierw wykrzykuje nazwę miasta, a potem inna grupa odkrzykuje "jiayou!". "Ten rodzaj solidarności jest bardzo wzruszający" - skomentował autor jednego z wpisów zawierających nagranie.
Autor: Michał Istel / Źródło: Konkret24, BBC News; Zdjęcie tytułowe: Youtube, Twitter